Reklama

Znaleźć wiosnę w jesieni życia

2017-07-26 10:52

Ks. Radosław Rychlik
Edycja częstochowska 31/2017, str. 4

Ks. Radosław Rychlik

W tle widać strzeliste kominy Elektrowni Bełchatów, w jej sąsiedztwie znajduje się największe wyrobisko ziemne w Europie. Powstają tu nowe zakłady pracy, rozbudowuje się cała okolica. To rzeczywistość Kleszczowa. Jednak od niedawna w pejzaż tej jakże pięknej i zadbanej miejscowości wpisana jest nowa instytucja. W samym centrum Kleszczowa, między kościołem parafialnym a Urzędem Gminy, swoje miejsce znalazł Dom Pomocy Społecznej – Dom św. Barbary, w którym ponad 40 seniorów odnajduje wiosnę w jesieni swego życia

Przed pięknym, nowoczesnym budynkiem ośrodka witają nas panowie – Jan, Andrzej i Stanisław, którzy w letniej altanie grają w karty i prowadzą dyskusje na różne tematy. Wraz z innymi mężczyznami zamieszkującymi Dom św. Barbary utworzyli nieformalny Klub Kibica. Każdy mecz polskiej reprezentacji oglądają w świetlicy, dopingując Biało-Czerwonych, a ich podniesione głosy słychać wtedy w całym ośrodku.

W Domu św. Barbary obecnie swoją życiową przystań znalazło 45 pensjonariuszy. Mieszkają w pokojach 1-, 2-, 3-osobowych z łazienkami, dostępem do sieci TV oraz szerokopasmowego Internetu. Mają zapewnioną całodobową opiekę pielęgnacyjną, bytową, wyżywienie, rehabilitację, konsultacje lekarskie oraz opiekę duchową. Ośrodek ten ma bardzo dobrze wyposażoną salę rehabilitacyjną z nowoczesnym sprzętem medycznym, który pomógł już wielu pacjentom odzyskać utraconą przez różne schorzenia sprawność ruchową. Otoczenie domu pełne jest zieleni, która zaprasza do codziennych spacerów, a kiedy przyjdzie zmęczenie, zawsze można odpocząć na licznych ławeczkach. Niezaprzeczalnym atrybutem tego ośrodka jest jego położenie w samym centrum miejscowości. Droga do kościoła, apteki, sklepów nie zajmuje więcej niż 3 min. W ośrodku co tydzień odbywają się także spotkania dla seniorów z gminy, podczas których prowadzone są zajęcia z gimnastyki, prac manualnych i pogodne wieczorki.

Jednak największą wartością Domu św. Barbary są jego mieszkańcy. Otoczeni troskliwą i profesjonalną opieką mogą odzyskać radość jesieni swego życia. Wszyscy pensjonariusze, z którymi rozmawialiśmy, oprócz troskliwej i rzetelnej opieki, najbardziej cenią sobie możliwość przebywania z innymi ludźmi. Historia każdego z nich, w mniejszym lub większym stopniu, naznaczona była samotnością. Teraz zaś żyją we wspólnocie z innymi seniorami. Pan Adam bardzo lubi kwiaty, ma ich wiele w swym pokoju. Stworzył sobie tam swój dom. Często jeździ na wycieczki do lasu, a miejscowe trasy rowerowe bardzo to ułatwiają. Pan Jan jest zaś wzorem pobożności, którą zawstydza pracowników ośrodka. Nie opuścił żadnej Mszy św. w tym roku, ceni sobie opiekę duchową i bliskość świątyni, do której może udawać się codziennie. Jednocześnie bardzo lubi czytać książki, więc pracownicy gminnej biblioteki przynoszą mu systematycznie kolejne pozycje, które on z namiętnością czyta.

Reklama

Myśl o powołaniu do życia Domu św. Barbary zrodziła się w sercu ks. Sławomira Bednarskiego, pomysłodawcy i budowniczego tego ośrodka w 2009 r. Widząc coraz większą liczbę seniorów, którzy jesień swego życia muszą przeżywać w samotności, postanowił wyjść naprzeciw ich potrzebom. Ta inicjatywa spotkała się z życzliwą odpowiedzią Gminy Kleszczów, która udzieliła kredytu na powstanie tego ośrodka. Zobowiązania względem gminy są spłacane według ustalonego harmonogramu.

Dzień w Domu św. Barbary rozpoczyna się poranną toaletą, w której, jeśli jest taka potrzeba, podopiecznym pomagają opiekunowie. Po śniadaniu, które pensjonariusze zjadają we wspólnej stołówce, przychodzi czas na zajęcia aktywizujące – rehabilitacja, zajęcia plastyczne, praca socjalna. Obiad kończy tę część dnia. Później przychodzi pora na sjestę, podwieczorek, zacieśnianie więzi znajomości i koleżeństwa, które tak szybko powstają między mieszkającymi tu seniorami. Kolacja kończy program dnia, po którym każdy z mieszkańców Domu św. Barbary zajmuje się swoimi sprawami.

Wysiłek, jaki musiał ponieść ks. Bednarski, twórca tego ośrodka, wynagradza widok seniorów, którzy w Domu św. Barbary odzyskują radość życia. Profesjonalna opieka pielęgniarska pozwala zaleczyć odleżyny. Rehabilitacja umożliwia wielu pensjonariuszom wrócić do sprawności ruchowej. – Widząc radość w oczach moich pensjonariuszy, wiem, że warto było pokonać wszystkie trudności, z jakimi musiałem się borykać w trakcie powstawania tego ośrodka – mówi ks. Bednarski. – Każda rozmowa z nimi jest dla mnie ubogaceniem. Cieszę się, że swoje kapłaństwo mogę ubogacać doświadczeniem pensjonariuszy Domu św. Barbary – kończy.

Przechodząc korytarzami ośrodka, stukamy do drzwi pani Bożeny, która – niestety – ma ograniczoną możliwość samodzielnego poruszania się. W rozmowie dowiadujemy się, że bardzo ceni sobie ona wielką kulturę oraz delikatność pań opiekunek, które pomagają jej w codziennym życiu.

Pani Zofia, licząca już 95 lat, jedna z najstarszych pensjonariuszek, nic nie straciła ze swej kobiecości. Nieustannie dba o swoją garderobę i fryzurę, konsultując ciągle stroje ze swoją opiekunką. – Bardzo cieszę się, że mieszkam w Domu św. Barbary – mówi pani Zofia. – Nie muszę już przebywać w samotnych czterech ścianach, zdana na samą siebie, lecz mogę przebywać w środowisku życzliwych ludzi, z którymi mogę miło spędzać czas – dodaje.

Opuszczając Dom św. Barbary, możemy śmiało powiedzieć, że znajdowaliśmy się w miejscu, w którym seniorzy mogą odnaleźć wiosnę w jesieni swego życia.

Tagi:
dom pomocy społecznej seniorzy

Najstarszy dom pomocy

2018-07-25 11:42

Anna Artymiak
Edycja lubelska 30/2018, str. 3

Katarzyna Artymiak
Dom Pomocy Społecznej mieści się w sercu Lublina

Bene Merentibus Pax (pokój dobrze zasłużonym) – to piękne hasło umieszczone na zabytkowej kamienicy przy ul. Archidiakońskiej w Lublinie przyciąga uwagę przechodniów. Być może niewiele osób wie, że w tym budynku, wśród zgiełku restauracji i ciszy opuszczonych kamienic lubelskiej starówki, mieści się najstarszy w naszym regionie Dom Pomocy Społecznej im. Wiktorii Michelisowej.

Świadek życiowych historii

Jubileuszowe spotkanie z okazji 85-lecia powstania rozpoczęła Msza św. pod przewodnictwem bp. Artura Mizińskiego, sekretarza generalnego Konferencji Episkopatu Polski. Celebrowali ją bp Ryszard Karpiński, o. Krzysztof Modras OP (przeor klasztoru), o. Waldemar Kapeć OP (kapelan DPS-u od 32 lat) oraz ks. Waldemar Sądecki i ks. Bogusław Suszyło. Metropolitę Lubelskiego reprezentował ks. Adam Lewandowski, proboszcz archikatedry. Dyrekcja, pracownicy i mieszkanki DPS oraz goście zebrali się w odnowionej bazylice Ojców Dominikanów. Z tym zakonem placówka związana jest od II wojny światowej; Dominikanie pełnią tu posługę duszpasterską przez codzienne Msze św., sakramenty, rekolekcje, nabożeństwa okresowe, a także organizowanie pielgrzymek. Posługę w latach 1941–2007 pełniły tu również zakonnice ze Zgromadzenia Sióstr Męki Pana Naszego Jezusa Chrystusa.

Losy DPS-u wpisują się w historię odradzającej się Polski, jej burzliwe i trudne dzieje; mają silny związek z historią Lublina i Kościoła. – Ten najstarszy w regionie dom pomocy jest świadkiem wielu życiowych historii; stał się domem dla wielu osób – mówił bp Miziński. Ośrodek powstał z inicjatywy Wiktorii Michelisowej na początku XX wieku, jeszcze w podzielonej rozbiorami Polsce jako schronisko dla emerytowanych nauczycielek. Ze względu na śmierć fundatorki w 1910 r. i brak funduszy nie od razu mógł zrealizować swoje założenia. Jedynie przez krótki okres lat 30. XX wieku pełnił funkcję schroniska dla nauczycielek. Pomoc w sfinansowaniu inwestycji okazał Katolicki Uniwersytet Lubelski, który w latach 1924-31 wykorzystywał pomieszczenia na bursę dla księży studentów. Właśnie tutaj w latach 1925-29 mieszkał i pisał pracę magisterską ks. Stefan Wyszyński. W okresie powojennym placówka pełniła m.in. funkcję internatu dla młodzieży szkolnej. W końcu przemiany ustrojowe spowodowały, że w 1964 r. powstał dom pomocy społecznej dla przewlekle chorych, który funkcjonuje do dziś i jest przeznaczony dla 64 kobiet.

Zasada miłości

W okolicznościowej homilii bp Artur Miziński zwrócił uwagę na potrzebę chrześcijańskiej miłości w służbie ludziom potrzebującym opieki. – Dobrze wiemy, że w domu nie chodzi o ściany i meble czy nawet o własny pokój, ale o ludzi, z którymi na co dzień żyjemy. Zasadą tego współżycia powinna być i jest miłość – podkreślał. Ksiądz Biskup podziękował za troskę nie tylko o codzienne potrzeby bytowe i opiekuńcze, ale również o integralny rozwój mieszkanek, który wyraża się w świadczeniu różnych zajęć kulturalnych, trosce o rozwój talentów plastycznych i muzycznych, zajęciach rehabilitacyjnych oraz o dbaniu o potrzeby duchowe.

Przypominając nauczanie św. Jana Pawła II i papieża Franciszka, bp Miziński podkreślił wartość życia osób starszych. – Byłoby błędem patrzenie na ten czas jako bezwartościowy, kiedy już nic nie można uczynić. Starość jest czasem łaski i szczególnym wezwaniem do przekazywania wiary i modlitwy wstawienniczej, a cierpienie i samotność, które często temu towarzyszą, Bóg umacnia łaską i mocą – mówił. – Wasza modlitwa jest bezcennym darem dla Kościoła, jest skarbcem, z którego wszyscy czerpiemy. Jesteśmy wam wdzięczni za czas, który spędzacie z Bogiem, prosząc o pomyślność dla wszystkich dzieł realizujących się w Kościele i potrzebne łaski dla swoich rodzin, dla kapłanów czy bliskich wam osób. Ta modlitwa jest tym cenniejsza, że często połączona jest z cierpieniem wynikającym z podeszłego wieku czy choroby – mówił do mieszkanek DPS-u. Zwracając się do pracowników, Ksiądz Biskup podkreślał, że „przez ich dłonie miłość Chrystusa dociera do najbardziej potrzebujących”.

W drugiej części jubileuszowego spotkania mieszkanki i przyjaciele domu przedstawili spektakl pt. „Czarcia łapa”; następnie zostały wręczone odznaczenia państwowe przyznane przez Prezydenta RP, Wojewodę Lubelskiego i Prezydenta Miasta Lublin oraz dyrektor placówki Jolantę Ślązak-Chabros. Całość zakończyły poczęstunek i zabawa taneczna. W ramach drzwi otwartych chętni mogli też zwiedzić budynki DPS-u.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Trzech mężczyzn przewróciło pomnik ks. Henryka Jankowskiego w Gdańsku

2019-02-21 08:05

wpolityce.pl

Toamsz Sekielski/Twitter.com

W nocy ze środy na czwartek przewrócono pomnik ks. Henryka Jankowskiego w Gdańsku. Akt wandalizmu zrelacjonował na Twitterze dziennikarz Tomasz Sekielski. Sprawcy zostali zatrzymani przez policję, ale wcześniej wysłali swój „manifest” do Oko.press.

Trzech mężczyzn użyło liny, by przewrócić na ziemię gdański pomnik ks. prałata Henryka Jankowskiego. Obecny na miejscu był dziennikarz Tomasz Sekielski. Zrelacjonował akt wandalizmu na Twitterze.

Na zdjęciach widzimy, że w dłoń ks. Jankowskiego włożono… dziecięcą bieliznę, a obok położono małe buty oraz komżę - strój ministrancki.

Sprawców ujęła policja.

Wcześniej wysłali swój „manifest” do Oko.press.

Podejmujemy działanie, którego celem jest symboliczne strącenie ze wspólnotowego piedestału fałszywej pamięci i czci osoby Henryka Jankowskiego— napisali.

Oskarżamy instytucję kościoła katolickiego i jej przedstawicieli, którzy z pełną świadomością zła czynionego przez Henryka Jankowskiego nie zareagowali, aby złu położyć kres, milczeli lub wręcz – jak Sławoj Leszek Głódź – tolerowali ryzyko pojawienia się kolejnych ofiar— cytuje „manifest” portal Oko.press.

Dowiadujemy się również, że trzej mężczyźni do aktywiści Obywateli RP, bądź uczestnicy protestów przeciwko reformie sądownictwa, czy ekshumacjom ofiar katastrofy smoleńskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kuria diecezji opolskiej odnosi się do raportu Fundacji Nie Lękajcie Się

2019-02-21 19:10

diecezja.opole.pl, dg / Opole (KAI)

"Przedstawiona została sprawa byłego księdza diecezji opolskiej Mariusza K. Odnosząc się do treści tej wypowiedzi, pragnę wyjaśnić, że podano w niej wiele nieprawdziwych informacji" - pisze rzecznik kurii diecezji opolskiej, ks. Joachim Kobienia. Publikujemy treść jego oświadczenia.

Daviidos/pl.wikipedia.org
Katedra Świętego Krzyża w Opolu od strony wschodniej

W opublikowanym przez fundację „Nie lękajcie się” z datą 19 lutego 2019 r. „Raporcie nt. naruszeń prawa świeckiego lub kanonicznego w działaniach polskich biskupów w kontekście księży sprawców przemocy seksualnej wobec dzieci i osób zależnych” na s. 22-23 przedstawiona została sprawa byłego księdza diecezji opolskiej Mariusza K. Odnosząc się do treści tej wypowiedzi, pragnę wyjaśnić, że podano w niej wiele nieprawdziwych informacji:

- Od momentu zgłoszenia sprawy w kurii diecezjalnej Biskup Opolski informował rodzinę pokrzywdzonego o możliwości zgłoszenia przestępstwa do prokuratury, jednakże wyraźną wolą najbliższych było zachowanie daleko idącej dyskrecji w tej sprawie ze względu na dobro pokrzywdzonego. Z tego powodu o całej sprawie nie został poinformowany proboszcz parafii, który uznał, że przyczyną nagłego odwołania wikarego z parafii były jego rzeczywiste problemy zdrowotne. Kiedy 13 lipca 2017 r. wprowadzony został prawny obowiązek zgłaszania do organów ścigania przypadków wykorzystania seksualnego małoletnich, na początku sierpnia 2017 r. przedstawiciele biskupa zgłosili sprawę do prokuratury.

- Wobec sprawcy przestępstwa zostały natychmiast wyciągnięte konsekwencje kanoniczne: został odsunięty od posługi duszpasterskiej w parafii, zaś na polecenie Kongregacji Nauki Wiary zostało przeprowadzone postępowanie kanoniczne w wyniku którego w 2015 r. został on wykluczony ze stanu kapłańskiego. Nieprawdą jest również, że biskup ukrywał sprawcę przenosząc go do innej parafii i starał się go w jakikolwiek sposób chronić.

ks. Joachim Kobienia rzecznik prasowy Kurii Diecezjalnej w Opolu

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem