Reklama

Pielgrzymka do Ojca Pio

Nie przegap
81. Ogólnopolska akademicka Pielgrzymka na Jasną Górę

Weekend Bożych niespodzianek

2017-04-11 09:43

Ola Pluta, DA „Piątka”, Łódź
Niedziela Ogólnopolska 16/2017, str. 52-53

Archiwum Organizatorów Pielgrzymki Akademickiej

Za każdym razem to czas niespodziewanych zwrotów akcji, miłych spotkań, wyjątkowych konwersacji i nowych doświadczeń. Zróbcie wszystko, żeby pojawić się w Częstochowie. Warto!

Kwiecień, piątkowe popołudnie, okolice godz. 16, ul. ks. Skorupki w Łodzi. Ostatnia spóźniona studentka – idzie prosto z zajęć – wbiega do autobusu i możemy jechać. Po dwóch godzinach jesteśmy na miejscu. Częstochowa – to tu spędzimy najbliższe trzy dni. Zostawiamy bagaże w DA „Emaus”, gdzie będziemy nocować, i idziemy na Jasną Górę, by przygotować się do muzycznej oprawy Drogi Krzyżowej.

Trzeba trochę odwagi

Tak co roku wygląda ostatni weekend kwietnia w DA „Piątka” z Łodzi, podobnie jak w wielu duszpasterstwach akademickich w Polsce. Za chwilę już po raz 81. odbędzie się Ogólnopolska Akademicka Pielgrzymka na Jasną Górę, pod hasłem „Wstań. Głoś! Zaryzykujesz?”. Nawiązuje ono do tegorocznego tematu programu duszpasterskiego, a także do fragmentu z przesłania papieża Franciszka, które wygłosił w czasie Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. „Aby pójść za Jezusem, trzeba mieć trochę odwagi, trzeba zdecydować się na zamianę kanapy na parę butów, które pomogą ci chodzić po drogach, o jakich ci się nigdy nie śniło, ani nawet o jakich nie pomyślałeś”.

Przyrzekamy i ślubujemy

Jak nietrudno policzyć, pierwsza pielgrzymka miała miejsce w 1936 r. Jej inicjatorem był ks. Edward Szwejnic, pierwszy rektor kościoła św. Anny w Warszawie. Wtedy to, 24 maja, w obecności Prymasa kard. Augusta Hlonda i wielu biskupów, studenci po raz pierwszy złożyli akademickie ślubowanie: „Przyrzekamy i ślubujemy każdego roku przychodzić z pielgrzymką na Jasną Górę po nowe siły, po coraz głębszą świadomość zadań i odpowiedzialności, byśmy stawali się ludźmi wypróbowanego sumienia”. Nie zmieniło się to nawet w czasie II wojny światowej. Wtedy to, w latach 1942 i 1943, krakowski student, Karol Wojtyła, brał udział w tajnych pielgrzymkach na Jasną Górę, by powierzyć swoje życie Matce Bożej.

Reklama

Tegoroczne plany

Tegoroczna pielgrzymka rozpocznie się 21 kwietnia Apelem Jasnogórskim i Drogą Krzyżową. W sobotę o godz. 10 studentów powita ksiądz rektor kościoła akademickiego św. Anny z Warszawy.

Słowa wprowadzenia skieruje do nas również ks. Mirosław Maliński, po czym odbędą się równolegle dwie konferencje – dla kobiet i dla mężczyzn. Następnie akcja przeniesie się do częstochowskiej archikatedry Świętej Rodziny, skąd o godz. 16 wyruszymy w pielgrzymce do klasztoru jasnogórskiego, modląc się o pokój.

Później przed Szczytem posiłek zorganizowany już tradycyjnie przez DA „Emaus” z ks. Rafałem Grzesiakiem i Tygodnik Katolicki „Niedziela”. Mszy św. dla pielgrzymów będzie przewodniczył bp Marek Marczak, nowy delegat KEP ds. Świata Akademickiego. Po Apelu natomiast podejmiemy się całonocnego czuwania przed ikoną Matki Bożej. Pielgrzymkę zakończy niedzielna Msza św. w Bazylice o godz. 10 z uroczystym odnowieniem ślubowania.

Schola DA 5 od wielu tygodni ćwiczy pod okiem Ani. Są już prawie gotowi, aby za kilka dni zaśpiewać w czasie Drogi Krzyżowej na Jasnej Górze. Jak co roku. Do zobaczenia!

* * *

Świadectwa

Pielgrzymka jest dla mnie świadectwem młodych ludzi, którzy się nie boją pokazywać, że są wierzący i mimo że jest to „niemodne”, przyjeżdżają, by wspólnie się modlić. To doświadczenie wspólnoty jest dla mnie bardzo ważne, pozwala funkcjonować w dzisiejszym świecie, zawierać piękne relacje. W czasie tych trzech dni wiele się dzieje w moim sercu. Od piątku wieczorem, zaczynając Drogę Krzyżową, staram się wyciszyć, wsłuchać w rozważania po to, by jak największe owoce wyciągnąć w kolejnych dniach, w których tak wiele się dzieje: konferencje, Eucharystia, modlitwa, przemarsz z katedry na Jasną Górę. Do tego miejsce, w którym to wszystko się dzieje – Jasna Góra, która jest dla mnie wyjątkowym miejscem. Chwała Panu!

Paulina Bonin, DA „Martyria”, Bydgoszcz

Na pielgrzymkę akademicką jadę po raz 4. Tam przede wszystkim chcę się spotkać z Królową Korony Polskiej – Matką. Chcę spojrzeć na Nią i oddać Jej wszystko, i za wszystko podziękować... Jadę tam, aby spędzić piękny czas ze wspaniałymi ludźmi z całej Polski. Nie znamy się, ale wiemy, że bardzo dużo nas łączy. Jadę tam również po to, aby zamanifestować swoje przywiązanie do wiary, tradycji i Ojczyzny, bo to miejsce jest dla mnie szczególne.

Michał Madej, DA św. Rocha, Poznań

Swoją prawie coroczną obecność na Jasnej Górze wywalczyłam 4 lata temu, kiedy (do dziś nie wiem, jak) zdołałam zatrzymać gotowe do odjazdu w stronę Częstochowy autokary pełne studentów-pielgrzymów. Nie wyobrażałam sobie, żeby Marta, choć zaspała, nie pojechała z nami.
Nie poddałyśmy się obie – ona biegnąc pustą ulicą w poszukiwaniu taksówki, ja przekonując organizatorów, że warto poczekać. Dziś wiem, że gdyby nie nasz upór, pewnie nie byłoby więcej akademickich pielgrzymek w naszym życiu. Za każdym razem jest to weekend pełen Bożych niespodzianek, niespodziewanych zwrotów akcji, miłych spotkań, wyjątkowych konwersacji i zupełnie nowych doświadczeń. Polecam z całego serca. I radzę – zróbcie wszystko (i jeszcze trochę więcej), żeby pojawić się w Częstochowie. Zaryzykujcie! Warto!

Agata Małgorzata Wachowiak, DA Wydziału Teologicznego UAM, Poznań

Po raz pierwszy skorzystałem z okazji pobytu w Częstochowie razem ze studentami w 2015 r. – wyjazd odbył się w dzień moich imienin. Rok później pielgrzymka miała miejsce w dniu moich urodzin. Tym razem moje urodziny pokrywają się z niedzielą – 3. dniem pielgrzymki, a dla mnie to będzie 3. pątnicza podróż. To nie przypadek, a ja po raz kolejny jadę podziękować Panu Bogu za Maryję – za Mamę, która opiekuję się mną i wyprasza mi u Jezusa ogrom łask. Jadę podziękować Matce Bożej za to, że wstawia się za mną i dokłada wszelkich starań, by przekonać swojego Syna, by mi błogosławił. Jadę nareszcie po to, by powierzyć Jej dalsze życie, studia, realizowanie powołania, które też pomaga mi poznawać. Zapraszam i ciebie, bo od Maryi zawsze wychodzi się lepszym. Do zobaczenia!

Marek Surdel, DA „Tratwa”, Tarnów

Tagi:
młodzi

Za nami Synod Młodych Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej

2018-09-24 10:46

Kamil Krasowski

Za nami Synod Młodych Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej

Karolina Krasowska
Dialogi z biskupem rozpoczęła wspólna modlitwa

Ok. 150 młodych ludzi w dniach od 21 do 23 września uczestniczyło w Synodzie Młodych Diecezji Zielonogórsko – Gorzowskiej. Wydarzenie odbyło się w Zespole Szkół Akademickich w Zielonej Górze z inicjatywy bp. Tadeusza Lityńskiego pod hasłem: „Młodzi w Kościele”.

W obradach Synodu uczestniczyła młodzież na co dzień żywo zaangażowana w parafiach w różnych grupach, wspólnotach i stowarzyszeniach młodzieżowych: animatorzy Ruchu Światło – Życie, Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży, liderzy duszpasterstw akademickich, prezesi Służby Liturgicznej, osoby prowadzące schole młodzieżowe w parafiach, odpowiedzialne za wolontariat oraz takie, które są tzw. „prawą ręką księdza”, a także księża zaangażowani w duszpasterstwo młodzieży.

Spotkanie było podzielone na 3 bloki (widzieć, osądzić, działać) w ramach, których młodzież pracowała w 6 grupach tematycznych, gdzie omawiała (widzieć) zagadnienia takie jak: duszpasterstwo w parafiach, rozeznawanie powołania, wiara w przestrzeni publicznej, wspólnota, lekcje religii i przygotowanie do bierzmowania oraz sakrament małżeństwa. Efektem tych prac było 6 pytań, nawiązujących do poszczególnych zagadnień, które młodzi ludzie zadali bp. Tadeuszowi Lityńskiemu w trakcie tzw. dialogów z biskupem (osądzić). Owocem rozmów z biskupem było dostrzeżenie kierunków i możliwości zaangażowania młodzieży w trzech wymiarach Kościoła jakimi są: rodzina, parafia i diecezja (działać).



Jednym z uczestników Synodu był Łukasz Gonia z KSM przy parafii pw. św. Jadwigi w Zielonej Górze, który w trakcie dialogów chciał poruszyć problem zaangażowania młodych w Kościele. – Młodzi boją się angażować, nie wiedzą jak się za to zabrać, do kogo się zgłosić. I właśnie o to chciałbym zapytać księdza biskupa, jako wieloletniego kapłana. Chciałbym również zapytać o formy świadectwa – czy warto wygłaszać je w Internecie i czy jest to akceptowane przez Kościół – powiedział Łukasz. – Wszyscy przyjechaliśmy tutaj z taką myślą, żeby w naszej diecezji było lepiej, żeby jak najwięcej osób się angażowało, żeby organizacje i wspólnoty się rozrastały i było ich coraz więcej – dodał.

W spotkaniu wzięła udział Paulina Naramska z KSM przy parafii Miłosierdzia Bożego w Głogowie. – Dzisiaj był pierwszy blok. Podzieliliśmy się na grupy i omawialiśmy różne tematy. Moim tematem był „Kościół jako wspólnota”. Mogliśmy wymienić tu swoje zdanie nt. wspólnot. Rozmawialiśmy o tym, co chcielibyśmy zmienić, aby było lepiej, ale też mówiliśmy jakie są plusy uczestniczenia w takich wspólnotach – dodała Paulina, która chciałaby, aby księża w parafiach bardziej angażowali się w różne wspólnoty i aby jeszcze bardziej zachęcali do tego również ludzi młodych.

- Mam nadzieję, że dzisiaj trochę posłucham. Chodzi o to, że Synod ma mi pozwolić wsłuchać się w głos młodych ludzi, w ich widzenie Kościoła. Myślę, że jest to bardzo ważne w spojrzeniu, które reprezentuję jako biskup i które reprezentujemy jako duchowni tworzący wszystkie struktury diecezjalne – mówił bp Lityński przed rozpoczęciem tzw. dialogów z biskupem. – Chcę posłuchać młodych ludzi nie tylko w swoim aspekcie, ale także co mają do powiedzenia w odniesieniu do parafii, do duszpasterstwa młodzieży. Może są jakieś konkretne projekty, które młodzi ludzie nam tutaj przedstawią – kontynuował biskup.

Młodzi pytali m.in. o to jak mają odnaleźć się we wspólnocie parafialnej, jeśli z jednej strony odczuwają presję swojego środowiska i jednocześnie nie zawsze doświadczają należytego wsparcia do angażowania się ze strony księży. Pytali też m.in. o to w jaki sposób Kościół może pomagać w rozeznawaniu i realizowaniu powołania poza grupami parafialnymi, a także o to czy ksiądz biskup miałby odwagę uczynić swój fanpage na Facebook’u bardziej osobistym i nadać mu swój indywidualny charakter, by był on mniej oficjalny.

Ksiądz biskup docenił prace i zaangażowanie młodych w czasie Synodu. - Ten czas jest czasem błogosławionym dla Kościoła Zielonogórsko-Gorzowskiego, bo te treści, które zostały tutaj przedstawione, usystematyzowane w poszczególnych grupach tematycznych, to pokazuje, że jest bardzo głębokie i wnikliwe spojrzenie na życie Kościoła. Za to chciałem wam bardzo serdecznie podziękować – powiedział ksiądz biskup.

Oprócz prac w grupach, dialogów i dyskusji spotkaniu młodzieży towarzyszyła również modlitwa. Pierwszy dzień Synodu rozpoczęły Nieszpory. Drugiego dnia była to Jutrznia, południowa Eucharystia w parafii św. Urbana I oraz wieczorna modlitwa o Dary Ducha Świętego dla młodych w parafii Miłosierdzia Bożego. Trzeciego dnia w zielonogórskiej konkatedrze odbyła się Msza św. pod przewodnictwem pasterza diecezji z tzw. posłaniem młodych.

Synod wpisywał się w obchodzony obecnie w Kościele w Polsce Rok św. Stanisława Kostki, patrona młodzieży oraz I Synod Diecezjalny, który aktualnie trwa w naszym Kościele lokalnym. Wydarzenie nawiązywało również do Synodu Biskupów o Młodzieży, który już niebawem rozpocznie się w Rzymie pod przewodnictwem papieża Franciszka.

Foto: Karolina Krasowska

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Franciszek do młodych: idźcie na peryferie, Jezus już tam jest

2018-09-25 12:47

tłum. st (KAI) / Tallin

„Prośmy o moc apostolską, byśmy nieśli Ewangelię innym i wyrzekli się czynienia z naszego chrześcijańskiego życia muzeum wspomnień” – zaapelował Ojciec Święty podczas spotkania ekumenicznego w kościele luterańskim św. Karola w Tallinie.

Vatican Media

Oto tekst papieskiego przemówienia w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy Młodzi,

Dziękuję za wasze serdeczne przyjęcie, za wasze śpiewy i świadectwa Lisbel, Tauri i Mirko. Jestem wdzięczny za miłe i piękne słowa arcybiskupa Estońskiego Kościoła Ewangelicko-Luterańskiego, Urmasa Viilmy, a także za obecność Przewodniczącego Rady Kościołów Estonii, arcybiskupa Andresa Põdera, jak i biskupa Philippe'a Jourdana, administratora apostolskiego w Estonii, oraz innych przedstawicieli różnych wyznań chrześcijańskich obecnych w tym kraju. Jestem też wdzięczny za obecność pani prezydent Republiki.

Jest zawsze czymś pięknym zgromadzić się, dzielić się świadectwami życia, wyrażać to, co myślimy i czego pragniemy. Bardzo dobrze, gdy jesteśmy razem my, którzy wierzymy w Jezusa Chrystusa. Spotkania te urzeczywistniają marzenie Jezusa podczas Ostatniej Wieczerzy: „aby wszyscy stanowili jedno (…) aby świat uwierzył” (J 17, 21). Jeśli spróbujemy spojrzeć na siebie jako na pielgrzymów idących razem, to nauczymy się otwierać nasze serca z ufnością na towarzysza drogi, bez podejrzeń, bez nieufności, patrząc tylko na to, czego naprawdę poszukujemy: pokoju przed obliczem jedynego Boga. A ponieważ pokój wymaga zaangażowania osobistego, to zaufanie jest także czymś budowanym osobiście i jest źródłem szczęścia: „Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój” (Mt 5, 9). A tę drogę przemierzajmy nie tylko z ludźmi wierzącymi, ale ze wszystkimi. Wszyscy mają nam coś do powiedzenia. Wielki obraz znajdujący się w absydzie tego kościoła zawiera zdanie z Ewangelii św. Mateusza: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (Mt 11, 28). Wy, młodzi chrześcijanie, możecie utożsamiać się z niektórymi elementami tego fragmentu Ewangelii.

Wcześniej św. Mateusz mówi nam, że Jezus kumuluje rozczarowania. Najpierw narzeka, ponieważ zdaje się, że tym, do których się zwraca, nic nie pasuje (por. Mt 11, 16-19). Wam młodym często się przytrafia, że otaczający was dorośli nie wiedzą, czego chcą lub czego po was się spodziewają. Czasami, gdy widzą, że jesteście bardzo szczęśliwi, są podejrzliwi, a jeśli widzą, że jesteście zrozpaczeni, relatywizują to, co wam się przydarza. W konsultacji poprzedzającej Synod, który wkrótce rozpocznie obrady i podczas którego podejmiemy refleksję na temat ludzi młodych, wielu z was prosiło, aby ktoś wam towarzyszył i rozumiał was, nie osądzając, oraz potrafił was wysłuchać, a także odpowiadać na pytania (por. Synod poświęcony młodzieży, Instrumentum laboris, 132). Nasze Kościoły chrześcijańskie - i śmiem powiedzieć, że wszelka działalność religijna zorganizowana instytucjonalnie – niosąc z sobą postawy, w których łatwiej było nam mówić, doradzać, proponować na podstawie naszego doświadczenia, niż słuchać, pozwolić, byśmy się zastanowili i poznali to, czym żyjecie. Wiele razy wspólnoty chrześcijańskie zamykają się, nie zdając sobie z tego sprawy i nie słuchają waszych niepokojów. Wiemy, iż chcecie i oczekujecie „że nie będzie wam towarzyszył nieustępliwy sędzia lub lękliwy i nadopiekuńczy rodzic, powodujący uzależnienie, ale ktoś, kto nie boi się własnej słabości i wie, jak sprawić, żeby jaśniał skarb, który nosi w sobie, jak w glinianym naczyniu (por. 2 Kor 4, 7)” (tamże, 142). Chcę wam dziś tutaj powiedzieć, że jeśli płaczecie, chcemy z wami płakać, towarzyszyć naszym aplauzem i śmiechem waszej radości, pomóc wam żyć naśladując Pana.

Wy chłopcy i dziewczęta, młodzi wiedźcie o tym, że jeśli jakaś wspólnota chrześcijańska jest naprawdę chrześcijańskie, nie uprawia prozelityzmu. Jedynie słucha, przyjmuje, towarzyszy i przemierza drogę, ale nie narzuca. Jezus narzeka także na miasta, które odwiedził, dokonując w nich więcej cudów i okazując im większych gestów czułości i bliskości. Ubolewa, że brakuje im instynktu i, że nie uświadamiają sobie, iż przemiana, jaką przyszedł im zaproponować, była pilna, nie cierpiąca zwłoki. Posunął się nawet do stwierdzenia, że są bardziej uparte i zaślepione niż Sodoma (por. Mt 11, 20-24). A kiedy my dorośli zamykamy się wobec rzeczywistości, która jest już faktem, mówicie szczerze: „Czyż tego nie widzicie?”. A niektórzy odważniejsi mają odwagę powiedzieć: „Czyż nie zauważacie, że nikt już was nie słucha, że nikt wam nie wierzy?”. Naprawdę musimy się nawrócić, aby odkryć, że aby być przy was, musimy skorygować wiele istniejących sytuacji, które w ostatecznym rozrachunku was odsuwają.

Wiemy - jak nam powiedzieliście - że wielu młodych ludzi o nic nas nie pyta, ponieważ nie uważa nas za partnera rozmowy znaczącego dla ich życia. To straszne, kiedy jakiś Kościół, jakaś wspólnota zachowuje się w taki sposób, że młodzi sądzą, iż tacy ludzie nie mają mi nic do powiedzenia, co mogło by służyć memu życiu. Niektórzy, wręcz wyraźnie proszą, by zostawić ich samych, ponieważ odczuwają obecność Kościoła jako irytującą, a nawet denerwującą – to prawda. Są oburzeni skandalami seksualnymi i ekonomicznymi, nie widząc postawy zdecydowanego ich potępienia; nieumiejętnością odpowiedniego zrozumienia życia i wrażliwości młodzieży, spowodowanej brakiem przygotowania; czy też przypisywaniem jej tylko roli biernej (por. Synod poświęcony młodzieży, Instrumentum laboris, 66). Oto niektóre z waszych próśb. Chcemy na nie odpowiedzieć, chcemy, jak sami mówicie „wspólnoty transparentnej, gościnnej, uczciwej, atrakcyjnej, komunikatywnej, przystępnej, radosnej i interaktywnej” (tamże, 67). To znaczy wspólnoty bez lęków: lęki nas zamykają, pobudzają do uprawiania prozelityzmu, a braterstwo to coś innego, to braterski uścisk.

Jezus, zanim wypowiedział zdanie, które jest wyeksponowane w tej świątyni, oddał chwałę Ojcu. Czyni to, ponieważ zdaje sobie sprawę, że tymi, którzy zrozumieli, którzy pojmują istotę Jego przesłania i Jego Osoby są maluczcy. Widząc was, że jesteście zgromadzeni, by śpiewać, łączę się z głosem Jezusa i trwam w podziwie, że wy, pomimo braku naszego świadectwa, stale odkrywacie Jezusa w naszych wspólnotach. Wiemy bowiem, że tam, gdzie jest Jezus, tam też jest zawsze odnowa, zawsze jest szansa na nawrócenie, pozostawienie za sobą wszystkiego, co oddziela nas od Niego i od naszych braci. Tam, gdzie jest Jezus, życie zawsze ma posmak Ducha Świętego. Wy, dzisiaj, jesteście tutaj aktualizacją tego cudu Jezusa.

Powtórzmy więc raz jeszcze: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (Mt 11, 28). Ale powiedzmy to, będąc przekonanymi, że niezależnie od naszych ograniczeń, naszych podziałów, Jezus jest nadal powodem, dla którego tu jesteśmy. Wiemy, że nie ma większej ulgi niż pozwolić, by Jezus niósł nasze udręki. Wiemy również, że jest wielu, którzy wciąż Go nie znają i żyją w smutku i zagubieniu. Jedna z waszych znanych piosenkarek, mniej więcej dziesięć lat temu, w jednej ze swoich piosenek śpiewała: „Miłość umarła, miłość minęła, miłość już tu nie mieszka” (Kerli Koiv, Love Is Dead). Nie, proszę was, sprawmy, aby miłość była żywa, i my wszyscy powinniśmy to uczynić! Wielu tego doświadczyło: widzą, że kończy się miłość ich rodziców, że rozpada się miłość nowożeńców, którzy dopiero co się pobrali. Doświadczają głębokiego żalu, gdy nikogo nie obchodzi, że muszą wyemigrować, aby szukać pracy, lub gdy patrzy się na nich podejrzliwie, ponieważ są obcokrajowcami. Mogłoby się zdawać, że miłość umarła, jak mówiła Kerli Koiv, ale wiemy, że tak nie jest, i mamy coś do powiedzenia, coś do ogłoszenia, z niewieloma słowami, a wieloma gestami. Jesteście bowiem pokoleniem obrazu i działania ponad spekulacjami, teoriami.

I tak podoba się Jezusowi; ponieważ przeszedł On czyniąc dobro, a kiedy umierał, wolał mocny gest krzyża od słów. Jesteśmy zjednoczeni wiarą w Jezusa i On czeka, abyśmy zanieśli Go wszystkim ludziom młodym, którzy utracili sens swego życia. Także nam wierzącym grozi utrata sensu życia, a dzieje się to kiedy my wierzący jesteśmy niekonsekwentni. Powitajmy razem tę nowość, którą Bóg wprowadza do naszego życia; tę nowość, która nas pobudza, abyśmy zawsze wychodzili na nowo, aby udać się tam, gdzie jest najbardziej zranione człowieczeństwo. Gdzie ludzie, niezależnie od pozorów powierzchowności i konformizmu, wciąż szukają odpowiedzi na pytanie o sens swojego życia. Ale nigdy nie pójdziemy samotnie: Bóg idzie wraz z nami. On nie boi się obrzeży, raczej sam stał się peryferiami (por. Flp 2, 6-8; J 1, 14). Jeśli będziemy mieli odwagę wyjść ze swoich ograniczeń, z naszych egoizmów i naszych zamkniętych idei, i udamy się na peryferie, znajdziemy Go tam, bo Jezus idzie przed nami w życiu brata, który cierpi i jest odrzucany. On już tam jest (por. Adhort. ap. Gaudete et exsultate, 135).

Chłopcy i dziewczęta, miłość nie jest martwa, wzywa nas i posyła. Wymaga jedynie otwarcia serca. Prośmy o moc apostolską, byśmy nieśli Ewangelię innym, ale by ją dawać a nie narzucać, i wyrzekli się czynienia z naszego chrześcijańskiego życia muzeum wspomnień. Zycie chrześcijańskie jest życie, jest przyszłością, jest nadzieją. Nie jest muzeum. Pozwólmy, by Duch Święty skłonił nas do kontemplowania dziejów w perspektywie Jezusa zmartwychwstałego. W ten sposób nasze Kościoły będą mógł iść naprzód, przyjmując w sobie niespodzianki Pana (por. tamże, 139), odzyskując swoją młodość, radość i piękno oblubienicy, o którym mówił Mirko, oblubienicy która idzie na spotkanie z Panem. Niespodzianki Pana. Pan nas zaskakuje, bo życie nas zawsze zaskakuje. Idźmy naprzód na spotkanie tych niespodzianek. Dziękuję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież do dziennikarzy o nadużyciach duchowieństwa i porozumieniu z Chinami

2018-09-26 10:27

st (KAI) / Watykan

Zagadnienie walki z nadużyciami seksualnymi duchowieństwa i porozumienie z Chinami w sprawie nominacji biskupów znalazły się centrum rozmowy Ojca Świętego z dziennikarzami na pokładzie samolotu Air Baltic lecącego z Tallina do Rzymu.

Grzegorz Gałązka

Pytany o słowa podczas spotkania z młodzieżą i w Tallinie, kiedy stwierdził, że młodzi są są zgorszeni, gdy widzą, że Kościół wyraźnie nie potępia nadużyć, Franciszek zaznaczył, że młodzi ludzie są zgorszeni hipokryzją dorosłych, są zgorszeni wojnami, są zgorszeni brakiem konsekwencji, są zgorszeni korupcją a także wykorzystywaniem seksualnym. Dodał, że niezależnie od tego, co mówią statystyki na temat wskaźników nadużyć duchownych, „jeśli choćby jeden ksiądz wykorzystuje chłopca lub dziewczynkę, to jest potworne, ponieważ ten człowiek został wybrany przez Boga, aby poprowadzić to dziecko do nieba”. Ojciec Święty podkreślił, iż fakt, że wykorzystywanie dzieci występuje w wielu środowiskach w żaden sposób nie zmniejsza zgorszenia, kiedy przestępstwa tego dopuszczają się duchowni.

Papież wskazał, że choćby na przykładzie raportu z Pensylwanii czy innych podobnych studiów widać, że większość przypadków miała miejsce kilka dziesiątek lat temu, a więc można dostrzec stopniową walkę Kościoła z tymi przestępstwami. „W dawnych czasach rzeczy te były ukrywane - ale były ukrywane także w rodzinach, gdy wujek wykorzystał swoją siostrzenicę lub ojciec zgwałcił swoje dziecko; były ukrywane, ponieważ był to wielki wstyd” i dodał, że tak myślano w minionym wieku. Franciszek podkreślił, że aby zrozumieć to, co wydarzyło się w przeszłości, trzeba pamiętać, jak wtedy traktowano nadużycia. „Przeszłość należy interpretować za pomocą hermeneutyki danej epoki” – stwierdził Ojciec Święty i przypomniał, że świadomość moralna rozwija się w czasie, tak jak się to na przykład stało z karą śmierci. Zachęcił do spojrzenia na proporcje i dostrzeżenie, że kiedy Kościół zobaczył skalę zła, uczynił to, co było w jego mocy. Sam apelował do biskupów, aby zgłaszali sprawy w Kongregacji Nauki Wiary i "nigdy, przenigdy" nie ułaskawił jakiegokolwiek kapłana uznanego winnym nadużycia.

Chociaż w rozmowie nie padło nazwisko byłego nuncjusza apostolskiego w USA, abp. Carlo Marii Viganò, to Franciszek powiedział, że ostatnio otrzymał wiele listów od biskupów z całego świata, w których zapewniali go o swojej bliskości i modlitwach w intencji Ojca Świętego. Dodał, że jeden z listów, pochodził z Chin i został podpisany wspólnie przez biskupa z kontrolowanego przez rząd Patriotycznego Stowarzyszenia Katolików Chińskich oraz biskupa z „powiedzmy, tradycyjnego Kościoła katolickiego”.

Dziennikarze pytali także papieża o Porozumienie chińsko- watykańskie w sprawie nominacji biskupów oraz o cierpienia chińskich katolików, którzy ryzykowali życiem, aby trwać w wierności papieżowi, nie godząc się na kontrolę rządu komunistycznego nad Kościołem.

Ojciec Święty odpowiedział, że niektórzy katolicy w Chinach będą cierpieli i poczują się zdradzeni, ale wyraził przekonanie, że dzięki wielkiej wierze w końcu zaufają papieżowi.

Franciszek pochwalił zespół negocjatorów watykańskich, którzy przez 10 lat pracowali w rytmie „dwa kroki do przodu, jeden krok wstecz”. Jednocześnie podkreślił, że to on sam ponosi pełną odpowiedzialność za porozumienie, a zwłaszcza za uregulowanie sytuacji siedmiu biskupów, którzy zostali wyświęceni bez zatwierdzenia ze strony Watykanu.

Papież przypomniał, że w przypadku każdego traktatu pokojowego i wszelkich negocjacji obie strony coś tracą, a dla Watykanu była to sprawa całkowitej kontroli nad nominacjami biskupów. Jednocześnie przypomniał, że przez wieki królowie Hiszpanii i Portugalii nominowali biskupów w Ameryce Łacińskiej, a cesarze austro-węgierscy czynili to samo na swoim terytorium.

„Nowe porozumienie chińsko –watykańskie ustanawia dialog na temat ewentualnych kandydatów dla diecezji w Chinach, ale ich mianowanie należy do papieża - niech to będzie jasne" - stwierdził Ojciec Święty.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem