Reklama

Czas wdzięczności

2017-05-18 10:53

Urszula Buglewicz
Edycja lubelska 21/2017, str. 6

Paweł Wysoki

Parafia pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Bystrzycy obchodziła jubileusz 300-lecia budowy kościoła. Uroczystości połączone z odpustem ku czci św. Floriana, z udziałem jednostek straży pożarnej z gminy Wólka, odbyły się 7 maja pod przewodnictwem abp. Stanisława Budzika

Parafia w Bystrzycy należy do najstarszych w naszej diecezji. Pierwsze wzmianki w źródłach pisanych pochodzą z 1325 r., ale istnieje uzasadnione przypuszczenie, że wspólnota katolicka istniała tam znacznie wcześniej. Według miejscowej tradycji pierwszy drewniany kościół został zbudowany w okolicach byłego dworu właścicieli ziemskich, i spalony podczas najazdu Tatarów w połowie XIV wieku. Obecny, którego budowa według dokumentów kościelnych zakończyła się w 1717 r., jest trzecią świątynią wzniesioną dla chwały Bożej w podlubelskiej miejscowości. Kościół powstał dzięki staraniom ks. Jakuba Żmudzkiego, który w historii parafii najdłużej sprawował urząd proboszcza, bo ponad 50 lat. Jak podkreśla obecny proboszcz ks. Krzysztof Marzycki, „najdłuższy stażem kapłan pozostawił po sobie dzieło, które trwa już 300 lat”. Znaczną postacią w historii Bystrzycy był ks. Jan Ambroży Wadowski, który w drugiej połowie XIX wieku rozbudował kościół i umieścił w nim cenne zabytki sztuki sakralnej, w tym znajdujący się w głównym ołtarzu obraz Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny czy łaskami słynący krzyż. Za sprawą tego znanego historyka w bystrzyckiej świątyni znalazło się wiele dzieł, sprowadzonych z lubelskiego klasztoru Dominikanów po upadku powstania styczniowego.

Jubileuszowa Liturgia

Wdzięczni za swój kościół parafianie z Bystrzycy, Charlęża, Dziuchowa, Sobianowic i Swobody zgromadzili się w pierwszą niedzielę maja na modlitwie w intencji budowniczych, fundatorów i proboszczów Bystrzycy. Jubileuszowej Liturgii za trzy wielki istnienia świątyni przewodniczył abp Stanisław Budzik. U progu dziękczynnej Mszy św. ks. Krzysztof Marzycki mówił: – Wiemy, że kościół materialny łączy ludzi i gromadzi ich, aby rozwijać Kościół żywy. W tym historycznym dniu chcemy dołączyć nasze cegiełki do tej budowy, dlatego prosimy o modlitwę, szczególnie w intencji budowniczych i duszpasterzy dbających o duchowy i materialny kościół. Na ręce Księdza Proboszcza zostały złożone okolicznościowe adresy od przedstawicieli władz samorządowych, w których podkreślone zostały zasługi Kościoła dla rozwoju tożsamości narodowej. Starosta lubelski Paweł Pikula zwrócił uwagę, że świątynia w Bystrzycy jest „pomnikiem wiary minionych pokoleń, przy budowie której pracowało wiele rąk i serc składających świadectwo umiłowania Boga i Polski”. Składając jubileuszowe gratulacje, wyraził nadzieję, że ta piękna karta w dziejach Lubelszczyzny kreatywnie wpłynie na młode pokolenie, które pozostanie wierne tysiącletniej tradycji naszej ojczyzny.

Podczas dziękczynnej Mszy św. za 300 lat istnienia kościoła oraz 7 wieków chwały Bożej na bystrzyckiej ziemi abp Stanisław Budzik podkreślał, że „przez piękną świątynię przemawiają do nas wieki, które mówią o głębokiej wierze naszych przodków, wydającej dorodne owoce wiary, nadziei i miłości”. – Kościół jest domem Bożym; miejscem, gdzie rozbrzmiewa chwała Boża, gdzie Syn Boży w Eucharystii zamieszkał w tabernakulum i wciąż czeka na spotkanie z nami, gotów podjąć rozmowę i wskazać drogę życia. Ten, który nas do końca umiłował, przychodzi do nas w Chlebie dającym życie wieczne i otwiera nas na potrzeby sióstr i braci. Obdarowani przez Chrystusa chcemy się dzielić się chlebem, miłością i pomocą z innymi; chcemy służyć Bogu i człowiekowi w jego codziennych potrzebach duchowych, społecznych i materialnych – mówił Ksiądz Arcybiskup.

Reklama

Płomień wiary

Nawiązując do święta patronalnego strażaków, którzy licznie zgromadzili się w świątyni, Metropolita dziękował za zorganizowaną pomoc i ludzi spieszących ofiarnie w stanach zagrożenia życia i mienia podczas pożarów, powodzi, huraganów czy nieszczęśliwych wypadków. – Dziękujemy również za to, co robicie dla dobra wspólnot parafialnych, za obecność w życiu Kościoła. Gratuluję odwagi w tej formie wyznawania wiary. Dziękuję, że można na was liczyć w każdej potrzebie – podkreślał abp Budzik. – Niech święto patronalne pobudzi was do pracy nad sobą, do wierności Bogu, abyście swoim przykładem kształtowali kolejne pokolenia strażaków przejmujących sztafetę zatroskania o życie i sprawy ojczyzny – życzył Pasterz.

Przywołując postać św. Floriana, rzymskiego żołnierza, który 1700 lat temu oddał życie za wiarę, abp Budzik podkreślał, że jego męstwo i świadectwo umiłowania Chrystusa są wciąż aktualne, bo „zawsze cenna jest odwaga, którą posiada człowiek wyznający publicznie swoją wiarę, przyznający się do Chrystusa, Kościoła i Ewangelii; bo nasz podziw budzi człowiek gotów ofiarować własne życie dla najświętszych wartości”. – Świętych wspominamy po to, by w naszych sercach rozpalić płomień wielkich pragnień, uzdalniający nas do coraz większej wiary i coraz gorętszej miłości Boga, budzący ducha głoszenia Ewangelii i dawania świadectwa życiem o łasce, jaką otrzymaliśmy od Boga. „Idźcie i głoście” to nasze hasło, by dawać świadectwo wierze, by dążyć do świętości – podkreślał Ksiądz Arcybiskup.

Tagi:
świątynia jubileusz

Przywracają swojej świątyni dawny blask

2018-02-07 13:42

Adrian Ziątek
Edycja świdnicka 6/2018, str. IV

Neogotycki kościół pw. św. Barbary w Wałbrzychu był niegdyś przepiękną perłą architektoniczną. Wspaniała polichromia, a także bogate neogotyckie wyposażenie pozwalało wiernym wejść w cudowny nastrój modlitwy i zachwytu nad Bożym dziełem

Kronika parafii św. Barbary
Zdjęcie starego wystroju kościoła św. Barbary w Wałbrzychu

Tak było aż do lat 70. XX wieku, gdzie w duchu posoborowych zmian ówczesny włodarz parafii podjął decyzję o zmianie wystroju świątyni. Piękną niemiecką polichromię zamalowano, a wyposażenie m.in. ołtarz główny, ołtarze boczne i ambonę, usunięto z kościoła w niewiadomym dalszym przeznaczeniu. Przeniesiono również witraż z wizerunkiem św. Barbary, na boczną ścianę prezbiterium, a w jego miejsce wstawiono krzyż. Według relacji niektórych parafian, ołtarze zostały oddane do renowacji, z której co ciekawe, już nigdy nie wróciły. Jedynym elementem neogotyckiego wyposażenia kościoła, który został po dziś dzień, są organy przebudowane w 1931 r. przez firmę Sauer z Frankfurtu nad Odrą. Jest to koncertowy instrument, który posiada wyraźne cechy Orgelbewegung.

Ciekawym faktem jest, że większość parafian, tych starszych, którzy w latach 70. byli młodymi ludźmi, nie pamięta przesłanek i okoliczności zmiany wyposażenia kościoła. Nie zadziwiło ich wtedy, że z kościoła zniknęły piękne ołtarze. Wielu przyznaje, że w tamtych czasach było wiele zmian w życiu społecznym, jak i kościelnym, co wynikało również ze zmian określonych przez sobór. Być może ten aspekt przyczynił się do obojętności na wszelkie zmiany, których było bardzo dużo i były powszechne. Możliwe też, że kierowano się tym, że wszystko to, co niemieckie, powinno zostać zastąpione tym, co jest polskie. Ostatecznie można też stwierdzić, że ci dzisiejsi, starsi ludzie, byli wtedy po prostu młodzi i zajmowali się wychowywaniem swoich dzieci, pracą czy też innymi czynnościami i nie byli aż tak mocno zaangażowani w przebieg prac renowacyjnych prowadzonych w ich kościele.

Dzięki staraniu proboszcza ks. dr. Władysława Terpiłowskiego i wielu parafian w kościele zawiśnie niebawem nowa droga krzyżowa, która została już w całości wykonana w neogotyckim stylu przez znanego w diecezji rzeźbiarza z Lądka-Zdroju Mikołaja Filasa. Również dzięki działaniu organisty parafialnego, który jednocześnie jest autorem tego tekstu, udało się pozyskać do kościoła dwie nowe neogotyckie ramy do obrazów, które wiszą tymczasowo w prezbiterium. Po prawie pięćdziesięciu latach do kościoła powróciła również drewniana figura św. Józefa, która niegdyś znajdowała się w neogotyckim ołtarzu, a teraz tymczasowo jest wyeksponowana w neogotyckim elemencie ofiarowanym przez parafię Świętych Aniołów Stróżów. W ostatnich dniach przeprowadzono bardzo skomplikowany zabieg, mający na celu umocowanie postumentu pod figurę Najświętszego Serca Pana Jezusa na filarze w prezbiterium kościoła. Oryginalny postument został poddany renowacji, podczas której odkryto oryginalne kolory i złocenia, jakimi pierwotnie był pomalowany. W takim oryginalnym wyglądzie został też ostatecznie odrestaurowany, a figura Pana Jezusa wróciła na swoje pierwotne miejsce. Wszystko te działania jeden cel – powrót do tego, co było, czyli do oryginalnego wystroju. Warto zauważyć, że stacje drogi krzyżowej zostały ufundowane przez parafian, którzy czują potrzebę przywrócenia dawnego blasku swojej świątyni. Ksiądz Proboszcz jest pozytywnie zaskoczony bardzo szybkim zebraniem się fundatorów, bo udało się uzbierać wszystkich czternastu w niecały miesiąc. Na najbliższy rok jest planowana budowa ołtarza bocznego św. Józefa, którego również można zostać jednym z fundatorów. Cały proces przywrócenia wystroju wiąże się też z szeregiem prac budowlanych, które trwają w kościele od ponad roku.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Światowy Kongres Żydów potępił wypowiedź premiera Morawieckiego

2018-02-18 11:09

wpolityce.pl

W opublikowanym w nocy z soboty na niedzielę oświadczeniu przewodniczący Światowego Kongres Żydów (WJC) Ronald S. Lauder potępił „absurdalną i niesumienną” wypowiedź premiera Mateusza Morawieckiego, którą w Izraelu odebrano jako stwierdzenie, że wśród sprawców Holokaustu byli także Żydzi. Lauder zażądał odwołania tej wypowiedzi i przeprosin ze strony polskiego rządu.

KPRM

– Polski premier wykazał odrażającą ignorancję jego niesumiennym twierdzeniem, że tzw. „żydowscy sprawcy” byli częściowo odpowiedzialni za usiłowania nazistowskich Niemiec zlikwidowania europejskich Żydów – powiedział Lauder.

Dodał, że „zrozumiałe jest, iż Polacy są wyczuleni na nazywanie niemieckich nazistowskich obozów eksterminacyjnych i koncentracyjnych polskimi”. Podkreślił jednak, że rząd polski „ucieka się do ekstremalnych i niezgłębionych twierdzeń aby uwolnić od zarzutów wobec niektórych z jego rodaków ich udziału w mordach ich sąsiadów”.

Przewodniczący WJC wyraził pogląd, że „nie jest to niczym innym niż próbą fałszowania historii, która pobrzmiewa najgorszymi formami antysemityzmu i zaciemniania Holokaustu”.

Lauder zażądał „natychmiastowego odwołania i przeprosin ze strony polskiego rządu za te absurdalne i obraźliwe uwagi”.

Zdaniem Laudera, „nadszedł czas aby wszystkie europejskie rządy, w tym rząd Polski, przyznały się do roli, jaką odegrały ich społeczeństwa w pomaganiu nazistom i przyczynieniu się do prawie całkowitego zniszczenia narodu żydowskiego”.

– Włączenie Żydów do grona sprawców tych przerażających czynów i obarczanie winą ofiar, zamiast morderców jest parodią, która tylko cofnie nas jeszcze bardziej do niektórych najciemniejszych momentów w historii ludzkości – głosi oświadczenie przewodniczącego WJC.

Podczas konferencji prasowej w sobotę na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa dziennikarz Ronen Bergman, zwracając się do premiera Morawieckiego w sprawie ustawy o IPN, przedstawił historię swojej urodzonej w Polsce matki, która przeżyła Holokaust, ale wielu członków jej rodziny zginęło, ponieważ zostali zadenuncjowani na Gestapo przez Polaków. Po czym oświadczył: – Gdybym opowiedział jej historię w Polsce, byłbym uznany za przestępcę. Co wy próbujecie zrobić? Dolewacie oliwy do ognia.

Odpowiadając na pytanie Bergmana, Morawiecki powiedział m.in.: – Jest to niezmiernie ważne, aby zrozumieć, że oczywiście nie będzie to karane, nie będzie to postrzegane jako działalność przestępcza, jeśli ktoś powie, że byli polscy sprawcy. Tak jak byli żydowscy sprawcy, tak jak byli rosyjscy sprawcy, czy ukraińscy - nie tylko niemieccy.

Jak poinformował w nocy z soboty na niedzielę dziennik „Jerusalem Post” w swym wydaniu internetowym, wiceminister spraw zagranicznych Izraela Tzipi Hotovely wezwała do zwołania nadzwyczajnej narady w izraelskim MSZ w celu omówienia sytuacji powstałej po wypowiedzi premiera Morawieckiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Pjongczang: Sport, muzyka i modlitwa

2018-02-19 18:13

Rozmawia Anna Wyszyńska

Z dr n. med. Markiem Krochmalskim, członkiem Polskiej Misji Medycznej na XXIII Zimowej Olimpiadzie w Pjongczang rozmawia Anna Wyszyńska

Archiwum Marka Krochmalskiego

– Cieszymy się wynikiem konkursu drużynowego naszych skoczków, ambitnie wywalczonym brązowym medalem, cieszymy się złotym medalem Kamila Stocha na dużej skoczni. Ale pozostanie w pamięci gorycz tamtej soboty, kiedy w indywidualnym konkursie na skoczni normalnej nasi zawodny zostali poza podium.

– Tamtej soboty było bardzo zimno, temperatura odczuwalna wynosiła chyba minus 25 stopni. Były duże porywy wiatru i czekaliśmy, że organizatorzy przerwą zawody, ale tak się nie stało. To nie nasze decyzje. Taki jest sport. To prawda, że po pierwszej serii już witaliśmy się z gąską, i spotkał nas bolesny zawód. Natomiast dobrze, że w kolejnych startach nasi skoczkowie pokazali swoje możliwości.

– Dzięki Panu możemy też dowiedzieć się trochę o tym, co dzieje się poza zawodami.

– Niedawno mieliśmy na igrzyskach Dzień Polski. W Gangneung odbył się koncert fortepianowy pod patronatem honorowym Agaty Kornhauser-Dudy, żony prezydenta RP Andrzeja Dudy. Obecni byli przedstawiciele polskiej ambasady, przedstawiciel prezydenta RP odczytał w jego imieniu list. W tym wydarzeniu uczestniczył bp Marian Florczyk – duchowy opiekun sportowców. Był też koncert fortepianowy w wykonaniu Łukasza Krupińskiego. W programie – muzyka Fryderyka Chopina i Ignacego Jana Paderewskiego. W koncercie uczestniczyli przedstawicieli Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, narodowych komitetów olimpijskich, goście koreańscy, misja olimpijska, medyczna, trenerzy, zawodnicy. Nasi goście dowiedzieli się trochę o Polsce, o naszej historii i kulturze, o przypadającym w tym roku 100-leciu odzyskania niepodległości.

– W środę 14 lutego przypadał Popielec.

– W Środę Popielcową były odprawione trzy Msze św. w języku polskim w Pjongczang, w Gangneung oraz w miejscowości, gdzie mieszkają sponsorzy igrzysk. Oczywiście była również Msza św. w niedzielę 18 lutego, na którą przyszli wszyscy skoczkowie, a także inni sportowcy. To zawodnicy odczytali przypadające na ten dzień czytania liturgiczne. Mszę św. odprawił ks. Edward Pleń, bardzo lubiany i dzięki swojej serdeczności i otwarciu na innych, bardzo pomocny kapłan. Wręczał zawodnikom medaliki poświecone przez papieża Franciszka, natomiast bp Marian Florczyk, który opuścił już Pjongczang, wcześniej wręczył zawodnikom obrazki z relikwiami św. Jana Pawła II.

– Żałujemy, że nasi zawodnicy wywalczyli dotąd tak mało medali.

– Te igrzyska nie są naszym sukcesem pod tym względem, ale mimo wszystko było wiele sportowych emocji, jak chociażby ambitna rywalizacja naszych skoczków. Pięknie wystartowali nasi olimpijscy debiutanci w łyżwiarstwie figurowym, para taneczna Natalia Kaliszek i Maksym Spodyriew. Warto wiedzieć, że ich trenerką jest była polska zawodniczka w tej dyscyplinie Sylwia Nowak, która obecnie cały swój czas poświęca naszej parze tanecznej i młodemu narybkowi. Patrząc na ich występy, nie zawsze zdajemy sobie sprawę jak dochodzi się do olimpijskiego startu. To są tysiące godzin ćwiczeń i żelazna dyscyplina.

– Media piszą o niewielkiej liczbie kibiców na zawodach.

– To zależy od konkurencji. Tam, gdzie startują Koreańczycy np. w konkurencjach łyżwiarskich, jak jazda figurowa, short track, publiczności jest bardzo dużo. A z kolei skoki narciarskie, które dla nas były tak ważne, nie były transmitowane przez koreańską telewizję, bo nie było tam zawodników koreańskich. Faktem jest, że kibiców z Europy nie ma tutaj zbyt wielu. To zapewne sprawa odległości. Z Polski do Seulu leci się 8 godzin, z Europy Zachodniej jest to jeszcze dłuższy dystans. Z Korei Północnej przyjechała dużą grupa czirliderek, które pięknie dopingowały swoich zawodników. Dodam też, że nic się nie zmieniło, jeżeli chodzi o najwyższą ocenę igrzysk od strony organizacyjnej: świetne jedzenie, które chwalą wszyscy nasi sportowcy, czystość, punktualność. To wszystko jest naprawdę znakomite.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem