Reklama

Sobótka w Konopiskach

2017-07-06 10:26

Grażyna Łoś
Edycja częstochowska 28/2017, str. 8

Grażyna Łoś

W pierwszy weekend lipca na terenie Gminnego Centrum Kultury i Rekreacji w Konopiskach, nad zalewem „Pająk”, odbyła się impreza plenerowa „Sobótka”. Znany częstochowski animator kultury Roman Kryst, który również współpracuje z GCKiR w Konopiskach, przygotował na tę okazję występ artystyczny zespołu złożonego z przedstawicielek wszystkich Kół Gospodyń Wiejskich z terenu gminy Konopiska.

– Głęboko wierzę w to, że tradycja nie zaginie, że zawsze będą chętni do tego, by uczyć się wić wianki w okolicy dnia św. Jana. I nie jest ważne, jak to będzie się nazywać: „sobótka”, „noc świętojańska” czy „noc Kupały”. Ważne, że tradycja będzie trwać nadal, że pomimo tej galopującej cywilizacji, ogromnego pośpiechu, gonitwy dnia codziennego – najpiękniejsze polskie kwiaty, zioła, które wokół nas rosną – choć tak często ich w tym pośpiechu nie dostrzegamy – pachnąca mięta, rumianek, rozchodnik, macierzanka czy też piękne róże z naszych ogrodów będą zdobić głowy nie tylko pań z zespołów folklorystycznych, ale również młodzieży, dzieci, ich mam i babć – tak jak to jest w Konopiskach. Co prawda niektórym bardzo żal puścić te piękne wianki na wodę – ale wianka zawsze przecież żal, jednak zioła miały zawsze tajemniczą moc, wierzyły w tę moc nasze prababcie, nasze babcie. Z ziół robi się przecież tak wiele cennych leków – wierzmy w tę moc również my. Wszystkim, których pracowicie wykonane na warsztatach wianki popłynęły po wodzie, życzę spełnienia wszystkich życzeń – powiedział Roman Kryst.

Tagi:
impreza koło gospodyń

Reklama

VERVA Street Racing już za dwa dni w Krakowie!

2018-09-06 21:15

W najbliższą sobotę, 8 września, odbędzie się VERVA Street Racing. Największe tego typu widowisko w Polsce dla fanów motoryzacji, adrenaliny, zapachu palonych gum, a przede wszystkim dobrej zabawy. To niepowtarzalna okazja by obejrzeć ponad 500 różnorodnych pojazdów, wyścigi i pojedynki w strefie akcji oraz pokazy niezwykłych samochodów sportowych z różnych kategorii. Gwiazdami imprezy będą między innymi Kuba Przygoński oraz pozostali zawodnicy ORLEN Team. Organizatorzy zadbali również o doskonałą oprawę muzyczną.

Motywem przewodnim tegorocznej edycji VERVA Street Racing będzie rozwój motoryzacji na przestrzeni 100 ostatnich lat nawiązując tym samym do setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Podczas wydarzenia będzie można zobaczyć zarówno klasyczne pojazdy, najważniejsze kultowe maszyny uznawane za kamienie milowe przemysłu motoryzacyjnego oraz najnowocześniejsze auta z napędem elektrycznym.

PKN ORLEN wspiera polski sport, również ten motorowy oraz pomaga wprowadzać polskich kierowców rajdowych i wyścigowych na najwyższy światowy poziom – mówi Daniel Obajtek, Prezes Zarządu PKN ORLEN. Cały czas staramy się udoskonalać formułę VERVA Street Racing, wsłuchując się uważnie w głos naszych odbiorów, ludzi kochających motoryzację. Dbamy też o to, aby wydarzenie stanowiło okazję do ciekawego spędzenia czasu z najbliższymi.

Strefa akcji

Sercem tegorocznej imprezy będzie niewątpliwie strefa akcji. To właśnie tu motoryzacyjnych emocji dostarczą nam najszybsze samochody, spektakularne pokazy motoryzacyjne oraz emocjonujące wyścigi. Podczas pokazów dynamicznych zobaczymy jedną z najbardziej widowiskowych atrakcji, czyli drift - jazdę samochodem w poślizgu kontrolowanym. Zaprezentuje się w niej czołówka polskich kierowców na czele z Kubą Przygońskim z ORLEN Team w Toyocie GT86. Ponadto, w ramach pokazów zobaczymy dwie driftowe ciężarówki.

Kubę będzie można zobaczyć jeszcze w kilku dyscyplinach, m.in. w pokazach Dakar / Cross Country w Mini John Cooper Works Rally, a także w Subaru Impreza podczas wyścigów rallycross.

Motoryzacyjnych emocji na pewno nie zabraknie w sobotę w Krakowie – zapewnia Kuba Przygoński, zawodnik ORLEN Team. Sam wystartuję w trzech różnych motorsportowych dyscyplinach, jestem też przekonany, że każdy fan sportów samochodowych będzie zachwycony tym, co zobaczy podczas VERVA Street Racing.

Na VERVA Street Racing zobaczymy także motocyklistów ORLEN Team startujących w Mistrzostwach Świata w rajdach cross country i w rajdzie Dakar. Obecnie w skład zespołu wchodzą: Kuba Przygoński (kierowca rajdowy), Adam Tomiczek i Maciej Giemza (motocykliści). Marek Dąbrowski i Jacek Czachor - jako weterani dwóch kółek - pełnią obecnie rolę mentorów projektu Akademia ORLEN Team, stawiającego na rozwój i poszukiwanie młodych talentów motocrossowych.

Pit Party

W tej strefie uczestnicy VERVA Street Racing będą mieli okazję obejrzeć ponad 500 różnorodnych, wspaniałych pojazdów. Od samochodów klasycznych, przez budzące podziw supersamochody - luksusowe i szybkie maszyny, aż po nowoczesne auta elektryczne. Motywem przewodnim imprezy jest 10 dekad motoryzacji. Zaprezentowane zostaną najciekawsze pojazdy od narodzin motoryzacji, poprzez epokę PRL-u, aż do ery elektromobilności. Na Pit Party pojawi się między innymi ponad dwadzieścia Ferrari i Lamborghini oraz tak wyjątkowe supersamochody jak McLaren F1 i Porsche 918.

Emocje na scenie

Kiedy opadnie pył i wystygną silniki, atmosferę podgrzewać będą doskonali muzycy, którzy nie pozwolą nawet na chwilę opaść emocjom. Na scenie zobaczymy i usłyszymy takie gwiazdy jak Afromental, Fisz Emade Tworzywo Sztuczne oraz Kraków Street Band.

Zespołu Afromental nikomu nie trzeba przedstawiać. Charyzmatyczni Tomson i Baron, wraz z kapelą wystąpią z materiałem koncertowym promującym ostatni album “Mental House". Mieszanka groove i flow z pogranicza hip-hopu i soulu w połączeniu z ciężkimi gitarowymi brzmieniami to ich niepowtarzalny styl muzyczny.

Dla fanów polskiego hip-hopu natomiast nie lada gratką będzie koncert Fisz Emade Tworzywo, jednego z najważniejszych zespołów na polskim rynku fonograficznym. W wersji koncertowej bracia wystąpią w mocno poszerzonym składzie, wsparci znakomitymi muzykami. Akcentem lokalnym będzie natomiast występ grupy Kraków Street Band, która w ekspresowym tempie stała się wizytówką miasta. Ich muzyka urzeka swobodą i pozytywną energią. To żywe, bezpretensjonalne piosenki, zgrabnie balansujące między nowoczesnym folkiem, jazzem i bluesem.

Strefa rodzinna

Ale to jeszcze nie wszystkie atrakcje podczas VERVA Street Racing! Organizatorzy zadbali również o najmłodszych gości. W specjalnie przygotowanej strefie rodzinnej znajdą się dmuchane place zabaw oraz eurobungee. Na młodych fascynatów motoryzacji czekać będą symulatory jazdy samochodami rajdowymi, motocyklami i bolidami, strefa Xbox, a w niej kilkadziesiąt stanowisk do gry na konsolach, strefa Straży Pożarnej z trzema wozami strażackimi, strefa akademicka przygotowana przez Koła Naukowe Politechniki Krakowskiej oraz Politechniki Warszawskiej.

VERVA Street Racing to nie tylko atrakcje dla fanów motoryzacji, ale również strefy przygotowane specjalnie dla całych rodzin – podkreśla Anna Ziobroń, Dyrektor Biura Sponsoringu i Eventów PKN ORLEN. Naszym celem jest, by impreza trafiała do jak najszerszej grupy uczestników – od zagorzałych fanów motorsportu po najmłodszych, którzy dopiero odkryją u siebie zamiłowanie do samochodów. Jestem pewna, że podczas VERVA Street Racing każdy znajdzie coś dla siebie – dodaje Anna Ziobroń.

Podczas pikniku, będzie można skorzystać z szerokiej gamy gastronomicznej serwowanej, jak przystało na wydarzenie motoryzacyjne, z food trucków. Na zmęczonych również czekać będzie strefa Stop Cafe, wraz z specjalną strefą relaksu z pufami i leżakami.

Tegoroczna edycja VERVA Street Racing odbędzie się w sobotę 8 września w Krakowie na ul. Stanisława Lema i w Parku Lotników Polskich. Start wydarzenia o godzinie 13.00. Inicjatorem i organizatorem projektu jest PKN ORLEN. Wstęp wolny!

PROGRAM

13:00 – 19:00

PIT PARTY

ul. Stanisława Lema, TAURON Arena Kraków

Na fanów motoryzacji czekać będzie ponad 500 pojazdów w 14 blokach tematycznych:

SUPERCARS | POLSKIE I ZAGRANICZNE KLASYKI | PRL | AMERYKAŃSKIE LEGENDY | TUNING | SAMOCHODY ELEKTRYCZNE | AUTA TERENOWE | MOTOCYKLE | NAJNOWSZE AUTA SALONOWE | YOUNGTIMERY | FANKLUBY | AUTA UŻYTKOWE | SAMOCHODY MILITARNE | MOTORSPORT

14:00-18:00

STREFA AKCJI

ul. Stanisława Lema

14:00

PARADA LEGEND | WIELKIE OTWARCIE | FIAT 125p KONTRA POLONEZ | PARADA MUSTANGÓW by PLATINUM | MOTOCYKLOWE REWOLUCJE | NA DROGACH PRL | KIA PLATINUM CUP | POŚLIZG KONTROLOWANY | WYŚCIG RALLYCROSS | SAMOCHODY MARZEŃ | WYZWANIE KIA STINGER | CIRCUS TRIAL SHOW BY MONSTER ENERGY

15:30

FREESTYLE FAMILY SHOW BY MONSTER ENERGY | KUBA PRZYGOŃSKI i MOTOCYKLOWE REWOLUCJE | HARLEY DAVIDSON - ZEW WOLNOŚCI | WYŚCIGOWE MALUCHY | WYZWANIE SZYBKOŚCI | BEZDROŻA DAKAR | ORLEN AKADEMIA | MALUCH KONTRA LAMBO | JAKUB PRZYGOŃSKI | WYSOKIE LOTY | KLASYCZNY SZYK | GOKART CUP | CIĘŻAROWY POŚLIZG KONTROLOWANY | 3200 KONI MECHANICZNYCH | WSMP SPRINT | CIRCUS TRIAL SHOW BY MONSTER ENERGY

17:00

FREESTYLE FAMILY SHOW BY MONSTER ENERGY | KUBA PRZYGOŃSKI i MOTOCYKLOWE REWOLUCJE | LEGENDY LE MANS | DYSKRETNY UROK ELEGANCJI | BENZYNA KONTRA PRĄD | ELEKTRYCZNA PARADA | KIA PLATINUM CUP | SAMOCHODY NA SŁUŻBIE | SPORTOWE KLASYKI | MOTO GP2 | PALIWA BAQ NO LIMITS - LAMBO VS FERRARI | NASCAR - MADE IN USA | BIAŁO CZERWONI

18:00-21:00

KONCERTY

Park Lotników Polskich

KRAKÓW STREET BAND, FISZ EMADE TWORZYWO, AFROMENTAL

13:00-18:00

STREFA RODZINNA

Park Lotników Polskich

W specjalnie przygotowanej strefie rodzinnej znajdą się między innymi dmuchane place zabaw dla najmłodszych oraz strefa animacji. W strefie symulatorów oraz strefie Xbox nie zabraknie motoryzacyjnych emocji dla nieco starszych uczestników. Do tego Straż Pożarna PKN ORLEN, strefa akademicka i lekcja na temat bezpieczeństwa na drodze z udziałem symulatorów zderzenia, dachowania i refleksomierzy. W strefie rodzinnej każdy znajdzie coś dla siebie!

Więcej informacji: www.vervastreetracing.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Procesja rezurekcyjna - rano czy wieczorem?


Edycja warszawska 16/2006

Paweł Wysoki

W niektórych kościołach Wigilia Paschalna kończy się procesją rezurekcyjną. W innych uroczysta procesja rezurekcyjna jest prowadzona w Niedzielę Zmartwychwstania, przed Mszą św. rezurekcyjną. Skąd wynikają takie rozbieżności? Kiedy najlepiej byłoby, aby ta procesja się odbywała?
Władysław z Łowicza

Odpowiada: ks. prał. Zygmunt Malacki
proboszcz parafii św. Stanisława Kostki na Żoliborzu

- Liturgicznie procesja rezurekcyjna powinna się odbywać po liturgii Wielkiej Soboty. Ale w tradycji polskiego Kościoła uroczysta procesja w większości parafii poprzedza Mszę św. rezurekcyjną w niedzielny poranek Wielkanocny. To wynika wyłącznie z naszej tradycji, która w Kościele ma szczególne znaczenie. Rzeczywiście jest tak, że w niektórych kościołach, na ogół w dużych miastach, Wigilia Paschalna w Wielką Sobotę kończy się uroczystą procesją. Uważam, że to bardzo dobrze, że jest taka różnorodność, niemniej cały czas podkreślam, że należy pamiętać o tradycji. Jestem przekonany, że dużo byśmy stracili, gdybyśmy jednoznacznie podjęli decyzję o tym, że procesja musi odbywać się po liturgii sobotniej. Gdyby takie przepisy się pojawiły, powstałby problem, bo i tak w niedzielny poranek wielu wiernych czekałoby na uroczystą procesję, szczególny znak Wielkanocy. Powstałby wielki dylemat, gdybyśmy zaprosili wiernych na procesję rezurekcyjną w późnych godzinach wieczornych. Doskonale wiemy, że liturgia Wigilii Paschalnej to kilkugodzinne nabożeństwo, które dodatkowo kończyłoby się uroczystą procesją. W tym momencie należy postawić pytanie, czy w Wielką Sobotę wierni przyszliby tak masowo do kościoła, jak na poranną procesję i Mszę rezurekcyjną. Czy w sobotni wieczór wytrzymaliby kilka godzin w kościele?
Procesja organizowana w niedzielny poranek wynika z troski duszpasterskiej. Wyraźnie widać tutaj ogromną mądrość Kościoła i troskę o wiernych. Rzeczywiście jest tak, że procesja sobotnia byłaby bardziej zgodna z przepisami liturgicznymi. Są takie głosy wśród księży, że może należałoby poprowadzić Liturgię Wielkosobotnią wieczorem po zmroku i zakończyć ją procesją, co weszłoby na stałe do tradycji, podobnie jak bożonarodzeniowa Pasterka. Przecież już w sobotę śpiewamy Alleluja! Więc to jest moment, w którym głosimy, że Chrystus Zmartwychwstał, śmierć została pokonana i to w tym momencie zakończeniem uroczystości powinna być radosna procesja. Przecież procesja jest niczym innym, niż głoszeniem tej radości na zewnątrz i wyjściem z dobrą nowiną o tym, że Pan Zmartwychwstał. Kościół, zgadzając się na procesję w niedzielę, przedłuża czas radości, pozwala każdemu wziąć udział w tym najważniejszym w życiu każdego chrześcijanina wydarzeniu.

Wysłuchał Remigiusz Malinowski

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dłonie, które uczą miłości

2019-04-22 18:04

Anna Skopińska

Blask i ciepło

Maria Niedziela
o. Anastazy Pankiewicz

I pokazuje mi siebie w ludziach i znakach, które – tak myślę – są znakami od niego. Więc najpierw siostry antonianki i klasztor przy ul. Janosika. Choć pierwszym i pamiętającym o. Anastazego Pankiewicza był ten przy Mariańskiej 3 – niedaleko miejsca, w którym wzniósł szkołę, klasztor i kościół. S. Agnieszka, z którą rozmawiam, pamięta jeszcze tamto miejsce i dom, bo tam właśnie zaczynała swoją zakonną drogę. W zakonie, który utworzył. Po to, by charyzmatem wspierały życie, dzieci poczęte, te już narodzone, by służyły tym najsłabszym. Ale spotykam też s. Zytę – ona wstąpiła do zgromadzenia dokładnie 60 lat temu – w roku, gdy zostało ono oficjalnie zatwierdzone. Starsza zakonnica, kobieta, ma niezwykły uśmiech i ciepło bijące z oczu. I jest tak po ludzku niezwykle piękna. Pytam, czy nie żałuje. „Nie” - odpowiada. I robi to z takim przekonaniem, że aż coś ściska za gardło. Bo już wiem, co daje jej ten blask.

W kaplicy sióstr jest płaskorzeźba o. Pankiewicza. A przy nim cierniowa korona, czyli Dachau. W klasztorze jest też jego portret. Od sióstr słyszę, że to jedno z wierniejszych odwzorowań. Siostry prowadzą w Łodzi Dom Samotnej Matki. I pewnie o to chodziło przyszłemu błogosławionemu. O tę służbę najmniejszym i najsłabszym. I choć to daleko od dawnej Mariańskiej – obecnie to skrawek zieleni pomiędzy ul. Wojska Polskiego a Akademią Sztuk Pięknych – to w klasztorze sióstr po raz pierwszy spotkałam o. Pankiewicza. Właśnie w tych kobietach, których powołaniem to, o co zabiegał.

Zawsze zostaje ślad

Na cmentarzu na Dołach było już trudniej. Ale to tam został ten mały ślad. Gdy 2 lutego 1940 r. o. Anastazy Pankiewicz został wyrzucony z budynku klasztoru, mógł wyjechać z Łodzi. Nie zrobił tego. Nie zabiegał o swoje życie. Zamieszkał w małym pokoju w domku Bronisława Gralińskiego – kierownika pobliskiego cmentarza. Naprzeciw była kaplica. W niej raz w tygodniu odprawiał Mszę św. - w niedzielę. Codzienne eucharystie sprawował w swoim pokoju. Dziś budynek kierownika cmentarza jeszcze stoi. Ale już nie jest ten sam. - wszystko wyremontowane, obłożone styropianem, otynkowane, w środku nie ma nawet skrawka starej ściany – słyszę od przebierających się tu grabarzy – gdyby przyszła pani kilka lat temu... – mówią. Ale nie przyszłam... Z roboczego podwórka dostrzegam jednak, że nie każdy ślad jest zatarty. Do malutkiego domku dobudowano niższą oficynę a gzyms pomiędzy starym i nowym dachem po prostu zamalowano białą farbą. Jako jedyny fragment nie został zaklejony, wyrównany. Pewnie trudno było tam dotrzeć. A może to uśmiech o. Anastazego? Do tego domku siostry przynosiły mu jedzenie. W 2007 roku w łódzkim klasztorze antonianek zmarła s. Bonawentura, która wędrowała z ul. Mariańskiej właśnie tu, by ich założyciel miał co jeść...

W kaplicy, choć wybudowanej w 1934 roku, nie ma za to nic z tamtego czasu. Na froncie są jednak tablice pamiątkowe. Z nadzieją podchodzę – jedna poświęcona harcerzom, którzy w latach 1942 - 1943 prowadzili tu tajną drukarnię, jest upamiętnienie angielskiego lotnika, niezłomnych.... A on? Od 2 lutego do 6 października odprawiał tu Msze św. Z tego cmentarza został zabrany do więzienia śledczego przy Sterlinga, stąd poszedł do Dachau... Nikt tego nie wie. Te tysiące ludzi przemierzających ścieżki, cmentarne alejki, przechodzących na drugą stronę ul. Smutnej, nie zdają sobie sprawy, że to była droga którą nie raz pokonał o. Pankiewicz. I że nie ukrywał się tutaj. Adres podawał jako oficjalny, miał pozwolenie na odprawianie niedzielnej Mszy św. Nie uciekał, nie drżał o swoje życie. Zaufał. - to taki człowiek? Nie wiedziałyśmy, że był tak blisko... - mówią trochę speszone panie z kwiaciarni.

Na górce

Najważniejsze jego dzieło. Klasztor, kościół św. Elżbiety Węgierskiej i szkoła. „Na górce”. Gimnazjum, które pracę zaczęło w 1937 roku dziś także tętni życiem. Przed placówką, która w części jest też klasztorem łódzkich bernardynów, stoi pomnik o. Pankiewicza. Błogosławionego. Musi mijać go każdy, kto tędy przechodzi. Idąc do szkoły, kościoła, czy skracając sobie drogę do szpitala. Tu tu objawił się cały talent, i całe powołanie bernardyna. Temu miejscu oddał całe serce. Doglądał tu każdej kładzionej cegły, każdego detalu. Był z ludźmi. Jego historię znają bardzo dobrze uczniowie szkoły., Jest przecież ich patronem. I pewnie to taki Boży palec, że naprzeciw kompleksu bernardynów powstał szpital dziecięcy, z onkologią i trudnymi oddziałami. Że nieopodal siostry salezjanki prowadzą ochronkę bałucką. On rzucił tu światło, zapalił iskrę. I ta po dziś dzień promieniuje.

Mam co jeść

Kolejne miejsce to kościół św. Piotra i Pawła. W tej świątyni poświęcił stacje drogi krzyżowej. Do starej, pamiętającej jeszcze czasy o. Anastazego, części wchodzą ludzie. Zwykły dzień. A ich jest coraz więcej. Jedna kobieta przystaje. - dzięki nim nie muszę martwić się o wiele rzeczy – mówi. Przyszła tu po paczkę. Robi to raz w miesiącu. - to dla mnie wielka ulga, bo niektórych produktów spożywczych czy chemii nie muszę już kupić – dodaje. Nie pytałam jej o nic. To ona wychodząc z parafialnego punktu caritas chciała podzielić się swoją małą radością. - bo wie pani, jest ciężko, ale muszę dać radę – stwierdza. Nie wiem ile ma lat. Może jest w wieku mojej mamy? A może młodsza? Wiem tylko, że to kolejna osoba „podstawiona” tu przez przyszłego świętego.

Męczeństwo...

Jest też wiezienie na Szterlinga w Łodzi, gdzie Niemcy przesłuchiwali przez 17 dni o. Anastazego. To miejsce straceń i męczeństwa tysięcy Polaków. W której sali był przetrzymywany? W którym miejscu? Obecnie znajdują się tam przychodnie lekarskie. Ale gdzieś tam w wyobraźni widzę przywiezionego tu zakonnika, w habicie, bo go nie zdjął. Prowadzonego i przetrzymywanego. To preludium do Konstantynowa Łódzkiego i do Dachau. Dostał numer 28176 i pasiak. „Niech się dzieje wola Boża. Jestem gotowy na śmierć.” - powiedział, gdy został wytypowany do transportu inwalidów i poprowadzony do ciężarówki jadącej do gazu. Zginął 20 maja 1942 roku. Czy go znamy? Czy pamiętamy? Tyle go w Łodzi a jakby nie był widoczny... Choć jego dłonie uczą miłości. Takiej do końca. 13 czerwca 1999 r. św. Jan Paweł II ogłosił błogosławionymi 108 męczenników. Wśród nich naszego o. Anastazego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem