Reklama

Anioł Portugalii i misja narodu

2017-08-16 10:23

Grzegorz Górny
Niedziela Ogólnopolska 34/2017, str. 20-21

Janusz Rosikoń
Pomnik Anioła pojawiającego się trojgu pastuszkom w Loca do Cabeco

Zanim w 1917 r. doszło do objawień maryjnych w Fatimie, Łucja, Hiacynta i Franciszek mieli rok wcześniej wizję nadprzyrodzonej istoty, która przedstawiła im się jako Anioł Portugalii. Katolicyzm naucza, że każdy człowiek powołany jest do życia wiecznego. Każdemu też Bóg posyła Anioła Stróża, aby pomagał mu to powołanie wypełniać. Jeśli takich niebiańskich opiekunów mają narody, to znaczy, że one również mają jakąś misję do spełnienia. Jest to zgodne z przekazem biblijnym – w Księdze Daniela jako anioł czuwający nad narodem wybranym pojawia się archanioł Michał.

Ponieważ miejscem akcji najdonioślejszego objawienia prywatnego w XX wieku była właśnie Portugalia, zastanówmy się przez chwilę nad misją tego kraju. Na mapie widać, że to zachodni kraniec Europy. Dalej rozpościera się już tylko Ocean Atlantycki. W czasach antycznych terytorium to stanowiło część Imperium Rzymskiego. Chrześcijaństwo pojawiło się tam w pierwszych wiekach po Chrystusie. W VIII stuleciu kraj, podobnie jak cały Półwysep Iberyjski, został podbity przez najeźdźców z Afryki Północnej – muzułmańskich Maurów.

Przez kolejne wieki chrześcijańscy rycerze toczyli walkę o wyzwolenie Portugalii. Udało się to w 1139 r., gdy Alfons I Zdobywca pokonał muzułmanów w bitwie pod Ourique. Zwycięzca został pierwszym koronowanym władcą kraju. Król jako wotum wdzięczności zbudował w Alcobaça potężny kościół i klasztor ku czci Najświętszej Maryi Panny, gdzie wkrótce osiedliło się ponad 1000 cystersów.

Reklama

Męstwu Portugalczyków na polach bitew nie ustępowała jedynie ich żarliwość religijna. W czasie gdy prawosławny Wschód i katolicki Zachód toczyły zacięte polemiki o pochodzenie Ducha Świętego, królowa Izabela pod wpływem franciszkanów na początku XIV wieku ogłosiła swe państwo Imperium Ducha Świętego. W kraju rozwinął się niespotykany nigdzie w Europie kult Trzeciej Osoby Trójcy Świętej.

Pod koniec XIV stulecia Portugalię najechali Hiszpanie, którzy zgłosili pretensje do tronu w Lizbonie. Obrońcy prosili o pomoc Matkę Bożą i – mimo przewagi liczebnej przeciwnika – w 1385 r. zwyciężyli w bitwie pod Aljubarrota. Znów powstał pomnik wdzięczności za uratowanie kraju – zespół klasztorny w Batalha, ufundowany przez króla Jana I Wielkiego i przekazany dominikanom.

Położenie geograficzne Portugalii sprawiło, że historia tego państwa związana jest nierozerwalnie z dalekimi wyprawami oceanicznymi i wielkimi odkryciami geograficznymi. Podbój zamorskich krain, odbywający się pod sztandarami Ducha Świętego, łączył się z pragnieniem ewangelizacji i pozyskiwaniem dla Kościoła egzotycznych ludów. W ten sposób narodził się specyficzny portugalski mesjanizm, wyznaczający temu narodowi szczególne miejsce w Bożym planie zbawienia. Największy portugalski poeta Luís V az de Camoes w swych „Luzjadach” pisał wprost, że Lizbona z woli Niebios stanie się nowym Rzymem.

W XIV wieku król Don Dinis przyjął pod swą opiekę zakon templariuszy, rozwiązany i prześladowany w całej Europie. Za zgodą papieża zmienił jedynie nazwę zgromadzenia na Zakon Chrystusowy. Główną siedzibą wielkiego mistrza zostało miasto Tomar. Charyzmatem mnichów-rycerzy stały się najpierw obrona południowych granic przed Maurami, a następnie niesienie Ewangelii na inne kontynenty. Charakterystyczne krzyże templariuszy, znane z krucjat do Ziemi Świętej, zostały przeniesione na żagle portugalskich galeonów.

W XV wieku wielkim mistrzem zakonu „rycerzy morskich” został Henryk Żeglarz, który założył pierwszą akademię morską na świecie, organizował wyprawy wzdłuż zachodnich wybrzeży Afryki oraz tworzył portugalskie imperium kolonialne. Do historii przeszli wielcy podróżnicy: Vasco da Gama – odkrywca drogi morskiej do Indii czy Pedro Cabral – odkrywca Brazylii.

W 1646 r. król Jan IV Odnowiciel wraz ze wszystkimi swoimi poddanymi ogłosił Matkę Bożą Niepokalaną – Królową i Patronką Portugalii. Od tej pory monarchowie w Lizbonie nie nosili już korony. To insygnium władzy zarezerwowane zostało jedynie dla Maryi Dziewicy.

W XVIII wieku Portugalia uchodziła za jeden z najbardziej gorliwych religijnie krajów Europy. Według spisu powszechnego z 1750 r., na 3 mln mieszkańców przypadało ponad 200 tys. zakonników i zakonnic żyjących w 538 klasztorach. W tym samym stuleciu zaczęły się jednak procesy laicyzacyjne, których twarzą stał się oświeceniowy premier – markiz de Pombal. W XIX wieku katolicki charakter państwa został podważony, głównie za sprawą lóż wolnomularskich. Masoneria dążyła do obalenia starego porządku społecznego, którego głównym filarem był dla niej katolicyzm. Udało się to w 1910 r. wraz ze zwycięstwem rewolucji i obaleniem monarchii. Rozpoczął się okres prześladowania Kościoła.

W takim właśnie czasie doszło do objawień w Fatimie. Portugalia stała się państwem, z którego wyszło najważniejsze orędzie maryjne w XX wieku. Kraj ten – w jednej z tajemnic fatimskich – otrzymał od Matki Bożej zastanawiającą obietnicę: „W Portugalii zawsze zachowany będzie dogmat wiary...”. Być może więc w trudnych czasach, które nadejdą, katolicy na świecie będą mieli pewien punkt orientacyjny...

Tagi:
Fatima 100‑lecie objawień fatimskich dzieci fatimskie

Kostaryka: peregrynacja relikwii świętych pastuszków z Fatimy

2018-07-06 08:06

mz (KAI/FLEP) / San José

Tysiące wiernych z całej Kostaryki biorą udział w peregrynacji relikwii świętych Hiacynty i Franciszka Marto - pastuszków z Fatimy, którym w 1917 objawiła się tam Matka Boża. Władze fatimskiego sanktuarium Matki Bożej Różańcowej podały, że inicjatorem pielgrzymki odbywającej się na terenie stołecznej metropolii San José, obejmującej cały kraj, jest miejscowy arcybiskup José Rafael Quirós.

Archiwum sanktuarium w Fatimie
Dzieci fatimskie, którym objawiła się Matka Boża – Hiacynta, Łucja i Franciszek

Relikwie obojga świętych pastuszków towarzyszą figurze Pani Fatimskiej pielgrzymującej obecnie po parafiach. Rozpoczęła się ona w parafii św. Wincentego Ferreriusza w Moravii na terenie stołecznej prowincji San José. "Wielu wiernych oddaje cześć relikwiom, które przyjmują w prosty, ale bardzo bardzo emocjonalny sposób, nie tylko dlatego, że są to relikwie dzieci, ale dlatego, że były to święte dzieci, których świadectwo wszyscy chcieliby naśladować" – powiedział Ricardo Casimiro, działacz katolicki, który dostarczył relikwie z Fatimy do Kostaryki.

Do Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w Fatimie napływają liczne prośby z całego świata o przekazanie relikwii św. Franciszka i Hiacynty Marto. Siostra Angela Coelho z fatimskiego sanktuarium oświadczyła, że liczba takich próśb znacznie wzrosła w ostatnich miesiącach. Dodała, że tylko między majem a grudniem ub.r. pozytywnie rozpatrzono 400 tego rodzaju zgłoszeń.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dziewczynka, która oddała się Bogu

2014-07-16 09:03

Marek P. Tomaszewski
Niedziela Ogólnopolska 29/2014, str. 18-19

ARCHIWUM AUTORA
María del Carmen z rodzicami

Był to poranek, dnia 6 kwietnia 1939 r. W hiszpańskim mieście San Sebastian dziewczynka o imieniu María del Carmen wraz ze swoją babcią i bratem zmierzała właśnie na nabożeństwo Wielkiego Czwartku do parafii Dobrego Pasterza. Rekolekcje wielkopostne, które dopiero co odprawiła w szkole, przygotowały ją do przeżycia obchodów Triduum Paschalnego w sposób szczególny. W jej sercu pulsowała miłość do Jezusa, który oddał swe życie dla naszego zbawienia, i czuła silne pragnienie odpowiedzenia na Jego miłość oddaniem samej siebie aż po całkowite poświęcenie swego życia.

W ten Wielki Czwartek dziewczynka szła bardzo zamyślona. Był to przecież dzień, w którym Pan Jezus, ustanawiając Eucharystię, oddał się nam całkowicie i nieodwołalnie. Zupełnie niespodziewanie, przed wejściem do kościoła, María del Carmen zapytała: „Babciu, mogę oddać się Bogu?”. Babcia odpowiedziała: „Tak, oddaj się”, po czym zapytała dziewczynkę i jej brata – Julia, czy chcą się wyspowiadać. Julio skorzystał z tej propozycji, a María del Carmen nie potrzebowała spowiedzi w tym momencie. W krótkim czasie w trójkę zbliżyli się do ołtarza, by uklęknąć i przyjąć Komunię św.

Następnie wrócili do ławki. Dziewczynka była tak niezwykle skupiona i uduchowiona, że jej babci wydawało się, iż niosą ją aniołowie. Już na miejscu włożyła głowę pomiędzy ręce i dłuższą chwilę klęczała, czyniąc dziękczynienie. Babcia pomyślała wtedy: „Ta dziewczynka mogłaby być drugą Małą Świętą Teresą”. Gdy wychodzili z kościoła, radosny wygląd małej zdradzał coś nadnaturalnego, jednak babcia nie odważyła się o nic zapytać, gdyż dziewczynka była tak bardzo zamknięta w sobie. María del Carmen natomiast spytała: „Babciu, co to znaczy oddać się?”. Babcia wytłumaczyła: „Oddać się to znaczy całkowicie powierzyć swoje życie Bogu i być całą Jego”. Później dziewczynka już nigdy z nikim nie rozmawiała o oddaniu się.

Tego samego dnia, po akcie nadzwyczajnej pobożności dziecka, nastąpił inny zaskakujący czyn, który zdawał się nie być zgodny z tą żarliwością. Dziewczynka radośnie i z prostotą powiedziała: „Babciu, kupmy ciastka dla wszystkich”. Właśnie przechodzili obok cukierni. Babcia pomyślała: „Ach, to tylko małe dziecko, nie jest aniołem ani świętą Teresą”.

Wkrótce María del Carmen zachorowała, bardzo cierpiała i niedługo potem zmarła z uśmiechem na ustach. Po śmierci dziewczynki wyjęto jej „rzeczy sumienia”, które miała schowane w swojej szkolnej torbie. Po złamaniu wielu laków, którymi zapieczętowała sprawy najbardziej prywatne, w dzienniczku – niemalże czystym – znaleziono tę jedną, wyjątkową stronę... Tam był jej najskrytszy sekret: „Oddałam się w parafii Dobrego Pasterza, 6 kwietnia 1939”. W hiszpańskim oryginale: „Me entregué”; w rzeczywistości napisała „Me entrege”, z dziecięcym błędem ortograficznym. Jest to świadectwo jedyne, jednakże o niezwykłym znaczeniu, w świetle którego należy odczytać całą tajemnicę pięknego i krótkiego życia Maríi del Carmen González-Valerio y Sáenz de Heredia, nazywanej w rodzinie zdrobniałym imieniem Mari Carmen.

Przed narodzinami...

Tak jak życie każdego człowieka, również życie Maríi del Carmen rozpoczęło się w momencie poczęcia. U tej dziewczynki jest to jednak widoczne w sposób szczególniejszy. Jej mama bowiem, będąc w stanie błogosławionym, od początku miała przeczucie, że jej poczęte dziecko jest dziewczynką. 16 lipca 1929 r., czyli osiem miesięcy przed narodzinami dziecka, u stóp ołtarza Matki Bożej z Góry Karmel w Palavea prosiła najlepszą z Matek, by opiekowała się jej maleńką dziewczynką zarówno teraz, przed narodzeniem, jak i podczas całego jej dalszego życia na ziemi. Zawierzając ją Królowej Nieba, błagała, by Ona udzieliła jej córeczce nie skarbów tego świata, lecz bogactw niebiańskich, nie powodzenia w tym życiu, talentów czy urody, lecz przede wszystkim łaski doskonałej czystości, by nigdy grzechem nie zabrudziła niewinności chrzcielnej.

Pełna Ducha Świętego

María del Carmen urodziła się 14 marca 1930 r. w Madrycie (Hiszpania), jako druga z pięciorga rodzeństwa. Z powodu zagrożenia utraty życia została ochrzczona kilka godzin po narodzinach. Otrzymała imiona María del Carmen del Sagrado Corazón de Jesús Sofía Matilde (Maria z Góry Karmel od Najświętszego Serca Jezusa Zofia Matylda). Poprzez chrzest Pan Jezus sam oddał się jej, pragnąc być dla niej i z nią. Udzielił jej po raz pierwszy Ducha Świętego, obdarzając tym samym bogactwem Jego darów –

choć na razie tylko w stopniu początkowym. Pełnię swych darów Duch Święty wylał na dziewczynkę dopiero w sakramencie bierzmowania, który przyjęła w wieku dwóch lat, dnia 16 kwietnia 1932 r. W sakramencie tym otrzymała łaskę Pięćdziesiątnicy – pełnię Ducha Świętego. Mógł więc po kilku latach pewien kapłan, po wyspowiadaniu wszystkich uczennic podczas rekolekcji szkolnych, powiedzieć o Maríi del Carmen: „Ta dziewczynka jest pełna Ducha Świętego”. W zdaniu tym zawarł uznanie nie tyle dla samej dziewczynki, ile dla cudownych dzieł zdziałanych przez Ducha Świętego w jej życiu.

Heroizm czystości

Wydaje się, zapewne słusznie, że te cudowne dzieła zdziałane przez Ducha Świętego w życiu Maríi del Carmen są pokłosiem modlitw jej mamy, która przed narodzeniem zawierzała ją Maryi. Wśród najszlachetniejszych cech, które wyróżniały dziewczynkę, było umiłowanie przez nią cnoty czystości i skromności w ubiorze. Warto tu zaznaczyć, że mama nie zawsze zgadzała się ze swoją córeczką, jeśli chodziło o skromność ubiorów. Po powrocie z jednej z podróży podarowała jej strój plażowy, który wydawał się wystarczająco skromny dla pięciolatki. Składał się z bluzki bez rękawów i luźnych, długich do kostek spodni. Mama ubrała córkę w ten strój i postawiła ją przed lustrem, mówiąc: „Widzisz, Marío Carmen, jesteś przepiękna!”. Ona jednak, patrząc na siebie, powiedziała: „Może, ale ja tak nie pójdę na plażę”. Zdziwiona mama spytała: „Dlaczego nie? W tym jest ci dobrze!”. Dziewczynka odparła stanowczo: „Mamusiu, spodnie są tylko dla chłopców, a dziewczynki nie powinny się w nie ubierać”. Trzeba było do spodni dodać spódniczkę zakrywającą kolana i kamizelkę z długimi rękawami. Nieważne było to, że tak ubrana nie będzie mogła bawić się na plaży. Ona, mała dziewczynka, chciała zachować skromność tam, gdzie wielu ją traci. Nawet na plażę poszła wtedy wbrew swej woli i nie przestawała popłakiwać. Cierpienie sprawiał jej widok półnagich ludzi. Dlatego babcia zdecydowała, że więcej nie pójdzie z nią nad wodę. Gdy rodzeństwo bawiło się na plaży, ona zostawała sama w domu i oglądała obrazki ze świętymi.

Miłujcie się wzajemnie!

Całe życie Maríi del Carmen można streścić tymi właśnie słowami, wypowiedzianymi przez nią tuż przed śmiercią do swoich bliskich: „!Amaos los unos a los otros!” – „Miłujcie się wzajemnie!”. Ostatnie niecałe trzy miesiące jej życia stały się szczególną pieśnią miłości – miłości zwłaszcza nieprzyjaciół. Miłość była bowiem drugą niezwykle ważną cechą charakteryzującą jej życie. Praktykowała ją nie tylko w stosunku do najbliższych, lecz także do obcych, a przede wszystkim oddając siebie samą w całkowitym darze Bogu za ocalenie tych, którzy zabili jej ojca podczas trwającej wówczas hiszpańskiej wojny domowej. Modliła się zwłaszcza za nawrócenie prezydenta Republiki – masona Manuela Azany, którego utożsamiała ze źródłem wszelkiego zła we współczesnej jej Hiszpanii. Wyprosiła mu powrót do wiary, jako że nawrócił się na łożu śmierci.

Jak to już było wspomniane, Pan Bóg przyjął ofiarę z jej życia w Wielki Czwartek 6 kwietnia 1939 r. W ogromnych cierpieniach, spowodowanych okrutną, śmiertelną chorobą, wykazywała wielką cierpliwość i wspaniałomyślność. Zmarła 17 lipca 1939 r., po kilku miesiącach największych cierpień. Miała 9 lat i już prowadziła wielkie życie nadprzyrodzone.

Ku chwale ołtarzy

Jej proces beatyfikacyjny rozpoczął się w Madrycie 11 lipca 1961 r. Ojciec Święty Jan Paweł II w dniu 12 stycznia 1996 r. ogłosił Maríę del Carmen czcigodną służebnicą Bożą, aprobując kanonicznie heroiczność jej cnót. Teraz, by mogła zostać beatyfikowana, konieczny jest tylko ewidentny cud wyproszony za jej wstawiennictwem.

Za przyczyną służebnicy Bożej Maríi del Carmen González-Valerio y Sáenz de Heredia prośmy, aby dzieci wzrastające w naszych polskich rodzinach znajdowały dogodne warunki do postępowania w czystości, wierze i miłości aż do chrześcijańskiego heroizmu.

Kontakt z Biurem Postulacji Służebnicy Bożej Maríi del Carmen: Asociación de Amigos de la Causa de Beatificación de Maríi Carmen González-Valerio, Calle Sagasta 28-2 28004 Madrid, Hiszpania

Strona internetowa: http://www.maricarmengv.info

Modlitwa za wstawiennictwem sł. B. Maríi del Carmen (do prywatnego odmawiania):

Jezu, który powiedziałeś: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie”, który jesteś „Kwiatem polnym i Lilią dolin”, który zechciałeś natchnąć duszę Maríi del Carmen cnotą niewinności i pragnieniem pójścia do Nieba przed zabrudzeniem się grzechem; przez tę heroiczną miłość, z jaką pośród największych cierpień podtrzymała ofiarę ze swego życia, prosimy Cię, byś przez jej wstawiennictwo wzbudził w domach chrześcijańskich legion czystych dusz idących jej śladami i jeśli jest Twoją wolą uczcić ją na ziemi, udziel nam łask, o które Cię prosimy przez jej wstawiennictwo. Amen.

Czytelnikom polecamy wydaną w Bibliotece “Niedzieli”: książkę Marka Pawła Tomaszewskiego “Mari Carmen. W drodze ku chwale ołtarzy”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Wrocławskie małżeństwa z Equipes Notre-Dame już w Fatimie!

2018-07-18 17:52

Małgorzata Trawka

Wrocławskie małżeństwa z Equipes Notre-Dame już w Fatimie! Uczestniczą w Zgromadzeniu Światowym Ruchu END, które odbywa się raz na sześć lat i jest największym zgromadzeniem małżeństw na świecie.

Dariusz Pachucy

To niezwykłe spotkanie rozpoczęło się w poniedziałkowy wieczór piękną ceremonią otwarcia, podczas której dokonano prezentacji ekip z różnych części świata. We wtorek małżonkowie mieli możliwość wziąć udział w wielu konferencjach, zajęciach w grupach, uczestniczyć w Eucharystii i wspólnych modlitwach. Zgromadzeniu towarzyszy szereg dodatkowych wydarzeń kulturalnych, jak chociażby musicale. Małżeństwa z Wrocławia współtworzyły polskie stoisko, m. in. budując Wawel w 3D.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem