Reklama

Biały Kruk 2

Światowe Igrzyska Sportów Nieolimpijskich
The World Games 2017 we Wrocławiu dobiegły końca

2017-08-10 09:34

Mateusz Cieniawski
Edycja wrocławska 33/2017, str. 4

Mateusz Cieniawski
Otwarcie The World Games 2017

Na dziesięć dni Wrocław zamienił się w stolicę sportów nieolimpijskich. 10. edycja The World Games przyciągnęła do Stolicy Dolnego Śląska ponad 3500 zawodników ze 112 krajów, którzy rywalizowali między sobą w 31 dyscyplinach nieolimpijskich

Zmagania odbyły się nie tylko we Wrocławiu, ale również w Jelczu Laskowicach, Trzebnicy, Świdnicy i Szymanowie Organizacja igrzysk nie była łatwa nie tylko dlatego, że miasto musiało wyremontować na czas Stadion Olimpijski, pływalnię przy ul. Wejherowskiej czy wybudować tor wrotkarski, ale również dlatego, że wiele dyscyplin było rozgrywanych pod gołym niebem.

Wielki sukces Wrocławia

Nie odbyło się bez komplikacji, gdyż jednego dnia nad Wrocławiem przeszła burza, która spwodowała straty i opóźnienia w zawodach. Jednak dzięki zaangażowaniu wolontariuszy i pracujących służb poślizg był minimalny i opóźnień nie dano odczuć ani kibicom na stadionie, ani tym dopingujących zawodników przed telewizorami. Zarówno w przygotowanie, jak i w obsługę zawodów zaangażowanych było ponad 1600 wolontariuszy. – To był największy wolontariat w historii jednego miasta – zaznaczył prezes The World Games – Marcin Przychodny. Słowa uznania dla Wrocławia płynęły nie tylko z ust kibiców czy zawodników podczas imprezy, ale również między innymi od szefa International World Games Association – Jose Perureny, który był zachwycony profesjonalnym przygotowaniem obiektów.

Reklama

Wrażenia kibiców

Na niektóre wydarzenia bilety rozeszły się w przeciągu kilku dni. Tak było z biletami na żużel, ściankę spinaczkową czy pływanie w monopłetwie. 30 tys. osób na ceremonii otwarcia, pełne trybuny podczas rywalizacji w karate, w sportach tanecznych czy w piłce ręcznej na plaży pokazały, że zainteresowanie sportami nieolimpijskimi jest ogromne. Kibice podczas zawodów często zaznaczali, że The World Games to jedyna okazja, aby zobaczyć nietuzinkowe dyscypliny pierwszy raz w życiu. Niektórzy, śmiejąc się, podkreślali, że nawet nie wiedzieli, iż ktoś na świecie może ćwiczyć np. fistball, czyli połączenie siatkówki z tenisem. Jeden z fanów żużla, który do Wrocławia przyjechał z Częstochowy, zaznaczył, że wyremontowany Stadion Olimpijski jest najładniejszą areną w całym kraju i tylko we Wrocławiu jest tak specyficzny klimat. – The World Games dla Wrocławia jest jak złoty pociąg dla Wałbrzycha. Przez te 10 dni Wrocław jest na ustach całego świata, to świetna reklama – dodawał jeden z kibiców. Niektórzy fani narzekali, że choć na arenach da się odczuć klimat The World Games, to jednak brakuje go w mieście. – Widać w tramwajach i na ulicach wielu zawodników z innych krajów, jednak czegoś brakuje. Strefa Kibica na pl. Wolności to za mało na tak dużą imprezę – mówił jeden z mieszkańców Wrocławia.

Reklama miasta

Ponad 700 dziennikarzy akredytowało się na The World Games. Transmisja z wydarzeń trafiła do 131 krajów. Zmagania w stolicy Dolnego Śląska, jak i w innych miejscowościach miało możliwość zobaczyć na szklanym ekranie blisko 420 mln widzów z całego świata. Igrzyska sportów nieolimpijskich przyciagnęły przed telewizory w naszym kraju ponad 12 mln osób. W sumie 400 godzin transmisji na żywo z różnych aren nie tylko przybliżyło kibicom niecodzienne dyscypliny, ale również w dużej mierze przyczyniło się do promocji miasta. Atutem Wrocławia jako miasta-gospodarza był również fakt, że polskich sportowców było najwięcej – ponad 200, co dało możliwość zdobycia aż 30 medali. Jeden z kibiców zaznaczył, że Wrocław ma idealne predyspozycje do organizowania zawodów na taką skalę. Inni kibice również wypowiadali się w podobnym tonie, podkreślając, że miasto było jednym z organizatorów cieszącego się dużym sukcesem Euro 2012, w ubiegłym roku Wrocław był Europejską Stolicą Kultury, także nikogo nie dziwił fakt, iż The World Games osiągnęło sukces, który po raz kolejny wypromował zarówno Wrocław, jak i całą Polskę.

Tagi:
sport Igrzyska

Święto młodych 

2018-05-03 07:36

Magdalena Miła

Magdalena Miła

Tegoroczne XXIX Światowe Igrzyska Młodzieży Salezjańskiej odbyły się w Krakowie w dniach od 28.04 do 03.05. Wzięło w nich udział około dwa tysiące zawodników z ponad dwudziestu krajów świata. 

Igrzyska połączone zostały z Savionaliami – dorocznym spotkaniem młodzieży salezjańskiej z południowej Polski, organizowanym przez Inspektorię Krakowską. Wszyscy razem uczestniczyli m.in. w wielkim pikniku na terenie Wiosek Świata przy ul. Tynieckiej w Krakowie. To było wielkie święto młodzieży, zgromadzonej pod auspicjami św. Jana Bosko. 

Zobacz zdjęcia: Salezjańskie Igrzyska w Krakowie

Głównym organizatorem Igrzysk była Salezjańska Organizacja Sportowa Rzeczypospolitej Polskiej. Patronat nad wydarzeniem objął Premier RP Mateusz Morawicki. Igrzyska po raz piąty odbyły się w Polsce, po raz drugi w Krakowie.

Więcej o wydarzeniu napiszemy w jednym z najbliższych numerów Niedzieli Małopolskiej

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Zioła, kwiaty, kłosy i owoce Matce Boskiej Zielnej

Jan Teofil Siciński
Niedziela Ogólnopolska 33/2003

Dagmara Zalewska

...O! wy kwiaty mej młodości, prosto z łąki zioła,
Co na Matkę Boską Zielną znoszą do kościoła
I stawiają Częstochowskiej, by podniosła rączkę,
Nad firletkę, macierzankę i nad srebrną drżączkę,
Nad rozchodnik i lawendę, nad rutę i miętę,
Bo to wszystko przecież Boże, bo to wszystko święte
Jak stajenka betlejemska z prostym polskim bydłem.
Więc zrównane są te zioła z mirrą i kadzidłem.
(Jan Lechoń, "Rymy częstochowskie")

5 sierpnia Kościół katolicki obchodzi wielką uroczystość - Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny, nazywane też dawniej świętem Zaśnięcia Bogurodzicy - bardziej swojsko świętem Matki Boskiej Zielnej.
Zaczęto je obchodzić na Wschodzie za cesarza Maurycego (582- 602), ale w całym cesarstwie stało się obowiązujące dopiero pod panowaniem Manuela Komnena (1143-80). W tym dniu już prawdopodobnie w końcu X wieku znany był zwyczaj święcenia ziół polnych i łąkowych oraz owoców z sadów i lasów, wywodzący się z wczesnochrześcijańskiej legendy o tym, jak Apostołowie po otwarciu grobu Matki Bożej nie znaleźli tam Jej ciała, a jedynie same zioła i kwiaty. Na tę pamiątkę po dzień dzisiejszy niesione są do kościoła zioła, kwiaty, zboża i owoce, a dzieje się to w myśl starego powiedzenia: "Każdy kwiatek w ten dzień woła: weź mnie z sobą do kościoła".
We wspaniałej scenerii pełnego lata i bogactwa ojczystej przyrody lud święci uroczystość swej Królowej. W naszym kraju obchodzona jest ona w sposób szczególny i wyjątkowy. Przypada w okresie, kiedy ponownie na łąkach rośliny kwitną różnobarwnymi kwiatami. Owe piękności rodzimej flory zdobią brzegi lasów i borów, doliny rzek i strumieni, potoków i stawów, zbocza i pagórki, przydroża i miedze, zarośla i upłazy.
Mimo że od dawna, uczęszczając do szkoły średniej i wyższej, a następnie mieszkając poza miejscem urodzenia, przebywałem poza moim domem rodzinnym, to prawie zawsze święto Matki Boskiej Zielnej i następny dzień - odpust św. Rocha spędzałem w swej rodzinnej parafii w Widawie, w diecezji łódzkiej i obecnie archidiecezji, w ziemi sieradzkiej.
Do kościoła jeździło się zawsze do Widawy, a także chodziło się z bliższych miejscowości. Nadal czynią to dorośli, młodzież i dzieci z Rogóźna, Podgórza, Świerczowa, Dębiny, Woli Kleszczowej, Dąbrowy, Grabówia, Zborowa, Kątów, Zawad, Chrustów i innych miejscowości. Chodzili na to jedyne w swojej wymowie święto moi dziadkowie, rodzice, krewni i znajomi, a także uczestniczą w nim młodsze pokolenia - Ania i Bartek, Mateusz, Szymek i Marcel oraz Łukasz i Marta. Widawski kościół parafialny pw. Podwyższenia Krzyża Świętego, interesującym barokowym wystrojem i polichromią, jeszcze bardziej w tym dniu ubogacają kolorowe wiązanki kwiatów, ziół, owoców i warzyw oraz unoszące się w powietrzu roślinne aromaty i zapachy. Ileż tam kolorów i woni... Przecież przynoszone są kwiaty najpiękniejsze, kłosy najdorodniejsze, owoce najsmaczniejsze i zioła najurodziwsze - polskie, ojczyste, które zrodziła nasza matka ziemia. Te cuda, perły i klejnoty ojczystej flory bez większych kłopotów i przy niewielkim nakładzie pracy dają się ułożyć w małe arcydzieła sztuki bukieciarskiej. W miasteczku, jakim jest Widawa, i w pobliskich wsiach możliwość zdobycia roślin o wyjątkowej urodzie do tych barwnych kompozycji jest wręcz nieograniczona, gdyż prawie wszystkie są "pod ręką".
W naszej wiązance obowiązkowo winna znajdować się trawa łąkowa, której kłoski sercowate nazywane są tutaj serduszkami Matki Boskiej. Chodziło się po nią wcześniej lub zbierało przy okazji pobytu na Podgórskim lub Gliniankach, gdzie występowała na ugorkach lub w sąsiedztwie rowów odwadniających. Również kłosy i wiechy zbóż - najczęściej żyta, pszenicy, jęczmienia i owsa - zbierało się trochę wcześniej. Uzupełniały je rośliny zielne zbierane na polach, murawach, łąkach, miedzach, podwórkach itp. Musiały to być zioła odznaczające się czymś szczególnym: kolorem, kształtem, zapachem... Wzięciem cieszyły się błękitne chabry, bławatki, różowe kąkole, tobołki polne, wesołe cieciorki, kropkowane dziurawce, wątłe maki, poszarpane firletki, pachnące mięty, lecznicze serdeczniki, ożankowe przetaczniki, białe pyleńce, szorstkie żywokosty, kropkowane goździki, niebieskie niezapominajki, piaskowe macierzanki, ostre rozchodniki i setki innych roślin z bogatego zielnika polskiej flory, których nie sposób tutaj wymienić. Wreszcie - rośliny ozdobne, jak: żółte słoneczniki, żółto-białe złocienie, barwne petunie, wytworne gipsówki, lekarskie nagietki, okazałe rudbekie, ogrodowe warszawianki, wyniosłe aksamitki, kędzierzawe malwy i inne piękności z ogrodowych grządek.
Nieodzownymi składnikami bukietów pozostają warzywa oraz owoce z sadów. Prawie wszystkie rośliny i ich części mogą być składnikami wiązanek, a zależy to jedynie od zamysłu twórczego osoby tworzącej. Gałązki i pędy, kwiaty i kwiatostany, nasiona i owoce, części kminku i lubczyku, a nawet korzenie marchwi i pietruszki bywają wkładane do tych małych dzieł sztuki na to wyjątkowe święto. Dobrze jest wybierać rośliny z olejkami eterycznymi i aromatycznym zapachem. Wzbogacają one odczucia zmysłu powonienia i czynią pełniejszym rezultat naszych dokonań. O ileż uboższe byłyby bez nich te spontanicznie i z potrzeby serca tworzone kompozycje zbożowo-kwiatowo-owocowo-warzywne.
15 sierpnia zapełniają się kościoły wiernymi, którzy przynoszą barwne wiązanki, mniejsze lub większe, ale zawsze strojne i wonne. I tak jest w Widawie nad Niecieczą. Każdego roku podczas uroczystej Sumy odbywa się tu wyjątkowe misterium, w którym ważną rolę odgrywają wspaniałe dzieła natury uformowane przez dzieci, młodzież i starszych, wyjątkowej urody wiązanki.
Pamiętam jeszcze pierwsze lata powojenne, jak starsze kobiety w sieradzkich strojach ludowych z tymi małymi dziełami sztuki szły na Sumę do widawskiego kościoła. Kolory ubrań uzupełniały kolory kwiatów i ziół. Dziś nie widać już tradycyjnych regionalnych strojów, ale wciąż żywe są dawne zwyczaje i jak pierwej babcie z wnukami, osoby w sile wieku i młodzież najpiękniejsze kwiaty, owoce i zioła przynoszą do poświęcenia.
Najbardziej wzrusza widok kruchych i delikatnych staruszek oraz małych dzieci, które z dużym przejęciem i radością niosą swe dzieła sztuki na tę uroczystość o wyjątkowym charakterze. To taki rodzaj prezentacji możliwości twórczych i dokonań artystycznych, pokaz i wystawa, a może i cichy konkurs na najładniejsze wiązanki i bukiety związane z tym jednym z najpiękniejszych świąt w roku. W święcie tym nie tylko wypowiada się oficjalny kult liturgiczny Kościoła, ale wszystko, co najpiękniejsze w naturze przyrody i człowieka. Przyniesione do kościoła, pod koniec Mszy św. błogosławi kapłan, by służyło ludziom i zwierzętom w różnych okolicznościach życia.
W mojej rodzinnej miejscowości ziarno z kłosów zostawia się do siewu, ale również podaje zwierzętom domowym. Zielną wiązankę wiesza się pod obrazem Matki Bożej lub w oknie, by chroniła od piorunów, ognia, chorób, zarazy, powodzi, klęski, wojny i innych przeciwności losu. W wielu domach przetrwała tradycja przybierania obrazu Matki Bożej w taki sposób, by zasuszone kwiaty tworzyły wielobarwne, pachnące obramowanie - jakby kwietną ramę.
W tym dniu gorącego lata nie ma odpustu w Widawie, jak to ma miejsce w Częstochowie na Jasnej Górze i w Kalwarii Zebrzydowskiej, i innych miejscowościach, ale w tym i w następnym odpustowym dniu (św. Rocha) wierni licznie uczestniczą w kościelnych uroczystościach parafialnych.
"Od Zielnej Maryi Panny przychodzą mgły i chłód poranny"... a za rok znów przyniesiemy do kościoła świeże, niewiarygodnie piękne wiązanki i bukiety.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Odpust św. Maksymiliana na wrocławskim Gądowie

2018-08-14 22:22

Anna Majowicz

14 sierpnia wspominamy męczeńską śmierć św. Maksymiliana Marii Kolbego. Wśród parafii, które przeżywały dziś odpust parafialny była wspólnota z wrocławskiego Gądowa.

Anna Majowicz
Procesja Eucharystyczna wokół kościoła
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem