Reklama

Powołani, aby służyć

2017-05-18 10:53

Ks. Tomasz Zmarzły
Edycja sosnowiecka 21/2017, str. 3

Archiwum
Klerycy naszego seminarium podczas praktyk w szkole

54. Tydzień Modlitw o Powołania w diecezji sosnowieckiej dobiegł końca. Trwa jednak modlitwa o powołania do stanu kapłańskiego i zakonnego, m.in. comiesięczne pierwszoczwartkowe nabożeństwa, sztafeta modlitwy o powołania podejmowana przez parafie diecezji, czy też akcje powołaniowe kleryków naszego seminarium. Wciąż rozrastają się grupy Apostolatu „Margaretka”

Rozmaici są księża. Nieraz są księża drągale, tak wysokiego wzrostu, że nie potrzebują wchodzić na stołek, żeby zapalić najdalszą świeczkę na choince, czasem tak mali, że na ambonie wspinają się na palce – żeby ich było widać. Czasem są słabi, łykają proszki i ziółka, a czasem tak silni, że potrafią na wsi byka złapać za rogi i zatrzymać, kiedy się zerwie ze sznura. Niekiedy chudzi jak piszczele, a czasem – grubasy (...). Czasem śpiewają tak pięknie, że babcie chciałyby w kościele bić brawa, ale nie wypada, a czasem piszczą i ryczą tak, że myszy uciekają. Czasem mówią piękne kazania, a czasem się jąkają. Wszyscy jednak księża – i wysokiego wzrostu, i mali, i szczupli, i grubi zakochali się w Panu Jezusie” – tak kiedyś pisał o kapłanach słynny poeta ks. Jan Twardowski.

Zakończył się 54. Tydzień Modlitw o Powołania, jednak modlitwa o powołania do stanu kapłańskiego i zakonnego to szczególne zadanie, jakie winniśmy podjąć, bo jak mówił Pan Jezus: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało” (Łk 10, 2). Comiesięczne pierwszoczwartkowe nabożeństwa, sztafeta modlitwy o powołania podejmowana przez parafie naszej diecezji sosnowieckiej, akcje powołaniowe kleryków naszego seminarium, rozrastające się grupy Apostolatu „Margaretka” – to z całą pewnością godne podkreślenia inicjatywy.

„Bez nieustannej i kontemplacyjnej modlitwy nigdy nie będzie duszpasterstwa powołaniowego ani też misji chrześcijańskiej. W związku z tym trzeba zasilać życie chrześcijańskie przez słuchanie Słowa Bożego, a przede wszystkim dbać o osobistą relację z Panem w adoracji eucharystycznej, będącej uprzywilejowanym miejscem spotkania z Bogiem” – wskazał Ojciec Święty Franciszek w tegorocznym orędziu na Światowy Dzień Modlitw o Powołania.

Reklama

Miesiąc maj i czerwiec obfituje w rocznice święceń kapłańskich. W diecezji sosnowieckiej w tym roku szczególne jubileusze 60 lat służby Bogu i Kościołowi świętują: ks. Kazimierz Mrówka i ks. Zygmunt Woźniak; 50 lat kapłaństwa obchodzą: ks. Tadeusz Grodek, ks. Bronisław Saługa i ks. Leszek Turek, zaś 25-lecie: ks. Władysław Barcicki, ks. Zbigniew Bigaj, ks. Dariusz Drzewiecki, ks. Włodzimierz Machura, ks. Antoni Mańka, ks. Andrzej Mróz, ks. Józef Mularczyk, ks. Stanisław Rozner i ks. Grzegorz Walczak.

To właśnie im Pasterz Kościoła sosnowieckiego, biskup ordynariusz Grzegorz Kaszak w czasie tegorocznej Mszy św. Krzyżma w bazylice katedralnej pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Sosnowcu życzył: „Niech Boży Duch wypełnia Wasze serca i umysły, abyście do końca wytrwali w przyjaźni i wierności z Panem naszym Jezusem Chrystusem. Życzymy Wam dużo radości, pokoju i obfitości łask Bożych”.

Powołanie do służby dla Boga i powierzonych wiernych jest pięknym, ale zarazem trudnym zadaniem. Wiedzą o tym nie tylko klerycy i kapłani odpowiadający codziennie na głos Pana Boga, lecz także wierni, którzy codziennie modlą się za swoich pasterzy. W tym szczególnym roku jubileuszów niech Maryja Matka Kapłanów wszystkich otoczy swoją macierzyńską i czułą opieką.

Tagi:
Tydzień Modlitw o Powołania

W ciszy słychać najlepiej

2018-04-18 11:44

Agnieszka Dziarmaga
Niedziela Ogólnopolska 16/2018, str. 26-29

Miejsce pod Łysicą w pobliżu źródełka św. Franciszka, przytulone do pachnącej żywicą ściany Puszczy Jodłowej. Turyści i pielgrzymi wchodzą tędy na owiany tajemnicą Łysiec w Górach Świętokrzyskich. Święta Katarzyna –to miejsce wybrały sobie ponad 200 lat temu bernardynki klauzurowe. A może legendarne uroczysko wybrało sobie mniszki za osadniczki?

T. D.
Matka przełożona dogląda plonów w przyklasztornym ogrodzie

Wiosną, gdy przekwitną leszczyny i zazielenią się łąki, zaludnia się szlak na Łysicę. Niektórzy mają szczęście podpatrzeć mniszki pracowicie gracujące grządki w ogrodzie (który rozsławił je w okolicy), a nawet sprawnie jeżdżące na traktorze. Gospodarstwo sióstr to rzecz wymagająca. Jednak istotą tego pracowitego życia, spędzanego w klasztornych murach i otaczającym je ogrodzie do ostatniego oddechu, pozostaje modlitwa. I więź z Jezusem, której wciąż i wciąż im za mało.

Z Drzewicy do puszczańskiego eremu

Bernardynki posługują wyłącznie w Polsce, a w Świętej Katarzynie od 1815 r. Obowiązująca klauzura konstytucyjna nakłada na to skromne, pracowite i przemodlone życie określone reguły. Oficjalna nazwa zakonu brzmi: Mniszki Trzeciego Zakonu Regularnego św. Franciszka z Asyżu.

Korzenie duchowości i historii bernardynek to Trzeci Zakon św. Franciszka. Powstanie bernardynek jest związane z działalnością w Polsce św. Jana Kapistrana. Siostry były najpierw tercjarkami. Wspólnotowe życie zamknięte, jeszcze nie w pełni klauzurowe, podjęły w 1459 r. w klasztorze na krakowskim Stradomiu. W XVI wieku istniało już ponad 30 domów żeńskich w Polsce. W 1561 r. Pius II dla pierwszych sióstr żyjących w klauzurze nadał pierwsze ustawy połączone ze ślubami. Nowelizacje ustawowe następowały z nadania kolejnych papieży – Mikołaja IV i Leona X. Początki klasztoru drzewickiego – macierzystego dla św. Katarzyny – to z kolei 1626 r. Gdy klasztor w Drzewicy spłonął, siostry tułały się po dworach szlacheckich i doświadczały z całym narodem klęsk powstańczych; były to trudne czasy popowstaniowe. 19 lipca 1815 r. decyzją kapituły w Paradyżu i z nadania biskupa de Boża Wola Górskiego siostry osiedliły się w Świętej Katarzynie. Do klasztoru pod Łysicą przybyło 8 sióstr. Miejsce było niezwykłe, na poły owiane legendą. Nazywały je eremem. Pierwszy kościół miał wznieść, z pomocą bernardynów, Włocławek – dawny rycerz Jagiełły, który zapragnął życia pustelniczego, a zarazem szukał schronienia dla figurki św. Katarzyny, którą przywiózł z Ziemi Świętej. Kościół i klasztor Bernardynów erygował bp Jan Rzeszewski w 1478 r. Zabudowania niejednokrotnie niszczyły pożary, m.in. w 1847r., co wymuszało przebudowę obiektu.

„Partyzantka”, oświata, nowinki

Bernardynki osiadłe w Świętej Katarzynie, pomimo nękających ich dom pożarów, nie opuściły nowej siedziby i odbudowały klasztor z kościołem. W 1864 r. klasztor został uznany za etatowy – we wspólnocie mogło być do 14 sióstr. W 1905 r. wraz z ukazem tolerancyjnym otwarto nowicjat dla 6 sióstr. W 1920 r. było ich już 20.

Do II wojny światowej klasztor utrzymywał się z jałmużny oraz z posagów, które wnosiły kandydatki pochodzące ze szlacheckich lub mieszczańskich rodzin. Siostry na co dzień oddawały się przede wszystkim modlitwie, wykonywały prace domowe, specjalizowały się w hafcie, natomiast sprawy gospodarcze prowadzili tercjarze przy klasztorze.

II wojna światowa nie ominęła klasztoru, który po części, od strony gospodarczej, zajęli Niemcy. M. Bernarda Karmańska, doskonale władająca niemieckim, potrafiła stworzyć pozory względnie poprawnych relacji, które były przykrywką dla udzielania pomocy partyzantom. I tak tercjarki, idąc po wodę do źródełka św. Franciszka, w konewkach dostarczały zupę polskim partyzantom... Klasztor nie uniknął represji, w tym rewizji. Czasy PRL-u stwarzały kolejne zagrożenia, ale powoli do zakonu wkraczały nowinki – m.in. podłączenie energii elektrycznej w latach 50. ubiegłego wieku wniosło spore zmiany w codzienne życie sióstr.

W okresie powojennym siostry z pomocą tercjarek prowadziły szkołę dla dziewcząt, która funkcjonowała jeszcze w latach 60. XX wieku. Placówka stanowiła kontynuację inicjatyw przedwojennych i łączyła się z misją bernardynek. – Bernardynki, gdy przybyły do eremu pod Łysicą, przywiozły ze sobą kilka dziewcząt, którym udzielały nauki w Drzewicy. Tutaj liczba ich wzrosła do dziewięciu – wyjaśnia s. Krystyna. O formalnej szkole można mówić w zasadzie od 1925 r. Uczennice – dziewczęta głównie z chłopskich rodzin – uczyły się prac domowych: gotowania, szycia, haftu, materiałoznawstwa, poznawały podstawy języka polskiego i, co może najważniejsze – uczyły się budować relacje międzyludzkie, żyć wiarą. Siostry do dzisiaj wspominają imiona nauczycielek zapisanych w dziejach szkoły: s. Emanuela, s. Asumpta, s. Piusa, s. Koleta, s. Hiacynta czy niezapomniany nauczyciel historii Bolesław Skrzeczyna. Doskonale pamięta tamte czasy 91-letnia dziś s. Piusa, która pracowała w księgowości i pomagała w szkole.

Gdy otworzono świecką szkołę w Świętej Katarzynie, placówka sióstr została zamknięta (1962 r.), ale jeszcze do dzisiaj zjawiają się u furty dawne wychowanki, by dziękować i ciepło wspominać pobierane tutaj nauki, tak jak p. Maria, mieszkanka Michniowa, która zachowuje w pamięci jasełka, przedstawienia. Stanisław Rembowiecki (obecnie mieszkaniec Nowej Soli) wspomina gospodarskie i kulinarne talenty swojej mamy – absolwentki szkoły sióstr, która wspaniale potrafiła ugotować coś z niczego.

Wpływ na klasztorne życie miały także zmiany posoborowe, skutkujące z jednej strony reformą liturgii – wprowadzeniem do niej języka polskiego, ale i rezygnacją z wyposażania kandydatek w wiano, wreszcie udoskonalaniem warunków życia w klasztorze (rewolucją było choćby założenie centralnego ogrzewania; w klasztorze w całości zbudowanym z kamienia utrzymywała się przejmująca wilgoć, opał był drogi, pomieszczenia – wciąż niedogrzane).

Świat puka do furty

Czy krata odgrodziła siostry od świata i jego spraw? Absolutnie, znają je jak mało kto, jak wytrawne socjolożki i psycholożki, bo dzisiejszy, zapędzony i goniący za sukcesem świat wciąż wyrzuca na margines tych, którzy nie nadążają. Jest ich dużo, bardzo dużo, coraz więcej. To oni dzwonią do klasztoru i proszą o chwilę rozmowy, pukają do furty, gdzie cierpliwie wysłuchuje ich s. Krystyna, piszą maile. Młodzi, coraz więcej młodych. Problemy? Siostra przełożona Tadeja Strona wylicza wszelkiego rodzaju uzależnienia, które ich uwięziły: od alkoholu, narkotyków i używek po zniewolenie przez seks i Internet. Wiele młodych małżeństw prosi także o wymodlenie wyczekiwanego poczęcia dziecka. Wielu rozmówców tak niewiele sobie obiecywało po wizycie w klasztorze, wielu trafiło tutaj niespodziewanie, a potem dziwią się, że doznali uzdrowienia, że „tego rodzaju rzeczy można usłyszeć u sióstr”...

W Polsce nadal panuje silna wiara w skuteczność modlitwy sióstr bernardynek. – Choć żyjemy za kratą, poza światem – dla Pana Jezusa i z jak najczęstszą modlitwą, której tak bardzo pragniemy – to zewnętrzny świat przychodzi do nas z intencjami, rozmowami, w listach. Szczególnie młodzi ludzie tak bardzo potrzebują kontaktu, uwagi, rozmowy – mówi matka przełożona.

Siostry poznają także ten zewnętrzny świat przez kościół klasztorny pw. św. Katarzyny, w którym modlą się parafianie i turyści. Przypatrują się im z klauzurowego chóru. Są organistkami, zakrystiankami, dbają o kwiaty i bieliznę kościelną, starają się sprostać zainteresowaniu ze strony turystów. W świecie poza murami klasztoru mniszki są w pewnym sensie obecne przez owoce swojej pracy: słynne na całą Polskę hafty, kwiaty z ogrodu, sad i warzywniak (obdarzają one mnóstwem plonów, które są potem przerabiane w klasztornej kuchni), miody z własnej pasieki. Jedna z sióstr jest absolutną specjalistką w harmonijnej współpracy z pszczołami. Dzisiaj ogród – w którym gościłam nie raz i rozkoszowałam się widokiem kolekcji róż, podziwiałam wypieszczone szklarnie, czereśniowe drzewa, zagony bobu i szpinaku – to gospodarstwo na własne potrzeby, choć jeszcze do lat 80. XX wieku funkcjonowała tu szklarnia z pomidorami i nowalijkami. Pamiętam, jak śp. bp Kazimierz Ryczan opowiadał, jaki to specjał: zsiadłe mleko i placki ziemniaczane z klasztornej kuchni...

Tajemnica i zaproszenie

W Świętej Katarzynie posługuje dziś 26 sióstr w wieku od 33 do 91 lat. Potrzeba im młodych, modlą się o powołania, których spadek dotyka większość zakonów i zgromadzeń, tak jak niż demograficzny dotyka polskie szkoły. A powołanie? To zawsze zaproszenie i tajemnica, to wybór – jak mówią – „większej miłości”.

S. Kamila, góralka, od dawna czuła, że to jest to; przez znajomego księdza i jego opowieści poznawała charyzmat i to tajemnicze, z pozoru inne życie. Nudne? – Każdą minutę mamy zagospodarowaną, każda jest na wagę złota, tym bardziej że nas tak ciągnie do Pana Jezusa... Każda z nas jest nabrzmiała tymi intencjami, ludzkimi prośbami, a że mamy to szczęście, iż Jezus jest w zasięgu naszych rąk, to biegniemy do Niego – opowiada matka przełożona.

– „Pójdź za Mną, jeśli chcesz” – te słowa Jezus nieustannie zasiewa w ludzkim w sercu, zasiał je również w moim. Dla mnie być powołaną to być w drodze, na której wybieram bycie z Jezusem, mając pewność, że On mnie uprzedza – tłumaczy s. Kamila. – Uprzedza mnie swoim słowem, które codziennie kształtuje moją tożsamość i posłannictwo w życiu klauzurowym. Jego gesty miłości, które odkrywam, pochylając się nad słowem Bożym, przemieniają mnie i zanurzają w pięknie Jezusowego człowieczeństwa. Ukazują mi, że 30 lat ukrytego życia Jezusa to ukłon Boga Ojca w stronę mojej codzienności, która również jest niewidoczna dla świata, jest cicha, prosta, ukryta za murami – wyjaśnia.

Codzienne życie

Pobudka jest o godz. 5 rano, 20 minut później siostry w kaplicy modlą się Liturgią Godzin i modlitwą myślną. Po półgodzinnej przerwie – Msza św., którą odprawia ksiądz kapelan. Po śniadaniu mniszki rozchodzą się do swoich prac: w pralni, prasowalni, kuchni, na furcie  w zakrystii, w infirmerii, ogrodzie, sadzie, gospodarstwie, przy hafcie i w sekretariacie. Praca trwa do 11.45. W południe – „Anioł Pański”, Liturgia Godzin, Koronka do Miłosierdzia Bożego, intencje danego dnia. Od 12 do 12.30 trwa odbywany w milczeniu obiad (milczenie znoszą tylko święta kościelne lub imieniny którejś z sióstr). Potem poobiednie prace do ok. 16.25. Wówczas rozpoczyna się blok modlitw popołudniowych.

Już o godz. 16.30 siostry gromadzą się na Nieszpory i półgodzinną medytację. O 17.30 jest kolacja, zaś o 18 – nabożeństwo z modlitwą różańcową lub Msza św. w kościele. Kompleta – modlitwa na zakończenie dnia trwa mniej więcej do godz. 19. Wszelkie zajęcia indywidualne kończą się o 21 i nad wspólnotą klauzurową zapada cisza nocna.

Od kilku lat w ten cykl siostry włączyły codzienną godzinną, odbywaną indywidualnie, adorację Najświętszego Sakramentu oraz intencje Kościoła, Ojca Świętego, wskazania roku duszpasterskiego i te indywidualne, ludzkie. Dużo tej modlitwy...

Za murami klasztoru czas płynie inaczej. W ciszy, rytmicznie, z określoną dyscypliną. Jakąś cząstką siebie każdy z nas zazdrości tego czasu wygospodarowanego na modlitwę, tej szansy na spojrzenie w głąb siebie, tego ogrodu pięknego jak marzenie wiosną i latem, a zimą przygarniającego wszelkie ptactwo z Puszczy Jodłowej. Zazdrościmy zdrowej kuchni bez ulepszaczy, normalnego czasu pracy, odpoczynku, snu. I ciszy. I zespolenia z Jezusem, najwyższym Dobrem, i niewahającej się przed niczym – pewności. Siostry wybrały najlepiej.

Kontakt:
Klasztor sióstr Bernardynek klauzurowych
ul. Kielecka 2, Święta Katarzyna, 26-010 Bodzentyn
tel. 41 311 22 19, e-mail: sbernardynki@gmail.com, https://bernardynkiklauzur.wixsite.com/swietakatarzyna

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: przyjmijmy Boże Prawo jak synowie, a nie niewolnicy

2018-06-20 11:10

st (KAI) / Watykan

Do przyjmowania Bożych nakazów jako umiłowane dzieci, a nie niewolnicy zachęcił Ojciec Święty wiernych podczas dzisiejszej audiencji ogólnej w Watykanie. Kontynuując cykl katechez na temat przykazań papież podkreślił, że wymagają one od chrześcijanina postawy ufności i wynikającego z niej posłuszeństwa. Jego słów na placu św. Piotra wysłuchało dziś około 15 tys. wiernych.

pixabay.com

Na wstępie Franciszek zauważył, że w Piśmie Świętym przykazania ukazane są jako słowa wypowiedziane przez Boga wobec swego ludu. Takie ich określenie wskazuje na wpisanie ich w relację dialogu między Bogiem a człowiekiem.

Tymczasem szatan od samego początku chce oszukać człowieka i przekonać, że Bóg dąży do podporządkowanie go sobie. „Wyzwanie polega właśnie na tym: czy pierwszą normą, którą Bóg dał człowiekowi, jest podejście despoty, który zabrania i zmusza, czy też troska ojca, który opiekuje się swoimi dziećmi i chroni je przed samozagładą? Najbardziej tragiczne spośród różnych kłamstw, jakie wąż mówi Ewie, to podsunięcie myśli o Bogu zazdrosnym i zaborczym. Fakty udowadniają, że wąż kłamał” – stwierdził papież.

Ojciec Święty zauważył, że człowiek stoi na rozdrożu. Musi odpowiedzieć sobie na pytanie: „czy Bóg narzuca mi różne sprawy, czy też się o mnie troszczy? Czy Jego przykazania są tylko prawem, czy też zawierają słowo? Czy Bóg jest panem, czy Ojcem? Czy jesteśmy poddanymi czy też dziećmi? To zmaganie, zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz nas, występuje nieustannie: tysiąc razy musimy wybierać między mentalnością niewolnika a mentalnością synowską” – powiedział Franciszek.

Papież przypomniał, że jesteśmy wezwani, by przejść od legalizmu, do Ducha, który daje życie, od myślenia jak niewolnicy do myślenia po synowsku. „Świat nie potrzebuje legalizmu, ale troski. Potrzebuje chrześcijan o synowskich sercach” – stwierdził Ojciec Święty na zakończenie swej katechezy.



Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiejsza audiencja ma miejsce w dwóch miejscach: my tutaj zgromadzeni jesteśmy na placu a w auli Pawła VI jest ponad 200 chorych, którzy śledzą audiencję na telebimach. Wszyscy razem stanowimy jedną wspólnotę. Brawami pozdrówmy osoby zgromadzone w auli.

W ubiegłą środę rozpoczęliśmy nowy cykl katechez na temat przykazań. Zobaczyliśmy, że Pan Jezus nie przyszedł, aby znieść Prawo, ale aby je wypełnić. Powinniśmy coraz lepiej rozumieć tę perspektywę.

W Biblii przykazania nie żyją dla siebie, ale są częścią powiązania, relacji. Pan Jezus nie przyszedł na to, aby obalić Prawo, ale je wypełnić. Istnieje zatem ta relacja Przymierza [1] między Bogiem a Jego ludem. Na początku rozdziału 20 Księgi Wyjścia czytamy: „zaczął Bóg wypowiadać słowa” (w. 1).

Wygląda to na otwartość, taką jak inne, ale w Biblii nie ma nic banalnego. Tekst nie mówi „Bóg ogłosił te przykazania”, ale „te słowa”. Tradycja żydowska będzie zawsze nazywała Dekalog „Dziesięcioma słowami”. A termin „dekalog” oznacza właśnie to [2]. I chociaż słowa te mają formę praw, obiektywnie są przykazaniami. Dlaczego zatem autor natchniony używa właśnie tutaj terminu „dziesięć słów”, a nie „dziesięć przykazań”?

Jaka jest różnica między nakazem a słowem? Nakaz jest przekazem, który nie wymaga dialogu. Natomiast słowo jest podstawowym środkiem relacji jako dialogu. Bóg Ojciec stwarza za pośrednictwem swojego słowa, a Jego Syn jest Słowem, które stało się ciałem. Miłość karmi się słowami, podobnie jak wychowanie czy współpraca. Dwie osoby, które się nie kochają, nie potrafią się ze sobą komunikować. Kiedy ktoś przemawia do naszego serca, nasza samotność się kończy, otrzymuje słowo, dawany jest przekaz. A przykazania są słowem Boga: Bóg przekazuje siebie w tych dziesięciu słowach i oczekuje naszej odpowiedzi.

Czym innym jest otrzymywanie rozkazów, a czym innym jest dostrzeżenie, że ktoś próbuje z nami rozmawiać. Mogę wam powiedzieć: Dziś jest ostatni dzień wiosny, ciepłej wiosny,”. To jest prawda, a nie dialog. Ale jeśli wam mówię: „Co myślicie o tej wiośnie?” to zaczynam dialog. Przykazania są dialogiem. Przekaz: „Realizuje się dzięki przyjemności rozmawiania i dzięki konkretnemu dobru przekazywanemu między tymi, którzy się kochają za pośrednictwem słów. Jest dobrem, które nie polega na rzeczach, ale istnieje w samych osobach dających się nawzajem w dialogu” (Adhort. ap. Evangelii gaudium, 142).

Ale ta różnica nie jest czymś sztucznym. Popatrzymy, co się stało na początku. Kusiciel, dialbeł chce oszukać mężczyznę i kobietę w tym punkcie: chce ich przekonać, że Bóg zabronił im spożywania owocu z drzewa dobra i zła, aby byli posłuszni. Wyzwanie polega właśnie na tym: czy pierwsza norma, jaką Bóg dał człowiekowi, jest podejściem despoty, który zabrania i zmusza, czy też troska ojca, który opiekuje się swoimi dziećmi i chroni je przed samozagładą? Czy jest to słowo, czy też nakaz? Najbardziej tragiczne spośród różnych kłamstw, jakie wąż mówi Ewie, to podsunięcie myśli o bóstwie zazdrosnym- „Bóg wam zazdrości”- i bóstwie zaborczym – „Bóg nie chce, abyście byli wolni”. Fakty udowadniają, że wąż kłamał (Rdz 2, 16-17, 3.4-5). Skłonił, by myśleć, że słowo miłości było nakazem.

Człowiek stoi w obliczu tego rozdroża: czy Bóg narzuca mi różne sprawy, czy też się o mnie troszczy? Czy Jego przykazania są tylko prawem, czy też zawierają słowo, aby otoczyć mnie troską? Czy Bóg jest panem, czy Ojcem? Bóg jest Ojcem: nigdy o tym nie zapominajcie. Nawet w strasznych sytuacjach, pomyślcie, że mamy Ojca, który kocha nas wszystkich. Czy jesteśmy poddanymi czy też dziećmi? To zmaganie, zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz nas występuje nieustannie: tysiąc razy musimy wybierać między mentalnością niewolnika a mentalnością synowską. Nakaz pochodzi od pana, słowo- od ojca.

Duch Święty jest Duchem synostwa, jest Duchem Jezusa. Duch niewolników może tylko przyjąć Prawo jako ucisk i może wytworzyć dwa przeciwstawne rezultaty: albo życie złożone z powinności i obowiązków, albo gwałtowna reakcja odrzucenia. Całe chrześcijaństwo jest przejściem od litery Prawa do Ducha, który daje życie (2 Kor 3, 5-17). Jezus jest Słowem Ojca, nie jest potępieniem Ojca. Jezus przyszedł, aby zbawić swoim, a nie aby nas potępić.

Widać to, gdy dany mężczyzna lub kobieta przeżyli to przejście, albo nie. Ludzie zdają sobie sprawę, czy dany chrześcijanin myśli po synowsku, czy też jak niewolnik. I my sami pamiętamy, czy nasi wychowawcy zajmowali się nami jak ojcowie i matki, czy też tylko narzucali nam zasady. Przykazania są drogą do wolności, bo są słowem Ojca, który nas wyzwala na tej drodze. Świat nie potrzebuje legalizmu, ale troski. Potrzebuje chrześcijan o synowskich sercach [3]. Potrzebuje chrześcijan o sercu synowskim: nie zapominajcie o tym.

PRZYPISY:

1. 20 rozdział Księgi Wyjścia poprzedzony jest darem Przymierza w rozdziale 19, w którym centralne miejsce znajdują słowa: „Teraz jeśli pilnie słuchać będziecie głosu mego i strzec mojego przymierza, będziecie szczególną moją własnością pośród wszystkich narodów, gdyż do Mnie należy cała ziemia. Lecz wy będziecie Mi królestwem kapłanów i ludem świętym” (Wj 19,5-6). Terminologia ta znajduje symboliczną syntezę w Kpł 26,12: „Będę chodził wśród was, będę waszym Bogiem, a wy będziecie moim ludem” i dojdzie aż do zapowiedzi Mesjasza w Iz 7,14 czyli Emmanuela, która pojawia się ostatecznie w Mt 1,23: „Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy: «Bóg z nami»”. To wszystko wskazuje na zasadniczo relacyjną naturę wiary hebrajskiej a najpełniej – wiary chrześcijańskiej.

2. Por. również Wj 34,28b: „I napisał na tablicach słowa przymierza - Dziesięć Słów”.

3. Por. JAN PAWEŁ II, Enc. Veritatis splendor, 12: „Dar Dekalogu jest obietnicą i znakiem Nowego Przymierza, w którym prawo zostanie na nowo i ostatecznie zapisane w sercu człowieka (por. Jr 31, 31-34), zastępując prawo grzechu, które to serce skaziło (por. Jr 17, 1). Zostanie więc dane serce „nowe”, ponieważ zamieszka w nim „nowy duch”, Duch Boży (por. Ez 36, 24-28)”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Poznań: rozpoczynają się centralne obchody jubileuszu najstarszego biskupstwa

2018-06-20 20:09

msz / Poznań (KAI)

Eucharystia z udziałem legata papieskiego kard. Dominika Duki, podczas której zostanie odczytane specjalne przesłanie papieża Franciszka i koncert światowej sławy kwartetu Il Divo złożą się na obchody jubileuszu 1050-lecia pierwszej polskiej diecezji. „Chcemy w tych dniach wspólnie świętować i pokazać różne oblicza Kościoła oraz podkreślić wartość rodziny i podjąć to wielowiekowe dziedzictwo” – powiedział podczas konferencji prasowej bp Damian Bryl.

Adrian Grycuk/pl.wikipedia.org

Jak tłumaczy KAI bp Bryl, jednym z ważnych znaków obchodów będzie koronowany 50 lat temu wizerunek Matki Bożej w Cudy Wielmożnej. Uroczystej Mszy św. jubileuszowej 23 czerwca z udziałem nuncjusza apostolskiego abp. Salvatore Pennacchio oraz kilkudziesięciu arcybiskupów i biskupów będzie przewodniczył legat papieski kard. Dominik Duka, prymas Czech.

Z okazji jubileuszu w sąsiedztwie najstarszej polskiej katedry odbędzie się koncert kwartetu Il Divo, specjalizującego się w gatunku muzycznym zwanym classical crossover, znakomicie łącząc operę i muzykę klasyczną, i prezentując ją w nieco lżejszym wydaniu, dostępnym nie tylko dla koneserów.

Janusz Stefański z agencji Prestige MJM podkreśla, że będzie to „niezapomniane wydarzenie”, dlatego, że koncerty w plenerze rzadko odbywają się w Polsce. Zespół zaprezentuje przeboje od standardów o miłości Elvisa Presley’a czy Franka Sinatry, po utwory Richarda Marxa, Adel, Robbiego Williamsa. „Publiczność usłyszy wielkie hity oraz utwory operowe” – zaznacza Stefański.

Występ zespołu Il Divo poprzedzi koncert „Śpiewanki Wielkopolskie”, przygotowany przez Teatr Muzyczny w Poznaniu we współpracy z Teatrem Polskim w Poznaniu. Wydarzenie to upamiętni 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości.

„Podczas koncertu artyści wykonają dwanaście utworów w nowych aranżacjach, związanych z powstaniem wielkopolskim, uwzględniając tradycję niepodległościową zakorzenioną w Wielkopolsce” – mówi Przemysław Kieliszewski. Dyrektor Teatru Muzycznego w Poznaniu zaznacza, że koncert ma przywrócić z pamięci historycznej utwory często zapomniane jak „Marsylianka wielkopolska” czy „Gdy szedłem raz od Warty”.

Na scenie wystąpią soliści Teatru Muzycznego, Chór Akademicki Uniwersytetu im A. Mickiewicza w Poznaniu raz orkiestra Teatru Muzycznego pod batutą Piotra Deptucha. Gościem specjalnym będzie Jacek Kowalski, poeta, pieśniarz i historyk sztuk. Do wspólnego śpiewania zostanie zaproszona publiczność, która otrzyma bezpłatne śpiewniki.

W ramach jubileuszu w różnych kościołach Poznania odbędą się spotkania wspólnot i stowarzyszeń katolickich archidiecezji, m.in. Akcji Katolickiej, nadzwyczajnych szafarzy Komunii św., KSM, Ruchu Światło-Życie czy wspólnoty neokatechumenalnej.

W niedzielę 24 czerwca na Ostrowie Tumskim odbędzie się Ogólnopolski Festyn Rodzinny, organizowany przez Caritas Archidiecezji Poznańskiej i miasto Poznań, pod hasłem „Poznań dla zdrowia i rodziny – Bądźmy razem”. Rodzinne świętowanie poprzedzi Msza św. pod przewodnictwem abp. Stanisława Gądeckiego, metropolity poznańskiego.

„Festyn rozpocznie widowisko teatralne pt. „Madagaskar” przygotowane przez Teatr Muzyczny w Poznaniu, wystąpią też grupa Małe TGD oraz zespół Punto Latino” – mówi Jan Montowski, zastępca dyrektora Caritas Archidiecezji Poznańskiej.

Wśród atrakcji dla najmłodszych znajdą się m.in. place gier i zabaw, ścianki wspinaczkowe, dmuchane zamki, trampoliny. Nie zabraknie też pokazów wozów strażackich, jednostek ratowniczych oraz policji.

Rodzinne świętowanie zakończy finał loterii charytatywnej, w której można wygrać bardzo atrakcyjne nagrody. Dochód z loterii zostanie przeznaczony na pomoc osobom potrzebującym.

W ramach miasteczka prozdrowotnego podczas festynu będzie można skorzystać z bezpłatnych porad lekarzy, badań profilaktycznych oraz badania wideodermatoskopem.

Obchody jubileuszowe odbywają się pod hasłem „Poznań. Chrystus i my”. Ich celem jest ukazanie natury i misji Kościoła, lepsze poznanie jego historii i zaangażowanie wiernych w działalność ewangelizacyjną. 

Biskupstwo poznańskie powstało w 968 r. i do roku 1000 obejmowało całe państwo polskie. Biskup Jordan, ustanowiony przez papieża Jana XIII, zapoczątkował historię polskiej hierarchii kościelnej, a książę Mieszko I zbudował w Poznaniu pierwszą katedrę na ziemiach polskich. Do 1798 r. do biskupstwa poznańskiego należała m.in. Warszawa. W latach 1821-1946 w Poznaniu znajdowała się rezydencja prymasów Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem