Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Deribie Mekanene

Męczennica ziemi i anioł w niebie

2017-07-05 09:47

Marek Paweł Tomaszewski
Niedziela Ogólnopolska 28/2017, str. 24

Archiwum autora
Św. Maria Goretti

Ze śmiercią kończy się zwykle pamięć o człowieku. U Marii Goretti było odwrotnie – napisał przed wielu laty ks. dr Stanisław Jezierski. – Okrutna jej śmierć rozsławiła jej imię, wywołała podziw, uwielbienie. Wszyscy mówili, pisali o niej jako o bohaterce. Mnożyły się oznaki czci wobec niej. Stała się istotą pociągającą duchowo, przewodniczką wielu chłopców i dziewcząt, rozdawała łaski, pomoce duchowe, rozsiewała radość”.

Początki opinii świętości

Męczeństwo tej 12-latki z włoskich Błot Pontyjskich, które nastąpiło w dniach 5-6 lipca 1902 r., szybko stawało się coraz bardziej znane w całej Italii. Sama Maria przez coraz większą liczbę ludzi uważana była za prawdziwie świętą orędowniczkę. Minęły zaledwie 2 lata od dnia narodzin dziewczynki dla nieba, gdy przy ołtarzu w sanktuarium Matki Bożej Łaskawej w Nettuno postawiono dużą figurę przedstawiającą jej postać.

W 1910 r. życiem Marii zainteresował się papież – św. Pius X. Za jego zgodą 26 stycznia 1929 r., w obecności mamy Assunty i zaprzyjaźnionej rodziny Cimarellich, na cmentarzu w Nettuno dokonano ekshumacji ciała małej bohaterki. W lipcu tego samego roku jej doczesne szczątki umieszczono w sanktuarium w Nettuno, powierzonym Ojcom Pasjonistom.

Reklama

Gdy mama Assunta wybierała się w podróż do Nettuno na tę okazję, córka ukazała się jej we śnie i powiedziała: „Mamo! Przed wyjazdem każ odprawić Mszę św., abyś była wolna od nieprzyjemności w czasie jazdy”. Rzeczywiście, zaistniały nieprzyjemności: podczas drogi zderzyły się 2 autobusy, a w jednym z nich byli mama Marii i inni pielgrzymi z Corinaldo – im nic się nie stało, podczas gdy liczni z podróżujących drugim pojazdem odnieśli poważne obrażenia.

Proces beatyfikacyjny

Ojcowie pasjoniści z Nettuno z wielką energią i gorliwością rozpoczęli starania o beatyfikację Marii Goretti. Proces beatyfikacyjny został oficjalnie zainaugurowany przez Świętą Kongregację 1 czerwca 1938 r. Nie było łatwo do tego doprowadzić... Wielu bowiem miało poważne wątpliwości, czy za świętego męczennika można uznać osobę, która nie poniosła śmierci bezpośrednio w obronie wiary, lecz oddała życie w konfrontacji z zagrożeniem dla osobistej moralności. Tym bardziej że sprawa dotyczyła dziecka nie mającego nawet 12 lat. Liczni teologowie i hierarchowie Kościoła dyskutowali na ten temat, zeznawało wielu świadków. Wśród nich był także Alessandro Serenelli – zabójca Marii, nawrócony w cudowny sposób przez swą ofiarę. Właśnie jego zeznania oraz fakt nadzwyczajnej przemiany jego życia najbardziej przyczyniły się do pomyślnego rozwoju procesu, wbrew początkowym – słusznym ze swej strony – wątpliwościom kardynałów, biskupów i teologów.

Beatyfikacja i kanonizacja

Uroczystości beatyfikacyjne odbyły się 27 kwietnia 1947 r., 2 lata po kanonicznym zatwierdzeniu męczeństwa. W dniu tym na placu przed Bazyliką św. Piotra zgromadziła się ogromna liczba pielgrzymów z całych Włoch i z innych krajów, którzy pragnęli uczcić małą męczenniczkę. Obecna była także jej mama – Assunta wraz z rodzeństwem dziewczynki, która dostępowała chwały ołtarzy. Gdy tylko mama ukazała się obok Ojca Świętego, tłum zaczął wołać: „Viva la Mamma!” – Niech żyje Mama! Tylko sam Pan Bóg wie, jak wielka radość zapanowała w sercu pokornej, ubogiej staruszki, której ogromne matczyne cierpienie ukoronowane zostało wywyższeniem jej córki...

Pius XII wraz z kardynałami i biskupami wzniósł po raz pierwszy publiczną modlitwę liturgiczną Kościoła powszechnego do nowej błogosławionej: „Beata Maria, ora pro nobis!” – Błogosławiona Mario, módl się za nami!

Dzień później, 28 kwietnia, Ojciec Święty na audiencji przyjął rodzinę Gorettich wraz z liczną młodzieżą włoską. Wygłosił wówczas piękne, płomienne przemówienie. Powiedział m.in.: „Dzień wczorajszy stał się naprawdę Waszym świętem, Waszym dniem. (...) Stał się świętem młodych, (...) dniem szlachetnych, pobożnych, tych wszystkich, dla których wiara katolicka jest rzeczywistością, bezcennym skarbem, najlepszym dobrem. (...) Dzień ten stał się także świętem rodziny chrześcijańskiej. (...) Maria jest dojrzałym owocem ogniska domowego, gdzie dzieci są wychowywane w bojaźni Bożej, w posłuszeństwie wobec rodziców, w miłości do prawdy, w skromności i nieskazitelności, gdzie dzieci od dzieciństwa przyzwyczajają się (...) być gotowymi do pomocy w domu, w gospodarstwie (...). Agnieszka..., Alojzy Gonzaga..., Maria Goretti... – wobec żądz osób bezwstydnych nie byli nieświadomymi, nieczułymi, lecz byli mocnego ducha. Byli mężni tą siłą nadprzyrodzoną, której nasienie przyjęli wszyscy chrześcijanie w czasie chrztu, a która poprzez stałe i pilne wychowywanie, przy czułej współpracy rodziców i dzieci, przynosi stokrotne owoce cnót i dobra. Taką była Maria Goretti! (...)”.

24 czerwca 1950 r. ten sam papież Pius XII ogłosił bł. Marię Goretti świętą. W dniu kanonizacji, w której podobnie jak w beatyfikacji wzięła udział matka św. Marii, papież wypowiedział aktualne także dzisiaj słowa: „Życie tego prostego dziewczęcia (...) godne jest nie tylko nieba, ale też godne, aby z podziwem i czcią spojrzeli na nie ludzie nam współcześni. Niech uczą się ojcowie i matki, jak starannie w prawości, świętości i męstwie należy wychowywać powierzone im przez Boga dzieci; jak kształtować je według zasad religii katolickiej, aby gdy staną kiedyś wobec próby, potrafiły z Bożą pomocą wyjść z niej zwycięskie, nietknięte i nieskażone. Niechaj uczą się wesołe dzieci, niech uczy się odważna młodzież, że nie wolno haniebnie ulegać urokom zwodniczych wad, złudnym i krótkotrwałym przyjemnościom, ale raczej, choćby w trudach i wyrzeczeniu, wytrwale zmierzać ku doskonałości chrześcijańskiego życia”.

Wspomnienie dowolne św. Marii Goretti przypada 5 lipca.

Tagi:
beatyfikacja

Paragwaj: beatyfikacja s. Marii Felicji

2018-06-23 18:52

kg, vaticannews (KAI) / Asuncíon

Dzisiaj w stolicy Paragwaju – Asunción prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych kard. Angelo Amato ogłosił błogosławioną miejscową karmelitankę Marię Felicję od Jezusa Sakramentalnego Guggiari Echeverríę, zwaną „Chiquitunga”. Ta zmarła w 1959 w wieku zaledwie 34 lat zakonnica zasłynęła jako niezmiennie radosna głosicielka i świadek miłości do Jezusa w Najświętszym Sakramencie, a przy tym ogromnie wrażliwa na problemy chorych, cierpiących i potrzebujących. Bł. Maria Felicja jest pierwszą beatyfikowaną kobietą paragwajską.

karmel.pl

"Jej delikatny uśmiech odsłaniał, duszę dotkniętą Bożą łaską". Tak o nowej błogosławionej mówi kard. Amato. "Pragnęła ofiarować swoje życie dla Pana, nawet do męczeńskiego przelania swojej krwi. W okresie ówczesnych poważnych zawirowań społeczno-politycznych, jakimi była choćby wojna domowa z 1947 r. powtarzała, że gotowa jest umrzeć za wiarę. Ta miłość do Boga sprawiała, że była przepełniona braterską miłością, uczynnością, zrozumieniem, przebaczeniem – mówił kard. Amato.

Prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych przypomniał, że zarówno w Akcji Katolickiej, jak i w klasztorze była zawsze gotowa do współpracy, pomocy, pojednania. "Była miłosierna i hojna wobec zmarginalizowanych, starszych, biednych i chorych. Niektórzy świadkowie porównują ją do Matki Teresy z Kalkuty. Ta młoda i przyjazna błogosławiona zaprasza dzisiaj swoje siostry, aby były, podobnie jak ona, dumne ze swojego powołania i radosne w codziennym ofiarowywaniu się Panu. Następnie zachęca nas wszystkich, abyśmy przeżywali nasze chrześcijaństwo ze spokojem, pod znakiem miłości Boga i miłości bliźniego. Jak dla niej, tak i dla nas niech żywa obecność Jezusa będzie lampą, która oświetla nasze kroki. Dobroć i świętość chrześcijan czyni społeczeństwo bardziej szlachetnym, braterskim, bogatszym w człowieczeństwo” - powiedział kard. Amato.

Maria Felicja (María Felicia) Guggiari Echeverría urodziła się 12 stycznia 1925 w mieście Villarrica del Espíritu Santo na południu Paragwaju jako pierwsze z siedmiorga dzieci miejscowej rodziny. Od najmłodszych lat odznaczała się pogodnym usposobieniem, stale się uśmiechała, wyróżniając się jednocześnie głęboką i gorącą wiarą. Ojciec wcześnie zaczął ją nazywać „Chiquitunga” (Maleńka) i to pieszczotliwe określenie przylgnęło do niej na całe życie. Od lutego 1950 cała rodzina mieszkała w stolicy kraju – Asunción.

W wieku 16 lat wstąpiła, mimo sprzeciwu rodziców, do Akcji Katolickiej i złożyła ślub dozgonnego dziewictwa. Codziennie chodziła na Mszę św. i przystępowała do komunii, zaczęła też zajmować się apostolstwem wśród swych rówieśników, jak również chorych, osób starszych i potrzebujących. Właśnie w miejscowej strukturze Akcji Katolickiej poznała po paru latach jej szefa, studenta medycyny Ángela Sauá Llanesa. Bardzo do siebie pasowali, także w wymiarze duchowym i w pewnym momencie zapytała w modlitwie Boga, czy chce, aby założyła rodzinę. Rozważała przy tym taką możliwość, że gdyby go poślubiła, byłoby to małżeństwo takie jak rodziców św. Teresy od Dzieciątka Jezus, którzy po jej urodzeniu ślubowali czystość i nie współżyli ze sobą.

Sprawa rozwiązała się mniej więcej w rok później, gdy Sauá oznajmił jej, że poczuł w sobie powołanie kapłańskie i – mimo sprzeciwu ojca, który był muzułmaninem – postanowił zostać księdzem. Aby uniknąć kłótni w rodzinie, młody człowiek wyjechał w kwietniu 1952 do Madrytu i tam wstąpił do seminarium duchownego. Maria Felicja łatwo pogodziła się z tą decyzją, widząc w tym znak Boży, że ma wrócić do własnych planów podjęcia życia zakonnego. W obliczu silnych oporów swej rodziny wobec tych zamiarów dużo modliła się o wytrwanie w powołaniu i nadal służyła młodym i zmarginalizowanym, zachowując pogodę ducha, „zarażając” otoczenie swą radością.

Wstąpienie do klasztoru odradzali jej zresztą nie tylko najbliżsi, ale też wielu księży, którzy nie chcieli tracić młodej osoby tak bardzo zaangażowanej w działalność charytatywną i katechetyczną. W końcu jednak 14 sierpnia 1955, jako 30-letnie kobieta przywdziała habit karmelitański w klasztorze w Asunción a w rok później złożyła pierwsze śluby czasowe, przyjmując imię zakonne Maria Felicja od Jezusa Sakramentalnego (lub Jezusa w Najświętszym Sakramencie).

Do tego czasu po wyjeździe niedoszłego narzeczonego do Europy napisała do niego co najmniej 48 listów, które się zachowały i są świadectwem jej głębokiego życia wewnętrznego. Z chwilą rozpoczęcia przez „Chiquitungę” życia zakonnego korespondencja ta ustała, bo – jak wyznała młoda karmelitanka – zanurzyła się na zawsze w „życie ukryte z Chrystusem dla Boga”. „Do widzenia w wieczności” – brzmiały jej ostatnie zapisane słowa. W klasztorze nie straciła swej pierwotnej radości, przeciwnie: promieniowała nią na inne siostry, wyróżniając się przy tym gorliwością apostolską i oddaniem dla innych.

Nieco ponad 4 lata później, w styczniu 1959 Maria Felicja od Jezusa ciężko zachorowała na zakaźne zapalenie wątroby i musiała udać się do sanatorium. Było już jednak za późno i po kilku miesiącach cierpień, zmarła w Niedzielę Wielkanocną 28 marca 1959. Przed śmiercią poprosiła przeoryszę, aby przeczytała jej poemat św. Teresy z Avili „Umieram, bo umrzeć nie mogę”. Wokół jej łóżka zgromadziła się cała rodzina, a sama chora, nie tracąc pogody ducha i uśmiechając się, pożegnała się z otoczeniem słowami: „Tatusiu kochany, jakże jestem szczęśliwa! Jak wielka jest religia katolicka! Kocham Cię, Jezu! Jakże słodko jest spotkać Maryję Pannę! Jestem szczęśliwa!”. Miała wówczas 34 lata.

Jej proces beatyfikacyjny rozpoczął się 13 grudnia 1997, 27 marca 2010 Benedykt XVI ogłosił ją czcigodną służebnicą Bożą a w marcu br. Franciszek zatwierdził dekret uznający cud dokonany za jej wstawiennictwem.

Maria Felicja od Jezusa Sakramentalnego jest pierwszą beatyfikowaną kobietą paragwajską.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Skautki Europy zakończyły rok formacyjny

2018-06-23 17:03

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała

Wrocławskie Skautki spotkały się w kościele p.w. Najświętszego Serca Jezusowego przy pl. Grunwaldzkim. Rozesłanie poprzedziła Msza św., którą sprawowało trzech kapłanów: ks. Grzegorz Dłużniak SDB, ks. Grzegorz Tabaka i ks. Jan Adamarczuk. Ks. Dłużniak zachęcał w homilii, aby chodzić w świetle i czuwać, by ciemność nie zawładnęła sercem i umysłem. Podpowiadał w jaki sposób zadbać o to, by wakacje nie stały się urlopem od Pana Boga.

Kościół salezjanów wypełniły błękity (od koszul harcerek) i granaty (od beretów). Trzy sztandary asystowały w czasie sprawowania Eucharystii. Tradycyjnie w uroczystym zakończeniu roku wzięli udział rodzice, zwłaszcza wilczków, najmłodszych w formacji skautowej dziewcząt.

Po Mszy św. żeński Hufiec spotkał się na placu przed budynkiem Politechniki. Hufcowa, Dorota Wieliczko, w nawiązaniu do homilii ks. Grzegorza, zachęciła dziewczęta, by w czasie letnich obozów skautowych były nie tylko dobrymi harcerkami, ale prawdziwymi świadkami Ewangelii, by treści, którym, ślubują, składając przysięgę na sztandar, były obecne w każdym obozowisku. Symbolem rozesłania były świece, które otrzymały drużynowe i akele z rąk ks. Tabaki.

W lipcu Skautki Europy wyjadą na obozy letnie, które każdego roku odbywają się w innych miejscach, nie tylko Dolnego Śląska, ale też Polski. Harcerki spędzają czas obozu w lesie (a nie w SPA). Tam w spartańskich warunkach kształtują swoje charaktery. Dzielnym dziewczętom życzymy radosnego odpoczynku i dobrej pogody.

Zobacz zdjęcia: Zakończenie roku we wrocławskim Hufcu żeńskim Skautów Europy


więcej o Skautach Europy pisaliśmy tutaj:

http://www.niedziela.pl/artykul/137308/nd/Elita-w-mundurach







CZYTAJ DALEJ

Reklama

Poznań: festyn rodzinny na zakończenie obchodów jubileuszu 1050-lecia biskupstwa

2018-06-24 21:07

msz / Poznań (KAI)

Kilka tysięcy osób uczestniczyło w festynie rodzinnym pod hasłem „Poznań dla zdrowia i rodziny – Bądźmy razem”, który zwieńczył centralne obchody jubileuszu 1050-lecia powstania pierwszego biskupstwa na ziemiach polskich. Ostatni dzień wielkiego świętowania przebiegał pod hasłem „Jesteśmy w rodzinie”.

Monika Mężyńska / pl.wikipedia.org

„Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że od rodzin zależy ład całego społeczeństwa i jego przyszłość. Rodzinność służy temu, żebyśmy mogli się swobodnie rozwijać i dojrzewać” – powiedział abp Stanisław Gądecki na początku festynu.

Rodzinne świętowanie na placu przed katedrą zainaugurowała salwa honorowa Bractwa Kurkowego. Mimo padającego deszczu wiele rodzin zgromadziło się, by obejrzeć widowisko teatralne pt. „Madagaskar – musicalowa przygoda” w wykonaniu artystów Teatru Muzycznego. Spektakl powstał na podstawie pełnometrażowego filmu animowanego z 2005 roku – wielkiego hitu wytwórni DreamWorks.

Na scenie wystąpiła też grupa muzyczna Małe TGD, a w koncercie finałowym zagrał zespół Punto Latino. Najmłodsi chętnie brali udział w grach i zabawach o charakterze edukacyjnym, korzystali z dmuchanych zamków i trampolin, uczestniczyli w warsztaty dla młodego technika w ramach pokazów Grupy Mały Inżynier. Tradycyjnie też dużym zainteresowaniem cieszyły się wozy strażackie i jednostki ratownicze prezentowane na terenach nadwarciańskich przez Komendę Straży Pożarnej i Policję oraz pokazy pierwszej pomocy. W rozmowie z KAI bp Damian Bryl zaznaczył, że trzeci dzień jubileuszowych obchodów miał na celu podkreślenie wartości rodziny. „Pragniemy wspierać rodziny i stwarzać przestrzeń do wspólnego świętowania. Chcemy, żeby Kościół, który budujemy w naszej diecezji, miał wymiar rodzinny” – powiedział KAI.

Biskup pomocniczy archidiecezji poznańskiej podkreślił, że jubileuszowe obchody miały być nie tylko okazją do wspólnego spotkania i świętowania, ale też impulsem do refleksji nad wielowiekowym dziedzictwem i tym, jak je dalej podejmować.

„Ten czas miał pogłębić naszą identyfikację z Kościołem i twórczo nas poruszyć, żebyśmy chcieli się coraz lepiej i pełniej angażować w Kościół, który tworzymy w diecezji” – zaznaczył bp Bryl. Dyrektor Caritas Archidiecezji Poznańskiej zaznaczył, że tegoroczny festyn rodzinny wpisał się w obchody jubileuszu archidiecezji. „Festyn rodzinny Caritas organizowany z Urzędem Miasta ukazuje wartość rodziny, opartej o małżeństwo kobiety i mężczyzny, jako wspólnoty sobie bliskiej, którą Pan Bóg obdarzył szczególnym zaufaniem” – powiedział KAI ks. Marcin Janecki.

Jubileuszowe rodzinne świętowanie zakończył finał loterii charytatywnej, w której można było wygrać bardzo atrakcyjne nagrody. Dochód z loterii zostanie przeznaczony na organizację letniego wypoczynku dla dzieci i młodzieży. 

Każde dziecko na zakończenie rodzinnego świętowania otrzymało słodki upominek. W ramach „Miasteczka prozdrowotnego”, umiejscowionego wzdłuż ul. Lubrańskiego, prowadzącej w stronę Muzeum Archidiecezjalnego, można było skorzystać z bezpłatnych porad lekarzy, badań profilaktycznych oraz badania videodermatoskopem.

Podobnie jak w ubiegłych latach nie zabrakło mobilnej stacji krwiodawstwa i mammobusu. Na dziedzińcu Pałacu Arcybiskupiego można było obejrzeć zabytkowe samochody. Festyn został zorganizowany we współpracy z Wydziałem Zdrowia Spraw Społecznych Urzędu Miasta Poznania. Obchody jubileuszowe odbywały się pod hasłem „Poznań. Chrystus i my”. Ich celem było ukazanie natury i misji Kościoła, lepsze poznanie jego historii i zaangażowanie wiernych w działalność ewangelizacyjną. 

Biskupstwo poznańskie powstało w 968 r. i do roku 1000 obejmowało całe państwo polskie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem