Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

I zostałem przemieniony

2017-04-11 09:43

Rozmawia Maria Fortuna-Sudor
Niedziela Ogólnopolska 16/2017, str. 24-25


Jim Caviezel

Z aktorem Jimem Caviezelem – odtwórcą roli Jezusa w filmie „Pasja” – o życiu, o fascynacji św. Janem Pawłem II – rozmawia Maria Fortuna-Sudor

Sławny amerykański aktor, odtwórca roli Jezusa w „Pasji” Mela Gibsona – Jim Caviezel przybył do Polski na zaproszenie Rycerzy Kolumba, aby promować film pt. „Wyzwolenie kontynentu: Jan Paweł II i upadek komunizmu”. Dokument można było obejrzeć 2 kwietnia br., w rocznicę śmierci św. Jana Pawła II. Aktor pracuje z najlepszymi reżyserami z Hollywood, aktualnie można go oglądać w serialu „Impersonalni”. Wspólnie z żoną – nauczycielką języka angielskiego – adoptowali troje chorych na nowotwory dzieci, które wychowują, dbając o ich rozwój i powrót do zdrowia.

Przy okazji wizyty w Polsce Jim Caviezel odbył swoistą pielgrzymkę do miejsc związanych z naszą historią, w tym szczególnie z Janem Pawłem II. W Krakowie aktor odwiedził m.in. Dom Arcybiskupów Krakowskich oraz zwiedził katedrę na Wawelu.

Reklama

Był w sanktuarium w Łagiewnikach, gdzie modlił się i nawiedził celę, w której zmarła św. Faustyna. Potem udał się do sanktuarium św. Jana Pawła II na Białych Morzach.

Odwiedził także były niemiecki obóz koncentracyjny Auschwitz-Birkenau, a w Warszawie poznał historię w Muzeum Powstania Warszawskiego. Był gościem na XXIII Targach Wydawców Katolickich w Warszawie, podczas których spotkanie z nim cieszyło się wielkim zainteresowaniem czytelników.

* * *

MARIA FORTUNA-SUDOR: – Jim, jesteś po raz pierwszy w Krakowie. Jak postrzegasz miasto Jana Pawła II?

JIM CAVIEZEL: – W pewnym sensie po raz kolejny spotkałem Papieża, bo nawiedziłem miejsca, gdzie znajdują się jego relikwie. To dla mnie niezwykłe, że mogę być w kraju Karola Wojtyły. On jest moim duchowym ojcem. Odwiedziłem też kard. Stanisława Dziwisza, którego znam z Watykanu, gdzie byłem najpierw na audiencji u Jana Pawła II, a potem na jego pogrzebie. Zobaczyłem tu interesujący świat. Poznałem krakowskich kapłanów, siostry zakonne. Widzę ludzi modlących się w kościołach. Podoba mi się wasza wiara w Matkę Bożą, która, jak czytam, bardzo kocha Polskę. To, co mnie uderzyło, to grób prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego małżonki. Mocno przeżyłem tragedię, w wyniku której oni zginęli. Macie wielu bohaterów! Oczywiście, mają ich także inne narody, ale to u was można poznać losy odważnych i równocześnie świętych ludzi, którzy wpłynęli na historię nie tylko Polski. To niezwykły panteon!

– Pytam o Twoje odczucia również dlatego, że masz słowiańskie korzenie, a u nas się mówi, iż słowiańska dusza jest romantyczna. Odnajdujesz cząstkę siebie w tej części Europy?

– Tak, jest to prawdopodobne. Jestem stworzony do przygód! Niebezpieczeństwo mnie prowokuje, zachęca, przywołuje. Ktoś mi powiedział, że zło jest bezsilne, jeśli się go nie boimy. Nie chcę żyć jak tchórz. Już jako mały chłopiec obawiałem się tej cechy.

– A czego potrzebuje człowiek, aby nie być tchórzem?

– Jan Paweł II, Ronald Reagan czy Matka Teresa mieli odwagę być sobą. Ich życie mi uświadomiło, że aby zmieniać świat, nie trzeba wielu ludzi. Bo to nie zależy od liczby osób, które się w to zaangażują, ale od stopnia ich wiary. Jeśli towarzyszy nam służenie prawdzie, jeśli mamy wytyczone dobre cele, to możemy wiele osiągnąć i nie musimy się bać. Pamiętam, jak Jan Paweł II przybył do Ameryki i powiedział młodym ludziom: „Oddzielcie się od tego skorumpowanego pokolenia! Bądźcie świętymi!”. Wtedy sobie uświadomiłem, że nie urodziłem się, aby się dopasowywać do innych, lecz aby się wyróżniać. A potem, gdy poznawałem Jana Pawła II, jego niezłomną postawę i naukę, zrozumiałem, że aby góry poruszyć, musisz mieć wiarę.
Ale w moim życiu nie zawsze tak było. W 1983 r. nie poszedłem na spotkanie z Papieżem. Tłumaczyłem się przygotowaniem do testu z hiszpańskiego, który i tak nie poszedł mi najlepiej. Myślę, że wtedy bałem się spojrzenia Jana Pawła II. To dotknięcie jakby piorunem (śmiech) miało nastąpić później. Stało się, gdy grałem Chrystusa, podczas kręcenia sceny Kazania na górze.

– Często podkreślasz, że Jan Paweł II odegrał ważną rolę w Twoim życiu...

– Najbardziej w nim kocham jego zapewnienie, że Bóg nas kocha. Postrzegam Jana Pawła II jako mojego papieża. On przyjechał do Ameryki, mówił także do młodych artystów, podnosił nam poprzeczkę. Gdy go usłyszałem, próbowałem znaleźć takie filmy, które mają przesłanie i pokazują przemianę człowieka, jego odkupienie, i właśnie w nich grać.
Chodzę teraz drogami, ulicami, które przemierzał Karol Wojtyła, i myślę sobie, jak musicie być dumni z tego, że on jest waszym rodakiem. Niektórzy Amerykanie polskiego pochodzenia tracą wiarę. Mam ochotę im powiedzieć: czy wy nie pamiętacie, że Jan Paweł II pochodził z waszego kraju?! To przecież ten papież powiedział: „Totus Tuus”, i nauczył mnie, dlaczego przez Maryję mogę kierować się do Jezusa. Powtarzał też: „Nie lękajcie się! Wypłyńcie na głębię, zarzućcie sieci!” (Aktor idealnie naśladuje głos Papieża, cytując jego słowa. Ta chwila jest dla mnie szczególna). Zrozumiałem, że nie mogę być usatysfakcjonowany bylejakością. I zostałem przemieniony, aby zagrać Jezusa w filmie „Pasja”.

– Czytałam, że ten film wywarł na Ciebie duży wpływ.

– Kiedy przygotowywałem się do roli, zacząłem się głębiej zastanawiać nad wiarą, nad Jezusem. I doszedłem do wniosku, że On jest. Dostrzegałem Go w niektórych spotkanych ludziach. Na pewno był w Janie Pawle II. Suma tych różnych osób, przypominających mi Jezusa, dała obraz Chrystusa, którego zagrałem.

– Byłeś pewny, że podołasz, że sobie poradzisz?

– Słyszałem wewnętrzny głos, że nie powinienem grać Jezusa, że nie jestem wystarczająco dobry. To myślenie towarzyszyło mi cały czas. To były podszepty diabła, on próbował zasiać we mnie zwątpienie. Powtarzał: „Ty nie jesteś wystarczająco dobry do tej roli. Ja ciebie znam, chłopaku. Nie chcę cię widzieć!”. Nie było łatwo sprostać zwątpieniu...

– Jak sobie z nim radziłeś?

– W takich chwilach przypominała mi się historia Adama i Ewy, pytanie Stwórcy: „Kto wam powiedział, że jesteście nadzy?”. I zastanawiałem się, czyja to opinia, że nie jestem wystarczająco dobry. No i przede wszystkim się modliłem.

– W czasie kręcenia filmu doświadczyłeś także bólu, cierpienia.

– Fizycznie ta rola prawie mnie zabiła. Codziennie przez wiele godzin przygotowywano mnie do niej, wykonując makijaż. Uderzył we mnie piorun, doświadczyłem autentycznych bolesnych ran w czasie biczowania, miałem operację na sercu, przeżyłem hipotermię. Na wzgórzu, podczas ostatniego ujęcia filmu, wyczuwałem obecność zła. Było to jakby nawiedzone miejsce. Może to był wiatr, który słyszałem? Jednak miałem świadomość, że ten towarzyszący mi lęk nie jest od Boga. Słyszałem wewnętrzny głos: „Jesteś martwym człowiekiem”. Gdy wychodziłem na tę górę, zobaczyłem, że chmury jakby się obniżały. Całym ciałem wyczuwałem strach. Byłem pełen obaw, ale jednocześnie w moim sercu była moc. I powiedziałem: „Diable, to jest najlepsza wiadomość, jaką kiedykolwiek usłyszałem. Mogę dzisiaj umrzeć, lecz nie umrę jak tchórz!”.
Ale to właśnie „Pasja” pozwoliła mi w pełni zrozumieć sens Przeistoczenia w czasie Eucharystii. Od czasu powstawania tego filmu wiem, że za każdym razem na ołtarzu to nie zwykły chleb, ale Ciało Jezusa jest łamane. On za każdym razem przemienia się na ołtarzach całego świata. I przychodzi do mnie jako dobry Pasterz.

– Wiele osób zarzucało twórcom filmu, że epatują cierpieniem, że obraz jest zbyt okrutny. Co sądzisz o cierpieniu?

– Lubimy ludzi odnoszących sukces. Takich idoli, którzy się wszystkim podobają. Tymczasem Pan Jezus cierpi. To była najtrudniejsza część roli do zagrania. Wręcz odczuwałem ból, którego On doświadczał. I uświadomiłem sobie wtedy, że Jezus umierający na krzyżu za nasze grzechy najbardziej cierpiał z powodu samotności, z powodu tego, że nie jest kochany. Na krzyżu odczuwałem cierpienie Jezusa, Jego samotność i ból. To my zadajemy Bogu cierpienie. Dlatego staram się tak żyć, aby Go nie ranić.
Wielu katolików do mnie przychodziło, aby mi powiedzieć: „Wiesz, nie lubię tego filmu, bo jest w nim za dużo cierpienia...”. Oni nie widzą, nie dostrzegają, że odkupienie dokonuje się przez cierpienie. A tymczasem ludzie starają się go unikać. Odwracają się, odchodzą od tych, którzy cierpią. Mówią, że to dla nich zbyt trudne do zniesienia. To smutne. Jan Paweł II nauczył mnie przyjmować cierpienie.

– Jesteś w środowisku hollywoodzkim jednym z nielicznych aktorów tak odważnie przyznających się do wiary w Chrystusa. To łatwe być sławnym, wierzącym aktorem?

– Kocham moją wiarę i Bogu za nią dziękuję! I to jest najważniejsze. A w życiu często jest tak, że jeśli odrzucamy świat, to ludzie się od nas odwracają. Bojaźliwość to grzech doczesności. Człowiek, chcąc być lubianym, potrafi się podporządkować. No właśnie, świat najwyżej może cię lubić, a miłość pochodzi od Boga. To co wybierasz? Bycie lubianym przez wielu sprawia, że zostajesz odsunięty od tego, co najważniejsze. Rezygnujesz z bycia sobą. Wtedy nie ma we mnie pasji ani odwagi. Odkładam je na bok. Uważam, że miłość do Boga jest zarezerwowana dla rycerzy, dla prawdziwych wojowników, takich jak Jan Paweł II. Znam mężczyzn w moim wieku i starszych. Oni mają duuużo pieniędzy, ale nadal są niedojrzałymi chłopcami, nastolatkami. To w filmie „Waleczne serce” Mel Gibson przekazuje nam przesłanie, że każdy mężczyzna umiera, ale niewielu tak naprawdę żyje. Chcę żyć odpowiedzialnie i w tym pomaga mi moja wiara. Czy to jest łatwe? Na pewno nie, ale trzeba się starać!

Tagi:
świadectwo

Były żołnierz w Afganistanie: Jezus do mnie mówił, że oddał za mnie życie

2018-05-24 14:52

kana / Kraków (KAI)

To Jezus do mnie mówił, że oddał za mnie życie - mówił w środowy wieczór ppor. Karol Cierpica, były żołnierz w Afganistanie. Świadectwem swojego ocalenia dzielił się podczas kolejnego spotkania „Gość na Polach” organizowanego przez Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie.

Andrzej Hrechorowicz / KPRP
Ppor. Karol Cierpica i rodzice śp. sierż. Michaela Ollisa

Karol Cierpica opowiadał o tym, jak wyglądało jego życie przed nawróceniem. – Nie liczyłem się z ludźmi, traktowałem ich przedmiotowo. Ja byłem w centrum. Wiedziałem o Bogu, o Jezusie, ale to ja byłem na tronie swojego życia, swojego serca - mówił.

Jak podkreślił, od maleńkości miał w sobie pragnienie robienia czegoś wielkiego. – Dziś wiem, że potrzebę robienia wielkich rzeczy wzbudza w nas Jezus - mówił żołnierz. Wyjaśnił, że służba ojczyźnie i drugiemu człowiekowi zaprowadziła go do wojska.

Niestety, liczba trudnych wydarzeń, które spotkały go podczas służby wojskowej, ciągły stres, życie w napięciu doprowadziły go do depresji. – Moja choroba była tak poważna, że chciałem odebrać sobie życie. Przez wiele miesięcy nie spałem, miałem fobię społeczną - mówił. Jego zdaniem choroba była częścią Bożego planu. – Bóg wiedział, że kiedy mnie złamie przez tę chorobę, to zacznę go szukać. Dziś dziękuję mu za każdy mroczny dzień swojego życia - dodał.

Cierpica zwrócił się do słuchaczy: – Jeśli jesteś dziś chory, sfrustrowany, martwisz się o przyszłość, to zostaw to wszystko. Bóg chce tylko powiedzieć, żebyś mu zaufał. Zostaw to wszystko. On chce Twojej całkowitej ufności, ufności dziecka - powiedział.

Podczas spotkania nie zabrakło wspomnienia wydarzeń z Afganistanu. – Michael to był 24-letni chłopak z Nowego Jorku. Ciągle się uśmiechał. 28 sierpnia broniliśmy bazy polsko-amerykańskiej. Kilkunastu terrorystów z pasami szahida znalazło się wewnątrz bazy. Wjechała ciężarówka, baza była ostrzeliwana, terroryści biegali - opowiadał żołnierz. W pewnym momencie zobaczył, że za jego plecami znajduje się Michael Ollis. Zaczęli działać razem, „jakby się znali całe życie”. – Ostatni z terrorystów wysadził się za moimi plecami. A tam był Michael. On był jak mój Mistrz, jak Jezus. Był gotowy, by oddać życie za drugiego człowieka. Dziś to wiem - powiedział.

– Miesiąc później zobaczyłem się z jego rodzicami. Bałem się tego spotkania. A oni mnie przytulili i powiedzieli: „dziękujemy ci za twoją służbę. Witaj w rodzinie”. - wspominał Cierpica. Słowa wypowiedziane przez rodziców swojego wybawcy odczytał jako słowa samego Jezusa. – To Jezus do mnie mówił, że oddał za mnie życie - wyjaśnił.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Papież krytykuje USA za politykę wobec migrantów i broni swej linii rządzenia Kościołem

2018-06-20 16:52

kg (KAI/Reuters) / Watykan

Franciszek skrytykował obecną administrację amerykańską prezydenta Donalda Trumpa za jej politykę wobec nielegalnych migrantów, przybywających do Stanów Zjednoczonych. W rozmowie z agencją Reutera papież bronił też swej polityki dążącej do normalizacji stosunków z Chinami i reformy Kurii Rzymskiej.

Grzegorz Gałązka

Na gruncie nowej polityki imigracyjnej rząd Donalda Trumpa chce karać wszystkich migrantów schwytanych na próbach nielegalnego przekraczania granicy meksykańsko-amerykańskiej, wtrącając dorosłych do więzień i odsyłając ich dzieci do strzeżonych ośrodków. Wywołało to ostrą krytykę władz przez biskupów amerykańskich a Franciszek wyraził swą solidarność z ich stanowiskiem. Podkreślił, że rozdzielanie dzieci i ich rodziców „jest sprzeczne z naszymi wartościami i niemoralne”. Przyznał, że jest to trudny problem, ale – dodał – „populizm nie jest rozwiązaniem”.

Różne populizmy „tworzą psychozę” w sprawie imigracji, a starzejącym się społeczeństwom, których jest wiele w Europie, „grozi wielka zima demograficzna” – tłumaczył dalej papież. W tej sytuacji imigranci są potrzebni, bo bez nich „Europa stanie się pusta” – stwierdził z przekonaniem Franciszek.

Skrytykował Trumpa także za wprowadzenie przezeń nowych ograniczeń w podróżach i handlu USA z Kubą oraz za wycofanie się Ameryki z porozumień paryskich w sprawie zmian klimatycznych. Wyraził nadzieję, że prezydent przemyśli na nowo swe stanowisko.

Papież bronił polityki Stolicy Apostolskiej wobec Chin. Zapewnił, że rozmowy z władzami w Pekinie w sprawie nominacji biskupów zgodnie z zasadami katolickimi „są na dobrej drodze”.

Papież powiedział, że pragnie powoływać więcej kobiet na kierownicze stanowiska różnych urzędów watykańskich, gdyż – jego zdaniem – są one bardziej zdolne do rozwiązywania konfliktów. Ale nie powinno to prowadzić do „maskulinizmu w spódnicy” – dodał. Jednocześnie wykluczył dopuszczenie kobiet do kapłaństwa i przypomniał, że Jan Paweł II zajął w tej sprawie jasne stanowisko, „zamykając przed kobietami drzwi [do kapłaństwa] i ja tego nie odwrócę”. „Była to sprawa poważna, a nie kaprys” – podkreślił z mocą Franciszek.

Zapewnił następnie, że jest zdrowy, mimo bólu w kolanach związanego ze stanem jego pleców. Przyznał, że mógłby wprawdzie wcześniej czy później ustąpić ze swego urzędu za względu na stan zdrowia, jak to uczynił w 2013 jego poprzednik Benedykt XVI, ale dodał: „W tej chwili nie przychodzi mi to nawet do głowy”.

Wracając do tematu uchodźców papież wspomniał o statku „Aquarius” z 629 migrantami na pokładzie, wynajętym przez dwie organizacje humanitarne, którego władze włoskie nie wpuściły na swoje terytorium i który wskutek tego musiał udać się do Hiszpanii. „Uważam, że nie powinno się odrzucać tych przybywających ludzi, trzeba ich przyjąć, pomóc im urządzić się, towarzyszyć im i zobaczyć, gdzie można ich umieścić, i to w całej Europie” – stwierdził Ojciec Święty.

Inne pytanie dziennikarza Agencji Reutera dotyczyło obecnej sytuacji Banku Watykańskiego, czyli Instytutu Dzieł Religijnych (IOR). Według papieża IOR działa dobrze i po reformie, rozpoczętej jeszcze przez papieża Ratzingera nie stanowi już problemu. „Toczyły się tam walki, musiałem podejmować stanowcze decyzje, ale teraz wszystko jest jasne, inwestycje są jasne” – zapewnił papież. Dodał, że obecnie, gdy kończy się 5-letnia kadencja kierownictwa IOR, trzeba będzie być może mianować nowych konsultantów, kardynałów i nowe władze.

Papieża niepokoją natomiast nieruchomości należące do Watykanu, zarządzane przez Administrację Dziedzictwa Stolicy Apostolskiej (APSA). Najwięcej zastrzeżeń Ojca Świętego budzi brak jasnych podstaw prawnych dotyczących tytułów własności. „Powinno się postępować z pełną jasnością, a to zależy od APSA” – podkreślił papież. Zapowiedział mianowanie „pod koniec tego miesiąca” nowych władz Agencji, gdy ze względu na wiek ustąpi obecny jej przewodniczący kard. Domenico Calcagno (3 lutego br. skończył on 75 lat). „Badam ze szczególną uwagą kandydatów, dobrze, żeby to była nowa osoba po tylu latach. Calcagno dobrze zarządza, ale może sposób myślenia powinien być nowy” – oświadczył Franciszek.

Pytany o sprawę kard. Raymonda L. Burke’a, który wraz z trzema innymi kardynałami wystosował jesienią 2016 list do papieża z wątpliwościami dotyczącymi nauczania Kościoła nt. małżeństwa i rodziny, papież zaznaczył, że dowiedział się o tym liście ze środków przekazu. Zapewnił, że reforma Kurii Rzymskiej przebiega prawidłowo, ale – dodał – jest jeszcze wiele do zrobienia. Skrytykował karierowiczów kurialnych mających „duchowego Alzheimera”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Raport o sytuacji w Syrii

2018-06-21 17:56

Zapraszamy na konferencję prasową, podczas której zostanie zaprezentowany raport o sytuacji w Syrii.

Bożena Sztajner / Niedziela

Gościem specjalnym konferencji będzie przebywający z wizytą w Polsce abp Joseph Tobji, duchowny Kościoła maronickiego w Aleppo.

Na pytania dziennikarzy będą odpowiadać również ks. Marek Dec – zastępca dyrektora Caritas Polska, pracownicy Hope Center w Aleppo oraz ks. Marek Bator – dyrektor Caritas Archidiecezji Częstochowskiej.

Konferencja odbędzie się w piątek 22 czerwca 2018 r.

w auli Tygodnika Katolickiego „Niedziela” w Częstochowie przy ul. 3 Maja 12.

Początek godz. 10.30

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem