Reklama

Trwały znak pamięci w Nowogardzie

2017-04-19 14:17

(ms)
Edycja szczecińsko-kamieńska 17/2017, str. 3

ms

W Nowogardzie odbyły się uroczystości odsłonięcia Ronda Sybiraków.
Rondo znajduje się u zbiegu ulic Bohaterów Warszawy i Ks. Józefa Poniatowskiego

Uroczystości rozpoczęły się 16 marca br. o godz. 10 Mszą św. w sanktuarium św. Rafała Kalinowskiego. Eucharystii przewodniczył abp Andrzej Dzięga, metropolita szczecińsko-kamieński. W uroczystości poza kapłanami nowogardzkiego dekanatu, z ks. kan. Kazimierzem Łukjaniukiem na czele, proboszczem parafii – sanktuarium św. Rafała Kalinowskiego i diecezjalnym duszpasterzem Sybiraków, a także przedstawicielami władz lokalnych z burmistrzem Robertem Czaplą i przewodniczącym Rady Miejskiej Piotrem Słomskim, licznie obecne były także poczty sztandarowe wielu organizacji i szkół oraz mieszkańcy miasta i gminy, a także przybyli goście. Szczególnie licznie reprezentowana była młodzież.

W trakcie homilii abp Andrzej Dzięga, odwołując się do biblijnej historii Kaina i Abla, mówił o tajemnicy zła, które prowadzi do tego, iż ludzie wyrządzają sobie krzywdę, tak jak Kain swojemu bratu Ablowi. Takiego właśnie zła doświadczyli w historii także zesłani w czasie wojny na Sybir Polacy. Natomiast odnosząc się do symboliki, jaką niesie ze sobą Rondo Sybiraków, Metropolita powiedział: – Rondo, to taki rodzaj skrzyżowania, który łączy. To zdanie abp. Andrzeja Dzięgi mówi właśnie o konieczności dialogu, zarówno międzypokoleniowego, jak i między narodami. Po Eucharystii uczestnicy uroczystości przemaszerowali w kierunku Ronda Sybiraków, by dokonać tam jego odsłonięcia. Po odsłuchaniu „Hymnu Sybiraków” przewodnicząca nowogardzkiego koła Sybiraków Franciszka Kobylińska, jako prowadząca tę uroczystość, powitała raz jeszcze wszystkich gości, w tym szczególnie Kordiana Borejko, prezesa Zarządu Głównego Związku Sybiraków w Warszawie, Iwonę Biedulską, prezesa Oddziału Związku Sybiraków w Szczecinie i jej zastępcę Michała Buniaka, a także Alberta Miłaszewskiego, prezesa Zarządu Głównego Zachodniopomorskiego Związku Sybiraków oraz Krzysztofa Barczyka, dyrektora biura marszałka województwa zachodniopomorskiego.

Franciszka Kobylińska w okolicznościowej przemowie powiedziała: – Sybir to wielowiekowe represje wobec Polaków. Więzienia, obozy, zsyłki na całe terytorium ZSRR i polskie cierpienia z tym związane, a tego ofiary to Sybiracy – mówiła przewodnicząca F. Kobylińska. – Naród to łańcuch pokoleń. Każde następne pokolenie powinno kultywować pamięć, nie tylko cierpień, gdy doznamy klęski, ale także zabiegać o dziejowe sukcesy. Czerpać dumę z męstwa zesłańców, którzy ocalili godność w morderczych warunkach katorgii – podkreśliła F. Kobylińska.

Reklama

W trakcie uroczystości głos zabrał również przewodniczący Rady Miejskiej Piotr Słomski, który jest zarazem wnukiem Sybiraczki, zmarłej w ubiegłym roku śp. Anny Słomskiej. – Słynny historyk Norman Davies, w książce „Europa, lata 1914-1945” określił łacińskim słowem „tenebrae”, co oznacza ciemności. I faktycznie, niebo nad Europą zasnute zostało w tamtym czasie ciemnością dwóch zbrodniczych ideologii – nazizmu i komunizmu. To pociągnęło za sobą niespotykany dotąd rejestr ludzkich ofiar. Do tych ofiar należą także Sybiracy, których rondo odsłaniamy, dziękując im za to, że przez lata, także w niekorzystnych okolicznościach, nie ustali w przekazywaniu młodemu pokoleniu pamięci o deportacjach na Sybir – stwierdził Piotr Słomski.

Na rondzie zamontowano wcześniej, jako stałe elementy, trzy tablice z napisem „Rondo Sybiraków”. Tablice zakryte były biało-czerwonymi flagami, a ich odsłonięcia dokonali: tablicy od strony miasta: Konrad Borejko i Robert Czapla, tablicy od strony Stargardu: ks. Kazimierz Łukjaniuk i Piotr Słomski oraz tablicy od strony Dobrej: Iwona Biedulska i Krzysztof Barczyk.

Istotnym, historycznym elementem symboliki ronda jest fakt, iż znajduje się ono na drodze biegnącej od strony Stargardu, czyli miejsca, z którego pewna część Sybiraków tuż po wojnie trafiła na ziemię nowogardzką.

Tagi:
Sybiracy rondo

Rondo nazwano imieniem kard. Władysława Rubina

2016-08-26 14:39

Ks. Mariusz Frukacz

Bożena Sztajner/Niedziela

Imieniem kard. Władysława Rubina (1917-1990) nazwano rondo u zbiegu ul. Warszawskiej, Dickensa i Morsztyna w Częstochowie. Taką decyzje podjęli radni miasta Częstochowy na 28 zwyczajnej sesji Rady Miasta, w dniu 25 sierpnia br., na wniosek radnej Krystyny Stefańskiej.

W uzasadnieniu decyzji czytamy m. in., że kard. Władysław Rubin odwiedzał Częstochowie wielokrotnie. Biskupem w Częstochowie był jego bardzo serdeczny przyjaciel i konsekrator Stefan Bareła. Tutaj również mieszkała jego rodzina. Wielokrotnie kard. Rubin w Częstochowie spotykał się ze swoimi stryjami Stefanem, Władysławem, Leokadią i ich dziećmi: Witoldem, Ireneuszem, Grzegorzem, Mirosławą, Krystyną, Jadwigą, Jarosławem, Zbigniewem.

Częstochowę kard. Władysław Rubin wybrał na obchody 25. rocznicy swoich święceń kapłańskich. Przybywał tu wielokrotnie, w latach 1968, 1970, !971, !976 oraz podczas pielgrzymek Jana Pawła II w 1979, 1983 i 1987

Kard. Władysław Rubin urodził się w 1917 r. w Tokach koło Zbaraża. Po wybuchu II wojny światowej uczestniczył w kampanii wrześniowej, po czym próbował przedostać się do Rumunii, jednak został schwytany przez Sowietów i uwięziony. Był przerzucany z więzienia do więzienia, w końcu zesłany do Archangielska i przydzielony do ciężkiej pracy przy karczowaniu lasu. Po powstaniu Polskich Sił Zbrojnych w ZSRR wstąpił w ich szeregi.

Po opuszczeniu ZSRR został skierowany do Bejrutu, gdzie w latach 1943–1946 studiował teologię na Uniwersytecie św. Józefa. 30 czerwca 1946 otrzymał święcenia kapłańskie w Bejrucie z rąk abp. Rémy-Louis Leprêtre i został duszpasterzem uchodźców polskich, Następnie udał się na studia do Rzymu , gdzie uzyskał doktorat z prawa na Uniwersytecie Gregoriańskim. W 1953 został mianowany przez Kongregację Konsystorialną duszpasterzem Polaków. Następnie objął stanowisko rektora Kolegium Polskiego w Rzymie. Pełnił tę funkcję w latach 1959–1964.

W 1964 papież Paweł VI mianował go biskupem pomocniczym archidiecezji gnieźnieńskiej i biskupem tytularnym Serty. 29 listopada 1964 otrzymał sakrę biskupią z rąk kardynała Stefana Wyszyńskiego, współkonsekratorami byli: abp Karol Wojtyła i bp Stefan Bareła. Jako motto swojej posługi biskupiej wybrał słowa: „Crux Domini spes et Victoria” (Krzyż Pana nadzieją i zwycięstwem).

Po śmierci biskupa Józefa Gawliny został delegatem prymasa Polski Stefana Wyszyńskiego do opieki nad emigracją i uchodźstwem polskim (1964–1980). Objął stanowisko rektora kościoła i hospicjum św. Stanisława w Rzymie.

W latach 1967–1979 był sekretarzem generalnym Synodu Biskupów. W latach 1967–1977 kierował pracami pięciu zgromadzeń ogólnych i dwóch nadzwyczajnych.

30 czerwca 1979 papież Jan Paweł II wyniósł go do godności kardynalskiej. W latach 1980–1985 pełnił funkcję prefekta Kongregacji dla Kościołów Wschodnich. Kard. Rubin zmarł w Rzymie 28 listopada 1990 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Powstaje film o św. siostrze Faustynie „Miłość i Miłosierdzie”

2018-04-18 11:42

pgo, ks.mf, kolbe.org.pl / Warszawa (KAI)

„Teraz można będzie dostrzec, jak wiele elementów układa się w całość i jak dobry Bóg pięknie to wszystko wymyślił” – mówi Michał Kondrat reżyser filmu o św. s. Faustynie „Miłość i Miłosierdzie”. Premierę filmu zaplanowano na 5 października 2018 roku w Watykanie - w 80. rocznicę śmierci świętej. Z kolei dziś - 18 kwietnia- mija 25 lat od beatyfikacji św. s. Faustyny.

Materiały prasowe

Właśnie trwają zdjęcia do filmu „Miłość i Miłosierdzie”, który, jak zapowiadają twórcy, rzuci nowe światło na prawdę o potędze Bożego Miłosierdzia.

Grupa ekspertów wraz z reżyserem Michałem Kondratem odnalazła nieznane dotąd listy bł. ks. Michała Sopoćki – wieloletniego spowiednika polskiej wizjonerki. Penetrując zapomniane archiwa odkryli nieznane powszechnie dziś dokumenty, których ujawnienie pozwoli światu poznać, jak prawda o Bożym Miłosierdziu wpłynęła i dalej wpływa na jego losy. Postanowili swoje odkrycie nagłośnić i tak zrodził się pomysł realizacji dokumentu fabularyzowanego o roli jaką bł. ks. Sopoćko odegrał w objawieniu światu prawdy o Bożym Miłosierdziu.

„Teraz można będzie dostrzec, jak wiele elementów układa się w całość i jak dobry Bóg pięknie to wszystko wymyślił” – powiedział reżyser, Michał Kondrat o odkrytych dokumentach.

Zdjęcia dokumentalne do filmu kręcone będą w Polsce, USA, Litwie, Białorusi, Kolumbii oraz we Włoszech. W zdjęciach fabularnych udział wezmą wybitni polscy aktorzy. Premiera filmu przewidziana jest na 5 października 2018 roku w Watykanie - w 80. rocznicę śmierci św. s. Faustyny Kowalskiej.

Wsparcia produkcji można udzielić poprzez Fundację Filmową im. św. Maksymiliana Kolbe, której strona znajduje się pod adresem: www.kolbe.org.pl

Św. s. Faustyna (Helena Kowalska) urodziła się 25 sierpnia 1905 r. we wsi Głogowiec koło Łodzi. W 1925 r. wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia Bożego. W zakonie przyjęła imię Maria Faustyna. Pracowała jako kucharka, ogrodniczka i furtianka w kilku domach Zgromadzenia w Warszawie, Płocku, Wilnie, Krakowie.

Zwykłym obowiązkom zakonnym towarzyszyły wizje i objawienia (po raz pierwszy 22 lutego 1931 r. w Płocku).W kolejnych objawieniach Jezus polecił jej namalowanie obrazu Pana Jezusa Miłosiernego z napisem "Jezu, ufam Tobie", chciał, aby założyła zgromadzenie, które będzie wypraszać dla świata Boże miłosierdzie, przekazał jej tekst Koronki do Bożego Miłosierdzia, chciał też aby czcić moment Jego konania na krzyżu w Godzinie Miłosierdzia, i aby pierwsza niedziela po Wielkiejnocy była obchodzona w Kościele powszechnym jako Święto Miłosierdzia Bożego.

Swoje wizje i rozmowy z Jezusem opisuje s. Faustyna w "Dzienniczku" - jednym z najwybitniejszych dzieł mistyki chrześcijańskiej. Zmarła na gruźlicę 5 października 1938 r. w klasztorze Zgromadzenia w Łagiewnikach. 18 kwietnia 1993 r. papież Jan Paweł II beatyfikował, a 30 kwietnia 2000 r. kanonizował apostołkę miłosierdzia Bożego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Janusz Yanina Iwański o swoich spotkaniach z św. Janem Pawłem II

2018-04-19 14:14

Anna Przewoźnik

Archiwum Muzeum Monet i Medali
Yanina Iwański

Zawsze wiedziałem, że gramy dla ludzi, nie dla siebie. Miałem świadomość, czym jest służba, a to zupełnie coś innego niż być sługą. Jedyną prawdę, jaką mogę przekazywać, to tylko prawdę o sobie – mówił Janusz YANINA Iwański. Muzyk jazzowy i rockowy, gitarzysta, kompozytor, autor tekstów i wokalista był gościem 74. spotkania z cyklu „Z Janem Pawłem II ku przyszłości". Odbywają się one cyklicznie, 18. dnia każdego miesiąca w Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II w Częstochowie.

Iwański to już znana marka. Był współtwórcą znakomitego duetu ze Stanisławem SOYKĄ, współpracownikiem m. in. Maanamu, Drum Freaks, Marka Jackowskiego, współzałożyciel zespołu Tie Break. Zagrał łącznie ponad 3000 koncertów w wielu krajach świata. Ze Stanisławem Soyką wykonał również koncert dla Jana Pawła II.

Obecnie Yanina Iwański udziela się na łamach listy przebojów „Muzyczne Dary”.

Spotkanie w muzeum było przejmującym świadectwem muzyka. Obecni usłyszeli o czasie wiary i niewiary artysty. „Trzeba czasem upaść, żeby wstać. Umrzeć, żeby na nowo się narodzić" – mówił. Przede wszystkim jednak, poznaliśmy historię spotkania artysty z papieżem Janem Pawłem II.

- Miałem dwa spotkania w życiu z Janem Pawłem II. Pierwsze, to rok 1978. Wiąże się on mocno ze śmiercią mojego ojca.

Jako młody chłopak trafiłem wtedy do orkiestry Sacro Song. Potrzebowali jazzowej sekcji, znalazłem się tam z wieloma częstochowskimi muzykami, m.in. z Marcinem Pospieszalskim. Koncertowaliśmy po Polsce. 10. Sacro Song zamykaliśmy koncertem na Jasnej Górze. Wiem, że wtedy poczułem się wyjątkowo.

Po tym koncercie zostaliśmy zaproszenie przez ojców paulinów na kolację do jasnogórskiego refektarza. Byliśmy pięknie przyjęci podczas tej kolacji, w którymś momencie wstał kapłan i usłyszeliśmy, że będzie błogosławieństwo.

Pamiętam, kolega siedzący obok wtedy powiedział - to kardynał Karol Wojtyła. Nie wiedziałem kto to, pomyślałem, no jakiś kardynał...(wtedy byłem daleko od kościoła). Pobłogosławił wszystkim muzykom, którzy brali udział w tym festiwalu i uczestniczyli w tej kolacji. Nie ukrywam, że byłem poruszony, powiedział bardzo piękne słowa, które myślę, że jak nasiona wpadły w moje serce – (chociaż wtedy, jeszcze o tym nie wiedziałem).

Chwile po tym powiedział do nas - kochani, po tej kolacji wyjeżdżam, jadę do Krakowa, pakuję się i wyjeżdżam do Watykanu. Wtedy wiedziałem, że Jan Paweł I umarł i kardynałowie jechali na konklawe, ale nie byłem tym jakoś zainteresowany. Potem okazało się, że to było jego ostatnie wystąpienie na Jasnej Górze, przed tym, zanim został papieżem.

Zostało to spotkanie mocno w mojej pamięci, ale każdy wrócił do swojego życia. Pewnego dnia moja mama woła mnie przed telewizor, i mówi że jest biały dym, wybrali papieża. Pokazali okno i słyszę, że został wybrany kard. Wojtyła. Powiedziałem wówczas do mamy – jak to, ja przecież przed chwilą z nim jadłem kolację na Jasnej Górze. I tu przyznaje byłem w ciężkim szoku, nagle okazuje się, że Jan Paweł II to jest kardynał, od którego dostałem błogosławieństwo, którego słuchałem przy wspólnym stole. Wiele lat minęło, zanim swoje życie pozbierałem, ale byłem wtedy przeszczęśliwy i teraz też jestem poruszony, kiedy o tym mówię.

Drugie spotkanie z Janem Pawłem II, to 2003 rok. Ten rok wiąże się mocno ze śmiercią mojej mamy. Wtedy też jesienią jechaliśmy do Watykanu z koncertem. Wcześniej w 1992 r. Stanisław Soyka zaprosił mnie gościnnie do nagrania Tryptyku Rzymskiego. Płyta zawiera kompozycje muzyczne Stanisława Soyki do słów Tryptyku Rzymskiego napisanego przez Jana Pawła II. W nagraniu albumu muzykowi towarzyszył: poznański chór męski Affabre Concinui, dwie śpiewaczki (alt), kontrabasista oraz Kwintet Smyczkowy. Gościnnie na płycie także ja. Nagraliśmy piękną płytę. Jeździliśmy po Polsce z Tryptykiem Rzymskim i pewnego dnia dostaliśmy telefon z Watykanu, z zaproszeniem.

To był listopad - 2003 rok. Byliśmy w Watykanie w Kaplicy Sykstyńskiej z wieloma muzykami i aktorami. Zagraliśmy w auli Pawła VI Tryptyk dla Jana Pawła II. Specjalnie dla Papieża utwór - „ Omnia nuda et aperta”.

Zobacz zdjęcia: Spotkanie z Yaniną Iwańskim

Później po koncercie, mieliśmy krótkie z nim spotkanie. Przyklęknąłem przy nim, pobłogosławił mnie i powiedział: brawo, pięknie. Wypowiedziałem klika słów, m.in., że zapiął klamrą trudne wydarzenia w moim życiu: dni śmierci mojej mamy i ojca. To było dla mnie niesamowite spotkanie. To była prostota, jakbym spotkał swoją matkę, ojca, prostota bytu, czyli prawda.

Na zakończenie spotkania w muzeum usłyszeliśmy fragmenty z „Tryptyku Rzymskiego, które wtedy podczas tej pielgrzymki w 2003 r. słuchał Jan Paweł II.

Janusz Yanina Iwański w krótkim koncercie zaprezentował utwory m.in. z najnowszej płyty „Kręci się.” YANINA 4 Gramy. Na fortepianie grał muzyk Michał Rorat.

Towarzyszący Iwańskiemu na scenie dyrektor muzeum Krzysztof Witkowski włączył też w jego opowieść swoje wspomnienia związane ze świętym papieżem. Wcześniej, przed spotkaniem z Januszem Yaniną Iwańskim miał miejsce wernisaż wystawy gobelinów, których autorką jest Maria Gostylla-Pachucka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem