Reklama

Szkoła Wyższa Zarządzania i Ekonomii

Misyjne koncerty z „Niedzielą”

2017-08-16 13:36

Anna Głos
Edycja toruńska 34/2017, str. 1-5

Anna Głos

„Głos z Torunia” – toruńska edycja Tygodnika Katolickiego „Niedziela” – przygotował dla czytelników 2 koncerty świeckiej misjonarki Katarzyny Chęsy, która od 13 lat pracuje w Karagandzie w Kazachstanie

Pochodząca z Torunia misjonarka jest absolwentką Wydziału Wokalnego Akademii Muzycznej w Bydgoszczy. W Karagandzie jest odpowiedzialna za organizację życia muzycznego tamtejszej katedry katolickiej. Organizuje koncerty, zaprasza artystów, sama również koncertuje, dzięki czemu przychodzą do kościoła ludzie innych wyznań, ale też niewierzący. Koncerty mają charakter ewangelizacyjny, bo usuwają lęk w ludziach przed wejściem w progi kościoła, a dla wielu są pretekstem do przyjścia i przyjrzenia się katolikom. Kazachstan to kraj muzułmański, w którym tylko niecały procent ludności wyznaje katolicyzm.

Grudziądz

W święto Przemienienia Pańskiego 6 sierpnia na zaproszenie proboszcza ks. kan. Dariusza Kunickiego Katarzyna Chęsy wystąpiła w bazylice pw. św. Mikołaja w Grudziądzu z recitalem piosenek z repertuaru Anny German i klasycznymi kompozycjami o charakterze maryjnym. Podczas koncertu podzieliła się ciekawymi informacjami na temat pracy misyjnej i sytuacji Kościoła katolickiego w Kazachstanie. Oprócz piosenek Anny German zaśpiewała również pieśni „Ave Maria” Franciszka Schuberta, Jana Sebastiana Bacha oraz Władymira Wawiłowa (rozpowszechnione jako kompozycja Giulia Cacciniego). Jak podkreśliła artystka, jest to jej forma modlitwy za misje i ludzi z krajów misyjnych, jak Kazachstan. – Chciałabym prosić, żebyście pomogli nam zdobywać serca ludzi, którzy nie wierzą w Chrystusa. Tak bardzo potrzebna jest nam wasza modlitwa. Tam inaczej się oddycha. Polacy nawet nie wyobrażają sobie, co to znaczy niewierzący kraj, gdzie nie ma miast z kilkoma kościołami, jak tutaj, a ludzie kilometrami idą, żeby spotkać księdza. Dobrze jest, gdy chociaż szukają, ale niestety mnóstwo jest takich, którzy nie szukają Boga – podkreślała misjonarka.

Reklama

Koncert został przyjęty bardzo ciepło; publiczność nagrodziła solistkę burzliwymi oklaskami oraz owacją na stojąco, a śpiewająca misjonarka odwdzięczyła się kilkoma bisami. Na zakończenie proboszcz podarował jej pamiątkowy album o bazylice kolegiackiej i zaprosił na kolejny koncert do Grudziądza.

Kowalewo Pomorskie

Podobny koncert odbył się 30 lipca podczas festynu odpustowego w Kowalewie Pomorskim na zaproszenie proboszcza parafii pw. św. Mikołaja ks. kan. Piotra Igielskiego. Jak zawsze piosenki Anny German „Człowieczy los”, „Dziękuję, mamo” i „Tańczące Eurydyki”, wzbudziły zachwyt publiczności, która nuciła je wspólnie z wokalistką. Głos Katarzyny Chęsy niezmiennie wzbudza zachwyt słuchaczy, a jej świadectwo o głoszeniu Chrystusa w kraju niechrześcijańskim, gdzie panująca do niedawna ideologia komunistyczna pozbawiła wielu ludzi wiary, choć nie zdołała wykorzenić z ich umysłów tęsknoty za Bogiem, przypomina, że wszyscy jesteśmy Kościołem misyjnym, czyli posłanym, aby głosić Chrystusa aż po krańce ziemi (por. Iz 49, 6). Każdy człowiek zasługuje na to, by mógł poznać Chrystusa i mieć szansę na życie wieczne, na podjęcie decyzji i dokonanie wyboru: którą drogą będę kroczyć dalej. Ojciec Święty Franciszek tak scharakteryzował apostolstwo chrześcijanina: „Apostoł to człowiek posłany, aby czegoś dokonał. To mocne słowo, a apostołowie zostali wybrani, powołani i posłani przez Jezusa, aby kontynuować Jego dzieło – to znaczy, aby modlili się i głosili Ewangelię”.

Tagi:
koncert

Śpiewajmy i grajmy Dzieciątku Małemu

2018-02-06 11:56

Janina Chyra

W niedzielę 28 stycznia br. w kościele pw. Świętej Rodziny w Pankach odbył się V Rodzinny Koncert Kolęd. Rodzinne śpiewanie kolęd stało się już wspaniałą tradycją w naszym kościele. Kolędy to nasz wielki skarb, znamy i śpiewamy ich dużo.

Janina Chyra

W zimowy wieczór, gdy za oknami biało, w kościele błyszczą światła choinek, rozbrzmiewają kolędy i rozgrzewają serca zgromadzonych parafian. Scenariusz koncertu opracowała p. Beata Krawczyk, oprawę muzyczną i oświetlenie przygotował p. Mariusz Matyja. Koncert prowadziły Oliwia Bujak, Julia Pisarek, Kinga Gruca, Patrycja Gruca- każdy z utworów został zapowiedziany, każdy z wykonawców przedstawiony słuchaczom. Słuchaliśmy kolęd i pastorałek, tych znanych i popularnych oraz nowych - rzadziej śpiewanych, pięknie wykonanych przez dzieci, młodzież oraz zespoły rodzinne.

Zobacz zdjęcia: Śpiewajmy i grajmy Dzieciątku Małemu

Nina Ługowska w kolędzie „Z wysokiego nieba” zapowiada, że ktoś nadchodzi tu i bardzo ważne, żeby miejsce przygotować mu. Aby się ziemia stała niebem, aby Bóg narodzić się mógł. Daria Matyja ze swoim tatą Mariuszem pytali: „Mario czy ty wiesz”, kim okaże się twój syn. Czy ty wiesz, że to właśnie on pokona grzech i śmierć? Ewelina Mizera w kolędzie „Dlaczego dzisiaj wśród nocy dnieje” odpowiadała : Chrystus nam się narodził, aby nas od piekła oswobodził. Lena Gruca i Dominika Krawczyk pięknie zaśpiewały kolędy „Złota Jerozolima” i „Gdy śliczna panna”. Wysłuchaliśmy popularnych kolęd – „W żłobie leży”, „Jezus malusieńki”, „Przybieżeli do Betlejem”, „Anioł pasterzom mówił” wykonanych przez zespoły rodzinne Miśtali, Mann i Łukasza Ogórka. Malutka 6-letnia Marcelinka Król zagrała na skrzypcach kołysankę dla Jezusa – „Lulajże Jezuniu”. „Cicho, cicho pastuszkowie”, bo dziecina święta śpi – śpiewała Jezusowi Martyna Serweta.

Liryczną kołysankę „Teraz śpij dziecino mała” wykonała Paulina Myślińska a pastorałkę „Zaśnij dziecino” – Krzysztof Sroka. Brawurowe wykonanie kolęd „Pasterze mili” oraz „Tryumfy króla niebieskiego” przez rodzinę Janików i Sroków rozgrzało wszystkich słuchaczy. Wieczór kolęd zakończyła Oliwia Pilarz kolędą „Maleńki Jezu”. Oliwia śpiewała: Maleńki Jezu zostań tu, zamieszkaj w każdym z nas. Niech w naszych sercach żyje Bóg, na zawsze w każdy czas.

Każdy występ został nagrodzony przez zgromadzonych widzów gromkimi brawami. Wszyscy wykonawcy oraz organizatorzy otrzymali pamiątkowe dyplomy oraz ikonki św. Rodziny, które wręczyli im ks. proboszcz Eugeniusz Sikorski i ks. prefekt Dawid Kowalewski. Na zakończenie koncertu wszyscy zebrani odśpiewali ostatnią zwrotkę kolędy „Bóg się rodzi”. W latach okupacji hitlerowskiej zabronione było śpiewanie hymnu "Jeszcze Polska nie zginęła". W okresie Bożego Narodzenia śpiewano ze łzami w oczach, jako hymn polski właśnie tę ostatnią zwrotkę – Podnieś rękę Boże Dziecię, błogosław Ojczyznę miłą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Wielki Post z ks. Dolindo

2018-02-19 17:34

Agnieszka Bugała

Autorka bestselleru pt. „Jezu, Ty się tym zajmij! o. Dolindo Ruotolo. Życie i cuda” Joanna Bątkiewicz-Brożek nie zawiodła i na Wielki Post przygotowała prawdziwą perłę: rozważania drogi krzyżowej z ks. Dolindo. Książka powstała na podstawie przekładu nieznanych w Polsce, włoskich dzieł Padre z Neapolu, czerpie z zapisków jego lokucji wewnętrznych.


Autorka w kilku miejscach podkreśla zgodność przekazu ks. Dolindo z wizjami bł. Katarzyny Emmerich, niemieckiej stygmatyczki i wizjonerki, której w mistycznych widzeniach dane było uczestniczyć w bolesnej Męce Jezusa Chrystusa – ks. Dolindo w trakcie rozmów z Matką Bożą otrzymywał takie zapewnienie.

W życiu ks. Dolino umiłowanie Jezusowego Krzyża nie było literalnym wyznaniem, ale rzeczywistym podążaniem za Mistrzem, w Jego upokorzeniu, odrzuceniu i doświadczeniu pogardy, również od ludzi Kościoła. Fizyczne i duchowe cierpienia własne ks. Dolindo łączył z brutalnym ukrzyżowaniem Jezusa, podkreślając jednak miłość Pana i przebaczenie płynące dla oprawców z Krzyża. Rozważania Drogi Krzyżowej z ks. Dolindo są dla tych, którzy w ciszy (najlepiej przed Najświętszym Sakramentem) chcą podążać za Chrystusem w Jego Męce i adorować sercem Tego, który oddał za nas życie.

Książka wpisuje się w wielkopostną akcję „Niedzieli” pod hasłem „Odejdź od ekranu, idź się pokaż Panu!”. Idź, stań przed nim z Drogą Krzyżową wg ks. Dolindo i zanurz się w adoracji Jego Męki.

Przeczytaj także: Odejdź od ekranu, idź się pokaż PANU!
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Upór, pycha, samowystarczalność to przeszkody, które człowiek stawia Panu Bogu

2018-02-22 16:48

RV / Ariccia (KAI)

Dziś piąty dzień rekolekcji, które papież Franciszek wraz ze swoimi współpracownikami odprawia w domu ojców paulistów w Aricci pod Rzymem. Wczoraj po południu wysłuchali siódmej medytacji przygotowanej przez ks. Josè Tolentino Mendonҫa. Kontynuując temat pragnienia, podkreślił, że to nasze duchowe ubóstwo jest miejscem szczególnej troski Jezusa, a wielką przeszkodą stawianą przez człowieka Bogu nie jest nasza słabość, ale upór i samowystarczalność.

Foto Vatican Media

Papieski rekolekcjonista przestrzegł, że Kościół nie może się izolować, ale powinien się uczyć, być ciągle w drodze. Istnieje bowiem ryzyko, że innym będzie wyznaczał trudną drogę do pokonania, a sam pozostanie w miejscu. Trzeba być uważnym, aby ten stan siedzenia nie stał się stanem duchowym, wewnętrzną atrofią.

Dlatego nasze życie duchowe powinniśmy przeżywać we wspólnocie, a studnią, z której będziemy czerpać, jest konkretne życie wewnętrzne, zranione przez różne przeżycia i braki.

„Człowieczeństwo, nasze i innych, które staramy się przyjąć i przygarnąć, jest człowieczeństwem, które Jezus naprawdę obejmuje, ponieważ z miłością pochyla się nad naszą rzeczywistością, nad naszym idealnym obrazem samych siebie, który sami sobie tworzymy. Tajemnica Wcielenia Syna Bożego ukazuje nam nieideologiczną, konkretną wizję życia” – powiedział ks. Tolentino.

Pogłębiając temat pragnienia, ks. Tolentino zauważył, iż dzięki niemu stajemy się bardziej ludzcy, a ono samo pomaga nam budować życie „duchowego dojrzewania”. Pomaga nam wyzbyć się wyobrażeń o rzeczach idealnych oraz błędnego postrzegania rzeczywistości.

„Wielką przeszkodą, jaką stawiamy Panu Bogu nie jest kruchość czy niemoc, ale upór i sztywność. Nie słabość i uniżenie, ale przeciwnie: pycha, samowystarczalność i samousprawiedliwienie, izolacja, przemoc, psychoza władzy. Siła, której naprawdę potrzebujemy, łaska, która jest nam niezbędna, nie jest nasza, ale Chrystusa” – powiedział papieski rekolekcjonista.

Natomiast w dzisiejszej porannej medytacji papieski rekolekcjonista odwołał się do przypowieści o synu marnotrawnym. Zaznaczył, iż jednym z wielkich niebezpieczeństw na drodze duchowej jest postrzeganie rzeczywistości poprzez własne „ja”, jakby ono było początkiem i końcem wszystkiego. Ukazuje ona także trudności w relacjach z innymi oraz delikatność braterskich więzów.

„Tak naprawdę nie nosimy w naszym wnętrzu tylko rzeczy dobrych, zharmonizowanych, jasnych. Nosimy w sobie wiele rzeczy niejasnych, niewyjaśnionych, wręcz patologicznych, niezliczone ilości nici do połączenia, jesteśmy małostkowi. Są w nas strefy cierpienia, miejsca, które wymagają pojednania, pamięć, którą trzeba pozostawić Bogu do uleczenia” – stwierdził portugalski kapłan.

Zdaniem ks. Tolentino nasze czasy są zdominowane przez „dryfujące pragnienia”, które wzbudzają w nas łatwy osąd, niezadowolenie, hedonizm. A to prowadzi do konsumizmu, który sprawia, że czujemy się zadowoleni, pełni. Ale ta sytość, którą otrzymujemy dzięki konsumizmowi, jest więzieniem pragnienia.

Kontynuując interpretację przypowieści o synu marnotrawnym, portugalski kapłan zauważył, że pragnienie wolności, które miał młodszy syn, doprowadziło go do „błędnych kroków”, natomiast jego starszy brat miał „chore oczekiwania”.

„To są te same «chore oczekiwania», które z taką łatwością przenikają i nas: trudność w braterskim życiu, roszczenie sobie prawa do wpływania na decyzje ojca, brak radości z dobra czynionego przez drugiego. Wszystko to stwarza w nim ukryty resentyment i niezdolność wejścia w logikę miłosierdzia” – mówił ks. Tolentino.

Papieski rekolekcjonista zwrócił następnie uwagę na inne niebezpieczeństwo, o którym mówi przypowieść. Jest nim zazdrość, która jest patologią pragnienia, brakiem miłości, bezpłodnym i nieszczęśliwym roszczeniem. Jej przeciwieństwem jest wdzięczność, „która tworzy i przebudowuje świat”.

Przeciwieństwem zachowań braci jest postawa Ojca, pełnego miłosierdzia. Nie jest ono czymś, na co zasłużyliśmy, ale jest współczuciem, dobrem, przebaczeniem; jest „dawaniem bardziej, więcej, jest wychodzeniem ponad”; jest nadmiarem miłości, która leczy rany. Wiara w Boga jest więc wiarą w miłosierdzie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem