historia w kolorach

Twój Żołnierz

Mały żołnierz

Zobacz

co powie ciocia Ewa?

Jesteś bohaterem

Przekonaj się, że jesteś bohaterem

Zobacz
Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.
Zamknij
Film Dwie Korony

Polskie duszpasterstwo w Katalonii

2017-08-30 12:21

Leszek Wątróbski

Bazylika Sagrada Família

Polub nas na Facebooku!

LESZEK WĄTRÓBSKI: – Jak Ksiądz trafił do Hiszpanii?

KS. ANDRZEJ GLANC TCHR: – Po zakończeniu pracy jako rektor w seminarium naszego zgromadzenia w Poznaniu trafiłem do Alcalá de Henares koło Madrytu, gdzie znajdowała się pierwsza i jedyna placówka chrystusowców w Hiszpanii. Wcześniej, w roku 1995, ks. Tomasz Porzycki TChr – pracujący wśród Polaków w Alcalá de Henares na podstawie adresów uzyskanych w konsulacie RP w Barcelonie zaprosił rodaków na Mszę św. do parafii Sant Felix, gdzie znajduje się kaplica Matki Bożej Częstochowskiej. Na nabożeństwo wielkanocne przyszła wówczas blisko 30-osobowa grupa naszych rodaków z okolicy. Kolejne polskie nabożeństwo wielkanocne zostało odprawione dopiero w roku 1998 z inicjatywy ks. Artura Migasa z Alcalá de Henares w kościele św. Feliksa Afrykańskiego. Za pozwoleniem tamtejszej kurii biskupiej od jesieni tego samego roku już co miesiąc odprawiano tam polskie nabożeństwo, na które z Alcalá dojeżdżał ks. Migasa – późniejszy stały duszpasterz Polaków. Potem na polskie nabożeństwa dojeżdżali raz w miesiącu chrystusowcy z Alcalá. W czasie wakacji 2001 r. w diecezji Barcelona podjął pracę ks. Wiesław Bernat i to jemu ksiądz biskup powierzył duszpasterską opiekę nad Polakami w Barcelonie – stolicy Katalonii.

– Kolejnym duszpasterzem polonijnym w Alcalá był Ksiądz...

Reklama

– Przybyłem tam w Wielką Środę 2006 r. Początkowo zamieszkałem przy parafii Purissima Concepció i dojeżdżałem do parafii Sant Jaume. W sali zaś Stowarzyszenia Kulturalnego Katalońsko-Polskiego, także w Barcelonie, przygotowywałem dzieci do I Komunii św. Od września tego samego roku objąłem obowiązki wikariusza w parafii Santa Eulalia w L’Hospitalet de Llobregat, gdzie nadal pracuję.

– Dziś pracuje Ksiądz w duszpasterstwie polonijnym i hiszpańskim...

– Raczej katalońskim. Zacznijmy jednak od pracy duszpasterskiej z naszymi rodakami. Otóż Barcelona i jej okolice są miejscem, gdzie Polacy mieszkają stosunkowo niedawno. Są to głównie ludzie, którzy trafili tu do pracy sezonowej na kontrakty przy zbiorze truskawek. Dziś polskie nabożeństwa w Katalonii odprawiane są na stałe w dwóch kościołach: w Barcelonie i L’Hospitalet de Llobregat, gdzie jestem wikariuszem. Tam, na nabożeństwach polskich, jesteśmy z rodakami z okolicy jedynie gośćmi. Kiedy więc chcemy zorganizować nasze obrzędy Wielkiego Tygodnia czy Pasterkę, musimy dostosować się czasowo do tamtejszych wiernych. Nie ma więc np. możliwości odprawienia Pasterki o północy, bo wtedy modlą się Katalończycy. Odprawiam więc polskie nabożeństwo wcześniej – przed katalońskim. Nie możemy też w okresie wielkanocnym ubrać w kościele Grobu Pańskiego, bo nie jest on liturgiczny w ocenie Kościoła lokalnego.

– Ilu Polaków mieszka obecnie w Katalonii?

– Według danych Konsulatu RP w Barcelonie, w całej Katalonii mieszka ok. 20 tys. Polaków, a w samej prowincji Barcelona ok. 10 tys. Niestety, niewielu z nich uczęszcza regularnie na polskie nabożeństwa. W pierwszym ośrodku we Mszy św. uczestniczyło ok. 250 osób, w drugim ok. 50. Nie oznacza to, że w polskich nabożeństwach uczestniczyły zawsze te same osoby. Odczuwaliśmy raczej stałą rotację wiernych, spowodowaną – być może – również zmianami wśród pracowników kontraktowych. W pierwszych latach mojej pracy w L’Hospitalet de Llobregat regularny kontakt z polskim duszpasterzem utrzymywało blisko 500 rodaków. Teraz, kiedy wielu z nich powróciło do kraju w związku z kryzysem budownictwa w Hiszpanii, w którym większość z nich pracowała, liczba rodaków uczęszczających na polskie nabożeństwa spadła. Zamiast 250, w pierwszym ośrodku we Mszy św. uczestniczy 100-120 osób – w drugim zaś, zamiast 50, tylko 30-40. Oznacza to, że w życiu polskiego duszpasterstwa uczestniczy ok. 2% katalońskiej Polonii.

– Jaki jest status wiekowy i zawodowy Polonii katalońskiej?

– W większości byli to mężczyźni – robotnicy kontraktowi, którzy stracili w ostatnich miesiącach pracę i wrócili do kraju. Kobiety natomiast obok pracy przy zbiorze truskawek sprzątały domy Katalończyków. Jest też od niedawna niewielka grupa młodych rodaków, wykształconych w Polsce, którzy pracują w instytutach katalońskich.

– Polonia katalońska zaczyna się organizować...

– Od roku 2000 istnieje i działa w Barcelonie Stowarzyszenie Kulturalne Katalońsko-Polskie, które powstało z myślą o upowszechnianiu kultury polskiej w Katalonii, katalońskiej w Polsce oraz szerzenia kultury obu narodów w Europie i na świecie. Stowarzyszenie zostało zarejestrowane w Katalonii i kieruje się prawem katalońskim. Należy dziś do niego ponad 70 członków – zarówno Polaków, jak i Katalończyków. Jego założycielem i pierwszym prezesem był Adam Skrudlik. Od chwili swego powstania Stowarzyszenie zorganizowało lub współuczestniczyło przy organizacji licznych imprez.

– Czy ciężko było Księdzu przestawić się z pracy rektora seminarium na pracę w duszpasterstwie polonijnym i katalońskim?

– W Alcalá de Henares koło Madrytu byłem kapelanem cmentarza oraz prowadziłem duszpasterstwo polonijne zbliżone co do warunków do duszpasterstwa w kraju. Tam pracowało się stosunkowo spokojnie, bez potrzeby wprowadzania radykalnych zmian. Będąc natomiast wikariuszem u Hiszpana czy Katalończyka, tak jak teraz w L’Hospitalet de Llobregat, i pracując w duszpasterstwie Polaków, którzy nie mają na to specjalnej ochoty, jest mi zdecydowanie trudniej. Dochodzi do tego potrzeba znajomości dwóch tutejszych języków: katalońskiego i hiszpańskiego, które różnią się pomiędzy sobą, jak polski i czeski albo polski i słowacki.

– Na czym polega specyfika duszpasterstwa katalońskiego?

– Region Barcelony jest bardzo zlaicyzowany. Tu w latach trzydziestych XX wieku mieszkało najwięcej anarchistów. W Barcelonie przed wybuchem wojny domowej spalone zostały wszystkie kościoły. Katalonia miała w okresie wojny domowej największy procent ofiar – tu zginęło ok. 3 tys. księży. W Barcelonie i Katalonii panował przez długie lata antykościelny i antyklerykalny klimat. Bycie laikiem w Katalonii, który wyśmiewa się z Kościoła, jest nadal dobrze postrzegane społecznie.

– I to wszystko dzieje się w kraju katolickim?

– Taka jest na szczęście tylko jedna strona medalu. Katalonia ma przecież także wielu swoich świętych. Kościół kataloński nadal apostołuje i się rozwija.

– Jaka jest specyfika Kościoła katalońskiego, czym różni się od Kościoła polskiego?

– Zjawisko Kościoła katalońskiego jest wyjątkowo skomplikowane. Ja pracuję w parafii katalońskiej, nie hiszpańskiej, choć wśród moich parafian większość stanowią właśnie Hiszpanie. Oni muszą się dostosować do miejscowych zwyczajów. W tutejszych parafiach zwracamy większą uwagę, niż to się robi w Polsce, na działalność Caritas. Miejscowe parafie są bardzo zaangażowane np. w pomoc imigrantom z Ameryki Południowej i Azji. Parafie zatrudniają pracownika socjalnego, który pomaga imigrantom. Są też grupy zbierające odzież i rozdające żywność otrzymywaną od Czerwonego Krzyża. Szokiem dla nas może być też fakt, że nie ma tu organisty ani chóru. Jest natomiast świecki lider prowadzący liturgię, który przy mikrofonie zachęca wiernych do aktywnego udziału w liturgii. Jeśli chodzi o duszpasterstwo, to mamy tu zawsze sporą grupę przygotowujących się do I Komunii św., a potem do bierzmowania. Przygotowaniem do tych sakramentów kierują osoby świeckie. W naszym duszpasterstwie jest zaangażowanych wielu katechetów. Oni także katechizują dzieci w niewielkich 10-12-osobowych grupach. Katecheci są bardziej lub mniej przygotowani do takiej pracy. Wszelkie próby podejmowania nowych inicjatyw z młodzieżą kończą się rezultatem zerowym. Młodzieży starszej w parafii praktycznie nie ma. Są, oczywiście, wyjątki. Wśród naszych wiernych przeważają ludzie starsi. Młodzi nie uznają za konieczne chodzenia regularnie do kościoła.

– Czy tęskni Ksiądz za krajem?

– Są osoby bardziej i mniej tęskniące za ojczyzną. Ja należę do tych drugich. Przy współczesnych środkach komunikacyjnych: telewizji satelitarnej czy Internecie, mam w Hiszpanii dużo więcej czasu śledzić, co się dzieje w kraju, niż wielu mieszkających tam na stałe.

Edycja szczecińska 36/2017 , str. 6

E-mail:
Adres: pl. Św. Ottona 1, 71-250 Szczecin
Tel.: (91) 454-15-91

Działy: Kościół nad Odrą i Bałtykiem

Tagi: wywiad

Reklama

Tagi
Nasze serwisy
Polecamy
Zaprzyjaźnione strony
Najpopularniejsze
24h7 dni

Reklama

Edycja szczecińska

E-mail:
Adres: pl. Św. Ottona 1, 71-250 Szczecin
Tel.: (91) 454-15-91

Lidia Dudkiewicz, Red. Naczelna

Wracajcie do domu! EDYTORIAL

Oto Niewiasta zachęcająca, by ratować dusze biednych grzeszników, szczególnie poprzez wytrwałą modlitwę różańcową. »
Abp Andrzej Dzięga

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2017


Adresy kontaktowe


www.facebook.com/tkniedziela
Tel.: +48 (34) 365 19 17, fax: +48 (34) 366 48 93
Adres redakcji: ul. 3 Maja 12, 42-200 Częstochowa


Wydawca: Kuria Metropolitalna w Częstochowie
Redaktor Naczelny: Lidia Dudkiewicz
Honorowy Red. Nacz.: ks. inf. Ireneusz Skubiś
Zastępca Red. Nacz.: ks. Jerzy Bielecki
Sekretarz redakcji: ks. Marek Łuczak
Zastępca Sekretarza redakcji: Margita Kotas