Reklama

Biały Kruk 1

Warto to zrobić dla młodych

2017-07-06 10:26

Ks. Paweł Kłys
Edycja łódzka 28/2017, str. 4-5

Piotr Drzewiecki

O kondycji polskiej młodzieży w Kościele oraz o zadaniach duszpasterstwa młodzieży w parafii z bp. Markiem Solarczykiem rozmawia ks. Paweł Kłys

KS. PAWEŁ KŁYS: – Jako duszpasterz często spotyka się Ksiądz Biskup z młodymi, rozmawia z nimi, udziela im sakramentów świętych. Jak wygląda kondycja młodych w Kościele?

BP MAREK SOLARCZYK: – Niech każdy z nas zada sobie pytanie, w jaki sposób przeżywał swoją młodość, i w jaki sposób patrzył na wiarę, na Pana Boga, na Kościół? Bo ja mam wrażenie, że kondycja młodych w Kościele jest ciągle taka sama. Młodzi pod pewnym względem są przewidywalni. Wchodząc w życie, szukają jego sensu i swojego w nim miejsca. Próbują także odnaleźć sens i miejsce Pana Boga w tym życiu. I to jest uniwersalne. Bo gdy sięgnąć do listu Jana Pawła II do młodych, który został opublikowany w 1985 r., czyli ponad 30 lat temu, to on jest wciąż aktualny. Chociaż zmieniają się okoliczności, które nas otaczają i warunki, które mają wpływ na młodych ludzi. Kiedyś oczywistym było, że młodzi ze względu na to, że ich rodziny były związane z Kościołem, byli niejako przeprowadzani przez pewien etap swojej młodości, wiarę i wspólnoty kościelne, dziś to już tak oczywiste nie jest. Ważne było to, co w domu czy co w szkole było powiedziane, co w Kościele było powiedziane, to co najbliższe środowisko rówieśnicze mówiło. Obecnie możliwości szybkiego zdobycia informacji jest bardzo dużo, ale też trudniej je skontrolować i zweryfikować. I to niewątpliwie wprowadza wiele trudności w życie młodego człowieka, ale też przy dobrym wykorzystaniu może pomóc!

– Ksiądz Biskup od ćwierć wieku uczy katechezy, od 24 lat dokładnie w tej samej szkole, i z pewnością doświadczył tego, jak zmienia się młodzież. Jak dziś mówić młodym ludziom o Panu Jezusie? Jak zachęcić, by czytali słowo Boże? Jak sprawić, by chcieli przyjść do Chrystusa?

– Punktem wyjściowym dla tych, którzy w ogóle starają się mówić o Chrystusie – księży i katechetów – jest to, by oni sami byli autentycznymi świadkami wiary. Bo młody człowiek – i to może brzmieć jak hasło, które dość często się powtarza – o wiele więcej odczyta z tego, kim jesteś, a nie z tego, co mówisz.
Drugą rzeczą jest to, że młody człowiek, szczególnie ten nastoletni z przełomu obecnego gimnazjum i liceum, staje wobec wyzwania, które w nim jest wpisane. On musi się sam poukładać ze wszystkim. Różne rzeczy może słyszeć i słyszy – w domu, w szkole czy od księdza, ale tak naprawdę walka toczy się w nim samym. Czasem jest to może jakaś mała potyczka, ale nieraz naprawdę wielka walka. Nieraz w młodym jest bunt, nieraz powie: ja nie wierzę! Znam takich, którzy z jednej strony mówią, że nie wierzą, a jakiś czas później, to wcale nie są tygodnie, ale godziny, modlą się. I to najlepszy dla mnie znak, że są to reakcje płynące z różnych doświadczeń. I świadectwo wewnętrznego bogactwa, szczerości i chęci, żeby rzeczywiście to, co duchowe, w nim było.
Trzecim elementem jest wpływ środowiska rówieśników. Jeżeli da się zgromadzić, skupić w jakieś grupie takich, którzy chcą z odpowiedzialnością dojść do sytuacji wiary, znalezienia swojego miejsca w Kościele, przeżywania swojej religijności, taki człowiek szybciej posłucha i zwróci uwagę na to, co robi jego kolega i koleżanka niż na człowieka, który patrzy z pozycji autorytetu. Niesamowite jest to, co przyniosły Światowe Dni Młodzieży. To największy sukces. To największy owoc, który trwa. Różni młodzi ludzie, zaangażowani czy nie, obecni w Krakowie, czy tylko na dniach w diecezjach, zobaczyli swoich rówieśników z Polski i całego świata, którzy wiarę przeżywali w sposób szczery, radosny, z zaangażowaniem, w takich formach, które nie zawsze kojarzyły się tylko z pobożnością. Ich zjednoczył Pan Jezus. To jest niesamowite bogactwo.

– Przed jakimi zadaniami wobec młodych stoi dziś parafia? Jak powinno działać i na czym się skupić duszpasterstwo młodzieży w parafii?

– Po pierwsze, biorąc pod uwagę polskie doświadczenia, w sposób niemal naturalny otrzymujemy młodych w nasze ręce, pod naszą opiekę w czasie religii w szkole, młodszych młodych – w przygotowaniu do bierzmowania, a starszych młodych – w przygotowaniu do małżeństwa. Oni są, pojawiają się może z różnych powodów w Kościele, ale jedną z podstawowych rzeczy jest, aby nie zmarnować szansy! Żeby dać im coś, co będzie szczere, autentyczne, co będzie też jakąś próbą wsłuchiwania się w to, czego oni by oczekiwali, na co by zwracali uwagę. Bo to niejednokrotnie jest wyzwanie!
Drugą sprawą jest to, co jesteśmy w stanie zaoferować właśnie takim ludziom po tym czasie, kiedy oni byli w naszych rękach, czyli w szkole, w przygotowaniu do bierzmowania czy małżeństwa. Na ile dla nich są grupy, wspólnoty i szanse uczestniczenia w różnych formach doświadczenia swojej wiary. Życie pokazuje, że w naszym kraju są młodzi, którzy gromadzą się w ruchach, takich jak choćby Ruch Światło-Życie, czy w innych wspólnotach młodzieżowych. Przykładem jest też cała rzeczywistość związana z kołami Żywego Różańca. Na szczęście można zauważyć młodych, dla których różaniec czy wspólnota różańcowa w ramach róży różańcowej nie jest równoznaczna ze skojarzeniem, że to są babcie, które nie mają co robić, więc się gromadzą i modlą. Ale jest to niezwykle ważny udział w wyjątkowym dziele modlitwy za swoich bliskich. To są te miejsca, w których warto zastanawiać się i działać. By te wspólnoty nie ginęły, nie obumierały, nie słabły. A tam, gdzie ich nie ma, trzeba zastanowić się, jaką ofertę czy propozycję przedstawić młodym. Gdy rozejrzymy się wokół, dostrzeżemy całą rzeszę młodych ludzi, którzy niosą wielkie pragnienie, wielkie tęsknoty. Zbliżają się wakacje, ja w ostatnich latach jako odpowiedzialny za duszpasterstwo powołań w Polsce, miałem okazję brać udział w wakacyjnych dziełach prowadzonych przez diecezję lub wspólnoty zakonne. To są setki, tysiące młodych ludzi z całej Polski, którzy z parafii, ze wspólnot przyjeżdżają na tydzień czy kilka dni, aby się spotkać i wspólnie zastanawiać nad swoją przyszłością. To zachęta dla nas, duszpasterzy, którzy odpowiadamy za życie wiary, za ludzi, którzy są nam powierzeni, abyśmy chcieli się o nich starać.
Trzecia grupa to młodzi, którzy są niezaangażowani w Kościele lub ich w ogóle nie mamy. Ale są w innych różnych miejscach. Ostatnio miałem okazję być, jako absolwent technikum samochodowego, na spotkaniu organizowanym przez Polski Automobilklub. Szef tego Automobilklubu mówił, że u niego w klubie jest tysiąc młodych ludzi oraz instruktorzy szkół jazdy i wspomniał, że zasadnicza cześć ich klientów to ludzie młodzi. Na pierwszy rzut oka może się okazać, że to wszystko nie jest związane z wiarą, ale tam jest tyle wartości, tyle momentów, że to, co budzi szacunek dla zdrowia, dla życia, budzi refleksję wiary i daje okazję, aby przyjść z czymś interesującym i ważnym. Jest też ogromna rzesza ministrantów zaangażowanych w tzw. ligi ministranckie. Oni nie tyle przyjdą z uwagi na to, że interesuje ich liturgia, ale dlatego, że lubią piłkę, bo mogą z kumplami pograć. To niesamowita szansa, abyśmy umieli zadać sobie pytanie: gdzie jest młody człowiek, gdzie go możemy spotkać i gdzie są środowiska, z którymi możemy współpracować? To też ruch skautowy, harcerski, w różnych strukturach ZHP, ZHR, Zawiszacy.

– Czasem można spotkać się ze stwierdzeniami księży, że młodzież w parafii owszem jest, ale tylko wtedy, gdy coś się dzieje, gdy jest jakaś akcja. Gdy zaś po danej akcji przychodzi czas tradycyjnych praktyk, ich już nie ma. Jak przełożyć duszpasterstwo akcyjne na duszpasterstwo tradycyjne? Jak zatrzymać młodych na dłużej, a nie na akcje?

– Myślę, że nie ma na to prostej recepty. Na pewnym etapie życia młodego człowieka trudno jest utrzymać go przy jednej bardzo konkretnej i konsekwentnej formie. Ale są i tacy młodzi, którzy z konsekwencją i systematycznością podchodzą do swojej wiary, a którym pomaga chociażby wspominany już Ruch Światło-Życie. Są i tacy, którzy poddadzą się trosce i formacji. Ale z drugiej strony, jest to sytuacja, w której wiele zależy od naszej mądrości. Młody człowiek może mieć jakieś wahania, może nawet w domu powiedzieć, a któż z nas tego nie robił: – Dzisiaj nie idę do kościoła! A mama i tata tylko spojrzeli i powiedzieli: – Idziesz! I nie mieliśmy wyboru – szliśmy! I tak jak kiedyś, jest i obecnie, ale mam wrażenie, że dziś jest za mało tych, którzy powiedzą z całym przekonaniem: – Idziesz! – i młody posłucha.
Dziś nie tyle trzeba się trzymać swoich doświadczeń i patrzenia na młodych z perspektywy 40-, 50- czy 60-letniego człowieka. Potrzeba umiejętności wsłuchiwania się i wczytywania w młodego człowieka. To, co jest stałe i to, co powinno być, jest ważne i dobre. Dajmy dobrą ofertę duszpasterską, liturgiczną młodym. Jeśli mówimy o Mszy św. – byłem przez szesnaście lat ceremoniarzem i nie jestem zwolennikiem „majstrowania” przy liturgii, bo liturgia powinna być liturgią, ale... jeśli ona daje sacrum, to ja nie wątpię, że młody człowiek przyjdzie. Bo jak będzie dobra liturgia, tam będzie dobry śpiew liturgiczny, pasujący do wrażliwości młodego człowieka. Jeśli będzie to w dobry sposób zorganizowane, i będzie to angażowało uczestnika, to młodzież przyjdzie! Środowiska wielu naszych miast pokazują, że są takie kościoły, gdzie jest duszpasterstwo młodzieży bez względu na to, czy to będzie Msza św. przy okazji wielkiego święta, czy ta sprawowana co niedzielę świątynia jest wypełniona. Ale przy jednym założeniu, że nie będzie to o godz. 10 rano, ale to musi być pewna godzina, pewien czas. Dlatego w miastach takich jak Warszawa, gdzie ja posługuję, w Łodzi czy w różnych innych są sprawowane Msze św. późnowieczorne w rozumieniu nie tylko o godz. 18 czy 19.30, ale i 20. Są bowiem różne uwarunkowania, które pokazują, że można, że warto, że opłaca się to zrobić dla młodych. Chodzi o to, byśmy umieli znaleźć jak najwięcej sojuszników w działaniach dla młodego człowieka. Jeśli już mamy rozmawiać o młodych, to nie co oni nie robią dobrego albo co robią złego, ale w jaki sposób ich przekonać, zachęcić, okazać to, co jest dobre, by rzeczywiście potrafili to przyjąć. To ogromna szansa. Parafia łączy w sobie dwa duszpasterstwa: duszpasterstwo młodzieżowe oraz duszpasterstwo powołań, które służy temu, by młody człowiek odnalazł swoją drogę z Panem Bogiem, albo drogę Pana Boga dla niego. To finał duszpasterstwa młodzieży. Mamy wspierać młodych, pomagać, aby chcieli, potrafili odnaleźć, zobaczyć sens bycia z Bogiem. To samo, jeśli mówimy o tej trochę starszej młodzieży akademickiej, czy lekko postakademickiej, to przecież widzimy wielu młodych ludzi, którzy szukają swego miejsca w świecie. Skończyłem studia, szukam pracy, albo ją znalazłem. Mam kogoś, nie mam nikogo, chciałbym mieć kogoś. Jak to wszystko oprzeć, jak znaleźć warunki do życia? To pytania i problemy, o których nie możemy zapomnieć. Oni przeżywając swoją wiarę, będą wnosili ją w życie. Jeśli połączymy szacunek dla ich życia, otwartość i serdeczność wiary, to mamy szansę, że Tym, który będzie działał, będzie Pan Bóg, a my obyśmy tylko tego nie popsuli!

* * *

Bp Marek Solarczyk
Przewodniczący Rady ds. Duszpasterstwa Młodzieży, delegat KEP ds. Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży, a także delegat KEP ds. Powołań

Tagi:
wywiad

Przez muzykę do serca

2018-07-17 13:10

Marta Wiatrzyk-Iwaniec
Edycja zielonogórsko-gorzowska 29/2018, str. IV

Z Przemkiem Szczotko rozmawia Marta Wiatrzyk-Iwaniec

Archiwum Przemka Szczotko
Przemek Szczotko

Na początku był Jedyny. Powołał on do życia Istoty Święte, którym podawał do wyśpiewania tematy muzyczne. Ainurowie zaś śpiewali dla Niego i On radował się tą muzyką. A reszta współbraci słuchała. W miarę jednak, jak się wsłuchiwali, zaczynali rozumieć coraz głębiej, a głosy ich zespalały się w coraz doskonalszej harmonii. Wówczas Jedyny rzekł: „Chcę, abyście z tego tematu, który wam objawiłem, rozwinęli harmonijną Wielką Muzykę, a ponieważ natchnąłem was Niezniszczalnym Płomieniem, możecie, jeśli chcecie, wzbogacić temat własnymi myślami i pomysłami. A ja będę słuchał i radował się, że za waszą sprawą wielkie piękno wcieli się w pieśń” – oto fragment powieści J.R.R. Tolkiena „Silmarillion”, który stara się na sposób literacki wyjaśnić praprzyczynę muzykowania. Może i więcej nawet – ukazuje prawdę o tym, że każdy z nas ma do wyśpiewania własną historię, lecz trzeba pokierować swoim powołaniem tak, by odszukać te nuty i zagrać je zgodnie z Bożym marzeniem o nas. O sensie swojego poszukiwania poprzez śpiewanie opowiada Przemek Szczotko.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

W hołdzie ojcu polskiej niepodległości

2018-07-19 07:13

Łukasz Krzysztofka

Paderewski zdawał sobie sprawę, że talent nie jest prywatną zdobyczą, ale pochodzi od Boga i dlatego Bogu i Ojczyźnie trzeba się odwdzięczyć – podkreślił prof. Jan Żaryn podczas wernisażu wystawy pt. „Ignacy Jan Paderewski. Artysta. Ambasador polskości. Mąż Stanu. Filantrop“. Wydarzenie rozpoczęło projekt „Paderewski w Służbie Niepodległej”

Łukasz Krzysztofka

Ekspozycja pokazuje Ignacego Jana Paderewskiego nie tylko jako muzyka i męża stanu, ale również podkreśla jego wielkoduszność oraz działalność filantropijną. Wystawa składa się z siedemnastu plansz, na których znajdują się zdjęcia oraz opisy fragmentów życia Ignacego Jana Paderewskiego. Autorem grafiki jest Paweł Kowalczyk, a twórcą całości Elwira Gilewicz. Fotografie pochodzą z Muzeum Narodowego w Warszawie oraz z Narodowego Archiwum Cyfrowego.

Zobacz zdjęcia: W hołdzie ojcu polskiej niepodległości

Celem projektu jest budowanie świadomości historycznej poprzez przypomnienie osoby i działalności Ignacego Jana Paderewskiego. Jako postać, która bezpośrednio przyczyniła się do powrotu Polski na mapę świata i premiera rządu, wpisuje się on wyjątkowo w jubileuszowe obchody 100-lecia odzyskania niepodległości. Może być przykładem służby ojczyźnie, przede wszystkim wśród młodego pokolenia.

Prezentowane plansze przetłumaczone są również na język angielski. Bohater wystawy, jak nikt inny, działał na rzecz Polski za granicą. Szacunek, jaki posiadał wśród polityków i dyplomatów z całego świata był tego wyrazem. - Ten projekt to nasza cegiełka, którą chcemy dołożyć do wspólnego dzieła przypominania o ojcach naszej niepodległości w 100-lecie jej odzyskania. Ma on na celu popularyzację wiedzy o Ignacym Janie Paderewskim. Nasza wystawa ma pokazać wielość twarzy Paderewskiego – mówi „Niedzieli” Marcin Pasierbski, prezes Fundacji Służba Niepodległej, organizatora przedsięwzięcia.

Postawił na Stany Zjednoczone

Podczas wernisażu wystawy wykład pt. „Ignacy Jan Paderewski i jego wkład w odbudowę Państwa Polskiego” wygłosił prof. Jan Żaryn. Było to swoiste preludium do informacji oraz zdjęć, które zgromadzono na wystawie.

Senator zaznaczył, że – pomimo tezy, iż ludzie kultury niekoniecznie powinni angażować się w politykę – Paderewski sprawdził się w tej dziedzinie znakomicie. – Równie mocno mieścił się na podium między dwoma herosami ówczesnej Polityki – Piłsudskim i Dmowskim – podkreślił prof. Żaryn. Przypomniał, że Paderewski zyskał sławę międzynarodową nie tylko jako wirtuoz i pianista, ale także jako wybitny kompozytor tamtej epoki. Bez wątpienia pozostaje jednak dzisiaj, w 100-lecie odzyskania niepodległości, w pamięci jako wybitny mąż stanu. – Zapisał się w historii jako jeden z tych, którzy postawili na Stany Zjednoczone i tam ulokowali nadzieje na to, by sprawa polska uzyskała należyte miejsce – powiedział prof. Żaryn. Dodał, że Paderewski potrafił zauroczyć swoją osobą i improwizacją utworów muzycznych, ale także myśleniem w kategoriach politycznych prezydenta Stanów Zjednoczonych Thomasa W. Wilsona, na czym zyskała Polska.

- Paderewski stanął na czele rządu polskiego w 1919 r. – bodaj czy nie najważniejszym, jeśli chodzi o wytworzenie struktur państwowych tak, by one mogły nie tylko obronić się przed nawałnicą, która w 1920 r. nastąpiła, ale także by na bieżąco realizować najważniejsze kwestie związane z integracją państwa i budowania jego podstawowych struktur, czyli urzędów. W zasadzie dzisiaj w 2018 r. wszystkie najważniejsze instytucje państwowe będą albo w tym, albo w przyszłym roku obchodzić swoje stulecie – zauważył prof. Żaryn.

Symbol zgody i pojednania

Odnosząc się do prezentowanej wystawy powiedział, że każde przedsięwzięcie, które mówi o ważnych fragmentach naszej historii to duża wartość sama w sobie. Na samej wystawie jednak nie powinno się zakończyć. - Paderewski zasługuje na osobne potraktowanie także np. w formie filmu fabularnego czy serialu telewizyjnego, bo była to szalenie barwna postać i taka, której życie rozpisało scenariusz filmowy – wskazał senator Żaryn. Zaznaczył, że w podręcznikach Paderewski będzie zawsze istniał jako pianista i kompozytor, mąż stanu, który we właściwym momencie naszej historii odnalazł swoje zadanie życiowe. Było nim służenie Polsce jako państwu, które odradzało się po 123 latach. - Niewątpliwie jego podpis pod Traktatem Wersalskim to ten dokument, który jest dzisiaj traktowany jako najważniejszy, jeśli chodzi o dokumenty podpisane przez premiera rządu polskiego i ministra spraw zagranicznych – Ignacego Jana Paderewskiego – podkreślił. W opinii prof. Żaryna Paderewski to także symbol zgody i pojednania między Piłsudskim a Dmowskim, jak zwornik, który jednoczy rozchwiany dom.

Prelekcje i recital

Życie Ignacego Jana Paderewskiego, jego twórczość, działania na arenie międzynarodowej i sytuacje społeczno-polityczne przedstawione w projekcie znajdują sens, jeśli zwiąże się je z finalną sytuacją 1918 roku. Całość jest bardzo wymowna, bowiem dzieje się w roku 2018: 100 lat po odzyskaniu przez Polskę niepodległości.

Projekt „Paderewski w Służbie Niepodległej” składa się z wystawy, cyklu seminariów oraz recitalu fortepianowego. Wystawa w lipcu i sierpniu będzie podróżowała po instytucjach w Warszawie i okolicy, we wrześniu planowane jest jej pokazanie w szkołach podstawowych i ponadpodstawowych. Z kolei seminaria odbędą się jeszcze 28 sierpnia oraz 26 września. Prelegentami będą prof. Marian Marek Drozdowski oraz Marek Dyżewski. Projekt zakończy recital fortepianowy, który odbędzie się na przełomie września i października w Warszawie.

Wernisaż wystawy odbył się w Domu Polonii przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Uczestniczył w nim prof. Piotr Gliński, minister kultury i dziedzictwa narodowego, Polacy z Ukrainy i Polonia włoska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

ONZ ostrzega przed wzrostem nowych infekcji wirusem HIV w 50 krajach

2018-07-19 13:42

ts / Paryż (KAI)

Liczba nowych infekcji wirusem HIV zmalała na przestrzeni lat 2010-2017 o 18 procent: z 2,2 do 1,8 mln zachorowań. Jednocześnie w około 50 krajach, zwłaszcza Azji Środkowej i Europie Wschodniej, wzrosła liczba nowych infekcji, donosi opublikowany 18 lipca w Paryżu raport Wspólnego Programu Narodów Zjednoczonych ds. AIDS (UNAIDS). Według tych danych w 2017 roku 36,9 mln osób na świecie było nosicielami HIV, z tego niemal dwie trzecie w Afryce na południe od Sahary. UNAIDS ostrzega przed spowalnianiem postępów w tłumieniu AIDS.

nito/fotolia.com

Przy tej okazji niemiecka Fundacja Ludność Świata (DSW) z Hanoweru przypomniała, że mimo odnoszonych sukcesów w zwalczaniu AIDS wirusem HIV nadal zaraża się każdego dnia pięć tysięcy ludzi. Szczególnie zagrożone są dziewczęta i młode kobiety. „Trzy spośród czterech nowych infekcji w Afryce na południe od Sahary dotykają dziewcząt w wieku 15-19 lat. Zarażają się, gdyż nie mają dostępu do uświadamiania oraz do środków antykoncepcyjnych”, skomentowała dyrektorka DSW, Renate Bähr i podkreśliła potrzebę wprowadzeni a nowych środków zapobiegawczych.

Spowolnienie epidemii można osiągnąć poprzez dodatkowe inwestycje w szeroką akcję uświadamiającą oraz możliwość dostępu do środków antykoncepcyjnych, zwłaszcza w krajach najbardziej dotkniętych tym problemem, uważa niemiecka fundacja. Zwraca jednocześnie uwagę na bardziej skuteczną ochronę dziewcząt i kobiet przed przemocą seksualną. To właśnie w tej dziedzinie nastąpił zastój.

Ponadto należy bardziej skutecznie chronić przed dyskryminacją nosicieli HIV. Zdarza się bardzo często, że młodzi ludzie zarażeni wirusem HIV są dyskryminowani przez personel służby zdrowia, przez nauczycieli, rodziców, a nawet przez opiekunów religijnych. To powstrzymuje wiele osób przed przeprowadzaniem testów na HIV oraz leczeniem, uważa niemiecka Fundacja Ludność Świata. Skutecznych środków zapobiegawczych i „szerokiej edukacji seksualnej” domaga się również dzieło pomocy dzieciom UNICEF.

AIDS (Acquired Immune Deficiency Syndrome, czyli nabyte osłabienie immunologiczne organizmu) powoduje całkowite załamanie systemu immunologicznego. Wywołuje go HIV - ludzki wirus niedoboru odporności. Prognozy UNICEF przestrzegają, że nowe infekcje wirusem HIV wzrosną rocznie z 250 tys. w 2015 do niemal 400 tys. w 2030 roku.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem