Reklama

Bielsko-Biała Obszary

Diecezja zawierzona Maryi

2017-05-25 11:21

Monika Jaworska
Edycja bielsko-żywiecka 22/2017, str. 2

A. Omyliński

Matko Boża, Niepokalana Maryjo, mija 100 lat od Twojego objawienia się w Fatimie. W czasie trwania obchodów 25-lecia diecezji bielsko-żywieckiej pragnę zawierzyć Ci cały nasz Kościół rozciągający się od Oświęcimia do Rajczy i od Cieszyna do Inwałdu – tymi słowami biskup ordynariusz Roman Pindel rozpoczął Akt Zawierzenia Diecezji Niepokalanemu Sercu Najświętszej Maryi Panny. Zawierzenia dokonał podczas Mszy św. sprawowanej w sobotę 13 maja br. o godz. 17 w kościele Matki Boskiej Fatimskiej w Bielsku-Białej Obszarach, gdzie odbywały się diecezjalne uroczystości 100. rocznicy objawień fatimskich.

– Matko Jezusa i Matko nasza, wejrzyj łaskawie na cały lud naszej diecezji, na wszystkie jej parafie i wszystkie rodziny. Niech Kościół bielsko-żywiecki od tej godziny przyjmie Cię do siebie, na wzór umiłowanego Ucznia, abyś to Ty otoczyła nas swoją Matczyną opieką – kontynuował Biskup bielsko-żywiecki zawierzenie, oddając Maryi wiernych wszystkich stanów. Po odmówieniu zawierzenia, bp Roman Pindel podpisał akt. Swój podpisał złożyli także: wikariusz generalny diecezji ks. dr Marek Studenski, przedstawicielka zakonów i życia konsekrowanego diecezji s. Natalia Wałach, przedstawicielka ruchów i stowarzyszeń diecezji Irena Olma oraz przedstawiciele parafii na Obszarach – Lucyna i Robert Habowscy. – Ten akt bierze swój początek w orędziu fatimskim sprzed 100 lat. Także i my chcemy wejść w zamiary Maryi, wypowiadając go i angażując się w powierzenie Maryi nas samych i całej diecezji. Liczymy na Jej pomoc – powiedział biskup Roman w okolicznościowej homilii. W procesji z darami delegacja przyniosła księgę deklaracji codziennej modlitwy 7700 członków Apostolatu „Margaretka” za 1100 kapłanów.

Eucharystię poprzedziło młodzieżowe czuwanie modlitewne pt. „Światło i pokój”, które zakończył śpiew Litanii Loretańskiej. W uroczystości prócz biskupa bielsko-żywieckiego, kapłanów, przedstawicieli zakonów, uczestniczyli wierni z różnych parafii naszej diecezji, delegacje ze sztandarami, a także przedstawiciele instytucji oraz władz parlamentarnych i samorządowych. – Cieszymy się, że zawierzenie odbyło się w naszej parafii. Myślę, że widoczna z daleka figura Matki Bożej, która znajduje się na szczycie wieży kościoła, będzie kojarzyć się diecezjanom z tym wyjątkowym wydarzeniem – mówi organista w parafii na Obszarach Karol Markowski. – Czekaliśmy długi czas na ten wspaniały dzień, który jeszcze bardziej skłonił nas do refleksji nad tym, że Maryja jest z nami, wzywa do nawrócenia i wskazuje nam Jezusa – dodaje poeta z Cieszyna Jerzy Żoch, który wydał tomik poezji z okazji 100. rocznicy objawień.

Reklama

Po Eucharystii wyruszyła z kościoła procesja różańcowa z figurą Matki Bożej Fatimskiej. – Patrząc na to, co się dzieje w świecie, trzeba zauważyć, że Fatima jest ciągle aktualna – zauważa Franciszek Nikiel z Hałcnowa, a boromeuszka s. Julia podkreśla, że tutaj przez ręce Matki Bożej zawierzyła Bogu, który jest Bogiem miłości.

Na zakończenie uroczystości przedstawiciele parafii naszej diecezji otrzymali różańce z rąk bp. Romana Pindla i ks. Marka Studenskiego, jako znak jedności Kościoła diecezjalnego. – Ten dzień jest ważny dla diecezji, ale i dla nas, ludzi wpatrzonych w Maryję i starających się Ją naśladować. Ważne jest to, co powiedział bp Roman – abyśmy przyjęli Maryję do swojego życia i serca, i codziennie osobiście się Jej zawierzali – mówi Aneta Maciejewska-Krefta, która odebrała różaniec dla parafii w Bystrej Krakowskiej. Wierni mogli także uczcić relikwie dzieci fatimskich – św. Hiacynty i św. Franciszka Marto, kanonizowanych w tym samym dniu przez papieża Franciszka w Fatimie. Proboszcz parafii Matki Boskiej Fatimskiej w Bielsku-Białej Obszarach ks. kan. Jan Duraj podziękował uczestnikom, a świętowanie przedłużono o koncert orkiestry dętej Bielskiego Centrum Kultury przed kościołem, gdzie na uczestników czekał poczęstunek. Uroczystości „Na Obszarach” zwieńczył odpust parafialny celebrowany 14 maja pod przewodnictwem biskupa pomocniczego naszej diecezji Piotra Gregera.

Stulecie objawień fatimskich świętowano także w oświęcimskiej parafii św. Maksymiliana Marii Kolbego, gdzie celebracji przewodził biskup senior Tadeusz Rakoczy.

Tagi:
zawierzenie

Reklama

Przygotowania do Aktu Zawierzenia się Jezusowi przez Maryję

2018-10-16 12:55

Na początku listopada w legnickim Sanktuarium – miejscu cudu eucharystycznego rozpoczna się przygotowaniach do Aktu Zawierzenia się Jezosowi przez Maryję wg św. Ludwika Marii Grignon de Monfort.

Najpewniejszą drogą do osiągnięcia zbawienia wiecznego jest ofiarowanie się Jezusowi Chrystusowi przez Maryję.

Zapewnił nas o tym Święty Ludwik Maria Grignon de Montfort – święty kapłan żyjący we Francji na przełomie siedemnastego i osiemnastego wieku.

W swoim niezwykłym „Traktacie o doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny” pisze o wielkiej roli jaką pełni Maryja w dotarciu każdego z nas do Jezusa Chrystusa. W owym dziele czytamy: „Nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny jest drogą łatwą, krótką, doskonałą i pewną, wiodącą do zjednoczenia z Panem naszym, co stanowi doskonałość chrześcijańską. Jest ono drogą łatwą, którą Jezus Chrystus utorował sam, do nas przychodząc, i na której brak przeszkód, by do Niego dojść. Można wprawdzie osiągnąć zjednoczenie z Bogiem inną też drogą, ale wtedy nie obędzie się bez liczniejszych krzyży, ciężkich umartwień i o wiele większych przeszkód, trudnych do przezwyciężenia. Dusza przechodzi wówczas przez ciemne noce, przez walki i nadzwyczajne cierpienia, przez urwiska, przez ciernie i straszne pustkowia. Droga Maryi zaś jest łagodniejsza i spokojniejsza”.

Św. Ludwik Grignion de Montfort był gorliwym propagatorem praktyki oddawania się Maryi w niewolę miłości. „Żyjąc w poddaństwie i w zależności od Maryi, w krótkim czasie postąpimy dalej, aniżeli przez całe lata żyjąc w samowoli i opierając się na własnych siłach”. Konsekracja wg św. Ludwika Marii Grignion de Montfort to poświęcenie się Bogu jak Maryja, poprzez Maryję, z Maryją i w Niepokalanym Sercu Maryi, jako niewolnik Maryi - z miłości.

„Nabożeństwo to wiernie praktykowane jest doskonałym sposobem, by wartość wszystkich naszych dobrych czynów została obrócona na największą chwałę Bożą. Nikt prawie nie działa w tym szlachetnym celu, choć wszyscy jesteśmy do tego zobowiązani. Jedni bowiem po prostu nie wiedzą, na czym polega najwyższa chwała Boża; inni zaś wcale jej nie pragną. Natomiast Najświętsza Maryja Panna, której oddajemy wartość i zasługę naszych dobrych uczynków, wie doskonale, jak szukać owej chwały”.

„Najświętsza Maryja Panna jest Matką pełną łagodności i miłosierdzia, której nikt nie zdoła prześcignąć w miłości i hojności. Gdy Ona widzi, że ktoś oddaje się Jej całkowicie, by Ją czcić i Jej służyć, ogołacając się ze wszystkiego, co mu najdroższe, by Ją tym przyozdobić – również i Maryja oddaje się całkowicie i w sposób niewysłowiony temu, kto Jej oddaje wszystko. Zanurza go w morzu swych łask; przyozdabia go swymi zasługami; wspiera go swoją potęgą; oświeca go swym światłem; napełnia swoją miłością; udziela mu swych cnót: pokory, wiary, czystości itd.”

Akt oddania siebie Maryi podejmowali papieże, teologowie, m.in. św. Pius X, Benedykt XV i Pius XI, Stefan kardynał Wyszyński oraz św. Jan Paweł II, który w swoim herbie umieścił zawierzenie Bogurodzicy: „Totus Tuus” - „Cały Twój”, zaczerpnięte z pism św. Ludwika de Montfort.

Aby w pełni zrozumieć na czym polega niewolnictwo Maryi, warto podjąć się wymagających, lecz niezwykle obfitujących w owoce duchowe 33- dniowych przygotowań. W trakcie ich trwania staramy się uwolnić samego siebie od ducha świata, poznać samego siebie, poznać Najświętszą Dziewicę i Jezusa Chrystusa.

W najbliższym czasie przygotowania odbędą się w Sanktuarium pw. Św. Jacka w Legnicy – miejscu cudy eucharystycznego.

Osoby zainteresowane całkowitym oddaniem się Chrystusowi i dla Chrystusa, z miłości, w Niepokalanym Sercu Maryi wg św. Ludwika Marii Grignion de Montfort i przystąpieniem do Aktu Ofiarowania się Jezusowi Chrystusowi przez Maryję wg św. Ludwika M. Grignion de Montfort podczas Eucharystii w kościele św. Jacka w Legnicy, prosimy o kontakt

z Proboszczem Parafii pw. Św. Jacka w Legnicy ks. Andrzejem Ziombrą - nr tel: 76 854 74 49 wew. 10 lub przesłanie swojego zgłoszenia na adres e-mail: jacek.legnica@gmail.com

Harmonogram przygotowania:

4 listopada, godz. 18.00 - Ofiara Mszy św. i spotkanie organizacyjne

5 listopada rozpoczęcie 33- dniowego przygotowania

9 listopada godz. 18.00 – Ofiara Mszy Św. I spotkanie formacyjne dla wszystkich

16 listopada, godz. 18.00 - Ofiara Mszy Św. I spotkanie formacyjne dla wszystkich

23 listopada, godz. 18.00 - Ofiara Mszy Św. I spotkanie formacyjne dla wszystkich

30 listopada, godz. 18.00 - Ofiara Mszy Św. I spotkanie formacyjne dla wszystkich

6 grudnia, godz. 18.00 - Ofiara Mszy Św. I spotkanie formacyjne dla wszystkich

7 grudnia, godz. 18.00 - Ofiara Mszy Św. I spotkanie formacyjne dla wszystkich

8 grudnia, godz. 18.00 - Aktu Ofiarowania się Jezusowi Chrystusowi przez Maryję

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Sri Lanka: do 290 wzrosła liczba ofiar po niedzielnych zamachach

2019-04-22 10:25

ts, pb, mip (KAI) / Kolombo

Do 290 osób zabitych i ponad 500 rannych wzrósł bilans po niedzielnej serii eksplozji w Sri Lance – poinformowała w poniedziałek rano lankijska policja. Do wybuchów doszło podczas Mszy św. w trzech kościołach oraz w kilku hotelach, w sumie w ośmiu miejscach w kraju. Najwięcej ofiar było w kościele św. Antoniego w stołecznym Kolombo. Stan wielu rannych nadal jest krytyczny.

Twitter

Dotychczas żadna organizacja nie przyznała się do przeprowadzenia ataków. Prawdopodobnie były to samobójcze zamachy islamskich fundamentalistów religijnych. Według doniesień medialnych 10 dni wcześniej lankijska policja ostrzegana była o możliwości tego typu ataków na kościoły.

Katolicy stanowią około sześciu procent w liczącej około 20 milionów mieszkańców Sri Lance. Mająca 1,2 mln wyznawców wspólnota katolicka skupia się głównie wokół stołecznej archidiecezji Kolombo oraz w 11 dalszych diecezjach na terenie tego wyspiarskiego kraju. Mniej więcej połowa z nich żyje pośród większości syngaleskiej, a druga - wśród Tamilów stanowiących mniejszość społeczeństwa. Katolicy stanowią tylko 4 procent wśród 15 mln Syngalezów i ponad 15 procent wśród niemal 4 mln Tamilów.

Kościół katolicki jest jedną z nielicznych instytucji mających trwałe miejsce w obu grupach ludności, a tym samym może się przyczyniać do pojednania po krwawej wojnie domowej lat 1982-2009. Widocznym tego znakiem jest odbywana w sierpniu każdego roku pielgrzymka do Madhu, gdzie czczona jest licząca 400 lat figura Matki Bożej. W tych pielgrzymkach uczestniczy zazwyczaj kilkaset tysięcy osób, nie tylko katolicy i inni chrześcijanie, lecz także buddyści i hinduiści.

Podczas wizyty w Madhu w styczniu 2015 r. papież Franciszek kanonizował pierwszego świętego Sri Lanki, „apostoła Cejlonu”, o. Józefa Vaza (1651-1711). Ten pochodzący z Indii misjonarz głosił Ewangelię i pełnił posługę kapłańską na ówczesnym Cejlonie od 1686 r. aż do swej śmierci.

Pierwsi misjonarze chrześcijańscy przybyli na wyspy już w V wieku z Persji. Jednak systematyczne misje rozpoczęły się dopiero wraz z przybyciem Portugalczyków w XVI wieku i były prowadzone przez franciszkanów, jezuitów, dominikanów oraz augustianów. W czasach kolonizacji holenderskiej od XVII wieku religia katolicka została zabroniona, natomiast przywileje otrzymali kaznodzieje protestanccy.

W 1796 r. Brytyjczycy przywrócili wolność religijną i umożliwili misjonarzom zakonnym z różnych krajów europejskich dostęp na ówczesny Cejlon. W 1834 r. została utworzona pierwsza diecezja katolicka. Kościół szybko spotkał się z uznaniem w społeczeństwie, a to za sprawą szkół, szpitali i obiektów socjalnych, które są dostępne nie tylko dla katolików. Wrogo natomiast nastawieni są ekstremiści buddyjscy, którzy uważają, że Sri Lanka musi być krajem w pełni buddyjskim. Chrześcijanie od lat cierpią z powodu panującego wyobrażenia, że są religią zaszczepioną przez władców kolonialnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dłonie, które uczą miłości

2019-04-22 18:04

Anna Skopińska

Blask i ciepło

Maria Niedziela
o. Anastazy Pankiewicz

I pokazuje mi siebie w ludziach i znakach, które – tak myślę – są znakami od niego. Więc najpierw siostry antonianki i klasztor przy ul. Janosika. Choć pierwszym i pamiętającym o. Anastazego Pankiewicza był ten przy Mariańskiej 3 – niedaleko miejsca, w którym wzniósł szkołę, klasztor i kościół. S. Agnieszka, z którą rozmawiam, pamięta jeszcze tamto miejsce i dom, bo tam właśnie zaczynała swoją zakonną drogę. W zakonie, który utworzył. Po to, by charyzmatem wspierały życie, dzieci poczęte, te już narodzone, by służyły tym najsłabszym. Ale spotykam też s. Zytę – ona wstąpiła do zgromadzenia dokładnie 60 lat temu – w roku, gdy zostało ono oficjalnie zatwierdzone. Starsza zakonnica, kobieta, ma niezwykły uśmiech i ciepło bijące z oczu. I jest tak po ludzku niezwykle piękna. Pytam, czy nie żałuje. „Nie” - odpowiada. I robi to z takim przekonaniem, że aż coś ściska za gardło. Bo już wiem, co daje jej ten blask.

W kaplicy sióstr jest płaskorzeźba o. Pankiewicza. A przy nim cierniowa korona, czyli Dachau. W klasztorze jest też jego portret. Od sióstr słyszę, że to jedno z wierniejszych odwzorowań. Siostry prowadzą w Łodzi Dom Samotnej Matki. I pewnie o to chodziło przyszłemu błogosławionemu. O tę służbę najmniejszym i najsłabszym. I choć to daleko od dawnej Mariańskiej – obecnie to skrawek zieleni pomiędzy ul. Wojska Polskiego a Akademią Sztuk Pięknych – to w klasztorze sióstr po raz pierwszy spotkałam o. Pankiewicza. Właśnie w tych kobietach, których powołaniem to, o co zabiegał.

Zawsze zostaje ślad

Na cmentarzu na Dołach było już trudniej. Ale to tam został ten mały ślad. Gdy 2 lutego 1940 r. o. Anastazy Pankiewicz został wyrzucony z budynku klasztoru, mógł wyjechać z Łodzi. Nie zrobił tego. Nie zabiegał o swoje życie. Zamieszkał w małym pokoju w domku Bronisława Gralińskiego – kierownika pobliskiego cmentarza. Naprzeciw była kaplica. W niej raz w tygodniu odprawiał Mszę św. - w niedzielę. Codzienne eucharystie sprawował w swoim pokoju. Dziś budynek kierownika cmentarza jeszcze stoi. Ale już nie jest ten sam. - wszystko wyremontowane, obłożone styropianem, otynkowane, w środku nie ma nawet skrawka starej ściany – słyszę od przebierających się tu grabarzy – gdyby przyszła pani kilka lat temu... – mówią. Ale nie przyszłam... Z roboczego podwórka dostrzegam jednak, że nie każdy ślad jest zatarty. Do malutkiego domku dobudowano niższą oficynę a gzyms pomiędzy starym i nowym dachem po prostu zamalowano białą farbą. Jako jedyny fragment nie został zaklejony, wyrównany. Pewnie trudno było tam dotrzeć. A może to uśmiech o. Anastazego? Do tego domku siostry przynosiły mu jedzenie. W 2007 roku w łódzkim klasztorze antonianek zmarła s. Bonawentura, która wędrowała z ul. Mariańskiej właśnie tu, by ich założyciel miał co jeść...

W kaplicy, choć wybudowanej w 1934 roku, nie ma za to nic z tamtego czasu. Na froncie są jednak tablice pamiątkowe. Z nadzieją podchodzę – jedna poświęcona harcerzom, którzy w latach 1942 - 1943 prowadzili tu tajną drukarnię, jest upamiętnienie angielskiego lotnika, niezłomnych.... A on? Od 2 lutego do 6 października odprawiał tu Msze św. Z tego cmentarza został zabrany do więzienia śledczego przy Sterlinga, stąd poszedł do Dachau... Nikt tego nie wie. Te tysiące ludzi przemierzających ścieżki, cmentarne alejki, przechodzących na drugą stronę ul. Smutnej, nie zdają sobie sprawy, że to była droga którą nie raz pokonał o. Pankiewicz. I że nie ukrywał się tutaj. Adres podawał jako oficjalny, miał pozwolenie na odprawianie niedzielnej Mszy św. Nie uciekał, nie drżał o swoje życie. Zaufał. - to taki człowiek? Nie wiedziałyśmy, że był tak blisko... - mówią trochę speszone panie z kwiaciarni.

Na górce

Najważniejsze jego dzieło. Klasztor, kościół św. Elżbiety Węgierskiej i szkoła. „Na górce”. Gimnazjum, które pracę zaczęło w 1937 roku dziś także tętni życiem. Przed placówką, która w części jest też klasztorem łódzkich bernardynów, stoi pomnik o. Pankiewicza. Błogosławionego. Musi mijać go każdy, kto tędy przechodzi. Idąc do szkoły, kościoła, czy skracając sobie drogę do szpitala. Tu tu objawił się cały talent, i całe powołanie bernardyna. Temu miejscu oddał całe serce. Doglądał tu każdej kładzionej cegły, każdego detalu. Był z ludźmi. Jego historię znają bardzo dobrze uczniowie szkoły., Jest przecież ich patronem. I pewnie to taki Boży palec, że naprzeciw kompleksu bernardynów powstał szpital dziecięcy, z onkologią i trudnymi oddziałami. Że nieopodal siostry salezjanki prowadzą ochronkę bałucką. On rzucił tu światło, zapalił iskrę. I ta po dziś dzień promieniuje.

Mam co jeść

Kolejne miejsce to kościół św. Piotra i Pawła. W tej świątyni poświęcił stacje drogi krzyżowej. Do starej, pamiętającej jeszcze czasy o. Anastazego, części wchodzą ludzie. Zwykły dzień. A ich jest coraz więcej. Jedna kobieta przystaje. - dzięki nim nie muszę martwić się o wiele rzeczy – mówi. Przyszła tu po paczkę. Robi to raz w miesiącu. - to dla mnie wielka ulga, bo niektórych produktów spożywczych czy chemii nie muszę już kupić – dodaje. Nie pytałam jej o nic. To ona wychodząc z parafialnego punktu caritas chciała podzielić się swoją małą radością. - bo wie pani, jest ciężko, ale muszę dać radę – stwierdza. Nie wiem ile ma lat. Może jest w wieku mojej mamy? A może młodsza? Wiem tylko, że to kolejna osoba „podstawiona” tu przez przyszłego świętego.

Męczeństwo...

Jest też wiezienie na Szterlinga w Łodzi, gdzie Niemcy przesłuchiwali przez 17 dni o. Anastazego. To miejsce straceń i męczeństwa tysięcy Polaków. W której sali był przetrzymywany? W którym miejscu? Obecnie znajdują się tam przychodnie lekarskie. Ale gdzieś tam w wyobraźni widzę przywiezionego tu zakonnika, w habicie, bo go nie zdjął. Prowadzonego i przetrzymywanego. To preludium do Konstantynowa Łódzkiego i do Dachau. Dostał numer 28176 i pasiak. „Niech się dzieje wola Boża. Jestem gotowy na śmierć.” - powiedział, gdy został wytypowany do transportu inwalidów i poprowadzony do ciężarówki jadącej do gazu. Zginął 20 maja 1942 roku. Czy go znamy? Czy pamiętamy? Tyle go w Łodzi a jakby nie był widoczny... Choć jego dłonie uczą miłości. Takiej do końca. 13 czerwca 1999 r. św. Jan Paweł II ogłosił błogosławionymi 108 męczenników. Wśród nich naszego o. Anastazego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem