Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Rahel Kebebe Tshay

Dla czystego życia – Czysty Bieg

2017-07-12 14:40

Katarzyna Dobrowolska
Edycja kielecka 29/2017, str. 1, 6

WD

Na początku ostry podbieg pod Górę Zamkową, przez dolny i górny Rynek Chęcin, obok kościoła św. Bartłomieja skalny nasyp, kółko wokół kamieniołomów, potem wiraże. Nie da się pobiec za szybko, mimo że wydaje się, iż kondycja już na to pozwala. Pędząc z góry bez rozwagi i kontroli, można zrobić sobie tylko krzywdę. Trudne momenty, pot i stłuczone kolana. Czysty Bieg, który odbył się z 25 czerwca w Chęcinach z franciszkańskiego Ośrodka San Damiano, wymagał wysiłku, zaangażowania i dużo pokory. Tak, jak terapia pacjentów, którzy walczą z nałogiem o trzeźwe życie

Dla nich i ich czystego życia pobiegło 137 osób. Przy okazji kwestowano na akcję „Cuda pod dachem”, prowadzoną przez Fundację „Brat Słońce”, której celem jest zebranie środków na remont dachu franciszkańskiego kompleksu klasztornego w Chęcinach. Uczestnicy biegu przekazali na ten cel 4 210 zł.

– Ten bieg to symbol terapii i nawiązanie do trudnych momentów w leczeniu i wychodzeniu z narkotyków – mówił o. Paweł Chmura, kierownik Ośrodka San Damiano. Chodzi o uczenie się zasad, pokory i uczciwości wobec innych i siebie – tłumaczył o. Paweł. Wyraził też wdzięczność wszystkim uczestnikom za wsparcie akcji „Cuda pod Dachem”.

Medale, licytacje i tort

Na mecie przed bramą klasztoru – rodziny, dzieci, pacjenci dumni z biegaczy. Potem podziękowania, pamiątkowe medale z mottem, które towarzyszy im tutaj codziennie: „Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą”, statuetki dla zwycięzców, butelka wody na ochłodę, owoce i grochówka dla wszystkich dzięki sponsorowi, który przyjechał z kuchnią polową. Były licytacje, konkursy, spektakl teatralny i duży tort. W biegach wystartowały też maluchy, które dzielnie walczyły, dopingowane przez swoich rodziców. Na dziedzińcu klasztoru można było nabyć symboliczne cegiełki – artystyczne dachówki z motywami franciszkańskimi wykonane przez społeczność San Damiano, zaangażowaną w przygotowanie wydarzenia. Inicjatywę wsparło wielu. – Nie spodziewaliśmy się, że włączy się tyle wspaniałych osób, sponsorów, firm, podmiotów. Pomagały także władze miasta – mówiła koordynatorka projektu Anna Donabidowicz.

Reklama

Aktywność i pomaganie. To działa!

U Franciszkanów spotkali się pasjonaci biegów i pomagania z całego województwa. Byli reprezentanci Stowarzyszenia Aktywny Ćmińsk, OSP Kowala, Stowarzyszenia Biegacz Świętokrzyski, Policja, a Ekstremalni Kielce prowadzili dla wszystkich profesjonalną rozgrzewkę. Spotkałam tutaj Agnieszkę i Asię – mamę i córkę z parafii Dyminy. – Jesteśmy na zaproszenie pacjentki. Robimy to dla niej. Widzimy jak się stara, jak walczy, ile kosztuje ją to wysiłku. To jest ciężka choroba. Te osoby potrzebują wsparcia, jeśli chcą się leczyć – mówiła Agnieszka. Siedmioletnia Wiktoria była najmłodszą uczestniczką biegu na 5 kilometrów, namówiła swoją mamę, by razem pobiegły. Rafał Zimoch i Bartłomiej Kozłowski regularnie wspierają takie akcje. – Dwa tygodnie temu braliśmy udział w ekstremalnym Biegu Rzeźnika. Przygotowanie więc jest solidne. Zresztą to nie rywalizacja, ale idea jest najważniejsza. Lubimy pomagać, można także w taki sposób – mówili. Każdy uczestnik biegu wpłacał dowolną kwotę na remont ośrodka. Wszyscy otrzymali pamiątkowe koszulki.

Dostałam tutaj nowe życie

Na pomysł Czystego Biegu wpadła Iwona, która ukończyła terapię w San Damiano. Obecnie mieszka we franciszkańskim hostelu. – San Damiano dało mi nowe życie. Podstawą w terapii jest rozwój osobisty, jeśli się nie rozwijamy, cofamy się. Dlatego taką pomocą jest aktywność fizyczna, którą wielu pacjentów wybiera. Sama biegam regularnie i pomyślałam, żeby zorganizować Czysty Bieg i połączyć go z ideą wsparcia finansowego San Damiano i Ojców Franciszkanów, by mogli dalej pomagać. To mój dom. Wiem, że warto być czystym. Można zastąpić używki sportem, pasją, pomocą dla innych. Teraz się odwdzięczam.

Chce się wracać

Że dzieją się tutaj codzienne cuda, nie trzeba nikogo przekonywać. Wystarczy porozmawiać chwilę z mieszkańcami. Dawid, pacjent domostwa San Damiano, ma 23 lata, ale twardo ocenia siebie. – Całe życie będę alkoholikiem i narkomanem. Taka jest prawda. I to ode mnie zależy, jak będzie dalej, jak będę pracował nad sobą. Dwa lata brałem narkotyki, ale dużo wcześniej zacząłem pić. To się jednak ze sobą łączy. Zaczęło się bardzo zwyczajnie. Chciałem po prostu zaimponować kolegom, zaistnieć w środowisku. Nie wierzyłem w siebie. Picie dawało mi luz i odwagę. Szybko jednak iluzja prysła, zaczął się nałóg. Złapała mnie policja. Uciekałem przed odpowiedzialnością karną. Miałem wybór, albo zacząć się leczyć, albo… no właśnie. Postanowiłem iść do ośrodka. Dużo się o sobie tutaj dowiedziałem, przestałem nakładać maski, stałem się sobą. Nie wiem, co mogłoby się ze mną stać, gdyby nie San Damiano? Mógłbym być w więzieniu albo mogłoby mnie już w ogóle nie być. Zmieniło się wszystko. Teraz jestem w hostelu. Podjąłem pracę zarobkową. Owszem, ciągną się jeszcze za mną sprawy sądowe. Kiedyś zdawałem do technikum, zawaliłem przez ćpanie, skończyłem w zawodówce. Teraz odżyły we mnie chęci do nauki, zapisałem się do technikum i zaczynam od września. Wróciłem do gry na trąbce. To była kiedyś moja pasja. Co mógłbym powiedzieć innym uwikłanym w narkotyki? Przede wszystkim trzeba chcieć sobie pomóc. Na tej drodze są wzloty i upadki. Nauczyłem się tego na własnej skórze. Jestem tutaj drugi raz. Pierwszym razem chciałem szybko skończyć terapię, wszystkie etapy (śmiech). I wyłożyłem się. Nie żałuję jednak żadnej minuty tutaj spędzonej. Kiedy zapuści się korzenie w to miejsce, chce się wracać – mówił Dawid. Życie w San Damiano nauczyło mnie, że da się żyć i bawić się na trzeźwo, zaangażować się w coś dobrego. Jeździmy wspólnie w góry, z całą społecznością bierzemy udział we Franciszkańskich Spotkaniach Młodych w Kalwarii Pacławskiej. Spotykamy ciekawych ludzi. To daje nam siłę.

Na sfinansowanie pierwszego etapu prac potrzeba 160 tys. zł.

Do tej pory dzięki ludziom dobrej woli zebrano kwotę ponad 135 tys. zł. Całość inwestycji będzie kosztowała 500 tys. zł. Zdewastowany przez lata komunizmu cenny kompleks klasztorny wymaga gruntownych i pilnych prac. Trudno uwierzyć, że w kościele w l. 60. XX wieku urządzono restaurację, gdzie odbywały się dansingi dla prominentnych partyjnych działaczy. Klasztor i sprofanowaną świątynię franciszkanie odzyskali dopiero w 1991 r. Dziś to miejsce znów żyje duchem św. Franciszka. Pokój i dobro uobecniają się w codziennej trosce o najbardziej wykluczonych, na marginesie, uwikłanych w nałogi. Franciszkanie prowadzą Centrum Profilaktyki Uzależnień San Damiano, świetlicę dla dzieci i hostel dla tych, którzy wychodzą na prostą po zakończonej terapii. To wielkie dobro warto pielęgnować. Każdy może dołożyć cegiełkę. Szczegóły na stronie cudapoddachem.pl.

Tagi:
sport bieg

Sztafeta Niepodległości

2018-06-28 10:24

Piotr Lorenc
Edycja sosnowiecka 26/2018, str. IV

Przygotowana przez diecezję sosnowiecką i Urzędy Miast i Gmin Klucz, Olkusza, Bolesławia, Sławkowa, Sosnowca i Jaworzna Sztafeta Niepodległości była doniosłym wydarzeniem patriotycznym o charakterze jednoczącym, wychowawczym, upamiętniającym i rekreacyjnym

Rafał Jaworski

Sztafeta, która odbyła się 17 czerwca br., rozpoczęła się od Mszy św. sprawowanej przez bp. Grzegorza Kaszaka na cmentarzu w Bydlinie. Trudno wybrać lepsze miejsce na rozpoczęcie biegu, gdyż spoczywają tam prochy legionistów Piłsudskiego. W homilii pasterz Kościoła sosnowieckiego nawiązał do rocznicy bitwy. – Stoimy w miejscu skrywającym szczątki doczesne legionistów, którzy tutaj, w pobliżu tej miejscowości stoczyli bitwę w 1914 r. Ojczyzna zażądała wówczas krwi swoich synów i oni ją przelali. Dzięki ich ofierze mamy dziś wolną Polskę. Winniśmy im zadośćuczynienie, które spłacamy w postaci modlitwy. Dlatego zgromadziliśmy się tu na Mszy św. Pragniemy uczcić także ich pamięć przez Sztafetę Niepodległości, zaczynając od tego świętego miejsca. Ktoś by spytał: czy warto się trudzić? Biec tyle kilometrów? W odpowiedzi, odniósłbym się do doświadczenia naszej wielkiej patriotki, jaką była św. Faustyna. Ona mówiła, jak ją wiele Polska kosztuje. Modliła się za nią i składała, co mogła, w ofierze za naszą kochaną Ojczyznę. Mówiła, że nie ma dnia, by się za Polskę nie modliła – powiedział bp Grzegorz Kaszak. Hierarcha przypomniał także, że patriotyzm wynika z czwartego przykazania. – Każdy wierzący powinien miłować swoją Ojczyznę. Za cel obchodów, które postanowiliśmy organizować przez cały rok 2018, postawiliśmy uczczenie wysiłku pokoleń Polaków, którym zawdzięczamy wolność – powiedział biskup.

Uczestnicy sztafety w sumie przebiegli ponad 60 km, zatrzymując się obok kilkunastu miejsc pamięci – pomników i tablic upamiętniających ważne osoby i wydarzenia z naszych dziejów, znajdujące się na terenie gmin Klucze, Olkusza, Bolesławia, Sławkowa, Sosnowca-Maczek i Jaworzna. Docelowym punktem sztafety był Pomnik Niepodległości znajdujący się na jaworznickim rynku. Pomnik Niepodlegości był niejako klamrą spinającą sztafetę, gdyż ma na celu upamiętnienie wszystkich jaworznian biorących udział w walkach, poległych, zamordowanych, więzionych w czasie wszystkich powstań narodowo-wyzwoleńczych, żołnierzy formacji zbrojnych walczących na frontach bitew i wojen. Powstał z inicjatywy kombatantów Światowego Związku Żołnierzy AK, Koło w Jaworznie oraz Legionistów Polskich wraz z ich rodzinami. Na lokalizację pomnika wybrano skwer przy Miejskiej Bibliotece Publicznej na rynku miasta. W miejscu tym dawniej stał Dom Legionowy – siedziba Związku Legionistów, a w późniejszym okresie dom handlowy. W czasie II wojny światowej wielu żołnierzy Armii Krajowej zostało rozstrzelanych na rynku i w jego okolicach, bądź wywiezionych do obozów zagłady.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Warszawa: Msza św. w intencji funkcjonariuszy i pracowników stołecznej policji

2018-07-15 14:42

kos / Warszawa (KAI)

Ks. płk January Wątroba, wikariusz generalny biskupa polowego przewodniczył w katedrze polowej Mszy św. w intencji funkcjonariuszy i pracowników stołecznej Policji obchodzącej dziś swoje święto. W homilii podkreślał, że służba jest nie tylko pracą na rzecz bezpieczeństwa, ale powołaniem i misją.

Marek Zygmunt

Msza św. rozpoczęła się od wprowadzenia sztandaru Komendy Stołecznej Policji. Liturgię słowa przygotowali policjanci i policjantki. Oprawę muzyczną zapewnił Chór Komendy Stołecznej Policji.

W homilii ks. płk Wątroba podkreślał, że służba w policji stanowi szczególny rodzaj misji społeczeństwu. – To społeczeństwo stawia wam wysoko poprzeczkę. Chce was widzieć prawymi i nieskazitelnymi, uczciwymi i sprawiedliwymi, ale także życzliwymi i przyjaznymi – powiedział.

Wikariusz generalny biskupa polowego dodał, że rolą policjanta jest nie tylko bycie stróżem prawa, ale również osobą godną zaufania, „na którego pomoc można zawsze liczyć nie tylko wtedy, gdy wszystko jest w porządku, ale i wtedy, kiedy ludzka słabość sprowadza człowieka gdzieś na granicę prawa”.

Ks. Wątroba wyraził wdzięczność stołecznym policjantom oraz pracownikom cywilnym policji za ich pełną poświęcenia i niebezpieczną służbę. – Wasza służba i praca w jednakowej mierze przyczyniają się do tego, że policja w różnych sondażach zajmuje wysokie miejsce pod względem zaufania obywateli. Dziś szczerze wam gratulujemy tego społecznego uznania i dziękujemy za wszystko co robicie dla nas jako obywateli – powiedział.

Na koniec życzył zebranym, aby ich trudna służba dawała dużo satysfakcji i radości oraz żeby była właściwie wynagradzana i doceniana. – Niech Boże błogosławieństwo wszędzie wam towarzyszy, chroni w niebezpieczeństwach i wspomaga w służbie, życiu osobistym i rodzinnym – powiedział.

Eucharystię koncelebrowali kapelani policji ks. Józef Jachimczak i ks. Jan Kot oraz ks. ppor. Daniel Piejko, wikariusz katedry polowej.

We Mszy św. uczestniczyli nadinsp. Jarosław Szymczyk, Komendant Główny Policji, funkcjonariusze i pracownicy warszawskiej Policji na czele z nadinsp. Pawłem Dobrodziejem, komendantem Komendy Stołecznej Policji, który przed błogosławieństwem podziękował ks. Wątrobie za sprawowaną Eucharystię, a kapelanom policji za ich posługę wśród funkcjonariuszy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

XXVIII Międzynarodowa Pielgrzymka Piesza z Suwałk do Ostrej Bramy

2018-07-16 09:32

ks.kz / Suwałki (KAI)

Ta pielgrzymka niech dla nas wszystkich ma charakter uwielbienia i dziękczynienia, bo wszystko jest łaską i za te wszystkie łaski, które otrzymujemy od Boga, wyrażajmy także nasze dziękczynienie w czasie tego pielgrzymowania - mówił bp Jerzy Mazur do uczestników XXVIII Międzynarodowej Pielgrzymki Pieszej z Suwałk do Ostrej Bramy, która wyruszyła w niedzielę z kościoła Matki Bożej Miłosierdzia.

Dorota Niedźwiecka

Bp Mazur w homilii zachęcał do podejmowania pielgrzymiego trudu w duchu miłości, wiary i nadziei. „Niech ten czas będzie dla was umocnieniem, wzmocnieniem i odkryciem na nowo oblubieńczej miłości Chrystusa” – mówił.

W przeddzień wymarszu, o godz. 21.00 wspólnie z pielgrzymami w Kościele M.B. Miłosierdzia w Suwałkach został odprawiony Apel Maryjny, któremu przewodniczył ks. dr Andrzej Wujek, przełożony warszawskiej Inspektorii Salezjanów. Zawierzył On pątników i ich pielgrzymi trud Matce Bożej Miłosierdzia.

Po Mszy barwny korowód wyruszył na pielgrzymi szlak liczący ponad 260 km długości. Do Ostrobramskiej Pani zmierza w tym roku pod kierownictwem Tomasza Pełszyka SDB, wspieranego przez ks. Jarosława Wąsowicza SDB około tysiąca pielgrzymów z różnych krajów świata, uformowanych w siedmiu grupach, w tym trzech salezjańskich (pomarańczowej z przewodnikiem ks. Michałem Chorążym, białej z ks. Marianem Chaleckim i żółtej z ks. Piotrem Pączkowskim), dwóch pallotyńskich ( niebieskiej z ks. Waldemarem Pawelcem i zielonej z ks. Andrzejem Dębskim), (czerwonej i diecezjalnej złotej z ks. Adamem Adukowskim).

Całą trasę pielgrzymki pątnicy pokonają w ciągu 10 dni. Została ona podzielona na 50 odcinków o długości od 3 do 7 km, pomiędzy którymi będą krótkie przerwy na odpoczynek, bądź posiłek. Organizatorzy powiązali tematycznie szlak pielgrzymi z najważniejszymi wydarzeniami w życiu Kościoła i naszej Ojczyzny. Wspólne pielgrzymowanie przebiega pod hasłem „Razem z Maryją Oblubienicą Ducha Świętego” i jest dziękczynieniem za 100 lat odzyskania przez Polskę Niepodległości.

W obecności pątników, w kościele w Butrymańcach zostanie odsłonięta i poświęcona tablica upamiętniająca „Inkę”, sanitariuszkę V Wileńskiej Brygady Armii Krajowej Danutę Siedzikównę. Uwieńczeniem pątniczego wysiłku będzie spotkanie z Maryją w Ostrej Bramie. Przed Jej Tron pielgrzymi złożą trudy pielgrzymowania, troski dnia codziennego, intencje i swoje życiowe losy. Wejście Pielgrzymki do Ostrej Bramy w Wilnie będzie miało miejsce w dniu 24 lipca 2018 r. o godz. 11.00 (czasu litewskiego). O godz. 12.00 zostanie odprawiona uroczysta Msza św. przed cudownym obrazem Matki Bożej Miłosierdzia w Ostrej Bramie.

Tradycyjnie organizowane są też wyjazdy autokarowe i rodzinne do Wilna na powitanie pielgrzymów w Ostrej Bramie. Wszyscy, którzy z różnych względów nie są w stanie pielgrzymować pieszo, mogą wstąpić w szeregi pielgrzymów duchowych, aby swoją modlitwą wspierać wędrujących do Wilna pątników.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem