Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Binyam

Z fundacji pobożnego dziedzica

2017-06-29 10:21

Katarzyna Dobrowolska
Edycja kielecka 27/2017, str. 4-5

WD
Kościół parafialny w Chlewicach

Chociaż Jakubowych kościołów w diecezji jest kilka, każdy z nich jest inny i każdy ma swoją niepowtarzalną historię. Jak potoczyłyby się losy świątyni w Chlewicach, gdyby nie opatrznościowa decyzja i hojność jednego z dziedziców miejscowości? Dzięki Michałowi Bontoniemu kościół istnieje i może służyć mieszkańcom. 25 lipca, we wspomnienie św. Jakuba Apostoła, znowu setki parafian wezmą udział w uroczystej Sumie odpustowej i w barwnej procesji, której kolorytu nadają także ubrane w stroje ludowe kobiety i dzieci

Chlewice w gminie Moskorzew w średniowieczu były własnością szlachecką. W 1385 r. królowa Jadwiga nadała wsi prawo magdeburskie. O pierwszej świątyni drewnianej źródła wzmiankują w 1453 r. W „Liber Beneficiorum” Jan Długosz odnotował, że w połowie wieku XV kolatorem w parafii Chlewice był Paweł Odrowąż, kasztelan lwowski. Kościół początkowo był filią parafii Dzierzgów. W 1598 r. Chlewice należały do Hieronima Dembińskiego i wchodziły w skład dekanatu jędrzejowskiego. Świątynia nosiła wtedy podwójny tytuł – św. Filipa i św. Jakuba Apostołów. 12 listopada 1629 r. biskup sufragan krakowski Tomasz Oborski dokonał konsekracji kościoła, dedykując go św. Jakubowi Większemu. Od tej chwili oficjalnie występuje on jako jeden patron parafii. W źródłach odnotowano, że w ołtarzu głównym znajdował się obraz św. Anny, a wyżej – obraz św. Jakuba. Pamiątkę konsekracji obchodzono w pierwszą niedzielę po odpuście św. Marcina.

Wybudował i wyposażył nowy kościół

Z czasem mały, skromny kościół podupadł. Opatrzność sprawiła, że pojawił się w Chlewicach fundator nowej świątyni. W 1824 r. wieś Chlewice kupił od Franciszka i Antonilli Dobieckich Jan Kanty Kowalski. Po jego śmierci w 1864 r. majątek przeszedł na córkę Emilię, która wyszła za mąż za Michała Bontoniego. Ksiądz L. Rusin, proboszcz Chlewic, napisał o nim tak: „Od pewnego czasu zamieszkały w Chlewicach Michał Bontoni, bardzo pobożny człowiek, co dzień bywał na Mszy św. A jeśli jacy goście byli, zostawił ich w domu, a szedł na ofiarę Mszy św., a w niedzielę na nieszpory, inwentarzem zwykle pół dnia robił, a pole 3000 morgów obszaru na czas obrobił. Prowadząc życie chrześcijańskie i przykładne, będące zbudowaniem dla parafian, widząc mały kościółek w 1864 r., wystawił kościół, płacąc nawet za każdą posługę. W ołtarzach umieścił obrazy Pana Jezusa na krzyżu, do nóg Pańskich garnie się Maria Magdalena pokutnica. Drugi obraz to św. Michał zwołujący na sąd ostateczny. (...)”.

Stary kościół rozebrano w 1862 r., a na jego miejscu powstał nowy. 25 lipca 1864 r., w uroczystość św. Jakuba Apostoła, został poświęcony przez kanonika sandomierskiego proboszcza Obiechowa ks. Wojciecha Latosińskiego.

Reklama

Wśród najbliższych uczniów Mistrza

Święty Jakub Większy – syn rybaka Zebedeusza i Salome z Betsaidy, starszy brat Jana Ewangelisty, był także rybakiem nad Jeziorem Genezaret. Jakub i Jan Ewangeliści nazywani byli przez Jezusa „synami gromu” ze względu na ich żywe usposobienie, które pokazali wtedy, kiedy przechodzili przez niegościnne miasto w Samarii. Jakub chciał wówczas zniszczyć ogniem z nieba miasto. Wraz z bratem Janem należał do grupy uczniów stojących najbliżej Jezusa. Był świadkiem wielkich znaków i cudów, które czynił Mistrz. Był przy wskrzeszeniu córki Jaira. Razem z Piotrem i Janem uczestniczył w Przemienieniu Pańskim, a przed Męką Chrystusa czuwał w ogrodzie Getsemani wraz z uczniami. Jednak w chwili największej próby podczas ukrzyżowania Jezusa, opuścił Go i zwątpił, że to On jest Mesjaszem. Zmartwychwstały ukazał się jemu i pozostałym nad Morzem Tyberiadzkim. Jakub był pierwszym wśród Apostołów, a drugim po św. Szczepanie, męczennikiem Kościoła. Apostoł został ścięty mieczem w Jerozolimie na rozkaz Heroda Agryppy I około 44 r. Według średniowiecznej legendy św. Jakub udał się zaraz po zesłaniu Ducha Świętego do Hiszpanii. Do dziś św. Jakub jest pierwszym patronem Hiszpanii i Portugalii. Tradycja głosi, że w VII wieku relikwie św. Jakuba sprowadzono z Jerozolimy do Compostelli w Hiszpanii. Najpierw przewieziono je do miasta Iria, gdzie zaginęły w IX wieku. Odnalazł je biskup prowadzony cudowną gwiazdą.

Nazwa Compostella pochodzi z łaciny: Campus stellae tłumaczy się jako Pole Gwiazdy. Grób św. Jakuba od wieków po dzisiejsze czasy to jedno z najsłynniejszych miejsc pielgrzymek, do którego pieszo różnymi drogami przez Europę udają się wierzący, poszukujący i ateiści.

Dwa różne wyobrażenia św. Jakuba

– Kult patrona nie jest rozbudowany. Nie ma szczególnych tradycji ani nabożeństw związanych ze św. Jakubem. Kiedyś zawędrował do nas pielgrzym. Był to Hiszpan z Toledo. Jechał na rowerze przez Polskę i dowiedział się o kościele św. Jakuba na drodze. Wstąpił na modlitwę, wyspowiadał się, podarowałem mu różaniec od św. Jana Pawła II na pamiątkę tego spotkania – mówi proboszcz ks. Paweł Majewski. Patronowi dedykowane są dwa wizerunki w kościele. Pierwszy – malowidło pokaźnych rozmiarów – znajduje się jako jeden z elementów kompozycji polichromii zdobiącej sufit. Święty przedstawiony jest w sposób typowy dla ikonografii jako starzec z brodą, w czerwonym płaszczu i niebieskiej tunice, z kijem pielgrzyma i mieczem u boku. Jego twarz jest uduchowiona, wzrok ma skierowany ku niebu. Inny, starszy wizerunek umieszczony jest nad ołtarzem w kaplicy. Święty Jakub przedstawiony na tle krajobrazu jako pielgrzym z płaszczu ozdobionym muszlami, z laską w ręku i z księgą, z przerzuconym przez ramię kapeluszem. W ołtarzu głównym znajduje się zabytkowy, pochodzący z XVII wieku obraz Świętej Rodziny ufundowany przez Bontoniego, na zasuwie obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem. W bocznych ołtarzach po prawej i lewej stronie nawy – obrazy Ukrzyżowanie oraz św. Michał Archanioł wzywający na Sąd Ostateczny. Oba namalowane w 1863 r. przez Aleksandra Rycerskiego i sponsorowane przez dziedzica. W kaplicy – ołtarz z Matką Boską Niepokalanie Poczętą i zabytkowa chrzcielnica.

Co w duszpasterstwie?

Niż demograficzny daje o sobie znać także tutaj. Parafia kurczy się, jest w niej dużo seniorów, którzy wymagają opieki. Ksiądz proboszcz Paweł Majewski odwiedza z sakramentami kilkunastu chorych. Młodzież uczy się w większych miastach, po studiach często już nie wraca w rodzinne strony. W duszpasterskich wydarzeniach są takie, które na stałe wpisały się w kalendarz parafialny np. Droga Krzyżowa ulicami Chlewic w Niedzielę Palmową, konkurs palm organizowany przy współpracy z miejscową szkołą. W kościele od lat sprawowane są nabożeństwa roratnie tradycyjnie o godzinie 6 rano. W tym roku parafia szczególnie zaangażowała się w obchody Tygodnia Biblijnego. Nabożeństwa Słowa prowadzone były w oparciu o przygotowane materiały przez ks. prof. Witczyka. Inicjatywa zachęcająca do życia słowem Bożym spotkała się z dużym zainteresowaniem – przyznaje proboszcz. – Chlewice to parafia rolnicza, dlatego nie może zabraknąć poświęcenia pól, które odbywa się co roku przy ołtarzach przygotowanych przez mieszkańców z poszczególnych wiosek. Do Mszy posługuje grupa czterdziestu ministrantów, są w niej najmłodsi ale i studenci. Ich postawa jest bardzo budująca – mówi ks. Majewski. Proboszcz jest wdzięczny druhom strażakom z OSP za ich asystę podczas różnych uroczystości, ale także, konkretną pomoc. W kościele nie brak też inicjatyw, w których udział biorą dzieci, np. Mikołaj czy Jasełka. – Do niedawna były także Msze św. zadedykowane dla najmłodszych ze specjalną homilią, jednak teraz dzieci jest bardzo mało, dlatego zrezygnowaliśmy z tej formy – tłumaczy proboszcz. Do pierwszej Komunii przystąpiło w tym roku siedmioro dzieci. Jako dar dla kościoła ich rodzice podarowali pozłacany tron pod monstrancję.

Ostatnie lata przyniosły sporo zmian w wyglądzie świątyni. Kościół dzięki funduszom unijnym został odnowiony z zewnątrz, pomalowano jego dach, zrobiono nową elewację, opaskę odwadniającą, alejki wokół budynku wyłożono kostką. Odnowiono mur wokół niego. Teraz parafię czeka malowanie kościoła w środku. Te prace będą wykonywane ze środków parafialnych przekazanych przez mieszkańców.

Tagi:
Kościół parafia

Rodzina drogą Kościoła

2018-02-14 11:09

Urszula Buglewicz
Edycja lubelska 7/2018, str. IV

Parafia pw. Świętej Rodziny w Lublinie świętowała 35 lat pracy duszpasterskiej

Paweł Wysoki
Świątynię wypełniają wierni

Kiedy mówimy o 700 latach miasta, 35 lat zdaje się być chwilą, ale kiedy spojrzymy na ten czas w perspektywie końca XX wieku, to jest bardzo dużo – podkreśla proboszcz ks. prał. dr Tadeusz Pajurek. Kościół na Czubach powstał bowiem jako jeden z pierwszych po roku 1980, kiedy na fali „Solidarności” bp Bolesław Pylak mógł starać się o pozwolenie na budowę świątyni w tej dzielnicy miasta. Kościół zaprojektowany został do obsługi aż 40 tys. wiernych, bo nikt wówczas nie sądził, że nieopodal będzie można wybudować kolejne. Do pracy w nowym ośrodku duszpasterskim został skierowany ks. Ryszard Jurak, który początkowo zamieszkał przy kościele pw. św. Teresy przy ul. Krochmalnej. Jako pierwsza powstała tymczasowa kaplica, w której 12 grudnia 1982 r. bp Zygmunt Kamiński odprawił Mszę św. Obok kaplicy rozpoczęła się budowa domu parafialnego i kościoła pw. Świętej Rodziny, który służy wiernym od końca 1990 r.

W blasku św. Jana Pawła II

To miejsce jest szczególnie znane wśród wiernych, ponieważ w 1987 r. przy murach budującego się kościoła został wzniesiony ołtarzy polowy, przy którym Eucharystię dla milionowej rzeszy wiernych sprawował Ojciec Święty Jan Paweł II. To wydarzenie tak mocno zapisało się w historii miasta, że o kościele znajdującym się przy ul. Jana Pawła II do tej pory mówi się „papieski”. O historycznym spotkaniu wciąż przypomina potężny krzyż, który był elementem ołtarza. Nie ma dnia, by u jego stóp nie paliły się świece, pozostawione przez wiernych jako świadectwo modlitwy i pamięci. 9 czerwca ub.r., z okazji 30. rocznicy wizyty św. Jana Pawła II w Lublinie, odbyła się konsekracja kościoła, a papież Franciszek ustanowił na ten dzień odpust parafialny. – Do tej pory uroczystości odpustowe odbywały się w niedzielę Świętej Rodziny, a teraz mamy przywilej dwóch odpustów – mówi ks. Pajurek. – Chcemy, by nasz kościół stawał się coraz bardziej miejscem modlitwy za rodziny. Codziennie o godz. 12 sprawowana jest Msza św. za wstawiennictwem Świętej Rodziny, odmawiany jest Różaniec w intencji rodzin. Św. Jan Paweł II nazywany jest papieżem rodziny, dlatego w parafii pw. Świętej Rodziny chcemy wydobywać ze skarbca papieskiego nauczania przekaz o rodzinie. Myślimy też o kongresie rodzin i kolejnych inicjatywach skierowanych właśnie do rodzin – zapowiada Ksiądz Proboszcz.

Wspólnota wspólnot

Dzięki pracy ks. Ryszarda Juraka i wiernych parafia pw. Świętej Rodziny posiada piękną świątynię i duże zaplecze. Przed laty, gdy lekcji religii nie było w szkołach, dom parafialny wypełniały tysiące katechizowanych dzieci; do I Komunii św. czy do sakramentu bierzmowania co roku przygotowywało się po kilkaset osób. Dziś, gdy katecheza z powodzeniem nauczana jest w szkołach, niegdyś przestronne sale lekcyjne wypełniają wierni gromadzący się w różnych wspólnotach, grupach modlitewnych i apostolskich.

– Sobór Watykański II naucza, że parafia powinna być wspólnotą wspólnot. Ja tej prawdy doświadczyłem już w latach 70. XX wieku, gdy podejmowałem formację w ruchu oazowym ks. Franciszka Blachnickiego. Gdy w 2015 r. zostałem skierowany do pracy w tej parafii, podczas wprowadzenia na urząd proboszcza podkreśliłem, że bardzo zależy mi na tworzeniu małych wspólnot, w których pogłębiana będzie więź z Bogiem i bliźnimi. Cała parafia to ponad 17 tys. wiernych, więc łatwo o anonimowość. Dopiero w małej grupie można stworzyć prawdziwe więzi, głębsze relacje, podjąć rozmowy na temat życia i wiary. Taka forma pracy sprawdza się od wielu lat, dlatego przy kościele działa ponad 30 grup – mówi ks. Tadeusz Pajurek. Z racji osobistych doświadczeń proboszcza przez lata związanego z Ruchem Światło-Życie na Czubach wyrastają kolejne kręgi Domowego Kościoła (oaza rodzin), ale nie tylko. Po rekolekcjach ewangelizacyjnych „Źródło” wspólnota „Nowe Jeruzalem” prowadzi kurs Alfa, w którym uczestniczy wiele osób chcących głębiej wejść w modlitwę, w przeżywanie swojej wiary i aktywności w życiu Kościoła. Prężnie działa parafialny oddział Caritas, który obejmuje opieką ok. 80 osób ubogich i samotnych, organizując dla nich pomoc materialną, ale też spotkania. – Chciałbym, aby wszyscy w parafii czuli się odpowiedzialną za siebie rodziną; nikt nie może zostać pominięty. Dlatego uczulamy wiernych, by w razie trudnej sytuacji sąsiada zatroszczyli się o niego; by informowali o tym, że w parafii można otrzymać konkretną pomoc. Korzystają z niej osoby dotknięte niepełnosprawnością i chorobą, utratą pracy czy sytuacjami losowymi – podkreśla duszpasterz.

Jak w wielu parafiach, wierni mogą zaangażować się w modlitwę kół Żywego Różańca, w działalność Rycerstwa Niepokalanej, Legionu Maryi, Drogi Neokatechumenalnej czy chóru, który działa nieprzerwanie od ponad 30 lat. Co roku kilkaset osób włącza się w Duchową Adopcję Dziecka Poczętego. Duszpasterską troską objęci są stypendyści funduszu im. abp. Józefa Życińskiego „Świadkowie Bożego piękna”, który działa w ramach Centrum Jana Pawła II. Pragnieniem ks. Pajurka jest zintensyfikowanie duszpasterstwa dzieci i młodzieży, a zwłaszcza studentów, których na terenie parafii mieszka ponad tysiąc, a także reaktywowanie oddziału Akcji Katolickiej. Dojrzewają plany dotyczące duszpasterstwa osób samotnych, wdów i wdowców oraz seniorów. Być może już na wiosnę uda się uruchomić świetlicę dla dzieci i młodzieży.

Wraz z domem parafialnym wzniesiony został klasztor Zgromadzenia Sióstr Rodziny Betańskiej. – Chociaż betanki tworzą odrębną wspólnotę (mają tu dom generalny), tak naprawdę jesteśmy jedną rodziną – mówi Ksiądz Prałat. – To wielka łaska, że mamy obok siebie siostry, które w regule mają zapisaną modlitwę za kapłanów i pomoc kapłanom w pracy duszpasterskiej. Betanki katechizują dzieci i młodzież, podejmują zadania zakrystianki, angażują się w prowadzenie grup duszpasterskich, przygotowują dekoracje w świątyni. Jedna z sióstr niedawno wróciła z pracy we Włoszech, gdzie opiekowała się osobami chorymi i uczy nas nowych sposobów pracy z ludźmi starszymi. Nie wyobrażam sobie codziennej pracy duszpasterskiej bez obecności sióstr w naszej parafii – podkreśla.

Czas wdzięczności

Ubiegły rok w papieskiej parafii przebiegał pod znakiem jubileuszu. Świętowano 30-lecie pielgrzymki św. Jana Pawła II i 35-lecie działalności duszpasterskiej. Zapisem niezbyt długiej, ale niezwykle interesującej historii jest publikacja pt. „W promieniach łaski”. Praca zbiorowa pod redakcją ks. Tadeusza Pajurka opisuje najważniejsze wydarzenia z życia parafii, zawiera dziennik budowy kościoła oraz wywiad z budowniczym i pierwszym proboszczem ks. Ryszardem Jurakiem, a także spory wybór zdjęć. W publikacji udokumentowany jest międzynarodowy festiwal organowy, który pod dyrekcją Roberta Grudnia od ponad 20 lat organizowany jest ku czci św. Jana Pawła II.

Główne uroczystości jubileuszowe w grudniu 2017 r. poprzedziły rekolekcje ewangelizacyjne „Źródło”. Jak podkreśla Ksiądz Proboszcz, termin tego wyjątkowego czasu łaski przewidziała dla parafii Boża Opatrzność. – Byłem pełen podziwu dla ludzi, którzy przez kilka dni zostawali po Mszach św. na tzw. bloki ewangelizacyjne. Z uwagą słuchali nauk i świadectw, a w czasie nawiedzenia przez relikwie Drzewa Krzyża nieustannie trwali na modlitwie. Wiele osób zainteresowało się działalnością grup parafialnych i rzeczywiście do nich dołączyło. Pozytywne relacje zebraliśmy od wiernych po kolędzie. Parafianie chętnie wracali do tego wydarzenia i dawali świadectwo dobrze przeżytego czasu rekolekcji – podkreślał ks. Pajurek. Sam jubileusz 35-lecia działalności duszpasterskiej otworzyła Msza św. pod przewodnictwem abp. Stanisława Budzika, który uhonorował zasłużonych parafian diecezjalnym medalem „Lumen Mundi”. Później, w czasie odpustu, wierni modlili się pod przewodnictwem abp. Stanisława Wielgusa, bp. Antoniego Pacyfika Dydycza i bp. Artura Mizińskiego, którzy podkreślali, że „rodzina jest drogą Kościoła”. W pamięci wiernych niczym drogowskaz na przyszłe lata pozostały słowa abp. Stanisława Budzika, który mówił: – Nie bójcie się wziąć Jezusa za przewodnika i przyjaciela; On nam nic nie zabiera, przynosi pokój i radość, pomaga odkryć sens życia, uzdania do miłości. Chrystus po to się narodził, aby nas zbawić przez krzyż i zmartwychwstanie. Z krzyża Chrystusa płynie szczególna moc i rozlega się wołanie o radykalną miłość, która przemienia i otwiera serca na Boga i człowieka.

Informacje o parafii dostępne na stronie www.rodzina.lublin.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Mirosław Baka zagra postać ks. Romana Kotlarza w filmie „Klecha”

2018-02-20 20:56

rm / Radom / KAI

Mirosław Baka zagra postać ks. Romana Kotlarza w powstającym filmie fabularnym „Klecha”. Wcześniej w tej roli występował Ireneusz Czop, który musiał opuścić plan filmowy. Premiera obrazu zaplanowana została na 17 października 2018 roku, w 90. rocznicę urodzin niezłomnego kapłana i męczennika czasów komunizmu i jednocześnie dzień po 40. rocznicy wyboru kard. Karola Wojtyła na Stolicę Piotrową.

Sławek/pl.wikipedia.org

Realizowane zdjęcia dotyczą wydarzeń z protestu Radomskich Robotników w czerwcu 1976 r. Jednym z bohaterów tego zrywu był ks. Roman Kotlarz, który był prześladowany przez Służbę Bezpieczeństwa i zmarł na skutek pobicia przez "nieznanych sprawców".Mirosław Baka przyznał, że pierwszy raz zagra księdza przed kamerą. - Wychowywałem się w rodzinie katolickiej.

Cała moja młodość to było bycie ministrantem. A więc wiele chwil spędziłem przy ołtarzu. Poznałem wielu księży w swoim życiu. To obserwacje, które zapamiętałem. Nie jest trudno zagrać księdza, ale trudne jest zagrać tego konkretnego księdza, wspaniałego człowieka, jakim był Roman Kotlarz – mówił gość Radia Plus Radom.Według niego ks. Kotlarz to postać nietuzinkowa. - Ten człowiek w sutannie był kimś, kto wyprzedził w czasie ks. Jerzego Popiełuszkę. Już w latach 70. ubiegłego wieku ks. Kotlarz stawał w obronie robotników. Trzeba tu również wspomnieć jego batalię ze Służbą Bezpieczeństwa. Oni nie przebierali w środkach. W tym filmie musimy tchnąć jak najwięcej życia i prawdy. Szersza widownia zasługuje, by poznać ks. Kotlarza – przekonywał Mirosław Baka.Przed aktorem jest zagranie roli w największej scenie z udziałem tysiąca statystów. Będzie to moment błogosławienia protestujących robotników przez ks. Romana Kotlarza ze schodów kościoła św. Trójcy w Radomiu. - Najważniejsze to wejść w skórę mojego bohatera – mówi aktor.Mirosław Baka jest kojarzony głównie z ról tzw. czarnych charakterów.

- Tym bardziej rola ks. Romana Kotlarza będzie dla mnie wyzwaniem. Jest ciekawa dla mnie jako aktora - przyznał. Reżyser filmu Jacek Gwizdała przyznał, że Mirosław Baka był jego pierwszym wyborem. - Spotkaliśmy się w marcu ubiegłego roku. Scenariusz filmu bardzo mu się spodobał. Okazało się, że miał zaplanowany duży serial i nie mógł wziąć udziału w naszym przedsięwzięciu. Cieszę się, że mogłem wrócić do Mirosława Baki. Mam nadzieję, że będzie to dobry ruch dla naszego filmu. Z kolei Ireneusz Czop musiał wrócić do wcześniejszych zobowiązań filmowych. Gra bowiem w filmie o polskich himalaistach. Po prostu nałożyły się terminy realizacji zdjęć do obu filmów – wyjaśnił reżyser „Klechy”.

Kuria Diecezji Radomskiej jest koproducentem filmu, który powstaje na bazie scenariusza autorstwa Wojciecha Pestki. W ostatnich tygodniach Polski Instytut Sztuki Filmowej podjął decyzję, ze przekaże 2 mln złotych na realizację filmu.Ks. Roman Kotlarz w chwili śmierci miał 47 lat. Był inwigilowany przez ówczesne władze. W dniu protestu, 25 czerwca 1976 r., pobłogosławił idących w proteście. Był potem nachodzony i dotkliwie bity przez tzw. „nieznanych sprawców” na plebanii w Pelagowie-Trablicach, gdzie był proboszczem. Kapłan zmarł 18 sierpnia 1976 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Felicjanki wspaniałe

2018-02-21 22:06

Ks. Robert Nęcek

Życie Sióstr Felicjanek doskonale wpisuje się w służbę społeczeństwu polskiemu, a realizacja papieskiego przesłania o miłości społecznej wyraża się w trosce o maluczkich. W ten sposób „miłość – według Franciszka – jest miarą wiary, a wiara jest duszą miłości”. Ich pracę wyznaczają: dom dla bezdomnych, rodzinne domy dla seniorów, zaangażowanie w ochronę porzuconych dzieci i troska o dzieci chore.

Arch.

Dom dla bezdomnych przy ul. Smoleńsk w Krakowie

Niezwykle ważnym wydarzeniem w działalności Sióstr Felicjanek było podjęcie współpracy z Ojcami Kapucynami i uruchomienie w roku 2013 ośrodka pomocy bezdomnym przy ul. Smoleńsk. Dzieło to staje się istotnym wkładem w pomoc biednym i bezdomnym. Szacuje się, że w Krakowie przebywa rocznie od 2 do 3 tysięcy bezdomnych. W nowym budynku osoby ubogie i bezdomne mogą skorzystać z kompleksowej pomocy, między innymi z łaźni, jadłodajni, ambulatorium medycznego, doradztwa psychologicznego i zawodowego. Nowoczesny budynek ma 2,5 tys. m2. Całkowity koszt budowy i wyposażenia Dzieła to ponad 15 mln zł, które w całości zostało sfinansowane z wpływów z 1% podatku. Obydwie redakcje podkreślają fakt, że nowoczesny obiekt przy ul. Smoleńsk znajduje się na działce należącej do Sióstr Felicjanek. W piwnicy budynku znajduje się łaźnia dla bezdomnych, samoobsługowa pralnia i magazyn odzieży. W łaźni jest pięć kabin prysznicowych, w tym jedna przystosowana dla potrzeb osób niepełnosprawnych, brodziki do mycia nóg i umywalki z lustrami. Każda osoba korzystająca z łaźni dostaje ręcznik, zestaw środków do mycia i czyste ubranie. Na parterze umieszczona została jadłodajnia z nowoczesnym zapleczem kuchennym. Ciepły posiłek będzie mogło tu zjeść codziennie ponad 300 osób. To kontynuacja działalności Kuchni Społecznej siostry Samueli, którą od 140 lat prowadzi Zgromadzenie Sióstr Felicjanek. Opisany przez prasę fakt otwarcia ośrodka dla bezdomnych nie tylko zyskał uznanie w świecie medialnym i w społeczeństwie, ale nade wszystko jest promocją chrześcijańskiej antropologii, doskonale wpisuje się w nauczanie społeczne papieża Franciszka i jest wyraźnym otwarciem się na peryferie ludzkiego życia.

Sposób życia sióstr jest stylem zapraszającym, a zaproszenie – według Franciszka – posiada trzy cechy: bezinteresowność, rozmach i powszechność. Dlatego zaproszeni to „ludzie zwykli, ubodzy, opuszczeni i pozbawieni środków do życia, a nawet dobrzy i źli – również źli są zaproszeni – bez różnicy. I sale zapełniają «wykluczeni». Ewangelia odrzucona przez kogoś znajduje nieoczekiwane przyjęcie w wielu innych sercach”.

Rodzinne domy dla seniorów

Papież Franciszek, zachęcając do angażowania się w pomoc bliźnim, podkreślił, że „Ewangelia nie jest workiem ołowiu, który trzeba mozolnie wlec, lecz źródłem radości, która napełnia Bogiem serce i skłania je do służenia braciom!”. To właśnie w tym duchu Siostry Felicjanki podjęły dzieło tworzenia kameralnych domów pomocy społecznej.

Pierwszy dom rodzinny dla seniorów prowadzony przez felicjanki powstał w 2008 r. przy ul. Dziewiarzy. Niby wszystko jest takie proste, ale w tej prostocie panuje solidarność i radość. Cztery kobiety mieszkają w dwuosobowych pokojach. Siostry sprzątają, piorą, pomagają w załatwianiu spraw urzędowych, robią zakupy odzieży i leków, a także gotują dla swoich podopiecznych zgodnie z zaleceniami lekarza. Tego typu domy stanowią coraz mocniejszą alternatywę dla wielkich placówek. Fachowcy są pewni, że jest to o wiele lepsza forma opieki nad samotnymi emerytami. Taki sposób posługiwania jest stylem Ewangelii. W tym duchu właśnie Franciszek zauważył, że „trzeba doceniać zalety, być blisko i uczestniczyć w cierpieniach ostatnich i najbardziej potrzebujących; wyrażać wdzięczność wszystkim”.

Zaangażowanie w ochronę porzuconych dzieci i troska o dzieci chore

Papież Franciszek opiekę nad dziećmi porzuconymi i niepełnosprawnymi nazwał charyzmatem. Na audiencji generalnej zapytał zgromadzone wspólnoty chrześcijańskie o ten charyzmat – „czy żyję nim wielkodusznie, wykorzystując go w służbie wszystkich, czy też go zaniedbuję i o nim zapominam?”. Na papieskie pytanie Siostry Felicjanki już dawno odpowiedziały, co więcej w Szczecinie, 14 stycznia 2009 r. w kościele św. Krzyża w zamożnej dzielnicy Pogodno zaopiekowały się porzuconym na klęczniku konfesjonału niemowlakiem, a 30 marca 2009 r. w Nowym Sączu otworzyły przy ul. Długosza 53 „okno życia” imieniem bł. s. Marii Angeli Truszkowskiej. Siostra Irenea – zaznaczyła, że dziecko było cieplutkie i zadbane, ale na wszelki wypadek zostało również ochrzczone. Imię Piotr nadał mu sam proboszcz, a chrzestnymi zostali wyruszający w pierwszy patrol: policjantka i policjant. Dziełem Sióstr jest „okno życia” będące miejscem, w którym z różnych przyczyn można zostawić nowonarodzone dziecko. Głównym pomysłodawcą „okna” w Polsce jest kardynał Stanisław Dziwisz. To właśnie metropolita krakowski przypomniał, że „okno życia” jest wyraźną aktualizacją „tu i teraz miłości, której człowiek potrzebuje”. Jednocześnie nie jest ono szczytem duszpasterskich marzeń, gdyż trudno porzucanie dzieci nazwać wiosną chrześcijaństwa. Dodatkowo idea „okna” uświadamia, że kobieta nigdy nie posunęłaby się do takich kroków, gdyby swój egzamin z ojcostwa zdał mężczyzna. Okno” nie jest więc rozwiązaniem sprawy, lecz zwróceniem uwagi na problem dzieci niechcianych i porzucanych w XXI wieku.

Warto również zauważyć pozytywny obraz pracy Felicjanek w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym w Krakowie. Należy podkreślić, że jest to jedyny w Polsce od ponad 50 lat sztab specjalistów, zajmujący się terapią zaburzeń mowy u dzieci z afazją. Afazja jest całkowitą lub częściową utratą zdolności posługiwania się językiem, a wynika z uszkodzenia niektórych struktur mózgowia i śródmózgowia. Jakże pięknie brzmi w tej perspektywie zdanie wypowiedziane przez bł. Marię Angelę Truszkowską – „pragnę mieć tę miłość bezwyjątkową, ogólną, bo szczególnie na mnie robią wrażenia te słowa św. Pawła, że był wszystkim dla wszystkich”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem