Reklama

Jestem od poczęcia

Jubileusz Zespołu Pieśni i Tańca Sokołowianie

2017-05-04 13:31

Jadwiga Ostromecka
Edycja podlaska 19/2017, str. 4-5

UM Sokołów
Twórczyni zespołu i obecne kierownictwo oraz kapela

Działający od 15 lat w Sokołowskim Ośrodku Kultury Zespół Pieśni i Tańca Sokołowianie jest artystyczną wizytówką miasta i wyrazem wielkiej pasji jego członków. Grupa powstała z inicjatywy obecnej wicemarszałek Senatu RP Marii Koc, ówczesnej dyrektor placówki

Pomysł wsparli organizacyjnie ówczesny dyrektor Zespołu Szkół nr 1 Jan Rosochacki i burmistrz Bogusław Karakula. Obecnie w skład kierownictwa zespołu wchodzą: Iwona Kopiwoda – kierownik artystyczny i choreograf, Kazimierz Soszka – kierownik muzyczny, Jan Rosochacki – kierownik organizacyjny, Kamil Zaliwski – instruktor tańca, choreograf. Zespołowi towarzyszy kapela w składzie: Kazimierz Soszka, Edward Sobieszuk, Jan Rosochacki, Romuald Iwańczuk, Michał Soszka.

Zespół ma bogatą historię, wielokrotnie jako członek polskiej sekcji Międzynarodowej Rady Stowarzyszeń Folklorystycznych, Festiwali i Sztuki Ludowej (CIOFF) reprezentował Polskę na festiwalach w wielu krajach Europy i uświetniał lokalne uroczystości. W tym roku w lipcu wyjeżdża na tournée do Indonezji, a na zaproszenie polskiego ambasadora odwiedzi również Singapur.

Świętowanie czas zacząć

Swój jubileusz Sokołowianie uroczyście świętowali w piątek 21 kwietnia i w niedzielę 23 kwietnia. Piątkową galę jubileuszową prowadził przyjaciel zespołu Stanisław Jaskułka – aktor i znawca folkloru. Na koncert przybyli: bp Tadeusz Pikus, parlamentarzyści, samorządowcy wszystkich szczebli, delegacje licznych ośrodków kultury i wielu zespołów folklorystycznych i inni znakomici goście. Wszystkich powitał dyrektor SOK Marcin Celiński. Podkreślił on, jak ważna w dobie globalizacji i unifikacji jest ochrona rodzimego dziedzictwa kulturowego. Burmistrz Bogusław Karakula i przewodniczący RM Waldemar Hardej wręczyli Iwonie Kopiwodzie i Kamilowi Zaliwskiemu okolicznościową statuetkę i uchwałę Rady Miasta o nadaniu Sokołowianom tytułu Zespołu Reprezentacyjnego Miasta Sokołów Podlaski oraz specjalne odznaczenie od ministra kultury i dziedzictwa narodowego prof. Piotra Glińskiego.

Reklama

Refleksyjnie i z przytupem

W bogatym programie artystycznym swoje umiejętności zaprezentowały wszystkie obecne grupy zespołu i tzw. oldboye. Było i refleksyjnie, i z przytupem. Publiczność, która po brzegi wypełniła salę widowiskową, gorąco oklaskiwała uroczysty polonez i widowiskowy mazur, a także wzruszający śpiew piosenki „Dwa serduszka”. Wykonały ją rodziny tańczące w zespole, m.in. Anna i Kamil Maliszewscy – pierwsze „zespołowe” małżeństwo. Na scenie wraz z nimi pojawił się ich niespełna półtoraroczny Kubuś, również w góralskim stroju. Nie zabrakło żywiołowego Małego Krakowiaka, brawurowej Suity Krakowskiej i Suity Spiskiej. Były radosne tańce warszawskie, kujawiak z oberkiem, fragment Suity Podlaskiej, Suita Kurpiowska, układ Biłgoraj oraz fragment Suity Rzeszowskiej. Grupa byłych tancerzy zespołu, wsparta przez część grupy reprezentacyjnej, wykonała obszerny fragment układu Górale Żywieccy (choreografia Krystyny Kwaśniewskiej, muzyka Jana Brodki z zespołu Ziemia Żywiecka). Na koniec koncertu gromko zabrzmiała piosenka jubileuszowa, napisana przez członków zespołu. Zachwycający taniec i piękny śpiew, niezwykle widowiskowe choreografie, różnobarwne stroje, reżyseria wydarzenia oraz moc dobrych emocji dostarczonych przez wykonawców sprawiły, że oba koncerty widzowie nagrodzili owacją na stojąco.

Gratulacje i życzenia

Piątkowy koncert galowy zakończył się serdecznymi życzeniami i gratulacjami od przybyłych gości. Wicemarszałek Senatu RP Maria Koc – matka chrzestna Sokołowian wręczyła zespołowi pamiątkowego Orła Senackiego, wicemarszałek województwa mazowieckiego Janina Ewa Orzełowska medale Pro Masovia dla Iwony Kopiwody i Kazimierza Soszki. Bardzo wzruszony bp Tadeusz Pikus podkreślał artyzm, zaangażowanie i pasję wykonawców. Były listy gratulacyjne, kwiaty inne dowody uznania od przyjaciół zespołu. Natomiast niedzielną galę – dla mieszkańców miasta i okolicy zakończyły podziękowania dla wszystkich członków zespołu. Upominki, dyplomy i pamiątkowe fotografie wręczali każdemu osobiście zastępca burmistrza miasta Krzysztof Dąbrowski i gospodarz miejsca Marcin Celiński, a wicedyrektor Iwona Kopiwoda dla każdego miała serdeczne słowa. Uzupełnieniem obu koncertów były krótkie filmy promujące zespół oraz wystawa jubileuszowa.

To był wspaniały wieczór i lekcja patriotyzmu, „bo folklor będzie zawsze nas wyróżniał i pokazywał zjednoczonej Europie, gdzie są nasze źródła”, jak mówili dyrektorzy ośrodków kultury z Siedlec.

Tagi:
zespół

La Pallotina i Miłość nad Wisłą

2018-01-31 10:19

Magdalena Kowalewska
Edycja warszawska 5/2018, str. III

Mateusz Stolarski
Ks. Andrzej Daniewicz SAC, lider zespołu La Pallotina

Proste, a zarazem bardzo głębokie teksty piosenek, pop-rockowa muzyka i przesłanie o nadziei w Jezusie. „Miłość nad Wisłą”, to najnowszy album zespołu La Pallotina, którego liderem i wokalistą jest ks. Andrzej Daniewicz

Pallotyn ze Skaryszewskiej ewangelizuje poprzez śpiew i granie na gitarze. Ks. Andrzej Daniewicz razem z Piotrem Szewczenko, Dominikiem Sławińskim i Witkiem Wilkiem przyciągają tłumy fanów chrześcijańskiej muzyki, o czym można było przekonać się w Centrum Promocji Kultury na warszawskim Grochowie, gdzie zespół zaprezentował najnowszą płytę.

„Miłość nad Wisłą”, to czwarty studyjny album grupy La Pallotina. Autorem kompozycji i tekstów oraz głównym wykonawcą jest wspomniany absolwent Akademii Muzycznej w Katowicach ks. Andrzej Daniewicz. Płyta zawiera dziesięć utworów. Każdy z nich jest przemyślany i wpadający w ucho. Można ich słuchać bez końca.

Dlaczego „Miłość nad Wisłą”?

Ks. Andrzej tłumaczy, że słowa tytułu płyty nawiązują do życia w ojczyźnie, którą jest Bóg.

– Mają one też wymiar patriotyczny, bowiem tu gdzie znajdujemy miłość jest nasz dom – wyjaśnia kapłan i dodaje: – „Miłość na Wisłą”, czyli tam, gdzie jesteś, gdzie żyjesz, pracujesz. Czasami wydaje się, że nasze życie jest zabiegane i puste, a miłość jest gdzieś na końcu świata. Tymczasem jest bardzo blisko, bowiem to Bóg jest tą Miłością. Dopóki człowiek nie spocznie w Bogu, nie zamieszka w Nim, nie będzie potrafił odróżnić miłości od egoizmu – dodaje kapłan.

Płytę rozpoczyna utwór zatytułowany „Coś się zmieniło”. – Mówi o przemianie i osobistym nawróceniu – opowiada ks. Daniewicz. Wyjaśnia, że słowa piosenki stanowią jego świadectwo życia związane z odkryciem piękna oddania się Bogu w posłudze kapłańskiej.

W albumie znalazł się m.in. utwór „Drogi Pana”, opowiadający o wierności ewangelicznej drodze życia, czy „Święta krowa” – utwór będący polemiką z absolutyzowaniem różnych narzędzi psychologiczno-szkoleniowych.

Zespół La Pallotina występował na różnych festiwalach muzyki chrześcijańskiej. Razem z zespołem Coraz bliżej prowadzi również każdego 22. dnia miesiąca wieczory uwielbienia w pallotyńskim kościele Chrystusa Króla na warszawskiej Pradze.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Świadectwo: Lekarz rozpłakał się ze wzruszenia

2018-02-16 11:47

Fragment książki „Cuda dzieją się po cichu. O jasnogórskich cudach i łaskach”

„Amputacja” – krótko powiedział doktor. Kazimiera Wiącek z Lublina podniosła wzrok. „Nie rozumiem. Jak to…”

Piotr Drzewiecki

„Jest porażenie nerwu w lewej nodze, a teraz jeszcze ten zator tętniczy. Tu już nie ma czego leczyć. Amputacja jest konieczna” – powtórzył medyk. Kobieta wróciła do domu, bijąc się z myślami. Jak to, odetną jej nogę?! Co prawda chodzi o kulach, ale wciąż chodzi i ma dwie nogi! Kiedy zadzwonił dzwonek i otworzyła drzwi, odetchnęła z ulgą.

W odwiedziny wpadł zaprzyjaźniony lekarz. On na pewno coś wymyśli. Chciał jej dodać odwagi, ulżyć w cierpieniu. Ale niczego nie wymyślił. „Chyba bez amputacji się nie obejdzie” – powiedział smutno. „Jeśli tak, to ja chcę jechać na Jasną Górę!” – oznajmiła twardo.

Cała rodzina zaoponowała przeciwko takiemu pomysłowi. Śmierć jej grozi w każdej chwili, a ona chce sobie podróże urządzać? Kazimiera postawiła na swoim. W przekonaniu rodziny dopomógł lekarz, który miał nadzieję, że pielgrzymka do Częstochowy przynajmniej doda otuchy jego cierpiącej pacjentce. Nie puścili jej samej. Razem z Kazimierą pojechała jej siostra, siostrzenica i bliska sąsiadka. Od rannego odsłonięcia – w niedzielę 22 czerwca 1980 roku – do zasłonięcia Cudownego Obrazu o godzinie 13 Kazimiera Wiącek bez chwili przerwy modliła się w Kaplicy Matki Bożej razem z towarzyszącymi jej kobietami. Kiedy rozległy się bębny zwiastujące zasłonięcie Obrazu, z twarzą zalaną łzami zwróciła się do siostry: „Popatrz, zasłonili Matkę

Bożą i Ona pozostawiła mnie z kulami!”. Chwilę później poczuła niezwyczajny przypływ siły. Podkurczona, zagrożona amputacją noga rozluźniła się, wyprostowała, a Kazimiera Wiącek odstawiła kule, oparła je o filar i wyprostowana przyłączyła się do kolejki „Na ofiarę”. Tam zdjęła swoje korale i położyła je na ołtarzu.

Przeżycie było tak silne, a wydarzenie tak nieprawdopodobne, że nie przyszło jej do głowy, aby komukolwiek zgłosić swoje uzdrowienia. Na Jasnej Górze pojawiła się dopiero dwa tygodnie później. A wraz z nią znów siostra, siostrzenica i sąsiadka. Złożyły zeznania przed kronikarzem jasnogórskim; Kazimiera do akt dołączyła zaświadczenie od lekarza, który – gdy ją zobaczył bez kul, ze zdrową nogą – zwyczajnie rozpłakał się ze wzruszenia.

Zaświadczenie lekarskie brzmiało: „Od dnia 23 maja 1979 roku wystąpiło porażenie zupełne kończyny dolnej lewej. 9 maja 1979 roku wystąpił zator tętnicy podudzia lewego, co groziło amputacją kończyny. 22 czerwca 1980 roku ustąpiło porażenie”. Kazimiera Wiącek nie miała wątpliwości, za czyją sprawą to porażenie ustąpiło. Zdrowa i ogromnie szczęśliwa przez szereg lat w rocznicę swojego uzdrowienia pielgrzymowała na Jasną Górę do Matki Bożej, by Jej ze wszystkich sił dziękować za tę niezwykłą łaskę, jakiej doznała. A jej kule? Wiszą obok kul Janiny Lach, wskazując przybywającym pielgrzymom, czym jest nagrodzona ufność.

„CUDA DZIEJĄ SIĘ PO CICHU.


O JASNOGÓRSKICH CUDACH I ŁASKACH.”
Autor: Anita Czupryn
Premiera: 26 lutego 2018 r.
Wydawnictwo: Fronda PL. Sp. z o.o.

Przeczytaj także: Cuda dzieją się po cichu. O Jasnogórskich cudach i łaskach

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Marek Jędraszewski Człowiekiem Roku "Tygodnika Solidarność"

2018-02-22 18:36

Biuro prasowe archidiecezji krakowskiej / Kraków (KAI)

Abp Jędraszewski wspominał, że w dekalogu jest napisane, by „czcić ojca swego i matkę swoją", dlatego też Kościół ma prawo angażować się w życie publiczne, wskazując drogę, jaką społeczeństwo powinno podążać - mówiła Izabela Kozłowska z „Tygodnika Solidarność" w Polskim Radiu 24. „Tygodnik Solidarność” wybrał Człowiekiem Roku 2017 metropolitę krakowskiego arcybiskupa Marka Jędraszewskiego.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

Izabela Kozłowska z „Tygodnika Solidarność" w rozmowie w Polskim Radiu 24 wskazała na zasadnicze powody, dla których arcybiskup Jędraszewski został wybrany Człowiekiem Roku 2017. - Po pierwsze ks. arcybiskup zawsze był, jest i mam nadzieję będzie przyjacielem „Solidarności". (...) Po drugie arcybiskup Jędraszewski mocno wspierał nie tylko „Solidarność", ale i komitet ustawodawczy w sprawie ustawy ograniczającej handel w niedzielę. Dodawał otuchy, że warto walczyć do samego końca i nie poddawać się, pomimo różnych trudności - mówiła Kozłowska.

Dziennikarka podkreśliła także, że metropolita krakowski upomina się o najsłabszych i, widząc niesprawiedliwość społeczną, odważnie reaguje, co nierzadko spotyka się z krytyką. - Arcybiskup Marek Jędraszewski, mimo że jest wielokrotnuie krytykowany, pozostaje wierny nauczaniu Pana Jezusa i Ewangelii i temu co pozostawili wielcy papieże, przede wszystkim św. Jan Paweł II - mówiła Kozłowska. Zaznaczyła także, że nauczanie metropolity krakowskiego przesiąknięte jest nauczaniem Jana Pawła II.

Jednym z tematów, w obrębie którego metropolita spotyka się z krytyką, jest prawo do życia, gdzie wypowiada się bezkompromisowo. Obecnie wspiera tych, którzy walczą o zaprzestanie aborcji eugenicznej w Polsce. Podobnie, co podkreśliła Izabela Kozłowska, było w przypadku wolnych niedziel, gdzie „Solidarność" otrzymała silne poparcie metropolity, który mówił bez ogródek: „Lament, który wywołało wprowadzenie ograniczenia w handlu pokazuje, że pozwoliliśmy na pewne zniewolenie siebie. Niewątpliwie po 1989 roku z polskim społeczeństwem stało się coś złego. W imię sukcesu zawodowego i powodzenia ekonomicznego bardzo łatwo odeszliśmy od najbardziej podstawowych zasad wypływających z dekalogu, a w konsekwencji od zasad dotyczących podstawowej solidarności społecznej".

Metropolita krakowski wielokrotnie zabierał głos w sprawie rodziny, dając tym samym znać, że zdaje sobie sprawę z kryzysu relacji, na co wpływa wiele czynników. Wskazywał także na Ewangelię, jako najtrwalszy fundament, na którym można i trzeba budować. Arcybiskup Jędraszewski dał się poznać także jako człowiek wzywający nie tylko do wierności Ewangelii, ale także ojczyźnie. - W wywiadzie arcybiskup Jędraszewski wspominał, że w dekalogu jest napisane, by „czcić ojca swego i matkę swoją", dlatego też Kościół ma prawo angażować się w życie publiczne, wskazując drogę jaką społeczeństwo powinno podążać. Ojczyzna w tym kontekście rozumiana jest jako matka. Dlatego też „Bóg, Honor, Ojczyzna" to nie są tylko puste słowa w życiu arcybiskupa Jędraszewskiego - podkreśliła Izabela Kozłowska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem