Reklama

Inauguracja roku fatimskiego

2017-05-25 11:21

Ks. Adam Stachowicz
Edycja sandomierska 22/2017, str. 1, 4-5

Ks. Adam Stachowicz

To, co rozpoczęło się 13 maja 1917 r., na trwałe zmieniło losy świata. Najświętsza Maryja Panna, spotykając się z dziećmi z Fatimy, przekazywała Boże orędzie. Objawienia trwały przez sześć miesięcy. W roku obecnym obchodzimy setną rocznicę tego wydarzenia. Z tej racji w naszej diecezji świętujemy i wspominamy tamte chwile, rozważając orędzie Fatimskiej Pani.

Diecezjalne obchody rocznicy zainaugurowano w sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Sulisławicach. Czciciele Maryi przybywali tam w pieszych pielgrzymkach, autokarami i własnymi środkami transportu. Z diecezji i z poza jej granic przybyło ponad trzy tysiące osób. Wspólne spotkanie rozpoczęła procesja z cudownym obrazem Matki Bożej Sulisławskiej, który został wystawiony na ołtarzu polowym na palcu sanktuaryjnym. Adorując wizerunek Matki Bożej Bolesnej, wierni odmawiali Różaniec prowadzony przez przedstawicieli ruchów i stowarzyszeń katolickich.

Centralnym punktem uroczystości była Msza św., której przewodniczył bp Krzysztof Nitkiewicz. Koncelebrowali ją bp Edward Frankowski, o. Krzysztof Swół CR, prowincjał księży zmartwychwstańców, oraz kapłani i księża zakonni.

Reklama

Podczas homilii bp Krzysztof Nitkiewicz wyjaśnił kontekst i główne punkty objawień fatimskich. Powiedział, że one dotyczą nie tylko przyszłości, ale rysują obraz tego, co już się dzieje. Przedstawiają sytuację współczesnego świata, w którym ludzkość umiera zarówno z powodu wojen, zamachów terrorystycznych, z głodu, jak i na skutek odrzucenia Boga. Żaden człowiek na ziemi nie jest w stanie zahamować własnymi siłami tej globalnej agonii. Zło sięga bowiem głębi ludzkiego serca i rozprzestrzenia się niczym epidemia, zarażająca w jednej chwili miliony istnień. – W sukurs przychodzi nam ponownie Matka Boża ze swoim orędziem z Fatimy. Nie chodzi jej o przestraszenie czy przygnębienie kogokolwiek, ale o to, by dać ludziom nadzieję i wskazać drogę ratunku. Stąd orędzie fatimskie jest przesłaniem o Bożym Miłosierdziu. Ojciec Święty Franciszek powiedział w Fatimie, że „wzięci za rękę przez Dziewicę-Matkę i przed Jej obliczem możemy radośnie wyśpiewywać miłosierdzie Pana” – mówił bp Nitkiewicz. – Orędzie fatimskie jest skierowane również do nas, Polaków, do naszej diecezjalnej rodziny. Bo chociaż Kościół cieszy się dzisiaj w Polsce pełnią wolności, a sytuacja materialna w kraju ulega stałej poprawie, za mało jest w nas nadziei, za mało radości i entuzjazmu. To wynika z rozluźniających się więzów z Bogiem oraz z grzechów, z wad rujnujących nasze życie osobiste i relacje międzyludzkie, także w obrębie wspólnoty wierzących, w parafiach i w zgromadzeniach zakonnych. Doświadczamy jednocześnie skutków toczącej się na szczytach walki o władzę i kształt Polski. Nawet w naszym lokalnym środowisku przejawia się ona w umotywowanej politycznie lub ideologicznie niechęci i braku szacunku dla drugiej osoby, w zakłamaniu, stronniczości, w zemście i wynoszeniu się ponad innych – podkreślał hierarcha. – Nie jest to jednak przysłowiowy zaklęty krąg, którego nie można przerwać. Wsłuchajmy się raz jeszcze w fatimskie orędzie Maryi. Przyjmijmy je z wiarą tak, jak Hiacynta, Franciszek i Łucja. Oni ofiarowali swoje życie, oddali je Bogu w sposób dosłowny, aby położyć kres złu i uratować ludzkość. My również przy Bożej pomocy, w jedności z Chrystusem i razem z Matką Najświętszą, jesteśmy w stanie wkroczyć na podobną drogę. Przez modlitwę różańcową, osobiste nawrócenie, przez zadośćuczynienie za grzechy nasze i całego świata możemy otrzymać od Boga bardzo wiele. To wszystko uzdalnia nas do kształtowania rzeczywistości w jej wymiarze doczesnym i wiecznym. Świadczy o tym kula, którą zamachowiec chciał zabić św. Jana Pawła II, umieszczona w koronie zdobiącej skronie figurki Maryi w fatimskim sanktuarium – przypominał sandomierski ordynariusz.

Kaznodzieja zachęcił wszystkich do wzajemnej odpowiedzialności za siebie oraz do poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi, w którym jest miejsce dla wszystkich.

Na zakończenie Mszy św. bp Krzysztof Nitkiewicz przed obrazem Matki Bożej Sulisławskiej odczytał akt zawierzenia diecezji i wszystkich wiernych Maryi. Przy maryjnym wizerunku dzieci złożyły kwiaty.

Połaniec przy Maryi

Bogaty program świętowania wydarzeń fatimskich mieli również mieszkańcy Połańca. Od 7 do 13 maja spotykali się ożywiani hasłem obchodów: „Nie zaniedbujcie odmawiać Różańca”. Uroczystości zorganizowane zostały wspólnym wysiłkiem miejscowych duszpasterzy oraz wiernych świeckich, zrzeszonych w parafialnych wspólnotach. Obchody przybrały charakter rekolekcji maryjnych, których głównym celem była ewangelizacja miasta poprzez modlitwę i zasłuchanie w Słowo Boże. – Każdy dzień Tygodnia Fatimskiego miał swój temat. 8 maja, po wprowadzeniu figury Matki Bożej Fatimskiej do parafii św. Marcina, w miejscowym kinie „Impresja”, odbył się seans filmu „13. dzień”, który przypomniał wszystkim historię i istotę objawień Matki Bożej w Fatimie. Kolejny dzień obchodów jubileuszowych to modlitwa za kapłanów, seminarzystów i siostry zakonne pochodzące z połanieckich parafii. 10 maja zgromadzeni na Mszy św. w parafii św. Marcina wierni modlili się za rodziny, dzieci i młodzież. Po niej w procesji różańcowej przeprowadzono figurę Maryi do parafii Matki Bożej Wspomożenia Wiernych. Kolejne dwa dni czuwania przy Matce Bożej to modlitwa za osoby chore, cierpiące, w podeszłym wieku połączona z udzieleniem sakramentu namaszczenia chorych, a także modlitwa za zmarłych. W łączności z papieżem Franciszkiem, z 12 na 13 maja, odbyło się całonocne czuwanie przy Pani Fatimskiej, podczas którego odprawiono m.in. Koronkę do Bożego Miłosierdzia i Drogę Krzyżową. Zwieńczeniem całego tygodnia był 13 maja, kiedy to po modlitwie różańcowej i przedstawieniu pt.: „Tajemnica Fatimy”, przygotowanym przez gimnazjalistów, ks. Witold Dobrzański – proboszcz parafii MB Wspomożenia Wiernych, odprawił Mszę św. połączoną z aktem zawierzenia mieszkańców miasta macierzyńskiej opiece Matki Bożej Fatimskiej – relacjonuje Agata Nowakowska. Uroczystości jubileuszowe uświetnili: chór „Cantata”, schola „Muzyczne anioły” z parafii MB Wspomożenia Wiernych oraz Młodzieżowa Orkiestra Dęta z Centrum Kultury i Sztuki w Połańcu.

– Gromadzący się na obchodach setnej rocznicy objawień fatimskich wierni na nowo przyjęli orędzie Maryi skierowane do całego świata poprzez Łucję, Franciszka i Hiacyntę, a przede wszystkim pogłębili swoją wiarę. Owocem obchodów jubileuszowych oraz wotum wdzięczności Bogu za dar Matki Bożej są nowo powstałe Koła Żywego Różańca, a także nabożeństwa fatimskie, które pragniemy kontynuować w kolejnych miesiącach tego jubileuszowego roku – zaznacza ks. Adrian Morgaś. – Składamy serdeczne podziękowania, przede wszystkim połanieckim duszpasterzom, za zorganizowanie tego święta wiary w naszym mieście. Władzom miejsko-gminnym, sponsorom, Ochotniczym Strażom Pożarnym z naszych parafii, policji, społecznościom połanieckich szkół, przedstawicielom instytucji i zakładów pracy, dzieciom i młodzieży oraz komitetowi organizacyjnemu za każdy podjęty wysiłek i trud, dzięki któremu mogliśmy przeżyć ten wyjątkowy czas w sposób podniosły i uroczysty – dodaje Anna Wąż.

Tagi:
Fatima 100‑lecie objawień fatimskich

Reklama

Pielgrzymowali do Fatimy i do Santiago de Compostela

2019-03-07 20:55

Z relacji uczestników pielgrzymk

W dniach 6 – 13 lutego wierni z parafii św. Barbary w Wieluniu i okolicznych parafii odbyli pielgrzymkę do Fatimy i do Santiago de Compostela. Pielgrzymka wyruszyła w środę 6 lutego br. z parkingu przy Kościele p.w. Świętej Barbary D i M w Wieluniu. Duchowymi przewodnikami pielgrzymki byli: ks. Jarosław Boral, ks. Mirosław Rapcia , ks. Stanisław Konieczny. Pielgrzymka rozpoczęła się Mszą Świętą i błogosławieństwem w Kaplicy na lotnisku w Warszawie. Po wylądowaniu w Lizbonie wszyscy udali się autokarem do Fatimy - miejsca docelowego.

Archiwum parafii

W drugim dniu pielgrzymki pątnicy zwiedzali: Bazylikę Trójcy Przenajświętszej - jasną, potężną i nowoczesną. Uwagę przykuwały główne drzwi z obrazem z Księgi Rodzaju - postać Boga stwarzającego niebo i ziemię oraz Ducha Bożego, unoszącego się nad wodą, umieszczonego na szklanym panelu z napisem: „, Czym jest człowiek, że o nim pamiętasz i czym jest syn człowieczy, że się nim zajmujesz”.

Kolejnym celem zwiedzania była Bazylika Matki Boskiej Różańcowej , górująca nad całym placem, z pięknym wnętrzem i grobami świętych pastuszków: Hiacynty, Franciszka i Łucji. Później Msza Święta w Kaplicy Objawień, do której pielgrzymi wracali jeszcze w kolejnych dniach i do której przyszli wieczorem na wielojęzyczny i jednoczący Różaniec.

Przed Różańcem, popołudniowa Droga Krzyżowa „ drogą pastuszków” od miejsca objawień Matki Boskiej w Valinhos do Anioła w Loca do Aljustrel, skąd pochodzili pastuszkowie.

Kolejne dni pielgrzymki to dni nowych wrażeń, a to za przyczyną zwiedzanych zabytkowych świątyń i miasteczek: Alcobaka - opactwo cystersów z największym w Portugalii Kościołem Mosteiro de Santa Maria de Alcobaca, Obidos - maleńkie, zwarte miasteczko z uliczkami skąpanymi w kwiatach, Batalha - opactwo i klasztor Matki Boskiej Zwycięskiej.

Niezapomnianym pozostanie czwarty dzień pielgrzymki, w którym pielgrzymi szlakiem św. Jakuba udali się do Santiago de Campostela w Hiszpanii, gdzie zwiedzili Katedrę św. Jakuba z grobem świętego oraz Stare Miasto.

Pozostałe dni pielgrzymowania to spojrzenie na Sameiro - Sanktuarium Matki Bożej Niepokalane Poczęcie, Bragę - "religijną stolicę Portugalii” z Sanktuarium Dobrego Jezusa, gdzie podczas Mszy Świętej kapłani podarowali pielgrzymom muszle św. Jakuba, dalej Porto, Tomar - portugalska siedziba Templariuszy i Zakonu Chrystusowego, Nazare, Santarem gdzie była celebrowana Msza Święta w bliskości Cudownej Hostii w Sanktuarium Cudu Eucharystycznego.

W ostatnim dniu pielgrzymi zwiedzili Lizbonę, stolicę Portugalii. Zobaczyli: Torre del Belem, Klasztor Hieronimitów, Katedrę, Kościoły św. Antoniego, św. Łucji i św. Dominika. Pielgrzymkę zakończyła Msza Święta w Kaplicy na lotnisku w Warszawie. Wszyscy wracali niby Ci sami, ale jednak inni.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Dzięga: Szatan nie da nam odpocząć

2019-04-22 14:20

pk / Szczecin (KAI)

Wojna ideologiczna zaczęła się w raju, a szatan ma jeden cel. Chce walczyć z człowiekiem - mówił abp Andrzej Dzięga. Metropolita szczecińsko-kamieński był gościem audycji katolickiej "Religia na fali" w Radiu Szczecin.

M. Paszun

Hierarcha odpowiedziała na pytanie o to, czy Europa i Polska staje dziś na skraju wojny ideologicznej i czy mamy do czynienia z frontalnym atakiem na Kościół. - Szatan nie chce walczyć z Bogiem, bo wie, że nie jest w stanie z nim walczyć. Jest zainteresowany pozyskaniem każdej ludzkiej duszy - dodał arcybiskup.

Metropolita szczecińsko-kamieński przyznał, że "doświadczamy kolejnego etapu zmagania duchowego w dziejach świata".

- Jest to zmaganie o każdą ludzką duszę. Szatan nie ustanie w tym zmaganiu. On nam nie da odpocząć. Co najwyżej będzie szukał innych metod. Zmieni metody i nam się będzie wydawało, że mamy więcej odpoczynku, a to już jest atak prowadzony z innej strony, subtelnie, ale często skutecznie. I żebyśmy wiedzieli, że nie jesteśmy w stanie z nim po ludzku wygrać i dlatego modlimy się przez przyczynę Michała Archanioła, żeby pomógł nam, byśmy mocą Bożą w tej walce mogli być zwycięzcami - mówi abp Dzięga.

Metropolita dodaje, że "zawołanie Michała Archanioła „Któż jak Bóg” w dzisiejszych kontekstach językowych znaczyłoby tylko Bóg, tylko po Bożemu, tylko z Bogiem".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dłonie, które uczą miłości

2019-04-22 18:04

Anna Skopińska

Blask i ciepło

Maria Niedziela
o. Anastazy Pankiewicz

I pokazuje mi siebie w ludziach i znakach, które – tak myślę – są znakami od niego. Więc najpierw siostry antonianki i klasztor przy ul. Janosika. Choć pierwszym i pamiętającym o. Anastazego Pankiewicza był ten przy Mariańskiej 3 – niedaleko miejsca, w którym wzniósł szkołę, klasztor i kościół. S. Agnieszka, z którą rozmawiam, pamięta jeszcze tamto miejsce i dom, bo tam właśnie zaczynała swoją zakonną drogę. W zakonie, który utworzył. Po to, by charyzmatem wspierały życie, dzieci poczęte, te już narodzone, by służyły tym najsłabszym. Ale spotykam też s. Zytę – ona wstąpiła do zgromadzenia dokładnie 60 lat temu – w roku, gdy zostało ono oficjalnie zatwierdzone. Starsza zakonnica, kobieta, ma niezwykły uśmiech i ciepło bijące z oczu. I jest tak po ludzku niezwykle piękna. Pytam, czy nie żałuje. „Nie” - odpowiada. I robi to z takim przekonaniem, że aż coś ściska za gardło. Bo już wiem, co daje jej ten blask.

W kaplicy sióstr jest płaskorzeźba o. Pankiewicza. A przy nim cierniowa korona, czyli Dachau. W klasztorze jest też jego portret. Od sióstr słyszę, że to jedno z wierniejszych odwzorowań. Siostry prowadzą w Łodzi Dom Samotnej Matki. I pewnie o to chodziło przyszłemu błogosławionemu. O tę służbę najmniejszym i najsłabszym. I choć to daleko od dawnej Mariańskiej – obecnie to skrawek zieleni pomiędzy ul. Wojska Polskiego a Akademią Sztuk Pięknych – to w klasztorze sióstr po raz pierwszy spotkałam o. Pankiewicza. Właśnie w tych kobietach, których powołaniem to, o co zabiegał.

Zawsze zostaje ślad

Na cmentarzu na Dołach było już trudniej. Ale to tam został ten mały ślad. Gdy 2 lutego 1940 r. o. Anastazy Pankiewicz został wyrzucony z budynku klasztoru, mógł wyjechać z Łodzi. Nie zrobił tego. Nie zabiegał o swoje życie. Zamieszkał w małym pokoju w domku Bronisława Gralińskiego – kierownika pobliskiego cmentarza. Naprzeciw była kaplica. W niej raz w tygodniu odprawiał Mszę św. - w niedzielę. Codzienne eucharystie sprawował w swoim pokoju. Dziś budynek kierownika cmentarza jeszcze stoi. Ale już nie jest ten sam. - wszystko wyremontowane, obłożone styropianem, otynkowane, w środku nie ma nawet skrawka starej ściany – słyszę od przebierających się tu grabarzy – gdyby przyszła pani kilka lat temu... – mówią. Ale nie przyszłam... Z roboczego podwórka dostrzegam jednak, że nie każdy ślad jest zatarty. Do malutkiego domku dobudowano niższą oficynę a gzyms pomiędzy starym i nowym dachem po prostu zamalowano białą farbą. Jako jedyny fragment nie został zaklejony, wyrównany. Pewnie trudno było tam dotrzeć. A może to uśmiech o. Anastazego? Do tego domku siostry przynosiły mu jedzenie. W 2007 roku w łódzkim klasztorze antonianek zmarła s. Bonawentura, która wędrowała z ul. Mariańskiej właśnie tu, by ich założyciel miał co jeść...

W kaplicy, choć wybudowanej w 1934 roku, nie ma za to nic z tamtego czasu. Na froncie są jednak tablice pamiątkowe. Z nadzieją podchodzę – jedna poświęcona harcerzom, którzy w latach 1942 - 1943 prowadzili tu tajną drukarnię, jest upamiętnienie angielskiego lotnika, niezłomnych.... A on? Od 2 lutego do 6 października odprawiał tu Msze św. Z tego cmentarza został zabrany do więzienia śledczego przy Sterlinga, stąd poszedł do Dachau... Nikt tego nie wie. Te tysiące ludzi przemierzających ścieżki, cmentarne alejki, przechodzących na drugą stronę ul. Smutnej, nie zdają sobie sprawy, że to była droga którą nie raz pokonał o. Pankiewicz. I że nie ukrywał się tutaj. Adres podawał jako oficjalny, miał pozwolenie na odprawianie niedzielnej Mszy św. Nie uciekał, nie drżał o swoje życie. Zaufał. - to taki człowiek? Nie wiedziałyśmy, że był tak blisko... - mówią trochę speszone panie z kwiaciarni.

Na górce

Najważniejsze jego dzieło. Klasztor, kościół św. Elżbiety Węgierskiej i szkoła. „Na górce”. Gimnazjum, które pracę zaczęło w 1937 roku dziś także tętni życiem. Przed placówką, która w części jest też klasztorem łódzkich bernardynów, stoi pomnik o. Pankiewicza. Błogosławionego. Musi mijać go każdy, kto tędy przechodzi. Idąc do szkoły, kościoła, czy skracając sobie drogę do szpitala. Tu tu objawił się cały talent, i całe powołanie bernardyna. Temu miejscu oddał całe serce. Doglądał tu każdej kładzionej cegły, każdego detalu. Był z ludźmi. Jego historię znają bardzo dobrze uczniowie szkoły., Jest przecież ich patronem. I pewnie to taki Boży palec, że naprzeciw kompleksu bernardynów powstał szpital dziecięcy, z onkologią i trudnymi oddziałami. Że nieopodal siostry salezjanki prowadzą ochronkę bałucką. On rzucił tu światło, zapalił iskrę. I ta po dziś dzień promieniuje.

Mam co jeść

Kolejne miejsce to kościół św. Piotra i Pawła. W tej świątyni poświęcił stacje drogi krzyżowej. Do starej, pamiętającej jeszcze czasy o. Anastazego, części wchodzą ludzie. Zwykły dzień. A ich jest coraz więcej. Jedna kobieta przystaje. - dzięki nim nie muszę martwić się o wiele rzeczy – mówi. Przyszła tu po paczkę. Robi to raz w miesiącu. - to dla mnie wielka ulga, bo niektórych produktów spożywczych czy chemii nie muszę już kupić – dodaje. Nie pytałam jej o nic. To ona wychodząc z parafialnego punktu caritas chciała podzielić się swoją małą radością. - bo wie pani, jest ciężko, ale muszę dać radę – stwierdza. Nie wiem ile ma lat. Może jest w wieku mojej mamy? A może młodsza? Wiem tylko, że to kolejna osoba „podstawiona” tu przez przyszłego świętego.

Męczeństwo...

Jest też wiezienie na Szterlinga w Łodzi, gdzie Niemcy przesłuchiwali przez 17 dni o. Anastazego. To miejsce straceń i męczeństwa tysięcy Polaków. W której sali był przetrzymywany? W którym miejscu? Obecnie znajdują się tam przychodnie lekarskie. Ale gdzieś tam w wyobraźni widzę przywiezionego tu zakonnika, w habicie, bo go nie zdjął. Prowadzonego i przetrzymywanego. To preludium do Konstantynowa Łódzkiego i do Dachau. Dostał numer 28176 i pasiak. „Niech się dzieje wola Boża. Jestem gotowy na śmierć.” - powiedział, gdy został wytypowany do transportu inwalidów i poprowadzony do ciężarówki jadącej do gazu. Zginął 20 maja 1942 roku. Czy go znamy? Czy pamiętamy? Tyle go w Łodzi a jakby nie był widoczny... Choć jego dłonie uczą miłości. Takiej do końca. 13 czerwca 1999 r. św. Jan Paweł II ogłosił błogosławionymi 108 męczenników. Wśród nich naszego o. Anastazego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem