Reklama

Pan Bóg dał mi takie natchnienie

2017-05-17 09:43

Mateusz Wyrwich
Niedziela Ogólnopolska 21/2017, str. 28-29

Mateusz Wyrwich
Zdzisław Wasilewski skonstruowaną przez siebie rikszą wszędzie dowozi ludzi uwięzionych w swoich mieszkaniach z powodu niepełnosprawności

Ma 74 lata. Przebyty zawał i poważnie uszkodzone oko. Przyznano mu tytuł Człowieka Roku 2016 podwarszawskiego, ponad 55-tysięcznego Legionowa. 2 lata wcześniej został wyróżniony nagrodą „Przyjaciel Niepełnosprawnych Miasta Legionowo i Powiatu Legionowskiego”, w ubiegłym roku zaś nominowano go do Nagrody im. Jana Rodowicza „Anody”.
Przez ćwierć wieku działał jako „wolny” wolontariusz. Dziś jest aktywny w Senioralnym Centrum Wolontariatu

Zdzisław Wasilewski do Legionowa przyjechał z rodzicami jako 16-letni chłopak z oddalonej o niecałe 50 km wioski Ostaszewo. Rodzice byli bardzo pracowici i zaradni. Kupili w Legionowie działkę i postawili dom – najpierw drewniany, później murowany. Wiara, skromność i zaradność to dziedzictwo, które rodzice przekazali swoim czworgu dzieciom.

Po przyjeździe do Legionowa Zdzisław Wasilewski rozpoczął naukę w jednej z warszawskich szkół zawodowych. Później przepracował kilkanaście lat w kilku niewielkich przedsiębiorstwach w okolicznych miejscowościach, również w Warszawie. Przed blisko 30 laty, po wypadku, przeszedł na rentę.

– I wtedy zacząłem się zastanawiać, mówiąc zwyczajnie: Co dalej? Zawsze byłem aktywny. I co, teraz mam usiąść przed telewizorem i czekać? Na co? Na śmierć? Tak bezczynnie? Rozejrzałem się wokół siebie i zauważyłem, że takich ludzi jak ja jest mnóstwo. Ale ja jestem w tej dobrej sytuacji, że mam żonę, córkę, dom i... zmysł zaradności – mówi pan Zdzisław. – Wielu spośród tych, których spotkałem, nie mogło się poruszać. Wielu mieszkało na piętrze i nie wychodziło miesiącami z domu, bo jak? Wielu żyło na łasce sąsiadów. Rodziny się nimi nie interesowały, a pomoc społeczna wówczas nie była tak powszechna, jak dzisiaj. Pomyślałem sobie, że trzeba im jakoś pomagać. Ludzie, którymi się opiekuję, są w różnym stanie: nie chodzą, nie słyszą, nie widzą... Kilka osób jest chorych na SM. Tak to jest, kiedy człowieka dotknie choroba. Kiedy jesteś zdrowy, masz wielu dookoła siebie, ale jak zachorujesz i potrzebujesz ludzi do pomocy, to nagle wszyscy znikają... I to mnie zachęca do pomagania im.

Reklama

Lista potrzeb

Zdzisław Wasilewski w 1990 r. w miejscowej przychodni powiesił ogłoszenie z propozycją pomocy osobom potrzebującym. Podał też numer swojego telefonu. W pierwszym tygodniu nikt się nie zgłosił. Myślano, że to żart, później, że będzie to usługa za opłatą. Kiedy okazało się, że jednak za darmo, ogłoszenie zignorowano, bo podejrzewano w tym jakiś podstęp. Pani, która zgłosiła się jako jedna z pierwszych, kilkakrotnie proponowała zapłatę. Była zdziwiona, kiedy pan Zdzisław odmawiał, mówiąc, że jest to pomoc charytatywna. Niebawem zgłosił się mężczyzna, którego żona chorowała na stwardnienie rozsiane. Poprosił o zastąpienie go w opiece przynajmniej raz w tygodniu. Trzeba było ją karmić, a co dwie i pół godziny podawać wodę przez słomkę. Może tydzień później jakiś mężczyzna zapytał, czy jest możliwość zrobienia dla niego zakupów. I tak ruszyła lawina potrzeb. Wkrótce pan Zdzisław zajął się dowożeniem chorych do przychodni zdrowia. Po jakimś czasie zaczął dowozić potrzebujących skonstruowaną przez siebie rikszą również do kościoła. Wprawdzie chorych odwiedzali kapłani, jednak to nie to samo, co obecność na Mszy św. Przez kilkanaście lat współpracował też z Caritas, dostarczając podopiecznym paczki. Nie tylko na święta, ale również w ciągu roku. Rozwoził też chorym mieszkającym w różnych rejonach miasta obiady z Domu Pomocy Społecznej. Jeszcze niespełna 10 lat temu Zdzisław Wasilewski w 25-litrowym pojemniku wiózł co tydzień swoim podopiecznym gorącą wodę do mycia, wielu z nich bowiem nie miało łazienek, nie mówiąc o bieżącej wodzie. Zabierał więc od nich bieliznę do prania i prał u siebie w domu. Przez blisko 20 lat zaopatrywał kilkadziesiąt osób w drewno. Naraził się z tego powodu na niechętne komentarze. Niektórzy wymawiali mu: ma swój dom, a jeździ po mieście i drewno zbiera. Nie wiedzieli jednak, że nie dla siebie to robił, a dla innych.

– Wielu ludzi klepało biedę, jak to się mówi. Szczególnie w latach 90., kiedy to sporo osób poszło na bezrobocie. Pokończyły się zasiłki, a jeść trzeba było. Palić w piecu też. Ale czym? – pyta pan Zdzisław. – Oczywiście, moja pomoc dotyczyła ludzi starszych. Zbierałem więc drewno w mieście i okolicach. Jeździłem po jakichś budowach, ściągałem powalone drzewa. Inni, kiedy dowiadywali się, po co je zbieram, hojnie je ofiarowywali. Przywoziłem wózkiem do domu jakieś wyrzucone meble, uruchamiałem piłę i ciąłem na mniejsze kawałki. Później drewno rozwoziłem w koszach. Był rok, że zaopatrywałem ponad 60 osób; jednorazowo ponad 20.

W tym czasie Zdzisław Wasilewski przez kilka godzin dziennie sprzątał w miejscowej piekarni. Zapłatę pobierał w chlebie i bułkach. Codziennie worek albo i więcej rozdzielał między swoich kilkudziesięciu podopiecznych, w tym kilkanaścioro dzieci pochodzących na ogół z rodzin dysfunkcyjnych.

– Byłem niekiedy tak potwornie zmęczony, że nie dawałem rady popchnąć wózka. Nie mogłem się jednak wycofać. Bo jak zawieść tych ludzi? Oni na mnie czekali. Bo to jest tak, że czasem dasz komuś coś za 10 zł, a on odczuwa to tak, jakbyś dał mu za 100 czy 1000 zł. Dla niego to ma taką wartość – podkreśla z naciskiem pan Zdzisław. – Podobnie jak zwykłe spotkanie i rozmowa z człowiekiem. Bo oni zazwyczaj siedzą w czterech ścianach. Nie mają znajomych. Przez tydzień bądź dwa do nikogo się nie odzywają. A ileż można mówić do siebie? Od kiedy skonstruowałem sobie te moje trzy riksze, wywożę ich na miasto. Bo wielu z nich widzi tylko to, co przez okno – ścianę innego bloku bądź kawałek swojego podwórka. Mieszkają tu od półwiecza, ale miasta już nie znają. Jeśli więc ktoś mnie pyta, skąd wzięła się we mnie potrzeba pomagania, to jednym odpowiadam, że dzięki temu jestem dużo w ruchu... Ale innym przyznaję, że to Pan Bóg postawił mnie w takich czasach i dał mi takie natchnienie. I że ci, którym pomagam, to taka moja druga rodzina. Choć są to ludzie różnego pokroju, o różnych charakterach. Niektórzy z racji swojej choroby potrafią być dokuczliwi. Mam takiego jednego, który mieszka kilka kilometrów od centrum – kiedy go wiozę, to ciągle ma o coś pretensje. Nie jest to jakaś agresja z jego strony, ale muszę to znosić, bo jestem jedyną osobą, na której może się wyżyć. I ja go rozumiem. On więcej musi znosić niż ja. Jest poważnie chory. Żona go zostawiła i tylko przyjeżdża od czasu do czasu, by zobaczyć, czy żyje, bo mieszka w domu na ładnej działce, która przypadnie jej po jego śmierci.

Bieda w centrum miasta

Obecna działalność pana Zdzisława to nie tylko wożenie ludzi rikszami – to także chodzenie do miejscowych urzędów, żeby znaleźć pomoc dla podopiecznych w remoncie mieszkania czy w sprawie otrzymania jakiegoś ludzkiego lokum. Bo wielu z nich mieszka w warunkach urągających człowieczeństwu. Miasto czasem pomaga, częściej – nie.

– Jest sporo biedy w naszym mieście. Mieszkają u nas ludzie, którzy nie mają światła. Niedawno spotkałem rencistę, niestarego, ok. siedemdziesiątki, może młodszego. Mieszka niemal w centrum miasta, właściwie w takim domku letniskowym. I nie jest to żaden kloszard, ale człowiek samotny, chory. Nikt się nim nie interesuje. Warunki ma tam koszmarne. Powiedział mi, że już 3 lata temu złożył wniosek o jakieś mieszkanie, ale do tej pory nikt mu nie odpowiedział. Mam wrażenie, że urzędnicy sądzą, iż problem rozwiąże się w sposób „naturalny”, kiedy ten człowiek umrze. Mam nadzieję, że tak się nie stanie. Będę musiał w jego sprawie interweniować.

Tagi:
ludzie pomoc

Ordo Iuris: większość Polaków za konstytucyjną ochroną życia

2018-04-05 18:38

Ordo Iuris /abd / Warszawa (KAI)

Z najnowszych badań społecznych, zleconych przez Instytut Ordo Iuris i przeprowadzonych przez Instytut Badań Rynkowych i Społecznych (IBRiS), wynika, że większość Polaków opowiada się za konstytucyjną ochroną życia oraz zakazem adopcji dzieci przez pary prowadzące homoseksualny tryb życia. Ich zdaniem, ustawa zasadnicza powinna także wspierać rodziny przez gwarancję zwrotu części podatków zapłaconych w związku z wychowaniem dzieci.

Ks. Paweł Kłys

Publikujemy podsumowanie badań IBRiS, przygotowane przez Instytut Ordo Iuris:

Z najnowszych badań społecznych, zleconych przez Instytut Ordo Iuris i przeprowadzonych przez Instytut Badań Rynkowych i Społecznych, wynika, że większość Polaków opowiada się za konstytucyjną ochroną życia oraz zakazem adopcji dzieci przez pary prowadzące homoseksualny tryb życia. Ich zdaniem, ustawa zasadnicza powinna także wspierać rodziny poprzez gwarancję zwrotu części podatków zapłaconych w związku z wychowaniem dzieci. Respondenci opowiedzieli się również za tym, iż to Konstytucja RP ma pierwszeństwo przed prawem międzynarodowym, w tym prawem Unii Europejskiej. Badanie na zlecenia Ordo Iuris przeprowadzono 17-18 marca br.

Ochrona życia od poczęcia powinna być zapisana w Konstytucji

Jedno z pytań, które zadawano respondentom, dotyczyło ochrony życia. "Czy Konstytucja powinna chronić ludzkie życie od momentu poczęcia?" – na tak zadane pytanie twierdząco odpowiedziało 57,9 proc. respondentów (przeciw wypowiedziało się 42,1 proc.).

Tak dla konstytucyjnego zakazu adopcji dzieci przez pary prowadzące homoseksualny styl życia

Respondentów zapytano także: „Czy Pana/i zdaniem Konstytucja powinna zakazywać wspólnej adopcji dzieci przez osoby tej samej płci?”. Za takim zakazem opowiedziało się 55,2 proc. (44,8 proc. było przeciw). Za zakazem adopcji dzieci przez osoby prowadzące homoseksualny styl życia opowiedziała się większość respondentów w wieku 18-29 lat (59,7 proc. za). W tej grupie wiekowej za całkowitą ochroną życia (poprzednie pytanie) opowiedziało się 56,2% badanych. Takie rozwiązania popierają nie tylko najmłodsi badani. W odpowiedziach na oba pytania wyróżnia się także grupa wiekowa 50-59 lat, która charakteryzuje się wysokim poparciem dla ochrony życia od poczęcia (77,5 proc. za, 22,5 proc. przeciw) i konstytucyjnym zakazem adopcji dzieci przez osoby prowadzące homoseksualny styl życia (66,5 proc. za, 33,5 proc. przeciw zakazowi).

Materialne wsparcie rodziny zagwarantowane przez Konstytucję RP

Większość badanych poparła także konstytucyjny przepis zapewniający rodzicom zwrot części kosztów poniesionych przy wychowaniu dzieci (pytanie: „Czy uważa Pan/i, że w Konstytucji powinien pojawić się przepis, który gwarantuje rodzicom zwrot części podatków zapłaconych w związku z wychowaniem dzieci?”). Za opowiedziało się 67,4 proc. respondentów (37,2 proc. - zdecydowanie tak, 30,2 proc. - raczej tak), przeciwnych było 23,5 proc. (13,6 proc. - raczej nie, 9,9 proc. - zdecydowanie nie). Takie rozwiązanie częściej popierali mężczyźni (za – 70,1 proc., przeciw – 22,6 proc.) niż kobiety (za – 64,8 proc., przeciw – 24,4 proc.) oraz mieszkańcy metropolii powyżej 500 tys. mieszkańców (za – 81,6 proc., przeciw – 17,5 proc.), zaś najrzadziej poparcia takiemu przepisowi udzielali mieszkańcy wsi (za – 65,6 proc., przeciw – 15,9 proc.).

Konstytucja RP ponad prawem Unii Europejskiej

Respondenci opowiedzieli się także za nadrzędnością Konstytucji wobec regulacji międzynarodowych i Unii Europejskiej (pytanie: „Na ile zgadza lub nie zgadza się Pan/i z twierdzeniem: Konstytucja RP powinna mieć bezwzględne pierwszeństwo stosowania, przed prawem wynikającym z umów międzynarodowych, w tym prawem Unii Europejskiej?”). Za takim rozwiązaniem opowiedziało się 48,6 proc. (24,4 proc. - zdecydowanie się zgadzam, 24,2 proc. - raczej się zgadzam), przeciwnych było 30,2 proc. badanych (19,7 proc. - zdecydowanie się nie zgadzam, 10,5 proc. - raczej się nie zgadzam).

Władza wykonawcza – konstytucyjna równowaga

Respondentów zapytano też o to, jak ustawa zasadnicza powinna regulować kwestię podziału władzy (pytanie: „Pan/i zdaniem w czyich rękach powinna być skoncentrowana władza wykonawcza?”). Według 37,2 proc. badanych powinna być równomiernie podzielona między rząd (premiera) i prezydenta. Za obecnym stanem - nierównomiernym podziałem władzy między rząd (premiera) i prezydenta opowiedziało się 33,4 proc. badanych. Za skoncentrowaniem władzy w rękach prezydenta było 15,7 proc. ankietowanych, a prezesa Rady Ministrów (premiera) - zaledwie 6,6 proc.

Wybór sędziów

Ponadto w badaniu zadano pytanie: Jak Pana/i zdaniem Konstytucja powinna określać wybór sędziów wśród osób z odpowiednim wykształceniem i doświadczeniem? 42,9 proc. badanych odpowiedziało, że sędziowie powinni być wybierani przez innych sędziów, zaś 43,1 proc. respondentów poparło pomysł, aby sędziów bezpośrednio wybierali obywatele. Za wyborem przez parlament opowiedziało się zaledwie 3,7 proc. badanych.

Odpowiedzialność majątkowa urzędników

Natomiast najwięcej respondentów twierdząco odpowiedziało na pytanie: Czy Pana/i zdaniem Konstytucja powinna przewidywać odpowiedzialność majątkową urzędnika za zawinione szkody spowodowane jego decyzjami? 85,9 proc. odpowiedziało „tak”, 14,1 proc. - „nie”.

Samorządy a podatki

Zapytaliśmy również: Czy Pana/i zdaniem Konstytucja powinna gwarantować samorządom udział we wpływach z podatków płaconych na ich terenie? 85,2 proc. odpowiadających było na „tak” a 14,8 proc. na „nie”.

Badanie miało charakter ogólnopolski i zostało przeprowadzone na zlecenie Instytutu Ordo Iuris na reprezentatywnej grupie 1000 osób przez Instytut Badań Rynkowych i Społecznych IBRiS w dniach 17-18.03.2018 r.

W informacji prasowej w pytaniach o ochronę życia, adopcję dzieci przez osoby prowadzące homoseksualny styl życia, odpowiedzialność majątkową urzędników oraz gwarantowanie samorządom podatków - w podanych wynikach nie uwzględniono głosów niezdecydowanych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Alfie Evans został odłączony od aparatury

2018-04-24 12:00

(KAI)/wp.pl

Alfie Evans odłączony od aparatury wciąż żyje

Alfie Evans/Facebook

Minęło 12 godzin od odłączenia aparatury podtrzymującej życie, a Alfie wciąż żyje. Dwulatek cierpi na ciężką chorobę neurologiczną.

"Zezwolono, aby Alfie otrzymał tlen i wodę! Co by się już nie wydarzyło, on już i tak potwierdził że lekarze byli w błędzie. Zobaczcie, jak pięknie wygląda!" - napisała na Facebooku matka Alfiego.

Ojciec Święty za pośrednictwem komunikatora Twitter raz jeszcze zaapelował o ocalenie życia 2. letniego Anglika Alfie Evansa. Chłopiec ma poważne uszkodzenia mózgu. Zdaniem lekarzy żyje tylko dzięki podłączeniu do specjalistycznej aparatury medycznej, a dziś po południu brytyjskie prawo zezwoliło na odłączenie go od tego systemu. Jednocześnie rząd włoski przyznał mu obywatelstwo, co pozwoliło by na przewiezienie go do Włoch i objęcie opieką przez watykańską klinikę pediatryczną Bambin Gesu.

Franciszek napisał: "poruszony modlitwami i ogromną solidarnością okazaną Alfie Evansowi ponawiam mój apel, aby usłyszano cierpienia rodziców i zapewniono im możliwość poszukiwania nowych form leczenia".

Rząd włoski wyraża nadzieję, że fakt nabycia przez dziecko obywatelstwa włoskiego pozwoli na natychmiastowe przewiezienie go do Włoch. O godz. 14.30 czasu włoskiego, kiedy wszystko wydawało się gotowe do odłączenia aparatu oddechowego Alfie, rodzice zdołali uzyskać dalsze opóźnienie, by wyjaśnić aspekt formalny orzeczenia sądowego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Stowarzyszenie Przyjaciół Ludzkiego Życia - 1%

Oaza ma nowego Moderatora Diecezjalnego

2018-04-24 13:36

Agnieszka Bugała

Abp Józef Kupny dokonał wyboru spośród trzech proponowanych kandydatów. W czasie VII Diecezjalnej Kongregacji Stowarzyszenia „Diakonia Ruchu Światło-Życie” na czteroletnią kadencję Moderatora Diecezjalnego Ruchu Światło Życie w Archidiecezji Wrocławskiej powołał ks. Radosława Rotmana.

facebook/ks. R. Rotmana

Nowy Moderator jest związany z Ruchem Światło Życie od 1996 r. Pełnił posługę animatora we wspólnocie młodzieżowej, diakonii liturgicznej, a od 2010 r. również moderatora Ruchu we wspólnocie. Dotychczas był moderatorem Oazy Dorosłych i Diecezjalnej Diakonii Liturgicznej. Odpowiadał za Diecezjalną Diakonię Modlitwy. Od 2012 r. należy do Unii Kapłanów Chrystusa Sługi. Na co dzień ks. Radosław jest wikariuszem w parafii Bożego Ciała we Wrocławiu.

Posługę Moderatora Diecezjalnego obejmie 1 maja 2018 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem