Reklama

Łączą nas chrzest i wspólna wiara w Jezusa

2017-04-06 09:46


Edycja zielonogórsko-gorzowska 15/2017, str. 6

Karolina Krasowska
Ks. Ryszard Rudkiewicz, proboszcz parafii pw. Trójcy Świętej w Gubinie. W tle kościół ewangelicki Klosterkirche w Guben

Z ks. Ryszardem Rudkiewiczem rozmawia Kamil Krasowski

KAMIL KRASOWSKI: – W Niedzielę Palmową 9 kwietnia ulicami Gubina przejdzie Ekumeniczna Droga Krzyżowa. Kiedy i z czyjej inicjatywy zostało po raz pierwszy zorganizowane to wspólne polsko-niemieckie nabożeństwo?

KS. RYSZARD RUDKIEWICZ: – Pierwsze nabożeństwo Ekumenicznej Drogi Krzyżowej odbyło się 9 lat temu w 2008 r. i zostało zorganizowane z mojej inicjatywy. Wcześniej spotykaliśmy się też w różnych wymiarach. Spotykaliśmy się w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia, a także 1 września, by wspólnie modlić się o pokój. Organizujemy także z niemieckimi katolikami uroczystość Bożego Ciała. Kilka lat temu natomiast wpadliśmy na pomysł, że wspólnie przejdziemy w Drodze Krzyżowej. Takie były początki.

– Kto weźmie udział w tegorocznej Ekumenicznej Drodze Krzyżowej?

– Z całą pewnością wezmą udział nasi parafianie, którzy stanowić będą największą liczbę uczestników. Będą także katolicy z Guben oraz ewangelicy ze swoim pastorem. W latach wcześniejszych bywali też duchowni innych Kościołów protestanckich, np. luteranie. W tym roku dowiedzieliśmy się, że sami nie będą brać udziału, jednak będą informować o tym i zapraszać swoich wiernych. Liczbowo najwięcej jest nas, Polaków. Niemców jest zdecydowanie mniej, ale też trzeba wziąć pod uwagę fakt, że zarówno katolików, jak i ewangelików, czyli ochrzczonych ludzi, po stronie niemieckiej jest znikomy procent. O ile się orientuję, jest ich ok. 15 procent. Sama parafia katolicka w Guben liczy ok. 1500 osób, więc w pierwszej kolejności w Drodze Krzyżowej biorą udział nasi parafianie, którzy idą przez miasto z takim świadectwem wiary.

– Ile osób średnio uczestniczy w nabożeństwie i jakim cieszy się ono zainteresowaniem?

– To trochę zależy od pogody. Bywały lata lepsze i gorsze. Myślę, że tak średnio 400 osób przychodzi na tę Drogę Krzyżową. Jest to dosyć liczne nabożeństwo, które cieszy się dużym zainteresowaniem.

– Jak wygląda taka wspólna polsko-niemiecka Droga Krzyżowa? Czy są jakieś elementy, które ją różnią od – nazwijmy to – tradycyjnej Drogi Krzyżowej?

– Ekumeniczna Droga Krzyżowa rozpoczyna się o godz. 16.00 w Niedzielę Palmową. Ona jest troszeczkę inna niż ta przeżywana przez nas tradycyjnie w kościołach, która ma 14 stacji. To też był pewien consensus między nami, katolikami, a ewangelikami i między nami, Polakami, a Niemcami, dlatego ta Ekumeniczna Droga Krzyżowa liczy 7 stacji, żeby zmieścić się w miarę przyzwoitym czasie, ponieważ wszystkie modlitwy i rozważania są prowadzone w dwóch językach. Taka Droga Krzyżowa trwa ponad godzinę. Rozpoczynamy ją na przemian w dwóch miejscach. W latach nieparzystych przy kościele pw. Trójcy Świętej, idziemy przez miasto, fragmentem Guben, i kończymy przy kościele ewangelickim Klosterkirche. Z kolei w latach parzystych, w czasie pierwszej stacji pt. „Pan Jezus skazany na śmierć”, gromadzimy się – notabene jest to pewnego rodzaju znak – przed budynkiem sądu w Guben i idziemy na polską stronę. Co roku uczestnicy mają do przejścia ok. 1,5 km. Podczas drogi poszczególne osoby są zapraszane do niesienia krzyża, co cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem. Ciekawym elementem jest też to, że wspólnie, równolegle, po polsku i po niemiecku, odmawiamy modlitwę „Ojcze nasz”. Przy każdej stacji też razem śpiewamy, a później dzielimy na języki kanon z Taizé pt. „Pan jest mocą swojego ludu”.

– W czym tkwi fenomen Ekumenicznej Drogi Krzyżowej?

– Jesteśmy przyzwyczajeni do wspólnych działań. Od wielu lat, jeszcze z inicjatywy proboszcza ks. Jana Gusa czy ówczesnego i obecnego proboszcza parafii katolickiej w Guben ks. Uwe Aschenbrenera, takie inicjatywy i działania odbywały się, więc dla nas jest to coś naturalnego, że spotykamy się na tego rodzaju wydarzeniach. Żyjemy co prawda po dwóch stronach granicy, mówimy różnymi językami, łączą nas jednak chrzest i wspólna wiara w Jezusa.

– Jakie są owoce i łaski, które płyną z nabożeństwa Ekumenicznej Drogi Krzyżowej?

– Wydaje mi się, że jest to przede wszystkim jakiś element spotkania i poznania się. Często podkreślam, że ktoś widziany z daleka może się wydawać obcy, inny. Natomiast jeśli się widzi z bliska drugiego człowieka, wtedy ma on szansę stawać się naszym bliźnim. I to jest taki krok do wspólnego poznania się, zobaczenia się, modlitwy razem. Po drugie, myślę, że jest to również pewnego rodzaju świadectwo, zwłaszcza tam, kiedy idziemy po niemieckiej stronie. Ludzie otwierają i wyglądają przez okna, patrzą, co się w ogóle dzieje, kiedy idziemy główną ulicą, deptakiem. Dla nich to jest pewnego rodzaju, jak przypuszczam, wydarzenie, które skłania do refleksji i zastanowienia się. Dla nas jest to natomiast zaakcentowanie naszej obecności w tamtej rzeczywistości, gdzie katolicy są w zdecydowanej mniejszości. Myślę, że jest to takie nasze zupełnie lokalne, małe działanie, które wpisuje się w nasze położenie geograficzne. Spotykamy się razem z Niemcami, katolikami i ewangelikami, i wspólnie się modlimy.

Tagi:
ekumenizm Droga Krzyżowa

Ewangelicy w hołdzie polskim świętym, czyli ekumenizm w praktyce

2018-06-25 13:59

Agnieszka Bugała

W kościele pojawią się witraże dwójki wrocławian i dwóch bohaterów spoza naszego miasta. W ewangelickiej świątyni zostaną wyróżnieni dwa protestanci i dwoje katolików. W oknach, na witrażach zobaczymy niebawem Dietricha Bonhoeffera, ewangelickiego duchownego związanego z Wrocławiem, bp. Juliusza Bursche oraz św. Edytę Stein i św. Maksymiliana Kolbego. Dlaczego właśnie oni? Każdy z nich zdecydowanie i stanowczo sprzeciwiał się polityce dominacji narodowej i eksterminacji innych narodów, która od 1933 r. dominowała w Niemczech. Pastor kościoła Andrzej Fober podkreśla, że ofiara O. Maksymiliana pokazuje, że naśladowanie Chrystusa czasami jest naśladowaniem radykalnym. Być chrześcijaninem nie jest łatwo, szczególnie w czasach próby, ale też w dzisiejszych czasach, kiedy dominuje konsumpcjonizm, materializm i hedonizm, dziś bycie chrześcijaninem nie jest łatwe – mówi.

wikipedia

Ukończenie projektu zaplanowano na koniec roku, prace trwają. Niedługo pokażemy Państwu zdjęcia nowych witraży.

Kościół św. Krzysztofa należał do najbardziej zniszczonych po II wojnie światowej. W ostatnich miesiącach wojny spłonął wraz z całym wyposażeniem, zniszczeniu uległo unikalne na Dolnym Śląsku sklepienie siatkowe, witraże oraz przepięknie zaprojektowane otoczenie kościoła w formie parku prowadzącego do rynku. Przez wiele powojennych lat odbudowy Wrocławia wypalony św. Krzysztof, stojący obok powstającej nowej trasy, mającej łączyć nowe dzielnice miasta, służył jako kontener na gruz… Zniszczone witraże usunięto, wnęki okienne zabito deskami, aby maksymalnie wykorzystać tak powstały magazyn. Z uwagi na fakt, że początki kościoła sięgają czasów piastowskich i znajdują ślad w dokumentach księcia Władysława opolskiego, postanowiono kościół odbudować.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

31. Franciszkańskie Spotkanie Młodych w Kalwarii Pacławskiej

2018-07-23 07:17

Monika Jaracz | Archidiecezja Krakowska

- To, co jest zapisane w Słowie, nieustannie wydarza się w naszym życiu - także tych wszystkich, którzy znaleźli się tutaj, na Kalwarii. Jezus zaprasza nas na to miejsce pustynne, gdzie znajduje się około tysiąca osób. To miejsce pustynne, w którym możesz odpocząć, w którym może odpocząć w tobie to wszystko, co cię przerasta - mówił w homilii o. Marcin Drąg OFMConv podczas Mszy św. w Sanktuarium Męki Pańskiej i Matki Bożej Kalwaryjskiej, która rozpoczęła w niedzielę 31. Franciszkańskie Spotkanie Młodych w Kalwarii Pacławskiej.

Monika Jaracz | Archidiecezja Krakowska

W niedzielę 22 lipca 2018 r. już po raz 31. rozpoczęło się w Kalwarii Pacławskiej najstarsze ogólnopolskie spotkanie dla młodzieży o charakterze religijnym - Franciszkańskie Spotkanie Młodych - organizowane przez ojców franciszkanów z Krakowskiej Prowincji św. Antoniego i bł. Jakuba Strzemię oraz Biuro Franciszkańskich Spotkań Młodych.

Zobacz zdjęcia: 31. Franciszkańskie Spotkanie Młodych w Kalwarii Pacławskiej

Wydarzenie, które w tym roku odbywa się pod hasłem "Tchnienie", rozpoczęła Msza święta w Sanktuarium Męki Pańskiej i Matki Bożej Kalwaryjskiej, której przewodniczył dyrektor Franciszkańskiego Spotkania Młodych, o. Marcin Drąg OFMConv.

W swojej homilii odniósł się najpierw do słów z Ewangelii według Świętego Marka, gdzie Pan Jezus mówi do uczniów, by udali się na pustkowie i tam wypoczęli. Porównał sytuację apostołów do uczestników spotkania, którzy przybyli do Kalwarii Pacławskiej.

- To, co jest zapisane w Słowie, nieustannie wydarza się w naszym życiu - także tych wszystkich, którzy znaleźli się tutaj, na Kalwarii. Jezus zaprasza nas na to miejsce pustynne, gdzie znajduje się około tysiąca osób, na jednej górze. To miejsce pustynne, w którym możesz odpocząć, w którym może odpocząć w tobie to wszystko, co cię przerasta.

Kapłan wskazał tym samym na aktualność i ponadczasowość Ewangelii oraz słów Chrystusa, które wypowiedział kiedyś nie tylko do swoich uczniów, ale kieruje je nieustannie także do nas - tu i teraz. Zakonnik podkreślił, że człowiek nadal doświadcza tego, co Bóg wypowiedział w przeszłości, choć sytuacje te przybierają dzisiaj inną formę. - To, co Bóg kiedyś powiedział, teraz się wydarza, ale już inaczej.

Następnie, kapłan odwołał się do fragmentu Ewangelii, w którym mowa jest o tym, iż Jezus po wyjściu z łodzi ujrzał wielki tłum i zlitował się nad nim, bo był jak owce, nie mające pasterza.

- Jezus zobaczył masę ludzi i współodczuwał z nimi. (...) Słowa są ważne, ale czy w sytuacji, gdy ktoś przeżywa jakiś dramat życiowy i wypowiadamy słowa „współczuję ci", tak naprawdę współodczuwamy to, co ten człowiek przeżywa?

Wskazał tym samym, o jakim współodczuwaniu mówi Jezus w Ewangelii i czym ono jest.

- Współodczuwanie Jezusa to nie jest jakieś emocjonalne wyrażenie, którego używamy. Dzisiaj możemy sobie pomyśleć, co porusza Jezusa, kiedy nas widzi tutaj, przed tym ołtarzem, co dostrzega w każdym z nas. Jezus widzi cały przekrój twojego życia i tego, co ty przeżywasz. On widzi głębiej. Współodczuwa, czyli czuwa, jest obecny. Współodczuwam, czyli jestem przy tobie i wiem, co przeżywasz, co jest w twoim sercu. Ja wiem, czego ci brakuje, jakie masz deficyty.

- Bóg jest w stanie wchodzić we wszystkie miejsca mojego życia. Jemu nie jest obojętna żadna sekunda mojego życia, On dotyka tego wszystkiego. Jezus chce wchodzić w twoje życie, w twoją historię, chce razem z tobą współtworzyć świat - dodał.

Zakonnik zauważył również, że Bóg przez to, iż jest z nami nieustannie i pragnie nam towarzyszyć w codzienności, podnosi nas z upadkó oraz zaprasza do współdziałania z Nim, do życia w miłości w życiu codziennym. - Wyrywa nas z osamotnienia i będzie uczył nas jak żyć w Jego obecności - podkreślił.

Na zakończenie homilii przypomniał o tym, jak ważne jest, by żyć Słowem Boga, które także dzisiaj potrafi zmienić życie każdego człowieka. - Słowo to nie jest przeszłość, to jest teraźniejszość. To Słowo wyprowadza nas z osamotnienia, z wszelkich deficytów i braków. Życzę, aby to spotkanie było czasem nasycania się Jego Słowem, Eucharystią, spotkaniami i rozmowami z tymi, którzy tutaj są.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Wyruszyła wyprawa rowerowa „Rozkręć wiarę” do La Salette i Rzymu

2018-07-23 13:53

rk / Żywiec (KAI)

7 przełęczy alpejskich do pokonania, 4 tys. km do przejechania, ale przede wszystkim niekończąca się modlitwa wdzięczności do wypowiedzenia – taki cel stawiają sobie uczestnicy ewangelizacyjnej pielgrzymki rowerowej „Rozkręć wiarę”, która wyruszyła 23 lipca z Żywca. Jedenaścioro rowerzystów zamierza dotrzeć do sanktuarium maryjnego w La Salette we Francji, następnie część z nich pojedzie dalej do Rzymu.

Pexels/pixabay.com

Wyprawa rowerowa w ramach zainicjowanego 8 lat temu cyklu „Rozkręć wiarę” ma być tym razem dziękczynieniem i okazją do materialnego wsparcia klasztoru sióstr klarysek od Wieczystej Adoracji w Kętach. Klasztorne mury wymagają generalnego remontu. Konieczna jest modernizacja wielu urządzeń w budynku.

Niemal w przededniu rozpoczęcia wyprawy rowerzyści odwiedzili klaryski, by wspólnie modlić się na Eucharystii. Przekazali również zakonnicom ofiary złożone przy okazji wpisywania do Księgi Intencji – 8 tys. zł. Zabierana na wyprawę księga z wpisanymi intencjami wróci do kęckiego klasztoru i stanie się treścią modlitw przed Jezusem Eucharystycznym.

Jak przyznał ks. Grzegorz Kierpiec – inicjator i główny organizator przedsięwzięcia – kolejna wyprawa rowerowa nie należy do łatwych. „To są w końcu Alpy. Najbardziej ekstremalna część trasy wiedzie do La Salette. Wiele z przełęczy leży na wysokości powyżej 2500 m n.p.m. Potem kilku z nas wydłuży sobie jeszcze jazdę i uda się do Rzymu, robiąc w sumie ok. 4 tys. km” – wyjaśnił i dodał, że największym wyzwaniem będzie pokonanie słynnej włoskiej przełęczy Stelvio, położnej na wysokości 2758 m n.p.m.

„Przed nami kilkunastokilometrowe szwajcarskie przełęcze o dużym kącie nachylenia. Z pewnością będą one bardzo wykańczające” – przypuszcza wikariusz konkatedralnej parafii.

W wyprawie bierze udział kilka osób, które jeździły już wcześniej na rowerach w ramach projektu „Rozkręć wiarę”, ale są także nowe. Najmłodsza ma 17 lat, najstarsza - 54 lata . Z Żywca wystartowało 10 osób, kolejna ma dojechać później. Obok tych, którzy kierują jednośladami, w wyprawie bierze udział samochodowa obsługa techniczna – w sumie 22 osoby.

„Przyglądamy się naszemu mistrzowi Jezusowi i widzimy, że Jego odpoczywanie związane jest z jakimś trudem, bo przecież wychodzi na górę, idzie w miejsca pustynne. Idzie tam, by się wzmacniać. Jesteśmy przekonani, że poprzez trud, ciągłe przełamywanie swoich trudności doskonalimy siebie” – wytłumaczył kapłan i przyznał, że udział w wyprawie pozwala zdystansować się do wielu spraw.

„Zdajemy sobie sprawę, że o wiele większe góry są w naszych sercach i te również chcemy pokonywać. Ta wyprawa to szkoła życia” – napisali uczestnicy ewangelizacyjnego przedsięwzięcia na swoim blogu internetowym.

Jeszcze przed wyruszeniem rowerzyści otrzymali specjalne błogosławieństwo od swego duchowego opiekuna bp. Piotra Gregera., który od samego początku wypraw wspiera to dzieło i dopinguje jego uczestników.

W niedzielę 22 lipca rowerzyści modlili się ze swoimi bliskimi na Mszy św. w żywieckiej konkatedrze. Otrzymali błogosławieństwo od żywieckiego proboszcza ks. Grzegorza Gruszeckiego. A na rynku spotkali się z władzami Żywca. Uczestnicy wyprawy zachęcają wszystkich do duchowej wędrówki z nimi. Można to zrobić poprzez: ofiarowany codzienny trud Panu Bogu, bycie w stanie łaski uświęcającej, udział we Mszy św., odmawianie koronki do Bożego Miłosierdzia i Różańca.

Tegoroczna pielgrzymka rowerowa jest trzecią z pięciu zaplanowanych dziękczynnych wypraw. W 2016 roku rowerzyści dziękowali za Jubileuszowy Rok Miłosierdzia, Chrzest Polski i Światowe Dni Młodzieży. Odwiedzili na jednośladach Ukrainę i Litwę, a następnie przez Armenię dotarli do Gruzji. W ubiegłym roku dziękowali za 25 lat istnienia diecezji bielsko-żywieckiej. Z tej okazji zdobyli Nordkapp. W poprzednich latach grupa rowerzystów pielgrzymowała do Ziemi Świętej, na Saharę, do Rzymu, Fatimy, Turcji, Armenii i Gruzji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem