Reklama

Nowy Testament

Perły odnalezione w popiele historii

2017-04-19 14:17

Katarzyna Dobrowolska
Edycja kielecka 17/2017, str. 2-3

Archiwum
Koncert Gaudete w bazylice wiślickiej

Kiedyś muzyką liturgiczną utkaną z harmonicznych dźwięków śpiewanych na chwałę Boga wypełnione były katedry, opactwa i klasztory w Europie. Trudno ją dziś spotkać w zlaicyzowanych krajach, które wyprzedają swoje kościoły lub czynią z nich muzea. Chorał gregoriański można usłyszeć niezwykle rzadko. Chyba że bywa się w buskim Liceum. Tutaj szlachetne, łacińskie pieśni rozbrzmiewały jeszcze niedawno na szkolnych korytarzach... I może wrócą?

Nie ma bardziej uniwersalnego języka liturgii niż łacina i bardziej uroczystego i dostojnego śpiewu liturgicznego nad chorał, który z niej bezpośrednio wyrasta. Ten unikatowy język modlitwy przechodził wiele reform. Śpiewy liturgiczne uporządkował papież Grzegorz Wielki, stąd nazwa chorału, ale ostatecznie ten gatunek ukształtował się, jak wskazują muzykolodzy, w VIII wieku w St. Gallen. Ostatecznie nie ma jednego kanonu chorału. Każdy chorał jest jednogłosowy, ważne są melizmaty – czyli śpiew na jednej sylabie wielu dźwięków. Potęga tej muzyki: to harmonia, powaga, dostojeństwo, pewien mistycyzm i ascetyzm łączący się zapewne z historią zgromadzeń zakonnych, w jakich chorał rozbrzmiewał od wieków: benedyktynów, franciszkanów, dominikanów i obecny jest (z pewnymi przerwami) do dziś. Wraz z reformą Soboru Watykańskiego II, która wprowadziła do liturgii języki narodowe zamiast łaciny, równocześnie niejako „wygaszono” w kościołach stopniowo części stałe śpiewane, chociaż ojcowie Soboru przyznali chorałowi pierwszeństwo i uznali go za własny śpiew liturgii rzymskiej. Elementy chorału pozostały. W Wigilię Paschalną np. zabrzmiał mocą liturgiczny starożytny hymn „Exultet” – Orędzie paschalne, w którym cały Kościół wyśpiewuje wspaniałość dzieła Odkupienia człowieka, historię Zbawienia. Chorał zatem daje duchowe doświadczenie wchodzenia w centrum wielowiekowej Tradycji Kościoła.

Zaczęli od kolęd

Inicjatywa buskiego Liceum jest unikatowa chyba na skalę Polski. Ks. Józef Majchrzyk do niedawna był katechetą w buskim I LO i tam właśnie zawiązał Chór Gaudete.

– Zaczęło się wszystko od sześciu osób w grudniu 2014 roku koncertem kolęd dla nauczycieli. Postanowiłem, że nie będzie to typowy koncert. Znam różne kolędy, nawet z XIII wieku np. „Puer natus est”, czy z XVI wieku – „Gaudete, gaudete”. Część wspólna – refren jest tutaj wykonywana na cztery głosy, a wersety są w tonach gregoriańskich. Poziom tego śpiewu, klimat utworów i śpiewu wywołały u młodzieży i nauczycieli wielkie wrażenie. Ten malutki zespół i wspólny śpiew stał się dla nich wartością i w krótkim czasie zgłosiło się do zespołu kilkanaście osób. Otrzymaliśmy wiatr w żagle.

Reklama

Średniowieczne pieśni „na topie”

Z inicjatywy dyrektora LO Tomasza Galanta, który jest historykiem, ks. Józef zorganizował pewien projekt na styku kultury, religii i muzyki. Sala gimnastyczna zamieniła się w „średniowieczną katedrę”, było dość ciemno, jedynie kilkumetrowy krzyż na posadzce ułożony ze świec dawał niewielkie światło. Zespół młodzieży ubrany w powłóczyste brązowe szaty rozpoczął pieśnią „Regina coeli”. Jak przyznał dyrektor – „niezmiennie od dziesięciu wieków na topie”. Potem zabrzmiały inne: „Ave verum”, „Pange lingua” z XIV wieku. Nietypową lekcję z uznaniem obejrzeli przedstawiciele Kuratorium Oświaty wizytujący szkołę.

– Śpiew wywoływał wiele emocji. Ta muzyka przemawia do serc, przebija się do wnętrza. Kiedy wykonywaliśmy utwory podczas koncertów w szkole i nie tylko, bardzo wiele osób reagowało wielkim wzruszeniem, samoistnie pojawiały się u nich łzy. Warto było pracować dla takich recenzji, dla takiej radości, jaką muzyka dawała młodzieży i odbiorcom – mówili uczniowie.

Muzyka do najświętszych spraw

Młodzi występowali również w sanktuarium św. Kingi Nowym Korczynie, podczas czuwania ku jej czci. Ogromnym wydarzeniem był występ w wiślickiej bazylice. W gotyckich wnętrzach utwory brzmiały tak jak trzeba, z długim pięknym pogłosem, naturalnie. Dyrygował oczywiście ks. Józef, a w przerwach pokazywano slajdy. Ksiądz opowiadał o historii Wiślicy i pierwszym chrzcie, na bazie najnowszej naukowej publikacji krakowskich historyków. Koncertu wysłuchały setki osób, kapłani, władze samorządowe. Materiał został zarejestrowany i zostanie wydany na stulecie buskiego Liceum w 2018 roku. Pierwsza płyta zawierać ma pieśni gregoriańskie, druga będzie studyjna, trzecia to wideo z Wiślicy.

W Jubileuszowym Roku Chrztu zespół Gaudete pielgrzymował do Włoch. Miał okazję śpiewać w najstarszych i najpiękniejszych świątyniach. W Rzymie licealiści pod dyrekcją ks. Józefa dali krótki spontaniczny „koncert” w bazylice św. Sabiny. Przepięknie zabrzmiały fragmenty Mszy gregoriańskich „Agnus Dei”, „Sanctus” fragmenty, „Mszy XVIII” i „VIII”. Wchodzący turyści, pielgrzymi siadali na środku, w pobliżu zespołu i zauroczeni słuchali rozchodzącej się po wnętrzu anielskiej muzyki. Oczywiście właściwe miejsce chorału to nie koncert, ale liturgia. Kiedy w bazylice w Rawennie zespół wykonał „Kyrie” to natychmiast wszyscy zrozumieli, że jest to muzyka do najświętszych spraw, dla Eucharystii. Teksty łacińskie, ubrane w szlachetną melodię, wprowadzają powagę i w klimat największego misterium dokonywanego na ołtarzu w czasie liturgii – mówi ks. Józef.

Między lekcjami łacińskie chorały

– Wszyscy członkowie „Gaudete” mają bardzo dobre warunki głosowe, są w większości przygotowani muzycznie. Niektórzy z nich myślą poważnie o muzyce i jestem przekonany, że mają warunki ku temu, aby swój talent rozwijać – podkreśla ks. Józef. – Licealiści z zespołu pochodzą z Buska, Pińczowa, z Nowego Korczyna. – Młodzież jest bardzo zdolna, błyskawicznie uczyła się długich fragmentów. W tak wymagającym liceum (I LO im. Tadeusza Kościuszki jest nieustannie w pierwszej piątce najlepszych w województwie), trzeba było „stawać na głowie”, aby wygospodarować czas między zajęciami, by dwadzieścia osób mogło się zebrać. To doświadczenie wpływało na całą szkołę. Czasem śpiewaliśmy nawet na korytarzach. Potem wychodziła jakaś klasa i uczniowie mówili: „jak fajnie nam się uczyło przy takiej muzyce”. Repertuar Gaudete to nie tylko chorał. Uczniowie kochają pieśni wielogłosowe wykonywane a capella, zwłaszcza te o zabarwieniu renesansowym. Przed występami ćwiczyli trzy, cztery razy w tygodniu, po godzinie, dwie. Dwa głosy przychodziły na dwie lekcje, na drugie dwie – kolejne głosy. Kiedy nie było basu – śpiewałem bas, nie było tenoru czy altu – także i to śpiewałem, aby wszyscy nauczyli się całej harmonii – wspomina. – W czasach renesansu śpiew gregoriański był łączony ze śpiewami wielogłosowymi. Tak komponował np. mój ulubiony Gregorio Allegri.

I właśnie arcydzieło Allegriego „Miserere mei Deus” młodzi licealiści z ks. Józefem wzięli na warsztat. Wymowne jest, że utwór, którego treścią jest Psalm 51, zabrzmiał podczas otwarcia odnowionego żydowskiego cmentarza w Busku-Zdroju. Goście z Izraela byli zdumieni i wzruszeni wykonaniem tego utworu. – Brzmienie tego pięciogłosowego arcydzieła jest unikatowo piękne i dlatego przeszedł do historii jako perła nad perłami. Wykonują go tylko najlepsze zespoły i dlatego byliśmy naprawdę dumni, kiedy pierwszy raz zabrzmiał w naszej auli w swej niezwykłej harmonii. Przez wieki „Miserere” wykonywane było w Kaplicy Sykstyńskiej raz w roku, podczas Wielkiego Tygodnia – przypomina ks. Józef. Warto dodać, że utwory wykonywane przez zespół znalazły się na płycie „On nas łączy” wydanej na ŚDM w Polsce w 2016. Czy to koniec inicjatywy? Mam nadzieję, że nie, to potencjał, który warto rozwijać – przekonuje ks. Józef.

Jeszcze zaśpiewają

– Pomysł reaktywacji chóru w naszym LO zrodził się z moich rozmów na ten temat z ks. Józefem, który okazał się nie tylko świetnym fachowcem, ale też, a może przede wszystkim człowiekiem, który zaszczepił w młodzieży pasję. Na wstępie reaktywacji napisałem – prawdą jest, że na terenie szkoły działał chór w latach 60. i 70. Ale koncepcja ks. Józefa przeszła nasze najśmielsze oczekiwania. Zarówno ja, jak i grono pedagogiczne możemy tylko ubolewać, że przygoda z chórem trwała za krótko. Mam jednak obietnicę ze strony ks. Józefa, że na stulecie I LO chór ponownie wystąpi w czerwcu 2018 r. – mówi dyrektor szkoły.

– Muzyka towarzyszyła mi od dzieciństwa. Z łatwością komponuję. Działałem w przeszłości i teraz w różnych zespołach młodzieżowych. Z chorałem zetknąłem się w Seminarium kieleckim. Grałem w zespole seminaryjnym, z którym wydaliśmy dwie płyty z utworami autorskimi. Na studiach doktoranckich w Rzymie 2004-2007 współtworzyłem z kolegami księżmi zespół wykonujący pieśni gregoriańskie i wielogłosowe. Poznawałem coraz to nowe wymiary tej muzyki i odkryłem, że te pieśni to perły schowane w popiele historii – mówi ks. Józef.

Obecnie ks. Józef zawiązał nowy chór w parafii św. Stanisława na Barwinku, w którym śpiewa już ponad 30 osób. – Jestem przekonany, że muzyka i harmonia są od Boga. Muzyka otwiera duszę i zaprasza do szukania Stwórcy – podkreśla.

Tagi:
muzyka koncert

Grają na chwałę Boga

2018-04-18 19:52

Jolanta Kobojek

Bach, Lotti, Stanley, Pałka - utwory m. in. tych kompozytorów można było usłyszeć we wtorek 17 kwietnia w częstochowskim kościele Najświętszego Imienia Maryi. W świątyni odbywał się doroczny popis słuchaczy Studium Liturgii i Muzyki Kościelnej przy Wyższym Instytucie Teologicznym im. NMP Stolicy Mądrości. Spotkanie rozpoczęło się Mszą św. sprawowaną pod przewodnictwem ks. Mikołaja Węgrzyna, dyrektora Studium.

Jolanta Kobojek

We wstępie przed Eucharystią mówił on: "Każde sprawowanie Najświętszej Ofiary to jest uobecnianie męki, śmierci i zmartwychwstania. I nie potrzeba specjalnych okazji, żeby Boga uwielbiać. Tego właśnie uczą się studenci naszego studium, żeby służyć Panu każdego dnia. Żeby pięknie było zawsze, a nie tylko od święta".

Po Mszy św. odbył się koncert popisowy w wykonaniu słuchaczy studium. W pierwszej części usłyszeć można było chór dyrygowany przez kolejnych studentów. Następnie młodzi artyści zasiadali przy organach, gdzie prezentowali swoje umiejętności gry na instrumencie.

"Stres był ogromny, ale jakoś trzeba było wziąć go w ryzy, przełamać i zagrać" - zdradził Dawid Kalusche, słuchacz V roku.

Zobacz zdjęcia: Studium Organistowskie

Mariola Jeziorowska prowadząca zajęcia w studium zapytana o to, kim są jej słuchacze, opowiedziała: Są to ludzie przeróżnych zawodów – są studenci, uczniowie liceum, mamy też studenta politechniki, który chce być organistą, mamy ludzi pracujących w przeróżnych zawodach, np. jeden pan jest hutnikiem". Tym, co ich łączy jest na pewno muzyka. Wykładowczyni zwróciła także uwagę na specyfikę tej placówki: "W skrócie można powiedzieć, że nasi słuchacze realizują program czteroletniej szkoły muzycznej w czasie 9 miesięcy. A to jest wymagające również z tego powodu, że są to ludzie dorośli, mający inne zajęcia, więc tym bardziej trudno im wygospodarować czas na przygotowania".

Ks. Łukasz Połacik, wicedyrektor studium podkreśla, że podczas nauki duży nacisk kładzie się także na formację religijną i teologiczną. "Chodzi o to, by nasi absolwenci posługiwali wiernym przychodzącym na Msze św. przede wszystkim przez dobry warsztat, ale także, by mieli głęboką wiarę, bo ta jest niezbędna muzykowi kościelnemu" - wyjaśnia ks. Połacik.

Studium Liturgii i Muzyki Kościelnej przy Wyższym Instytucie Teologicznym im. NMP Stolicy Mądrości w Częstochowie erygowane zostało 26 sierpnia 2007 r. Ma na celu formację liturgiczno-duszpasterską oraz muzyczną animatorów liturgicznych i muzycznych (w tym organistów), tak aby mogli oni sprostać wymogom liturgii Kościoła, zapewniając jej poprawność i należyte piękno. Oprócz 5-letniej specjalizacji organistowskiej, zakończonej uzyskaniem Dyplomu Muzyka Kościelnego - Organisty i nadaniem klasyfikacji organistowskiej, uprawniającej do posługi organisty w Kościele katolickim, istnieje także możliwości odbycia 2-letniego kursu animatora liturgiczno-muzycznego, przeznaczonego dla dyrygentów chórów, osób prowadzących schole i liderów zespołów parafialnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Stowarzyszenie Przyjaciół Ludzkiego Życia - 1%

Bp Dajczak o tragicznym wypadku w Słowinie: ból i współczucie

2018-04-18 14:24

xwp, lk / Koszalin (KAI)

Nie może być innej reakcji, jak ból i współczucie tym wszystkim, którzy zostali dotknięci dramatem niewyobrażalnym. Ja sam zginam kolana i jestem na modlitwie - powiedział KAI biskup koszalińsko-kołobrzeski Edward Dajczak na wiadomość o tragicznym wypadku drogowym, do jakiego doszło we wtorek w pobliżu Słowina w województwie zachodniopomorskim. W wyniku zderzenia busa z ciężarówką życie straciło dwoje młodych ludzi.

Magdalena Pijewska
Bp Edward Dajczak

We wtorek około godz. 16.00 na drodze krajowej nr 37 tuż przed Słowinem doszło do makabrycznego zderzenia busa z ciężarówką. Z niewyjaśnionych na razie przyczyny kierowca samochodu ciężarowego zjechał na przeciwległy pas i uderzył w autobus. W wyniku wypadku życie straciło dwoje młodych ludzi - kobieta i mężczyzna w wieku 19 i 20 lat.

Autobusem podróżowały w większości młode osoby w wieku 16-17 lat, uczniowie Zespołu Szkół Morskich w Darłowie. Policja ustaliła, że kierowca był trzeźwy. Bus należał do prywatnego przewoźnika z powiatu sławieńskiego. Stan sześciu poszkodowanych osób przewiezionych do szpitala jest ciężki.

"Nie może być innej reakcji, jak ból i współczucie tym wszystkim, którzy zostali dotknięci dramatem niewyobrażalnym. Młodzy człowiek zawsze patrzy w przyszłość, ma jakiś plan własnego życia. Wszyscy, którzy go otaczają, jego najbliżsi, żyją właśnie tym. I nagle wszystko zostaje przerwane dramatycznie, ogromnie boleśnie i niespodziewanie" - powiedział KAI bp Edward Dajczak.

"Cieszę się z tego, że reakcje ludzkie są niezwykłe. Wokół tych ludzi szybko znaleźli się wszyscy inni. Cieszę się, że byli tam kapłani, ich katecheta. Otoczyli ich natychmiast bliskością" - dodał biskup koszalińsko-kołobrzeski.

Bp Dajczak poinformował też, że poprosił natychmiast koszalińską Caritas, aby zorientowała się w potrzebach rodzin poszkodowanych w wypadku i zareagowała na wszelkie prośby pomocy. - Oczywiście sam zginam kolana i jestem na modlitwie. Jadę na bierzmowanie. Będziemy się modlić z tymi, którzy będą bierzmowani - poinformował.

Jak przypomniał, "jesteśmy w okresie Wielkanocy i przez krzyż i śmierć przeszedł Jezus". - Papież Franciszek powiedział niezwykłe i istotne słowa: "Nie pozwólcie wykraść sobie nadziei, tej nadziei, którą daje Jezus zmartwychwstały". Cierpiąc razem z bliskimi, zżywając się z tą całą dramaturgią jak wszyscy ludzie, chcę jako biskup powiedzieć, że to nie jest jednak definitywny finał; że jest nadzieja, która jest większa od tej tragedii, od każdej śmierci" - zaznaczył biskup.

- Bądźmy z tymi, którzy zostali na tej ziemi. Pamiętajmy w modlitwie o tych, którzy odeszli. Ale jako chrześcijanie miejmy oczy utkwione w Zmartwychwstałego i trwajmy z nimi, ale z tą nadzieją, która nigdy się nie kończy, a która zamyka się w ramionach Ojca, którzy jest samą Miłością. To tylko nas mobilizuje do tego, aby tu na ziemi tym, których teraz wszystko boli, podarować miłość największą, na jaką nas stać - dodał bp Dajczak.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Warszawa: obchody 75. rocznicy powstania w getcie warszawskim

2018-04-19 14:57

pgo / Warszawa (KAI)

Niech Bóg błogosławi pamięć walczących Polaków żydowskiego pochodzenia, którzy oddali swoje życie w warszawskim getcie. Niech Bóg błogosławi pamięć o walecznych Polakach - katolikach, którzy walczyli tutaj i oddali swoje życie. Niech Bóg błogosławi wszystkie społeczności żydowskie na całym świecie i wszystkich Polaków, abyśmy mogli walczyć ramie w ramie z tymi, którzy chcą zniszczyć nasz świat – mówił Ronald Lauder, przewodniczący Światowego Kongresu Żydów podczas uroczystości pod pomnikiem Bohaterów Getta w Warszawie w 75. rocznicę wybuchu powstania w getcie.

Ks. Paweł Rytel-Andrianik/twitter

- Tutaj przebywało ponad 140 tys. ludzi na kilometr kwadratowy. Poza egzekucjami to właśnie to stłoczenie ludzi także było sposobem na realizację niemieckiego planu zakłady – mówił prezydent RP Andrzej Duda podczas uroczystości. - Ludzie umieralni na ulicach z chorób i głodu. To był codzienny widok getta warszawskiego. Powstanie w getcie wybuchło wtedy, kiedy żydów w getcie warszawskim było znacznie znacznie mniej szacunkowo ok. 50 tys. – dodał.

Duda zaznaczył, że widząc nieuchronną zagładę, młodzi ludzie z Żydowskiej Organizacji Bojowej i Żydowskiego Związku Wojskowego zdecydowali się stanąć do nierównej walki. Podkreślił, że powstanie nie miało militarnych celów. - To było powstanie ludzi, którzy zachowali godność i którzy zdecydowali, że tę godność zachowają do końca i zginą z bronią w ręku. Oni nie chcieli przeżyć. Dumnie stanęli po to, żeby pokazać Niemcom, że Żydzi nie dadzą się tak do końca pokonać i podeptać. Że to będzie kosztowało także niemieckie życie – mówił.

- Ale dziś my wszyscy pochylamy nisko głowę przed ich bohaterstwem, męstwem, ich determinacją i odwagą. Zginęli, bo w większości taki był ich los, walcząc za godność, walcząc za wolność, ale w naszym poczuciu walcząc także i za Polskę, bo byli także polskimi obywatelami – podkreślił Duda. Jak dodał, strzały było słychać nie tylko w getcie, ale także poza jego murami.

Przypomniał także, że spora część broni, z którą walczyli żydowscy powstańcy, była przekazana im przez Polaków, przez AK i Gwardię Ludową. - To pewnie dlatego na placu muranowskim, na siedzibie Żydowskiego Związku Wojskowego, wisiały dwie flagi: biało niebieska narodu żydowskiego i białoczerwona flaga – polska flaga.

Duda podkreślił, że polskiego państwa w sensie polityczno-geograficznym nie było, ale były polskie władze na emigracji i byli Polacy, którzy pomagali Żydom traktując ich jako swoich współbraci, jako współobywateli.

- Dlatego jestem przekonany, że tak, jak Polakom, tak samo Żydom - obywatelom polskim, ogromnie zależy na tym, żeby prawda historyczna była jedna. Prawda o ich bohaterstwie, ich niezłomności odwadze, ale także o postawie wszystkich, którzy wówczas wokół byli. I dlatego jestem przekonany, kiedy ktoś mówi o odpowiedzialności czy współodpowiedzialności polskiego państwa za holokaust, to rani to nie tylko Polaków, ale rani to także Żydów - polskich obywateli, także pamięć tych, którzy polegli pod polską i żydowską flagą – podkreślił. - Rani nie tylko dlatego, że jest oszczerstwem i zniewagą , ale rani też dlatego, że rozmywa odpowiedzialność ich morderców - niemieckich nazistów – dodał.

Z kolei ambasador Izraela w Polsce, Anna Azari, przypomniała o przypadającej również dzisiaj 70 rocznicy powstania państwa Izrael. - Myślę, że te dwa wydarzenia łączy pojęcie odwagi i walki o wolność. Młodzi ludzie, którzy rozpoczęli powstanie, walczyli o godność człowieka – mówiła.

- Odwaga tych młodych ludzi z warszawskiego getta była inspiracją dla 600 tys. żydowskich mieszkańców Palestyny, którzy w 1947 roku zmuszeni byli walczyć przeciwko wielomilionowym krajom arabskim. Wśród nich było również wielu ocalałych z Zagłady – mówiła. Jak dodała, odwaga była potrzebna również Dawidowi Bengurionowi, który w prawie beznadziejnej sytuacji podjął decyzję o ustanowieniu państwa Izrael.

- Mój kraj dziś radośnie świętujący niepodległość pochyla głowę przed bohaterami getta warszawskiego – powiedziała ambasador Izraela.

- Wiedzieli, że nie będą mogli pokonać armii niemieckiej. Wiedzieli, że mogą oddać życie w walce. Nie jestem pewien, czy nasze dzisiejsze słowa mogą oddać ten horror, który miał tutaj miejsce 75 lat temu. Jesteśmy zbyt oddaleni od obrazów śmierci masowej zagłady i niezwykłego cierpienia, które zgotowali naziści – mówił podczas uroczystości Ronald Lauder, przewodniczący Światowego Kongresu Żydów.

Jak podkreślił, walka jest przeciwko ludzkiej naturze. - Coś w środku powiedziało: wystarczy. Stwierdzili, że będą walczyć ze swoimi ciemięzcami. Nie chcieli i odmówili bycia prowadzonym na rzeź. Ta grupka Polaków żydowskiego pochodzenia pokazała niezwykłą odwagą. Odwagę, która jest trudna do zrozumienia dla wielu z was – zaznaczył. Lauder zauważył, że siła jest obecna w całej historii Żydów, a w Warszawie został napisany najważniejszy rozdział tej historii. - To tutaj ludzie zostali w okropnej sytuacji. Próbowali się przeciwstawić opresji i tyrani. Kiedy zostali bez broni, amunicji, nie mieli żadnej innej alternatywy wielu z nich popełniło samobójstwo ponieważ nie chcieli być zabrani przez niemieckie władze – powiedział.

Przewodniczący Światowego Kongresu Żydów wspomniał również powstanie warszawskie z 1944 roku. - Były to jedne z najbardziej brutalnych walk podczas całej wojny. I musimy oddać szacunek tym dzielnym wojownikom 44 roku – mówił. Zauważył, że oba powstania pokazują odwagę i zdecydowanie Polaków, niezależnie od tego czy byli pochodzenia żydowskiego czy byli katolikami. - Oni potrafili przeciwstawić się opresji. To przypomina nam długą historię współpracy między katolikami i żydami w Polsce – podkreślił.

- W całej Europie i tutaj w Polsce, były odważne osoby nieżydowskiego pochodzenia, które ryzykowały swoje życie, by ratować żydowskie rodziny. Były też takie w całej Europie jak i tutaj w Polsce, które oszukały żydów, zdradziły ich zabrały ich własność. To są fakty, o których nie możemy zapomnieć i którym nie możemy zaprzeczyć – zaznaczył. Lauder podkreślił, że musimy skoncentrować się na tym, co nas łączy: na wspólnej historii, przyjaźni, więziach i prawdzie. - Jesteśmy tutaj by pamiętać o tych więziach. Wszyscy Polacy walczyli z nazistami. Tutaj, Polacy żydowskiego pochodzenia w warszawskim getcie i rok później Polacy- katolicy w powstaniu warszawskim. To specjalna wieź której nikt nie może zniszczyć – dodał.

- Niech Bóg błogosławi pamięć walczących Polaków żydowskiego pochodzenia, którzy oddali swoje życie w warszawskim getcie. Niech Bóg błogosławi pamięć o walecznych Polakach - katolikach, którzy walczyli tutaj i oddali swoje życie. Niech Bóg błogosławi wszystkie społeczności żydowskie na całym świecie i wszystkich Polaków, abyśmy mogli walczyć ramie w ramie z tymi, którzy chcą zniszczyć nasz świat – zakończył.

Podczas uroczystości odbyła się modlitwa ekumeniczna, w której wzięli udział m.in. bp polowy Józef Guzdek oraz Naczelny Rabin Polski Michael Schudrich. Na zakończenie był Apel Pamięci Poległych.

W uroczystościach wzięli udział m.in. prezydent RP Andrzej Duda, premier Mateusz Morawiecki, Marszałek Senatu Stanisław Karczewski, Marszałek Sejmu Marek Kuchciński oraz parlamentarzyści, Ambasador Izraela w Polsce Anna Azari, Ronald Lauder, przewodniczący Światowego Kongresu Żydów, Naczelny Rabin Polski Michael Schudrich, a także kard. Kazimierz Nycz i bp polowy Józef Guzdek.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem