Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Deribie Mekanene

Pracowitość, dociekliwość, wiedza

2017-05-17 09:44

Witold Iwańczak
Niedziela Ogólnopolska 21/2017, str. 42-43

Archiwum rodzinne
Zespół konstruktorów Bizona: Bolesław Rostowski, Zbigniew Niewiadomy, Wacław Wojciechowski, Leopold Grębosz i Tadeusz Szymański

Był genialnym inżynierem i konstruktorem, który rozwiązywał wręcz niemożliwe trudności techniczne, a przy tym humanistą – recytował z pamięci fragmenty dzieł światowej literatury po łacinie i po grecku. Był człowiekiem o niezłomnych zasadach, stawiającym poprzeczkę wymagań – sobie i współpracownikom – zawsze najwyżej

Bolesław Rostowski to główny konstruktor kombajnów Bizon. Urodził się 10 maja 1921 r. w Turaszówce – niewielkiej miejscowości przyłączonej w 1973 r. do Krosna, jako syn Wojciecha i Bronisławy z d. Wołoszczak. Miał młodszą siostrę Krystynę.

Bolesna młodość

Ze względu na pracę ojca, który był oficerem Wojska Polskiego, rodzina przemieszczała się po kraju, dlatego Bolesław uczęszczał do Miejskiego Gimnazjum Męskiego im. M. Kopernika w Bydgoszczy i tam w 1939 r. zdał maturę. Pragnął dostać się do Oficerskiej Szkoły Lotnictwa. Udało się, gdyż wcześniej ukończył kurs spadochronowy oraz kurs pilotażu szybowców. Miał 18 lat, a przyszłość rysowała się wspaniale. Na Rostowskich spadła jednak tragedia. Ojciec Bolesława uległ wypadkowi samochodowemu i zmarł w wyniku poniesionych w nim obrażeń.

Był rok 1939 i w całej Europie wzrastało napięcie związane z roszczeniami Niemiec. Bronisława spędzała lato wraz z dziećmi u rodziny w Sanoku. Bolesław dostał powołanie do batalionu maturzystów (każdy maturzysta miał wówczas obowiązek wykonywania 4-tygodniowych prac na rzecz obronności kraju. Prace te polegały na budowie dróg, regulacji rzek, budowie fortyfikacji i umocnień). Ze swoim batalionem znalazł się na północno-wschodnich rubieżach Polski, a potem na Polesiu. Tam zastały go wybuch II wojny światowej i inwazja Sowietów. Uciekając przed Armią Radziecką, maturzyści chcieli przyłączyć się do Korpusu Ochrony Pogranicza. Niestety, koło miejscowości Szack cały oddział wpadł w ręce Rosjan. Zostali zatrzymani i prawie natychmiast załadowani na wagony do transportu na Wschód. Bolesławowi razem z kolegą udało się uciec podczas postoju pociągu, który zatrzymał się przed Baranowicami, i wrócić do Sanoka do mamy i siostry, gdzie zostali do końca wojny. Bolek, jako jedyny żywiciel rodziny, zaczął pracować na kolei. Nawiązał też współpracę z konspiracją – zbierał dla nich informacje o przejazdach pociągów, o składach, transportach itd. Z czasem dodawał do tego informacje nt. umocnień na linii demarkacyjnej. Jeździł na rowerze np. z warzywami i notował to, co widział, oraz rysował plany. Przydały się wówczas jego zdolności w zakresie rysunku.

Reklama

Wrocław

Po wojnie rodzina Rostowskich przeniosła się do odzyskanego Wrocławia. Zamieszkali przy ul. Aleksandra Kotsisa na Sępólnie (obecnie Biskupin). Bolesław ukończył Politechnikę Wrocławską na Wydziale Mechaniczno-Energetycznym i uzyskał tytuł magistra inżyniera mechanika w 1950 r. Był jednym z pierwszych absolwentów uczelni. Studentów z pierwszych powojennych roczników kształcili profesorowie ze Lwowa. Na wykłady Bolesław chodził w mundurze, bo nie miał innych ubrań. Jego siostra Krystyna dostała pracę w PDT (Powszechnym Domu Towarowym). Była malarką i w PDT zajmowała się dekoracjami, witrynami sklepu itp. W domu malowała portrety członków rodziny. Do Wrocławia przez długi czas przyjeżdżały grupy Kresowiaków, a wśród nich była Teresa Smarzewska, która zaczęła pracować razem z Krystyną w PDT. Ta zapoznała koleżankę ze swoim bratem i tak narodziła się miłość. Pobrali się w 1950 r. Młodsza od Bolesława o 7 lat Teresa urodziła się 6 marca 1928 r. we Lwowie, a jej rodzina miała majątek szlachecki w miejscowości Kobyla k. Tarnopola. Mieli dwóch synów: Jan urodził się w 1952 r., a Antoni w 1953 r. Bolesław zaraz po studiach zaczął pracować we wrocławskiej fabryce uzbrojenia. Produkowano tam zapalniki do bomb lotniczych radzieckiej konstrukcji – dość przestarzałe, ale obwarowane silnymi nakazami zachowania tajemnicy. Pan Bolesław śmiał się po latach, że nawet w dostępnych wówczas książkach technicznych były one dokładnie opisane. Później zaczęły się kłopoty po jego niefortunnej wypowiedzi o Katyniu („My wszyscy wiemy, kto stoi za Katyniem”). Były początki PRL-u i młody Rostowski jeszcze nie był świadom tego, że na pewne tematy lepiej było nie wypowiadać się publicznie. Władza ludowa potrzebowała jednak inżynierów, więc skończyło się na śledztwach, szykanach i prześladowaniach. Było to na tyle uciążliwe, że Rostowscy z synami uciekli do Jawora, a rok później do Płocka, gdzie w 1948 r. powstała Fabryka Maszyn Żniwnych (FMŻ).

Płock i kombajny Bizon

Inż. Rostowski rozpoczął pracę w FMŻ w 1955 r. W połowie 1956 r. został szefem produkcji, a potem kolejno: starszym konstruktorem, zastępcą głównego konstruktora i wreszcie po kilku latach – głównym konstruktorem, którym pozostał aż do przejścia na emeryturę w 1981 r. W fabryce powstawały pierwsze w Polsce żniwiarki konne, a w 1954 r. rozpoczęła się produkcja kombajnów ZMS-4. W 1963 r. kierownictwo FMŻ zdało sobie sprawę z przestarzałej już konstrukcji KZB-3B Vistula i postanowiono skonstruować na jej bazie nowoczesny kombajn. Nowa maszyna o symbolu KZS-4 powstawała pod kierunkiem inż. Tadeusza Michalskiego, kierownika Zakładowego Biura Konstrukcyjnego. Na początku lipca 1964 r. z hali prototypowni wyjechał egzemplarz prototypowy kombajnu KZS-4 Rekin. Przeprowadzone badania potwierdziły słuszność założeń konstrukcyjnych, ale było sporo usterek natury wytrzymałościowej i funkcjonalnej. Poprawiany model Rekina był poddawany dalszym próbom eksploatacyjnym aż do jesieni 1966 r., kiedy to zdecydowano o definitywnym zamknięciu prac nad tym kombajnem. Po tej klęsce w Warszawie zaczęto mówić o zaniechaniu produkcji kombajnów w FMŻ i przestawieniu jej na produkcję prostych urządzeń gospodarskich. Zmiana profilu produkcji łączyła się jednak z koniecznością zwolnienia ok. 1000 pracowników oraz oznaczała konieczność rezygnacji z dotychczasowych inwestycji i wielu maszyn zakupionych w celu łatwiejszego i dokładniejszego wykonywania kombajnów. W FMŻ podjęto ryzykowną i nieoficjalną decyzję o próbie skonstruowania zupełnie od podstaw pierwszego polskiego kombajnu odpowiadającego światowym wymogom. Stawka w tej grze była bardzo wysoka – była nią przyszłość zakładu. Powstał nieformalny zespół konstruktorów, na którego czele stanął inż. Bolesław Rostowski, wówczas już główny konstruktor. Czasu było niewiele, dlatego pierwsze prototypy nowych maszyn były gotowe już w 1968 r. Tak zaczęła się najważniejsza gra w historii FMŻ. Jokerem okazał się KZS-3 Bizon. Miał m.in. hydrauliczne wspomaganie układu kierowniczego, a wtedy to była rzadkość, centralne sterowanie hydrauliczne układami napędów i regulacji bez potrzeby opuszczania stanowiska kierowniczego. Pan Bolesław wspominał, że władze PRL-u rozważały wówczas przerwanie produkcji w Płocku i postawienie na import. Do wyboru były dwa warianty: kombajn Niwa z ZSRR lub Fortschritt E 512 z NRD. O Bizona trzeba było stoczyć prawdziwą batalię. Mimo silnie popieranej przez polskie władze koncepcji radzieckiej doszło do trójstronnych badań. W testach z udziałem maszyn rolniczych z ZSRR i NRD to prototypy Bizona okazały się zdecydowanie najlepsze. W 1971 r. rozpoczęła się seryjna produkcja kombajnu. Tysięczny egzemplarz wyprodukowano na 1 maja 1972 r. Pod kierownictwem inż. Rostowskiego zostały opracowane konstrukcje wszystkich produkowanych w Polsce kombajnów. Z płockiej fabryki na polskie pola wyjechały tysiące modeli tych maszyn. Zresztą nie tylko na polskie! Kombajny Bizon były eksportowane do następujących krajów: na Białoruś, do Brazylii, Czechosłowacji, Danii, Finlandii, Grecji, Iranu, Irlandii, Hiszpanii, Pakistanu, Stanów Zjednoczonych, Syrii, Szwecji, na Ukrainę, Węgry, do Wielkiej Brytanii, Włoch i innych. Sukces spowodował, że władze PRL-u musiały kogoś nagrodzić. Było to ówczesne kierownictwo fabryki, działacze partyjni i wytypowani przez nich robotnicy. Dopiero w lipcu 1974 r. zespół konstruktorów Bizona (Bolesław Rostowski, Zbigniew Niewiadomy, Wacław Wojciechowski, Leopold Grębosz i Tadeusz Szymański) otrzymał Nagrodę Państwową I stopnia w zakresie budowy maszyn i elektroniki.

Rostowski był inżynierem z krwi i kości. Zasadniczym i twardym perfekcjonistą, który nie uznawał stwierdzeń typu: „tego nie da się zrobić”, „to jest niewykonalne”. Znał kilka języków obcych (niemiecki, francuski, rosyjski i angielski oraz łacinę i grekę), dzięki czemu na bieżąco śledził rozwój konstrukcji maszyn na świecie. Na emeryturę przeszedł w 1981 r., choć później jeszcze przez kilka lat współpracował z zakładem – do 1988 r. Praca w fabryce nie była jego jedynym zajęciem – uczył również przedmiotów zawodowych, takich jak: rysunek techniczny, budowa maszyn, w Zespole Szkół Technicznych w Płocku w technikum wieczorowym. W latach 70. ubiegłego wieku prowadził też prace dyplomowe studentów filii Politechniki Warszawskiej w Płocku. Był ponadto współautorem pięciu patentów.

Na emeryturze

Pan Bolesław pasjonował się techniką i lotnictwem (współpracował z płockim Aeroklubem Ziemi Mazowieckiej) oraz uwielbiał fotografię – mimo podeszłego wieku świetnie radził sobie z aparatem cyfrowym i dużo fotografował. Namiętnie grał w szachy z synem bądź... z komputerem. Miał w domu obraz z myśliwcem PZL P-24, który sam namalował. Cytował z pamięci wiele łacińskich sentencji (oczywiście w oryginale), bo uważał, że wykształcony człowiek powinien je znać. Pomimo nacisków nie zapisał się do partii i zawsze uczestniczył w niedzielnej Mszy św. Gdy stan zdrowia nie pozwalał mu już na wychodzenie z domu, korzystał z transmisji telewizyjnej Mszy św. Teresa i Bolesław byli małżeństwem ponad 65 lat.

Bolesław Rostowski zmarł 31 lipca 2016 r. w Płocku. Miał 95 lat.

Tagi:
nauka

Polskie Towarzystwo Geograficzne

2018-01-24 12:43

Antoni Jackowski
Niedziela Ogólnopolska 4/2018, str. 42-45


Począwszy od XX stulecia, historia polskiej geografii nierozerwalnie wiąże się z dziejami Polskiego Towarzystwa Geograficznego. W XIX wieku towarzystwa geograficzne funkcjonowały w kilku europejskich krajach. Ich siedziby mieściły się w Paryżu (od 1821), Berlinie (1828), Londynie (1830), Sankt Petersburgu (1845) i Wiedniu (1856). Ponieważ Polacy wykazywali wtedy dużą aktywność badawczą na różnych kontynentach, chętnie przyjmowano ich do tych towarzystw.

Pierwsze próby utworzenia towarzystwa

W XIX wieku pojawiły się pierwsze próby zjednoczenia polskich geografów przez stworzenie odpowiedniego towarzystwa. Inicjatywę taką wysunął m.in. w 1886 r. Wacław Nałkowski. Restrykcyjne przepisy władz zaborczych uniemożliwiały jednak powstawanie na ziemiach Rzeczypospolitej polskich organizacji naukowych. Dopiero pod koniec XIX wieku swoje stanowisko złagodziły władze wiedeńskie. Powstało wtedy w Krakowie Towarzystwo Tatrzańskie (1873), zrzeszające m.in. wielu geografów. Po 1905 r. władze carskie zaczęły wydawać zgodę na tworzenie takich organizacji w Kongresówce. W 1906 r. utworzono Polskie Towarzystwo Krajoznawcze, które odegrało ważną rolę w rozwoju świadomości geograficznej i patriotycznej Polaków, zwłaszcza młodzieży. W tworzeniu PTK aktywnie uczestniczyli geografowie z różnych części Polski, zwłaszcza Wacław Nałkowski i Ludomir Sawicki.

Sytuacja polityczna na ziemiach polskich sprawiła, że konkretne działania zmierzające do utworzenia towarzystwa geograficznego podjęto dopiero pod koniec 1917 r. W odezwie propagandowej z tamtego okresu sygnowanej przez Bolesława Olszewicza oraz Ludomira Sawickiego czytamy m.in.: „(...) dalsze zaniedbanie tej nauki [tj. geografii], ważnej dla rozwoju każdego nowoczesnego państwa i społeczeństwa, obciążyłoby już wyłącznie naszą własną odpowiedzialność. By podołać tym wielkim zadaniom, stanąć musimy wszyscy zgodnie do wspólnej pracy. Odczuwamy przede wszystkim konieczność zrzeszenia osób pracujących na polu geografii i nauk pokrewnych dookoła ogniska, w którym przez bezpośrednią wymianę zdań i ciągły kontakt z rozwojem nauk za granicą ześrodkować by się mogło wszystkie dążenia ku podniesieniu oświaty i twórczości geograficznej u nas”.

Nie tylko geografia

Polskie Towarzystwo Geograficzne zostało założone w Warszawie 27 stycznia 1918 r. i należy do najstarszych stowarzyszeń naukowych na ziemiach polskich. Od zarania swego istnienia aktywnie zaangażowało się w dzieło tworzenia niepodległego państwa polskiego oraz odbudowy polskiej państwowości. Wśród założycieli byli m.in. ówcześni i późniejsi profesorowie Uniwersytetu Warszawskiego: Antoni Bolesław Dobrowolski, Stanisław Lencewicz, Jan Lewiński i Stanisław Poniatowski; Uniwersytetu Jagiellońskiego: Ludomir Sawicki; Szkoły Głównej Handlowej: Jerzy Loth, Antoni Sujkowski; a także Regina Fleszarowa, Władysław Gorczyński, Stanisław Koszutski, Anna Nałkowska, Bolesław Olszewicz, Władysław Smosarski, Paweł Sosnowski. Byli to nie tylko wybitni polscy uczeni, nauczyciele i społecznicy, ale także wielcy patrioci. Jednym z głównych celów organizacyjnych PTG było zjednoczenie środowiska geografów podzielonego ponad wiekową niewolą związaną z rozbiorami i zaborami. Geografowie, zwłaszcza Eugeniusz Romer, odegrali główną rolę w procesie ustalania ostatecznego kształtu granic niepodległej Polski. Przy ich ustalaniu uczestnicy paryskiej konferencji bazowali przede wszystkim na opublikowanym przez Romera w 1916 r. „Geograficzno-statystycznym atlasie Polski”. Romerowi zalecono zorganizowanie działu geograficznego przy Polskim Biurze Prac Kongresowych w Paryżu. Był on członkiem oficjalnej polskiej delegacji podczas paryskiej konferencji pokojowej (1919-20). W pracach nad delimitacją granic Rzeczypospolitej uczestniczyli wówczas późniejsi prezesi Towarzystwa. Obok Eugeniusza Romera (prezes w latach 1925-26) byli to Antoni Sujkowski (przewodniczący PTG w latach 1931-41) oraz Stanisław Srokowski (przewodniczący w okresie 1945-50).

Szeroka aktywność

Niemal bezpośrednio po zakończeniu I wojny światowej pojawiły się prace, w których nakreślono zadania geografii w procesie integracji ziem polskich. Doprowadzono do ujednolicenia nazewnictwa geograficznego, zróżnicowanego w poszczególnych zaborach. Głównym celem naukowym było jak najrzetelniejsze zbadanie dla potrzeb gospodarki narodowej naszych ziem pod względem fizyczno-geograficznym i społeczno-gospodarczym.

Towarzystwo wykazywało wielkie zaangażowanie w proces rozwoju społeczno-gospodarczego Polski i likwidacji przestrzennych kontrastów wynikających z wieloletniego podziału ziem Rzeczypospolitej między trzy państwa zaborcze. Członkowie Towarzystwa mieli znaczący udział w tworzeniu koncepcji okręgów gospodarczych, byli pionierami planowania przestrzennego i regionalnego. W istotny sposób przyczynili się do uznania turystyki za ważną dziedzinę gospodarki kraju. Głównymi obszarami ich aktywności były obszary górskie (zwłaszcza Karpaty), tereny nadmorskie, pojezierza, pogranicza wschodnie i zachodnie oraz polskie miasta.

Towarzystwo w całej swej historii było stowarzyszeniem nie tylko naukowym, ale również cechowała go silna tradycja obywatelska, społeczna i patriotyczna. Motyw patriotyczny zawsze był obecny w polskiej geografii. Obok historii i języka polskiego to właśnie geografia stanowiła główne ogniwo wychowania patriotycznego wielu pokoleń polskiej młodzieży. W okresie międzywojennym przejawiało się to m.in. w ukazywaniu antypolskiego charakteru niemieckich i sowieckich podręczników geografii oraz w manifestacyjnych Zjazdach Zrzeszenia Polskich Nauczycieli Geografii, na których podkreślano polski charakter Pomorza, Gdańska i Górnego Śląska. W różnych okresach dziejowych Towarzystwo uświadamiało Polakom, jak ważną rolę w życiu gospodarczym, społecznym i kulturalnym odgrywa szeroko rozumiana kultura geograficzna. Po odzyskaniu niepodległości polscy geografowie podjęli szeroką akcję edukacyjną, patriotyczną i wychowawczą w celu podniesienia świadomości narodowej i społecznej.

Zachować ducha polskości

Geografia znalazła się w grupie tych nauk, które Niemcy uznali za szczególnie niebezpieczne dla III Rzeszy. Nic zatem dziwnego, że geografowie stanowili tę część polskiej inteligencji, przeciw której w pierwszej kolejności skierowała się nienawiść niemieckich okupantów. 6 listopada 1939 r. w ramach Sonderaktion Krakau Niemcy wywieźli do obozu koncentracyjnego Sachsenhausen blisko 200 profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego, wśród których było sześciu geografów. Trzech spośród nich zginęło (Jerzy Smoleński, Wiktor Rudolf Ormicki, Walenty Winid).

Szczególnie w tym czasie członkowie Towarzystwa na różnych odcinkach walczyli o zachowanie w społeczeństwie ducha polskości i świadomości narodowej. Smutnym potwierdzeniem tej aktywności geografów jest wykaz strat polskiej geografii w latach II wojny światowej. Odbywały się tajne zebrania Towarzystwa połączone z odczytami lub dyskusją naukową nad przyszłością geografii i kraju (Warszawa, Kraków). Podejmowano walkę z wrogiem niemieckim i sowieckim na polu walki, ale również na niwie naukowej, publikując różne opracowania w wydawnictwach konspiracyjnych, np. Armii Krajowej (m.in. seria wydawnicza „Ziemie powracające. Obraz geograficzno-gospodarczy”, Jan Dylik, Maria Czekańska, Antoni Wrzosek, 1942-43). Angażowano się w tajne nauczanie na poziomie uniwersyteckim i szkolnym. Prowadzono je nawet w ekstremalnie trudnych warunkach, w obozach koncentracyjnych i jenieckich czy w łagrach. Pełniono odpowiedzialne funkcje w państwie podziemnym i w Armii Krajowej (m.in. w utworzonym w 1943 r. Szefostwie Służby Geograficznej KG AK o kryptonimie „Schronisko”). Geografowie uczestniczyli też w pracach przygotowujących stanowisko Polski odnośnie do spodziewanych po wojnie zmian granic państwowych (Eugeniusz Romer, Stanisław Leszczycki, Stanisław Pietkiewicz, Edward Rühle, Józef Szaflarski, Antoni Wrzosek). Na zlecenie Delegatury Rządu RP na Kraj opracowano zasady zasiedlenia przyszłych terenów zachodnich (m.in. Antoni Wrzosek, 1942).

Wielu członków za manifestowaną postawę geografa Polaka zapłaciło najwyższą cenę – własne życie. Byli to m.in.: Jerzy Smoleński, Stanisław Pawłowski, Stanisław Lencewicz, Wiktor Rudolf Ormicki, Walenty Winid, Wanda Rewieńska, Zdzisław Simche, Jakub Stefan Cezak, Adam Gadomski, Julian Stanoch, Franciszek Mączak, Czesław Jaksa Bykowski. Zbrodnie te dokonywały się w niemieckich obozach koncentracyjnych, sowieckich łagrach, podczas publicznych egzekucji. W Katyniu została zamordowana większość kadry oficerskiej korpusu geografów pracujących w Wojskowym Instytucie Geograficznym wraz z jego szefem Jerzym Lewakowskim. Przez cały okres okupacji musiał ukrywać się przed Niemcami prof. Eugeniusz Romer, przewodniczący Towarzystwa Geograficznego we Lwowie. W okresie wojny zmarł z powodu braku lekarstw ciężko chory prezes Towarzystwa Antoni Sujkowski. Przypomnijmy w tym miejscu wspaniałe słowa docenta UJ Wiktora Rudolfa Ormickiego, który prowadzony na śmierć w obozie Mauthausen-Gusen 17 września 1941 r. powiedział: „Idę (...) ze spokojem. Idę w tym głębokim przeświadczeniu, że nie ginę na marne, że to wszystko dla Polski”.

Lata powojennej aktywności

W okresie powojennym Polskie Towarzystwo Geograficzne aktywnie włączyło się w proces odbudowy zniszczonej Polski i zagospodarowania tzw. Ziem Odzyskanych. Geografowie brali udział we wszystkich koncepcjach zagospodarowania przestrzennego kraju (znaczną część takich prac sami koordynowali), w pracach nad zmianami podziału administracyjnego, prognozowaniu zmian społeczno-gospodarczych, planach ochrony środowiska, krajobrazu itd. Współcześnie geografowie aktywnie uczestniczą również w opracowaniu strategii i planów rozwoju na wszystkich szczeblach administracji samorządowej. Ze smutkiem należy stwierdzić, że tworzone koncepcje, oparte na obiektywnych, naukowych przesłankach, jak również zalecenia i rekomendacje, a nawet ostrzeżenia związane z negatywnymi procesami przyrodniczymi, społecznymi i gospodarczymi nie zawsze były wysłuchiwane i wykorzystywane przez decydentów.

W 2006 r. PTG zostało wpisane na listę organizacji pożytku publicznego. Jednym z podstawowych celów działania Towarzystwa jest kształtowanie społecznej świadomości geograficznej, czemu służą organizowane wycieczki i działalność popularyzacyjna. Ważną rolę edukacyjną odgrywają organizowane od 1974 r. Olimpiady Geograficzne dla uczniów szkół średnich. Młodzi Polacy wielokrotnie zwyciężali indywidualnie i drużynowo w Międzynarodowych Olimpiadach Geograficznych.

Dzięki wybitnym umysłom, nowatorskim koncepcjom i ideom, ale także wytężonej pracy wielu uczonych i społeczników – członków Towarzystwa wniesiony został znaczący wkład do dorobku geografii światowej. Po wojnie przyczynili się do tego m.in. profesorowie: Tadeusz Bartkowski, Stanisław Berezowski, Zbyszko Chojnicki, Maria Dobrowolska, Jan Dylik, Kazimierz Dziewoński, Rajmund Galon, Alfred Jahn, Maria Kiełczewska-Zaleska, Mieczysław Klimaszewski, Jerzy Kostrowicki, Jerzy Kondracki, Bogumił Krygowski, Antoni Kukliński, Stanisław Leszczycki, Henryk Maruszczak, Ludwik Straszewicz, Józef Szaflarski, Tadeusz Wilgat, Antoni Wrzosek, Stanisława Zajchowska i wielu innych.

Międzynarodowe uznanie

Polska geografia zawsze cieszyła się wielkim uznaniem za granicą. Tak było w okresie międzywojennym, podobną sytuację notujemy obecnie. Doniosłym sukcesem zakończyły się odbywające się w naszym kraju: II Zjazd Słowiańskich Geografów i Etnografów (1927), XIV Kongres Międzynarodowej Unii Geograficznej (1934), a także Konferencja Regionalna Międzynarodowej Unii Geograficznej (2014). Po wojnie, pomimo żelaznej kurtyny, polscy geografowie z sukcesem rozwijali współpracę międzynarodową. Polska stała się centralnym miejscem spotkań geografów świata wschodniego i zachodniego. O międzynarodowej pozycji polskiej geografii świadczy fakt, że Polacy byli wybierani do pełnienia odpowiedzialnych funkcji w Międzynarodowej Unii Geograficznej. Wiceprzewodniczącymi tego gremium byli profesorowie Eugeniusz Romer (w latach 1928-38 i 1946-49), Stanisław Pawłowski (1938-39), Stanisław Leszczycki (1964-68 i 1972-76) oraz Jerzy Kostrowicki (1976-1984). W okresie 1984-92 Leszek A. Kosiński sprawował funkcję sekretarza generalnego i skarbnika MUG. W latach 1968-72 funkcję przewodniczącego Międzynarodowej Unii Geograficznej pełnił jedyny jak dotąd Polak – prof. Stanisław Leszczycki. Przed wojną prof. Jerzy Smoleński przewodniczył Komisji Demograficznej Ligi Narodów (1938-39). Geografowie czynnie włączali się w działania władz niepodległej Polski w poszukiwaniu zagranicznych rynków zbytu dla polskich towarów. Podczas jednej ze związanych z tym ekspedycji zmarł tragicznie prof. Ludomir Sawicki (1928).

Współcześnie obchodzące 100-lecie swojej działalności Polskie Towarzystwo Geograficzne jest największą organizacją naukowo-zawodową i społeczną geografów, skupiającą przedstawicieli wszystkich subdyscyplin i specjalności geograficznych. Co szczególnie istotne, działalność ta częstokroć wykracza poza tradycyjnie rozumianą geografię, integruje bowiem badaczy i miłośników pokrewnych dziedzin: ochrony środowiska i gospodarki przestrzennej, geologii, botaniki, ekonomii, socjologii, historii, architektury i urbanistyki.

100-lecie Polskiego Towarzystwa Geograficznego w 2018 r. jest znakomitą okazją do przypomnienia chlubnej tradycji geografii w Polsce i przywołania jej największych osiągnięć, jest też dobrym momentem do zastanowienia się nad wyzwaniami przyszłości.

Jubileusz

Uroczystości jubileuszowe rozpoczęły się już w dniach 1-4 czerwca 2016 r. prestiżową wystawą ilustrującą tradycje polskiej geografii i Międzynarodowym Kongresem Geograficznym w Paryżu, który odbywał się w Ambasadzie RP, Bibliotece Polskiej oraz w Stacji Naukowej Polskiej Akademii Nauk. Wydarzenia w Paryżu dowodzą, że polska geografia wnosi własne, narodowe idee i koncepcje także do wspólnoty europejskiej. Honorowy patronat nad wystawą i konferencją objęli ówczesny ambasador RP w Paryżu dr Andrzej Byrt oraz rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego prof. dr hab. med. Wojciech Nowak.

Obchodom jubileuszowym planuje się nadać uroczysty i podniosły charakter. Przewidywane są specjalne okolicznościowe konferencje, w tym jubileuszowe spotkanie Polskiego Towarzystwa Geograficznego w Warszawie 27 stycznia 2018 r., Kongres Geografii Polskiej w Warszawie zwołany z okazji 100-lecia Towarzystwa i 100-lecia geografii na Uniwersytecie Warszawskim (12-14 kwietnia 2018 r.), konferencja pt. „Rola geografii w utrwalaniu Niepodległej Polski i w Jej rozwoju” (Kraków, 21-23 czerwca 2018 r.), konferencja pt. „Geografia jako nauka aplikacyjna” (Warszawa, grudzień 2018 r.), a także liczne wystawy oraz specjalne wydawnictwa. Podkreśleniem rangi wydarzenia jest uchwała Komitetu Nauk Geograficznych Polskiej Akademii Nauk z 2015 r. o uznaniu Roku Jubileuszowego 2018 Rokiem Polskiej Geografii. Polskie Towarzystwo Geograficzne wspólnie z Komitetem Nauk Geograficznych PAN czynią starania o zorganizowanie wystawy oraz okolicznościowej sesji naukowej w Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej.

100-lecie PTG i związany z tym Rok Polskiej Geografii będą doskonałą okazją do pogłębienia współpracy wielu środowisk, nie tylko geograficznych, oraz spotkań w formule integracji. Pragniemy, aby jubileusz odbywał się godnie, z podkreśleniem rangi Towarzystwa i polskiej geografii. Należy wyrazić nadzieję, że to wyjątkowe wydarzenie pozwoli polskiej geografii zająć należne jej miejsce w świadomości społecznej i w życiu kraju, a także podkreślić jej rangę w skali międzynarodowej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Kiedy obowiązuje post?

Ks. Ryszard Kamiński
Edycja płocka 9/2003

Bożena Sztajner

Moi rodzice opowiadali mi, że kiedyś w okresie Wielkiego Postu wypalano nawet garnki, żeby nie została w nich ani odrobina tłuszczu. Dziś praktyka postu w Kościele jakby złagodniała. Przykazanie kościelne mówi o czasach pokuty, ale pozostaje problem, jak rozumieć te "czasy pokuty". Czy 19 marca, w czasie Wielkiego Postu, można zawrzeć sakrament małżeństwa z weselem? Czy w piątek można iść na dyskotekę? Czy w Adwencie można się bawić? Czy post nadal obowiązuje w Kościele?

Czwarte przykazanie kościelne, które dotyczy tych spraw, brzmi: "Zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w okresach pokuty powstrzymywać się od udziału w zabawach". Wydaje się, że najważniejszym wyrażeniem w tak sformułowanym przykazaniu jest słowo "pokuta". Katechizm Kościoła Katolickiego precyzuje, że chodzi tutaj o pokutę wewnętrzną, która polega na nawróceniu serca, przemianie postaw, radykalnej zmianie całego życia na lepsze. To jest podstawowa, prawdziwa wartość pokuty, jej sedno. Takiej pokuty oczekuje od chrześcijanina Pan Bóg i Kościół. Chrześcijanie są zobowiązani do jej praktykowania cały czas. Ponieważ jednak różnie z tym bywa w ciągu kolejnych dni i miesięcy, Kościół ustanowił dni i okresy pokuty, gdy koniecznie należy praktykować czyny pokutne, które wspomagają nawrócenie serca.
Jakie są te czyny pokutne? Wykładnia do omawianego przykazania podana przez Sekretarza Generalnego Episkopatu Polski wylicza: "modlitwa, uczynki pobożności i miłości, umartwienie przez wierniejsze pełnienie obowiązków, wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych i post". Czas zaś pokuty, określony przez czwarte przykazanie, to poszczególne piątki całego roku i Wielki Post. We wszystkie piątki całego roku oraz w Środę Popielcową i Wigilię Bożego Narodzenia (o ile nie przypada wtedy IV niedziela Adwentu), obowiązuje chrześcijanina powstrzymanie się od spożywania pokarmów mięsnych, gdy ukończył on 14 rok życia. Zaleca się jednak, aby także młodsze osoby wprowadzać do tej praktyki, nie czekając aż osiągną one 14 lat. Warto jeszcze dodać, że według Konstytucji Apostolskiej Paenitemini zakaz spożywania pokarmów mięsnych nie oznacza zakazu spożywania nabiału i jaj oraz przyprawiania potraw tłuszczami zwierzęcymi.
Prymas Polski (to także ważne) udzielił dyspensy od obowiązku powstrzymania się od potraw mięsnych w piątki wszystkim, którzy stołują się w zakładach zbiorowego żywienia, gdzie nie są przestrzegane przepisy postne, a także takim osobom, które nie mają możności wyboru potraw, a muszą spożywać to, co jest dostępne do spożycia. Dyspensa ta nie dotyczy jednak Wielkiego Piątku, Środy Popielcowej i Wigilii Bożego Narodzenia. Zatem w te trzy dni obowiązuje w każdych okolicznościach powstrzymanie się od spożywania potraw przyrządzonych z mięsa.
Po wyjaśnieniu wymagań IV przykazania kościelnego w odniesieniu do wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych, zwróćmy uwagę na "nakazane posty" w tym przykazaniu. Post może być jakościowy i ilościowy. Ten pierwszy dotyczy niespożywania określonych pokarmów, np. mięsa. Ilościowy zaś polega, według wyżej wspomnianej Konstytucji Apostolskiej, na spożyciu jednego posiłku dziennie do syta i dopuszcza możliwość przyjęcia "trochę pokarmu rano i wieczorem". Taki post obowiązuje wszystkich wiernych między 18 a 60 rokiem życia w Środę Popielcową i w Wielki Piątek. Należy tutaj powtórzyć wcześniej napisane słowa, że ci, którzy nie mają 18 lat, właściwie od dzieciństwa powinni być wychowywani do spełniania tej praktyki. Błędem byłoby stawianie tego wymagania dopiero od wieku pełnoletności. Racje wydają się oczywiste i nie ma potrzeby ich przywoływania w tym miejscu.
Gdy chrześcijanin podlega uzasadnionej niemożności zachowania wstrzemięźliwości w piątek, powinien podjąć inne formy pokuty (niektóre z nich zostały przytoczone wcześniej). Natomiast post ilościowy i jakościowy w dwa dni w roku: Wielki Piątek i Środę Popielcową, powinien być koniecznie zachowywany. Winien rozumieć to każdy chrześcijanin, nawet ten, który słabo praktykuje wiarę. Dyspensa Księdza Prymasa, o której wspomniałem wcześniej, nie dotyczy zachowania postu w te dwa dni roku. Ci zaś, którzy z niej korzystają, powinni pomodlić się w intencji Ojca Świętego, złożyć ofiarę do skarbonki z napisem "jałmużna postna", lub częściej spełniać uczynki miłosierdzia.
Jeszcze kilka słów o zabawach. Powstrzymywanie się od udziału w nich obowiązuje we wszystkie piątki roku i przez cały Wielki Post, łącznie z dniem św. Józefa (19 marca) - jeśli wtedy trwa jeszcze Wielki Post. Adwent nie został zaliczony do czasów pokuty, dobrze jednak byłoby w tym czasie powstrzymać się od udziału w zabawach, zachowując starą i dobrą polską tradycję - Adwent trwa bardzo krótko, a karnawał jest tak blisko. W Adwencie zaś - co staje się coraz powszechniejszą praktyką - jest wiele spotkań opłatkowych, które mają inny charakter. Warto je upowszechniać i pozostawać w radosnym, pełnym nadziei oczekiwaniu na przyjście Zbawiciela w tajemnicy Bożego Narodzenia.

Od marca 2014 r. obowiązuje nowa wersja IV przykazania kościelnego

Przeczytaj także: Nowa wersja IV przykazania kościelnego - powstrzymanie się od zabaw tylko w Wielkim Poście
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Marek Jędraszewski gratuluje zwycięstwa naszym skoczkom

2018-02-19 18:02

Polska drużyna skoczków narciarskich zdobyła dzisiaj brązowy medal w konkursie drużynowym w skokach narciarskich podczas igrzysk olimpijskich w Pjongczang 2018 r. Polskiej reprezentacji gratuluje metropolita krakowski arcybiskup Marek Jędraszewski.

www.flickr.com/Adam Bujak

"Drodzy Panowie: Stefanie, Macieju, Dawidzie i Kamilu, serdecznie gratuluję Panom zdobycia brązowego medalu olimpijskiego po pięknej i porywającej walce aż do samego końca. Dziękuję Panom, że w tak piękny sposób rozsławiacie imię Polski na całym świecie. Serdecznie Panom błogosławię - Wasz metropolita abp Marek Jędraszewski".

W konkursie drużynowym w skokach narciarskich, który odbył się dzisiaj podczas zimowych igrzysk olimpijskich w Pjongczang, polska drużyna w składzie: Kamil Stoch, Dawid Kubacki, Maciej Kot, Stefan Hula zajęła trzecie miejsce na podium i zdobyła brązowy medal olimpijski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem