Reklama

Jedźcie i głoście! – Spontaniczna Motomajówka

2017-06-08 11:29

Joanna Ferens
Edycja zamojsko-lubaczowska 24/2017, str. 6

Joanna Ferens

Z inicjatywy Spontanicznej Grupy Motocyklowej z Biłgoraja na terenie ośrodka rekreacyjnego w Woli Dużej odbyła się już po raz drugi Spontaniczna Motomajówka

Motocykliści zjechali się już w piątek 26 maja, aby wspólnie integrować się i bawić na koncertach. Drugi dzień zlotu rozpoczął się od Mszy św., której przewodniczył diecezjalny duszpasterz motocyklistów, ks. Robert Fuk. – Chcemy podczas tej Mszy św. wypraszać potrzebne łaski dla nas, motocyklistów, modlić się o szczęśliwy każdy wyjazd i taki sam szczęśliwy powrót. Chcemy również polecać naszych braci i siostry, którzy już podążają po niebiańskich autostradach, a którzy jeszcze niedawno jeździli i spotykali się z nami. Niech ta Eucharystia będzie wyproszeniem od Boga wszelkich łask i darów, niech będzie tym szczególnym spotkaniem, nie tylko w gronie przyjaciół, ale szczególnie przy Tym, który nas prowadzi, przy Jezusie Chrystusie – mówił kapłan podczas wprowadzenia do Mszy św.

W homilii ks. Robert Fuk nawoływał, aby motocykliści zawsze dawali świadectwo swojej wiary. – Modlitwa jest szczególnym znakiem naszej wiary, o którą możemy prosić innych dla siebie. Ja zawsze, gdy siadam na motocykl, wykonuję znak krzyża, a w trakcie jazdy również znajduję czas na krótką modlitwę. Jezus powiedział, że „o cokolwiek prosić będziecie Ojca w Imię Moje, da wam”. Dlatego musimy zwracać się w modlitwie do Boga o to, co jest nam w życiu potrzebne. Musimy prosić Boga o bezpieczny sezon, bezpiecznie przejechane kilometry, gdyż to On jest jednym Panem życia i śmierci. Niech ten znak krzyża będzie nie tylko znakiem naszej wiary, ale również naszego świadectwa dla innych. Ten rok duszpasterski, który obecnie przeżywamy, jest rokiem pod hasłem: „Idźcie i głoście”. My, motocykliści, możemy sparafrazować – „Jedźcie i głoście!” – jedźcie na krańce świata, aby głosić Jezusa Chrystusa, poprzez swoje świadectwo wiary i przynależność do Niego. A krzyż niech będzie znakiem każdego z was, znakiem tego, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy – dodał duszpasterz.

Na zakończenie Mszy św. wszystkie motocykle zostały pobłogosławione, aby zawsze mogły wieźć swoich właścicieli spokojnie i bezpiecznie do celu. Następnie kilkuset motocyklistów wzięło udział w paradzie motocykli ulicami miasta Biłgoraja, a także w prezentacji maszyn przed Urzędem Miasta. Bardzo ważnym elementem zlotu jest również akcja zbiórki krwi, tzw. MotoKropla, gdzie motocykliści i wszyscy chętni dzielą się darem krwi z osobami potrzebującymi tego wyjątkowego leku. Na motocyklistów czekały również konkursy z nagrodami i koncerty.

Reklama

Zloty motocyklowe na Woli Dużej k. Biłgoraja są już wieloletnią tradycją, jednakże takie wydarzenie jak Spontaniczna Motomajówka odbywa się dopiero po raz drugi, zaś pierwsza edycja miała miejsce w ub.r. we Frampolu. Prezes Spontanicznej Grupy Motocyklowej, Tomasz Surma, wyjaśnia, skąd wziął się pomysł na taką imprezę i jakie cele jej przyświecają. – Przede wszystkim chcieliśmy zrobić coś u siebie, gdyż często bierzemy udział w podobnych imprezach w różnych regionach naszego województwa i całego kraju, dlatego chcieliśmy wszystkich znajomych motocyklistów zaprosić także do nas i coś dla nich zorganizować. Staramy się, aby ta impreza miała charakter integracyjny i kulturalny, a mimo to była „po naszemu”, czyli „po motocyklowemu”. Chcemy naszych gości przyjmować tak, jak oni nas przyjmują, aby wyjeżdżali od nas zadowoleni. Chcemy także, aby ludzie „oswoili się” z wizerunkiem motocyklisty, aby przełamać stereotypy i pokazać, że jesteśmy kulturalnymi ludźmi z pasją, żeby zaczęto nas lepiej postrzegać w społeczeństwie. Ponadto, aby się spotkać z innymi ludźmi, zintegrować środowisko motocyklowe, co sprawia, że mamy wielu przyjaciół w całej Polsce – wskazał.

Tomasz Surma dodaje również, że motocykl to przede wszystkim pasja i wolność. – Kocham motocykle, odkąd pamiętam, byłem bardzo mały, jak już się próbowało sił po lasach na takich starych rometach, javkach czy komarkach. Byłem motocyklistą od zawsze i będę nim już na zawsze, co najbardziej zdaje sobie moja żona, która rozumie i wspiera mnie w tym stylu życia. Niektórzy ludzie lubią latać, inni jeździć na nartach, a jeszcze inni czytać książki – my jeździmy na motocyklach, bo to daje nam szczęście, spełnienie marzeń i przede wszystkim wyjątkowe poczucie wolności – podkreślił.

Tagi:
majówka motocykliści

Motocyklem do Wilna

2018-06-28 10:24

Marta Bogucka
Edycja podlaska 26/2018, str. I

Marta Bogucka

Tegoroczna XI Pielgrzymka Motocyklowa do Wilna i Ostrej Bramy odbyła się pod hasłem „Maryjo, zaprowadź nas do Jezusa”. Wzięło w niej udział 150 pielgrzymów z całej Polski pod przewodnictwem ks. Janusza Szymańskiego.

Rozpoczęliśmy ją w sanktuarium maryjnym w Studzienicznej wspólną Jutrznią, po której ks. Janusz wygłosił konferencję. Mówił o tym, że Maryja nas wzywa, pokazuje nam drogę do swojego Syna, a najważniejsze jest, by Maryję z Chrystusem zaprosić do swojego życia w sposób wolny i świadomy, zaprzyjaźnić się z Nimi, być blisko Chrystusa i dać Mu centralne miejsce w swoim życiu.

Stamtąd przejechaliśmy na granicę w Ogrodnikach i po śniadaniu wyruszyliśmy do Wilna.Pobyt w Wilnie rozpoczęliśmy od Mszy św. w Ostrej Bramie sprawowanej przez naszych kapłanów: ks. Janusza, ks. Wojciecha Piotrowskiego i ks. Dariusza Kucharka. Ks. Dariusz wygłosił homilię, którą oparł na trzech słowach: zamieszkać – by Chrystus zamieszkał w naszych sercach, zakorzenić – my mamy zakorzenić się w Chrystusie i ugruntować – ugruntować naszą relację z Panem. Przed sanktuarium zrobiliśmy wspólną pamiątkową fotografię i po obiedzie wyruszyliśmy na zwiedzanie razem z naszą przewodnik Katarzyną Kostygin.

Noc tradycyjnie spędziliśmy w polskiej szkole w Solecznikach. A ten dzień zakończyliśmy wspólną modlitwą różańcową i odśpiewaniem Apelu.

Następnego dnia pojechaliśmy do Wilna. Złożyliśmy wieniec i zapaliliśmy znicze przy grobie Matki i Serca Syna (Marszałka Piłsudskiego), a potem zwiedziliśmy Cmentarz na Rossie. Stamtąd przejechaliśmy do hospicjum prowadzonego przez Siostry Miłosierdzia, gdzie przygotowano nam poczęstunek i zgotowano miłe przyjęcie. Dalej już pieszo z naszą panią przewodnik udaliśmy się na zwiedzanie Wilna. Tego dnia wzięliśmy udział we Mszy św. w kościele Ojców Franciszkanów.

Pielgrzymka została rozwiązana w Alitusie, skąd już małymi grupkami udaliśmy się do domów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

W Chile zmarł 102-letni jezuita – nauczyciel papieża Franciszka

2018-07-20 15:41

kg, ts (KAI) / Santiago

W wieku 102 lat zmarł 18 lipca w Santiago de Chile jezuita Carlos Aldunate Lyon, który w 1960 był formatorem młodego jezuity o. Jorge M. Bergoglio, a dziś papieża Franciszka. W chwili śmierci był najstarszym jezuitą na świecie. Obecnie miano to przysługuje jego młodszemu o rok bratu o. José Aldunate.

Grzegorz Gałązka

Carlos Aldunate Lyon urodził się 16 maja 1916 w Valparaíso w rodzinie zasłużonej dla Kościoła i kraju. Był wnukiem Carlosa Aldunate Solara - przewodniczącego Chilijskiej Partii Konserwatywnej. Kształcił się w kolegiach jezuickich w Anglii i Chile. W 1944 przyjął w Argentynie święcenia kapłańskie w Towarzystwie Jezusowym. W 4 lata później uzyskał doktorat z filozofii na Uniwersytecie Katolickim w Lowanium w Belgii.

Był następnie rektorem seminarium zakonnego i kolegiów jezuickich w Santiago, Antofagaście i Osorno a w latach 1966-69 Uniwersytetu Północnego a następnie dyrektorem domu rekolekcyjnego Loyola. Wykładał także na Papieskich Uniwersytetach Katolickich w Santiago i Valparaíso.​ Był egzorcystą a od 1975 głosił rekolekcje i prowadził kursy duchowości w swoim kraju i za granicą.

W 1960 jego wykładów w Chile słuchał młody kapłan Jorge Mario Bergoglio, późniejszy papież Franciszek, gdy odbywał tam swą formację.

O. Aldunate był ponadto na początku lat siedemdziesiątych XX wieku głównym inicjatorem ruchu odnowy charyzmatycznej w swym kraju.​ Należał do najbardziej znanych i szanowanych duchownych katolickich w Chile. Był ponadto zdolnym pisarzem katolickim.

Zmarł 18 lipca w domu jezuitów w Santiago de Chile. Pochowano go 20 bm. na stołecznym cmentarzu im. św. Alberta Hurtado.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Kamerun: zabito katolickiego kapłana

2018-07-21 12:50

vaticannews / Jaunde (KAI)

W Kamerunie zginął ks. Alexander Sob Nougi. Dosięgła go przypadkowa kula w czasie zamieszek wywołanych przez separatystów. Był on proboszczem i sekretarzem komisji ds. wychowania katolickiego w diecezji Buéa.

archidiecezja.warszawa.pl

Do wypadku doszło w południowo-zachodniej części kraju, w mieście Buéa, w czasie walk między rządowymi siłami bezpieczeństwa a anglofońskimi separatystami. Dążą oni do podzielenia Kamerunu na dwie części: francusko- i angielskojęzyczną.

Od początku tego roku na świecie zginęło już 21 kapłanów, z tego 9 w Afryce.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem