Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Cykl: Mistyka Ciała

Błogosławiona różnica

2017-07-19 10:19

Paweł Zuchniewicz
Niedziela Ogólnopolska 30/2017, str. 18-19

Ze zbioru prywatnego Dominiki i Michała

„Zdaje się, że jest nieodzowna wielka praca dla kształtowania duchowości małżeństwa, moralności i życia duchowego małżonków” – powiedział św. Jan Paweł II podczas Mszy św. dla małżeństw i rodzin 11 czerwca 1987 r. w Szczecinie. Pewną próbą odpowiedzi na to wezwanie jest cykl artykułów „Mistyka ciała”, który rozpoczęliśmy miesiąc temu (nr 26/2017). Artykuły oparte są na audycjach prowadzonych przez Pawła Zuchniewicza, emitowanych pod tym samym tytułem w Radiu Warszawa.
Redakcja

Dominika Figurska-Chorosińska i Michał Chorosiński, bohaterowie opublikowanego przed miesiącem pierwszego odcinku cyklu „Mistyka ciała” (nr 26/2017), odnaleźli siebie po pielgrzymce do grobu dziś już świętego Jana Pawła II, którego podczas kanonizacji papież Franciszek nazwał Papieżem Rodzin. Ich historia jest jednym z wielu dowodów na to, że „przez trudy dochodzi się do gwiazd”, a małżeństwo jest powołaniem do ciągłego rozwoju. Oczywiście, tak jak nie ma róży bez kolców, tak i rozwój miłości małżeńskiej nie jest pozbawiony wyzwań, przeszkód i trudności.

„Jest w nas coś takiego, szczególnie jak się żyje ze sobą, że każdy chce postawić na swoim – mówi Michał. – U nas spotkały się takie dwie osobowości i żadna nie chce odpuścić. Ja np. mam taką niezbyt fajną cechę, że dobrze się czuję w swoim towarzystwie. Mam dużo myśli i potrafię zupełnie się w nich zatopić. To pewnie też tak bardzo denerwuje Dominikę, która myśli, że...

– ...się wyłączasz – dopowiada jego żona. – Bo oczywiście kobieta potrzebuje uwagi. Jeśli mężczyzna się wyłącza, to emocje kobiety mówią: on mnie nie słucha, on mnie lekceważy. Nie jestem dla niego ważna”.

Reklama

To może prowadzić do napięcia, ale z perspektywy lat Michał nie uważa tego za coś negatywnego.

„Dzięki Dominice poznaję siebie – mówi. – Zanim ją poznałem, wydawało mi się, że jestem człowiekiem niezwykle spokojnym, że nie da się mnie wyprowadzić z równowagi. Dominika udowodniła mi, że tak naprawdę nic o sobie nie wiem. I za to jestem jej wdzięczny. A także za parę innych rzeczy, dzięki którym mogę się rozwijać. Natomiast do tego, by wyciągnąć te wnioski, potrzebuję trochę własnej przestrzeni. Czasem może to być wyprawa w góry, czasem wspólnota – ja to nazywam wspólnotą polowania: pójście z kolegami na mecz, gra w piłkę lub zwyczajne spotkanie spędzone na rozmowie w męskim gronie. Taka męska samotność na krótką chwilę wydaje mi się bardzo potrzebna. Podjęliśmy z Dominiką dyskusję na ten temat i myślę, że ona to zrozumiała”.

Samotność mężczyzny, samotność kobiety

„Asumpt do refleksji nad pierwotną samotnością człowieka – mówi św. Jan Paweł II w katechezach o teologii ciała – dają bezpośrednio następujące słowa z Księgi Rodzaju: «Nie jest dobrze, ażeby człowiek (mężczyzna) był sam; uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc»”.

„W pierwszym skojarzeniu można wysnuć z tego wniosek, że kobieta ma mężczyźnie usługiwać – klasyczne przynieś, podaj, pozamiataj – Dominika komentuje biblijny cytat. – Podaj kapcie, ugotuj obiad, wypierz skarpetki itd. A mężczyzna – jak to czasem widać na filmikach w sieci – leży na kanapie i czyta gazetę. Na coś takiego absolutnie się nie zgadzam. Ale pomoc może być rozumiana inaczej – kobieta ma być dla mężczyzny pomocą we wspólnym wzrastaniu. Tak naprawdę ta relacja jest wzajemna – mężczyzna jest też niezwykłą pomocą dla kobiety. Po prostu razem pomagamy sobie iść do góry. To nie wzbudza we mnie żadnego buntu, ale pragnienie, aby tak było”.

Doświadczenie Dominiki i Michała doskonale koresponduje z tym, co mówi Papież:

„Znamienne jest również i to, że ów pierwszy człowiek (adam), stworzony z prochu ziemi, dopiero od chwili stworzenia pierwszej kobiety zostaje określony jako «mężczyzna» («îs»). Tak więc w momencie, kiedy Bóg wypowiada owe słowa o samotności, odnoszą się one do samotności «człowieka», a nie tylko «mężczyzny»”.

„Co prawda w tłumaczeniu Biblii zostało użyte słowo «mężczyzna» – wyjaśnia o. Mirosław Pilśniak OP – ale oryginalnie jest tu użyte słowo «adam». Z niego rodzi się mężczyzna i kobieta. A więc dzięki kobiecie mężczyzna nie będzie cierpiał samotności, a dla kobiety odpowiedzią na samotność będzie spotkanie mężczyzny”.

Związek dwojga to coś znacznie więcej niż lekarstwo na samotność.

„Wiążąc się z drugą osobą, człowiek zadaje sobie pytanie, jaki mam być, i związek ten jest dla niego szansą, aby osiągnął swoją pełnię – mówi o. Mirosław. – To, co najpiękniejsze w nim/w niej, wyzwala się w spotkaniu ze współmałżonkiem”.

„Na swój użytek tłumaczę to w ten sposób, że staję się człowiekiem w konfrontacji z drugim człowiekiem – mówi Dominika. – Ponieważ jestem powołana do małżeństwa, to dokonuje się to przede wszystkim z moim mężem. Dzięki niemu, dzięki komunii z nim mam szansę odkryć swoje człowieczeństwo. W Michale, trochę jak w lustrze, mogę się przejrzeć i zobaczyć także moje wady. Wydaje mi się, że żyjąc sama, mogłabym się nieźle oszukiwać. Coś sobie wymyślę i będę przekonana, że tak pewnie jest. A konfrontacja z nim sprawia, że nie ma miejsca na oszustwo. Wszystko wychodzi na jaw i dzięki temu mogę stawać się pełniejszym człowiekiem”.

Żebro Adama

„Słowa: «nie jest dobrze, aby mężczyzna był sam» (Rdz 2,18) stanowią jakby preludium opisu stworzenia pierwszej kobiety” – mówi św. Jan Paweł II. Po przytoczeniu dalszego ciągu Księgi Rodzaju o mężczyźnie, który „pogrążył się w głębokim śnie”, Papież zauważa: „w swój genezyjski sen zapada człowiek (adam), aby zbudzić się z niego «mężczyzną» i «niewiastą»”.

„Do mnie to bardzo pasuje – uśmiecha się Michał. – Pogrążam się w tak głębokim śnie, że ponoć nie słyszę, kiedy dzieci w nocy płaczą”.

W tej żartobliwej uwadze kryje się głębsza prawda. Jeśli zgodzimy się z powiedzeniem, że „dziecko jest ojcem człowieka” – to każde takie nocne wołanie zmuszające mężczyznę do przerwania słodkiego snu i wsparcia żony daje mu kolejną – przyznajmy, niełatwą – szansę rozwoju. Czyż właśnie w takim momencie nie kształtują się i nie dojrzewają cnoty: męstwo, wytrwałość, cierpliwość?

„Mężczyzna staje się w pełni mężczyzną, kiedy może przyjąć odpowiedzialność za drugą osobę, zaopiekować się nią – zauważa Michał. – Wydaje mi się, że to z mojej męskiej natury wynika przekonanie, iż muszę zadbać o dom, zapewnić byt rodzinie. To jest ten moment, kiedy podejmuję decyzję i pytam: Czy zechcesz być moją towarzyszką, towarzyszką mojego życia? Zaczyna się proces zmiany: z chłopca, z takiego wesołego młodzieńca, staję się mężczyzną”.

„I gdy spał, wyjął jedno z jego żeber, a miejsce to zapełnił ciałem. Po czym Pan Bóg z żebra, które wyjął z mężczyzny, zbudował niewiastę. A gdy ją przyprowadził do mężczyzny, mężczyzna powiedział:

«Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała!

Ta będzie się zwała niewiastą, bo ta z mężczyzny została wzięta»”.

Michał: „Dokładnie pamiętam ten moment naszego pierwszego spojrzenia, które trwało pięć, może siedem sekund. Z niego powstała iskierka, która przekształciła się w pragnienie kontaktu ze sobą, a później bliższego poznania”.

„Ja też się zachwyciłam moim przyszłym mężem – dodaje Dominika. – Myślę, że ten zachwyt doprowadził nas do sakramentu. I od tego momentu trwa komunia – jesteśmy jednością. I dlatego jak dzieje się coś dobrego czy coś złego, to oboje jesteśmy w to zaangażowani. Jeżeli z jednym z nas jest coś nie tak, to drugie zaraz to odczuwa. Mówiąc po prostu, najszczęśliwsza jestem wtedy, kiedy jesteśmy jednością, wszystko jest dobrze i panuje harmonia. A harmonię osiągam wtedy, kiedy jesteśmy razem w zgodzie”.

Jedność dwojga

„Mężczyzna i kobieta zostali stworzeni ku porozumieniu – mówi św. Jan Paweł II. – Ku wspólnocie w miłości na wzór Trójcy Świętej. Głęboka różnica między nimi rodzi głębokie przyciąganie w perspektywie harmonijnego dopełniania się”.

O. Mirosław: „Małżeństwo jest sakramentem, świętym znakiem Boga obecnego tu, na ziemi. Zatem miłość małżeńska jest miejscem miłości Bożej. A miłość Boża to jest miłość Trójcy Świętej. Miłość małżeńska staje się obrazem zachwytu, bezwarunkowego daru z siebie. Najbardziej uprzywilejowanym znakiem tej miłości jest powierzenie się sobie w ciele. Stąd najpełniejszym znakiem oddania jest współżycie małżeńskie. W nim przejawia się obecność Trójcy Świętej”.

To mocne słowa. Oznaczają one, że miłość małżeńska w swoim wymiarze cielesnym i duchowym jest drogą do świętości. Podkreślmy – nie jest to jakiś niedościgniony ideał, lecz zwyczajna, normalna (co nie znaczy łatwa) droga do pełni człowieczeństwa dla każdego ochrzczonego.

Św. Jan Paweł II w swoim programie duszpasterskim na III tysiąclecie pisze:

„Wedle chrześcijańskiej wizji małżeństwa, więź między mężczyzną a kobietą – więź wzajemna i całkowita, jedyna i nierozerwalna – jest zgodna z pierwotnym zamysłem Bożym, który z czasem został przyćmiony przez «zatwardziałość serc», ale któremu Chrystus przywrócił pierwotny blask, objawiając, czego Bóg pragnął «od początku»” („Novo millennio ineunte”, 47).

Nie tylko głoszona przez św. Jana Pawła II nauka, ale również przykład wielu małżeństw – w tym Dominiki i Michała – dowodzą, jak wielka jest siła wierności małżeńskiej (nieprzypadkowo wierność i wiara to bardzo podobne słowa) i jak wielkie owoce z niej płyną. W wymiarze naturalnym jest to owoc w postaci dzieci i największego daru, jakim jest dla nich jedność ich rodziców, w wymiarze nadprzyrodzonym – udział w Bożym życiu już tu, na ziemi, i obietnica pełni tego życia w wieczności.

„Przychodzi mi do głowy wiersz ks. Jana Twardowskiego o wierze «takiej, która powtarza, że jeden plus jeden to trzy/bo jak dwoje to musi być i Pan Jezus» – mówi Michał. – To znaczy, że fundamentem naszej miłości jest miłość Boża...

– ...która bardzo konkretnie realizuje się w przepięknym darze jedności w ciele – dodaje Dominika. – Ten dar jest tylko dla małżeństwa”.

Znak jedności Dominiki i Michała ma pięć imion: Anastazja, Matylda, Józef, Piotr i Jan Paweł.

Współpraca Anna Zuchniewicz

* * *

Paweł Zuchniewicz
Dziennikarz, pisarz, tutor i nauczyciel w szkole „Żagle” Stowarzyszenia „Sternik”

Tagi:
małżeństwo świadectwo

Były żołnierz w Afganistanie: Jezus do mnie mówił, że oddał za mnie życie

2018-05-24 14:52

kana / Kraków (KAI)

To Jezus do mnie mówił, że oddał za mnie życie - mówił w środowy wieczór ppor. Karol Cierpica, były żołnierz w Afganistanie. Świadectwem swojego ocalenia dzielił się podczas kolejnego spotkania „Gość na Polach” organizowanego przez Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie.

Andrzej Hrechorowicz / KPRP
Ppor. Karol Cierpica i rodzice śp. sierż. Michaela Ollisa

Karol Cierpica opowiadał o tym, jak wyglądało jego życie przed nawróceniem. – Nie liczyłem się z ludźmi, traktowałem ich przedmiotowo. Ja byłem w centrum. Wiedziałem o Bogu, o Jezusie, ale to ja byłem na tronie swojego życia, swojego serca - mówił.

Jak podkreślił, od maleńkości miał w sobie pragnienie robienia czegoś wielkiego. – Dziś wiem, że potrzebę robienia wielkich rzeczy wzbudza w nas Jezus - mówił żołnierz. Wyjaśnił, że służba ojczyźnie i drugiemu człowiekowi zaprowadziła go do wojska.

Niestety, liczba trudnych wydarzeń, które spotkały go podczas służby wojskowej, ciągły stres, życie w napięciu doprowadziły go do depresji. – Moja choroba była tak poważna, że chciałem odebrać sobie życie. Przez wiele miesięcy nie spałem, miałem fobię społeczną - mówił. Jego zdaniem choroba była częścią Bożego planu. – Bóg wiedział, że kiedy mnie złamie przez tę chorobę, to zacznę go szukać. Dziś dziękuję mu za każdy mroczny dzień swojego życia - dodał.

Cierpica zwrócił się do słuchaczy: – Jeśli jesteś dziś chory, sfrustrowany, martwisz się o przyszłość, to zostaw to wszystko. Bóg chce tylko powiedzieć, żebyś mu zaufał. Zostaw to wszystko. On chce Twojej całkowitej ufności, ufności dziecka - powiedział.

Podczas spotkania nie zabrakło wspomnienia wydarzeń z Afganistanu. – Michael to był 24-letni chłopak z Nowego Jorku. Ciągle się uśmiechał. 28 sierpnia broniliśmy bazy polsko-amerykańskiej. Kilkunastu terrorystów z pasami szahida znalazło się wewnątrz bazy. Wjechała ciężarówka, baza była ostrzeliwana, terroryści biegali - opowiadał żołnierz. W pewnym momencie zobaczył, że za jego plecami znajduje się Michael Ollis. Zaczęli działać razem, „jakby się znali całe życie”. – Ostatni z terrorystów wysadził się za moimi plecami. A tam był Michael. On był jak mój Mistrz, jak Jezus. Był gotowy, by oddać życie za drugiego człowieka. Dziś to wiem - powiedział.

– Miesiąc później zobaczyłem się z jego rodzicami. Bałem się tego spotkania. A oni mnie przytulili i powiedzieli: „dziękujemy ci za twoją służbę. Witaj w rodzinie”. - wspominał Cierpica. Słowa wypowiedziane przez rodziców swojego wybawcy odczytał jako słowa samego Jezusa. – To Jezus do mnie mówił, że oddał za mnie życie - wyjaśnił.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Korea Płd.: modlitewna nowenna o pokój i pojednanie

2018-06-18 20:36

vaticannews.va / Seul (KAI)

W Korei Południowej trwa specjalna nowenna modlitewna o pokój i pojednanie na Półwyspie Koreańskim. Zorganizował ją tamtejszy episkopat podkreślając, że trwający dialog polityczny potrzebuje modlitewnego wsparcia.

East News/AP Photo/Ahn Young-joon

Zachodzące zmiany Koreańczycy wciąż przyjmują z pewną nieśmiałością, jakby nie dowierzając, że pojednanie między obu Koreami może stać się faktem. „Ziarno porozumienia i pokoju zostało zasiane, pierwsze mury obalono trzeba mieć nadzieję na wspólną pokojową przyszłość” – podkreśla bp Lazzaro You Heung-sik.

Ordynariusz Daejeon zauważa, że pierwszą oznaką nowej wiosny w relacjach między Północą a Południem był start sportowców zwaśnionych krajów na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich, a następnie szczyt w Singapurze i spotkanie prezydenta USA Donalda Trumpa z przywódcą Korei Północnej Kim Dzong-unem.

- 25 czerwca 1950 r. w Korei wybuchła wojna. Do ubiegłego roku Półwysep Koreański był najbardziej niebezpiecznym miejscem na świecie. Ostatnie inicjatywy były sianiem ziaren pokoju na tej ziemi i dały początek nowej erze – mówi Radiu Watykańskiemu bp You Heung-sik. – Ufam, że Korea Północna nie wycofa się z dialogu, byłoby to jak zbudowanie mostu, który następnie się rozpadł. Trzeba kontynuować dialog! Przez ponad 65 lat obie Korea żyły w klimacie nienawiści, podziałów, zazdrości. Teraz trzeba naprawdę otworzyć serca, umysły i nasze dusze na przebaczenie i pojednanie. Trzeba wspólnie zatroszczyć się o wzajemne braterstwo, szczerze i pełni ufności iść dalej tą drogą.

21 czerwca w Daegu odbędzie się konferencja poświęcona przyszłości Półwyspu Koreańskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papieski fotograf oddał swój aparat byłemu bezdomnemu

2018-06-19 13:15

tom (KAI) / Rzym

Watykański fotograf Francesco Sforza, który ma wyłączność na wszystkie zdjęcia papieża i z papieżem dla „L’Osservatore Romano" Francesco Sforza (59) ofiarował swój stary aparat fotograficzny byłemu bezdomnemu. Lustrzanka Nikon D700 towarzyszył mu przez większość pontyfikatu Benedykta XVI i Franciszka.

CC0 Public Domain / FAQ

Jak donosi watykański serwis informacyjny "Vatican News", od wtorku aparat z pełnym oprzyrządowaniem jest w posiadaniu Daniele Ciarlantiniego, który pracuje dziś jako fotograf dla rzymskiego schroniska dla bezdomnych. Ciarlantini wcześniej dokumentował życie ulicy za pomocą prostszych aparatów.

Sforza powiedział, że "ludzie tacy jak Ciarlantini mogą pokazać rzeczywistość w jednym obrazie, którego czasami nie widzimy albo nie chcemy zobaczyć". "Jestem pewien, że dokona on wielkich rzeczy" - powiedział fotograf papieża swoim kolegom.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem