Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Piastowie na Środkowym Nadodrzu (4)

Nie tylko historia

2017-04-26 14:49

Waldemar Hass
Edycja zielonogórsko-gorzowska 18/2017, str. 4-5

Waldemar Hass
Głogowska kolegiata pamięta czasy Piastów

Związki Głogowa z dynastią Piastów rozciągnięte pomiędzy X a XV wiek to bez wątpienia wielki i jakże ważny fragment losów tego miasta i regionu. Wraz z objęciem władzy na Śląsku przez Mieszka I Głogów trafił również do historii państwa polskiego, by z biegiem lat i kolejnych wieków zapisywać nie tylko barwne, ale i często dramatyczne dzieje

Z obszernej piastowskiej historii wybrałem zaledwie kilka przykładów, ukazujących wpływ tego rodu na kolejne pokolenia mieszkańców tej nadodrzańskiej ziemi, oraz pozostałe do naszych czasów nie tylko materialne ślady ich panowania.

Świadectwo

Zakrawa to na truizm, ale trzeba w tym miejscu przypomnieć, że główna rola, jaka przypadła piastowskiemu grodowi Głogów, miała charakter nade wszystko militarny. Był on bowiem z racji swego położenia na wyspie rzecznej, w otoczeniu trudno dostępnego, bagnistego terenu, istotnym punktem obrony zachodniej granicy Polski. Za historycznie pewną, pierwszą wzmiankę o Głogowie powszechnie przyjmuje się zapis z „Kroniki” bp. Thietmara, w którym czytamy, że „gdy wymienieni tu wielmoże przechodzili w szyku bojowym koło grodu zwanego Głogów, gdzie znajdował się i skąd mógł ich obserwować Bolesław, wzniecili wśród przypatrujących się im z murów rycerzy zapał do walki”. To fragment opisu odnoszącego się do niemieckiej wyprawy wojennej na Polskę, w czasach walk Henryka II z Bolesławem Chrobrym. Ani wówczas, ani siedem lat później, kiedy to cesarz ponownie dotarł pod tę warownię, nie podjął on walki o jej zdobycie. Konfrontacji zbrojnej nie uniknięto jednak wiele lat później, kiedy w roku 1109 znowu wybuchła wojna polsko-niemiecka, a 24 sierpnia tegoż roku – zaskakując obrońców nietypowym sforsowaniem naturalnych przeszkód – wojska cesarskie zaatakowały Głogów. Opis tego, jak przebiegały tamte wydarzenia, zawdzięczamy Anonimowi, tzw. Gallowi, który zamieścił go w swojej „Kronice polskiej”, to w niej właśnie przeczytamy m.in. o zakładnikach głogowskich na oblężniczych machinach, umieszczonych tam z cesarskiego rozkazu, o walecznych obrońcach, którzy mimo tego podstępu – zgodnie z nakazem Bolesława Krzywoustego – nie poddali się. Dziś, przywołując ten odległy epizod z dziejów, warto się zastanowić, czy „obrona Głogowa” jest wciąż jeszcze obecna w świadomości Polaków, będąc – jak to bywało dawniej – szczególnym świadectwem, symbolem bohaterstwa w obronie ojczyzny; czy jest już może raczej tylko pewnym, poruszającym elementem miejscowej historii, z różnym skutkiem promowanej przez lokalny samorząd i instytucje oraz pasjonatów tematu? Odpowiedź na to pytanie w 2017 r., jak sądzę, może być bardzo ciekawym świadectwem naszych czasów...

Stolica

Po tym, jak w 1157 r. głogowski gród spłonął, w czasie ataku sił Fryderyka Barbarossy, nastąpił niejako nowy etap w historii Głogowa, o tej sytuacji tak oto syntetycznie pisał Janusz Chutkowski: „Głogów znalazł się w dzielnicy śląskiej, którą władali wnukowie Krzywoustego i ich następcy. (...) Z chwilą więc, kiedy w wyniku dalszych podziałów kraju Głogów został samodzielnym księstwem, pierwszy książę głogowski Konrad postanowił w 1253 r. założyć nowe miasto na lewym brzegu Odry, w miejscu małej osady targowej należącej do kapituły kolegiackiej. Odtąd miasto rozwijało się i bogaciło, a w 1331 r. mieszczanie odkupili prawa należące do dziedzicznych wójtów i Głogów stał się miastem rządzonym przez radę miejską na czele z wybranym burmistrzem”.

Reklama

Wspomniany książę Konrad (ur. 1228-31, zm. 1273-74), który był przygotowywany do stanu duchownego, wybrał jednak politykę, wchodząc w braterski konflikt, i zdobył ostatecznie dla siebie odrębne księstwo, które przeszło do historii jako głogowskie. Ten waleczny syn Henryka Pobożnego okazał się być również dość dobrym, jak to się zwykło określać, gospodarzem, który nie tyko koncentrował się na polityczno-militarnym aspekcie swoich rządów, ale i rozwoju; dokonał on lokacji innych miast i miejscowości (lub uporządkował status prawny), za jego czasów np. jest widoczna także aktywność kolonizatorska. Dbał o rozwój Kościoła, zwłaszcza ze swoją pierwszą małżonką księżną Salomeą, co przejawiało się wspieraniem głogowskiej kolegiaty i miejscowego duchowieństwa, za jego czasów zapewne do miasta przybyli dominikanie, a także franciszkanie (choć odnotujmy, że zdarzyły się mu też napięcia w relacjach z biskupem wrocławskim). Wkrótce po śmierci Konrada nastąpił podział księstwa, a dalsze dzieje głogowskiej linii Piastów nadają się na scenariusz naprawdę niezłego serialu (tyleż obyczajowego, co sensacyjnego). Dość przypomnieć, że jeden z synów pierwszego księcia na głogowskiej stolicy – Henryk III był bliski sięgnięcia polskiego tronu.

Pamięć

Ile dziś pozostało z dawnego piastowskiego dziedzictwa Głogowa oprócz oczywiście gęsto zapisanych kart historii? Poszukiwanie materialnych śladów dawnej chwały zacząć należy od Ostrowa Tumskiego i odbudowywanej kolegiaty, w której wnętrzu skryta jest m.in. kaplica romańska. To nie tylko kolegiata zaliczana do najstarszych w naszej ojczyźnie, ale również niezwykły świadek tragicznych losów Głogowa, który – moim zdaniem – pełni też poniekąd podwójną rolę pomnika. Z jednej strony świadczy o wielkich zniszczeniach, jakim uległo to miasto w 1945 r., i stratach, jakie poniósł Kościół katolicki, z drugiej jest wymownym przykładem konsekwentnej odbudowy oraz szacunku do niełatwej historii tej ziemi. Innym materialnym przykładem piastowskiego dziedzictwa w tym nadodrzańskim grodzie jest niewątpliwie leżący po drugie stronie rzeki obecny Zamek Książąt Głogowskich (geneza – XIII wiek), którego wieża i podziemia stanowią szczególną pamiątkę z czasów panowania tu piastowskiego rodu i powstania księstwa. W pobliżu tego obiektu znajduje się natomiast charakterystyczny pomnik Dzieci Głogowskich, upamiętniający walki i tragiczne wydarzenia roku 1109, choć sama jego lokalizacja – jak się wydaje – nie jest trafiona. W Głogowie są widoczne też dziś fragmenty murów obronnych, w znaczącej części odtwarzające dawną linię średniowiecznego sytemu obronnego tego miasta, będące kolejnym, historycznym śladem sięgającym epoki Piastów, a zwłaszcza czternastego stulecia. Trzeba w tym kontekście wspomnieć jeszcze kościoły pw. św. Piotra (XII wiek) i pw. św. Mikołaja (XIII wiek) – na pierwszy z nich, już nieistniejący, wskazuje dziś pomnik Biblioteka Świętego Pielgrzyma poświęcony św. Janowi Pawłowi II, natomiast drugi, stojący w centralnej części wciąż odbudowywanej starówki, jest zachowany jako tzw. trwała ruina. W końcu, nie zapominając o historii głogowskiego ratusza, warto zwrócić też uwagę na znajdujący się tuż za nim nowo wybudowany obiekt (który z racji swej nowoczesnej formy wciąż budzi wśród głogowian wiele emocji), w którego wnętrzu kryją się – nie tak dawno odsłonięte i już trwale zabezpieczone – pozostałości dawnych, głogowskich sukiennic z wieków średnich, które –podobnie jak wieża ratuszowa – są udostępniane zwiedzającym.

Nie tylko jednak zabytkowe, materialne ślady wiążą nas z epoką Piastów. Otóż nie brakuje też innych przykładów na wciąż żywe dziedzictwo związane z tą dynastią. I tak w Głogowie znajdziemy np. nazwy ulic nawiązujące do postaci poszczególnych przedstawicieli tego rodu, a jedno z większych osiedli nosi nazwę – Piastów Śląskich. Pierwsze Liceum Ogólnokształcące w tym mieście nosi imię Bolesława Krzywoustego, a Miejska Biblioteka Publiczna – Galla Anonima. W Głogowie w 2009 r. uroczyście obchodzono 900. rocznicę słynnej obrony, a w 2010 r. wspominano 1000-lecie pierwszego historycznego zapisu w „Kronice” Thietmara. O popularyzowanie piastowskiej historii miasta i pamięć o niej dbają m.in. samorząd miejski, organizacje, szkoły czy instytucje, w tym w szczególny sposób Muzeum Archeologiczno-Historyczne w Głogowie, w którym wśród długoterminowych wystaw znajduje się ekspozycja poświęcona obronie Głogowa w 1109 r.

Książki (zamiast zakończenia)

Do tego opracowania, które mam świadomość jedynie dotyka poruszanej tematyki, niech mi będzie wolno dołączyć jeszcze jeden, ważny element dla tych wszystkich, którzy pragną wiedzieć więcej – czyli zachętę do lektury wybranych, przykładowych publikacji książkowych. Jako pierwsze tytuły wymienię tu artykuł Rościsława Żerelika „W średniowieczu”, zamieszczony w pracy zbiorowej „Głogów – zarys monografii miasta” (Wrocław – Głogów 1994), oraz pozycje, które wyszły spod ręki Janusza Chutkowskiego: „Dzieje Głogowa” (Legnica 1991), „Piastowscy władcy Głogowa” (Głogów 1996), „Głogów – informator historyczny” (Głogów 1992) czy „Wędrówki po dawnym Głogowie” (Głogów 1997). Na szczególną uwagę zasługują praca zbiorowa pod redakcją Bogusława Czechowicza i Małgorzaty Konopnickiej „Glogovia Maior. Wielki Głogów między blaskiem dziejów i cieniem ruin” (Głogów – Zielona Góra 2010), wydana w 1993 r. w Gliwicach praca ks. Henryka Gerlica „Kapituła głogowska w dobie piastowskiej i jagiellońskiej (1120 – 1526)” oraz praca Tomasza Jurka „Dziedzic Królestwa Polskiego książę głogowski Henryk (1274 –1309)”, która ukazała się w 2006 r. w Krakowie. Trzeba tu też przywołać książkę Mariana Kapłona: „Głogów i Księstwo Głogowskie w okresie średniowiecza. Genealogia Piastów Głogowskich” (Głogów 2003), publikację, którą napisał Dariusz Andrzej Czaja – „Warownia Głogowska w dobie pierwszych Piastów. Znaczenie militarne Głogowa w X-XII wieku” (Głogów 2010), a także Jerzego Dymytryszyna „Zamek w Głogowie” (Głogów 2011).

Wreszcie przywołajmy tu również książkę kapłana – seniora naszej diecezji ks. dr. Aleksandra Walkowiaka z Głogowa, zatytułowaną: „Piastowie na ziemiach polskich” (Głogów 2011). Otóż ów ksiądz kanonik, interesujący się losami Piastów, przygotował kompendium dotyczące ich losów, koncentrując się na przedstawieniu sylwetek męskich przedstawicieli tego rodu z poszczególnych gałęzi, w konsekwencji czego czytelnik otrzymał do rąk zestaw danych historycznych dotyczących aż 438 Piastów.

Tagi:
historia

Ocalić od zapomnienia

2018-09-19 10:33

Piotr Lorenc
Edycja sosnowiecka 38/2018, str. III

Od odśpiewania hymnu państwowego rozpoczęła się gala wręczenia nagród i wyróżnień w diecezjalnym konkursie literacko-historycznym pt.: „Szkice pamięci. Ocalić od zapomnienia. Rodzinne wspomnienia historyczno-patriotyczne”

Piotr Lorenc
Laureaci i patroni konkursu

Uroczystości odbyły się 11 września w bazylice katedralnej pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Sosnowcu. Nagrody ufundowane przez mecenasa konkursu firmę Tauron Polska Energia S.A. wręczyli biskup diecezji sosnowieckiej Grzegorz Kaszak oraz prezes firmy Filip Grzegorczyk. Galę poprowadził ks. Michał Borda, dyrektor Wydziału Katechetycznego Kurii Diecezjalnej w Sosnowcu. A o podniosłą, patriotyczną oprawę muzyczną zadbali Młodzieżowy Chór Jubileuszowy Wydziału Katechetycznego Sosnowieckiej Kurii Diecezjalnej, Silesian Brass Artists – Śląski Kwintet Dęty oraz ks. prof. Paweł Sobierajski – kantor.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Niemcy: meczet w byłym kościele w Hamburgu

2018-09-21 23:10

ts (KAI/KNA) / Hamburg

W Hamburgu, w przebudowanym kościele, zostanie w najbliższych dniach otwarty meczet. Będzie to pierwszy przypadek, kiedy była świątynia ewangelicka Niemiec zmieni swoją funkcję na dom modlitwy muzułmanów. Projekt, o którym informowano już w 2013 roku, wywołał w Niemczech poruszenie.

BOŻENA SZTAJNER

Zbudowany w 1961 roku w dzielnicy Horn luterański kościół Kapernaumkirche był do niedawna drugim największym tego typu obiektem w mieście. W 2002 został zdesakralizowany i sprzedany prywatnemu przedsiębiorcy. W 2012 wykupiła go uważana za umiarkowaną wspólnota islamska Al-Nour.

Przebudowa trwała niemal sześć lat, a termin otwarcia, przewidywany początkowo na październik 2013, wielokrotnie przesuwano, podała niemiecka agencja katolicka KNA. Wspólnota twierdzi, że koszt przebudowy w wysokości ok. 5 mln dolarów sfinansowano ze składek, natomiast 1,1 mln euro podarował rząd Kuwejtu. Krzyż na wieży kościelnej zastąpił napis „Allah”.

Oczekuje się, że w oficjalnym otwarciu 26 września wezmą udział liczni przedstawiciele życia politycznego i wspólnot religijnych. Ze względu na naprawę szkód wyrządzonych przez wodę wspólnota wprowadzi się do obiektu prawdopodobnie pod koniec roku. Na piątkowe modlitwy w meczecie Al-Nour przybywa regularnie ok. 2,5 tys. muzułmanów. Modły odbywają się w garażach podziemnych w dzielnicy Sankt Georg. Miejsce to pozostanie nadal ośrodkiem modlitewnych spotkań, zapowiedział przewodniczący wspólnoty Daniel Abdin.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dni Majdanka

2018-09-25 07:23

Anna Artymiak

Katarzyna Artymiak
Modlitwa na Majdanku

Piękna, słoneczna niedziela. Mała garstka ludzi, głównie osoby, które przeżyły obóz wraz z najbliższymi oraz osoby związane z wydarzeniem i parafianie. Oprócz kilku pocztów sztandarowych byłych więźniów oraz harcerzy z chorągwiami, żadnych innych. A jeszcze kilka lat temu była obecna młodzież ze szkół, która przy tej okazji uczyła się historii, słuchając świadków, których pozostało już tak niewielu. Tak obchodzony był Dzień Modlitwy za Ofiary i byłych Więźniów, który kultywuje niestrudzenie parafia św. Maksymiliana Kolbe w Lublinie wraz z dyrekcją i uczniami Szkoły Podstawowej nr 32 z Oddziałami Integracyjnymi im. Pamięci Majdanka pod patronatem Wydziału Duszpasterstwa Kurii Metropolitalnej oraz Państwowego Muzeum na Majdanku. Ta symboliczna obecność powinna być wyrzutem sumienia, że tak łatwo zapomina się o ludziach i trudnych kartach naszej historii. Lublin był pierwszym miastem w Europie, gdzie powstało muzeum upamiętniające ofiary II wojny światowej; właśnie na Majdanku.

Obchody 16 września rozpoczęła Msza św., której przewodniczył i homilię wygłosił oddany sprawie ks. prof. Edward Walewander. W uroczystej Eucharystii wzięli udział uczniowie, którzy wraz z panią dyrektor Ewą Joanną Gęcą zaangażowali się w Liturgię Słowa oraz przygotowali dary ołtarza. Swoją obecnością zaznaczyli również harcerze oraz dyrektor muzeum Tomasz Kranz. Następnie zainteresowani w sali konferencyjnej Domu św. Jana Pawła II mogli wysłuchać wykładu dr Ewy Kurek nt. „Majdanek – niemieckie zbrodnie wobec polskich dzieciˮ; temat o tyle wymowny, że spośród byłych więźniów, którzy pozostali, są już jedynie ci, którzy byli wtedy dziećmi. Część z nich, choć przeżyło tę tragedię, zna ją jedynie z opowiadań rodziców, gdyż miało wtedy zaledwie 2 lata. Na zakończenie goście i zebrani udali się na teren byłego obozu koncentracyjnego, dziś Państwowego Muzeum na Majdanku, by złożyć wieńce i odmówić modlitwę „Anioł Pańskiˮ pod Mauzoleum ofiar. - Tutaj bardziej niż gdzie indziej uświadamiamy sobie na nowo ogrom zła, jakie człowiekowi zgotował człowiek. Do tak strasznych nieszczęść, wielkiej tragedii doszło dlatego, że wcześniej człowiek odrzucił Boga i siebie postawił na Jego miejscu - słowa pouczenia i przestrogi wypowiedziane przez Księdza Profesora wracały w wykładzie i w krótkiej refleksji po modlitwie pod Mauzoleum.

Katarzyna Artymiak
Ks. prof. Edward Walewander

Odwołując się do słów pierwszego czytania z Księgi Izajasza i Ewangelii wg św. Jana, ks. prof. Edward Walewander wskazał, jak bardzo odnoszą się one do przeżywanej uroczystości. Podobnie jak św. o. Maksymilian Kolbe, który się „nie cofnął i nie zasłonił twarzy przed zniewagami i opluciem”, także wiele innych osób więzionych na Majdanku godnie przeżyło czas upodlenia. „Wystąpmy razem!” - te słowa z proroka Izajasza są wezwaniem, by mówić o tym doświadczeniu i upomnieć się o sprawiedliwość i pamięć historyczną. „Ci, co tyle zrabowali i przez to między innymi wzbogacili się, mogą również nam zadośćuczynić zadane straszne krzywdy i wyrządzone okrucieństwa”.

Nawiązując do Ewangelii, gdzie Jezus pyta Apostołów za kogo uważają Go ludzie, Ksiądz Profesor podkreślił, że warto, by człowiek stawiał sobie te pytania, także w kontekście pracy nad sobą i rozrachunku nad przeszłością narodową. „Szczera odpowiedź może być pomocna w naszej pracy nad sobą. Również poszczególne narody nie powinny uciekać od własnej oceny. Mają obowiązek dopuszczać słowa prawdy dotyczące swojej przeszłości. Nie powinny się jej wypierać, a zwłaszcza kierować się kłamstwem, fałszowaniem historii. Winą za swe zbrodnie nie powinny obarczać innych, zwłaszcza naród, który w czasie wojny ucierpiał najwięcej. O tym trzeba wyraźnie mówić, bo to należy także do programu Dni Majdanka”. Odniósł się tu do powracającego nadużycia w mediach, zwłaszcza niemieckich, fałszywego określania niemieckich obozów koncentracyjnych na terytorium Polski jako „polskich obozówˮ oraz niewrażliwości Niemców na krzywdę wyrządzoną w przeszłości Polakom i innym narodom. „Z bólem przyjmujemy do wiadomości, że na przykład niemiecka telewizja ZDF nie chce przeprosić więźnia obozu koncentracyjnego Auschwitz za takie bolesne dla niego i dla nas wszystkich określenia”.

Ks. Edward Walewander podzielił się osobistymi wspomnieniami. Choć należy do jednego z pierwszych powojennych pokoleń, to w jego domu rodzinnym i sąsiedztwie ciągle powracano do tragicznych, niedawnych zdarzeń, uczono także szacunku i wrażliwości dla tych, którzy wycierpieli. Ksiądz Profesor wspomniał swoją sąsiadkę, która przeżyła dramat obozu i w jej obecności nigdy nie śpiewano kolędy „Cicha noc”, gdyż to przypominałoby wspomnienia z wielogodzinnych apeli na mrozie w okresie Bożego Narodzenia, kiedy przez megafon puszczano tę kolędę. „Zapadało mi to głęboko w pamięci. Wszystkim, którzy bronili wtedy Ojczyzny i cierpieli dla niej, należy się pamięć i wielka wdzięczność. Nawet ofiarą własnego życia, swoimi czynami kreślili historię epoki”.

Po Mszy św. podczas 45-minutowego wykładu dr Ewa Kurek nie tylko wspomniała dramat Dzieci Zamojszczyzny, o którym niestety tak niewiele się przypomina i nawet część historyków nie zna, ale również wskazała na historyczne i kulturowe podwaliny okrutnych działań Niemców wobec polskich dzieci. Osiedlenie Lubelszczyzny przez Niemców, a co z tym się wiązało okrutne wysiedlenie polskich rodzin z tych terenów, wiązało się z próbą realizacji powstałego już 1000 lat wcześniej zamierzenia zdobycia wschodu, tzw. Drang nach Osten. Dzieci, które spełniały cechy tzw. rasy aryjskiej, były wywożone na germanizację do Niemczech, a najsłabszych poddawano eksterminacji w obozach koncentracyjnych. Część z żyjących jeszcze tych osób, które jako dzieci znalazły się w obozie na Majdanku, była obecna na sali. Historyk przy tym przypomniała bohaterstwo polskich kolejarzy, którzy informowali ludzi o transporcie dzieci, co pozwoliło wykupić po drodze część dzieci, oraz wzruszającą postawę warszawskich kobiet, które na dworcu odbiły Niemcom pozostałe dzieci z transportu. Pozwoliło to uchronić część dzieci od germanizacji. U podstaw tych okrutnych zachowań Niemców leżało m.in. przyjęcie filozofii Nietzschego, w tym jego odrzucenia Boga, a co z tym się wiązało odrazę do religii i jej przejawów.

Na zakończenie zgromadzeni udali się na teren Państwowego Muzeum na Majdanku, by pod Mauzoleum złożyć kwiaty i odmówić modlitwę „Anioł Pańskiˮ w intencji zmarłych. Ks. Walewander jeszcze raz przypomniał, iż los pomordowanych w obozie na Majdanku jest przestrogą, do czego prowadzi odrzucenie Boga i postawienie w Jego miejsce człowieka.

Historia jest nauczycielką życia, czasem trudną i bolesną, ale na pewno inaczej ją się odbiera, gdy przed nami staje świadek historii. Warto, by szkoły wróciły do tradycji obecności na uroczystościach Dni Majdanka, by uczyć się historii i spotkać ostatnich żyjących jeszcze świadków. Pięknym komentarzem są słowa papieża Franciszka, które wypowiedział do młodzieży w Wilnie: „Chciałbym wam powiedzieć, byście nie zapominali o korzeniach swojego narodu. Zastanówcie się nad przeszłością, porozmawiajcie o tym ze starszymi: rozmowa z osobami starszymi nie jest nudna. Idźcie poszukajcie starszych i poproście, by wam opowiedzieli o korzeniach waszego narodu, o radościach, o cierpieniu, o wartościach. W ten sposób, poznając korzenie, poprowadzicie do przodu wasz naród, historię waszego narodu, by wydała jeszcze większy owoc. Drodzy młodzi, jeśli pragniecie narodu wielkiego, wolnego, wyciągnijcie z korzeni pamięć i poprowadźcie go do przodu”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem