Reklama

Dereźnia

Jubileusz 90-lecia OSP

2017-05-18 10:54

Joanna Ferens
Edycja zamojsko-lubaczowska 21/2017, str. 4-5

Joanna Ferens
Złoty Znak Związku OSP RP za wieloletnią służbę dla druha Franciszka Adamka

„Strażacy są wierni przykazaniu miłości i chrześcijańskiej tradycji, niosą pomoc bliźniemu w obliczu zagrożenia klęskami żywiołowymi” – wołał św. Jan Paweł II. W imię tych wartości druhowie strażacy, działający w jednostce Ochotniczej Straży Pożarnej w Dereźni, w przededniu wspomnienia św. Floriana, patrona strażaków, 3 maja na stadionie przeżywali jubileusz 90-lecia istnienia jednostki

Jubileuszowe uroczystości były połączone z obchodami Gminnego Dnia Strażaka, co podkreśliła w powitaniu dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury w Biłgoraju, Celina Skromak. – Na terenie naszej gminy działa 17 jednostek OSP, w tym 2 włączone do krajowego systemu ratowniczo-gaśniczego. To pokaźna liczba ponad 600 druhen i druhów. Choć często mało widoczni, służą na co dzień społeczeństwu. Można na nich liczyć o każdej porze dnia i nocy. Strażacki dorobek, tradycje, mundur, dyscyplina, wola niesienia bezinteresownej pomocy i poświęcenie w obliczu zagrożenia stanowią wartości będące źródłem uznania i szacunku społeczeństwa. Ochotniczy ruch strażacki chlubnie zaznaczył swoje istnienie na kartach historii narodu i państwa polskiego. Przykłady poświęcenia w niesieniu ratunku i pomocy są udziałem rzeszy strażaków ochotników, którzy swoją działalnością zyskują uznanie społeczne. Te wysoce pozytywne przykłady postaw strażaków ochotników, a także osób ich wspomagających znajdują uhonorowanie m.in. w przyznawanych im przez władze państwowe odznaczeniach – wskazała Celina Skromak.

Modlitwa i dziękczynienie

Uroczystość rozpoczęła się od Eucharystii sprawowanej w intencji strażaków i ich rodzin, którą koncelebrowali: kapelan Ochotniczej Straży Pożarnej i proboszcz parafii Matki Bożej Bolesnej w Korytkowie Dużym ks. Krzysztof Gajewski, ks. Krzysztof Górniak oraz dziekan dekanatu Biłgoraj Południe i kustosz sanktuarium św. Marii Magdaleny ks. Witold Batycki, który przywitał zebranych strażaków i gości. – Gromadzimy się w przededniu św. Floriana, który jest wspaniałym patronem tych wszystkich, którzy ofiarują swoją młodość i swoje siły, a często i swoje zdrowie dla ratowania drugiego człowieka. Modlimy się dziś w intencji strażaków, szczególnie z jednostki w Dereźni, prosimy o błogosławieństwo dla ich rodzin, o opiekę Matki Bożej i wstawiennictwo św. Floriana, a dla zmarłych strażaków o łaskę nieba – podkreślił ks. Batycki.

W okolicznościowej homilii ks. Gajewski podkreślał ogromną rolę strażaków dla małych społeczności lokalnych i całego systemu pożarnictwa. – Pragnę wyrazić wam, drodzy strażacy, swoją wdzięczność za to wszystko, co uczyniliście i nadal czynicie dla waszej lokalnej wspólnoty i dla Kościoła. Gratuluję wam odwagi w wyznawaniu wiary i czynnym zaangażowaniu się w życie parafii. Takich bohaterów nie powstydziłby się ani św. Florian, ani Chrystus. Ludzie religijni, w których jest Bóg, są ludźmi przyszłości. Dziękujmy Bogu za strażaków i prośmy Go, abyśmy takich druhów mieli zawsze. To dobrze, że są jeszcze ludzie, na których zawsze można liczyć, bo są tam, gdzie być powinni, bo ślubowali Bogu i ludziom. Wasza służba to nie tylko piękny mundur i wypinanie piersi do odznaczeń, ale to zaufanie, którym was obdarzyli inni, licząc na was. Pamiętajcie o tym zawsze, gdy zakładacie ten mundur. Niech ta dzisiejsza uroczystość pobudzi was do jeszcze bardziej intensywnej pracy nad swoją postawą i wrażliwością, byście w odpowiedzialny sposób kształtowali młode pokolenie strażaków, które, wychowane w duchu troski o dobro wspólne godnie przejęło po was sztafetę życia. Życzę wam, abyście cieszyli się szacunkiem i uznaniem społecznym, błogosławieństwem Boga, orędownictwem św. Floriana i dobrą kondycją fizyczną w dalszej służbie Bogu na chwałę i ludziom na pożytek – zwracał się do strażaków kaznodzieja.

Reklama

Wdzięczność i odznaczenia

Po Mszy św. przyszedł czas na uroczyste odznaczenia. Część oficjalną rozpoczęło odegranie hymnu państwowego oraz zawieszenie polskiej flagi na maszcie. Następnie jednostka OSP w Dereźni Solskiej została odznaczona złotym medalem „Za Zasługi dla Pożarnictwa” za wieloletnią, ofiarną działalność w ochronie przeciwpożarowej dla dobra społeczeństwa i Rzeczypospolitej Polskiej, zaś uroczystego udekorowania sztandaru jednostki złotym medalem dokonał starszy brygadier w stanie spoczynku, druh Mieczysław Skura. Odczytał on również list, który skierował do strażaków prezes Zarządu Głównego OSP RP Waldemar Pawlak. Odznaczeniami złotymi, srebrnymi i brązowymi medalami, a także odznaką „Strażaka Wzorowego” zostali nagrodzeni najbardziej zasłużeni druhowie strażacy.

Wszystkich zgromadzonych na uroczystości powitał prezes OSP w Dereźni Jan Kimak, który przybliżył także historię jednostki. – Nasza jednostka OSP w Dereźni powstała z inicjatywy nauczyciela Sylwestra Mydlewskiego z grupą piętnastu kolegów i druhów w 1927 r. Przechodziła czasy wzlotów i upadków, istniał przy niej nawet kabaret, co świadczy o zaangażowaniu strażaków nie tylko w niesienie pomocy ludziom, ale także w działalność artystyczną i kulturę. Przez te wszystkie lata naszą jednostkę reprezentowało dwunastu prezesów i dwunastu naczelników – podkreślił Jan Kimak.

Uznanie i gratulacje

W stronę strażaków popłynęło wiele ciepłych słów, pięknych życzeń i gratulacji. Głos zabrali m.in. posłowie na Sejm RP Piotr Olszówka i Sławomir Zawiślak. – Serdecznie gratuluję tego wspaniałego jubileuszu, podsumowania tej wielkiej pracy, jaką włożyliście w ciągu tych 90 lat. Warto podsumowywać dobrą służbę dla Ojczyzny i dobrą pracę dla drugiego człowieka, dlatego pragnę wam gorąco za to podziękować. Służba w Ochotniczej Straży Pożarnej to służba nie tylko obywatelska, ale również patriotyczna, gdyż OSP wyrosły wówczas, gdy Polski nie było jeszcze na mapach, więc, szkoląc strażaków ochotników, umacniano również miłość do ojczystego kraju.

Podziękowania i życzenia strażakom składał starosta biłgorajski Kazimierz Paterak. – Druhom strażakom z jednostki OSP w Dereźni przyszło służyć i pracować w różnych okresach dziejowych, różnych systemach politycznych i gospodarczych. Rok 1927 to był czas budowy niepodległego państwa, później przyszła II wojna światowa, Polska Ludowa, ograniczona wolność i od ponad 20 lat budujemy od nowa wolną Polskę. W tych okresach strażacy pełnili różne funkcje począwszy od oświatowej poprzez rolę budowniczych stawiających remizy, które stawały się ośrodkami kultury i postępu technicznego oraz pracowali dla lokalnej społeczności. Mimo zmieniających się sytuacji obecność i praca strażaków jest niezastąpiona i nieoceniona. I za to, drodzy druhowie, wam serdecznie w imieniu całego powiatu i swoim własnym dziękuję, życząc wam dużo zdrowia, udanych akcji i szczęśliwego powrotu z każdego wyjazdu. Należy pamiętać również o tych, którzy 90 lat temu znaleźli czas, odwagę i siły na to, by stworzyć jednostkę, która miała służyć dobru społeczności lokalnej. Wszystkim działaczom z tamtych lat, którzy już odeszli na wieczną wartę do Domu Ojca, należy się szacunek, wdzięczność i modlitwa – podkreślił Starosta biłgorajski.

Swoją wdzięczność wyrażał również wójt gminy Biłgoraj Wiesław Różyński, który sam jest także strażakiem ochotnikiem. – Chciałbym złożyć w imieniu samorządu gminnego najserdeczniejsze życzenia za ten piękny jubileusz, za trwanie w dobrym, za to, że poświęcacie swój prywatny czas dla ratowania życia, zdrowia i mienia ludzkiego. Chciałbym podziękować wszystkim strażakom za dbałość o sprzęt i o powierzone im obowiązki i dobra materialne. Dziękuję za wasze dobro i serce, jakie macie dla drugiego człowieka. Dziękuję również waszym rodzinom, tym, którzy pozostają w domu, kiedy wy w jednej chwili porzucacie wszystko i ruszacie na ratunek innym ludziom, a w domu zostają wasze mamy, żony i córki, które z wyrozumiałością, troską i wsparciem rozumieją wasze poczucie obowiązku i odpowiedzialności, dlatego że w dużej mierze praktycznie w każdym domu są rodziny strażackie. Św. Jan Paweł II podczas Mszy dla strażaków powiedział: „Pożary gaście, tylko ducha nie gaście!” – dlatego apeluję, nie pozwólmy się zgasić jako cała rodzina strażacka – mówił wójt Różyński.

Nie zabrakło życzeń od komendanta Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Biłgoraju Wiesława Kręta. – Serdecznie gratuluję wszystkim wyróżnionym i dzisiaj odznaczonym, a także całej jednostce, gdyż 90 lat to naprawdę spory okres. W imieniu swoim, jak i strażaków Państwowej Straży Pożarnej chcę zapewnić, że bardzo doceniamy waszą rolę w systemie bezpieczeństwa przeciwpożarowego, które tworzymy na terenie całego powiatu. Zawsze możemy na was liczyć, na waszą gotowość i ofiarność. Dziękuję również waszym rodzinom za wytrwałość, cierpliwość i tolerancję wobec waszej nieobecności. Życzę wszystkiego dobrego zarówno w życiu strażackim, jak i osobistym – zwracał się do strażaków Wiesław Kręt.

Po części oficjalnej przyszedł czas na radosne świętowanie. Na scenie zaprezentowała się Strażacka Orkiestra Dęta z Obszy pod batutą kapelmistrza Michała Gizy, zespół Zorza z Dereźni, kapela folkowa Kalina-Folk, zaś na zakończenie można było potańczyć pod gwiazdami w rytmach disco polo.

Rola strażaków w życiu każdego z nas jest nie do przecenienia, a żadne słowa nie oddają w pełni trudu i poświęcenia strażaków, którzy pomagają ofiarnie każdemu potrzebującemu – za co im wszystkim gorąco dziękujemy.

Tagi:
jubileusz straż pożarna

Stąd bliżej do Nieba

2019-02-13 23:01

Anna Skopińska

Maria Niedziela

Ksiądz wraz ze swoim poprzednikiem - ks. Antonim Głową sprawowali Eucharystię w 60. rocznicę pracy sióstr na Stokach. W mieszkaniu, w przedwojennym bloku, w małej kaplicy, która zwłaszcza dla osób chorych i starszych stała się miejscem, gdzie powierzają swoje troski, problemy i radości Dobremu Pasterzowi. Bo świeccy, jak przypominała przełożona generalna s. Gracjana Zborała, to trzeci zakon pasterski, a łódzki dom to niejako pamiątka po założycielce bł. Marii Karłowskiej, bo choć w nim fizycznie nie była, to placówka ta związana jest ściśle z podjętym przez nią kilkadziesiąt lat wcześniej apostolatem - posługą pielęgniarską kobietom chorym wenerycznie w łódzkim miejskim szpitalu im. Marii Magdaleny przy ul. Tramwajowej 13. Od 1 sierpnia 1927 roku założycielka zakonu przez kilka lat przebywała w Łodzi. Tu jej praca była szczególnie potrzebna. Maria Karłowska nie żałowała trudu i czasu dla kobiet, które utraciły swą godność. Założyła nie tylko szpital dla kobiet chorych wenerycznie, ale też ośrodek w Romanowie (1932 r.).

Szpital i służba kobietom

Na łódzki jubileusz w minioną sobotę przybyły m.in. siostry, które przeszły przez kapliczkę na Stokach. To ponad 30 zakonnic. Swoje spotkanie rozpoczęły historią zgromadzenia na ziemi łódzkiej i niełatwych ścieżek, jakimi musiały kroczyć. To przede wszystkim wspomniany szpital, do którego 1 sierpnia 1927 roku przybyło 10 sióstr – w tym 7 pielęgniarek. Weszły w wyjątkowo trudne warunki. Jak wiemy z historii: „Zaczęły swą pracę od koniecznych remontów i zewnętrznych porządków. Zorganizowały szpital na wzór lecznicy w Toruniu: z kaplicą, salami szpitalnymi, jadalnią i pracownią. Najwięcej trudu włożyły w przygotowanie ogrodu. Dotychczas szpital miał tylko obszerne, ale zagracone podwórko, właściwie bagnisty nieużytek. Zorganizowały tam ogród kwiatowo-warzywno-owocowy z inspektami. Nad oczyszczonym stawem przerzuciły mostek. Pacjentki, których liczba dochodziła do 150, zdobyte powoli miłością i taktem sióstr, uspokoiły się i coraz chętniej angażowały się w prace razem z siostrami. Obok zajęć w ogrodzie, podjęły szycie bielizny szpitalnej, co uzupełniało skąpy budżet szpitala. Z biegiem czasu udało się wprowadzić katechizację pacjentek i przygotowanie do sakramentów świętych. Równocześnie działał dom wychowawczy dla dziewcząt lekkich obyczajów w Radogoszczu, przy ul. Kościuszki 15, w wydzierżawionej na ten cel willi z ogrodem. Bp Wincenty Tymieniecki, a także władze miejskie, gorąco poparli ten projekt. Jednak na skutek narastających trudności finansowych, zakład w 1932 r. został przeniesiony do Romanowa pod Łodzią”.

Ukrywanie kapłanów

W czasie okupacji dom przestał istnieć. Mieszkające tam siostry przeszły tułaczkę przez więzienie na Radogoszczu, skąd z innymi zakonnicami zostały wywiezione. Uniknęły tego jedynie siostry pracujące w szpitalu św. Marii Magdaleny, które - staraniem dyrekcji placówki - zwolniono. Jak czytamy w historii zgromadzenia: W latach wojny szpital był pod zarządem lekarzy i obsługi niemieckiej, jednak siostry – zawierzając Opatrzności Bożej - ukrywały kapłanów, między innymi ojców jezuitów. Nazwisk ojców Jezuitów nie znamy, ale wiadomym jest, że we wspólnocie sióstr na Tramwajowej ukrywał się ks. proboszcz Czesław Ochnicki z Łasku, przebrany w habit pasterki, pod imieniem s. Stanisławy. Po powrocie do swej parafii, z wdzięczności za ocalenie mu życia przez pasterki, w 1947 r. przysłał do zgromadzenia kandydatkę (niedawno zmarłą S. Ezechielę Krawczyk), której sam o tym opowiedział.

Zamurowane drzwi

Siostry ze szpitala udzielały pomocy współsiostrom uwięzionym w obozie w Bojanowie i rozproszonym w rodzinach po zwolnieniu z tego obozu, jako starsze, niedołężne i chore. Wspomagały też materialnie biedne rodziny, służyły bezinteresowną pomocą chorym poza szpitalem, chociaż oficjalnie było to zakazane”. Stąd słowa z jubileuszowej homilii – niezwykłe to było powołanie. Powołanie i odzyskiwanie człowieka, który się zachwiał. Powołanie okupione cierpieniem w Radogoszczu, zamurowaną kaplicą w szpitalu – mówił ks. Izydorczyk. Bo po wojnie, w 1954 roku, gdy od 1949 roku, siostry już nie mogły pracować w szpitalu, ale nadal mieszkały na jego terenie, zamurowano drzwi do szpitalnej kaplicy, by z oddziału nikt nie mógł do niej wchodzić. Dopiero po trzech latach mur wyburzono a siostrom ponownie (na krótko) pozwolono pracować z chorymi. Szpital św. Marii Magdaleny przeniesiono też na Stoki. Siostry poszły za nim i tak w lutym 1969 roku osiadły na ul. Skalnej 7.

skalna i Stoki

Tu zajęły się przede wszystkim pracą w parafii i katechizacją. Obecnie wspólnota liczy dwie siostry. Ale to nadal ważne miejsce dla Łodzi, dla mieszkańców, dla tych, którzy poszukują wsparcia, pomocy, opieki duchowej a nawet rozmowy czy po prostu uśmiechu. Tu to wszystko odnajdują. Pośród przedwojennych wojskowych bloków, na najwyżej położonym osiedlu miasta. Może stąd bliżej do nieba? A może ciągle aktualne są słowa bł. Marii Karłowskiej: Nie ma co się lękać, aby Łódź zginąć miała, /.../ jeżeli w Łodzi Zbawiciel będzie z nami, a my czuwać będziemy u Jego stóp”. Tak, jak czuwają od dziesiątek lat pasterki.

Na jubileuszu sióstr obecne też były siostry antonianki, bo jak podkreślali kapłani – oba te zgromadzenia żyją w Łodzi w ogromnej symbiozie. I oba służą drugiemu człowiekowi.


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Władze Gdańska: przewrócenie pomnika ks. Jankowskiego to akt samosądu

2019-02-21 11:59

lk / Gdańsk (KAI)

"Nie może być zatem zgody na akty wandalizmu, które noszą znamiona przemocy symbolicznej. Przewrócenie monumentu jest aktem samosądu naruszającym polski porządek prawny" - podkreśliły władze miasta Gdańska w przedstawionym w czwartek oświadczeniu po tym, jak w nocy trzech mężczyzn obaliło pomnik ks. Henryka Jankowskiego w "obywatelskiej niezgodzie na obecność zła w przestrzeni publicznej". Sprawa dotyczy zarzutów molestowania dzieci przez późniejszego kapelana "Solidarności".

Krzysztof Rakowski/wikipedia.pl
Pomnik ks. Jankowskiego w Gdańsku

W nocy z 20 na 21 lutego trzech mężczyzn przewróciło w Gdańsku pomnik ks. Henryka Jankowskiego. Swój czyn tłumaczyli "obywatelską niezgodą na obecność zła w przestrzeni publicznej".

Do tej akcji odniosły się władze Gdańska na zwołanej przed południem konferencji prasowej.

W oświadczeniu władz miasta Gdańska, odczytanym przez rzeczniczkę prasową prezydenta miasta Magdalenę Skorupka-Kaczmarek podkreślono, że ofiarom molestowania seksualnego i ich rodzinom należy się współczucie, jednak działać należy "zgodnie z literą prawa i ogólnie przyjętymi normami współżycia społecznego".

"Nie może być zatem zgody na akty wandalizmu, które noszą znamiona przemocy symbolicznej. Przewrócenie monumentu jest aktem samosądu naruszającym polski porządek prawny" - brzmi oświadczenie.

Zaznaczono w nim jednak też, że sprawcy obalenia pomnika, "zrobili to, ujawniając swoje twarze, nie zniszczyli pomnika, dbając, aby się nie roztrzaskał, a w akcie manifestu na przewróconej figurze położyli dziecięcą bieliznę i komżę".

Zdaniem gdańskiego ratusza, był to ich "wyraz sprzeciwu wobec milczenia Kościoła katolickiego po fali publikacji medialnych, jakie przetoczyły się w grudniu 2018 r.". Mężczyźni zostali zatrzymani przez policję.

Rzeczniczka przypomniała, że pomnik ks. Jankowskiego stał na gruncie miejskim, ale jest własnością prywatną. Monument stanął na skwerze między ul. Mniszki i Stolarską w Gdańsku w 2012 r., w rocznicę wydarzeń Sierpnia 1980, dwa lata po śmierci duchownego. Inicjatorem i budowniczym pomnika był Społeczny Komitet.

W oświadczeniu przypomniano ponadto, że od chwili debaty publicznej zainicjowanej reportażem zawierającym wspomnienia Barbary Borowieckiej, która twierdzi, że jako dziecko była wielokrotnie molestowana przez ks. Henryka Jankowskiego, władze Gdańska z początkiem grudnia ub. roku "podjęły działania zmierzające do usunięcia pomnika".

Podczas sesji Rady Miasta Gdańska 11 grudnia ub. roku prezydent Paweł Adamowicz poinformował, że zwrócił się w liście do metropolity gdańskiego abp. Sławoja Leszka Głódzia z prośbą o zajęcie się tą sprawą przez archidiecezję gdańską. - Myślę, że będzie to dobrze służyło Kościołowi i nam wszystkim - mówił.

Odwołał się też do oświadczenia gdańskiej Kurii opublikowanego dzień wcześniej, w którym cytuje się m.in. zdanie z Wytycznych Konferencji Episkopatu Polski dotyczących wstępnego dochodzenia kanonicznego: "Gdyby oskarżenie zostało wniesione przeciwko zmarłemu duchownemu, nie należy wszczynać dochodzenia kanonicznego, chyba że zasadnym wydałoby się wyjaśnienie sprawy dla dobra Kościoła".

Paweł Adamowicz stwierdził, że sprawę doniesień medialnych dotyczących ks. Jankowskiego "trzeba wyjaśnić, nawet jeśli zajmie to miesiące, albo i lata". Dodał, że mieszkańcy miasta są głęboko zasmuceni i wszyscy oczekują prawdy. „Ta sprawa nie przyschnie, to zbyt głęboki cierń w sercach tysięcy gdańszczan. Uciekanie od tego problemu jest bardzo niefrasobliwe, nieetyczne” – stwierdził prezydent.

Rzeczniczka przytoczyła z kolei inne słowa śp. Pawła Adamowicza: "Nie ma miejsca w przestrzeni publicznej dla pomnika ks. Jankowskiego. Tylko niech to się odbywa z kulturą i uszanowaniem procedur". Prezydent Gdańska zaapelował też do Społecznego Komitetu o jak najszybsze zdemontowanie monumentu.

Magdalena Skorupka-Kaczmarek powiedziała, że obecnie pomnik nie nadaje się do ponownego umieszczenia na skwerze. Po zakończeniu czynności przez policję zostanie przewieziony do magazynu, a decyzję o jego ewentualnym przywróceniu na poprzednie miejsce musi podjąć Społeczny Komitet budowy monumentu.

Na najbliższej sesji Rady Miasta, 7 marca miał ponadto stanąć wniosek o odebranie ks. Jankowskiemu honorowego obywatelstwa Gdańska oraz o zmianę nazwy skweru, na którym stał pomnik.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Portret Sarmaty. Zajęcia plastyczne w Muzeum wnętrz Dworskich w Ożarowie Oddział MZW

2019-02-21 17:32

Część zajęć feryjnych zaproponowanych przez Muzeum Ziemi Wieluńskiej odbyło się w Muzeum Wnętrz Dworskich w Ożarowie Oddział Muzeum Ziemi Wieluńskiej. Siedzibą placówki jest stary siedemnastowieczny dwór Bartochowskich, który jak najbardziej predysponowany jest do przeprowadzenia warsztatów pt. „Portret sarmaty”. Uczestnicy warsztatów poznali strój szlachecki, który zyskał miano narodowego i nosili go przede wszystkim szlachcice. Ten strój to: żupan, kontusz i dopełniający go ozdobny pas kontuszowy. Strój był modny w XVII i XVIII wieku, także w czasie zaborów, kiedy pełnił rolę symbolu narodowego.

Zofia Białas

W czasie ferii zimowych Muzeum Wnętrz Dworskich w Ożarowie Oddział Muzeum Ziemi Wieluńskiej przygotowywało zajęcia plastyczne, na których można było poznać ten pełen przepychu strój szlachecki i spróbować samodzielnie go namalować.

Na zdjęciach zajęcia z uczestnikami Spółdzielczego Domu Kultury Wieluńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.

Źródło: Muzeum Wnętrz Dworskich w Ożarowie Oddział Muzeum Ziemi Wieluńskiej

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem