Reklama

Walka o wolną Polskę to moja rodzinna tradycja

2017-07-12 14:40

Monika Łukaszów
Edycja legnicka 29/2017, str. 5

Monika Łukaszów

Z ks. Stanisławem Araszczukiem, odznaczonym przez Prezydenta RP Krzyżem Wolności i Solidarności, rozmawia Monika Łukaszów

– Proszę Księdza, co takiego Ksiądz robił w latach 80. XX wieku, że Księdza osobą zainteresowała się Służba Bezpieczeństwa?

– W 1984 r. otrzymałem dekret na wikariusza parafii Matki Bożej Matki Kościoła w Dzierżoniowie i w tej parafii pracowałem przez 4 lata. Kard. H. Gulbinowicz postanowił, że będę duszpasterzem ludzi pracy ziemi dzierżoniowskiej. Mając już swoje korzenie w duszpasterstwie akademickim „Wawrzyny”, gdzie czynnie działałem, przyjąłem decyzję Księdza Kardynała i rozpocząłem pracę, jako duszpasterz ludzi pracy. To duszpasterstwo obejmowało nie tylko Dzierżoniów, ale także Bielawę, Pieszyce i Piławę. Wtedy też, w 1985 r., do Bielawy został skierowany ks. Marian Kopko, który już w Legnicy miał wiele osiągnięć w związku z duszpasterstwem Ludzi Pracy i z działalnością na rzecz wolności naszej ojczyzny. Wtedy wspólnie podjęliśmy działania w dwóch ośrodkach w Dzierżoniowie i Bielawie. W Dzierżoniowie były wykłady z historii współczesnej, z Nauki Społecznej Kościoła. Organizowaliśmy także spotkania, które miały pokazać godność ludzi pracy. Były też pielgrzymki na spotkania np. z Papieżem do Gdańska, do Częstochowy, czy pielgrzymki na grób ks. Jerzego Popiełuszki. Inna nasza działalność związana była z propagowaniem publikacji z tzw. drugiego obiegu. Były one nieosiągalne w księgarniach czy bibliotekach. Dostawaliśmy je z Wrocławia i staraliśmy się je rozprowadzać w środowisku, aby jak najwięcej ludzi poznało prawdziwą historię, ale także zagrożenia, jakie stanowią działania władz komunistycznych.

– Ksiądz ma dziś też status poszkodowanego przez SB. W jaki sposób Ksiądz był inwigilowany?

– Przez szereg lat, i są na to materiały w IPN, działalność duszpasterstwa ludzi pracy, do której należeli członkowie „Solidarności”, nie podobała się ówczesnym władzom. Dlatego też starano się wszystkimi sposobami niszczyć ludzi i struktury. Jest to opisane w artykule „SOR «Prolog» – duszpasterstwo ludzi pracy na ziemi dzierżoniowskiej w materiałach operacyjnych Służby Bezpieczeństwa w latach 1987-1989”. I rzeczywiście, były takie działania SB, które nazwano „Prolog”, by działalność duszpasterstwa ludzi pracy zniszczyć. By pokazać ich, jako osoby niebezpieczne. Podstawiono kilku tajnych współpracowników. Jeden miał pseudonim „Kaligula” i to właśnie on zebrał najwięcej materiałów, które później dostarczał oficerom SB zarówno w Dzierżoniowie, jak i w Wałbrzychu. Nazwiska tych oficerów SB są dziś ujawnione. Przebywają teraz już na emeryturze i żyją sobie spokojnie, a wtedy działali można powiedzieć czasem nawet brutalnie.

– Ksiądz był w IPN i oglądał swoją teczkę, którą służby SB przygotowywały przez lata na Księdza. Było jakieś zaskoczenie, zdziwienie?

– Moja teczka została zniszczona prawdopodobnie w 1991 r. Zostały z niej 4 karty, w których jest mowa o rozpoczęciu działań przeciwko mojej osobie. Te działania były podejmowane aż do roku 1989. Wtedy to przekazano teczkę Służbie Bezpieczeństwa w Lublinie i tam też te materiały się pojawiły. Wtedy już studiowałem na KUL. Rzeczywiście, byłem trochę zaskoczony, bo to był czas, gdy przygotowywano się do rozmów okrągłego stołu. A mimo wszystko trwała nadal inwigilacja Kościoła. Tak więc z tych materiałów, które są dostępne w IPN we Wrocławiu, to są 4 tomy związane z działalnością duszpasterstwa ludzi pracy. Przewijają się też i nazwiska tych, którzy brali czynny udział w duszpasterstwie, ale także osób, które donosiły na mnie i urządzały różnego rodzaju prowokacje. Smutne jest to, że wśród tych, którzy donosili, byli także księża z Dzierżoniowa. Uczestniczyli w spotkaniach, a potemrobili z tych spotkań notatki.

– Niedawno odebrał Ksiądz Krzyż Wolności i Solidarności przyznany przez prezydenta Andrzeja Dudę. Dołączył Ksiądz do grona księży, którzy już to odznaczenie otrzymali, np. ks. Mariana Kopko, ks. Władysława Jóźków, czy śp. ks. Gniatczyka. Jakie uczucia Księdzu towarzyszyły?

– To wielka radość otrzymać takie odznaczenie. Dla mnie też z tego względu, że Krzyż Wolności i Solidarności nawiązuje do Krzyża Niepodległości, który został wydany w 1930 r. Mój dziadek Jan Araszczuk otrzymał taki Krzyż Niepodległości. Jest on przechowywany w naszej rodzinie, jak swego rodzaju relikwia. Dziadek wspominał o tamtych czasach, o swojej walce o niepodległość, brał też udział w wojnie 1920 r. i dlatego tym bardziej jestem szczęśliwy, że ten Krzyż otrzymałem, bo przypomina swoim wzorem Krzyż Niepodległości. Mogę powiedzieć, że jest to taka rodzinna tradycja.

* * *

Ks. Stanisław Araszczuk
proboszcz parafii św. Tadeusza Apostoła w Legnicy otrzymał państwowe odznaczenie od Prezydenta Polski. Krzyż Wolności i Solidarności przyznawany jest byłym działaczom opozycji. W imieniu Prezydenta RP odznaczenie wręczył wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej Jan Baster.
Ks. Araszczuk, jako wikariusz w parafii pw. Maryi Matki Kościoła w Dzierżoniowie, w latach 1984-88 był założycielem i opiekunem Duszpasterstwa Ludzi Pracy Ziemi Dzierżoniowskiej. Inicjował działania o charakterze opozycyjno-patriotycznym, a także zajmował się kolportażem wydawnictw podziemnych. Dziś ma także status pokrzywdzonego przez Służbę Bezpieczeństwa.

Tagi:
wywiad

Kandydaci do kapłaństwa odzwierciedlają nasze społeczeństwo

2018-04-20 17:57

Rozmawiał Dawid Gospodarek / Warszawa (KAI)

Kandydaci do kapłaństwa w sensie psychologicznym i socjologicznym odzwierciedlają nasze społeczeństwo i Kościół w Polsce - mówi KAI ks. Wojciech Wójtowicz, przewodniczący Konferencji Rektorów Wyższych Seminariów Duchownych. W wywiadzie mówi m.in. o spadku powołań, profilu kandydatów do kapłaństwa oraz o formacji seminaryjnej. 22 kwietnia, w Niedzielę Dobrego Pasterza, obchodzony będzie Światowy Dzień Modlitw o Powołania.

B.M. Sztajner/Niedziela

Dawid Gospodarek (KAI): Mówi się często o kryzysie powołań. Czy rzeczywiście da się dostrzec niepokojący spadek?

Ks. Wojciech Wójtowicz: Nie używałbym tu słowa „kryzys”, ale właśnie „spadek”. Porównajmy na przykład pielgrzymki seminariów na Jasną Górę. W 1999 roku była pierwsza taka pielgrzymka i uczestniczyło w niej dokładnie dwa razy tyle alumnów, co podczas tegorocznej, która odbyła się w minionym tygodniu. Wtedy w seminariach było prawie 7 tysięcy kleryków, dzisiaj nieco ponad 3 tysiące.

- Dlaczego więc nie mówić o „kryzysie”?

- – Słowo „kryzys” wydaje mi się niezbyt adekwatne, dlatego że poza pewnymi oczywistymi problemami wewnątrzkościelnymi, problemami z religijnością młodzieży, mamy do czynienia również z czynnikiem socjologicznym – ostatnich latach demografia załamała się bardzo mocno. Spadek i doświadczenie braku w niektórych diecezjach czy wspólnotach zakonnych są dość mocno odczuwalne. Przyczyny są jednak wieloaspektowe. W perspektywie ogólnopolskiej „kryzys” wydaje się zbyt dużą kategorią.

- Jacy mężczyźni pukają dziś do seminaryjnych furt?

- – Mężczyźni tacy, jakie jest dzisiejsze społeczeństwo, dzisiejszy świat. Czyli bardzo różni – z nadziejami i pragnieniami takimi, jakie występują w świecie i Kościele. Motywowani ewangelicznie, ale też z bagażem trudności, trosk i problemów charakterystycznych dla współczesnego świata. W sensie psychologicznym i socjologicznym odzwierciedlają oni nasze społeczeństwo i Kościół w Polsce.

- Można wskazać na jakieś cechy wspólne?

- – Gdyby poszukać wspólnego mianownika, można zauważyć, że duża część z kandydatów do kapłaństwa odbywała formację w różnych wspólnotach kościelnych. W większości polskich diecezji to wspólnoty, ruchy czy stowarzyszenia apostolskie są miejscami, w których rodzą się nowe powołania kapłańskie.

- Czy dzisiejsi kandydaci różnią się czymś od tych z poprzednich pokoleń?

- – Osobiście uważam, że są to mężczyźni być może nawet piękniejsi w sferze motywacji niż dawniej. Dzisiaj kandydaci zdają sobie sprawę, że idą do świata, który jest bardzo często wrogo nastawiony do Ewangelii, kontestacyjny. Mimo świadomości, że misja kapłańska, apostolska, którą wybierają, nie jest łatwa - oni przychodzą.

- Wspomniał Ksiądz o trudnościach, z którymi przychodzą kandydaci. Może Ksiądz podać jakieś przykłady?

- – One są często wyniesione po prostu z życia rodzinnego. Znamy kondycję polskiej rodziny, która jest często bardzo poraniona. Jeśli klerycy wychowywali się w rodzinach niepełnych, w rodzinach targanych różnymi trudnymi życiowymi doświadczeniami, niosą to w sobie – w postaci trudnej do określenia własnej tożsamości osobowościowej, w postaci lęków, napięć. W końcu noszą też te wszystkie symptomy typowe dla współczesnego młodego pokolenia, takie jak oddziaływanie mediów, bardzo duża i bardzo aktywna obecność w przestrzeni świata wirtualnego – czasem młodzi potrafią być bardziej w świecie wirtualnym niż realnym.

- Jak naprzeciw tym problemom wychodzą formatorzy seminaryjni?

- – Jeśli chodzi o tego typu kwestie, mamy do czynienia z całą paletą formacyjną. Trzeba pamiętać, że seminarium zawsze oferuje na początku drogi formację ludzką, bo dużo problemów, z którymi młodzi przychodzą, dotyczy właśnie tej ludzkiej sfery. Dlatego oprócz kierownictwa duchownego i pracy z ojcem duchownym, w wielu seminariach, jeśli jest taka potrzeba, zapewniona jest możliwość pracy psychologicznej. Ale coraz częściej seminaria otwierają się na różnego rodzaju formy warsztatowe.

- A jak to jest w seminarium, któremu Ksiądz szefuje?

- – U nas dobrze przyjęły się właśnie takie warsztaty. Na roku propedeutycznym są warsztaty rozwoju osobowościowego, komunikacji interpersonalnej, także warsztaty relacji z kobietami czy budowania własnej tożsamości męskiej. Paleta takich propozycji rozwoju psychopedagogicznego jest naprawdę bardzo duża, w różnych formach występuje także w wielu innych polskich seminariach.
***
Ks. dr Wojciech Wójtowicz – rektor Wyższego Seminarium Duchownego diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej i przewodniczący Konferencji Rektorów Wyższych Seminariów Duchownych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pielgrzymi "Niedzieli Rzeszowskiej" w Monte Sant’Angelo

2018-04-22 09:54

W trzecim dniu pielgrzymowania czytelnicy "Niedzieli Rzeszowskiej" odwiedzili Sanktuarium św. Michała Archanioła na górze Gargano.

Modlili się przy relikwiach św. Ojca Pio w San Giovanni Rotondo. Byli też na Polskim Cmentarzu Wojennym na Monte Cassino.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Abp Jędraszewski: prawdziwie jesteśmy dziećmi Bożymi

2018-04-22 21:24

Justyna Walicka | Archidiecezja Krakowska

- Jakże szczęśliwy nasz los, jaka radość, że jesteśmy Bożymi dziećmi, nie tylko tak się nazywamy, ale nimi naprawdę jesteśmy - mówił podczas wizytacji parafii Najświętszej Marii Panny Królowej w Murzasichlu abp Marek Jędraszewski.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

Metropolita krakowski w wygłoszonej homilii przypomniał, że dzisiejsza niedziela jest Niedzielą Dobrego Pasterza, według obrazu zaczerpniętego przez Chrystusa z ziemi palestyńskiej, Który mówił: „Ja jestem Dobrym Pasterzem i znam moje owce".

- Kiedy Jezus mówi, że zna owce, to chce tutaj wyrazić coś jeszcze bardziej istotnego. On je kocha. To jest szczególne poznanie owiec poprzez miłość i dodajmy - miłość ofiarną, życie oddając za owce.

Obraz owczarni to także obraz Kościoła, na czele którego stoi Chrystus. Ale my, owce - chrześcijanie, otrzymaliśmy coś jeszcze - wyjątkową godność.

- Wtedy, kiedy uznaje się Boga, można zrozumieć na czym polega godność chrześcijanina - on jest Bożym dzieckiem. On jest przez Boga kochany, on, zmierzając za Chrystusem jako swoim Dobrym Pasterzem, ostatecznie jest przez Boga oczekiwany, bo w Bożym domu jest, jak Chrystus powiedział do Apostołów, mieszkań wiele, a On Chrystus te mieszkania już dla swoich wiernych uczniów przygotował.

Metropolita krakowski wyjaśnił, że jeśli tak spojrzymy na swoją przynależność do Chrystusa i Jego Kościoła uświadomimy sobie ogrom naszego chrześcijańskiego szczęścia.

- Jakże szczęśliwy nasz los, jaka radość, że jesteśmy Bożymi dziećmi, nie tylko, że tak się nazywamy, ale nimi naprawdę jesteśmy.

Z drugiej strony, arcybiskup wskazał na smutek i nieszczęście świata, który odrzuca Boga, na zagubionych ludzi, nieznających swojej godności i odczuwających bezsens swego życia.

- Można nagromadzić wiele rzeczy i być materialnie bardzo bogatym człowiekiem, ale jednocześnie wewnętrznie pustym, pozbawianym nadziei, zrezygnowanym. Zdajemy sobie sprawę, że takich ludzi i takich społeczeństw, zwłaszcza w zachodnim świecie, jest bardzo dużo.

Na zakończenie homilii metropolita podkreślił, że Eucharystia musi być dziękczynieniem Bogu i uwielbieniem Go za Jego słowo i nadaną nam godność dziecka Bożego, które On kocha. Trzeba także prosić o wytrwałość i wierność Bogu, byśmy zawsze umieli okazywać Mu swoją miłość.

- Nie ma nic bardziej tragicznego niż dziecko, które odeszło od swoich rodziców. Nie ma nic bardziej tragicznego dla chrześcijanina, który odwrócił się od Tego, Który go do końca umiłował.

Arcybiskup podziękował księdzu proboszczowi za to, że jest dobrym pasterzem dla swoich parafian, a wiernym za piękno ich świątyni, o którą bardzo dbają i w taki sposób także okazują miłość Panu Bogu. Na zakończenie Mszy św. metropolita krakowski udzielił uroczystego błogosławieństwa.

Podczas wizytacji parafii abp Marek Jędraszewski spotkał się także ze Służbą Liturgiczną Ołtarza i radą parafialną oraz odwiedził chorych.

Po II wojnie światowej w sercach mieszkańców Murzasichla zrodziło się pragnienie, by mieć własny kościół. Budowę świątyni rozpoczęto w 1954 roku na ziemiach ofiarowanych przez górali na ten cel. Kościół jest przykładem nowoczesnej drewnianej architektury sakralnej. Budowany w trudnych czasach komunizmu jako budowla nielegalna stał się symbolem odwagi, poświęcenia i wielkiej wiary budowniczych oraz mieszkańców wsi.

Parafia w Murzasichlu utworzona została w 1982 roku dekretem kard. Franciszka Macharskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem