Reklama

Arche Hotel

Różaniec do granic

2017-08-16 10:23

Wojciech Dudkiewicz
Niedziela Ogólnopolska 34/2017, str. 12-14

Pielgrzymi Bożego Miłosierdzia

Przeszli już większość pielgrzymki, mierzącej 3,5 tys. km wzdłuż granic Polski. Jeszcze 7 tygodni i wrócą – po okrążeniu Polski – do miejsca nad Odrą, z którego wyruszyli

Kolejne etapy pielgrzymki rozpoczętej w sanktuarium w Siekierkach wyznaczają stacje Drogi Różańcowej. Każda z 20 stacji rozpoczyna nową tajemnicę Różańca, w każdej pątnicy zostawiają dębowe tablice z mapą pokonanej drogi. Wędrówkę koordynuje łódzka wspólnota Pielgrzymów Bożego Miłosierdzia. W ekstremalnie trudnych pielgrzymkach chodzą od 7 lat. Celem jest na ogół jakieś miejsce wymagające modlitwy, często miejsce konfliktów czy wojen. Przed 2 laty przeszli z Polski do Rzymu z obrazem Jezusa Miłosiernego. W ubiegłym roku wędrowali z Fatimy, Kazania i Bejrutu, niosąc wizerunek Matki Bożej Kazańskiej. Ich charyzmatem jest modlitwa nogami.

Przeczytaj także: Ruszyły zapisy do akcji "Różaniec do granic"

Wyruszyli 13 maja. Nie idą razem, przechodzą samotnie lub w grupach na ogół tygodniowe lub dwutygodniowe odcinki. Wspierają ich na niektórych odcinkach osoby, które się do nich zgłosiły. Cała trasa ma zostać pokonana w 140 dni. Wędruje z nimi ikona Matki Bożej Częstochowskiej. Jako jedyna – zaznaczają pielgrzymi – przebędzie całą drogę, przekazywana kolejnym pielgrzymom wraz z różańcem, który podarował im na drogę abp Andrzej Dzięga. Metropolita szczecińsko-kamieński pobłogosławił pielgrzymów w Siekierkach.

Żywy łańcuch

Pomysł pielgrzymki zrodził się w głowach filmowców i ewangelizatorów – Lecha Dokowicza i Macieja Bodasińskiego, którzy zaproponowali wspólnocie pielgrzymów przejście i omodlenie miejsc, w których w październiku ma stanąć żywy łańcuch osób modlących się na różańcu. Łańcuch otoczy Polskę wzdłuż granic, ma nawiązywać do jubileuszu 100-lecia objawień fatimskich.

Reklama

Posłuchaj: Różaniec do Granic

Rytm dnia wyznacza modlitwa – Godzinki, Różaniec, „Anioł Pański”, Koronka – ale także doświadczanie oznak ludzkiej sympatii, dzięki której mają co zjeść i gdzie spać. Roman Zięba, jeden z założycieli wspólnoty, przeszedł 3 stacje różańcowe, od Siekierek po Gubin i Karpacz – a potem kilkakrotnie wracał na trasę, by wnieść ikonę na Rysy, najwyższy polski szczyt.

Do pielgrzymki można też dołączyć przez modlitwę. „Każdy, kto chciałby duchowo włączyć się w naszą drogę, powinien codziennie odmówić przynajmniej tajemnicę Różańca w intencji tej pielgrzymki. Najlepiej, jeśli uczyni to, wychodząc z domu: na spacerze albo idąc pieszo jeden przystanek” – zachęcają pątnicy.

Nie ma dachu

W SMS-owej relacji Michała idącego przez Sudety, zamieszczonej na stronie „Idzie człowiek”, nietrudno zauważyć nie tylko żartobliwe utyskiwania. „Środa. Mój analogowy GPS, czyli tradycyjny kompas, działa. W Mieroszowie zostawiłem ładowarkę i muszę oszczędzać baterię w komórce. To jak dotąd druga strata – po czapce zagubionej wśród nocnej burzy w drodze do Lubawki. Jestem w Łomnicy – miejscowości, której faktycznie nie ma, pozostał tylko jeden zrujnowany dom wśród lasu (...).

Wieczór. Świerki! W bramie kościoła spotkałem księdza, któremu opowiedziałem o pielgrzymce. W sklepie dostałem za darmo wodę mineralną i dużego rogala z nadzieniem. Chwała Panu, dzięki za Wasze modlitwy! Nie ustawajcie jednak, przynajmniej do czasu, aż znajdę nocleg w Ludwikowicach (...).

Nowa Ruda. Nie ma dachu na tę noc. W kolejnym kościele nie przyjęli mnie. Rozumiem, bo pora późna. Rozbijam się z namiotem na podwórku kamienicy za pozwoleniem jednego z mieszkańców. Nie mam już sił iść dalej. Mam nadzieję, że baterii w telefonie starczy mi na budzik rano (...). O, dobry człowiek przyniósł mi gorącą herbatę. Pan jest dobry! I zupkę chińską... Wraca wiara w ludzi!”.

Różaniec z Ziemi Świętej

Ciąg dalszy relacji Michała: „Czwartek. Rano okazało się, że to pomieszczenie z oknami to cukiernia. Dziewczyny z cukierni zaprosiły mnie na kawę, śniadanie i ciasto. Były zafascynowane pielgrzymką. Nie chciały mnie wypuścić :) Na drogę zaopatrzyły w ciasto i dobre słowo. Chwała Panu! (...)

Kościół Podwyższenia Krzyża Świętego w Nowej Rudzie. Cały miałem dla siebie na śpiewanie Godzinek. W hymnie na kompletę, przy słowach «o Rodzicielko Łaski, Nadziejo grzeszących...» spłynęła na mnie świadomość, że dzisiejsze dobro zawdzięczam wstawiennictwu Matki Najświętszej właśnie. Dotknęła mnie bojaźń Boża, aż głos mi się załamał. Chwała Bogu i Niepokalanej, Orędowniczce i Wspomożycielce!

Na plebanii przyjęto mnie bardzo życzliwie. Mam wpis w księdze i błogosławieństwo, ponadto ks. Tomasz – jak się okazało miłośnik survivalu i trampingu – podarował mi czapkę, różaniec i nard z Ziemi Świętej, a dodatkowo wsparł fundusz pielgrzymkowy :-)) Idę do Wambierzyc przez pustelnię św. Anny. Alleluja!”.

Dowody na istnienie

Ta pielgrzymka to rodzaj pokuty i postu. Większość pielgrzymów ma przeszłość więzienną, alkoholową, narkotykową. Rekolekcje, masaż duszy, duchowe SPA – podkreśla o. Grzegorz, łódzki franciszkanin, opiekun duchowy pielgrzymki, pielgrzym Bożego Miłosierdzia. – Idzie się w trudzie, pocie, tu nie ma ściemy. Wszyscy jednakowo idziemy, modlimy się, doświadczamy spiekoty i deszczu, to samo jemy, tak samo śpimy, doświadczamy braterstwa – mówi.

Pielgrzymki wspólnoty za każdym razem sporo dają także jemu. Też siedział. – W więzieniu spędziłem „osiemnastkę”, czyli swoje 18. urodziny. Doświadczyliśmy wszyscy strasznej nędzy, dlatego we wspólnocie jesteśmy sobie tak bliscy. Potem się nawróciłem i codziennie się nawracam. To proces, są ciągłe upadki i powstawania – przyznaje o. Grzegorz. W tym roku na nowo odkrył Różaniec, piękno tej modlitwy.

Ta pielgrzymka ma głęboki sens – zaznacza. – Dla tych, którzy widzą nas z różańcami, ale też obdziarganych, to też świadectwo. Takie, że dla Pana Boga nie ma rzeczy niemożliwych, że Bóg nikim nie gardzi. Jesteśmy żywymi dowodami na istnienie Bożego Miłosierdzia.

Policjant i bandyta

Marek Sidło, były więzień, który miał przejść Bieszczady i Pogórze Przemyskie, już drugiego dnia pielgrzymki zachorował. Ktoś miał go pilnie zastąpić. Przemógł się jednak, szedł z anginą. Krótko towarzyszył mu kolega, jednak na podejściu na jedną z gór kolega odpuścił . Nie dał rady. Dwa dni towarzyszył Markowi pan Tadeusz, ponadsiedemdziesięcioletni były milicjant z Pogórza Bieszczadzkiego. – Tak sobie szliśmy razem – on policjant, a ja bandyta, obaj odmawiając Różaniec.

Dla Marka miały to być wakacje, a okazało się, że zamiast tego były trud i pot. Ale wie, że wybrał dobrą opcję. Było prawie tak trudno jak rok temu, gdy w czasie wędrówki wspólnoty przez 40 dni przeszedł z Fatimy pod Paryż. To miała być jego pustynia. – Bieszczady to niełatwy teren, wymagający wyrzeczeń. Jednego dnia było gorąco, drugiego – zimno. Raz złapała mnie ogromna ulewa z gradem. W sam raz na osobistą intencję, z którą idę – mówił w czasie, gdy przechodził z Ustrzyk Górnych do Dolnych. – Idę z intencją rozeznania powołania. Myślałem o zakonie, ale to nie jest łatwa decyzja. Wierzę, że Pan Bóg da mi odpowiedni znak.

Ogniwo łańcucha

Nieprzypadkowo (widzi w tym działanie Ducha Świętego) dołączyła do pielgrzymki łodzianka Małgorzata Chróścicka. Zgłosiła się sama, a potem w towarzystwie innych dwóch młodych kobiet, aktorki i celniczki (wszystkie przeżyły jakiś rodzaj nawrócenia) przeszła do Krynicy przez Tatry, by wnieść na Rysy razem z Romanem Ziębą ikonę Matki Bożej.

Nie miała osobistych intencji w czasie pielgrzymki. – Modliłam się za Polskę – mówi. Była pewna, że po wejściu będzie chodzić z bólem kolan, kostek i biodra. A tu... nie. – Opaski uciskowe nie były potrzebne. Cudem. Najwyraźniej byłam pod dobrą opieką – podkreśla. W październiku wybiera się na południe, żeby współtworzyć łańcuch, który ma otoczyć Polskę wzdłuż granic. – Nawet jeśli nie uda się stworzyć tak ogromnego łańcucha, nawet jeśli będą jakieś luki, nic się nie stanie. Ważne będzie już choćby symboliczne pokazanie zjednoczenia i wiary – uważa Małgorzata.

„Myśli pulsowały rytmem krwi w skroniach, zdumiewał ten doskonały plan stworzenia, w którym wszystko ma już swoje doskonale przygotowane miejsce, ale jednocześnie potrzebuje trudu odnajdywania – pisze w relacji z wejścia na Rysy Roman Zięba. – Nieruchoma skała jest paradoksem, bo w kanonie ikonograficznym to znak Ducha Świętego. Kluczem pozwalającym przyjąć, że każda zmienność jest nadal stałością, jest ufność. Dopóki jest ufność, droga prowadzi. Tu jest najwyższy punkt Polski i południowy biegun trasy wzdłuż granic ojczyzny. Gosia wyjęła z plecaka ikonę Maryi i biało-czerwoną flagę. Dla Ciebie, Maryjo, tu jesteśmy! Twojemu Sercu zawierzamy tę drogę, tę ziemię i nas samych!”.

Wychodzą grzechy

Dla Pielgrzymów Bożego Miłosierdzia to kolejny etap pielgrzymki trwającej od 2010 r., od 7 lat są w drodze. – Przeżywamy to, co nam droga otwiera. Doświadczamy niemocy, bezsilności, pokazuje nam prawdę o samych sobie. Wychodzą wszystkie grzechy, nic nie da się ukryć – mówi Roman Zięba.

Droga działa jak egzorcyzm, wyciąga wszystko na wierzch. Żeby iść dalej, trzeba coś z tym grzechem zrobić. Nie można się tylko zastanawiać nad swoją nędzą, trzeba to w sobie pokonywać, robić kolejne kroki. To odkrywanie prawdy o sobie samym.

– Ta modlitwa nogami jest cicha – nie mówimy zbyt wiele, mówimy coraz mniej, nie jest intencją naszych pielgrzymek głosić cokolwiek, tylko dawać świadectwo. Jest pokorna, bo nie potrzeba słów – dodaje Roman. Jak się przeżywa ten trud, pot na czole, bezdech na podejściu pod górę, to słowa nie działają.

Tagi:
modlitwa

Pogotowieduchowe.pl

2018-07-19 20:20

Justyna Walicka | Archidiecezja Krakowska

Wezwanie. Pogotowie rusza, choć jest nieco dziwne: lekarze bez kitli, nie dają zastrzyków, nie przepisują recept i nie zabierają do szpitala, choć zdarza się, że kierują do specjalisty. Nawet sygnał tego pogotowia jest zupełnie inny. Telefoniczny.

Pexels/pixabay.com

W tym roku minęło sześć lat od narodzin inicjatywy, której założeniem było stworzenie takiej przestrzeni, gdzie potrzebujący ludzie będą mieli bezpośredni dostęp do kapłana dokładnie wtedy, kiedy tego potrzebują. Tak powstało pogotowie duchowe, które trwa, służy i wciąż się rozwija. Jego pomysłodawcą i inicjatorem jest kapucyn br. Benedykt Pączka.

Zielona żarówka

Na stronie pogotowieduchowe.pl znajduje się mapa Polski, na której zaznaczone są ikonki żarówek - jedne mają kolor czerwony, inne zielony. Te drugie informują, gdzie w tym momencie znajduje się kapłan, który czeka na telefon. Obok mapy widnieje także lista księży, przy których również znajdziemy ikonki żarówek informujące o ich gotowości. Warto jednak pamiętać, że może zdarzyć się sytuacja, w której mimo zielonej żarówki kapłan w danej chwili nie odbierze telefonu. Należy wtedy próbować ponownie za jakiś czas albo wybrać innego kapłana z listy.

18 h na dobę 7 dni w tygodniu

Obecnie w to dzieło zaangażowanych jest 17 kapłanów (zarówno diecezjalnych jak i zakonników) pracujących nie tylko w Polsce, ale i poza granicami kraju. Traktują swoje kapłaństwo jako misję i chcą być otwarci oraz dostępni dla ludzi w praktyce. Każdy z nich dyżuruje co najmniej jeden dzień w tygodniu (na stronie można dokładnie sprawdzić kto kiedy jest dostępny, a także przeczytać krótką informację na temat księdza, z którym w danym czasie można podjąć rozmowę). Kapłani dyżurują każdego dnia tygodnia od godz. 6.00 aż do północy. Od tego roku oprócz rozmowy telefonicznej istnieje także możliwość nawiązania kontaktu mailowego. Wystarczy wysłać wiadomość na adres kaplan@pogotowieduchowe.pl, w kilku słowach przedstawić się, tak by ksiądz wiedział, do kogo kieruje odpowiedź oraz zadać pytanie bądź nakreślić problem.

Chciałam być anonimowa

Jeśli natomiast nie masz potrzeby rozmowy, ale nosisz w sercu ważną dla Ciebie intencję, możesz poprosić o modlitwę. Wystarczy otworzyć zakładkę „Modlitwa" i wpisać intencję, a ta zostanie natychmiast przesłana do zgromadzenia, które w danym dniu podjęło się posługi modlitewnej.

Nie są to jedyne możliwości zaangażowania się w dzieło pogotowia duchowego. Zawsze przecież możesz „stanąć po drugiej stronie" i to ty swoją modlitwą lub postem wesprzeć tę inicjatywę - posługujących kapłanów oraz dzwoniące osoby. A o tym, że ludzie naprawdę dzwonią i otrzymują wsparcie oraz pomoc, świadczą m.in. ich świadectwa:

„Bardzo dziękuję za tę piękną inicjatywę. Rozmowa z kapłanem pomogła mi w trudnych chwilach po śmierci ważnej dla mnie osoby. Dzięki tej rozmowie odnalazłam ponownie właściwe ścieżki życia wewnętrznego, zyskałam też dobre rozeznanie tego, co się działo w moim sercu. Życzę kapłanom posługującym w Pogotowiu wszelkich łask i błogosławieństw. Pamiętam w modlitwie".

„Weszłam tutaj jakiś czas temu... Byłam w kryzysie... Pomyślałam, że zamiast zrobić coś głupiego zadzwonię na pogotowie duchowe. Wiedziałam, że wtedy dyżuru nie ma kapłan z mojego rejonu. Odpowiadało mi to, bo chciałam być anonimowa, nie chciałam by padła propozycja spotkania/rozmowy. Chciałam tylko porozmawiać, odwrócić złe myśli. Rozmowa, życzliwość i chęć pomocy tego kapłana z pogotowia pomogły mi.(...) Dziękuję bardzo za pogotowie. Wiem, że w sytuacji alarmowej mogę tu zadzwonić, spotkać się realnie w moim mieście. Nie muszę iść sama ze swoim ciężarem, bo Bóg posyła mi swoich kapłanów".

Pogotowieduchowe.pl - warto dobrze zapamiętać ten adres. Być może kiedyś ktoś z nas lub bliskich nam osób będzie potrzebował takiej pomocy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Pogotowieduchowe.pl

2018-07-19 20:20

Justyna Walicka | Archidiecezja Krakowska

Wezwanie. Pogotowie rusza, choć jest nieco dziwne: lekarze bez kitli, nie dają zastrzyków, nie przepisują recept i nie zabierają do szpitala, choć zdarza się, że kierują do specjalisty. Nawet sygnał tego pogotowia jest zupełnie inny. Telefoniczny.

Pexels/pixabay.com

W tym roku minęło sześć lat od narodzin inicjatywy, której założeniem było stworzenie takiej przestrzeni, gdzie potrzebujący ludzie będą mieli bezpośredni dostęp do kapłana dokładnie wtedy, kiedy tego potrzebują. Tak powstało pogotowie duchowe, które trwa, służy i wciąż się rozwija. Jego pomysłodawcą i inicjatorem jest kapucyn br. Benedykt Pączka.

Zielona żarówka

Na stronie pogotowieduchowe.pl znajduje się mapa Polski, na której zaznaczone są ikonki żarówek - jedne mają kolor czerwony, inne zielony. Te drugie informują, gdzie w tym momencie znajduje się kapłan, który czeka na telefon. Obok mapy widnieje także lista księży, przy których również znajdziemy ikonki żarówek informujące o ich gotowości. Warto jednak pamiętać, że może zdarzyć się sytuacja, w której mimo zielonej żarówki kapłan w danej chwili nie odbierze telefonu. Należy wtedy próbować ponownie za jakiś czas albo wybrać innego kapłana z listy.

18 h na dobę 7 dni w tygodniu

Obecnie w to dzieło zaangażowanych jest 17 kapłanów (zarówno diecezjalnych jak i zakonników) pracujących nie tylko w Polsce, ale i poza granicami kraju. Traktują swoje kapłaństwo jako misję i chcą być otwarci oraz dostępni dla ludzi w praktyce. Każdy z nich dyżuruje co najmniej jeden dzień w tygodniu (na stronie można dokładnie sprawdzić kto kiedy jest dostępny, a także przeczytać krótką informację na temat księdza, z którym w danym czasie można podjąć rozmowę). Kapłani dyżurują każdego dnia tygodnia od godz. 6.00 aż do północy. Od tego roku oprócz rozmowy telefonicznej istnieje także możliwość nawiązania kontaktu mailowego. Wystarczy wysłać wiadomość na adres kaplan@pogotowieduchowe.pl, w kilku słowach przedstawić się, tak by ksiądz wiedział, do kogo kieruje odpowiedź oraz zadać pytanie bądź nakreślić problem.

Chciałam być anonimowa

Jeśli natomiast nie masz potrzeby rozmowy, ale nosisz w sercu ważną dla Ciebie intencję, możesz poprosić o modlitwę. Wystarczy otworzyć zakładkę „Modlitwa" i wpisać intencję, a ta zostanie natychmiast przesłana do zgromadzenia, które w danym dniu podjęło się posługi modlitewnej.

Nie są to jedyne możliwości zaangażowania się w dzieło pogotowia duchowego. Zawsze przecież możesz „stanąć po drugiej stronie" i to ty swoją modlitwą lub postem wesprzeć tę inicjatywę - posługujących kapłanów oraz dzwoniące osoby. A o tym, że ludzie naprawdę dzwonią i otrzymują wsparcie oraz pomoc, świadczą m.in. ich świadectwa:

„Bardzo dziękuję za tę piękną inicjatywę. Rozmowa z kapłanem pomogła mi w trudnych chwilach po śmierci ważnej dla mnie osoby. Dzięki tej rozmowie odnalazłam ponownie właściwe ścieżki życia wewnętrznego, zyskałam też dobre rozeznanie tego, co się działo w moim sercu. Życzę kapłanom posługującym w Pogotowiu wszelkich łask i błogosławieństw. Pamiętam w modlitwie".

„Weszłam tutaj jakiś czas temu... Byłam w kryzysie... Pomyślałam, że zamiast zrobić coś głupiego zadzwonię na pogotowie duchowe. Wiedziałam, że wtedy dyżuru nie ma kapłan z mojego rejonu. Odpowiadało mi to, bo chciałam być anonimowa, nie chciałam by padła propozycja spotkania/rozmowy. Chciałam tylko porozmawiać, odwrócić złe myśli. Rozmowa, życzliwość i chęć pomocy tego kapłana z pogotowia pomogły mi.(...) Dziękuję bardzo za pogotowie. Wiem, że w sytuacji alarmowej mogę tu zadzwonić, spotkać się realnie w moim mieście. Nie muszę iść sama ze swoim ciężarem, bo Bóg posyła mi swoich kapłanów".

Pogotowieduchowe.pl - warto dobrze zapamiętać ten adres. Być może kiedyś ktoś z nas lub bliskich nam osób będzie potrzebował takiej pomocy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bahrajn: rozpoczęto prace przy budowie katedry katolickiej

2018-07-19 20:54

(KAI/vaticannews.va) / Manama

W Bahrajnie rozpoczęły się prace przy budowie katedry poświęconej Matce Bożej, która stanie się sercem wspólnoty katolickiej wikariatu apostolskiego Arabii Północnej, obejmującego Kuwejt, Arabię Saudyjską, Katar i sam Bahrajn.

maxos_dim/pixabay.com

Katedra wznoszona jest 20 km od stolicy kraju - Manamy i będzie nie tylko miejscem kultu. Oprócz świątyni znajdą się tam także kuria biskupia, dom dla gości oraz centrum formacji duszpasterskiej i społecznej. Teren pod budowę obiektu ofiarował król Bahrajnu Hamad bis Isa Al Chalifa. Zakończenie prac przewidziane na 2021 rok.

Powstająca katedra, obliczona na 2 tys. wiernych, stanie się wyraźnym świadectwem obecności chrześcijan na Półwyspie Arabskim, w ogromnej większości muzułmańskim. W fundamentach budowli umieszczono kapsułę, zawierającą opis historii Kościoła katolickiego na świecie, ze szczególnym uwzględnieniem jego obecności w tym regionie, a także podstawowe informacje na temat powstającej katedry.

Dla tamtejszych katolików, w ogromnej większości migrantów, którzy na co dzień niejednokrotnie doświadczają różnego rodzaju zniewag, dyskryminacji i trudności, nowa świątynia jest powodem do dumy i radości. Oni też finansowo włączają się w jej budowę. Wspólnotę katolicką stanowią tam przede wszystkim chrześcijanie z Iraku i Iranu, a także ze Sri Lanki, Indii, Libanu i Filipin, którzy przybyli do Bahrajnu w poszukiwaniu pracy. Na duże uroczystości do katedry Matki Bożej w Bahrajnie będą przybywać także chrześcijanie z innych krajów, np. z Arabii Saudyjskiej, gdzie wyznawanie innej wiary poza islamem jest całkowicie zabronione.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem