Reklama

Tam, gdzie nienawiść, tam miłość...

2017-09-06 12:16

Ks. Marek Łuczak
Niedziela Ogólnopolska 37/2017, str. 10

fb/Mons. Jesús Emilio Jaramillo Monsalve/Wikipedia/Fraychero
Ks. Pedro María Ramírez Ramos, Bp Jesús Emilio Jaramillo Monsalve

Papież Franciszek zdecydował, że osobiście dokona beatyfikacji dwóch duchownych – męczenników, ofiar wojny domowej w Kolumbii. Są to: bp Jesús Emilio Jaramillo Monsalve i ks. Pedro María Ramírez Ramos. Beatyfikacja znalazła się w programie pielgrzymki papieskiej w dniu 8 września br. podczas Mszy św. sprawowanej w Villavicencio.

W niespokojnych czasach

Nie da się opowiedzieć historii Kolumbii bez uwzględnienia dziejów mieszkających na tamtych terenach Indian. Tym bardziej że na mapie duszpasterskiej Kościoła katolickiego zajmują oni bardzo ważne miejsce, czego dowodem jest choćby zaangażowanie na rzecz miejscowej ludności autochtonicznej bp. Monsalve.

Historii Kolumbii oraz okoliczności, które doprowadziły do męczeńskiej śmierci duchownych, nie da się też zrozumieć bez uwzględnienia tarć między konserwatystami i liberałami na przełomie XIX i XX wieku. Jak podają historycy, na skutek najróżniejszych konfliktów zbrojnych zginęło w czasie tzw. wojny tysiąca dni ponad 100 tys. Kolumbijczyków. Po zamachu na lewicowego polityka w 1948 r. tląca się wojna domowa rozgorzała na dobre i pochłonęła ponad 300 tys. kolejnych ofiar. Wśród nich najbardziej ucierpieli prości mieszkańcy wsi, a także jeden z proboszczów – ks. Ramírez Ramos, który nie chciał opuścić swoich parafian w czasie rewolucyjnego zrywu lewackich bojówek.

Reklama

Porwanie i śmierć

Bp Jesús Emilio Jaramillo Monsalve urodził się w Santo Domingo (Antioquia) 14 lutego 1916 r. Ukończył szkołę podstawową w swoim rodzinnym mieście, a następnie, w wieku zaledwie 13 lat, w lutym 1929 r. wstąpił do seminarium misjonarskiego Yarumal, gdzie zdobył gruntowne wykształcenie humanistyczne. W 1934 r. rozpoczął właściwą formację intelektualną, która była warunkiem przyjęcia święceń kapłańskich. Już w latach seminaryjnych zadziwiał przełożonych klerycką karnością, ale też nieprzeciętnym intelektem. Eseje filozoficzne jego autorstwa zaskakiwały zarówno rówieśników, jak i wychowawców.

Po przyjęciu święceń przez krótki czas pracował na parafii. Przełożeni szybko zaangażowali go jako profesora seminarium, ale też katechetę w miejscowym zakładzie karnym dla kobiet. Ten ostatni epizod miał podobno duży wpływ na formację przyszłego błogosławionego. Pozwolił mu bowiem doświadczyć mocy Bożego Miłosierdzia, na które otwierały się nawrócone skazane. W latach 1942-44 zajmował się doktoratem. Jego teza „Wolność naszego Pana Jezusa Chrystusa w ujęciu św. Tomasza z Akwinu” została nie tylko obroniona, ale nawet bardzo wysoko oceniona. Po studiach doktoranckich pracował w seminarium jako profesor i przełożony, później piastował różne stanowiska. Gdy w 1970 r. powstała nowa struktura wikariatu apostolskiego, papież Paweł VI mianował go wikariuszem apostolskim i wkrótce przyjął sakrę biskupią.

Jego praca duszpasterska nie ograniczała się jedynie do głoszenia słowa Bożego i sprawowania sakramentów. Na terenie swej późniejszej diecezji angażował się w pracę wśród miejscowych Indian, którym poświęcił wiele wysiłku w procesie ich ewangelizacji. Od początku był zaangażowany w sprawy społeczne, dzięki czemu darzony był wielkim szacunkiem. Prawdopodobnie ten szacunek i popularność, którymi się cieszył, skłoniły lewackich partyzantów do bestialskiego zabicia go 2 października 1989 r. – gdy odbywał wizytację duszpasterską w okolicznych parafiach.

Jestem potrzebny temu miastu

Los męczennika był udziałem także drugiego beatyfikowanego – ks. Pedra Maríi Ramíreza Ramosa. Na świat przyszedł 23 października 1899 r. w miejscowości La Plata (departament Huila). Jego rodzice, Ramón Ramírez Flórez i Isabel Ramos, pobrali się 4 lata przed jego narodzinami. W 1931 r. przyjął święcenia kapłańskie, w 1948 r. został proboszczem w Armero (departament Tolima). 10 kwietnia 1948 r. podczas zamieszek wywołanych zabójstwem polityka Jorge Eliécera Gaitána zginął z rąk bojówkarzy, którzy wtargnęli do kościoła, w którym pełnił posługę duszpasterską. Zamach na lewackiego kandydata na prezydenta spowodował prawdziwą furię uzbrojonych działaczy. Mimo że zajścia nosiły znamiona rewolucji, kolumbijski duchowny nie opuścił swoich parafian. Przebywał w kościele. Otrzymał od miejscowych zakonnic i niektórych rodzin katolickich propozycję pomocy w ucieczce, ale z niej nie skorzystał. – Jestem potrzebny temu miastu – miał powiedzieć zatroskanym parafianom.

Na podkreślenie zasługują także wyjątkowe okoliczności egzekucji kolumbijskiego duchownego. Zginął na rynku od maczety, a bojówkarze przez wiele dni nie pozwalali katolikom na godne pochowanie umęczonego proboszcza. Jego ciało długo pozostawało na placu, nikt nie odważył się go pochować. Później rewolucjoniści przenieśli doczesne szczątki przyszłego błogosławionego pod bramę cmentarza, lecz pogrzeb miał miejsce dopiero po trzech tygodniach.

Od samego początku zamordowany proboszcz cieszył się wielką popularnością wśród swoich parafian i mieszkańców okolicznych miejscowości. O wszczęciu jego procesu prawdopodobnie zdecydowały liczne pielgrzymki miejscowych katolików na miejsce pochówku męczennika, które miały przekonać władze duchowe o rodzącym się kulcie nowego błogosławionego.

Dochodzenie kanoniczne rozpoczęło się w 1993 r., kiedy Kościołem kierował jeszcze Jan Paweł II. To za jego pontyfikatu ks. Ramíreza Ramosa uznano za sługę Bożego, a Franciszek ogłosił, że poniósł on śmierć za wiarę.

Tagi:
Franciszek Kolumbia Franciszek w Kolumbii

Franciszek o nieustannej aktualności przykazania miłości nieprzyjaciół

2018-06-19 12:07

st (KAI) / Watykan

O stałej aktualności zawartych w dzisiejszej Ewangelii (Mt 5,43-48) słów Pana Jezusa „Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują” przypomniał papież podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. Zaznaczył, że chodzi w nich o przebaczenie, modlitwę, i umiłowanie tych, którzy „chcą nas zniszczyć”. Są to słowa trudne, wzywające nas do naśladowania powszechnej miłości Ojca Niebieskiego. Są też wyzwaniem dla chrześcijanina, aby prosić Pana o łaskę umiejętności błogosławienia naszych wrogów i ich miłowania.

Greg Burke/Twitter.com

Ojciec Święty przypomniał, że codziennie w modlitwie „Ojcze nasz” prosimy o łaskę przebaczania naszym nieprzyjaciołom – „odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. A jednak nie łatwo nam zrozumieć, jak można wybaczyć naszym wrogom.

„Pomyślmy o minionym wieku, o biednych chrześcijanach rosyjskich, którzy zostali zesłani na Syberię, jedynie z powodu swej wiary, by tam umrzeć z zimna: i musieli modlić się za kata, który ich tam posłał? Ale dlaczego? A wielu to czyniło: modlili się. Pomyślmy o Auschwitz i innych obozach koncentracyjnych: musieli modlić się za tego dyktatora, który pragnął czystej rasy i zabijał bez skrupułów, i modlić się, aby Bóg ich błogosławił! A wielu to czyniło” – stwierdził Franciszek.

Papież zaznaczył, że jest to „trudna logika" Jezusa, która w Ewangelii jest zawarta w modlitwie i usprawiedliwieniu tych, którzy zabili Go na krzyżu: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”. Jezus prosi dla nich o przebaczenie, podobnie jak to czyni w chwili męczeństwa także św. Szczepan. Dodał, że często w rodzinach nie potrafimy sobie nawzajem przebaczyć, a cóż dopiero w sytuacjach, kiedy ktoś chce nas zabić. Ojciec Święty podkreślił, że chodzi zatem o łaską, o którą winniśmy prosić, abyśmy byli doskonali, jak doskonały jest Ojciec niebieski, który obdarza swymi dobrami złych i dobrych.

Na zakończenie swej homilii Franciszek zachęcił, abyśmy pomyśleli o naszych nieprzyjaciołach, usiłujących wyrządzić nam zło i modlili się o łaskę ich miłowania.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bydgoszcz: otwarcie Centrum Pomocy św. Brata Alberta

2018-06-18 18:38

Bydgoszcz / jm (KAI)

Z udziałem władz wojewódzkich, samorządowych, przedstawicieli organizacji pomocowych, sióstr zakonnych, księży, bezdomnych i potrzebujących uroczyście otwarto Centrum Pomocy św. Brata Alberta w Bydgoszczy. Dzięki zaangażowaniu sióstr albertynek, które są gospodarzem miejsca, a także władz, firm oraz prywatnych darczyńców, inwestycja powstała w zaledwie kilka miesięcy.

wikipedia.org

- Nie wiem, skąd Pan Jezus wiedział, kiedy mówił, że ubogich zawsze mieć będziecie. Warto się nad tymi słowami zatrzymać w momencie, kiedy do użytku zostaje oddany obiekt, w którym siostry albertynki znajdą dla siebie przestrzeń do realizacji charyzmatu - mówił podczas Mszy św. w kościele św. Antoniego z Padwy w Bydgoszczy bp Jan Tyrawa.

W centrum znalazły się m.in. stołówka, gabinety psychologa i lekarza, czytelnia oraz pokoje interwencyjne dla osób, które podejmą drogę wychodzenia z bezdomności. - Udało się i spoglądam na to dzieło z pewnym niedowierzaniem. Myślę, że poczujemy spełnienie oraz radość, kiedy w tym budynku znajdą się osoby, dla których jest on przeznaczony - powiedziała przełożona bydgoskiej wspólnoty s. Magdalena Bella ze Zgromadzenia Sióstr Albertynek Posługujących Ubogim.

Wartość inwestycji szacowana jest na ponad 4 miliony złotych. Ponad 3,5 miliona złotych pochodzi z funduszy unijnych. Wkład własny w wysokości ponad 620 tys. złotych zagwarantował samorząd województwa kujawsko-pomorskiego.

- Ten dom pokazuje, że nieważne, w jakich czasach żyjemy, zawsze takie potrzeby będą istniały. W ten sposób sprawdzamy się jako ci, którzy rozumieją, na czym polega solidarność - powiedział marszałek województwa kujawsko-pomorskiego Piotr Całbecki.

Albertynki posługują w Bydgoszczy od ponad 25 lat. Stołówkę przy ul. Koronowskiej w Bydgoszczy odwiedza każdego dnia ok. 150 osób.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Papieski fotograf oddał swój aparat byłemu bezdomnemu

2018-06-19 13:15

tom (KAI) / Rzym

Watykański fotograf Francesco Sforza, który ma wyłączność na wszystkie zdjęcia papieża i z papieżem dla „L’Osservatore Romano" Francesco Sforza (59) ofiarował swój stary aparat fotograficzny byłemu bezdomnemu. Lustrzanka Nikon D700 towarzyszył mu przez większość pontyfikatu Benedykta XVI i Franciszka.

CC0 Public Domain / FAQ

Jak donosi watykański serwis informacyjny "Vatican News", od wtorku aparat z pełnym oprzyrządowaniem jest w posiadaniu Daniele Ciarlantiniego, który pracuje dziś jako fotograf dla rzymskiego schroniska dla bezdomnych. Ciarlantini wcześniej dokumentował życie ulicy za pomocą prostszych aparatów.

Sforza powiedział, że "ludzie tacy jak Ciarlantini mogą pokazać rzeczywistość w jednym obrazie, którego czasami nie widzimy albo nie chcemy zobaczyć". "Jestem pewien, że dokona on wielkich rzeczy" - powiedział fotograf papieża swoim kolegom.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem