Reklama

Historia życia i listy bł. ks. Stefana Wincentego Frelichowskiego

Rurka tlenowa i rzeczywistość obozowa

2017-08-10 09:34

Dk. Waldemar Rozynkowski
Edycja toruńska 33/2017, str. 4-5

Archiwum autora
S. Stefania (z prawej) z przełożoną klasztoru w Dachau i dk. Waldemarem Rozynkowskim

Nakładem Toruńskiego Wydawnictwa Diecezjalnego ukazało się nowe wydanie korespondencji obozowej bł. ks. Stefana Wincentego Frelichowskiego. Tłumaczenia listów oraz ich opracowania dokonała karmelitanka z klasztoru w Dachau s. Stefania A. Hayward. Zachęcając do lektury listów przywołajmy kilka słów z historii życia s. Stefanii.

Poszukiwania drogi

S. Stefania od Jezusa Eucharystycznego OCD (Anna Hayward) urodziła się w 1972 r. w Rosji. Kiedy miała 13 lat, zachorowała na raka krwi. W ciągu kolejnych 2 lat choroby i trudnego leczenia większość czasu spędziła w szpitalu wśród ciężko chorych i umierających, w tym również dzieci. Jak wspomina, balansowanie na krawędzi życia i śmierci uformowało jej osobowość. W wieku 15 lat, jako jedna z niewielu osób w tamtym czasie, została wyleczona z choroby. Kiedy wróciła do szkoły, do rówieśników, szybko zobaczyła, że przez chorobę zmieniło się jej podejście do życia, szybko wydoroślała.

Wspomina, że od strony rodziny taty ma korzenie literackie. Nie byli to pisarze literatury pięknej, ale dokumentalnej, wojennych memuarów, krytycy literatury, słowem humaniści. Może dlatego już w wieku 12 lat zaczęła pisać wiersze i przez całe lata młodzieńcze najlepiej umiała wyrażać się poprzez słowo pisane. Następnie tłumaczyła klasycznych poetów angielskich, Shakespeare’a, Byrona, Keatsa. Poza przekładami od dziecka interesowała się kulturą starożytnej Grecji. W związku z tym przez kilka lat jako wolny słuchacz uczęszczała na uniwersytet na zajęcia na filologii klasycznej.

Reklama

W wieku 20 lat, jak będzie wspominać, „dopadł mnie Jezus. Wtedy to wszystko, czym żyłam poprzednio, straciło dla mnie sens”. Dotychczas, jak twierdzi, nie prowadziła żadnego życia religijnego. Kiedy miała 3 lata, dzięki babci, została ochrzczona w kościele prawosławnym. Rodzice byli niewierzący, dlatego nie otrzymała wychowania religijnego i nigdy nie praktykowała, co więcej, odczuwała głęboką niechęć do Chrystusa i chrześcijaństwa, tym większą im bliżsi byli jej antyczni bogowie.

Kiedy zaczęła poznawać Chrystusa, nie odnalazła się w prawosławiu. Odszukała jedyną otwartą w tamtych latach w Moskwie świątynię katolicką. Jej walka wewnętrzna o relacje z Bogiem trwała 4-5 lat. Przychodziła i odchodziła, czuła bowiem, że do Boga może należeć jedynie serce niepodzielne, a nie mogła jeszcze oddać Mu całego serca, należało ono na razie jeszcze do innych. Jak wspomina, Bóg na nią czekał. W pewnym momencie swego życia nieufnie i sceptycznie wzięła do ręki „Wyznania” św. Augustyna, a gdy je zamknęła, była już katoliczką i przyjęła imię Augustina. W Moskwie poznała misjonarzy – werbistów i werbistki, to oni pomogli jej odnaleźć się w Kościele. Przez pewien czas pracowała u nich w parafii jako zakrystianka. Kiedy dojrzała do decyzji o wstąpieniu do klasztoru, nie wyobrażała sobie nie być w rodzinie werbistowskiej. Czuła przynaglenie do wstąpienia do zakonu klauzurowego i to takiego, w którym będzie mogła widzieć i adorować Jezusa Eucharystycznego, aby mogła przed Nim spędzać długie godziny.

W maju 1999 r. wstąpiła do Zgromadzenia Służebnic Ducha Świętego od Wieczystej Adoracji (werbistek klauzurowych) w Nysie. Nie przypadkowo otrzymała tam imię Augustina. Jak się okazało, było to na miesiąc przed beatyfikacją ks. Stefana oraz 108 Męczenników, wśród których było 4 werbistów. W owym czasie nie zwróciła w ogóle uwagi na te fakty, chociaż w klasztorze zaraz po beatyfikacji wspominano czterech nowych błogosławionych werbistów.

Rok 2004 był dla niej trudny, przechodziła poważny kryzys duchowy. Przez rok czuła się wewnętrznie obumarła. W tym czasie zaczęła czytać teksty bł. o. Alojzego Ligudy, jednego z 4 męczenników werbistów. Werbiści wydali wtedy trzy tomy jego kazań. O. Alojzy był znanym duszpasterzem młodzieży żeńskiej. Jemu to powierzyła swoje pytania i rozterki. I tak zaczęła się jej przemiana. Zaczęła szukać książek o jego życiu, chcąc lepiej poznać tego człowieka. Przez niego dotarła do tematu obozów koncentracyjnych. Przestudiowała dostępne książki o historii polskiej prowincji werbistów, której ponad połowa członków była w obozach, a większość zginęła (w tym 14 kleryków).

Zainteresowała ją pozycja ks. Henryka Malaka „Klechy w obozach śmierci”, wydana w 1961 r. w Londynie. Jedna z sióstr miała krewnych w Londynie i tą drogą udało się jej w czerwcu 2005 r. zdobyć egzemplarz książki, która, jak wspomina, zmieniła jej życie.

W tym czasie z Moskwy do Nysy przyjechali w odwiedziny jej mama oraz znajomy, który posiadał wydawnictwo. Zaczęła im opowiadać o tym, czego doświadczyła po przeczytaniu książki ks. Malaka. Znajomy zachęcił ją do przetłumaczenia książki na język rosyjski. I tak za zgodą przełożonej podjęła się tego zadania. Nie posiadała wtedy ani komputera, ani dostępu do Internetu. Wszystko pisała ręcznie, a misjonarze i misjonarki, jadący do Rosji, wozili tam i z powrotem tłumaczony tekst. Trwało to 2 lata. W tym czasie poznała szczegółową literaturę dotyczącą funkcjonowania obozów koncentracyjnych. I w ten sposób, jak wspomina, w rzeczywistości obozowej znalazła Boga. Doznała osobistego nawrócenia i przemiany. Na obozy patrzy teraz jak na swoistą „ziemię świętą”, mimo że pozornie należały one do złego.

Pamiętniki

Z ks. Stefanem Frelichowskim s. Stefania spotkała się dzięki książce ks. Malaka. Parę zdań, które tam o nim znalazła wystarczyło, by zwrócić na niego uwagę. Nie wiedziała wówczas nawet, że jest już błogosławionym. Jedna ze współsióstr, pochodząca z Bydgoszczy, przyniosła jej później ksero książki karmelitanki s. Joanny Grodzickiej „W promieniach Miłosierdzia”, w której opisała ona między innymi swoje uzdrowienie za sprawą ks. Stefana. Dotarła do kolejnych opracowań, a szczególnie do „Pamiętnika” błogosławionego. To kolejny przełomowy moment w życiu s. Stefanii.

Jak wspomina, przez 2 lata chodziła z „Pamiętnikiem” pod pachą, nie umiała go wypuścić z rąk: „Co ten Wicek ze mną zrobił, to nie da się wyrazić słowami. Dostałam jak workiem po głowie. Nie umiałam pomieścić w głowie tego zjawiska, tę świętość, jaka biła od tego chłopaka, wcale nie świętoszka, ale człowieka z krwi i kości. By jakoś to przetrawić, po jakimś czasie zaczęłam tłumaczyć «Pamiętnik» na język rosyjski. To jest w ogóle mój sposób głębszego zajmowania się tą czy inną książką. Przetłumaczyłam także książkę Krystyny Podlaszewskiej, a później książeczkę obozową «Z Chrystusem do Zmartwychwstania». Poza tym Wicek popchnął mnie do tego, by spisywać swoje przeżycia wewnętrzne, co robiłam przez 2 lata w formie rozmów z nim. To w ogóle było mi obce, takie pisanie, nigdy nie prowadziłam żadnych pamiętników czy dzienników i nie uważałam tego zajęcia za sensowne. Ale zaczęłam to robić. Ks. Wicek był przez 2 lata kierownikiem duchowym dla mnie, był bardzo blisko i próbowałam jakoś iść pod jego kierunkiem”.

W tym czasie dowiedziała się, że w Dachau jest klasztor Karmelitanek. Zaczęła się gorliwie modlić i zastanawiać, czy nie powinna tam wstąpić. Rozpoczęła naukę języka niemieckiego. Kiedy nie została dopuszczona do ślubów wieczystych w zgromadzeniu, postanowiła przyjechać do Dachau i poprosić karmelitanki o możliwość wstąpienia do wspólnoty. Obecnie jest już po ślubach wieczystych. Podczas obłóczyn nie przypadkiem przyjęła imię s. Stefania od Jezusa Eucharystycznego.

Rurka tlenowa

S. Stefania jest autorką niezwykle pasjonującej pozycji „Błogosławiony Ksiądz Stefan Wincenty Frelichowski a obóz koncentracyjny”. Materiały do niej gromadziła przez kilka lat. Stanowi ona przede wszystkim owoc duchowej relacji z błogosławionym, jak sama to określi „zrośnięcia dusz”. Relacje z ks. Stefanem opisze także słowami: „Moja rurka tlenowa”. To m.in. dlatego pozycja ta różni się znacznie od dotychczasowych prac poświęconych błogosławionemu. Postać ks. Stefana, jak i ukazane w tekście życie obozowe, stają przed nami jako niezwykle żywe i do pewnego stopnia także i nowe.

Prezentowana „Korespondencja obozowa” to kolejna bardzo ważna praca s. Stefanii poświęcona ks. Stefanowi. Tym razem siostra dokonała tłumaczenia oraz opracowania źródeł, dzięki którym niejako bezpośrednio możemy dotykać błogosławionego. Jej tytaniczna praca oraz swoisty upór dostarczają nam przede wszystkim lepszego tłumaczenia listów ks. Stefana. Poza tym obszerny wstęp oraz liczne przypisy pozwalają pełniej zrozumieć straszną rzeczywistość obozową, w której przyszło przeżyć błogosławionemu kilka lat. Dzisiaj każdy, kto chce zrozumieć i poważniej podejść do badań nad życiem ks. Stefana Wincentego Frelichowskiego, nie tylko powinien, ale wręcz musi sięgnąć po jego „Korespondencję obozową”.

Książka „Korespondencja obozowa bł. ks. Stefana Wincentego Frelichowskiego z lat 1940-1945” w tłumaczeniu i opracowaniu s. Stefanii A. Hayward OCD do jest nabycia w Księgarni Diecezjalnej w Toruniu

Tagi:
Toruń

Bp Śmigiel: Wielki Post to szansa na pojednanie

2019-03-06 20:52

xpb/Toruń

– Wielki post to zachęta byśmy się modlili o pojednanie w naszym narodzie, naszych rodzinach i naszych wspólnotach – powiedział biskup toruński Wiesław Śmigiel podczas Mszy św. z obrzędem posypania głów popiołem. Środa popielcowa rozpoczyna w Kościele czas Wielkiego Postu, który jest szczególnym czasem nawracania serca.

BP KEP
Bp Wiesław Śmigiel

Biskup toruński podkreślił, że czas Wielkiego Postu to wielka szansa dla każdego człowieka, zwłaszcza dla tego, który doświadczył grzechu. – Chcemy nawrócić nasze myślenie; chcemy się nawrócić w tym, co mówimy i jak mówimy; chcemy się nawrócić w naszym działaniu. To jest prawdziwe nawrócenie – mówił.

Ksiądz Biskup przypomniał, że istotnym elementem nawrócenia jest pojednanie. – Wielki post to zachęta byśmy się modlili o pojednanie w naszym narodzie, naszych rodzinach i naszych wspólnotach – zaznaczył bp Śmigiel. – Jeśli pojednamy się z sobą to jest szansa na to, że pojednamy się z Bogiem. Nie można pojednać się z Bogiem, a jednocześnie mieć swojego brata i siostry w nienawiści – dodał.

Hierarcha zaznaczył, że czas Wielkiego Postu od zawsze był naznaczony intensywnym działaniem złego ducha, który próbuje zburzyć jedność i przeszkodzić w drodze nawrócenia. Bp Wiesław wzywał do czujności, byśmy nie dali się zwieść i nie wpadli w pułapki, które zastawia na nas szatan. – Zły duch pragnie rozgłosu. Nie znosi pokory, modlitwy i postu. Dąży do kłótni i awantur, dlatego jawi się jako wielki kusiciel i prowokator. Nigdy nie zapominajmy, że najlepszą obroną w czasie pokusy, ataku i zgorszenia jest modlitwa, post i jałmużna – dodał.

Przed obrzędem posypania głów bp Śmigiel zachęcił zgromadzonych, by przygotowali na ten obrzęd całych siebie. – Niech ten popiół dotknie naszych warg, abyśmy dobrze mówili i wypowiadali słowa chwały Pana; niech dotknie naszego umysłu, abyśmy lepiej myśleli, aby nasze myślenie było szlachetne, przepełnione dążeniem do woli Pana Boga; niech ten popiół dotknie naszych rąk i nóg, abyśmy czynili dobro – mówił.

Biskup Śmigiel zaprosił wiernych do udziału w piątkowej Drodze Krzyżowej oraz do postu tego dnia. Będzie to wynagrodzenie za grzechy tych kapłanów, którzy dopuścili się przestępstw na tle seksualnym względem najmniejszych. Modlitwa pod przewodnictwem bpa Wiesława Śmigla odbędzie się w toruńskiej katedrze w piątek 8 marca o godz. 18.30

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jak przeżywać Wielki Tydzień

Magdalena Lewandowska
Edycja wrocławska 13/2010

Bożena Sztajner/Niedziela

Przed nami wyjątkowy czas - Wielki Tydzień. Głębokie przeżycie i zrozumienie Wielkiego Tygodnia pozwala odkryć sens życia, odzyskać nadzieję i wiarę. Same Święta Wielkanocne, bez prawdziwego przeżycia poprzedzających je dni, nie staną się dla nas czasem przejścia ze śmierci do życia, nie zrozumiemy wielkiej Miłości Boga do każdego z nas. Wiele rodzin polskich przeżywa Święta Wielkanocne, zubożając ich treść. W Wielkim Tygodniu robi się porządki i zakupy - jest to jeden z koszmarniejszych i najbardziej zaganianych tygodni w roku, często brak czasu i sił nawet na pójście do kościoła w Wielki Czwartek i w Wielki Piątek. Nie pozwólmy, by tak stało się w naszych rodzinach.

Niedziela Palmowa

Wielki Tydzień otwiera Niedziela Palmowa. Nazwa tego dnia pochodzi od wprowadzonego w XI w. zwyczaju święcenia palm - liturgia bowiem wspomina uroczysty wjazd Jezusa do Jerozolimy, bezpośrednio poprzedzający Jego Mękę i Śmierć na Krzyżu. Witające go tłumy rzucały na drogę płaszcze oraz gałązki, wołając: „Hosanna Synowi Dawidowemu”.
Palmy w Polsce zastępują często gałązki wierzbowe z baziami. Po ich poświęceniu zatyka się je za krzyże i obrazy, by strzegły domu od nieszczęść i zapewniały błogosławieństwo Boże. Jak wspomina pani Krystyna Kolbuszowska z Trzebnicy, tradycje Niedziel Palmowej są bardzo bogate: - Pamiętam, jak uroczyście przeżywano Niedzielę Palmową na Kresach. Tato, po porannej Mszy św. i po poświęceniu przygotowanych przez nas palm, szedł na pola i wtykał gałązki w ziemię, by Pan Bóg strzegł zasiewów i plonów przed gradem, suszą i nadmiernym deszczem. Mama zatykała je też za wszystkie święte obrazy w domu, by zapewniały błogosławieństwo Boże. Potem był uroczysty obiad i wspólne czytanie Pisma Świętego. Rodzice tłumaczyli mnie i mojemu rodzeństwu, że zaczął się najważniejszy tydzień w roku, że przed nami wielkie święta. Wielka szkoda, że dziś te tradycje zanikają, chociaż wiem, że na Dolnym Śląsku są jeszcze rodziny, szczególnie te z kresowymi korzeniami, które starają się je kultywować.

Wielki Poniedziałek

Poniedziałek, wtorek i środa Wielkiego Tygodnia są dniami szczególnie poświęconymi sakramentowi pojednania - nie wyróżniają się niczym, jeśli chodzi o liturgię. Warto więc, jeżeli ktoś nie zrobił tego do tej pory, udać się wtedy do konfesjonału, by oczyścić serce. - Nie zostawiajmy spowiedzi na ostatnią chwilę - przekonuje ks. inf. Adam Drwięga, proboszcz wrocławskiej katedry. - Jak najwcześniej skorzystajmy z sakramentu pokuty w naszych parafiach. Kiedy wierni spowiadają się w czasie Triduum Paschalnego, nie mają szans na głębokie przeżycie tych wyjątkowych liturgii. Stoją w długich kolejkach, nie skupiają się na celebracji, nie wchodzą w ten szczególny czas. A naprawdę inaczej się przeżywa Święta, kiedy Chrystus Zmartwychwstały jest w nas.

Wielki Wtorek

Dla niektórych Wielki Wtorek niczym nie różni się od pozostałych dni w roku, ale są osoby, takie jak psycholog Elżbieta Łozińska, dla których to czas wyjątkowy: - Jak sama nazwa wskazuje Wielki Tydzień obejmuje siedem dni, nie tylko Triduum Paschalne. Dlatego u nas Święta rozpoczynają się od początku tygodnia. Skupiamy się na modlitwie, na rozmowach, dobrej lekturze. To dla czas przygotowania, nie tylko domu, stołu, potraw, ale przede wszystkim czas przygotowania naszych serc na przyjście Chrystusa. Staramy się wyciszać, nie słuchać radia czy innych mediów, dzieciom opowiadamy o Triduum Paschalnym, o Wielkanocy. Przygotowujemy dla nich specjalną lekturę - w tym roku będzie nam w Wielkim Tygodniu towarzyszyć książka „Na koniec świata”, opowiadająca prawdziwą historię Antka, który miał zaledwie sześć lat, kiedy zmarł na chorobę nowotworową. Antek odszedł w trakcie Oktawy Wielkanocnej. Towarzyszył Jezusowi w Jego cierpieniu i śmieci, wziął udział również w Jego Zmartwychwstaniu.

Wielka Środa

Warto tak rozłożyć swoje obowiązki, by w Wielką Środę nie zajmować się już porządkami i nie biegać po sklepach, ale przygotowywać się do głębokiego wejścia w Triduum Paschalne. Dla Barbary Nonckiewicz, mamy siódemki dzieci, Wielka Środa to czas skupienia i wyciszenia: - Zawsze tak rozplanowywałam obowiązki, by na Wielką Środę zostały już tylko niezbędne rzeczy do zrobienia. W ten dzień całą rodziną staramy się pościć i wyciszać przed wielką tajemnicą Triduum Paschalnego. To dobry czas, by wytłumaczyć dzieciom znaczenie następnych dni, by przygotować je do udziału w obchodach świątecznych. Wielka Środa to taki ostatni dzwonek wzywający do skupienia się na tym, co naprawdę ważne.

Wielki Czwartek

Zupełnie inaczej przeżywa się Poranek Wielkanocny, gdy poprzedziło go uczestnictwo w liturgii Triduum Paschalnego. To dla chrześcijanina najważniejsze dni w roku. W Wielki Czwartek obchodzimy święto kapłanów, ponieważ w tym dniu w czasie Ostatniej Wieczerzy został ustanowiony sakrament kapłaństwa oraz sakrament Eucharystii. Warto te wszystkie ważne rzeczy wyjaśniać naszym dzieciom: - Przed pójściem na wieczorną Mszę św. rozmawiamy z naszym pięcioletnim synkiem Jasiem i opowiadamy, że ksiądz będzie ubrany na biało, ponieważ jest to dzień ustanowienia Najświętszego Sakramentu oraz sakramentu kapłaństwa - mówi Katarzyna Stasiak z Oleśnicy. - Razem z mężem staramy się mu wyjaśnić, co stało się w Wieczerniku w czasie Ostatniej Wieczerzy i że to na tę pamiątkę odprawia się dziś w kościele Mszę św. Zostajemy również przez chwilę przy ołtarzu adoracji, by Jasiu mógł z bliska zobaczyć Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie. To dla nas i dla naszego synka wieczór w kościele pełen wrażeń i głębokich przeżyć.

Wielki Piątek

Dzień Męki i Śmierci Chrystusa. Niech w tym dniu będzie w naszym domu cisza pozwalająca przeżyć Misterium Męki i Śmierci Jezusa. O godzinie 15.00, godzinie śmierci Pana Jezusa, uklęknijmy z rodziną, by się wspólnie pomodlić - może to właśnie będzie najodpowiedniejszy moment, aby przedłożyć Bogu największą prośbę rodziny. Postarajmy się w domu w centralnym miejscu wyeksponować krzyż na białym obrusie. Warto tego dnia wyłączyć radioodbiorniki, telewizory czy komputery. Obowiązuje post ścisły, a więc nie tylko jakościowy, ale i ilościowy. Jeżeli jest to możliwe, weźmy tego dnia udział w parafialnej Drodze Krzyżowej. Wieczorem gromadzimy się na liturgii wielkopiątkowej - jest ona długa, ale bardzo bogata i piękna: Liturgia Słowa poprzedzona procesją i leżeniem krzyżem przez kapłanów przed obnażonym ołtarzem, uroczysta adoracja krzyża, komunia i procesjonalnie przeniesienie Najświętszego Sakramentu do Grobu Pańskiego. Pamiętajmy, by udać się na adorację Grobu Pańskiego. To wielkopostne pielgrzymowanie ma swoje korzenie w Jerozolimie, gdzie gromadzono się w miejscach Męki Chrystusa, aby Mu duchowo towarzyszyć od Wieczernika i Góry Oliwnej, aż do miejsca jego Grobu. W Polsce ten zwyczaj jest pielęgnowany od XIV w.

Wielka Sobota

Jest dniem spoczynku Pana Jezusa w Grobie. To nie dzień żałoby, ale powinien być wypełniony zadumą nad cudem Zmartwychwstania. To właśnie dzisiaj jest tak ukochane przez wszystkie dzieci święcenie pokarmów. Niestety dzieci, które są przyprowadzane do kościoła tylko raz w roku, właśnie z koszyczkiem „do pokropienia”, pytają, dlaczego Jezus leży w grobie i niewiele rozumieją z odpowiedzi. - Poranek Wielkiej Soboty to dla naszych dzieci czas szczególny - opowiada pani Barbara. - Od rana zajmują kuchnię, malują pisanki, przygotowują koszyczek. Potem wielkie mycie, ubieranie i można z dumą iść na święconkę do kościoła. Wtedy też nawiedzamy Jezusa w grobie, z nadzieją w sercu czekając na jutrzejsze Zmartwychwstanie.
Po zapadnięciu zmroku rozpoczynają się obchody Wigilii Paschalnej - jest to najbardziej uroczysty wieczór w roku liturgicznym. Wigilia Paschalna nie jest częścią Wielkiej Soboty, jej radosna liturgia należy już do obchodów Dnia Zmartwychwstania. Obchód Wigilii Paschalnej składa się z czterech części: Liturgii Światła, Liturgii Słowa, Liturgii Chrzcielnej i Liturgii Eucharystycznej. W czasie Liturgii Światła kapłan przed kościołem poświęca ogień, odpala paschał, wnosi uroczyście światło do ciemnego kościoła i śpiewa Orędzie Paschalne. W drugiej części są czytane fragmenty Pisma Świętego, w których rozważamy, co Bóg uczynił dla nas od początku świata. Podczas Liturgii Chrzcielnej ksiądz dokonuje poświęcenia wody, a wierni odnawiają przyrzeczenia chrzcielne. Odnowieni biorą udział w Mszy Paschalnej, w czasie której zabrzmią wszystkie dzwony i dzwonki.
Wielki Czwartek, Wielki Piątek i Wielka Sobota z Niedzielą Paschalną są dniami szczególnie bogatymi w obchody liturgiczne. Warto w pełni z tego bogactwa skorzystać. Jest to wspaniały dar Kościoła, który może ubogacić naszą rodzinę i zbliży nas do Chrystusa. Dzięki głębokiemu przeżyciu Wielkiego Tygodnia, zanurzeniu się w tajemnicę Bożej Miłości, mamy szansę rzeczywiście odnowić nasze życie, odnowić naszą wiarę i nawrócić się do Boga.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dziś Wielki Piątek - patrzymy na krzyż

2019-04-19 09:42

mip, mp, maj / Warszawa (KAI)

Wielki Piątek jest dramatycznym dniem sądu, męki i śmierci Chrystusa. Jest to dzień, kiedy nie jest sprawowana Msza św. W kościołach odprawiana jest natomiast Liturgia Męki Pańskiej, a na ulicach wielu miast sprawowana jest publicznie Droga Krzyżowa. Jest to dzień postu ścisłego.

marinas32/pixabay.com

Piątek jest w zasadzie pierwszym dniem Triduum Paschalnego. Dni najważniejszych Świąt Kościoła są bowiem liczone zgodnie z tradycją żydowską, od zachodu słońca.

– Jeśli Wielki Piątek jest dniem pełnym smutku, to jednocześnie jest najwłaściwszym dniem dla obudzenia na nowo naszej wiary, dla umocnienia naszej nadziei i odwagi niesienia przez każdego swego krzyża z pokorą, ufnością i zdaniem się na Boga, mając przy tym pewność wsparcia przez Niego i Jego zwycięstwa. Liturgia w tym dniu śpiewa: „O Crux, ave, spes unica – Witaj, Krzyżu, nadziejo jedyna!” – tak sens liturgii wielkopiątkowej wyjaśniał w jednej z katechez w minionych latach papież Benedykt XIV.

Geneza

Pierwsze liturgiczne obchody Wielkiego Piątku odnotować można w starożytnej Jerozolimie. Wierni gromadzili się przed wschodem słońca przed kolumną biczowania, a później przy grobie, by adorować drzewo Krzyża.

W odniesieniu do Rzymu pierwsze opisy celebracji Wielkiego Piątku pochodzą z VII w. Pierwszy typ liturgii sprawowany był przez papieża w kościele św. Jana Jerozolimskiego i obejmował odczytanie opisu Męki Pańskiej wg św. Jana, modlitwę powszechną i procesję z relikwiami krzyża. Drugi typ liturgii był sprawowany w licznych kościołach prezbiterialnych, obejmował lekturę Pisma, adorację krzyża i komunię św., konsekrowaną wcześniej. Ten typ liturgii upowszechnił się w średniowieczu w całej Europie.

W późniejszych wiekach upowszechniło się przenoszenie Najświętszego Sakramentu do grobu Pańskiego. W XIX wieku na terenach dawnej Rzeczypospolitej groby Pańskie w kościołach zaczęły nabierać także patriotycznego wymiaru.

Liturgia

Wielki Piątek to dzień Krzyża. Po południu we wszystkich świątyniach katolickich odprawiana jest niepowtarzalna wielkopiątkowa Liturgia Męki Pańskiej. Celebrans i asysta wchodzą w ciszy. Przed ołtarzem przez chwilę leżą krzyżem, a po modlitwie wstępnej czytane jest proroctwo o Cierpiącym Słudze Jahwe i fragment Listu do Hebrajczyków. Następnie czyta się lub śpiewa, zwykle z podziałem na role, opis Męki Pańskiej według św. Jana.

Po homilii w bardzo uroczystej modlitwie wstawienniczej Kościół poleca Bogu siebie i cały świat, wyrażając w ten sposób pragnienie samego Chrystusa: aby wszyscy byli zbawieni. Szczególnie przejmujące są modlitwy o jedność chrześcijan, za Żydów i za niewierzących.

Centralnym wydarzeniem liturgii wielkopiątkowej jest adoracja Krzyża. Zasłonięty fioletowym suknem Krzyż wnosi się przed ołtarz. Celebrans stopniowo odsłania ramiona Krzyża i śpiewa trzykrotnie: „Oto drzewo Krzyża, na którym zawisło zbawienie świata”, na co wierni odpowiadają: „Pójdźmy z pokłonem”. Po liturgii Krzyż zostaje w widocznym i dostępnym miejscu, tak by każdy wierny mógł go adorować. Jest on aż do Wigilii Paschalnej najważniejszym punktem w kościele. Przyklęka się przed nim, tak, jak normalnie przyklęka się przed Najświętszym Sakramentem. Po adoracji Krzyża z ciemnicy przynosi się Najświętszy Sakrament i wiernym udziela się Komunii.

Grób Pański - polski zwyczaj

Ostatnią - znaną głównie w Polsce - częścią liturgii Wielkiego Piątku jest procesja do Grobu Pańskiego. Na ołtarzu umieszczonym przy Grobie lub na specjalnym tronie wystawia się Najświętszy Sakrament w monstrancji okrytej białym przejrzystym welonem – symbolem całunu, w który owinięto ciało zmarłego Chrystusa. Cały wystrój tej kaplicy ma kierować uwagę na Ciało Pańskie. W wielu kościołach przez całą noc trwa adoracja.

W Wielki Piątek odprawiane są także nabożeństwa Drogi Krzyżowej. W wielu kościołach rozpoczyna się ono o godzinie 15.00, gdyż właśnie około tej godziny wedle przekazu Ewangelii Jezus zmarł na Krzyżu.

W ostatnich latach nabożeństwo Drogi Krzyżowej odprawiane jest także na ulicach wielu polskich miast. W Warszawie Droga Krzyżowa rozpocznie się o godz. 20 i przejdzie ulicami Starego Miasta.

W niektórych polskich sanktuariach obchodom Wielkiego Piątku towarzyszą specjalne misteria. W sanktuarium kalwaryjskim biorą w nim udział biskupi krakowscy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem