Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.
Zamknij

Reklama

Niemiec o Madonnie z Częstochowy

2017-08-09 10:48

Na łamach niemieckiego Tygodnika Katolickiego „Heinrichsblatt” 12 sierpnia 2001 r. ukazał się tekst Franza Xavera Fischera. To poruszające świadectwo wiary autora, który jako żołnierz podczas II wojny światowej stacjonował również w Polsce. Koniecznie trzeba się z nim zapoznać. Świadectwo przetłumaczył dla „Niedzieli” ks. Kazimierz Mielczarek

Polub nas na Facebooku!

Zaraz po opanowaniu Francji nasza kompania została przeniesiona do Polski, do Częstochowy. Ja zostałem zakwaterowany w samym mieście, mianowicie otrzymałem pokój w polskiej rodzinie u mistrza stolarskiego o nazwisku Dudak.

Już pierwszego wieczora, 10 sierpnia 1940 r., zostałem przez tę rodzinę zaproszony na kolację. Przy stole usiedli rodzice: ojciec, już posiwiały, spokojny, z nieco już pomarszczonym, ale dobrotliwie wyglądającym obliczem, matka – ciemnowłosa, energiczna kobieta i szóstka dzieci – czterech chłopców w wieku od dziesięciu do czternastu lat, o czarnych jak smoła włosach – podobnie jak matka i dwie dziewczyny z grubymi jasnymi warkoczami, o łagodnych niebieskich oczach i przyjaznym uśmiechu, w wieku szesnastu i siedemnastu lat.

Starsza – Zofia pomagała matce przy stole i w kuchni. W ten pierwszy wieczór znalazłem się w nieco kłopotliwej sytuacji, bo nie rozumiałem ani jednego słowa po polsku, ale kiedy oni złożyli ręce i odmówili modlitwę przed jedzeniem, ja uczyniłem to samo: przeżegnałem się podobnie jak oni i dałem im do zrozumienia, że też jestem katolikiem. Ten gest przełamał zakłopotanie i wkrótce okazało się, że cała ósemka mówi nieźle po niemiecku, a najlepiej radzi sobie Zofia, która uczęszczała do ostatniej klasy gimnazjum.

Reklama

Rankiem 15 sierpnia 1941 r. rzuciło mi się w oczy w domu nadzwyczajne poruszenie. Ojciec założył czarny garnitur, córki miały na sobie szerokie spódnice, kolorowe zrobione na drutach bluzki i barwne chustki na szyjach, jasne warkocze zostały ułożone w wysoką koronę, podobnie u matki. Wreszcie zapytałem Zofię, o co w tym wszystkim chodzi. Odpowiedziała mi, przechodząc obok: „Dzisiaj Wniebowzięcie Matki Bożej, idziemy do Matki Bożej na Jasną Górę, do klasztoru Paulinów. Zapraszamy do pójścia z nami”.

Nie zastanawiałem się długo. Wziąłem pas z pistoletem 08 i wyruszyliśmy. Szedłem między moim gospodarzem i jego córką Zofią, z którą rozmawiałem. To ona opowiedziała mi w skrócie historię Czarnej Madonny, na czym polega Jej cudowne oddziaływanie i polegało w przeszłości, np. podczas napadu band husyckich na klasztor, ale także o tym, jak roztaczała swoją opiekę w czasie przemarszów wojsk napoleońskich, podczas okupacji rosyjskiej i podobnie w czasie przemarszu wojsk niemieckich w 1939 r. – również wtedy, przed prawie rokiem, żadna bomba nie uszkodziła klasztoru i żaden strzał nie zranił spokoju tego świętego wzgórza.

Potem weszliśmy do środka w duży tłok! Ale nagle jakbyśmy się znaleźli w innym świecie, otwarł się przed nami mały korytarz i mogłem iść dalej. W tym momencie Zofia szarpnęła mnie za rękaw i powiedziała: „Chyba nie chcesz uzbrojony iść do Matki Bożej?”. Prosiła mnie o to bardzo poważnym spojrzeniem i powiedziała: „Proszę dać mi swój pas, ja ci go ukryję, a twoją broń ukryję pod moją chustą na szyi”, i zaraz zawiązała ją w węzełek, i tak złożoną chustę podała mi. W tym momencie nie czułem się zbyt dobrze w swojej skórze. Jakżeż to, mogą ci odebrać pistolet i być może już nie oddać? To grozi karą, nawet więzienną twierdzą! Utracona broń! A jednak zdecydowałem się natychmiast i włożyłem mój pas z pistoletem z wielkim zaufaniem w jej chustę.

Gdy tak wkroczyłem do obszernej hali jakby zaokrąglonej bazyliki, zostałem zaraz wprost oczarowany wspaniałością tego wnętrza oraz złożonymi w darze złotymi skarbami i szlachetnymi kamieniami. Największe wrażenie zrobiło jednak na mnie otoczenie Świętego Obrazu. Kiedy uniosła się srebrna zasłona, tysiąc ludzi upadło na kolana i wykrzyczało słowa pozdrowienia. Sama Matka Boża ze swoją niepowtarzalną, ciemną, ale pełną blasku twarzą promieniuje z ołtarza, gdzie Jej suknię ozdobiono szlachetnymi kamieniami, diamentami, rubinami i szmaragdami. Ale wręcz się przestraszyłem, gdy nagle tysiące ludzi rozpoczęło śpiew pieśni maryjnej. Tego rodzaju żarliwości w śpiewaniu pełną piersią jeszcze nigdy nie doświadczyłem.

Drugi raz zostałem zaskoczony, gdy przy jakiejś jakby tajemnej zmowie zostałem popchnięty do przodu, w pobliże samego ołtarza, gdzie przeor z sześcioma zakonnikami odprawiał nabożeństwo. Kiedy chciałem uklęknąć, wyczułem nagle drobną, delikatną dłoń, która – wziąwszy moją – bardzo łagodnie pociągała mnie przed ołtarz. Kątem oka spostrzegłem Zofię, która w jakiś sposób cały czas kroczyła dumna obok mnie, a teraz obok mnie uklęknęła, jakby to ona cały czas ze mną była. Spojrzenia tysięcy czułem na sobie jako jakiś nieokreślony ciężar i mnie udzieliło się też przy tym osobliwe uczucie – nie tyle lęku, ile wielkiego bezpieczeństwa. Tak że tu, w tym podbitym kraju, wśród pokonanego narodu byłem w Bożym domu jak u siebie w domu, podobnie jak też wielu innych.

Kiedy nabożeństwo zakończyło się potężnym śpiewem całej zgromadzonej wspólnoty, tysiące ludzi pozostało jeszcze na kolanach zatopionych w modlitwie. Wielu cofało się na kolanach, aby jeszcze dłużej mieć obraz Matki Bożej przed oczami. Już na zewnątrz podszedł do mnie jeden z paulińskich zakonników i oddał mi mój pistolet zawinięty w chustę Zofii.

Niedziela Ogólnopolska 33/2017 , str. 22

E-mail:
Adres: ul. 3 Maja 12, 42-200 Częstochowa
Tel.: +48 (34) 365 19 17

Tagi
Nasze serwisy
Polecamy
Zaprzyjaźnione strony
Najpopularniejsze
24h7 dni

Reklama

Lidia Dudkiewicz, Red. Naczelna

Tragiczny staje się świat, który odrzuca Boga EDYTORIAL

Ludzie szczęśliwi to ci, którzy osiągnęli pełnię miłości do Boga i człowieka. »
Bp Edward Janiak

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2017


Adresy kontaktowe


www.facebook.com/tkniedziela
Tel.: +48 (34) 365 19 17, fax: +48 (34) 366 48 93
Adres redakcji: ul. 3 Maja 12, 42-200 Częstochowa


Wydawca: Kuria Metropolitalna w Częstochowie
Redaktor Naczelny: Lidia Dudkiewicz
Honorowy Red. Nacz.: ks. inf. Ireneusz Skubiś
Zastępca Red. Nacz.: ks. Jerzy Bielecki
Sekretarz redakcji: ks. Marek Łuczak
Zastępca Sekretarza redakcji: Margita Kotas