Reklama

Między obrazem a karykaturą

2017-05-24 09:58

Rozmawia Agnieszka Porzezińska
Niedziela Ogólnopolska 22/2017, str. 26-27

Bożena Sztajner/Niedziela
Ci, którzy odchodzą z Kościoła, czynią to czasami dlatego, że błądzą i postępują wbrew Dekalogowi. Wtedy chowają się przed Bogiem

Powiedz mi, w jaki sposób widzisz Kościół i ludzi w Kościele, a ja powiem ci, na ile ty sam kochasz i na ile postępujesz zgodnie z zasadami Dekalogu. Z ks. dr. Markiem Dziewieckim, rekolekcjonistą i psychologiem, rozmawia Agnieszka Porzezińska

AGNIESZKA PORZEZIŃSKA: – Czy ma Ksiądz problem, gdy widzi, że jego współbracia – mówiąc delikatnie – błądzą?

KS. DR MAREK DZIEWIECKI: – Bardzo bolą mnie takie sytuacje. Gdyby było inaczej, nie kochałbym. Wiem, że wśród księży – podobnie jak wśród świeckich – są tacy, którzy krzywdzą zamiast kochać. Dojrzały uczeń Jezusa to pogodny realista. Jest realistą, gdyż dostrzega i uznaje prawdę o ludziach w Kościele, zdaje sobie sprawę z tego, że to wspólnota ludzi grzesznych. Wyjątkiem jest tylko Maryja. Wie, że wszyscy inni – począwszy od niego samego – mają coś na sumieniu. Z drugiej strony to realista pogodny, i to przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że wie, iż jest nieodwołalnie kochany przez Boga, i to bez żadnej swojej zasługi. Wie, że jest w rękach Przyjaciela i Zbawiciela, który ma moc uratować każdego, kto się do Niego ucieka. Po drugie – dojrzały uczeń Jezusa zachowuje pogodę ducha, gdyż widzi, że w Kościele jest wiele osób, które wiernie, czasem wręcz heroicznie, naśladują Jezusa, które się nawracają, które wchodzą na drogę błogosławieństwa i świętości, które są przezroczystymi i radosnymi świadkami Boga na ziemi.

– A co z tymi, którzy jeszcze nie są dojrzali, ale czują się częścią Kościoła?

– Tacy ludzie mają skłonności do postaw skrajnych: albo wszędzie dopatrują się zła, gdyż patrzą na innych przez pryzmat własnej historii i własnych sposobów postępowania, albo przeciwnie: boją się dostrzegać słabości i grzechy ludzi Kościoła. Tworzą wyidealizowany obraz ucznia Jezusa, żeby w ten sposób podnieść siebie na duchu. Więcej jest osób z tej pierwszej grupy. Patrzą oni na rzeczywistość Kościoła przez subiektywne okulary, które tę rzeczywistość wypaczają. Nawet nie zauważyli, że sobie takie okulary nałożyli czy że pozwolili na to, by ktoś im takie okulary zła zainstalował. Tacy ludzie nie są świadomi ani tego, że widzą Kościół w skrajnie jednostronny sposób, ani też tego, że z jakiegoś względu mają potrzebę, by sobie wmawiać, iż wszyscy w Kościele są źli, poważnie grzeszą, są niewierni Bogu. To typowy mechanizm obronny, za pomocą którego ci, którzy nie kierują się Dekalogiem, usiłują uspokoić własne sumienie.

– Wmawiają sobie, że przecież „wszyscy” tak postępują...

– I w ten sposób sami sobie wyrządzają krzywdę. Zwykle takie chore przekonanie będą w sobie nosić i umacniać dopóty, dopóki sami się nie nawrócą.

– Obrywa się czasem Księdzu osobiście za wszystkie grzechy Kościoła?

– Oczywiście, i wcale się temu nie dziwię. Zdarza się, że ktoś dziękuje mi za dobrych księży, którzy troszczą się o ludzi chorych, starszych, samotnych, bezradnych czy cierpiących albo którzy umacniają mocnych na drodze świętości. Zdarza się też, że ktoś mówi do mnie z żalem, a czasem wręcz z agresją o tym, że został przez jakiegoś księdza źle potraktowany czy wręcz skrzywdzony. Nie raz już przepraszałem za tych księży, którzy krzywdzą zamiast kochać. Z drugiej strony staram się chronić rozmówców przed nieuzasadnionym uogólnianiem. Pewien mężczyzna poprosił mnie o pomoc, gdyż nie radził sobie z życiem na skutek pewnego uzależnienia. Wyjaśnił, że przychodzi do mnie wyłącznie jako do psychologa, a nie księdza, gdyż jest bardzo rozczarowany Kościołem. Zaczął od wypominania wypraw krzyżowych i inkwizycji, a skończył na księżach pedofilach. Słuchałem jego wywodów spokojnie i cierpliwie. Zaskoczony moją postawą zapytał, czy mi to nie przeszkadza, że on mówi takie straszne rzeczy o Kościele. Wtedy wyjaśniłem, że on wcale nie mówi o Kościele, a jedynie o swojej wizji Kościoła. Po chwili dodałem, że zastanawia mnie, dlaczego ktoś tak wykształcony i inteligentny jak on ma tak skrajnie zawężone i zniekształcone spojrzenie na Kościół. W przypadku tego mężczyzny nasza rozmowa zakończyła się jego prośbą o spowiedź.

– To akurat historia z happy endem, ale nie sądzę, żeby wszystkie tak dobrze się kończyły...

– Oczywiście, że nie. Bywa i tak, że ludzie, z którymi prowadzę podobną rozmowę, ostentacyjnie wychodzą i trzaskają drzwiami. Nie są jeszcze gotowi na przyjęcie prawdy o sobie i dlatego nie interesuje ich prawda o Kościele. Dzięki spotkaniom z tymi, którzy chcą widzieć w Kościele jedynie zło, stała się dla mnie oczywista następująca zasada: powiedz mi, jak widzisz Kościół i ludzi w Kościele, a ja powiem ci, na ile kochasz i na ile postępujesz zgodnie z zasadami Dekalogu.

– Czyli nie można kochać i postępować zgodnie z zasadami Dekalogu, a równocześnie zauważać grzechy Kościoła?

– Można, a nawet należy dostrzegać to, co w Kościele jest złego. Prawda nas wyzwala! Im bardziej ktoś kocha, tym wyraźniej dostrzega w Kościele także te osoby, sytuacje czy zwyczaje, które są nie do pogodzenia z Bożą miłością. Dostrzega zło nie po to jednak, by się na nim skupiać, lecz by siebie i innych tym bardziej mobilizować do czynienia dobra. Kto kocha, ten – jak Jezus – widzi całą prawdę o Kościele. Zaczyna zmieniać Kościół, począwszy od samego siebie. Nie czeka, aż inni się nawrócą. Tworzy w sobie i wokół siebie oazę dobra. Im bardziej ktoś kocha i im wierniej naśladuje Chrystusa, tym łatwiej spotyka w Kościele ludzi, którzy są podobni do Boga. Kościół można krytykować z zewnątrz, ale odnowić można go jedynie od środka – przez nawrócenie i miłość tych, którzy poważnie i z radością traktują swoją więź z Bogiem.

– Czy na tym, co złe w Kościele, skupiają się tylko ci, którzy postępują wbrew zasadom Ewangelii?

– Nie tylko. Dostrzeganie niemal wyłącznie zła i grzechów w Kościele jest typowe nie tylko dla ludzi złej woli, lecz także dla ludzi, którzy zostali poważnie skrzywdzeni, np. przez rodziców, którzy samych siebie uważają za porządnych chrześcijan. Podobnie dopatrywanie się wyłącznie zła w Kościele grozi ludziom skrzywdzonym przez tych, którzy w każdą niedzielę pobożnie klęczą na Mszy św. w pierwszej ławce, a w dni powszednie okazują się osobami bez serca i bez sumienia. Oczywiście, dostrzeganie w Kościele głównie zła grozi jeszcze bardziej tym, którzy zostali skrzywdzeni przez kogoś z nas, księży. Rozumiem ich ból, szok, rozczarowanie. Czasem muszą spotkać wielu bardzo ofiarnie kochających duchownych, zanim zaczną sobie uświadamiać, że w Kościele są także tacy ludzie, którzy poważnie traktują Boga i swoje powołanie do świętości, czyli do stawania się podobnymi do Boga.

– Sprawia Ksiądz wrażenie, jakby nie gorszył się grzechami księży czy biskupów...

– Rzeczywiście nie gorszę się, gdy widzę duchownych w kryzysie. Przeciwnie, mam poczucie, że się wtedy „lepszę”. Gdy widzę poważne słabości i grzechy ludzi Kościoła, tym bardziej uświadamiam sobie moją własną słabość, a także zagrożenia zewnętrzne, którym przecież ja też podlegam. I za każdym razem nawracam się z jeszcze większą stanowczością do jeszcze większej miłości. Wielkie grzechy ludzi Kościoła są dramatem i przekleństwem dla tych konkretnych ludzi. Dla dojrzałych uczniów Jezusa są natomiast wezwaniem do mobilizacji i do bardziej stanowczego czuwania nad sobą. Chrześcijanin, którego więź z Jezusem jest silniejsza od jego najsilniejszej więzi z ludźmi, widzi w Kościele dobro i zło w rzeczywistych proporcjach i tym bardziej kocha, im mniej kochają ludzie wokół niego.

– Gdy widzę grzech jakiegoś księdza, który ma przecież godną pozazdroszczenia łaskę bycia tak blisko Boga, to zastanawiam się, dlaczego Bóg dla dobra ludzi go nie powstrzymał.

– Bóg traktuje poważnie naszą wolność. Także wolność do zła, gdyż inaczej bylibyśmy kukłami, niezdolnymi do miłości. Stwórca czyni wszystko, by ksiądz, który grzeszy i krzywdzi, nawrócił się i zaczął kochać. Znam księży, którzy wyszli ze strasznych uzależnień i grzechów. Teraz są prawdziwym skarbem Kościoła i ofiarnie pomagają tysiącom ludzi. Proszę Was, świeckich, o to, byście stanowczo upominali nas, księży, gdy błądzimy! Jeśli zlekceważymy Wasze upomnienia, poinformujcie naszych przełożonych. Taki trud upominania błądzących to ważny przejaw miłości ludzi świeckich do kapłanów.

– Można pomyśleć: skoro ksiądz, który jest tak blisko Boga, nie wytrwał, to jaką ja mam szansę, by pozostać wiernym?

– Księża są powołani przez Boga do ofiarnej i pełnej miłości troski o świeckich. Nie są natomiast Bogiem. To nie księża zbawiają. Także my, księża, potrzebujemy Boga i Bożych ludzi, by trwać na drodze zbawienia. Mam świeckich przyjaciół, którzy od dziesięcioleci trwają na drodze świętości. Tak mnie wzruszają swoją wiernością Bogu i ofiarną miłością do swoich bliskich, że piszę powieści inspirowane ich życiem. Wiem, że i oni mają czasem do czynienia z księżmi w kryzysie. Niektórzy zostali przez takich księży zranieni i zmagają się z innymi zranieniami. Kto ufa Bogu i we wszystkim Go słucha, ten pozostanie wierny – z pomocą lub bez pomocy ludzi.

– Dlaczego niektórzy odchodzą z Kościoła?

– Czasami dlatego, że błądzą i postępują wbrew Dekalogowi. Wtedy chowają się przed Bogiem. Czasami dlatego, że przypisują Bogu winę za cierpienia, które oni sami sobie zadali lub które zadali im inni ludzie, zwłaszcza ludzie Kościoła. Czasem bywa to też wina nas, księży. I to nie tylko tych, którzy krzywdzą, ale również tych, którzy za mało kochają. Nie odejdą od Kościoła ci, którzy widzą, że ich ksiądz z zachwytem opowiada o miłości Boga, że wszystko, co ma – czas, zdrowie, pieniądze – wykorzystuje dla ich dobra i dla potwierdzenia swojej troski o nich.

– Dlaczego coraz więcej ludzi cierpi na depresję? Skąd bierze się głęboki smutek, który odbiera radość życia?

– Taki smutek pojawia się wtedy, gdy ktoś za mało kocha lub gdy ktoś jest za mało kochany przez bliskich. Wszystkie inne „powody” depresji to przejawy, a nie przyczyny problemu. Człowiek może być szczęśliwy także wtedy, gdy jest chory, biedny czy stary. Pod warunkiem, że kocha i że ma od kogo przyjmować miłość. Jedyną skuteczną terapią smutku jest miłość – przyjmowana i ofiarowywana.

– Jak przeżyć w Kościele i nie popaść w kryzys, gdy co niedzielę bądź częściej widzimy, że ksiądz przy ołtarzu jest smutny, przemyka między zakrystią a ołtarzem, unika kontaktu z parafianami, a tym, którzy przyszli, robi wymówki, że inni nie przyszli?

– Korzyść będzie obopólna, gdy ktoś z parafian pomoże takiemu księdzu się zmieniać. Warto życzliwie, ale też otwarcie powiedzieć mu o tym, co nas niepokoi czy co nas zniechęca w jego zachowaniu. Warto też podpowiadać mu konkretne tematy homilii czy konkretne formy troski o dzieci, młodzież i dorosłych, które świeckich cieszą i które pomagają im z radością iść na spotkanie z Bogiem w swojej parafii.

* * *

Ks. dr Marek Dziewiecki
Duszpasterz rodzin i popularny rekolekcjonista, psycholog, terapeuta uzależnień

Agnieszka Porzezińska
Dziennikarka, scenarzystka, w TVP ABC prowadzi program „Moda na rodzinę”

Tagi:
kapłan kapłan

Reklama

Ksiądz-strażak wyniósł relikwie korony cierniowej z płonącej katedry

2019-04-17 08:21

baz/RMF FM

Jean-Marc Fournier, kapelan paryskiej straży pożarnej został okrzyknięty bohaterem. To dzięki niemu zostały uratowane relikwie korony cierniowej oraz Najświętszy Sakrament.

Corriere Della Sera

Korona cierniowa została sprowadzona do Paryża w 1233 roku przez Ludwika IX. Korona zawiera elementy pochodzące z tej, którą rzymscy żołnierze osadzili na głowie Jezusa Chrystusa przed ukrzyżowaniem.

SCREEN

Bohaterem, który uratował tę bezcenną relikwię jest ksiądz - strażak. Udało mu się także uratować Najświętszy Sakrament. To się nazywa świadectwo wiary!

- Ojciec Fournier to prawdziwy bohater - mówią o nim koledzy. Nie okazał strachu, wszedł prosto do płonącej katedry po relikwie. Jako strażak każdego dnia balansuje na krawędzi życia i śmierci, w ogóle się nie boi - powiedział jeden ze strażaków Sky News.

- 50-letni Jean-Marc Fournier zaczął swoją posługę jako ksiądz w Niemczech. Potem przeniósł się do regionu Pays-de-la-Loire w zachodniej Francji. Od 2004 roku przez kilka lat był kapelanem francuskich żołnierzy w Afganistanie. - informuje RMF FM.


ZDJĘCIA Z WNĘTRZA KATEDRY Zobacz
CZYTAJ DALEJ

Reklama

X „Noc Konfesjonałów” – w tym roku w 37 diecezjach

2019-04-17 09:00

xga / Szczecin (KAI)

W 37 diecezjach w całej Polsce rozpocznie się tegoroczna, już dziesiąta edycja akcji „Noc Konfesjonałów”. Jej celem jest stworzenie możliwości wyspowiadania się dla osób, które z powodu braku czasu lub zwykłego lenistwa zaniedbały w Wielkim Poście tę praktykę.

Po raz dziesiąty rozpoczyna się ogólnopolska kampania społeczna “Noc Konfesjonałów”. To doświadczenie uwidoczniło, że pomimo wielu praktyk wielkopostnych, jest rosnąca grupa ludzi, która funkcjonuje tylko w horyzoncie doczesności na duchowym pustkowiu i nie korzysta ze zwyczajnych praktyk realizowanych w parafiach.

„Powodem takich postaw nie jest jedynie zła wola czy lenistwo, lecz również styl życia, który objawia się w zapracowaniu, nieustannym biegu, życiowej gonitwie. To właśnie od tej grupy ludzi płynęła największa wdzięczność za stworzenie możliwości wyspowiadania się w niestandardowych godzinach” – wyjaśnia ks. Grzegorz Adamski, koordynator „Nocy Konfesjonałów”.

„Noc Konfesjonałów” opiera się na dwóch filarach. Chronologicznie pierwszy, to poszukiwanie w przestrzeni publicznej (m.in. w internecie) sposobu dotarcia do osób zabieganych, żyjących poza wspólnotą kościoła. Drugi to trud setek księży, którzy pomimo intensywnego okresu Triduum Sacrum, zgłaszają gotowość do przeprowadzenia akcji w swojej parafii do północy lub przez całą noc.

W tym roku „Noc Konfesjonałów” przeprowadzą księża na terenie 37 diecezji, w tym w największych miastach Polski: Wrocławiu, Warszawie, Katowicach, Szczecinie, Lublinie czy Gdańsku. Najwięcej parafii włączyło się w diecezjach: opolskiej (21), sosnowieckiej (13) i wrocławskiej (12). Łącznie tegoroczna „Noc Konfesjonałów” organizowana jest w ponad 200 kościołach.

Informacje, gdzie i w jakich godzinach można wyspowiadać się w nocy, można znaleźć w portalu akcji: www.nockonfesjonalow.pl. Po wpisaniu w wyszukiwarce serwisu pierwszych trzech liter miasta pojawi się lista kościołów akacji. Po wybraniu kościoła można nacisnąć “Nawiguj do konfesjonału” i serwis uruchomi nawigację w smartfonie z ustawioną drogą do wybranego kościoła.

W serwisie można znaleźć również materiały pomocne w przygotowaniu do spowiedzi, w tym rachunek sumienia, który dodatkowo można pobrać w formatach: mp3, pdf oraz jako aplikację mobilną na urządzenia z systemem android i iOs(Apple).

Pierwsza „Noc Konfesjonałów” zorganizowana została w trzech kościołach Szczecina 2 kwietnia 2010 roku dla upamiętnienia 5. rocznicy śmierci św. Jana Pawła II.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Msza św. Krzyżma w katedrze wrocławskiej

2019-04-18 17:33

Anna Majowicz

Dla nas Wielki Czwartek to dzień, w którym wracamy do początków. Bez względu na to, ile minęło od naszych święceń kapłańskich, stajemy w tym miejscu, w którym większość z was przyjmowała ten właśnie sakrament, by po raz kolejny wypowiedzieć przed Bogiem: ,, Oto jestem” – przypomniał kapłanom abp Józef Kupny. Metropolita wrocławski przewodniczył w katedrze wrocławskiej Mszy św. Krzyżma, podczas której wspólnie z księżmi odnowił przyrzeczenia kapłańskie.

Anna Majowicz
Abp Józef Kupny wlewa wonności do oleju i przyrządza krzyżmo
Zobacz zdjęcia: Msza św. Krzyżma w katedrze wrocławskiej

Hierarcha w homilii zwrócił uwagę na dwa słowa, które stanowią fundamentalną podstawę kapłańskiej posługi: ,,słuchaj” i ,,kochaj”. – Pan Jezus mówi nam, byśmy słuchali Słowa Bożego i kochali Boga całym sercem, umysłem, duszą i mocną. Ze wszystkich sił – pokreślił metropolita wrocławski. - Słuchaj i kochaj. Proszę dziś razem z wami Boga, by dał nam wystarczająco dużo siły i łaski, by te słowa nie pozostały jedynie jakąś teorią. Niech staną się żywe w historii każdego z nas. Niech staną się żywe w naszym wrocławskim Kościele – nauczał.

Posłuchaj całej homilii:

https://drive.google.com/file/d/1tTz0WnL_gprbdpaCUTaNXRmu8TvSGdxW/view?usp=sharing

W trakcie Eucharystii abp Józef Kupny pobłogosławił olej katechumenów i dokonał konsekracji krzyżma.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem