Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Amakuru – Dużo więcej niż sklep

2017-04-19 14:17

Andrzej Tarwid
Edycja warszawska 17/2017, str. 5

Artur Stelmasiak

W Roku Miłosierdzia fundacja Salvatti.pl otworzyła pierwszy charytatywny sklep misyjny w stolicy. Jak to bezprecedensowe przedsięwzięcie działa?

Mam bardzo dobrą kawę. Osobiście polecam Akagerę – mówi Dorota Zielińska. – Jest to w 100 proc. arabika. Ma zbalansowany smak oraz głęboki aromat przyprawowy, który czuć w ustach znacznie dłużej niż po innych kawach – dodaje pedagog, miłośniczka gry na gitarze, a nade wszystko osoba pomagająca słabszym ludziom.

Jak się masz?

Chęć niesienia pomocy innym sprawiła, że w 2015 r. Dorota Zielińska pojechała do Rwandy, gdzie uczyła dzieci m.in. w szkole dla niewidomych w Kibecho. Kiedy jej roczny pobyt zbliżał się do końca, do wolontariuszki zadzwonił ks. Jerzy Limanówka z propozycją, aby rozejrzała się po tamtejszym runku rękodzieł za wyrobami, które mogłyby zainteresować Polaków.

– To było niesamowite doświadczenie – wspomina Zielińska. – Poznałam ludzi, którzy utrzymują wielodzietne rodziny sprzedając własnoręcznie wykonane rzeźby czy biżuterię. Mówili mi, że dzięki większym zamówieniom mogliby np. wyremontować dom.

Reklama

Dzięki zaangażowaniu wielu osób, w tym głównie misjonarzy, udało się nawiązać współpracę z miejscowymi rzemieślnikami, artystami i drobnymi przedsiębiorcami. To ich towary wypełniły kontener, który statkiem przypłynął do Polski na początku 2016 r. Wkrótce potem rzeźby, tkaniny, biżuteria, naczynia i kawa z Afryki znalazły się na półkach sklepo-kawiarni Amakuru.

Do kraju wróciła również Dorota Zielińska, ale nie do rodzinnego Wrocławia, tylko do Warszawy, gdzie zaczęła pracę w Amakuru. Nazwa ta w języku kinyarwanda oznacza pytanie „Jak się masz?”. Odpowiedź brzmi „Nimeza”, o czym wie coraz liczniejsze grono osób regularnie przychodzące na kawę do Amakuru.

Wyjście na peryferie

Placówka przy Al. Solidarności 101 jest pierwszym misyjnym sklepem charytatywnym w stolicy. Idea jego utworzenia powstała w gronie pracowników i wolontariuszy Fundacji Salvatti.pl. – W naszym gronie nie było ekonomistów ani handlowców. Mieliśmy natomiast wiedzę, jakie przemiany dokonują się w Afryce a zwłaszcza w Rwandzie, gdzie księża pallotyni są od lat 70. XX wieku. I właśnie analiza sytuacji doprowadziła nas do wniosku, że po okresach dawania przysłowiowej ryby, a potem wędki, przyszedł teraz czas, aby zacząć kupować ich ryby – opowiada „Niedzieli” ks. Jerzy Limanówka, prezes Fundacji Salvatti.pl i podkreśla. – Uznaliśmy, że utworzenie sklepu charytatywnego będzie tym, na co Afrykańczycy czekają. A jednocześnie będzie to takie praktyczne wyjście na peryferie, o które apeluje do nas Franciszek.

Od zegarka do zaradności

Amakuru świętował niedawno pierwszą rocznicę działalności. W tym czasie udało się sprzedać ponad 4000 sztuk kawy. A także mnóstwo afrykańskiego rękodzieła, sztuki użytkowej, biżuterii oraz rzeźb i płaskorzeźb religijnych. Niektóre z tych ostatnich wykonał Joseph. Niepełnosprawny ojciec samotnie wychowujący dwójkę dzieci powiedział ks. Limanówce, że dzięki pieniądzom, jakie otrzymał za swoje dzieła, mógł wyremontować dach domu. Natomiast inni producenci zatrudnili nowe osoby, aby wywiązać się z zamówień dla Salvatti.pl.

– W Afryce popularne jest powiedzenie „wy macie zegarki, a my mamy czas”. Pokazuje ono różnicę między nimi a nami w podejściu do pracy. Jednak obecnie obserwuję jak oni się starają, aby wszystko było solidnie i na czas – mówi Dorota Zielińska, która teraz nowy towar zamawia przez telefon.

Stypendia i pomoc uchodźcom

Nie tylko producenci korzystają na tym, co sprzeda się w Amakuru. Z zysku jaki przyniósł sklep fundacja ufundowała pięć stypendiów. – Sfinansowaliśmy także budowę dachu na szkole w Kino oraz wsparliśmy budowę oddziału położniczego w Kigali – mówi ks. Jerzy Limanówka.

Do końca kwietnia Salvatti.pl przekaże też pomoc dla ośrodka zdrowia w El Kaa w Libanie. Środki na ten cel zbierano w Amakuru przez cały Wielki Post. – W El Kaa mieszka 5 tys. Libańczyków i 30 tys. uchodźców. Proboszcz, z którym nawiązaliśmy kontakt, nie tylko prowadzi ośrodek zdrowia, ale też szkołę dla dzieci uchodźców. Jej działalność także planujemy wesprzeć – mówi „Niedzieli” ks. Jerzy Limanówka.

To plany na przyszłość.

Jeszcze w kwietniu

Jeszcze w tym miesiącu w Amakuru można zapisać się na nocne misyjne czuwanie na Jasnej Górze (29-30 kwietnia). A także skorzystać z pomocy wolontariusza w prawidłowym wypełnieniu PIT-u. Przy tej okazji warto zamówić filiżankę kawy.

– Tylko co, jak ktoś nie ma ochoty na przyprawową Akagerę – pytam. – Żaden problem. W ofercie mamy jeszcze Kive Lake oraz zupełną nowość Salvatti Espresso i Salvatti Grande, z najszlachetniejszych ziaren uprawianych na glebach wulkanicznych, które sami wypalamy – mówi Dorota Zielińska.

Tagi:
fundacja sklep

„Zamknięte sklepy - Otwarte miasto”, czyli niedziela we Wrocławiu

2018-04-19 14:16

Agnieszka Bugała

Wrocławskie Centrum Rozwoju Społecznego „otwiera miasto na placu Wolności” zapraszając wszystkich mieszkańców, małych i dużych do udziału w wyjątkowym wydarzeniu pod hasłem: „Zamknięte sklepy - Otwarte miasto”.


Swoje stoiska przygotują m.in. Hala Stulecia, Hydropolis, Miejskie Centrum Sportu, Muzeum Narodowe, wrocławskie ZOO, WKS Śląsk Wrocław oraz wiele innych instytucji i firm. Wśród propozycji, m.in. konsultacje dietetyczne Wrocławskiego Centrum SPA, spacer po ogrodzie Pałacu Królewskiego i wędrówka w czasie dzięki możliwości przymierzenia strojów historycznych przygotowane przez Muzeum Miejskie, giełda fonograficzna, warsztaty baletowe z Operą Wrocławską, nauka udzielania pierwszej pomocy z Grupą Ratownictwa Medycznego, gra terenowa z Centrum Historii Zajezdnia i wiele innych atrakcji.

Na scenie Palcu Wolności recitale i koncerty, mi.ni. chóru osiedlowego z Przedmieścia Świdnickiego i zespołu ks. Bartłomieja Kota, wrocławskiego duszpasterza DA „Maciejówka” z jazzującym programem „Wrocławskie Spacery”.

Kiedy: 22 kwietnia 2018 roku, godz. 13.00-18.00

Gdzie: pl. Wolności

Organizator: Wrocławskie Centrum Rozwoju Społecznego

Więcej informacji na stronie www.wcrs.wroclaw.pl, fb.com/RozwojSpoleczny

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Rzym: papieski kamerdyner opowiada o cudach Jana Pawła II

2018-04-23 11:52

st (KAI) / Watykan

O cudach, których był świadkiem dokonanych przez Jana Pawła II opowiada w swojej książce liczący obecnie 83. lata Angelo Gugel, kamerdyner trzech papieży – Jana Pawła I, Jana Pawła II i Benedykta XVI. Wywiad z nim ukazał się na łamach największego włoskiego dziennika „Corriere della Sera”.

Archiwum „Aspektów”

Angelo Gugel, zanim został kamerdynerem był żandarmem watykańskim. Natomiast „cud” o którym opowiada dotyczy jego żony, Marii Luisy. Wyznał, że ich pierwsze dziecko urodziło się martwe. Dlatego postanowili, aby każde z dzieci jako drugie imię otrzymały Maria. Czwarte nazywa się Carla Luciana Maria na cześć Karola (Wojtyły) i papieża Lucianiego. Urodziła się w 1980 r., za wstawiennictwem Jana Pawła II. Podczas tej ostatniej ciąży, wyjaśnia Gugel, pojawiły się poważne problemy. Ginekolodzy z polikliniki Gemelli wykluczyli, że ciąża może być kontynuowana. Pewnego dnia Jan Paweł II powiedział mi: „Dziś odprawiłem Mszę św. za twoją żonę”. 9 kwietnia 1980 Maria Luisa została zabrana na salę operacyjną, by przeprowadzić cesarskie cięcie. Przy wyjściu dr Villani skomentował: „Ktoś musiał bardzo się modlić”. W akcie urodzenia napisał „7.15 rano”. Była to chwila, kiedy podczas porannej Mszy papieża była śpiewano Sanctus. Przy śniadaniu siostra Tobiana Sobotka, przełożona sióstr sercanek w Pałacu Apostolskim, poinformowała papieża, że urodziła się Carla Luciana Maria. „Deo gratias” - wykrzyknął Jan Paweł II i 27 kwietnia ochrzcił ją w kaplicy prywatnej."

Gugel opowiada także o swojej pracy u boku Jana Pawła I i jego niespodziewanej śmierci. Wyklucza, by mogła być spowodowana czym innym, jak przyczynami naturalnymi.

Swoją pracę u boku Jana Pawła II rozpoczął dwa dni po jego wyborze na Stolicę Piotrową. Wspomina, jak papież-Polak prosił go o sprawdzenie, czy właściwie stawia akcenty w języku włoskim. „Dwa miesiące później, spotykając się z moimi byłymi kolegami żandarmerii, wymyślił zdanie, które mnie wprowadziło w osłupienie: «Jeśli źle zaakcentuję jakieś słowo, to w 50 procentach wina Angelo», i uśmiechnął się przy tym do mnie” – wspomina były papieski kamerdyner.

Gugel opowiada także o swoich osobistych doświadczeniach związanych z egzorcyzmami odprawianymi przez Jana Pawła II podczas audiencji generalnej na Placu Świętego Piotra. „Ja też tam byłem. Dziewczyna klęła z pianą na ustach. Jej głos był grobowy. Jeden z biskupów uciekł ze strachu. Ojciec Święty modlił się po łacinie, w skupieniu. W końcu dotknął jej głowy i natychmiast twarz opętanej się uspokoiła i rozpogodziła. Widziałem, jak wykonywał podobny obrzęd w salonie auli Pawła VI, także po audiencji” – twierdzi.

Gugel wspomina także wypady incognito papieża Wojtyły poza Watykan. Podkreśla, że nie o wszystkich pisano w gazetach. Ojciec Święty uwielbiał góry Abruzzo. Wierny kamerdyner dodał, że nigdy nie słyszał od Jana Pawła II w ciągu 27 lat, aby o coś prosił przy stole, bo jadł to, co było.

Najgłębiej przeżył ostatnie chwile Jana Pawła II 2 kwietnia 2005 r. Wraz z całą rodziną był przy łożu Ojca Świętego. „Ostatnia przyszła Carla Luciana Maria. Gdy tylko weszła do pokoju, papież obudził się z letargu, otworzył oczy i uśmiechnął się. Jakby chciał powiedzieć: «Poznaję cię, wiem kim jesteś»” – wspomina Angelo Gugel.

Przypomina, że przez pierwszych dziewięć miesięcy pontyfikatu był też kamerdynerem Benedykta XVI, chociaż czasami później, pomimo, że już był emerytem był też proszony o pomoc. W 2010 roku przez cały sierpień był z Ojcem Świętym w Castel Gandolfo. „Na koniec powiedziałem mu, że czułem się jak w rodzinie. Odpowiedział: «Ależ zawsze jesteś tutaj w rodzinie!»” - wspomina. Dodaje, że niedawno ponownie odwiedził Benedykta XVI. „Widziałem, że jest bardzo świadomy tego, co się dzieje. Tylko nogi są niepewne. Jest zmuszony do odprawiania Mszy św. na siedząco” – powiedział w wywiadzie dla Corriere della Sera były kamerdyner trzech papieży.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Oaza ma nowego Moderatora Diecezjalnego

2018-04-24 13:36

Agnieszka Bugała

Abp Józef Kupny dokonał wyboru spośród trzech proponowanych kandydatów. W czasie VII Diecezjalnej Kongregacji Stowarzyszenia „Diakonia Ruchu Światło-Życie” na czteroletnią kadencję Moderatora Diecezjalnego Ruchu Światło Życie w Archidiecezji Wrocławskiej powołał ks. Radosława Rotmana.

facebook/ks. R. Rotmana

Nowy Moderator jest związany z Ruchem Światło Życie od 1996 r. Pełnił posługę animatora we wspólnocie młodzieżowej, diakonii liturgicznej, a od 2010 r. również moderatora Ruchu we wspólnocie. Dotychczas był moderatorem Oazy Dorosłych i Diecezjalnej Diakonii Liturgicznej. Odpowiadał za Diecezjalną Diakonię Modlitwy. Od 2012 r. należy do Unii Kapłanów Chrystusa Sługi. Na co dzień ks. Radosław jest wikariuszem w parafii Bożego Ciała we Wrocławiu.

Posługę Moderatora Diecezjalnego obejmie 1 maja 2018 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem