Reklama

Dusza kościoła i żywa historia wspólnoty

2017-04-06 09:46


Edycja sosnowiecka 15/2017, str. 4

Archiwum
Czeladzkie organy

Z Romanem Hylą – o instrumentach organowych w diecezji sosnowieckiej – rozmawia ks. Tomasz Zmarzły

KS. TOMASZ ZMARZŁY: – Każdy jubileusz to wydarzenie, które przywołuje historię. 25-lecie powstania diecezji sosnowieckiej każe spojrzeć na nasze świątynie, które są świadkami naszej historii, a szczególnie na ich wyposażenie, m.in. instrumenty organowe. Które z nich są najcenniejsze?

ROMAN HYLA: – Mimo że znaczna większość parafii powstała pod koniec wieku XX, to na terenie diecezji znajdują się takie „perełki”, jak organy Hansa Hummla w Olkuszu, które pamiętają czasy renesansu. To najstarsze organy w Polsce i najsłynniejsze w naszej diecezji (obecnie są remontowane).

– Jest też wiele innych, które zasługują na wyróżnienie. Gdzie można je zobaczyć?

– Niekiedy w małych parafiach znajdziemy prawdziwy skarb, np. w parafii św. Barbary w Dąbrowie Górniczej zachowany jest instrument firmy Schlag und Söhne z 1871 r., w parafii św. Jakuba Apostoła w Gieble są organy Leopolda Blomberga – też z 1871, w parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Dąbrowie Górniczej-Łośniu – organy polskiego budowniczego Wojciecha Gadki z 1907 r., czy w kolegiacie św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty w Pilicy – instrument Blomberga z 1884 r.

– W kolegiacie pilickiej, oprócz wielkiego instrumentu, także w bocznej kaplicy poświęconej św. Józefowi znajdują się organy…

– Organy te datowane są na 1700 r. Z tym instrumentem łączy się ciekawa legenda. Od kilkunastu dziesięcioleci instrument jest wyłączony z użytku, lecz lokalne wieści głoszą, że organy są w pełni sprawne, lecz ich dźwięki mogą słyszeć wyłącznie osoby, które… nie mają na sumieniu żadnego grzechu...

– Z czego zbudowane są organy piszczałkowe?

– Z traktury (klawiatura, registry, mechanizmy przekazujące ruch), miechów i piszczałek. Te ostatnie wykonane są najczęściej z cyny, cynku lub ołowiu. Podczas wojen piszczałki z wielu instrumentów były przetapiane m.in. na naboje. Taki los spotkał na pewno organy w kościele św. Macieja Apostoła w Siewierzu, kiedy to Niemcy w 1918 r. zarekwirowali znaczną część piszczałek.

– Czy każdy instrument budowany był do konkretnego kościoła, czy były one niekiedy przenoszone?

– Organy, mimo ogromnych rozmiarów, nie zawsze całe swoje „życie” spędzają w jednym kościele. Na przykład w kolegiacie św. Wojciecha i św. Katarzyny w Jaworznie sprowadzono w 1944 r. z bielskiej katedry zabytkowe organy firmy Rieger (1891 r.).

– Ciekawą historię mają organy z kościoła św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Czeladzi…

– Tamtejszy instrument, zbudowany w 1916 r. przez żarskiego organmistrza Gustawa Heinze, to tak naprawdę znacznie przebudowane organy Johanna Heinricha Meitnerta z XVIII wieku. W połowie XX wieku przewieziono je z kościoła ewangelickiego w Złotoryi do Warszawy, a dopiero potem, w 1960 r. przekazano do kościoła pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Czeladzi. Tu stoją po dziś dzień, jednak nie przypominają swojej oryginalnej postaci. Co ciekawe, w tym samym kościele jest także instrument z 1637 r. z poprzedniej świątyni parafialnej. Niestety, w tym momencie jest rozebrany i wyłączony z użytku.

– Skąd obecnie przywozi się instrumenty?

– Ze względu na sekularyzację, pustoszenie kościołów w Europie Zachodniej i wyłączanie ich z użytku, stosunkowo tanio sprowadza się je stamtąd do Polski. Właśnie tak się stało m.in. w: parafii św. Jadwigi Śląskiej w Będzinie (organy sprowadzono z Holandii w 2003 r.), parafii św. Jadwigi Królowej w Dąbrowie Górniczej (z Niemiec, rok 2010), czy w parafii Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Jaworznie-Długoszynie (z Holandii, rok 2015).

– A jak wygląda sprawa remontów?

– Ostatnimi laty, oprócz sprowadzania nowych instrumentów, można zaobserwować liczne remonty, m.in. w: sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Anielskiej (2015 r.), sanktuarium Najświętszego Serca Pana Jezusa w Dąbrowie Górniczej-Strzemieszycach (2016 r.), kościele Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Będzinie-Łagiszy (2017 r.), czy wreszcie w sosnowieckiej bazylice katedralnej Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (2017 r.). To jest wspaniała informacja nie tylko dla parafian w diecezji sosnowieckiej, którzy mogą się cieszyć pięknem muzyki podczas liturgii, ale też dla melomanów, którzy pragną uczestniczyć w coraz to liczniej organizowanych koncertach muzyki organowej. Przyglądając się innym instrumentom organowym w naszej diecezji trzeba zauważyć, że nie wszystkie są sprawne, wiele z nich, niestety, niszczeje z powodu braku środków do remontu generalnego. Potrzebna jest większa troska o nie, bowiem organy są duszą kościoła, żywą historią wspólnoty. Warto o nie dbać, by przez następne lata mogły służyć wiernym i dawać świadectwo historii diecezji sosnowieckiej.

Tagi:
organy

Kolegiackie organy po renowacji

2018-08-21 12:27

Piotr Czech
Edycja przemyska 34/2018, str. I


Abp Adam Szal poświęcił odnowione organy

Po 6 latach przerwy znów zabrzmiały monumentalne organy kolegiaty jarosławskiej. Ich renowacja była kosztownym i długotrwałym przedsięwzięciem. Poświęcenie instrumentu odbyło się 2 sierpnia – w czwartą rocznicę koronacji łaskami słynącego wizerunku Matki Bożej Śnieżnej Królowej Rodzin. Uroczystość, której przewodniczył abp Adam Szal, była wpisana w Dni Maryjne, przygotowujące parafian do obchodzonego 5 sierpnia odpustu ku czci Najświętszej Maryi Panny czczonej w tym obrazie.

Przywrócenie organów do swojej świetności nie było łatwym zadaniem. Ks. proboszcz Marian Bocho oraz parafianie traktowali jednak to przedsięwzięcie jako wotum wdzięczności za koronację skarbu kolegiaty – obrazu Matki Bożej Śnieżnej Królowej Rodzin. Wizerunek, będący kopią cudownej rzymskiej ikony, przekazał do Jarosławia św. Franciszek Borgiasz w roku 1576. Dar przyjął sługa Boży ks. Piotr Skarga. – Miniona uroczystość to dziękczynienie za błogosławioną obecność Maryi wraz z Jej Synem, jak również za dar koronacji obrazu, który towarzyszy kolejnym pokoleniom – tłumaczy ks. proboszcz Marian Bocho.

– Nasze organy powstały podczas II wojny światowej, wybudował je ks. Wojciech Lewkowicz. Sama renowacja trwała 3 lata, odbywała się pod okiem jarosławianina, pana Jacka Bęsia. Z kolei pan Józef Gliński z Łańcuta zajął się restauracją prospektu instrumentu – dodaje gospodarz kolegiaty.

Uroczysta inauguracja odnowionych organów była świętem dla parafian, mieszkańców Jarosławia oraz miłośników muzyki sakralnej. W homilii abp Adam Szal skoncentrował się na przybliżeniu roli tej właśnie muzyki. – Ona pomaga człowiekowi podziwiać Boga, jest entuzjastyczną odpowiedzią człowieka na dzieła Stwórcy. Muzyka liturgiczna oraz śpiew mają służyć Bożej chwale i nas uświęcać. Są wyrazem tęsknoty za tym, co utraciliśmy przez grzech, a co odzyskał dla nas Jezus Chrystus – wyjaśnił metropolita przemyski, akcentując szczególne miejsce organów w liturgii Kościoła. Instrument ten pojawił się w świątyniach katolickich po 666 r. i odtąd odgrywa wyjątkową rolę w ubogacaniu modlitwy. Sam obrzęd poświęcenia kolegiackich organów stał się podniosłą chwilą. Po słowach Księdza Arcybiskupa: „Zbudźcie się organy, instrumencie święty, głoście chwałę Boga – naszego Stworzyciela i naszego Ojca”, wierni znów usłyszeli akordy instrumentu, którego remont wspierali modlitwą i ofiarami materialnymi. Jak podkreśla Michał Daleszczyk, organista kolegiaty, choć organy pochodzą z czasów II wojny, to tak naprawdę dopiero teraz mogły zabrzmieć w pełni swoich sił. Udało się bowiem zniwelować towarzyszącą im od początku istnienia wadliwą pneumatykę. – Dziś dziękujemy, że ten instrument wrócił do swojej świetności. Niech wydobywane z niego dźwięki nie tylko prowadzą nas do przeżyć czysto estetycznych, ale pomagają budować naszą osobistą relację z Bogiem – podkreślił Ksiądz Arcybiskup. Po Mszy św. odbył się inauguracyjny koncert w wykonaniu znanego organisty, Arkadiusza Popławskiego. Liturgię uświetniła z kolei obecność chóru z Tuczemp pod dyrekcją Dominiki Godzień.

Odpust parafialny

Sama uroczystość odpustowa, przypadająca we wspomnienie Matki Bożej Śnieżnej (5 sierpnia), jak zwykle przyciągnęła do kolegiaty wiernych czczących Maryję w tym wizerunku. Na sumie i pozostałych Mszach św. kazania głosił ks. Artur Drozd, były wikariusz tutejszej parafii. Jak zauważył kaznodzieja, Matka Boża z kolegiackiego wizerunku trzyma Dzieciątko w sposób wyjątkowy – ukazując Je w całości wiernym i zachęcając, by właśnie Jezusowi oddać wszystko i zapragnąć Jego obecności w naszym życiu. Obecności Tego, który w swej pokorze stał się dla nas chlebem i od nas również oczekuje pokory. Kapłan zachęcał, aby przychodzić do Jezusa nie tylko w celu załatwienia swoich trudnych spraw. Przestrzegał przed biernością w życiu i przerzucaniem na Boga całej odpowiedzialności za swoje życie. Tymczasem warto zatęsknić za Chrystusem i zaprosić Go do swojego życia z powodu bezinteresownej miłości – takiej, jaką potrafiła ofiarować Maryja. Każdą Eucharystię poprzedzała prezentacja odrestaurowanych organów, podczas których mogliśmy wysłuchać utwory o tematyce maryjnej. Tradycyjnie Mszę św. kończył hołd oddawany Królowej Rodzin przez zebranych w świątyni. Podczas tego wyjątkowego zawierzenia Matce, jak co roku spod sklepienia świątyni na wiernych sypały się płatki róż – na pamiątkę wydarzenia z nocy 4/5 sierpnia 352 r., kiedy to w Rzymie Wzgórze Eskwilińskie pokryło się warstwą śniegu – jako znak, że tam ma stanąć kościół na chwałę Boga i Jego Matki. W nim to swoje miejsce znalazł oryginalny wizerunek Matki Bożej Śnieżnej – Wybawicielki Ludu Rzymskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Ks. Józef Augustyn SJ: tylko mocą Ducha możemy stawić czoła dramatycznej sytuacji, w jakiej znalazł się Kościół

2018-09-22 09:59

ks. Józef Augustyn SJ, maj / Warszawa (KAI)

- Odważne, pełne pokory i skruchy stawianie czoła w Kościele przestępstwom seksualnym księży na szkodę małoletnich to nie tylko problem wiarygodności, ale wręcz jego istnienia w danej społeczności – pisze ks. Józef Augustyn SJ. Odnosząc się do kryzysu, w jakim znajduje się Kościół na skutek ujawniania się kolejnych faktów wykorzystania seksualnego nieletnich przez osoby duchowne, podkreśla, że wiernym należy się słowo wyjaśnienia a duszpasterze nie mogą przyjmować postawy dyplomatycznego milczenia.„Gdy w duchu wiary, w każdym dziecku skrzywdzonym przez księdza, dostrzeżemy poniżone, znieważone i upokorzone Oblicze Chrystusa, zrezygnujemy z pomniejszania i tuszowania problemu” – podkreśla.

http://jaugustyn.jezuici.pl/

Publikujemy tekst ks. prof. Józefa Augustyna SJ

Józef Augustyn SJ

Kiedy cierpi Lud Boży...

22 września 2018

Sytuacja, w jakiej znalazł się Kościół w ostatnim czasie na skutek ujawniania się kolejnych faktów dotyczących wykorzystania seksualnego nieletnich przez osoby duchowne, jest bardzo napięta, bolesna, krytyczna. Oliwy do ognia dodał abp Viganò, który publicznie zaatakował Papieża Franciszka oskarżając go o tuszowanie skandalicznych zachowań kard. McCarricka, wzywając Ojca świętego do ustąpienia. Fakt bez precedensu. Zapiera dech. Wielu komentatorów stwierdza, że działania wymierzone w Papieża były starannie przemyślane i zaplanowane, a termin ogłoszenia był wybrany tak, by zmusić Franciszka do zabrania głosu w sprawie.

Kard. Gerhard Müller mówi, że „trudne chwile, które przeżywa dzisiaj Kościół, spontanicznie przywodzą na myśl XVI-wieczną schizmę Kościoła oraz sekularyzację życia duchowego w przededniu rewolucji francuskiej”. Po oskarżeniach abpa Viganò, list Ojca świętego z 20 sierpnia br. skierowany do całego Kościoła w sprawie seksualnych nadużyć dzieci i młodzieży przez duchownych został w mediach zmarginalizowany. Dla nas nie traci on jednak swojej mocy i staje się zasadniczym punktem odniesienia w podejmowaniu problemu nadużyć osób duchownych wobec dzieci i młodzieży.

1. W tej napiętej sytuacji media świeckie publikują liczne komentarze na temat problemów pedofilii w Kościele, stawiają hipotezy, snują domysły, podgrzewając sytuację, świadome faktu, że problem ten dotyka tak wierzących, jak i osoby dystansujące się wobec wiary. Media katolickie piszą na ten temat raczej mało, ostrożnie, ogólnikowo, czasami nawet obronnie, unikając konfrontacji. Nie wiemy, co w tej sytuacji myśleć i co mówić. Ujawnia się tutaj cała nasza bezradność i niemożność jasnego, zdecydowanego działania. Nabrzmiałego problemu wykorzystania seksualnego nieletnich przez duchownych nie da się dzisiaj w żaden sposób ominąć, przemilczeć. Musimy się z nim bezpośrednio zmierzyć.

2. Dzisiaj wielu pyta wprost: jaki jest rozmiar problemu w polskim Kościele. Na ten temat wiemy bardzo mało. Ostatnio jeden z biskupów podał, jaka jest liczba przypadków wykorzystania seksualnego nieletnich przez jego księży. Boimy się liczb. Ale ów lęk jest przeciwko nam. Konieczne są nam wiarygodne informacje o skali zjawiska, jakie są dostępne w Kościele w Polsce w tej chwili. Pomoże nam to zlokalizować problem, by móc stawiać mu czoła. Zdania wypowiadane niekiedy przez księży: „Ja się z tym problemem nigdy nie spotkałem”, by zdystansować się do tematu, brzmią niewiarygodnie. Wiernym trzeba jasno powiedzieć, że mamy problem i chcemy rozwiązywać go z całą stanowczością i zdecydowaniem. Nie podając liczb narażamy się na oskarżenia, że chcemy coś ukrywać, maskować. Wierni czytając raporty na temat wykorzystywania seksualnego małoletnich przez księży z Australii, ze Stanów, Niemiec czy Irlandii, w których padają wysokie cyfry, mogą mechanicznie przenosić je na polski teren. To niebezpieczne, ponieważ zniekształca prawdę o naszym polskim problemie.

3. Wielu wiernym wali się dzisiaj obraz duszpasterzy, którym mogą zaufać i powierzyć swoje dzieci. Wielu też z nich czuje się zagubionych; nie wiedzą, co powiedzieć swoim dzieciom, uczniom na katechezie, którzy o to wprost pytają. Wierni chcieliby usłyszeć z ust swoich pasterzy słowo komentarza, wyjaśnienia, umocnienia na duchu, zachęty, wsparcia duchowego i ludzkiego. Jesteśmy im to winni. W tej sytuacji nie mamy prawa przyjmować postawy dyplomatycznego przemilczania, wycofanego wyczekiwania, zostawiając wiernych w ich bólu, niepewności, zagubieniu. Mamy ich umacniać w wierze. Nam duszpasterzom konieczna jest świadomość, że obecny stan, w jakim znalazł się Kościół, to dla wiernych jak ich pasterzy wielka próba wiary i stan ciężkiego kuszenia. Wszelkie pomysły, jak komentować temat, jak go rozwiązywać winny być badane, rozeznawane, od jakiego ducha pochodzą; od ducha dobrego czy też ducha złego. Odniesienie się do tej bolesnej sprawy dla wszystkich, duchownych i świeckich, to kwestia wiarygodności naszego świadectwa.

4. Nie budzi zaufania wiernych, kiedy pasterze wypowiadają się chętnie komentując sytuację Kościoła, gdy ten przeżywa dni zwycięstwa i chwały, a milczą, gdy bywa poniżony i upokorzony z powodu własnych błędów, zaniechań czy wręcz nieprawości. Gdy wierni, szczególnie młodzi, przestają ufać swoim duszpasterzom, odsuwają się nie tylko od Kościoła, ale także od wiary: porzucają praktyki religijne, zaniedbują modlitwę, przestają korzystać z sakramentów świętych. Jeżeli nie podejmujemy wysiłku, aby podtrzymać ich zaufanie do nas duszpasterzy - pasterzy, ich zachowanie i wybory obciążają także nasze sumienia. Pan powierzył ich przecież naszej pieczy. Musimy rozumieć, że młodym bardzo trudno jest pogodzić się z faktem, że ci którzy mieli pomagać dzieciom we wzrastaniu w wierze, miłości i czystości serca, stali się dla nich agresorami; odarli je z poczucia bezpieczeństwa, zaufania do świata dorosłych oraz dziecięcej niewinności. Dzieci, ludzie młodzi po traumie wykorzystania seksualnego czują się – nawet po wielu latach – upokorzeni, winni i zbrudzeni. Ból i poczucie zdrady jest tym większe, gdy sprawcą jest osoba duchowna, którą dziecko spontanicznie kojarzy z Bogiem. Nasze unikanie zabrania głosu w sprawie przestępstw seksualnych księży na szkodę małoletnich budzi u wielu podejrzenie, że stajemy po stronie sprawców przeciwko ofiarom i ich rodzinom.

5. Musimy świadomie zrezygnować z postawy obronnej oraz z drażliwego reagowania, gdy temat wykorzystania seksualnego jest wywoływany kolejny raz w mediach. Nie służy prawdzie ani oczyszczeniu podkreślanie, że fakty wykorzystywania małoletnich przez księży, to zaledwie nikły procent, podczas gdy większość faktów ma miejsce w rodzinach oraz w jednym czy drugim środowisku, w których żyją i wychowują się dzieci. I choć jest to prawdą, to jednak nie może być usprawiedliwieniem ani relatywizacją nawet dla jednego przestępczego zachowania. Za deklaracjami, które padały wiele razy: „zero tolerancji dla pedofilii w Kościele”, muszą pójść konkretne czyny, fakty. Słowom przeprosin, jakie wygłaszamy po raz kolejny, muszą towarzyszyć czyny aktywnego zaangażowania na rzecz ofiar i ich rodzin, oraz prewencji. Kościół winien otwarcie i publicznie zapewniać ofiary wykorzystania seksualnego przez duchownych, że będą wysłuchane z zaufaniem i współczuciem, z życzliwością i uwagą, gdy zgłoszą się ze swoją krzywdą, oraz że otrzymają pomoc, wsparcie i zadośćuczynienie stosownie do zaistniałej sytuacji.

6. Zgłaszanie się osób pokrzywdzonych przez duchownych i ujawnienie sprawców Kościołowi i organom ścigania, jest istotne dla przezwyciężenia zaistniałego kryzysu, ponieważ tylko w ten sposób można przerwać ów przestępczy proceder. Milczenie ofiar, maskowanie krzywdy dzieci tak przez kapłańskie środowisko, jak i przez przełożonych, stanowi dla sprawców zachętę do kontynuowania czy też rozwijania niegodziwych czynów. Zgłaszanie się ofiar molestowania seksualnego przez księży nie powinno być traktowane jako ciężar, ale wręcz jako dar. To dzięki ich świadectwu, które wymaga od nich nieraz heroicznej postawy, Kościół może skutecznie walczyć z przestępstwem wykorzystywania seksualnego małoletnich w szeregach kapłańskich.

7. Przełożeni winni otwarcie wezwać księży, kleryków, osoby konsekrowane oraz osoby świeckie pracujące z dziećmi w przestrzeni kościelnej, które mają na swoim sumieniu owe niegodziwe czyny, by zgłaszały się do swoich bezpośrednich przełożonych celem rozeznania zaistniałej sytuacji oraz podjęcia stosownych kroków kanonicznych i prawnych. Życie wielokrotnie pokazało, że faktów wykorzystania seksualnego dzieci przez duchownych na dłuższą metę nie da się ukryć. Im później się one ujawniają, tym cięższe bywają konsekwencje. Każde oskarżenie księdza o wykorzystywanie seksualne małoletnich, nawet po dziesięcioleciach, uderza boleśnie w cały Kościół z ogromną siłą rażenia. Wobec przywoływania przez media sprawdzonych faktów tuszowania przestępstw księży i zakonników przez ich przełożonych w różnych krajach, byłoby rzeczą ważną, by otwarcie upewniać wiernych, że działamy przejrzyście i nie chronimy księży i osób konsekrowanych, które krzywdzą dzieci i młodzież poprzez przestępcze zachowania.

8. Konieczne są szczere spotkania wyższych przełożonych: biskupów i prowincjałów ze ich księżmi - zakonnikami, za których ponoszą odpowiedzialność, celem podjęcia wspólne refleksji, jaki sposób dawać dzisiaj wiarygodne świadectwo prawdziwej skruchy, prawości serca, współczucia wobec ofiar i ich rodzin oraz zaangażowanej troski o bezpieczeństwo dzieci i młodzieży. Spotkania te winny zaczynać się szczerą modlitwą wynagradzającą, prośbą o skruchę serca oraz o odwagę i światło Ducha Świętego. Tylko mocą Ducha możemy stawić czoła dramatycznej sytuacji, w jakiej znalazł się Kościół. Konieczne są także szkolenia, by poznać postawę i strategię sprawców, skutki wykorzystania oraz zasady profilaktyki.

9. Tylko mocą Ducha możemy stawić czoła dramatycznej sytuacji, w jakiej znalazł się Kościół. Wbrew wszystkiemu mamy być nadal wiarygodnymi świadkami Jezusa i Jego Ewangelii. Zbyt wielu z nas, księży i zakonników, wciąż jeszcze pomniejsza czy wręcz lekceważy problem, uważając, że podnoszenie go przez media, to wyraz ataku na Kościół i próba zniszczenia go. Nie widzą potrzeby przyznania się do winy, wyrażenia skruchy czy też zajęcia się ofiarami. Nieraz wręcz oskarżają ofiary, że szkodzą Kościołowi.

10. Odważne, pełne pokory i skruchy stawianie czoła w Kościele przestępstwom seksualnym księży na szkodę małoletnich to nie tylko problem wiarygodności, ale wręcz jego istnienia w danej społeczności, bo te przestępcze czyny niektórych duchownych przyćmiewają blask Ewangelii, bardziej niż prześladowania (Benedykt XVI). Doświadczenia wielu krajów pokazują, że wierni masowo odchodzą od Kościoła tam, gdzie księża i ich przełożeni tolerują, ukrywają, pomniejszają lub lekceważą problem. Z takimi „zastępcami Chrystusa” nie chcą mieć nic wspólnego. I choć z pewnością nie jest to jedyny powód, to jednak zgorszenie zachowaniem księży bywa nieraz tą ostatnią kroplą, która dopełnia kielich goryczy. Zaangażowane i odważne działania Kościoła w obronie dzieci i młodzieży służy nie tylko jego ewangelizacyjnej misji, ale stają się także przykładem dla współczesnego świata, w którym dzieci nagminnie stają się ofiarami przemocy, także seksualnej. Bez szczerych działań naprawczych trudno będzie społeczeństwu uznać, że problem w Kościele jest lustrzanym odbiciem problemu społecznego.

11. List Papieża Franciszka o wykorzystywaniu seksualnym dzieci i młodzieży przez osoby duchowne stanowi dla nas bezcenną inspirację, w jaki sposób angażować wszystkich wiernych do stawienia czoła zaistniałemu kryzysowi w Kościele. Usilna modlitwa i post to początek i fundament wszystkich naszych działań w tym względzie. Podejmowane inicjatywy społeczne i kościelne: wszelkie spotkania, konferencje, szkolenia prewencyjne, a nade wszystko praca z ofiarami nadużyć wykorzystania seksualnego i z ich rodzinami, winny brać swój początek w modlitwie. Tylko Duch Święty może nam podpowiedzieć, co mówić, jak komentować wydarzenia, jak się zachować wobec niesłusznych oskarżeń czy też prowokacyjnych zachowań. Bez modlitwy i postu nie zniesiemy presji społecznej, niepokoju wiernych, pytań ludzi młodych, którzy konfrontują nas zadając trudne pytania, by sprawdzić naszą wiarygodność i szczerość.

12. Gdy „Kościół hierarchiczny, Matka nasza” (św. Ignacy Loyola) głęboko dzisiaj cierpi z powodu nadużyć seksualnych, władzy i sumienia niektórych kapłanów i osób konsekrowanych i ich przełożonych, winniśmy – jako jego dzieci - otoczyć go i wspomagać naszą szczerą modlitwą, gorącą miłością, postem i jałmużną udzielaną ubogim, oraz prawdziwym synowskim przywiązaniem. W XVI wieku, gdy Kościół był rozrywany przez herezje, apostazje, gorszące życie duchownych oraz wewnętrzne spory, św. Ignacy Loyola pisał w „Ćwiczeniach duchownych”: „Odłożywszy na bok wszelki sąd własny powinniśmy trzymać umysł nasz gotowy i skory do posłuszeństwa we wszystkim prawdziwej Oblubienicy Chrystusa, Pana naszego, a jest nią nasza święta Matka – Kościół hierarchiczny”. Wobec bezpośredniego ataku na Papieża, który przewodzi całemu Kościołowi, wspierajmy go naszą synowską i braterską miłością i modlitwą. Święty Ignacy w książeczce „Ćwiczeń” w kontekście rachunku sumienia i żalu za grzechy, podpowiada nam trzy pytania: „Co uczyniłem dla Chrystusa? Co czynię dla Chrystusa? Co chciałbym uczynić dla Chrystusa?” Radykalne, pełne wyrzeczenia, miłości i poświęcenia, szukanie Chrystusa: poznawanie Go, miłowanie całym serce i całą duszą, codzienny wysiłek naśladowania Go – oto jedyna skuteczna droga odnowy Kościoła, prawdziwej Oblubienicy Chrystusa, Pana naszego. Tylko na tej drodze możemy zrozumieć głębię krzywdy wyrządzonej dzieciom i ich rodzinom przez niegodziwych ludzi Kościoła. Gdy w duchu wiary, w każdym dziecku skrzywdzonym przez księdza, dostrzeżemy poniżone, znieważone i upokorzone Oblicze Chrystusa, zrezygnujemy z pomniejszania i tuszowania problemu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek podsumował pielgrzymkę do krajów bałtyckich

2018-09-26 12:18

tłum. st (KAI) / Watykan

Chrześcijanie Litwy. Łotwy i Estonii ponowili swoje wyznanie wiary – powiedział Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej – podsumowując swoją 25 podróż zagraniczną, podczas której odwiedził obchodzące stu lecie swej niepodległości kraje bałtyckie. Słów papieża na placu św. Piotra wysłuchało około 15 tys. wiernych.

Grzegorz Gałązka

Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W minionych dniach odbyłem podróż apostolską na Litwę, Łotwę i do Estonii, z okazji stulecia niepodległości tych tak zwanych krajów bałtyckich. W ciągu tych stu lat kraje te przeżyły pół wieku pod jarzmem okupacji, najpierw nazistowskiej a następnie sowieckiej. Narody te wiele wycierpiały i dlatego Pan spojrzał na nie z upodobaniem – jestem tego pewien. Dziękuję prezydentom tych trzech republik oraz przedstawicielom władz cywilnych za zgotowane mi wspaniałe przyjęcie. Dziękuję biskupom i wszystkim, którzy współpracowali w przygotowaniu i przeprowadzeniu tego wydarzenia kościelnego.

Moja wizyta miała miejsce w bardzo odmiennej sytuacji w porównaniu z tą, jaką napotkał święty Jan Paweł II. Dlatego moją misją było głoszenie tym narodom radości Ewangelii i rewolucji miłosierdzia, czułości, ponieważ wolność nie wystarcza, by nadać sens i pełnię życiu bez miłości, bez miłości pochodzącej od Boga. Ewangelia która w czasie próby daje siłę i animuje walkę o wyzwolenie, w czasach wolności jest światłem dla codziennej drogi osób, rodzin, społeczeństw i jest solą, która nadaje smak zwyczajnemu życiu, chroniąc je przed zepsuciem przeciętności i samolubstwa.

Na Litwie katolicy stanowią większość, podczas gdy na Łotwie i w Estonii przeważają luteranie i prawosławni, lecz wielu odeszło od życia religijnego. Tak więc wyzwaniem jest umocnienie komunii między wszystkimi chrześcijanami, która rozwinęła się już w czasie trudnego okresu prześladowań. Rzeczywiście nieodłączną częścią tej podróży był wymiar ekumeniczny i znalazł on wyraz w chwili modlitwy w katedrze w Rydze oraz podczas spotkania z młodzieżą w Tallinie.

Zwracając się do odpowiednich władz trzech krajów podkreśliłem wkład, jaki wnoszą one do wspólnoty narodów, a zwłaszcza do Europy: jest to wkład wartości humanistycznych i społecznych przekazywanych poprzez tygiel próby. Zachęcałem do dialogu między pokoleniami ludzi starszych a młodymi, aby kontakt z „korzeniami” mógł nadal przynosić owoce w teraźniejszości i przyszłości. Zachęcałem, aby zawsze łączyć wolność z solidarnością i gościnnością, zgodnie z tradycją tych ziem.

Młodzieży i osobom starszym poświęcone były dwa spotkania specjalne: z młodzieżą w Wilnie, a z osobami starszymi w Rydze. Na placu w Wilnie, wypełnionym chłopcami i dziewczętami wyczuwalne było motto wizyty na Litwie: „Jezus Chrystus naszą nadzieją”. Świadectwa ukazały piękno modlitwy i śpiewu, w których dusza otwiera się na Boga; radość służenia innym, porzucając ograniczenia swego „ja”, aby być w drodze, zdolnymi do powstania po upadkach. Spotykając się z osobami starszymi na Łotwie podkreśliłem ścisły związek między cierpliwością a nadzieją. Ci, którzy przeszli poprzez ciężkie próby są korzeniami ludu, których należy strzec z Bożą łaską, aby nowe pędy mogły z nich czerpać, rozkwitać i przynosić owoce. Wyzwaniem dla tych, którzy się starzeją, jest nie zamykanie się w sobie, ale pozostawanie otwartymi i łagodnymi na duchu i sercu. Jest to możliwe dzięki mocy Ducha Świętego, w modlitwie i słuchaniu Słowa.

Także podczas spotkania z kapłanami, osobami konsekrowanymi i seminarzystami na Litwie wyraźnie ukazał się istotny dla nadziei wymiar stałości: być skoncentrowanym na Bogu, mocno zakorzenionymi w Jego miłości. Jakże wspaniałe świadectwo dali w tej dziedzinie i nadal daje wielu starszych kapłanów, zakonników i zakonnic! Znosili oszczerstwa, więzienia, deportacje ... ale trwali niezłomni w wierze. Zachęciłem, aby nie zapominać, aby strzec pamięć o męczennikach, aby podążać za ich przykładem.

Jeśli idzie o pamięć, w Wilnie oddałem hołd ofiarom ludobójstwa Żydów na Litwie, dokładnie w 75 rocznicę likwidacji wielkiego getta, które było przedsionkiem śmierci dla dziesiątków tysięcy Żydów. Jednocześnie odwiedziłem Muzeum Walki z Okupacją i o Wolność: zatrzymałem się na modlitwie w celach, w których byli przetrzymywani, torturowani i zabijani opozycjoniści wobec reżimu. Zbijano około 40 osób każdej nocy. Poruszające jest to, jak daleko może się posunąć ludzkie okrucieństwo. Pomyślmy o tym!

Lata mijają, reżimy mijają, lecz nad wileńską Ostrą Bramą stale czuwa nad swoim ludem Maryja, Matka Miłosierdzia, jako znak niezawodnej nadziei i pociechy (por. SOBÓR WATYKAŃSKI II, Konst. dogmat. Lumen gentium, 68).

Żywym znakiem Ewangelii jest zawsze konkretna miłość. Także tam, gdzie silniejsza jest sekularyzacja Bóg przemawia językiem miłości, troski, bezinteresownej służby potrzebującym. A wówczas otwierają się serca i dzieją się cuda: na pustyniach rodzi się nowe życie.

Podczas trzech celebracji eucharystycznych - w Kownie, na Litwie, w Agłonie na Łotwie i w Tallinie w Estonii - święty wierny lud Boży, pielgrzymujący po tych ziemiach ponowił swoje „tak” dla Chrystusa, naszej nadziei; ponowił je wraz z Maryją, która zawsze okazuje się Matką swoich dzieci, zwłaszcza najbardziej cierpiących; ponowił je jako lud wybrany, kapłański i święty, w którego sercu Bóg rozbudza łaskę chrztu świętego.

Módlmy się za naszych braci i siostry na Litwie, Łotwie i w Estonii. Dziękuję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem