Reklama

Pasyjne centra naszej diecezji

2017-04-06 09:46

Ks. Adrian Put
Edycja zielonogórsko-gorzowska 15/2017, str. 4-5

Archiwum Aspektów
Pielgrzymi na Kalwarii Rokitniańskiej

Kończący się okres Wielkiego Postu i rozpoczynający się Wielki Tydzień przywodzą nam na myśl ostatnie chwile ziemskiego życia naszego Pana Jezusa Chrystusa. Często pielgrzymujemy do Ziemi Świętej, aby dotknąć miejsc związanych z męką i śmiercią Zbawiciela. Kiedy jednak nie możemy wyjechać do Izraela, pozostają nam pielgrzymki do miejsc pasyjnych w naszej diecezji

Nie mamy na terenie naszej diecezji wielkich relikwii związanych z pasją Pana. Są jednak miejsca szczególnie naznaczone pobożnością pasyjną, które przyciągają tysiące wiernych. W tym okresie warto nawiedzić te najbliższe nam.

Golgota Rokitniańska

Zaraz po uroczystościach koronacyjnych w 1989 r. rozpoczęły się w Rokitnie wielkie prace mające za cel uporządkować teren za sanktuarium. Jednym z pierwszych założeń, które powstało w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych, była Golgota. Jej budowniczy śp. ks. kan. Tadeusz Kondracki pomysł podpatrzył w sanktuarium Bolesnej Królowej Polski w Licheniu. Nie kopiował jednak dosłownie licheńskiego pomysłu. Licheńska Golgota jest sztucznym wzniesieniem, na którym dominują głównie kamień i beton. W Rokitnie Golgota pięknie wpisała się w pejzaż okolicy. Choć na szczycie góruje scena ukrzyżowania, to jednak sama Golgota jest zielona i pełna nadziei.

Obok Golgoty znajdują się dobrze zagospodarowane słynne dróżki maryjne. Są to poszczególne stacje tajemnic Różańca. Można je tak odmawiać, aby tajemnicę śmierci Pana Jezusa na krzyżu widzieć na wzniesieniu Golgoty. Obok jest także droga krzyżowa. Jej poszczególne stacje znają bardzo dobrze rokitniańscy pielgrzymi. Ale szczególnie dużo modlitw pozostawiły tu osoby zmagające się z problemem alkoholizmu. Ich krzyże pozostawione tu wpisują się w poszczególne stacje.

Reklama

Pierwsza po wojnie

W Rokitnie jest jeszcze jedno miejsce, które koniecznie należy odwiedzić. Jest to Kalwaria Rokitniańska. Jej budowa rozpoczęła się w 2000 r. Jest to więc pierwsza zbudowana od podstaw po II wojnie światowej Kalwaria na Ziemiach Zachodnich. Poszczególne stacje zaprojektowali Jolanta i Rafał Lisiakowie. Pierwsze nabożeństwo na Kalwarii wraz z jej poświęceniem odbyło się 16 lat temu w 2001 r. Pierwszym uroczystościom kalwaryjskim przewodniczył bp Edward Dajczak, a wraz z nim trasę przemierzyło 54 pątników. Trasa liczy sobie 4,5 km i znajdują się na niej 32 stacje Kalwarii Rokitniańskiej.

Każdego roku w piątek przed Niedzielą Palmową odbywa się tradycyjne Nabożeństwo Kalwarii Rokitniańskiej, które gromadzi kilka tysięcy wiernych.

Góra Oliwna

Może nie jest tak bardzo znana jak ta w Rokitnie, to jednak Kalwaria Grodowiecka ma znacznie dłuższą historię. Grodowiec to drugie pod względem ważności sanktuarium maryjne w naszej diecezji. Znajdujące się obok Głogowa miejsce jest celem pielgrzymek Zagłębia Miedziowego. Zanim zaczęto tu na wielką skalę wydobywać miedź, to już chwałę odbierała tu Maryja najpierw w obrazie, a później w cudownej figurze.

Niedaleko sanktuarium, zaraz za dużym parkingiem, znajduje się ciekawe założenie pasyjne noszące nazwę Góra Kalwaria lub też Góra Oliwna. Znajdują się tutaj przepiękne kapliczki wzniesione w XIX wieku. Budowa 13 stacji trwała w latach 1866-72. Poszczególne stacje Kalwarii to oczywiście stacje drogi krzyżowej. Fundatorem Kalwarii był proboszcz Grodowca Meinhold. 2 lipca 1872 r. podczas budowy Kalwarii natrafiono na źródło, które trysnęło. Zachowało się ono do dnia dzisiejszego, a w opinii pielgrzymów uchodzi za cudowne.

Grób Pański

Mamy już w naszej diecezji Kalwarię, Golgotę i Górę Oliwną. Jest także i sam Grób Pański. Niedawno przeprowadzono w nim poważne prace remontowe. Nie chodzi oczywiście o Grób Pana Jezusa w Jerozolimie, ale o wierną replikę Grobu Pańskiego w Żaganiu.

Żagański grób święty powstał z inicjatywy opata kanoników regularnych Jakuba II. Początek prac przypada na 1598 r. Żagańską kaplicę wzniesiono, wzorując się jednak nie na jerozolimskim oryginale, ale na kaplicy Grobu Pańskiego w Görlitz. Ta została wzniesiona w latach 1484 – 1504 i wzorowana była na Grobie Pańskim w Jerozolimie. Oryginalna kaplica w Jerozolimie została przebudowana w 1555 r. Dzięki temu w Żaganiu możemy oglądać średniowieczny wygląd Grobu Pańskiego, stan sprzed przebudowy.

Żagańska kaplica Grobu Pańskiego od początku XVII wieku stała się miejscem pielgrzymkowym. Pielgrzymowali tu pątnicy z terenu Śląska, Łużyc, Brandenburgii i Wielkopolski.

Ostatnio Grób Pański w Żaganiu przechodził poważne prace restauracyjne. Udało się ten cenny zabytek, będący przecież miejscem kultu tajemnicy Zmartwychwstania, odnowić. Jedną z ciekawostek, którą odkryto przy tej okazji, są napisy. Najstarszy datowany jest na 1602 r., a wykonał go opat Zacharias Ursinus. Zachowały się także napisy zrobione przez pielgrzymów w dawnych wiekach.

Misteria w Kęszycy Leśnej

W tej miejscowości znajduje się obecnie najnowocześniejszy dom rekolekcyjno-szkoleniowy w całej zachodniej Polsce. Jednak sama miejscowość już wcześniej dała się poznać mieszkańcom Środkowego Nadodrza jako organizator misteriów Męki Pańskiej.

Słynne misteria odbywają się każdego roku w Poznaniu. Mieszkańcy niewielkiej Kęszycy Leśnej pokazali, że potrafią stworzyć dzieło równie wspaniałe. Dobrym przewodnikiem całego przedsięwzięcia był pierwszy proboszcz kęszycki ks. Jacek Błażkiewicz. Od 2010 r. każdego roku misteria w Kęszycy ściągają prawdziwe tłumy pielgrzymów. Prace przygotowawcze oraz odgrywanie poszczególnych scen pozwoliły zjednoczyć parafian.

Od 2016 r. nowym proboszczem w Kęszycy Leśnej jest ks. Andrzej Wawrzysiuk. Z właściwą sobie werwą podjął się kontynuacji dzieła. W tym roku będzie uczestniczył w misterium po raz pierwszy i to od razu jako proboszcz.

Jest jeszcze wiele innych miejsc w naszej diecezji, które przypominają nam tajemnicę krzyża. Odwiedzając je tuż przed Triduum Paschalnym, możemy dotknąć pasyjnej tajemnicy. Jedną z bardziej znanych praktyk Wielkiego Tygodnia będzie nawiedzanie grobów Pana Jezusa w Wielki Piątek i Wielką Sobotę. Niech ten czas i te miejsca przybliżą nas do radosnego dnia Zmartwychwstania.

Tagi:
kalwaria

Do Wieczernika po ratunek

2018-05-16 11:23

Grzegorz Polak
Niedziela Ogólnopolska 20/2018, str. 30-31

Przed wojną natłok pielgrzymów był tutaj tak duży, że przezorni księża marianie na największe uroczystości wynajmowali dla nich cały skład wąskotorowej ciuchci, kursującej z Warszawy do Góry Kalwarii. Dzisiaj nie ma chyba takiego miejsca kultu religijnego na Mazowszu, które by tak szybko zdobywało popularność

Ks. Jan M. Rokosz MIC
Wieczernik na Mariankach w Górze Kalwarii – tu powstało nowe sanktuarium diecezjalne Mazowsza

Nic więc dziwnego, że kościół Opatrzności Bożej, zwany popularnie Wieczernikiem na Mariankach, zostanie ogłoszony sanktuarium diecezjalnym. Stosowny dekret odczyta uroczyście 20 maja br. kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski.

„Sprawcą” tego całego religijnego zamieszania jest św. Stanisław Papczyński, pierwszy Polak, który założył zgromadzenie zakonne męskie – Księży Marianów. Zasłynął także jako spowiednik króla Jana III Sobieskiego, pierwszy w Polsce apostoł modlitwy za dusze czyśćcowe oraz jako ten, który na długo przed św. Faustyną głosił ideę Bożego Miłosierdzia i propagował kult Maryi Niepokalanej. Sanktuarium w Górze Kalwarii jest właśnie jemu dedykowane.

Na kłopoty... Papczyński

Za życia zasłynął cudami, a jego biografie odnotowują m.in. przypadki wskrzeszeń za jego pośrednictwem. Po śmierci nadal pomaga ludziom, a jego „specjalnością” jest rozwiązywanie kłopotów, które szczególnie trapią współczesnego człowieka. – W ciągu pół roku mojej pracy na Mariankach ochrzciłem pięcioro dzieci, które dzięki modlitwie do św. Stanisława zostały poczęte lub urodziły się zdrowe, mimo zdiagnozowanej choroby – zaświadcza ks. Jan Mikołaj Rokosz MIC, były generał Księży Marianów, a dziś kustosz nowego sanktuarium.

Na pomoc św. Stanisława Papczyńskiego, według księdza kustosza, obok rodziców, którzy mają problemy z poczęciem dziecka, albo matek, których ciąża jest zagrożona, mogą też liczyć dzieci z trudnościami w nauce, osoby pragnące wyzwolić się z nałogów, a także ci, którzy znajdują się w niebezpieczeństwie śmierci.

Marianie w Nowej Jerozolimie

Góra Kalwaria nosiła początkowo nazwę Nowa Jerozolima, zgodnie z życzeniem swego założyciela bp. Stefana Wierzbowskiego. Według jego zamysłu, powstałe w 1670 r. miasto miało być ośrodkiem pielgrzymkowym, pielęgnującym kult Męki Pańskiej i rządzącym się sprawiedliwymi prawami.

Bp Wierzbowski, który znał o. Papczyńskiego i bardzo go szanował, w 1677 r. przekazał mu dom i kaplicę św. Marcina. Jeszcze w tym samym roku marianie przeprowadzili się do wybudowanego trzy lata wcześniej kościoła Wieczerzy Pańskiej, opuszczonego przez siostry dominikanki.

„Stodoła” na bagnie

Wieczernik – od Zgromadzenia Księży Marianów zwany także kościołem na Mariankach – przechodził burzliwe koleje losu. Jego zmorą przez wieki był podmokły teren, co roku kościół zalewała woda. Jednak o. Papczyński przyjął dar bp. Wierzbowskiego z radością. Zakasał rękawy i wraz ze swoimi współbraćmi zabrał się do osuszania terenu. Efekt był taki, że na zmeliorowane grunty łakomym okiem zaczęli spoglądać i zgłaszać pretensje sąsiedzi. Doszło do tego, że o. Papczyński kilkakrotnie został pobity.

Podmokłe grunty cały czas dawały o sobie znać. Wilgoć, a także często wdzierająca się do kościoła i klasztoru woda oraz trudne warunki mieszkaniowe nie sprzyjały stabilizacji życia zakonnego. Do kościoła na wiosnę można było dostać się tylko łódką. Marianie kierowani do Wieczernika przybywali tam z wielką niechęcią i oporem.

Osierocony Wieczernik

Wspólnota zakonna na Mariankach nigdy nie była liczna. Po śmierci o. Papczyńskiego w Wieczerniku przebywało dwóch lub trzech księży oraz jeden albo dwóch braci. Przełom nastąpił w latach 70. XVIII wieku, kiedy to mieszkało tam ośmiu księży. Żyli w skrajnej nędzy.

Po trzecim rozbiorze Polski, kiedy Góra Kalwaria znalazła się pod panowaniem Prusaków prześladujących wszystkie zakony, klasztor dogorywał. Około 1850 r. marianie opuścili Wieczernik i zamieszkali w pobliskim Wyględowie. Ciosem dla całego zgromadzenia była jego kasata w 1864 r. w zaborze pruskim.

Powrót po stu latach

W latach 1864 –1952 w Górze Kalwarii duszpasterzowali księża diecezjalni. Po wojnie Wieczernik znajdował się nadal w opłakanym stanie. 31 marca 1952 r. prymas Polski abp Stefan Wyszyński całą parafię Górę Kalwarię wraz z Wieczernikiem i innymi kaplicami przekazał w ręce księży marianów. W marcu 1962 r. przystąpiono do tak długo oczekiwanej odbudowy kościoła Wieczerzy Pańskiej, a już 20 września tego roku nastąpiło jego poświęcenie.

Biały sarkofag św. Stanisława

Założyciel Zgromadzenia Księży Marianów o. Stanisław Papczyński zmarł 17 września 1701 r. Po pogrzebie trumnę z ciałem pochowano pod podłogą Wieczernika, w podmokłym gruncie.

Woda, która dostawała się do kościoła, zagrażała trumnie z doczesnymi szczątkami o. Stanisława i dlatego w 1766 r. został wybudowany bardzo skromny sarkofag, odpowiadający duchowi ubóstwa o. Papczyńskiego. Według miejscowej tradycji, sarkofag był zbudowany zgodnie z planami sławnego architekta królewskiego Jakuba Fontany. W tymże roku, za pozwoleniem bp. Feliksa Turskiego, sufragana warszawskiego, nastąpiło przeniesienie trumny ze szczątkami o. Stanisława do nowego sarkofagu, który istnieje do dziś.

Do jeszcze większej popularności Wieczernika na Mariankach przyczyniła się beatyfikacja (w 2007 r.) i kanonizacja (w 2016 r.) o. Stanisława Papczyńskiego.

W tradycji mariańskiej mocno jest podkreślana rola Opatrzności Bożej, która uratowała świątynię od totalnej ruiny i zagłady. No bo jak wytłumaczyć fakt, że Wieczernik ocalał jako jedyna świątynia z całego zespołu kalwaryjskiego, liczącego 35 kaplic, 7 kościołów i 5 klasztorów...

CZYTAJ DALEJ

Reklama

W czym tkwi siła Różańca?

2018-07-19 07:23

Salve TV

- Kilka lat temu rozpocząłem moją przygodę z modlitwą różańcową i zaprosiła mnie do tego Maryja, jak do wszystkich dobrych rzeczy - mówił Piotr Chomicki z Fundacji Holy Mary Team.

Bożena Sztajner/Niedziela

- Różańca też trzeba się nauczyć. Do kontemplacji trzeba dojrzeć - dodaje.

- Koncepcja "Siły różańca" była taka, żeby z innej strony pokazać Różaniec, nie jako modlitwę, która jest tylko bronią. To modlitwa, która jest kontemplacją, poznawaniem Pana Boga, która jest przybliżaniem się do Pana Boga, łączenie się z Panem Jezusem przez Maryję - podkreśla.

- Pan Bóg nie potrzebuje spektakularnych materiałów, bo sam jest spektakularny i zaprasza nas do tego, żebyśmy w tym przypadku zrobili materiał o prostym przekazie, w dobrej jakości - dodaje.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Niemcy: potomkowie uczestników zamachu na Hitlera opowiadają się za silną i zjednoczoną Europą

2018-07-20 18:48

ts (KAI) / Berlin

Potomkowie uczestników zamachu na Hitlera z 20 lipca 1944 i innych niemieckich członków ruchu oporu w 74. rocznicę tego wydarzenia opowiedzieli się za silną i zjednoczoną Europą. „Jak wyglądałaby Europa dziś, gdyby tamten dzień przebiegł inaczej? Gdyby zamach von Stauffenberga się udał, gdyby Hitler zginął, a dyktatura w Niemczech zakończyła się już w 1944 roku?” – zastanawiają się autorzy okolicznościowego listu zamieszczonego na łamach berlińskiego „Tagesspiegel” z 20 lipca. List podpisało ok. 400 osób – potomków i krewnych uczestników wydarzeń sprzed ponad 70 lat.

karlherl/pixabay.com

„Ludzie «Kreisauer Kreis» (Kręgu z Krzyżowej) oraz wielu skazanych na śmierć członków ruchu oporu tamtych lat podkreślało, że marzyli o doczekaniu zjednoczonej Europy narodów, w której na pierwszym planie będzie człowiek, a nie naród, w której to, co wspólne, będzie miało większą wagę niż to, co dzieli” – głosi tekst w „Tagespost”. Jego autorzy zaznaczyli, że ta wizja sprzysiężonych w 1944 nie była odosobniona. O zjednoczonej Europie marzyli także członkowie innych ruchów opozycyjnych, jak np. „Białej Róży”.

Europejska wspólnota państw stoi dziś wobec groźby rozpadu. „Wydaje się, że wypracowane w czasach Oświecenia i umocnione po doświadczeniach drugiej wojny światowej takie podstawowe zasady, jak humanizm, solidarność i sprawiedliwość, stopniowo mają coraz mniejszą wartość” – stwierdzają autorzy i podkreślają, że „nie takie dziedzictwo mieli na myśli uczestnicy sprzysiężenia z 20 lipca 1944”.

„W przypadającą dziś rocznicę pragniemy przypomnieć odwagę i wizjonerską moc naszych rodziców, dziadków, pradziadków i krewnych oraz wyrazić nadzieję, że narodowe «drogi w pojedynkę» nie zagrożą zjednoczonej, silnej, pokojowej Europie, o której dla nas i dla naszych dzieci marzyli nasi przodkowie” – napisali potomkowie nieudanego zamachu na Hitlera w 1944 roku.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem