Reklama

Zbrojny Dolny Śląsk

2017-08-10 09:34

Rozmawiają ks. Cezary Chwilczyński i Krzysztof Kunert
Edycja wrocławska 33/2017, str. 6-7

MON
Selfie z Ministrem Obrony Narodowej

Z okazji Święta Wojska Polskiego, przypadającego w 97. rocznicę Bitwy pod Warszawą – Cudu nad Wisłą, z Ministrem Obrony Narodowej Antonim Macierewiczem rozmawiają ks. Cezary Chwilczyński i Krzysztof Kunert

KS. CEZARY CHWILCZYŃSKI, KRZYSZTOF KUNERT: – Dolny Śląsk to obszar południowo-zachodniej Polski. Jakie jest obecnie, z punktu widzenia obronności kraju, znaczenie militarne tego regionu, który zdaje się być poza militarnie znaczącymi miejscami typu przesmyk suwalski?

ANTONI MACIEREWICZ: – Traktujemy terytorium Polski całościowo. Nie ma regionów mniej lub bardziej zabezpieczonych przed agresją. Na Dolnym Śląsku, podobnie jak na wschodzie kraju stacjonują wojska amerykańskie, na wschodzie obecna jest też natowska grupa bojowa. Jednak ci wszyscy żołnierze operują w całej Polsce, czego najlepszym przykładem będą nadchodzące ćwiczenia DRAGON-17. Wsparcie sojusznicze pozwala nam na przeprowadzenie procesu reorganizacji polskiego systemu obrony, którego ramy wytyczył zakończony niedawno Strategiczny Przegląd Obronny. Skończyły się czasy, gdzie nie tylko w Polsce, ale i w całym NATO były obszary bardziej i mniej bezpieczne. Jednym z efektów decyzji podjętych rok temu w Warszawie była równa dystrybucja bezpieczeństwa. Założenie to realizujemy z żelazną konsekwencją, dlatego m.in. przenieśliśmy część sił na wschodni brzeg Wisły, gdzie jest większe poczucie zagrożenia.

– Na Dolnym Śląsku stacjonują wojska amerykańskie. Jakie to oddziały i jakie jest ich znaczenie strategiczne w naszym regionie?

– To przede wszystkim żołnierze Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej, czyli podstawowej jednostki wysłanej do Polski zgodnie z decyzją ogłoszoną w czasie Szczytu NATO w Warszawie. Trzeba bowiem pamiętać, że zeszłoroczny szczyt był ważny nie tylko z powodu kluczowych decyzji NATO, ale również w związku z ustaleniami poczynionymi bezpośrednio między poszczególnymi krajami. Wojska amerykańskie w Polsce i na całej wschodniej flance NATO to wyraz determinacji, solidarności i szczególnej więzi transatlantyckiej, jaka nas łączy. Łącznie ze stacjonującymi na wschodzie żołnierzami natowskiej grupy bojowej, tego roku przewidywana jest obecność w Polsce prawie 7 tys. żołnierzy amerykańskich. Łącznie z wojskami w pozostałych krajach NATO w regionie, ta liczba jest jeszcze większa. Pod względem strategicznym obecność Amerykanów to jasny sygnał: „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego” – atakując jedno państwo członkowskie NATO, atakuje się cały Sojusz. Sojusz gotowy do adekwatnej reakcji.

– Amerykanie powoli wpisują się w pejzaż dolnośląskich miejscowości. Możemy powiedzieć, że ich aklimatyzacja już za nami. Na początku żołnierze mieli problemy np. z poruszaniem się po wąskich lokalnych drogach. Czym zajmują się na co dzień amerykańscy żołnierze na Dolnym Śląsku?

– Żołnierze przede wszystkim się szkolą, gdyż muszą wypełnić wyśrubowane normy utrzymywanej gotowości bojowej. Treningi i ćwiczenia, w których uczestniczą na co dzień, zorganizowano tak, aby w całym okresie przebywania w Polsce, czy to pododdziały Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej, czy śmigłowce z Brygady Lotnictwa Bojowego, mogły zostać użyte w operacji obronnej, jeżeli zajdzie taka potrzeba. Sam przerzut wojsk do Polski był już pierwszym sprawdzianem i dla nich samych i dla nas jako państwa-gospodarza. Po osiągnięciu celu część żołnierzy amerykańskich rozpoczęło szkolenie w Polsce, a cześć w pozostałych lokalizacjach na wschodniej flance NATO. Przy takiej skali ruchu wojsk niezbędne jest odpowiednie przygotowanie personelu do nowych warunków. Aklimatyzacja to złożony proces i pierwsza rotacja wojsk amerykańskich w Polsce praktycznie go zakończyła. Niedługo przyjdzie czas na przekazanie tej wiedzy drugiej rotacji.

– Czy wojska amerykańskie integrują się z lokalną społecznością np. w Żaganiu?

– Oczywiście i cieszy mnie, że integracja działa w obie strony. Z jednej strony żołnierze amerykańscy starają się poznać lokalną kulturę i zwyczaje, a z drugiej mieszkańcy starają się dopasować do nowej sytuacji. To bardzo ważne, by zacieśniać więzy między sojusznikami. Amerykanie większość czasu spędzają na szkoleniu, ćwiczeniach i innego typu przygotowaniach, swoje zadania wykonują z ogromnym zaangażowaniem i na pewno po ludzku cieszy ich tak gorące przyjęcie ze strony Polaków.

– Kilka miesięcy temu nastąpiła dyslokacja jednostek pancernych. Z Dolnego Śląska pod Warszawę wyjechała część Leopardów, a w ich miejsce pojawiły się już pierwsze T 72. Skąd taka decyzja?

– Potencjał obronny zgromadzony przez moich poprzedników we wschodniej części Polski, w obliczu wydarzeń chociażby na Ukrainie jest niewystarczający. Można powiedzieć, że ta część kraju była zwyczajnie zaniedbana. Decyzja o przesunięciu części czołgów Leopard 2 do 1 Brygady Kawalerii Pancernej stacjonującej w Wesołej wynika z faktu, że wystąpiła konieczność znaczącego podniesienia wartości bojowej jednostki w stosunkowo krótkim czasie. Należy pamiętać, że czołgi T-72 będą zgodnie z naszymi planami stopniowo zastępowane sprzętem nowszej generacji. Dodatkowo warto wspomnieć, że w odróżnieniu od poprzedników testujemy i weryfikujemy swoje plany także w zakresie uzbrojenia, a trafność naszej decyzji potwierdziły m.in. przeprowadzone w lutym ćwiczenia ZIMA-17.

– Rozwijają się Wojska Obrony Terytorialnej. Czy na Dolnym Śląsku ta formacja cieszy się dużym zainteresowaniem? Kto może zostać żołnierzem WOT?

– Zainteresowanie służbą w Wojskach Obrony Terytorialnej nie słabnie w całej Polsce. Jednak jest zbyt wcześnie, aby mówić o kandydatach na Dolnym Śląsku, gdyż nasze plany przewidują rozpoczęcie formowania tam brygady OT w 2019 r. Prognozy oparte na wstępnym rozeznaniu są obiecujące – już teraz mamy ponad 20 000 ochotników. Aby zostać żołnierzem WOT, trzeba przede wszystkim chcieć służyć Polsce i bronić swojej lokalnej ojczyzny, bo w tej formacji chodzi przede wszystkim o silny związek z otoczeniem i swoim miejscem zamieszkania. Zapraszamy ludzi posiadających już przeszkolenie wojskowe, byłych żołnierzy zawodowych, ale również tych nowych, młodych, gotowych do wstąpienia do służby.

– W czerwcu br. witając na wrocławskim lotnisku grupę polskich komandosów z 5. zmiany polskiej misji szkoleniowej w Afganistanie, powiedział Pan, że „polscy komandosi to najlepsi z najlepszych. Ci ludzie są najdzielniejszymi z naszych żołnierzy”. Jak ocenia Pan minister tę elitę polskiego wojska na tle takich jednostek w innych krajach Europy czy USA i jak inne armie postrzegają naszych komandosów?

– To są fantastyczni ludzie i najlepsze formacje. Kiedyś miano w zwyczaju mówić o naszych żołnierzach, że nie mają się czego wstydzić na tle podobnych formacji w Europie czy Stanach Zjednoczonych. Teraz, zwłaszcza w przypadku komandosów, to my wytyczamy wysokie standardy. Polskie siły zbrojne dysponują w tym momencie nie tylko wyspecjalizowanymi i wszechstronnie wyszkolonymi jednostkami bojowymi, ale również dowództwem, które ma certyfikację do prowadzenia operacji NATO w obszarze sił specjalnych. Polscy komandosi w czasie misji w Afganistanie wykazali się szczególnym poświęceniem i zaangażowaniem, a wśród swoich odpowiedników w innych państwach Sojuszu dawno już zyskali głęboki szacunek.

– Lotnicze Zakładu Naukowe we Wrocławiu kształcą specjalistów w zakresie obsługi samolotów już ponad 70 lat. LZN to znana instytucja nie tylko na Dolnym Śląsku. Jakie Pan widzi perspektywy wykorzystania absolwentów takiej placówki w polskim wojsku? Czy obecny system kształcenia jest adekwatny do potrzeb naszego lotnictw?

– Zawsze ważne dla nas było i jest to, by do armii trafiali ludzie nie tylko zmotywowani do służby, ale także posiadający już pewne przygotowanie merytoryczne. Takim przykładem są właśnie absolwenci LZN. Wydaje się, że dziś szczególnie cenni są fachowcy. Co ważne, mimo 70 lat, a może właśnie dlatego że to już 70 lat, LZN udowadniają, że polska myśl techniczna w zakresie lotnictwa to nadal uznana marka. Dlatego chętnie widzimy w szeregach wojska osoby związane z tą instytucją. Bogatsi o doświadczenie i otwarci na nowoczesne rozwiązania i wiedzę – takich właśnie fachowców potrzebujemy. Pamiętajmy bowiem, że o skuteczności działania lotnictwa w równie wysokim stopniu, co kunszt pilotów, decydują obsługi naziemne, których personel stanowi prawdziwą elitę. Wydaje się, że LZN to naturalne zaplecze dla sił zbrojnych i robimy dużo, by takie placówki miały stały kontakt z najlepszymi ośrodkami akademickimi i przemysłowymi. W ten sposób chcemy dać szansę na utrzymanie wysokiego poziomu kształcenia i zapewniamy sobie wysoko wykwalifikowany personel techniczny.

Tagi:
wojsko

Warszawa: Msza św. dla żołnierzy Dowództwa Operacyjnego Sił Zbrojnych

2018-06-28 11:45

kos / Warszawa (KAI)

Mszą św. w kościele pw. Matki Bożej Ostrobramskiej na warszawskim Boernerowie zainaugurowali obchody swego święta żołnierze i pracownicy Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych. Eucharystii przewodniczył biskup polowy Józef Guzdek. W homilii wyraził wdzięczność żołnierzom za służbę na rzecz pokoju i bezpieczeństwa. Po Mszy św. uczestnicy Eucharystii złożyli kwiaty pod tablicą upamiętniającą ofiary katastrofy pod Smoleńskiem.

BOŻENA SZTAJNER

W homilii bp Guzdek podkreślił, że świątynia jest miejscem, które sprzyja „modlitwie, wyciszeniu i refleksji”. – To tutaj stawiamy sobie fundamentalne pytania o sens życia, o sens naszej służby i jakość wykonywanych zadań. Pytamy samych siebie o motywacje przy wypracowaniu i podejmowaniu decyzji. Pytamy wreszcie o szacunek do podległych nam żołnierzy lub pracowników i o szacunek wobec przełożonych. Musimy sobie zadać pytanie, czy mamy odwagę mówić prawdę i budować na prawdzie, wszak tylko ona stanowi fundament każdej wspólnoty celów i zadań – powiedział.

Biskup polowy zauważył, że fundamentem każdego racjonalnego działania są: myśl, słowo i czyn. – Żadna z nich oddzielnie, w oderwaniu od pozostałych wartości, ale wszystkie razem stanowią źródło sukcesu – powiedział.

Przywołując ewangeliczny obraz domu budowanego na skale, podkreślił, że „fundamentem każdej wspólnoty celów i zadań jest myśl, wysiłek intelektualny”. – Drugim warunkiem odniesienia sukcesu jest odpowiedzialność za każde wypowiadane słowo. Najczęściej powierzone nam zadania przerastają nasze indywidualne możliwości. Potrzebny jest zespół ludzi, którzy się doskonale rozumieją i mają do siebie pełne zaufanie – powiedział.

Dodał, że równie ważna jest „umiejętność słuchania”. – Kto z nas w życiu nie umie zamilknąć, by posłuchać, postępuje tak jak ten, kto chciałby tylko wydychać, nie wdychając powietrza. Czasami jednak milczenie może być oznaką słabości człowieka. Dzieje się tak wtedy, gdy zabraknie nam odwagi, aby słowem dać świadectwo prawdzie, zająć jasne i zdecydowane stanowisko w konkretnej sprawie. Powiem z całą mocą i przekonaniem, że boję się milczenia ludzi uczciwych – powiedział.

Ordynariusz wojskowy przestrzegł także przed obmową i plotkarstwem, „które niszczą wspólnotę, podkopują wzajemne zaufanie i niszczą autorytet”.

Zdaniem bp. Guzdka trzecim warunkiem sukcesu są podejmowane czyny. – Nie wystarczą: wysiłek intelektualny i potok słów – potrzebne jest skuteczne działanie. Czyny są także warunkiem osiągnięcia nagrody nieba. Jezus powiedział: „Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie” – przypomniał.

Ordynariusz wojskowy wyraził wdzięczność żołnierzom Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych za „służbę na rzecz pokoju i bezpieczeństwa”. – Życzę, aby na co dzień towarzyszył Wam wysiłek intelektualny, wszak on jest wszelkich prac początkiem. Niech słowa prawdy stanowią przęsła mostu, który łączy Waszą wspólnotę w realizacji zamierzonych celów. Skoro po owocach poznaje się drzewo, niech podejmowane czyny potwierdzają szlachetność Waszych serc i umysłów – powiedział.

We Mszy św. uczestniczyli m.in. gen. bryg. Tadeusz Mikutel, zastępca Dowódcy Operacyjnego, adm. Krzysztof Jaworski, dowódca Centrum Operacji Morskich – Dowódca Komponentu Morskiego, gen. bryg. Tomasz Piotrowski, szef Sztabu w Dowództwie Operacyjnym, gen. bryg. Piotr Krawczyk, rektor-komendant Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych, żołnierze i pracownicy Dowództwa Operacyjnego.

Na Mszy św. obecna była także wdowa po gen. broni Bronisławie Kwiatkowskim, Dowódcy Operacyjnym, który zginął w katastrofie pod Smoleńskiem oraz por. Henryk Troszczyński, 95–letni uczestnik Powstania Warszawskiego, jeden ze świadków odkrycia grobów polskich oficerów w Katyniu.

Po zakończeniu Eucharystii pod tablicą upamiętniającą ofiary katastrofy smoleńskiej złożone zostały kwiaty i zapalono znicze.

Dowództwo Operacyjne odpowiada za planowanie i dowodzenie wojskami w operacjach pokojowych, ratowniczych, humanitarnych oraz działaniach prowadzonych w celu zapobiegania aktom terroru. Planuje, organizuje i prowadzi ćwiczenia, sprawdza utrzymanie zdolności dyżurnych sił do realizacji zadań poza granicami państwa, a także sprawuje nadzór nad operacjami specjalnymi.

Do tej pory dowództwo operacyjne dowodziło Polskimi Kontyngentami Wojskowymi w ramach operacji Sojuszu Północnoatlantyckiego, Organizacji Narodów Zjednoczonych, Unii Europejskiej, m.in. w Pakistanie, Syrii, Libanie, Kosowie, Bośni i Hercegowinie, Iraku, Afganistanie, Czadzie, Mali, Kongu, Republice Środkowoafrykańskiej, w krajach bałtyckich i na Morzu Śródziemnym.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Medal św. Jana Pawła II dla „Niedzieli” i dla Muzeum Monet

2018-07-21 20:24

AKW

W Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II w Częstochowie odbyło się 21 lipca 2018 r. spotkanie z Ryszardem Zawadowskim, prezesem Zarządu Stowarzyszenia Pamięć Jana Pawła II, które ma siedzibę w Rejowcu Fabrycznym. Spotkanie było okazją do wyrażenia podziękowań za współpracę i wręczenia Medali św. Jana Pawła II dla instytucji, które są szczególnie zaangażowane w działalność Stowarzyszenia. Medal ustanowiono w roku 40. rocznicy wyboru św. Jana Pawła II na Stolicę Piotrową w 13. rocznicę jego odejścia do Domu Pana, a także w perspektywie 100. rocznicy urodzin Karola Wojtyły. Medale otrzymali: red. Lidia Dudkiewicz - redaktor naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” oraz Krzysztof Witkowski - twórca i dyrektor Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II w Częstochowie. Dziennikarka „Niedzieli” red. Anna Wyszyńska otrzymała dyplom uznania za liczne publikacje dotyczące działalności Stowarzyszenia Pamięć Jana Pawła II.

Anna Przewoźnik/Niedziela

Prezes Ryszard Zawadowski przedstawił stowarzyszenie, które początkowo gromadziło kolekcjonerów pamiątek materialnych związanych z Papieżem Polakiem, a już od wielu lat prowadzi również Społeczne Centrum Dokumentacji Pontyfikatu. Jak się okazuje, wspaniałą bazą informacyjną dla tego centrum jest „Niedziela”, informująca o szkołach i innych placówkach przyjmujących imię Jana Pawła II, o uroczystościach poświęconych Papieżowi Polakowi i innych inicjatywach. - Przypuszczam, że mamy największą w Polsce bazę danych o różnych formach upamiętnienia pontyfikatu Jana Pawła II. Ktoś, kto przyjdzie po nas będzie miał ogromny zbiór informacji – powiedział Ryszard Zawadowski.

Troską Stowarzyszanie jest, aby obecne w wielu domach pamiątki związane z św. Janem Pawłem II - zdjęcia, wycinki prasowe, bilety wstępu na spotkania z nim - nie uległy z czasem zniszczeniu. Dlatego Stowarzyszenie popularyzuje projekt „Teczki serdecznej pamięci” zachęcające, by rodziny gromadziły papieskie pamiątki w specjalnych teczkach. Członkowie Stowarzyszenia organizują w całej Polsce spotkania poświęcone pamięci Papieża oraz temu projektowi. – To bardzo ważne bo dzieci i młodzież, to są nasi spadkobiercy uczuć do Jana Pawła II oraz eksponatów, które gromadzimy – podkreślił prezes Stowarzyszenia, dodając, że w podobnych teczkach tematycznych można gromadzić inne pamiątki rodzinne, łącząc w ten sposób różne pokolenia. Ryszard Zawadowski podkreślił, że „Niedziela” jest „matką chrzestną” tego projektu.



Lidia Dudkiewicz dziękując za odznaczenie przypomniała o związkach „Niedzieli” z papieżem, poczynając od pierwszego numeru pisma, wznowionego w 1981 r. Powiadomiła, że w kręgu autorów „Niedzieli” byli również wybitni znawcy nauczania Jana Pawła II, a zarazem jego przyjaciele: ks. prof. Tadeusz Styczeń oraz kard. Stanisław Nagy. „Niedziela” jest nadal wierna osobie i nauczaniu św. Jana Pawła II.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Kard. Piacenza: w życiu kapłana mogą być trudne chwile

2018-07-22 14:36

vaticannews / Watykan (KAI)

Na trudny kontekst kulturowy, który może prowadzić do problemów w życiu kapłana oraz na potrzebę modlitwy osobistej każdego księdza, a także ludu w intencji swoich pasterzy zwrócił uwagę kard. Mauro Piacenza, komentując papieską intencję modlitewną na ten miesiąc.

Bożena Sztajner

Franciszek prosi – przypomnijmy – „aby kapłani, którzy w trudzie i samotności żyją swoją pracą duszpasterską, czuli się wspomagani i pokrzepiani przez przyjaźń z Panem i braćmi”. Emerytowany prefekt Kongregacji ds. Duchowieństwa podkreślił, że Jezus chce być blisko swojego ludu, szczególnie poprzez kapłanów. Aby to było możliwe, kapłani muszą się czuć wspomagani i pokrzepiani przez przyjaźń z Jezusem i braćmi, o co apeluje Papież w intencji na lipiec. Życie kapłana bywają też bowiem chwile bardzo trudne.

"Kapłan przeżywa też momenty bardzo trudne, ale nie dlatego, że kapłaństwo już się przeżyło. Wynika to bowiem także z kontekstu kulturowego, gdzie wszystko jest relatywne i nic nie jest absolutne, gdzie nie patrzy się w górę. W takiej sytuacji wszystko może wydawać się wielkim chaosem, a kapłan osobą niepotrzebną – stwierdzi kard. Piacenza w rozmowie z Radiem Watykańskim.

Zdaniem purpurata konieczna więc jest przede wszystkim modlitwa, która podtrzymuje i umacnia, a potem także uwrażliwia, na co zwraca uwagę obecna intencja modlitewna, aby pomyśleć o kapłanie, który w tym kontekście może się poczuć samotny. "W takiej atmosferze kapłan może być uważany za osobę niemal zbędną, a on sam może czuć się niepotrzebny. Byłoby to dla niego wielką tragedią” - powiedział kardynał.

Kard. Piacenza przestrzegł także kapłanów przed utratą relacji z Bogiem. Kiedy jej zaczyna brakować łatwo o upadek. W tym kontekście podkreślił więc ogromną rolę osobistej modlitwy każdego kapłana, której szczyt stanowi Eucharystia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem