Reklama

W niedzielę Miłosierdzia Bożego

Dzieło wielkie w Piasku Wielkim

2017-04-19 14:17

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 17/2017, str. 1, 6

T.D.

Powiódł się eksperyment w Piasku Wielkim (gm. Nowy Korczyn), który po kilku miesiącach funkcjonowania okazał się udanym przedsięwzięciem rehabilitacyjno-socjalnym. Sukces pomysłu Caritas kieleckiej to jedno, ale można i chyba należy także spojrzeć na tę inicjatywę w kategoriach dzieła miłosierdzia.

W Piasku Wielkim połączono mieszkania socjalne i warsztaty terapii zajęciowej – w jednym budynku i we wspomagającej się formule. Nie zawsze takie rozwiązanie się udaje. Z mieszkań socjalnych korzysta 9 osób (było już 12), z warsztatów terapii zajęciowej – 23 osoby w wieku 18-57 lat. Warsztaty stanowią formę wyprowadzenia na rynek pracy i dania uczestnikowi poczucia przydatności zawodowej. Część użytkowników mieszkań socjalnych korzysta z zajęć WTZ.

Mieszkania zamiast… leków

Mieszkania chronione i sale rehabilitacyjno-terapetyczne poświęcił w 2016 r. bp Jan Piotrowski, otwierając uroczyście nową placówkę Caritas Diecezji Kieleckiej dla osób niepełnosprawnych. Jej zadaniem jest wspieranie integracji społecznej i zawodowej.

Reklama

Placówka „łącząca dwa odmienne zadania” – jak mówi ks. dr Stanisław Słowik, dyrektor Caritas kieleckiej – jest kolejną próbą podejmowaną przez organizację celem przeciwdziałania zwiększającej się sferze wykluczenia społecznego, związanej ze starzeniem się społeczeństwa czy brakiem zaradności na rynku pracy. Mieszkania chronione i sale rehabilitacyjne nie powstałyby bez pomocy ludzi dobrej woli, sponsorów, zaangażowania m.in. samorządów gmin Solec-Zdrój i Piasek Wielki.

Budynek po szkole

W pierwszym etapie zostały oddane do użytku mieszkania chronione wraz z pomieszczeniami uzupełniającymi, które zlokalizowano na pierwszym piętrze. Łączna powierzchnia użytkowa mieszkań to 318 m2. Mieszkania mają zapewnić osobom niepełnosprawnym przygotowanie do prowadzenia samodzielnego życia w społeczeństwie oraz zastąpić pobyt w placówce zapewniającej całodobową opiekę.

I tak się dzieje. Nowi mieszkańcy świetnie dbają o dobrze wyposażone mieszkania, upiększają je według własnych upodobań, dzielą się obowiązkami odnośnie do wspólnych powierzchni. 29-letni Piotr Rojek opowiada, jak muszą się o wszystko zatroszczyć i o wszystko sami zadbać. – Robimy śniadanie, kolacje, sami sprzątamy – mówi. – Czasami o to sprzątanie bywają spory, ale poza tym jest super, ma się przyjaciół i zajęcie, o – te wielkie jajka to ja sam zrobiłem – pokazuje. Chodzi o sympatyczne świąteczne ozdoby uzyskane przez ozdobienie styropianowego kształtu i zamontowanie własnoręcznie wyczyszczonej podstawki. A Piotr z trudem się porusza o kulach, w następstwie uszkodzenia móżdżku i przykurczu mięśni. Pan Jurek to specjalista od dziergania gobelinów, ma ich całą kolekcję i zdobi nimi wspólne pomieszczenia, a w swoim mieszkaniu demonstruje materiały do tego hobby. Inny lokator – mieszkaniec pięknie usytuowanego, wręcz komfortowego locum z obrazami na ścianach i dywanem (pamiątki z domu), pracuje nad językiem angielskim – na stole podręczniki, zeszyty. Z trudem, ale konsekwentnie realizuje swój cel. Rewelacja.

– Stawiamy na ich samodzielność i odpowiedzialność – mówi kierownik Monika Nawrot. – Sami piorą, sprzątają, obsługują piec do centralnego ogrzewania, odpowiadają za zamykanie drzwi.

I te zabiegi skutkują. Jeden z lekarzy ze Świniar miał powiedzieć, że chciałby wierzyć w skuteczność stosowanej przezeń terapii farmakologicznej, ale najpewniej chodzi o tę radykalną zmianę w życiu pacjentów, dobre mieszkanie i wzbudzanie poczucia odpowiedzialności.

Warsztaty są super

W efekcie drugiego etapu adaptacji starej szkoły na parterze budynku powstały sale rehabilitacyjno-terapeutyczne oraz dla aktywizacji zawodowej, w których sprawnie działają warsztaty terapii zajęciowej. W każdym pomieszczeniu tętni życie. Monika Skwarek z Komorowa k. Pacanowa mówi, że tu jest „super i warsztaty są super, dobrze upływa czas, ale najfajniejsza jest kuchnia” – Najbardziej lubię gotować, dzisiaj robiliśmy kanapki, jutro będzie biały barszcz – opowiada.

Budynek nie posiada barier architektonicznych – zostały one zlikwidowane poprzez adaptację pomieszczeń do potrzeb osób niepełnosprawnych, wykonanie podjazdu, windy, klatki schodowej oraz sanitariatów. Zagospodarowano także teren wokół budynku, w tym wykonano utwardzoną drogę dojazdową.

Przed głównym wejściem Krzysztof Cichy bacznie obserwuje wchodzących i wychodzących, na parkingu zadomowił się piesek jednego z podopiecznych. Krzysztof na stałe mieszka w Świniarach, z siostrą, bratem, ciotką, wujkiem. – Mam tu dobrych kolegów i opiekunów, wszyscy się bardzo troszczą. A ja lubię robić aniołki z gipsu – stwierdza. 25-letni Kamil najlepiej czuje się w kuchni, wiele potraw potrafi ugotować; ogórkową, pomidorową, zalewajkę, a nawet babkę piaskową; i „wszystkich tu bardzo kocha, a pani Monika jest przemiła”.

Na miarę potrzeb i możliwości

– Nasi podopieczni otrzymują pomoc we wprowadzeniu na rynek pracy, wszyscy przechodzą cykl pracowni i w systemie miesięcznym dostają wynagrodzenie. Nie bez znaczenia jest też to, że rodzice czy opiekunowie mają szansę w tym czasie zająć się innymi sprawami – mówi Monika Nawrot.

Jej zdaniem, największym wzięciem cieszą się zajęcia kulinarne, bardzo kreatywna okazała się też praca przy odlewach gipsowych, które uczestnicy wykonują samodzielnie. Aniołki, świecznik, zajączki – każdy produkt jest – jak mówi szefowa placówki – „prawie doskonały”. Te przedmioty znajdują wielu nabywców na różnorodnych kiermaszach, a tuż po świętach zaistniała możliwość zamawiania w Piasku Wielkim pamiątkowych odlewów dla gości weselnych, komunijnych, chrzcielnych, co ostatnio stało się modne. W planie są także integracyjne spotkania z przedszkolakami.

Warsztaty Terapii Zajęciowej to z definicji placówka pobytu dziennego przeznaczona dla osób niepełnosprawnych o znacznym i umiarkowanym stopniu niepełnosprawności ze wskazaniem do terapii zajęciowej. Warsztaty realizują zadania w zakresie rehabilitacji społecznej i zawodowej zmierzającej do ogólnego rozwoju i poprawy sprawności każdego uczestnika, do możliwie niezależnego, samodzielnego i aktywnego życia w środowisku.

W ramach działalności WTZ funkcjonują cztery pracownie: pracownia gospodarstwa domowego, pracownia rękodzielnicza, pracownia plastyczno-krawiecka, pracownia przyrodniczo ogrodnicza. Podczas zajęć w pracowniach powstają różnego rodzaju wytwory, które można później nabyć na organizowanych przez WTZ kiermaszach bądź na miejscu w warsztatach. Środki zgromadzone w ten sposób przeznaczone są na wypoczynek i rehabilitację społeczną, np. na: wycieczki, wyjazdy do kina, itp. Oprócz zajęć w pracowniach podstawowych prowadzone są także zajęcia dodatkowe uwzględniające psychofizyczne możliwości uczestników, a także ich zainteresowania i uzdolnienia. Obejmują m.in. muzykoterapię, zajęcia z psychologiem, rehabilitację ruchową i zajęcia usprawniające, udział w imprezach kulturalno-oświatowych, zajęcia z koła fotograficznego i teatralnego, rekreacje, wypoczynek, wycieczki.

W sumie – bardzo udane przedsięwzięcie. Zrealizowane przez Caritas Diecezji Kieleckiej, nie byłoby możliwe bez finansowego wsparcia ze środków PFRON będących w dyspozycji Samorządu Województwa Świętokrzyskiego w 2015 r. w kwocie 571 tys. oraz środków Funduszu Dopłat Banku Gospodarstwa Krajowego w kwocie ponad 447 tys. zł.

Całość inwestycji wyniosła ok. 1,5 mln zł, blisko 500 tys. zł stanowiło wkład własny Caritas.

Tagi:
Caritas

Mocni miłością

2018-04-18 12:13

Ks. Adam Stachowicz
Edycja sandomierska 16/2018, str. IV-V

Jednym z rozlicznych dzieł prowadzonych przez Caritas Diecezji Sandomierskiej jest Ośrodek Rehabilitacyjno-Edukacyjny „Radość Życia” w Sandomierzu. Siedziba placówki mieści się w dwóch miejscach przy ulicach Opatowskiej i Trześniowskiej. Jest to szkoła dla dzieci i młodzieży niepełnosprawnej. W ostatnich dniach pracownicy i podopieczni wykazywali wzmożoną działalność z powodu Światowego Miesiąca Wiedzy o Autyzmie oraz obchodów Tygodnia Miłosierdzia

Ks. Adam Stachowicz

To jedyna w Sandomierzu i powiecie sandomierskim placówka zajmująca się edukacją osób z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu umiarkowanym, znacznym i głębokim, a także z niepełnosprawnością sprzężoną, np.: niedowidzeniem, niedosłuchem, z epilepsją, z autyzmem, itp.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rzym: papieski kamerdyner opowiada o cudach Jana Pawła II

2018-04-23 11:52

st (KAI) / Watykan

O cudach, których był świadkiem dokonanych przez Jana Pawła II opowiada w swojej książce liczący obecnie 83. lata Angelo Gugel, kamerdyner trzech papieży – Jana Pawła I, Jana Pawła II i Benedykta XVI. Wywiad z nim ukazał się na łamach największego włoskiego dziennika „Corriere della Sera”.

Archiwum „Aspektów”

Angelo Gugel, zanim został kamerdynerem był żandarmem watykańskim. Natomiast „cud” o którym opowiada dotyczy jego żony, Marii Luisy. Wyznał, że ich pierwsze dziecko urodziło się martwe. Dlatego postanowili, aby każde z dzieci jako drugie imię otrzymały Maria. Czwarte nazywa się Carla Luciana Maria na cześć Karola (Wojtyły) i papieża Lucianiego. Urodziła się w 1980 r., za wstawiennictwem Jana Pawła II. Podczas tej ostatniej ciąży, wyjaśnia Gugel, pojawiły się poważne problemy. Ginekolodzy z polikliniki Gemelli wykluczyli, że ciąża może być kontynuowana. Pewnego dnia Jan Paweł II powiedział mi: „Dziś odprawiłem Mszę św. za twoją żonę”. 9 kwietnia 1980 Maria Luisa została zabrana na salę operacyjną, by przeprowadzić cesarskie cięcie. Przy wyjściu dr Villani skomentował: „Ktoś musiał bardzo się modlić”. W akcie urodzenia napisał „7.15 rano”. Była to chwila, kiedy podczas porannej Mszy papieża była śpiewano Sanctus. Przy śniadaniu siostra Tobiana Sobotka, przełożona sióstr sercanek w Pałacu Apostolskim, poinformowała papieża, że urodziła się Carla Luciana Maria. „Deo gratias” - wykrzyknął Jan Paweł II i 27 kwietnia ochrzcił ją w kaplicy prywatnej."

Gugel opowiada także o swojej pracy u boku Jana Pawła I i jego niespodziewanej śmierci. Wyklucza, by mogła być spowodowana czym innym, jak przyczynami naturalnymi.

Swoją pracę u boku Jana Pawła II rozpoczął dwa dni po jego wyborze na Stolicę Piotrową. Wspomina, jak papież-Polak prosił go o sprawdzenie, czy właściwie stawia akcenty w języku włoskim. „Dwa miesiące później, spotykając się z moimi byłymi kolegami żandarmerii, wymyślił zdanie, które mnie wprowadziło w osłupienie: «Jeśli źle zaakcentuję jakieś słowo, to w 50 procentach wina Angelo», i uśmiechnął się przy tym do mnie” – wspomina były papieski kamerdyner.

Gugel opowiada także o swoich osobistych doświadczeniach związanych z egzorcyzmami odprawianymi przez Jana Pawła II podczas audiencji generalnej na Placu Świętego Piotra. „Ja też tam byłem. Dziewczyna klęła z pianą na ustach. Jej głos był grobowy. Jeden z biskupów uciekł ze strachu. Ojciec Święty modlił się po łacinie, w skupieniu. W końcu dotknął jej głowy i natychmiast twarz opętanej się uspokoiła i rozpogodziła. Widziałem, jak wykonywał podobny obrzęd w salonie auli Pawła VI, także po audiencji” – twierdzi.

Gugel wspomina także wypady incognito papieża Wojtyły poza Watykan. Podkreśla, że nie o wszystkich pisano w gazetach. Ojciec Święty uwielbiał góry Abruzzo. Wierny kamerdyner dodał, że nigdy nie słyszał od Jana Pawła II w ciągu 27 lat, aby o coś prosił przy stole, bo jadł to, co było.

Najgłębiej przeżył ostatnie chwile Jana Pawła II 2 kwietnia 2005 r. Wraz z całą rodziną był przy łożu Ojca Świętego. „Ostatnia przyszła Carla Luciana Maria. Gdy tylko weszła do pokoju, papież obudził się z letargu, otworzył oczy i uśmiechnął się. Jakby chciał powiedzieć: «Poznaję cię, wiem kim jesteś»” – wspomina Angelo Gugel.

Przypomina, że przez pierwszych dziewięć miesięcy pontyfikatu był też kamerdynerem Benedykta XVI, chociaż czasami później, pomimo, że już był emerytem był też proszony o pomoc. W 2010 roku przez cały sierpień był z Ojcem Świętym w Castel Gandolfo. „Na koniec powiedziałem mu, że czułem się jak w rodzinie. Odpowiedział: «Ależ zawsze jesteś tutaj w rodzinie!»” - wspomina. Dodaje, że niedawno ponownie odwiedził Benedykta XVI. „Widziałem, że jest bardzo świadomy tego, co się dzieje. Tylko nogi są niepewne. Jest zmuszony do odprawiania Mszy św. na siedząco” – powiedział w wywiadzie dla Corriere della Sera były kamerdyner trzech papieży.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Od oceanu do oceanu - 1%

Kraków: w sobotę beatyfikacja Hanny Chrzanowskiej

2018-04-24 20:11

md / Kraków (KAI)

Beatyfikacja Hanny Chrzanowskiej doskonale wpisuje się w rocznice 100-lecia odzyskania niepodległości i 40-lecia pontyfikatu Jana Pawła II – powiedział abp Marek Jędraszewski, który uczestniczył we wtorek w spotkaniu z dziennikarzami przed sobotnimi uroczystościami wyniesienia na ołtarze krakowskiej pielęgniarki. Udział w nich zapowiedziało m.in. kilkudziesięciu członków rodziny przyszłej błogosławionej, w tym jej chrześniak.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

Hanna Chrzanowska, pionierka pielęgniarstwa społecznego i współpracownica Karola Wojtyły, zostanie beatyfikowana w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach 20 lat po wszczęciu procesu beatyfikacyjnego i 45 lat po swojej śmierci.

Uroczysta msza św. rozpocznie się w sobotę o godz. 10.00, ale już od 9.00 trwać będzie modlitewne przygotowanie do tego wydarzenia. Do tej godziny również będzie możliwe wejście do bazyliki.

Podczas konferencji poinformowano, że liturgia pod przewodnictwem legata papieskiego kard. Angelo Amato sprawowana będzie w języku łacińskim. Obrzęd beatyfikacyjny rozpocznie się tuż po akcie pokuty, kiedy to metropolita krakowski poprosi o beatyfikację służebnicy Bożej Hanny Chrzanowskiej. Następnie postulator procesu ks. Mieczysław Niepsuj odczyta jej krótką biografię, a legat papieski - list apostolski, którym Ojciec Święty wpisał Hannę Chrzanowską do grona błogosławionych. Potem, przy śpiewie Alleluja, nastąpi uroczyste odsłonięcie obrazu beatyfikacyjnego.

Jak powiedziała prezes Katolickiego Stowarzyszenia Pielęgniarek i Położnych Izabela Ćwiertnia, obraz beatyfikacyjny został namalowany na podstawie fotografii Hanny Chrzanowskiej przez Zbigniewa Juszczaka. Przedstawia on wizerunek 30-letniej Hanny. Po beatyfikacji trafi do kościoła św. Mikołaja i zostanie umieszczony w kaplicy dedykowanej przyszłej błogosławionej.

W czasie procesji z relikwiami śpiewana będzie inwokacja do bł. Hanny Chrzanowskiej, specjalnie przygotowana na tę uroczystość. Relikwiarz w procesji nieść będzie Helena Matoga, wicepostulatorka w procesie beatyfikacyjnym krakowskiej pielęgniarki. Ma on kształt serca, w które wkomponowane zostały relikwie. Nad nimi umieszczony jest symboliczny czepek pielęgniarski. Wykonawcą relikwiarza jest Marek Nowak.

Ks. Aleksander Wójtowicz, wicerektor Sanktuarium Bożego Miłosierdzia poinformował, że w bazylice Bożego Miłosierdzia przygotowano 2 tys. miejsc dla zaproszonych gości. W tej grupie znajduje się 300 osób na wózkach inwalidzkich i ich opiekunowie, przedstawiciele środowisk medycznych z Polski, reprezentanci międzynarodowych stowarzyszeń pielęgniarskich, m. in. z Watykanu, Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, władze państwowe i samorządowe oraz kilkudziesięciu członków rodziny Hanny Chrzanowskiej, w tym jej chrześniak. Zapowiadany jest udział ponad 30 polskich biskupów oraz kilkuset księży. Do bazyliki obowiązują karty wstępu koloru niebieskiego i tylko one uprawniają do wejścia do świątyni.

Pozostali uczestnicy uroczystości mają wstęp na błonia wokół bazyliki łagiewnickiej. Przygotowano dla nich dwa telebimy. Uprawniające do wejścia na błonia bezpłatne karty wstępu koloru zielonego można odbierać w trzech miejscach: w krakowskiej kurii, w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia oraz w kościele św. Mikołaja. Bilety, których przygotowano w liczbie 20 tys., mogą otrzymać zarówno osoby indywidualne, jak i grupy pielgrzymów. Organizatorzy zapewniają jednak, że na miejsce celebracji dostaną się również osoby, które nie posiadają karty wstępu.

Identyfikatory dla koncelebransów są do odebrania w notariacie Kurii Metropolitalnej w godzinach urzędowania.

Podczas uroczystości posługę medyczną pełnić będzie służba maltańska, pogotowie ratunkowe oraz pielęgniarki.

Hanna Chrzanowska była pionierką pielęgniarstwa społecznego i parafialnego, bliską współpracownicą kard. Karola Wojtyły. Towarzyszenie chorym było istotą jej misji, której poświęciła osobiste życie, siły, czas i oszczędności. Wyznaczyła standardy nowoczesnej opieki nad chorymi, której fundamentem jest nie tylko niesienie ulgi w bólu fizycznym, ale także pomoc duchowa. Zmarła 29 kwietnia 1973 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem