Reklama

Prosto i jasno

Do sądu po sprawiedliwość, a nie po sam wyrok

2017-07-26 09:41

Czesław Ryszka, pisarz i publicysta senator RP w latach 2005-11 i od 2015 r.
Niedziela Ogólnopolska 31/2017, str. 42

Wikipedia

Trzecia władza, którą stanowią sędziowie, zamieniła się w „nadzwyczajną kastę”: sami się wybierają, awansują i wynagradzają.

Jako senator ze Śląska, podczas spotkań zarówno z wyborcami, jak i w biurze, wysłuchuję non stop skarg na polski wymiar sprawiedliwości. Ludzie skarżą się na niesprawiedliwe wyroki, sprawy ciągnące się latami, niekończące się wymiany pism, utratę zdrowia i pieniędzy. Jeden przykład: 10 miesięcy więzienia dostaje ktoś, kto rzucił tortem w panią sędzię, która złamała wszelkie zasady prawne i moralne, wydając skandaliczny wyrok w stosunku do Czesława Kiszczaka, a ktoś, kto był zaangażowany w bardzo poważną działalność przestępczą, łącznie z napadami i pobiciami, dostał 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu.

Trójpodział władzy polega na tym, że każda z władz jest kontrolowana przez obywateli. Niestety, stało się tak, że naród kontroluje tylko parlament, rząd i prezydenta, natomiast trzecia władza, którą stanowią sędziowie, zamieniła się w „nadzwyczajną kastę”: sami się wybierają, awansują i wynagradzają. To dlatego PiS umówił się z Polakami w kampanii wyborczej na reformę sądownictwa. Obietnicy dotrzymaliśmy.

To zrozumiałe, że każde, nawet minimalne zreformowanie wymiaru sprawiedliwości budzi odruch obronny tego środowiska. Najlepiej świadczy o tym wypowiedź prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf, według której w wyniku działań rządzących może dojść „do zburzenia tego, co zbudowaliśmy od czasu po zaborach”. Z pewnością pani prezes chodziło o to, by rządzący uszanowali konstytucyjną niezawisłość władzy sądowniczej. Ale przecież niezawisłość sędziego nie oznacza niezawisłości od obowiązującego systemu prawa. Podobnie też niezależność sądu nie może być niezależnością od powszechnie przyjętych zasad. Praworządność wymaga, aby każda władza, nie wyłączając sędziowskiej, nie tylko prawo stosowała, ale też była mu podporządkowana.

Reklama

Rozpoczęta reforma nie jest zamachem na niezawisłość sędziowską, ponieważ to Krajowa Rada Sądownictwa – według poprawki prezydenta, wybrana przez Sejm 3/5 głosów – będzie decydować o składzie Sądu Najwyższego, co oznacza konieczność wypracowania politycznego porozumienia ponad podziałami w celu mianowania większości członków KRS. To bardzo ważny głos prezydenta, który powinien rozwiać większość obaw o upolitycznienie sądów.

Nie jest też zamachem na sędziowską niezawisłość rozszerzenie kompetencji ministra sprawiedliwości przy powoływaniu prezesów i wiceprezesów sądów, ponieważ oni sprawują tylko funkcje administracyjne. Wszystkie zmiany w trzech ustawach – o ustroju sądów powszechnych, o KRS i o Sądzie Najwyższym – mają usprawnić tok postępowań sądowych, zlikwidować biurokrację, przerost funkcyjnych stanowisk i zagwarantować rzeczywistą niezawisłość szeregowym sędziom (sędziowie z niższych szczebli mówią wprost, że prezesami sądów zostaje się „po znajomości”, że liczą się „towarzyskie układy”, a nie kompetencje, że w polskim sądownictwie istnieje bizantyjski system powiązań i „folwarków prezesów”). Jednym słowem – to środowisko jest bardziej lojalne wobec siebie nawzajem niż wobec interesu Polski.

Obywatele często są traktowani w sądach skandalicznie, bardzo często wyroki sądowe są wyrazem dowolności orzeczniczej, a nierzadko i przekupstwa – ileż krzywd ze strony wymiaru sprawiedliwości doznali np. weterani opozycji niepodległościowej przed 1989 r. i po nim. Niezweryfikowani prokuratorzy i sędziowie wszystkich szczebli wydawali i wydają nadal haniebne orzeczenia, niezgodne z obowiązującym prawem. Swoją nieudolność i arogancję podpierają majestatem Rzeczypospolitej.

Reforma sądownictwa jest jedną z najtrudniejszych. Prezes SN Małgorzata Gersdorf nie ukrywa, że najbardziej niepokojąca w ustawie o SN jest Izba Dyscyplinarna. To pokazuje, o co naprawdę chodzi: sędziowie najbardziej obawiają się, że przestaną być bezkarni, że nie będą mogli tuszować afer swoich kolegów po fachu. Immunitet ma chronić niezawisłość, a nie gwarantować bezkarność.

Jeszcze raz podkreślę: reforma wymiaru sądownictwa jest po to, by Polacy przekonali się, że do sądów idzie się po sprawiedliwość, że kiedy potrzebują ochrony, sąd szybko i sprawnie im pomoże. A tak, niestety, nie jest. Czas to zmienić, ta reforma należy się Polakom.

Tagi:
polityka sąd

„Niedziela” pozwana do sądu

2018-02-15 09:24

Artur Stelmasiak
Edycja warszawska 7/2018

Jarosław Dąbrowski, były polityk Platformy Obywatelskiej, były wiceprezydent Warszawy oraz wieloletni burmistrz Bemowa wytoczył proces o zniesławienie za tekst, który w 2014 r. ukazał się na łamach „Niedzieli w Warszawie”

Fotolia.com

Złożony po trzech latach pozew odczytujemy jako próbę zastraszenia „Niedzieli”, a przy okazji innych mediów, które będą opisywać kampanię samorządową na jesieni 2018 r.

Nasze zainteresowanie kampanią samorządową Jarosława Dąbrowskiego z 2014 r. wzmógł atak jego komitetu wyborczego na najmłodszą parafię w dzielnicy, pw. św. Jana Pawła II. W takich sytuacjach Tygodnik Katolicki „Niedziela” zawsze broni i będzie bronił Kościoła, jako wspólnoty ludzi, którzy mają prawo do budowania świątyni i opieki duszpasterskiej w parafii, która jest w pobliżu ich miejsca zamieszkania.

Pozew Jarosława Dąbrowskiego dotyczy tekstu pt. „Recydywa afery na Bemowie?”, w którym opisana została specyfika samorządowej kampanii wyborczej prowadzonej przez „Komitet Wyborczy Wyborców Jarosław Dąbrowski burmistrzem DLA BEMOWA” (cały artykuł z 27 listopada 2014 r. dostępny jest w Internecie). Publikacja „Niedzieli” była starannie przygotowana w oparciu o rozmowy indywidualne, a przede wszystkim o treść wyników kontroli na Bemowie w 2014 r., które potwierdziły liczne nieprawidłowości i uchybienia w dzielnicy.

Jarosława Dąbrowskiego reprezentuje w sądzie jego były zastępca i wiceburmistrz Bemowa Krzysztof Zygrzak. Domagają się oni całostronicowych przeprosin na łamach „Niedzieli w Warszawie” oraz zadośćuczynienia finansowego. Ich zdaniem, tytuł oraz lead tekstu godzą w dobre imię Jarosława Dąbrowskiego. Dowodem na to ma być Postanowienie Prokuratury Okręgowej z dnia 30 czerwca 2015 r. o umorzeniu śledztwa.

W tym miejscu należy przypomnieć, że tekst był oddany do druku 19 listopada 2014 r., czyli na wiele miesięcy wcześniej przed decyzją prokuratury. Co więcej, w trakcie rozmowy telefonicznej w listopadzie 2014 r. prokurator Przemysław Nowak, ówczesny rzecznik Prokuratury Okręgowej, potwierdził, że „toczy się wielowątkowe postępowanie” ws. afery bemowskiej.

Umorzenie jednego wątku śledztwa prokuratorskiego z dnia 30 czerwca 2015 r. nie oznacza, iż wszystkie postępowania ws. afery bemowskiej zostały umorzone. Do dziś trwa postępowanie ws. nieprawidłowości np. w bemowskim Ośrodku Sportu i Rekreacji, które zostało wyodrębnione z głównego śledztwa.

Także po kampanii wyborczej z 2014 r. zostało złożonych wiele zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, w spawie których nadal toczą się postępowania w prokuraturze. Jedno z nich dotyczy wątku, który został opisany właśnie w wyżej wymienionym tekście.

Więcej szczegółowych informacji, nowe fakty i dokumenty w tej sprawie opublikuję w Internecie.


PRÓBA KNEBLOWANIA PRASY

Artur Stelmasiak
Mec. Jerzy Kwaśniewski

Pozew wytoczony przez Jarosława Dąbrowskiego utrwala powszechny w społeczeństwie wizerunek polityków, jako osób najbardziej przewrażliwionych na punkcie swojego dobrego imienia. Tę właściwość dostrzegło także orzecznictwo sądów polskich oraz Trybunał w Strasburgu. Wyroki w sprawach licznych dziennikarzy potwierdzały, że faktycznym celem podobnych pozwów jest często zablokowanie krytyki polityka i zastraszenie prasy. Tzw. efekt mrożący ma zmuszać dziennikarzy do autocenzury własnych publikacji na temat osób publicznych, byle nie narazić się na dolegliwe postępowania sądowe oraz odszkodowania. Aby chronić prawo społeczeństwa do rzetelnej, dziennikarskiej informacji o politykach, sformułowano tzw. prawo do krytyki osób publicznych. Jak orzekł trzy lata temu Sąd Apelacyjny w Katowicach, „wobec polityków dopuszczalne jest używanie twardszych słów, bardziej stanowczych ocen, ostrzejszej satyry”.

Sprawa redaktora Artura Stelmasiaka jest doskonałym przykładem próby kneblowania prasy w przededniu wyborów samorządowych. Lokalny i kontrowersyjny polityk, świadomy możliwej krytyki ze strony dziennikarza biegłego w meandrach samorządowych układów, wytacza na rok przed wyborami sprawę o ochronę dóbr osobistych (rzekomo naruszonych trzy lata wcześniej). Dociekliwy obserwator zapyta pewnie, co takiego zatrzymało powoda przed dochodzeniem jego praw przed sądem przez całe trzy lata? Moim zdaniem, odpowiedź może być jedna – rzeczywistym celem pozwu jest wyeliminowanie krytyki prasowej w czasie nowej kampanii wyborczej.

obec oczywiście bezzasadnego ataku na wolność słowa i prasy, przysługujące dziennikarzowi „Niedzieli”, Instytut Ordo Iuris podjął się poprowadzenia obrony Pana Redaktora. Mam nadzieję, że nasza interwencja pozwoli ocalić prawo do krytyki lokalnych polityków. Bez tego samorządowe układy będą mogły zakneblować w czasie kampanii wyborczych każdego dziennikarza i każdą niekorzystną dla siebie informację.

Mec. Jerzy Kwaśniewski prezes Instytutu Kultury Prawnej Ordo Iuris

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Mamy medal!

2018-02-19 15:16

Polacy zdobyli brązowy medal w konkursie drużynowym na dużej skoczni.

Twitter.com

W rundzie finałowej Maciej Kot lądował na 133 metrze, Stefan Hula na 134 m, Dawid Kubacki na 135,5m.

Kamil Stoch uzyskał wynik 134, 5 metra.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Wielki Post z ks. Dolindo

2018-02-19 17:34

Agnieszka Bugała

Autorka bestselleru pt. „Jezu, Ty się tym zajmij! o. Dolindo Ruotolo. Życie i cuda” Joanna Bątkiewicz-Brożek nie zawiodła i na Wielki Post przygotowała prawdziwą perłę: rozważania drogi krzyżowej z ks. Dolindo. Książka powstała na podstawie przekładu nieznanych w Polsce, włoskich dzieł Padre z Neapolu, czerpie z zapisków jego lokucji wewnętrznych.


Autorka w kilku miejscach podkreśla zgodność przekazu ks. Dolindo z wizjami bł. Katarzyny Emmerich, niemieckiej stygmatyczki i wizjonerki, której w mistycznych widzeniach dane było uczestniczyć w bolesnej Męce Jezusa Chrystusa – ks. Dolindo w trakcie rozmów z Matką Bożą otrzymywał takie zapewnienie.

W życiu ks. Dolino umiłowanie Jezusowego Krzyża nie było literalnym wyznaniem, ale rzeczywistym podążaniem za Mistrzem, w Jego upokorzeniu, odrzuceniu i doświadczeniu pogardy, również od ludzi Kościoła. Fizyczne i duchowe cierpienia własne ks. Dolindo łączył z brutalnym ukrzyżowaniem Jezusa, podkreślając jednak miłość Pana i przebaczenie płynące dla oprawców z Krzyża. Rozważania Drogi Krzyżowej z ks. Dolindo są dla tych, którzy w ciszy (najlepiej przed Najświętszym Sakramentem) chcą podążać za Chrystusem w Jego Męce i adorować sercem Tego, który oddał za nas życie.

Książka wpisuje się w wielkopostną akcję „Niedzieli” pod hasłem „Odejdź od ekranu, idź się pokaż Panu!”. Idź, stań przed nim z Drogą Krzyżową wg ks. Dolindo i zanurz się w adoracji Jego Męki.

Przeczytaj także: Odejdź od ekranu, idź się pokaż PANU!
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem