Reklama

Suplementy diety dary natury poddane debacie

2017-06-28 09:33

Piotr Frankowski
Niedziela Ogólnopolska 27/2017, str. 56-57

fotolia.com

Spożywamy ich coraz więcej, czujemy się po nich lepiej, wykorzystujemy je jako uzupełnienie posiłków. Suplementy diety, bo o nich mowa, na dobre zadomowiły się wśród Polaków, choć wiele osób zgłasza swoje zastrzeżenia do ich działania. Na co warto zwrócić uwagę, zażywając suplementy? Czego należy się wystrzegać i o czym pamiętać? Których głosów słuchać w dyskusji na temat substancji wzbogacających naszą dietę?

Blisko połowa (48 proc.) Polaków zażywa suplementy diety regularnie, a okazjonalnie stosuje je 72 proc. społeczeństwa – wynika z sondażu Agencji Badań Rynku i Opinii SW Research oraz z raportu „Polacy a suplementy diety”, opublikowanego przed zaledwie kilkoma tygodniami. Trudno się dziwić – nie wyobrażamy sobie dzisiaj skutecznego wzmacniania odporności, choćby w czasie kapryśnej wiosny, bez dostarczenia organizmowi odpowiedniej dawki witaminy C, rutyny, wapnia, a także magnezu, kwasu foliowego, cynku, selenu, żelaza i porcji witamin. Lista substancji, których dostarczają preparaty, jest długa i zdecydowana większość Polaków ma w domowej apteczce popularne środki, stosowane przecież nie od dziś.

Długa historia wzbogacania diety

Suplementy diety to specyfiki, które – pod tą samą lub podobnie brzmiącą nazwą – podawały nam nasze mamy i babcie. Zaufanie do tych środków bierze się zatem nie tylko z lektury ich składu, ale także z zakorzenionej, rodzinnej tradycji domowego leczenia. Jednak historia suplementacji to również ziołolecznictwo i korzystanie z darów natury, które były używane w czasach znacznie bardziej odległych.

Reklama

Jak podają źródła, już w 325 r. pierwszy sobór nicejski zalecił biskupom organizowanie przy kapitułach i parafiach przytułków dla ludzi najuboższych i schorowanych. Prekursorami byli benedyktyni, których niedługo później wsparły inne zakony. Konieczność opieki nad chorymi oraz wzmacniania odporności zakonników opiekujących się potrzebującymi przyczyniła się do opracowania receptur ówczesnych medykamentów, które w wielu przypadkach przetrwały do dziś i – właśnie jako suplementy diety – są dostępne w sklepikach franciszkanów, benedyktynów, kapucynów czy bonifratrów.

Szara strefa to skaza na wizerunku

Bogata tradycja troski o prawidłowe funkcjonowanie organizmu w ostatnich miesiącach zetknęła się z poważną krytyką. Raport Najwyższej Izby Kontroli wykazał, że w sprzedaży – w tym internetowej, ale także w sklepach stacjonarnych i aptekach – obok bezpiecznych, sprawdzonych preparatów znajdowały się suplementy diety zafałszowane, zawierające np. bakterie chorobotwórcze, substancje zakazane z listy psychoaktywnych czy stymulanty podobne strukturalnie do amfetaminy, czyli działające jak narkotyki. NIK przypomniał, że do rejestru Głównego Inspektoratu Sanitarnego od 2007 r. wpisano łącznie blisko 30 tys. produktów zgłoszonych jako suplementy diety.

Zarzuty wobec producentów preparatów były na tyle poważne, że głos w tej sprawie zabrali przedstawiciele zarówno branży, jak i Ministerstwa Zdrowia, które jeszcze przed publikacją raportu NIK rozpoczęło prace nad regulacją tego rynku. W pracach tych aktywnie uczestniczą również reprezentanci związków i firm, które produkują suplementy. Ci ostatni podkreślają, że problem tkwi w szarej strefie. Zagrożenie dla Polaków nie płynie ze strony dużych, odpowiedzialnych producentów, ale właśnie z szarej strefy – bezprawnie i bez pozwoleń sprzedającej swoje produkty, głównie w Internecie.

Walka o rzetelność

Eksperci podkreślają: suplementy diety nie są lekami. Nie stanowią panaceum na trapiące nas bolączki i nie zastąpią dobrze zbilansowanych posiłków. Korzystanie z nich powinno się odbywać po konsultacji z lekarzem – szczególnie kiedy przyjmujemy stale leki. O tym starają się informować konsumentów przedstawiciele branży. Na początku 2017 r. organizacje zrzeszające producentów suplementów diety opracowały Kodeks Dobrych Praktyk Reklamy Suplementów Diety. Producenci zaznaczają, że taki dokument był potrzebny, aby jeszcze wyraźniej podkreślać różnice między suplementami a lekami. – Kodeks ma też za zadanie wypracowanie wśród reklamodawców tzw. dobrego obyczaju – mówi dr Katarzyna Suchoszek-Łukaniuk, prezes Krajowej Rady Suplementów i Odżywek.

Wśród zmian, które wprowadza dokument, znalazły się m.in.: obowiązek umieszczania nazwy kategorii „suplement diety” w reklamie prasowej w prawym dolnym rogu, podkreślanie kategorii „suplement diety” w reklamach radiowych oraz zakaz wykorzystywania wizerunku lekarzy lub farmaceutów w materiałach promocyjnych.

Branża razem z ministerstwem

Prezes Polskiego Związku Producentów Leków Bez Recepty Ewa Jankowska podkreśla, że zmiany w reklamach mogą być widoczne już w drugiej połowie bieżącego roku. Tymczasem Krajowa Rada Suplementów i Odżywek współpracuje z Ministerstwem Zdrowia nad kształtem planowanych przez resort regulacji rynku. Krajowa Rada postuluje stworzenie przejrzystej administracyjnej procedury zgłaszania i weryfikacji suplementów diety, co wpłynie na uporządkowanie rynku suplementów diety w zakresie wyeliminowania obrotu nielegalnymi produktami.

Jednocześnie przedstawiciele branży podkreślają, że ich celem jest uniknięcie nerwowych ruchów i gwałtownych zmian, które mogą spowodować znacznie więcej szkód niż pożytku dla konsumentów. To ważne, gdyż pomaga się w ten sposób chronić konsumentów przed pojawiającymi się na fali krytyki medialnej grupami lobbingowymi – usiłują one, pod przykrywką dobrych intencji, narzucać własne rozwiązania, które w długoterminowej perspektywie są szkodliwe społecznie. Dlatego – jak zaznaczają przedstawiciele branży – ważne są dialog i rzetelna informacja, a nie zakulisowe rozgrywki.

Dlaczego sięgamy po suplementy

Jak wykazały badania, na suplementację decydujemy się przede wszystkim, gdy chcemy wzmocnić odporność organizmu,a także gdy chcemy zaradzić brakom energii, zadbać o wygląd i dobre samopoczucie. Częściej sięgają po nie osoby aktywne fizycznie i uprawiające sport. Ale lekarze zwracają uwagę także na konieczność suplementacji w przypadku osób starszych i kobiet w ciąży. Prof. Tomasz Paszkowski, kierownik Katedry i Kliniki Ginekologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, w mediach zwracał uwagę na tzw. wielką piątkę, której potrzebuje kobieta spodziewająca się dziecka: kwas foliowy, witamina D3, jod, kwasy DHA, żelazo. To składniki, które są ważne dla prawidłowego rozwoju dziecka nie tylko przed porodem, ale także w ciągu kilkunastu pierwszych miesięcy życia.

Na potrzebę suplementacji u osób starszych zwracała uwagę prof. Iwona Wawer z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Niedobory różnych mikroskładników często wykazują właśnie seniorzy. Może o tym świadczyć pogorszenie się u nich kondycji zarówno fizycznej, jak i psychicznej oraz umysłowej – podkreślała podczas zorganizowanej w styczniu konferencji prasowej. Ludzie starsi często źle się odżywiają, na dodatek gorsze jest u nich wchłanianie składników pokarmowych – powiedziała kierownik Zakładu Chemii Fizycznej Wydziału Farmaceutycznego WUM.

Korzystać czy nie?

Wsparcie diety, wzmacnianie odporności organizmu, wykorzystywanie darów natury w ramach pomocy w leczeniu ma tradycję sięgającą zarania współczesnej cywilizacji. Same suplementy zawierają witaminy, mikro- i makroelementy, minerały, ekstrakty z roślin – substancje potrzebne nam do prawidłowego funkcjonowania. Nie zastąpią one jednak zbilansowanej diety, nie są też lekami. Jeśli będziemy pamiętać o podstawowych zasadach – zachowanie zdrowego rozsądku, konsultacja z lekarzem i wybór sprawdzonych produktów – suplementacja może przynosić zamierzone efekty.

– Nie ma wątpliwości, że suplementy diety są nam potrzebne, trzeba jednak pamiętać, że nie leczą chorób, bo nie mają właściwości leczniczych – podkreśliła prof. Wawer.

Tagi:
jedzenie dieta

Reklama

Ciepło z pożywienia

2019-01-16 11:02

Karolina Szostkiewicz
Niedziela Ogólnopolska 3/2019, str. 48

Za oknem zimno, szaro i ponuro. Ubieramy się cieplej, pijemy mniej wody, bo chłodnego nie chce się pić o tej porze roku. Pamiętamy o ciepłym posiłku w ciągu dnia oraz o piciu gorącej herbaty – ale może by tak podziałać na organizm jeszcze intensywniej i wprowadzić do codziennego jadłospisu pokarmy, które mają rozgrzewające właściwości, są odżywcze, a do tego prozdrowotne?
W poradniku „Niedzieli” dietetyk kliniczny Karolina Szostkiewicz bierze pod lupę dary natury, które bez wątpienia ogrzeją nasze ciało.
Red.

Dynia – zawiera beta-karoten oraz likopen – substancje, które chronią przed chorobami nowotworowymi. Dynia jest warzywem o właściwościach rozgrzewających. Krem z dyni w połączeniu z imbirem i czosnkiem nie tylko zapewni przyjemne doznania kubkom smakowym, ale również rozgrzeje nas od środka. Kolejnym warzywem, które sprzyja walce z zimnem, jest brukselka. Ta minikapusta zawiera spore ilości witaminy C, które pomogą w walce z przeziębieniem, oraz jest bogata w substancje przeciwnowotworowe. Brukselka może mieć goryczkowaty smak – aby się go pozbyć, warto wcześniej ją zamrozić lub upiec z oliwą z oliwek oraz aromatycznymi ziołami, np. prowansalskimi.

Awokado jest dobrym źródłem glutationu – silnego przeciwutleniacza, który może hamować rozwój aż trzydziestu substancji rakotwórczych. Oprócz tego zawiera jednonienasycone kwasy tłuszczowe, omega-3 i omega-6 w najlepszych proporcjach niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania organizmu dzięki korzystnemu wpływowi na serce. Jeśli jesteś zmarzluchem, koniecznie sięgnij po ten owoc. Połącz go z czosnkiem i wzmocnij swoją odporność. Czosnek najczęściej jemy w formie pasty z białym serem. Jednak mało kto z nas wie, że nabiał jest śluzotwórczy. W sytuacji przeziębienia czy chorych zatok jedzenie mleka i serów potęguje katar oraz kaszel. Awokado to bez wątpienia lepsza alternatywa.

Jabłko, płatki owsiane i cynamon – to zdecydowanie jedno z lepszych zestawień produkujących „energię cieplną” w naszym organizmie. Płatki owsiane dodają energii dzięki błonnikowi zawartemu w nieprzetworzonym ziarnie. Jabłka to skoncentrowana bomba przeciwuteniaczy, natomiast cynamon to niewątpliwie tarcza antybakteryjna, która przy okazji może wpłynąć pozytywnie na pamięć i koncentrację. Jego korzenny zapach znakomicie skomponuje się z owsianką, ale również z szarlotką, a nawet daniem warzywnym. Na pewno pobudzi wydzielanie większych ilości ciepła w naszym ciele.

Karolina Szostkiewicz
Dietetyk kliniczny. Zajmuje się leczeniem żywieniowym chorób zależnych od diety. Propaguje zasadę: „Poznaj zdrowie z jedzenia – odżywiaj się świadomie”. Organizatorka warsztatów promujących zdrowy styl życia – dla dzieci oraz dorosłych. Na co dzień poszukuje prostych i praktycznych rozwiązań na zdrowe smaki do zastosowania w każdej kuchni.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Duchu Święty, dzień dobry... – bierzmowanie w Salezie

2019-03-24 23:19

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała

Ponad 90. uczniów stanęło gotowych do wołania o przyjście Ducha Świętego. Towarzyszyli im rodzice, nauczyciele a także kapłani Salezu – ks. Jerzy Babiak, dyrektor Zespołu Szkół Salezjańskich, ks. Grzegorz Oleś – wicedyrektor ks. Jan Gondro – wieloletni dyrektor szkoły. Mszy św. przewodniczył bp Vitalii Kryvytskyi SDB, ordynariusz diecezji kijowsko-żytomierskiej.

Zdjęcia z bierzmowania:

Zobacz zdjęcia: Bierzmowanie w Salezie

- Pragnienie Ducha Świętego i obecności Boga w życiu człowieka to dowód na dojrzałość w wierze – tłumaczył biskup. - Dopóki pragniesz, to żyjesz i masz szansę przynosić owoce. Odwołując się do ewangelicznej perykopy o drzewie figowym przypominał o trudzie wzrostu rośliny i gospodarskiej troski o jej owocowanie. – Pamiętajcie, aby nie przynosić owoców byle jakich, ale każdego dnia starannie wykonywać swoje obowiązki. Oczywiście, w dorosłym życiu przychodzi zniechęcenie, wkrada się rutyna, ale jeśli postawicie Boga na pierwszym miejscu, weźmiecie Jego krzyż, to wasze owoce będą zdrowe i dobre. – Dziś na waszych piersiach wisi krzyż, tak samo jak u mnie. A Chrystus mówi, że kto idzie za Nim a nie bierze krzyża, nie jest Go godzien – mówił biskup. Tłumaczył, że przyjęcie sakramentu bierzmowania wiąże się z podjęciem obowiązków i odpowiedzialności. - Będziecie codziennie odpowiadać, czy jesteście naprawdę świątynią Ducha Świętego – mówił – i będziecie musieli wciąż od nowa stawiać Boga na pierwszym miejscu. Odniósł się do tego, co dziś najczęściej dotyka nas, ludzi: wypalenie i depresja. – Wypalenie pojawia się w małżeństwie, w pracy i w wierze, ale zawsze wtedy, gdy Bóg przestaje być stawiany na pierwszym miejscu. Depresja przychodzi wtedy, gdy sami zaczynamy kierować swoim życiem, gdy nie pozwalamy Bogu być kierownikiem naszych spraw – mówił. Zachęcał też do wprowadzenia nowej praktyki modlitewnej: porannego witania się z Bogiem. – Duchu Święty, dzień dobry – można mówić po obudzeniu, i zapraszać Go do swoich spraw. Pamiętajcie, że tylko wtedy macie szansę, by wasze owoce były dobre – tłumaczył.

Namaszczając młodych olejem krzyżma biskup uśmiechał się z wielką życzliwością do bierzmowanych a oni stawali odważni i gotowi. Najczęściej wybieranym imieniem patrona wśród chłopców był Franciszek i Paweł, dziewczęta upodobały sobie Łucję.

Na zakończenie w imieniu uczniów głos zabrał Piotr Truchliński, podziękował rodzicom, wychowawcom i kapłanom, którzy przygotowali salezjańską młodzież do przyjęcia sakramentu bierzmowania.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kraków: otwarcie procesu beatyfikacyjnego węgierskiego męczennika

2019-03-25 17:53

Joanna Folfasińska | Archidiecezja Krakowska

Joanna Adamik/archidiecezja krakowska
Trybunał procesu beatyfikacyjnego

25 marca 2019 roku, arcybiskup Marek Jędraszewski, po uzyskaniu zgody Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, powołał Trybunał do przeprowadzenia procesu beatyfikacyjnego Sługi Bożego Jánosa Esterházyego, świeckiego i ojca rodziny w następującym składzie: ks. dr Andrzej Scąber – delegat biskupa, o. dr hab. Szczepan Tadeusz Praśkiewicz OCD – promotor sprawiedliwości, o. Piotr Lamprecht OSA – notariusz. Postulator sprawy, o. Paweł Cebula OFM Conv., zwrócił się do metropolity i członków Trybunału z prośbą o rozpoczęcie i przeprowadzenie procesu oraz przedstawił zgromadzonym postać Sługi Bożego. W uroczystości wzięła udział między innymi rodzina

Janos Esterházy był działaczem węgierskich organizacji, funkcjonujących na terenie Słowacji, która po rozpadzie Austro-Węgier, w listopadzie 1918 roku, weszła w skład Czechosłowacji, podczas gdy przez setki lat stanowiła część Korony św. Stefana jako Górne Węgry. W związku z tym, jej terytorium zamieszkiwała ludność węgierska. Esterházy aktywnie działał na rzecz praw ludności węgierskiej, został przewodniczącym konserwatywnej Węgierskiej Partii i posłem do parlamentu Czechosłowacji. Korzystając ze swoich znajomości i koligacji rodzinnych – był synem węgierskiego arystokraty i Elżbiety, córki hrabiego Stanisława Tarnowskiego – pomagał Polakom, którzy przedzierali się przez Słowację, by przez Węgry i Rumunię, udać się na zachód, gdzie tworzyło się Wojsko Polskie. Za czyn pomocy polskim uchodźcom w czasie II wojny światowej został pośmiertnie odznaczony przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego orderem Polonia Restituta. Przez cały okres trwania wojny, udzielał również pomocy Słowakom i Żydom, a w 1942 roku głosował w słowackim parlamencie przeciwko ich deportacji do obozów koncentracyjnych. Esterházy został aresztowany przez NKWD i zesłany do łagrów. Po trzech latach katorgi, odesłano go do Czechosłowacji, ponieważ tamtejszy rząd skazał go na karę śmierci za współpracę z Niemcami. Na skutek nacisków opinii publicznej, wyrok zamieniono na dożywotnie więzienie o zaostrzonym rygorze w Mírovie, gdzie na skutek wycieńczenia i chorób zmarł w 1957 roku. Jego ciało wrzucono do zbiorowej mogiły.

– Kluczem do męki, śmierci i cierpienia Jánosa Esterházyego są jego własne słowa: „Naszym znakiem jest krzyż”. Krzyż Chrystusa zwycięskiego i zmartwychwstałego jest kluczem, który pomaga zrozumieć całe życie, a szczególnie ostatni etap: uwięzienie w łagrze i cierpienie spowodowanych chorobą w więzieniach. – powiedział o. Cebula

Postulator zwrócił uwagę na cztery aspekty duchowości Esterházyego: pragnienie poddania się woli Bożej, umiłowanie obecnego w Eucharystii Chrystusa, obcowanie duchowe ze świętymi, a także kult Najświętszej Maryi Panny.

– Niech one pomogą nam odczytywać to, co Bóg chce powiedzieć przez swojego sługę i pomogą również wszystkim, którzy zamykają się przed poznaniem prawdy o Jánosu. – mówił na zakończenie.

Po wypowiedzi postulatora, nastąpił moment zaprzysiężenia. Pierwszy przysięgę złożył arcybiskup, następnie jego delegat, promotor sprawiedliwości, notariusz i postulator sprawy.

Po podpisaniu dokumentów, głos zabrał arcybiskup. Zacytował słowa utworu Zbigniewa Herberta „Przesłanie Pana Cogito”, podkreślając, że jest on świeckim wezwaniem do heroizmu i pochwałą tej postawy:

Idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu
po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę
idź wyprostowany wśród tych co na kolanach
wśród odwróconych plecami i obalonych w proch
ocalałeś nie po to aby żyć

masz mało czasu trzeba dać świadectwo
bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź odważny
w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy
(…)

czuwaj – kiedy światło na górach daje znak – wstań i idź

dopóki krew obraca w piersi twoją ciemną gwiazdę

(…)

Bądź wierny Idź

Metropolita zaznaczył, że 20 lat później ukazał się list pasterski Jana Pawła II „Tertio Millennio Adveniente”, który miał przygotować wiernych do świętowania Roku Jubileuszowego.

“U kresu drugiego tysiąclecia Kościół znowu stał się Kościołem męczenników. Prześladowania ludzi wierzących — kapłanów, zakonników i świeckich — zaowocowały wielkim posiewem męczenników w różnych częściach świata. Świadectwo dawane Chrystusowi aż do przelania krwi, stało się wspólnym dziedzictwem zarówno katolików, jak prawosławnych, anglikanów i protestantów (…)To świadectwo nie może zostać zapomniane (…) W naszym stuleciu wrócili męczennicy. A są to często męczennicy nieznani, jak gdyby „nieznani żołnierze” wielkiej sprawy Bożej. Jeśli to możliwe ich świadectwa nie powinny zostać zapomniane w Kościele. Zgodnie z sugestią Konsystorza trzeba, ażeby Kościoły lokalne, zbierając konieczną dokumentację, uczyniły wszystko dla zachowania pamięci tych, którzy ponieśli męczeństwo (…)Największym hołdem dla Chrystusa ze strony wszystkich Kościołów na progu trzeciego tysiąclecia będzie ukazanie przemożnej obecności Odkupiciela w owocach wiary, nadziei i miłości złożonych poprzez ludzi tylu języków i ras, którzy poszli za Chrystusem różnymi drogami chrześcijańskiego powołania.” – pisał papież.

Arcybiskup zwrócił uwagę, że koncepcje Herberta i Jana Pawła II znacząco różnią się od siebie. Poeta powiedziałby, że choć Janos Esterházy był heroicznym człowiekiem, to ostatecznie przegrał, ginąc w Mírovie. Papież, pisząc o świętych męczennikach naszych czasów, wskazywał na zwycięstwo Chrystusa.

– Dokładnie 25 lat po opublikowaniu tego listu apostolskiego, pragniemy, powołując ten Trybunał, pokazać Jánosa Esterházyego jako wielkiego, nieznanego jeszcze, żołnierza wielkiej sprawy Bożej. Przez jego życie, w trudnych i dramatycznych czasach I połowy XX, chcemy pokazać żywotność Kościołów w Polsce, na Węgrzech, na Słowacji i w Czechach. Przez owoce wiary nadziei i miłości jego życia, pragniemy ukazać obecność Chrystusa Odkupiciela w naszych czasach (…) To dzisiejsze wydarzenie wpisuje się w życzenie Jana Pawła II, aby świętość dzieci Kościoła była przez sam Kościół stwierdzana i stawiana za wzór dla innych. Tak nam dopomóż Bóg! – mówił metropolita.

W uroczystości brała udział córka Jánosa Esterházego Alice Esterhazy-Malfatti, która w liście skierowanym do zebranych podkreśliła, że życie jej ojca zbudowane było na miłości. Dodała, że Sługa Boży ogromną miłością darzył cztery narody: polski, słowacki, czeski i węgierski.

– Tak bardzo kochał powierzonych sobie ludzi, że poświęcił za nich życie. Był przekonany, że społeczność i poczucie przynależności do niej muszą być budowane na przykładzie miłości i wspólnoty rodzinnej. Jego wiara i głęboka miłość do Boga utwierdziły go w tych przekonaniach. Ewangelia św. Jana mówi: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich”. Mój ojciec w duchu tego ewangelicznego zadania zrealizował swoją służbę polityczną i znosił cierpienie (…) Niestety, w naszych społeczeństwach, wciąż musimy stawić czoła duchowemu dziedzictwu Wielkiej Rewolucji Francuskiej, która chce wytępić wiarę i moralność (…) Tak jak mówił Jan Paweł II, ładne słowa: wolność, równość, braterstwo, staną się parodią, jeśli wykluczymy z nich Boga.

Na zakończenie listu, wyraziła nadzieję, że Chrystus obecny był w życiu i męczeństwie jej ojca. Podziękowała arcybiskupowi za podjęcie trudu procesu beatyfikacyjnego, który pokazuje, że konsolidację między narodami: polskim, węgierskim, słowackim i czeskim trzeba budować na Chrystusowym fundamencie.

List przesłał również kardynał Dominik Duka, metropolita praski i prymas Czech. Zapewniał w nim o duchowej łączności i podkreślił, że postawa, jaką János Esterházy prezentował w więzieniu to wzór chrześcijańskiego życia i postępowania.

Spotkanie zakończyła wspólna modlitwa i błogosławieństwo. Do 30 kwietnia 2019 roku można przekazać Kurii Arcybiskupiej w Krakowie wszystkie dokumenty, pisma i wiadomości dotyczące Sługi Bożego Jánosa Esterházyego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem