Reklama

Od oceanu do oceanu - 1%

GPS na życie

Menadżer Maryi

2017-05-24 09:58

Beata Włoga
Niedziela Ogólnopolska 22/2017, str. 50-51


Jak światowy kryzys finansowy może wpłynąć na życie pojedynczego człowieka? Czy może je zmienić? Piotrowi Chomickiemu ekonomiczny boom na przełomie lat 2008/2009 pomógł odnaleźć największe skarby – Maryję i Jezusa

Wiele lat funkcjonowałem jako menadżer, kariera była na pierwszym miejscu, wszystko działo się z dala od Pana Boga. Przełomem był światowy kryzys gospodarczy, który również mnie dotknął. Pojawiały się w mojej głowie pytania, o co chodzi w tym wszystkim, dlaczego nic nie idzie po myśli i wszystko się wywraca – opowiada Piotr. Dotąd żył na poboczu wiary, nie widząc w Kościele nic szczególnego, nic ciekawego, nic, co pomagałoby w osobistym rozwoju i pozwalało człowiekowi stawać się lepszym i szczęśliwszym. – Myliłem się, i to bardzo. Dzisiaj to wiem – przyznaje.

Cud

Po 15-letniej rozłące z Bogiem i Kościołem pojechał na Jasną Górę. – Pojechałem poprosić o... dofinansowanie; dziura budżetowa w inicjatywie, którą prowadziłem, była ogromna. Po kilku miesiącach przyszły pieniądze, to był cud, a jednocześnie zachwyt Maryją, która wysłuchuje. Ta sytuacja w sposób interesowny pozwoliła mu zobaczyć, że Matka Boża jest i że wysłuchuje każdego. Rok wcześniej już wydarzyły się rzeczy, które były zwiastunem zmian i przygotowywały go do tej przemiany. Wyznaje: – Wszystkie te wydarzenia przewartościowały moje priorytety. W całej mojej drodze życiowej po nawróceniu od samego początku Maryja była i jest dla mnie wspaniałą Matką i przewodniczką, która niezależnie od sytuacji prowadzi mnie zawsze do Jezusa.

Zadanie

W 2010 r. Piotr mocno poczuł zaproszenie od Maryi do zainicjowania pewnego projektu. – Do końca nie rozumiałem, co to ma być, wiedziałem tylko, że to nie moje widzimisię. Wróciłem dopiero co do sakramentów, na łono Kościoła, to był pierwszy owoc przemiany życia. Ta przemiana była niesamowita, to było od Matki Bożej.

Reklama

Szczególnym momentem, kiedy zdecydował się działać szerzej, była piesza pielgrzymka z sanktuarium Matki Bożej w Gietrzwałdzie do sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Kibeho w Rwandzie. Tam w latach 80. XX wieku objawiała się Matka Boża Słowa, przekazując całemu światu orędzie (więcej o orędziu na apli obok). Po tej pielgrzymce Piotr Chomicki zdecydował się oddać planom Matki Bożej i rozpocząć działalność ewangelizacyjną ruchu Holy Mary Team, a już teraz Fundacji Holy Mary Team.

Pielgrzymka

Pod koniec sierpnia w Gietrzwałdzie kupił książkę o Kibeho, w kilka godzin ją przeczytał i postanowił, że w pierwszej wolnej chwili tam poleci. Nigdy nie bał się trudnych wyzwań, więc po dwóch tygodniach od pojawienia się pragnienia stwierdził, że nie poleci, a pójdzie pieszo do Kibeho. Pielgrzymkę poprzedziły dwa lata modlitwy, więc duchowo czuł się przygotowany do drogi, gorzej wyglądało przygotowanie kondycyjne i finansowe. Pielgrzymka trwała 11 miesięcy. Tym bardziej trzeba podkreślić, że przez ten długi czas tylko raz odczuł ból w pięcie, a pieniądze pojawiały się w odpowiednim momencie.

Wyruszył dzień po ogłoszeniu Roku Wiary (11.10.2012 – 24.11.2013). – Planowałem wyjście dużo wcześniej, jednak mocno chorowałem, myślę, że Panu Bogu chodziło o to, żebym pielgrzymował właśnie wtedy.

Od Gietrzwałdu, przez Medjugorie do Kibeho. Szedł średnio 30-40 km dziennie. W Medjugorie zatrzymał się na święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok. W Polsce nocował u księży, dalej w Europie w pensjonatach, w Afryce u misjonarek lub w pensjonatach. – W Afryce musiałem zmienić strategię – opowiada. – Głównie wynikało to z zagrożenia malarią i tym, że o 18.00 robiło się ciemno. Do tej godziny musiałem już być wykąpany, musiałem pozamykać okna, sprawdzić, czy nie ma dziur w moskitierach, które trzeba załatać, żeby się uchronić przed komarami malarycznymi. Czy się bał? Mówi z przekonaniem, że nie. – Na 100 proc. działa zaufanie, zawierzyłem się Maryi. Byłem dobrze przygotowany duchowo, każdy dzień to osobiste spotkanie z Jezusem i Maryją, sam na sam z Bogiem daje niesamowite przeżycia. Oczywiście należało pewnych sytuacji unikać. Jako biały człowiek narażony byłem na porwanie, dlatego w Kenii czy Etiopii musiałem omijać niektóre rejony, by nie ryzykować i nie narażać na ryzyko innych, np. dyplomatów, przed ewentualnymi kłopotami.

Owoce

Podczas drogi nie otrzymywał żadnych znaków. Odpowiedź na pytanie, czy ma realizować projekt, otrzymał dopiero w samym Kibeho. Tam już wiedział, że ma założyć fundację.

– Po powrocie wcale się za to nie wziąłem, wręcz odkładałem tę decyzję, ponieważ wiedziałem, że wiązać się to będzie z ogromem pracy, rezygnacją z pracy zawodowej i z siebie – przyznaje Piotr. – To wymagało totalnego zaufania Maryi.

Drużyna Maryi

Na Jasnej Górze podczas uwielbienia i Eucharystii powierzył projekt Panu Bogu. – Drużyna tworzyła się długo – przyznaje. – Brakowało mi doświadczenia, wydawało mi się, że ludzie uduchowieni wystarczą, ale okazuje się, że filmowcy, muzycy, graficy muszą być nie tylko dojrzali duchowo, ale mieć też kompetencje w swoich zawodach. Duży nacisk kładziemy na jakość naszych materiałów, kamery, światło. Tworzenie takiego zespołu wymaga czasu i pracy, ale się udaje. To zarówno piękna, jak i trudna droga. – Projekty komercyjne tworzy się szybciej i skuteczniej – przyznaje. – Założyliśmy projekty: Poczekalnia, Pokochaj Maryję, na przełomie czerwca i lipca – film o Eucharystii. Maryja prowadzi i osiągamy Boże cele. W nowym fajnym wydaniu mówimy o Jezusie i Maryi.

Głównym powodem, dla którego chcę mówić innym o Maryi, jest to, że doświadczyłem osobiście Jej niezwykłej miłości i troski. Zależy mi, żeby inni odkryli i pokochali Jezusa, Eucharystię i Maryję. Wówczas będą mogli żyć pełnią życia, nawet wtedy, kiedy cierpią czy też przeżywają różne trudności. Maryja wyprasza dla nas łaski i prowadzi nas zawsze do żywego Boga. Ja tej łaski, Jej miłości, opieki i pomocy mocno doświadczyłem w swoim życiu – wyznaje twórca Fundacji Mary Holy Team.

Najnowsza akcja

Pomysł na akcję maryjną pt. „Pokochaj Maryję” powstał półtora roku temu z miłości do Matki Bożej. W tej chwili w Internecie, m.in. na www.hmt.org.pl znajdziecie link do krótkometrażowego filmu o Maryi. Maryja jako lekarka okulistka pomaga ludziom w ich problemach i codziennych trudnościach. To inspiracja i zaproszenie do poznania i pokochania Maryi. Bo dzięki Matce Bożej nasze życie bardzo się zmienia. Zawsze na lepsze.

* * *

Objawienia w Kibeho

Objawienia rozpoczęły się 28 listopada 1981 r. Uczennica szkoły średniej w Kibeho, Alphonsine Mumureke, powiedziała, że widziała Panią niezwykłej urody, która przedstawiła się jako „NYINA WA JAMBO”, to znaczy „Matka Słowa”. Dziewczyna rozpoznała w niej błogosławioną Dziewicę Maryję, Matkę Jezusa. Zjawisko to powtarzało się potem co jakiś czas, były też objawienia zbiorowe oraz indywidualne u uczennic Natalie Mukamazimpaka i Marie Claire Mukangango. Dziewica prosiła wszystkich o nawrócenie, wiarę i szczerą modlitwę. Objawienia w Kibeho oficjalnie zakończyły się 28 listopada 1989 r.

Orędzie Matki Słowa z Kibeho
1. Pilne wezwanie do skruchy i przemiany serc: „Okażcie skruchę, żałujcie za grzechy”. „Nawróćcie się, kiedy jest jeszcze na to czas”.
2. Diagnoza moralnego stanu świata: „Świat ma się bardzo źle”. „Jeśli nie okażecie skruchy i nie przemienicie waszych serc, wszyscy wpadniecie w otchłań”.
3. Głęboki smutek Dziewicy Maryi: Matka Słowa bardzo się martwi brakiem wiary ludzi i ich zatwardziałością w grzechu. Skarży się na nasze złe zachowanie, które charakteryzuje rozwiązłość obyczajów, upodobanie do zła, ciągły brak posłuchu dla przykazań Bożych.
4. „Wiara i brak wiary przyjdą niepostrzeżenie”. To jedno z tajemniczych zdań, które Maryja powiedziała Alphonsine z prośbą, by je powtórzyć ludziom.
5. Zbawcze cierpienie: Ten temat jest jednym z najważniejszych w historii objawień w Kibeho, zwłaszcza u Nathalie Mukamazimpaka. Dla chrześcijanina cierpienie, zresztą nieuniknione w życiu doczesnym, jest obowiązkową drogą do osiągnięcia chwały niebieskiej.
6. Módlcie się nieustannie i szczerze: Ludzie nie modlą się, a nawet jeśli się modlą, wielu z nich nie robi tego jak należy. Dziewica prosi widzących, aby dużo modlili się za świat, nauczyli innych jak się modlić i modlili się zamiast tych, którzy się nie modlą.
7. Kult Maryi, urzeczywistniany przede wszystkim przez regularne i szczere odmawianie Różańca.
8. Różaniec do Siedmiu Boleści Dziewicy Maryi: Widząca Marie Claire Mukangango mówi, że otrzymała objawienia na tym różańcu.
9. Dziewica Maryja pragnie, aby zbudowano Jej kaplicę na pamiątkę Jej objawienia się w Kibeho.
10. Módlcie się bez przerwy za Kościół, ponieważ w najbliższym czasie czekają go poważne przykrości.

oprac. bw

Tagi:
młodzi

Młodzi dla Niepodległej

2018-04-25 11:32

Agnieszka Raczyńska
Edycja sosnowiecka 17/2018, str. VI

W różnych zakątkach naszego kraju w roku jubileuszu 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości odbywają się patriotyczne uroczystości, którym towarzyszy refleksja nad przeszłością i przyszłością naszego kraju

Jarosław Ciszek
Program artystyczny zaprezentowany przez młode pokolenie nawiązywał do tradycji patriotycznych

Odbywają się parady wojskowe, oddawane są salwy honorowe a pod pomnikami poległych za wolność i niepodległość społeczność i lokalne władze składają wiązanki kwiatów. Placówki oświatowe, parafie, centra kultury przygotowują wystawy i koncerty oraz wystawiają misteria poświęcone tej, co nie zginęła.

100. rocznica to niezwykła okoliczność, by po raz kolejny uświadomić sobie, jak wielkie dziedzictwo otrzymaliśmy po przodkach i jak należy je kontynuować. Dlatego bardzo raduje fakt, że nawet po 100 latach nie brakuje Polaków zatroskanych o dobro i pomyślność naszej ojczyzny, którzy ukazują to w swoich dążeniach i inicjatywach. Cieszy tym bardziej, jeśli w organizowane dzieła włącza się młode pokolenie Polaków.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Wielka Brytania: ks. Gabriele modli się przy łóżku Alfiego

2018-04-26 15:59

vaticannews.va / Liverpool, Watykan (KAI)

Rodzice Alfiego Eczują się po raz kolejny zdradzeni przez swój kraj. Jednak decyzja sądu ich nie powstrzyma. Zapewnili mnie, że będą dalej walczyć i zrobią wszystko, co w ich mocy, by ich syn został przewieziony do Włoch – powiedział ks. Gabriele Brusco, który towarzyszy angielskiemu chłopcu i jego rodzinie w walce o życie i godną opiekę w chorobie.

Alfie Evans/Facebook

Po wczorajszej decyzji sądu apelacyjnego, który odrzucił odwołanie rodziców i potwierdził, że Alfiego nie można przetransportować na dalszą terapię do Rzymu, Thomas Evens, tata chłopca, oświadczył, że będzie zabiegał u lekarzy o jak najszybsze przeniesienie go do domu.

Ks. Brusco, który niemal przez cały czas pozostaje w szpitalu w Liverpoolu, potwierdza, że stan chłopca jest stabilny. Rodzicom bardzo zależy na obecności kapłana, proszą by się modlił za Alfiego czy choćby, na znak błogosławieństwa, kładł rękę na jego czole. Kwestia wiary jest w tej całej sprawie bardzo ważna – mówi włoski kapłan.

- Musimy mieć nadzieję i modlić się – powiedział Radiu Watykańskiemu ks. Brusco. – Bo cudu nigdy nie da się wykluczyć. Jesteśmy wierzący i dlatego w to wierzymy. Teraz jednak trzeba czekać. Tylko Bóg wie, kiedy udzieli nam tego cudu, i czy w ogóle nam go udzieli.

Ks. Brusco zwraca też uwagę na bardzo napiętą atmosferę w samym szpitalu i stałą obecność policjantów. Podkreśla też, że jest pełen podziwu dla młodych rodziców Alfiego. „Gdybym to ja był ojcem – powiedział włoski kapłan - to podobnie jak Tom, zrobiłbym wszystko, by ocalić mego syna i nie poddałbym się po orzeczeniu sędziego, który nie pozwala przyjąć pomocy od tych, którzy chcą udzielić opieki umierającemu synowi”.

Tymczasem do Watykanu przyjechał wczoraj arcybiskup Liverpoolu i po audiencji ogólnej rozmawiał z papieżem. Powiedział Franciszkowi, że katolicy w jego diecezji są do głębi wzruszeni całą sprawą. Stanął też jednak w obronie szpitala, w którym przetrzymywany jest Alfie. Zapewnił, że jego personel robi wszystko, co po ludzku jest możliwe, by pomóc dziecku. Wyraził wdzięczność za współczucie okazane w tej sprawie przez Włochów. „Wiem jednak – dodał abp Malcolm McMahon – że i nasz system medyczny i prawny w Zjednoczonym Królestwie jest oparty na współczuciu i ochronie praw dziecka”.

W obronie lekarzy stanęła też brytyjska policja. Oświadczyła, że monitoruje związaną z tą sprawą aktywność na sieciach społecznościowych i zagroziła sankcjami prawnymi przeciwko tym, którzy obrażają pracowników liverpoolskiego szpitala.

Tym nie mniej dyskusja na temat kontrowersyjnych decyzji brytyjskich lekarzy i prawników nie milknie. Stawka jest bowiem bardzo wysoka – uważa bp Francesco Cavina, który w ubiegłym tygodniu zorganizował spotkanie papieża Franciszka z tatą Alfiego Thomasem Evansem.

- Nasi ojcowie walczyli z nazizmem i komunizmem, ponieważ były to ideologie, w których państwo stało się dobrem absolutnym, decydującym o dobru i złu, o życiu i śmierci swych obywateli – powiedział Radiu Watykańskiemu bp Cavina. – Trzeba sobie postawić pytanie, czy dziś ponownie nie zbliżamy się do takiej sytuacji. Tym razem ma to jednak inną oprawę. Mówi się bowiem o godnym życiu, którego to dziecko, zdaniem szpitala, mieć nie będzie. Jest to bardzo niepokojące. Ale zarazem wydaje mi się, że do wielu sumień dotarło jednak, o co chodzi tak naprawdę w tej walce. Jest to walka o życie, by móc nadal żyć i by nikt inny nie decydował, kto ma prawo żyć, a kto musi umrzeć.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rzym: konferencja "Jan Paweł II i jego dziedzictwo"

2018-04-26 19:53

vaticannews.va / Rzym (KAI)

"Jan Paweł II i jego dziedzictwo" – to temat międzynarodowej konferencji na papieskim uniwersytecie Angelicum. Zorganizowała ją w 40. rocznicę wyboru Karola Wojtyły na papieża polska ambasada przy Stolicy Apostolskiej.

Ze zbiorów Natalii Janowiec

Zdaniem kard. Pietra Parolina - który nie mogąc osobiście wziąć udziału w konferencji, przysłał swoje przesłanie – prawdziwym dziedzictwem Jana Pawła II jest Sobór Watykański II. To bowiem soborowe nauczanie niczym kompas wyznaczało kierunek jego pontyfikatu.

Ks. prof. Piotr Mazurkiewicz podkreślił jednak, że rozważając pontyfikat św. Jana Pawła II, trzeba mieć świadomość, że należy on do grona najznamienitszych papieży w historii Kościoła. Jego dziedzictwo sytuuje się na tym samym poziomie, co teksty św. Augustyna czy św. Tomasza z Akwinu. Jest to skarb, który nie ulegnie zapomnieniu – mówi ks. Mazurkiewicz.

- Jan Paweł II zostawił nam bardzo wiele bardzo głębokich tekstów, które mogą dziś być trochę zakurzone, dlatego, że pokolenia się zmieniają i jest moda także na nowość. Nawet jeśli coś jest wyrażone mniej trafnie, mniej głęboko, ale wyrażone zostało wczoraj, to ludzie na to często bardziej reagują – powiedział Radiu Watykańskiemu ks. prof. Mazurkiewicz. – Natomiast myślę, że dla nas, także jako tych, do których Jan Paweł II przemawiał bezpośrednio i na których wywarł olbrzymi wpływ, zadaniem jest to, żeby nie tylko powtarzać, lecz dalej prowadzić refleksję Jana Pawła II, czyli tekst rozumieć w ten sposób, że on odnosi się do nas w dzisiejszych warunkach. To jest nasze zadanie. Nie zamknąć w muzeum myśli Jana Pawła II, tylko nieustannie prowadzić nad tym tekstem refleksję, a ta nasza refleksja będzie ożywiała te teksty.

Wśród uczestników konferencji znaleźli się również naoczni świadkowie tego pontyfikatu, jak abp Mieczysław Mokrzycki, jeden z sekretarzy osobistych Jana Pawła II, a dziś metropolita lwowski. W swym wystąpieniu mówił w wkładzie Papieża Polaka w pojednanie z Kościołem prawosławnym.

- Jan Paweł II od samego początku wziął sobie do serca tę modlitwę: "Spraw, aby nastała jedna owczarnia i jeden pasterz". Ojciec Święty spotykał się z przedstawicielami Kościoła prawosławnego – powiedział Radiu Watykańskiemu abp Mokrzycki. – Bardzo zabiegał o spotkanie z patriarchą Moskwy. Różne spotkania i wspólne modlitwy przełamywały bariery. Mogliśmy to odczuć na nieoficjalnych spotkaniach. Nawet jeśli nie było oficjalnego zbliżenia, deklaracji, to jednak w spotkaniach osobistych, mniej urzędowych było widać tę wielką rolę, jaką Jan Paweł II odegrał w przełamaniu barier. My tego osobiście doświadczamy. Na Ukrainie śmiało mogę pójść do arcybiskupa z Patriarchatu Moskiewskiego. W Poczajowie, w wielkim sanktuarium prawosławnym jesteśmy przyjmowani z wielkimi honorami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem