Reklama

ludzie z pasją

Jej misja trwa

2017-09-06 12:16

Magdalena Kaczor
Niedziela Ogólnopolska 37/2017, str. 50-51

Tomasz Reczko

Jeszcze jej nie znałam, a już polubiłam. Serdeczna, bystra, pomocna, uduchowiona, raczej cicha. Z czasem poznawałam inne jej oblicza, równie prawdziwe, równie „Helenkowe”

31.08.2012 – Węgierskie początki

„Szeretlek cicam!” – napisała po powrocie z Galgahévíz. Nasz pierwszy wyjazd misyjny: półkolonie językowe i pomoc w salwatoriańskiej parafii. Helenka w kraciastej koszuli i ogromnych, spadających dżinsach. Z gitarą. Dzieciaki się do niej garnęły. Robiła finezyjne przystawki i układała serwetki w egzotyczne kwiaty. „Szukam męża!” – krzyczałyśmy przez okno. Uczyłyśmy młodych Węgrów mówić: „Czy wyjdziesz za mnie?”. Śmiałyśmy się do rozpuku. Dużo się robiło i mało się spało.

28.12.2012 – Życzę Ci Pana Boga

Reklama

„Już tylko 3,5 dnia pozostało do końca tego roku, potem kolejny, 2013. Będzie miał 365 dni. To za mało, żebym mogła się Tobą nacieszyć. (...) We wszystkim, co robisz, niech Bóg będzie z Tobą na każdym kroku, kiedy jest dobrze i kiedy źle, niech będzie Twoją Pomocą i Tarczą, Przyjacielem i Ojcem, a ponad wszystko – największą Miłością!”. Skąd ta niepozorna dziewczyna ma w sobie tyle siły, ambicji, energii? Wiedziałam, że to relacja z Bogiem jest dla Niej najważniejsza i że wyniosła to z domu.

13.02.2013 – Tęsknię! Pamiętam o Tobie!

„Widzimy się za 9 dni, prawda?”. Cieszyć się na czyjś widok, przytulać, słuchać. Proste? Dla niej tak. Zawsze pisała przed spotkaniami ogólnopolskimi Wolontariatu Misyjnego Salvator. Chciała się upewnić, że będę. Jej obecność była bardziej niż pewna. Przez 5 lat działalności w WMS nie opuściła żadnego takiego zjazdu.

14.10.2013, godz. 1.40 – No przecież spałam! Trzy godziny

„Dzień dobry! Późny trochę, ale i tak dobry!”. Wydawało się, że Helenka w ogóle nie śpi. „Oj, Kaczuszko, wyśpię się po śmierci” – kwitowała z przekornym uśmiechem. Powodów Jej permanentnej bezsenności było sporo: politechnika, szkoła muzyczna, praca, misje, wolontariaty, duszpasterstwo, schola, rodzina, przyjaciele, znajomi, podróże, pasje. „Wiesz, że jak mam do wyboru: wyspać się albo spotkać z ludźmi, to zawsze wybiorę to drugie”.

4.12.2014 – Stewardesa

„Może brzmi to jak jakiś kiepski żart, ale nie! Dostałam pracę stewardesy, serio!”. Nie byłam zaskoczona, że się dostała. Liceum w Wielkiej Brytanii, inżynieria chemiczna po angielsku, wysoka inteligencja emocjonalna, opanowanie, doskonała prezencja i kondycja fizyczna. Namawiała mnie, bym się rekrutowała. Przysięgłam, że to zrobię. Niedawno spełniłam obietnicę, ale chyba bliżej mi do bujania w obłokach niż pracy w załodze samolotu.

14.03.2015 – Ekstremalna Droga Krzyżowa

„Ja też planuję się wybrać na warszawską EDK”. Przyjechała do stolicy w piątek wieczorem, po pracy. Cała noc marszu, 50 km. Chwila odpoczynku, spotkanie WMS i potem nocleg u mnie. Tyle że moja „drzemka” po EDK trwała 5 godzin, a Helenka faktycznie dała radę. Dotarła do mnie po zmroku, zjadła, wykąpała się i padła ledwo żywa, mówiąc: „Jestem chyba troszkę zmęczona”.

08.09.2015 – Gość w dom, Bóg w dom!

„Oczywiście, Kochana, zapraszam!” – bez wahania zaproponowała nocleg mnie i innym weselnikom. Uprzedziła, żeby zabrać śpiwory. Przyjechałam w piątek, Helenka odebrała mnie z dworca i mianowała gospodynią. Sama pracowała dwie nocki z rzędu. „Jeszcze zakupy. Bo wiesz, nic nie mam w tym mieszkaniu, dopiero się wprowadziłam”. Na ślubie śpiewała w chórze, na weselu bawiła się w najlepsze i ok. 3 pojechała do pracy.

12.02.2016 – Pojadę tam, gdzie będę najbardziej przydatna

„Staram się uczyć hiszpańskiego i Ameryka majaczy na horyzoncie, choć dokładnie jeszcze nie wiem, jak, kiedy... Ale wiesz, św. Tereska powiedziała, że «Pan Bóg nie daje nigdy pragnień, których by nie mógł czy nie chciał urzeczywistnić»”. Przyznałam Jej rację.

11.04.2016 – Prezent dla Taty

„Jestem głupia, ale się rozryczałam, jak Cię usłyszałam... Kocham!” – napisała po przesłuchaniu moich nagrań. Wymyśliły z Tereską audiobook dla ich Taty, poprosiły znajomych o nagranie psalmów. Obie płakałyśmy – Helenka w Polsce, a ja w Meksyku.

7.06.2016 – Barcelona

„Musiałabym wracać w niedzielę, bo w poniedziałek mam do pracy na rano... Mogłabym przylecieć w piątek wieczorem” – kombinowała, jak mogła. Gdy wszyscy już zwątpiliśmy, że się uda, Ona pojawiła się na 40 godzin. To był jeden z naszych najlepszych weekendów.

25.11.2016 – Boliwia coraz bliżej

„Mamy wizy! Już jutro będziemy się tulić!” – gdyby Helenka była Czarodziejką z Księżyca, jej magiczną mocą byłoby przytulanie. Na bank. Obie z Anitą bardzo się cieszyły na Boliwię i starały dopiąć wszystko na ostatni guzik. Byłam przekonana, że jadą właściwe osoby i że ta misja przyniesie mnóstwo dobra.

02.01.2017 – Ostatnia noc w Polsce

„Pięknego dnia i do zobaczenia wkrótce!” – noc z 7 na 8 stycznia spędziliśmy w wesołym i licznym gronie. Ostatnie szlify, rady, życzenia. Upieczony przez Anitkę chleb i napisana przez Mamę Helenki ikona. Kolejny raz wyprawiałam kogoś bliskiego na misję. Myślałam o hucznym powitaniu w czerwcu i girlandach, które wypełnią warszawski pokój.

22.01.2017 – Mamy się wspaniale!

„Pozdrawiamy, ściskamy! I kochamy!”. Zobaczyłam roześmiane zdjęcie z Cochabamby i chciałam się teleportować. Wiem, co znaczy „inny świat”, często za nim tęsknię. Wiem też, że misją jest całe moje życie, niezależnie od tego, gdzie byłam, jestem, będę.

***

To jedynie migawki, fragmenty naszych rozmów. Misja Helenki trwa, możecie do niej dołączyć. Wystarczy, że weźmiecie sobie coś z jej inspirującego życia.

***

Świat poznał Helenę Kmieć po jej tragicznej śmierci 24 stycznia 2017 r. 8 stycznia 2017 wyjechała wraz z Anitą Szuwald na misje do Boliwii, gdzie do czerwca miały pomagać Siostrom Służebniczkom Dębickim w pracy w ochronce dla dzieci w Cochabamba. W nocy z 24 na 25 stycznia została ugodzona nożem w czasie napadu na ochronkę.

To nie były pierwsze misje, w których Helena uczestniczyła, wcześniej była już na Węgrzech, w Rumunii i Zambii. Na co dzień pracowała jako stewardessa. Była zaangażowana w wiele dzieł, a motorem do działań była ogromna miłość do Jezusa, o której chciała mówić wszystkim. Tak naprawdę swoją postawą, urokiem, tym, co robiła i jak żyła, świadczyła o tej miłości. Zapamiętano ją jako skromną, zdolną, pełną energii i mądrości osobę. Każdy, kto ją poznał, przekonuje, że jest w niebie i dalej pomaga innym. Miała 26 lat...

Magdalena Kaczor, w Wolontariacie Misyjnym Salvator od 2012 r. Posługiwała na Węgrzech, w Rumunii i Meksyku. Przyjaciółka Helenki Kmieć

Tagi:
Helena Kmieć

Siostra Heleny Kmieć: szła przez życie jak burza

2018-04-17 09:19

dab / Lublin (KAI)

„Helena nigdy nie bała się podejmować wyzwań, szła przez życie jak burza” - powiedziała Teresa Kmieć. Siostra zamordowanej misjonarki wraz z ks. Pawłem Królem spotkali się ze studentami i pracownikami KUL. Panel odbył się w ramach 50. Jubileuszowego Tygodnia Eklezjologicznego „Po co teologia?”.

Parafia Św. Barbary w Libiążu

Siostra Heleny Kmieć przyznała, że trudno było nad nią nadążyć. „Uczyła się w Wielkiej Brytanii, potem studiowała dwa kierunki po angielsku, następnie zatrudniła się jako stewardessa. Cały czas była w drodze. Nigdy nie bała się podejmować wyzwań, szła przez życie jak burza” – wspominała.

Jej zdaniem, chęć wyjazdu na misję do Boliwii było czymś naturalnym dla Heleny. „Nigdy nie miałam czegoś takiego, że się o nią bałam. To był jej kolejny wyjazd za granicę. Wcześniej w ramach wolontariatu misyjnego pomagała na Węgrzech, Rumunii czy Zambii” – tłumaczyła.

Zapytana o to czy wyobraża sobie beatyfikację własnej siostry odparła, że bierze taką możliwość pod uwagę. „Osobiście już dawno przestałam się modlić za Helenkę, bo wierzę, że jest w niebie. Jeśli kiedyś Kościół ogłosi moją siostrę świętą, będę z niej bardzo dumna” – wyznała Teresa Kmieć.

O posłudze, jaką zmarła misjonarka pełniła w swojej rodzinnej wspólnocie mówił ks. Paweł Król, wikariusz parafii pw. św. Barbary w Libiążu. Jego zdaniem, Helena miała dar zjednywania sobie ludzi.

„Kiedy do naszej parafii przybyli pielgrzymi w związku ze Światowymi Dniami Młodzieży, na placu kościelnym panował chaos. Dopiero, gdy pojawiła się Helenka, udało się jakoś skierować wszystkich gości na odpowiednie noclegi. Wszyscy wiedzieliśmy, że jeśli trzeba zrobić coś niewykonalnego, to potrzebna jest Helenka – ona wszystko ogarnie” – powiedział kapłan.

Przyznał, że różni ludzie interesują się historią zmarłej parafianki. „Miasto musiało ustawić tablice informacyjne kierujące na cmentarz. Chociaż i tak co chwilę ktoś dzwoni na plebanię z prośbą o wskazówki jak odnaleźć grób Helenki” – wyjaśniał ks. Król.

Helena Kmieć zginęła w nocy z 24 na 25 stycznia 2017 r. w wyniku ugodzenia nożem w czasie napadu w Cochabamba w Boliwii. Razem z Anitą Szuwald pracowała jako wolontariuszka misyjna w Boliwii, gdzie planowała do czerwca pomagać siostrom służebniczkom dębickim w prowadzonej przez nie ochronce dla dzieci.

Uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się 18 lutego 2017 r. w sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej w Trzebini, a 19 lutego były kontynuowane w jej rodzinnym Libiążu. Mszy świętej pogrzebowej przewodniczył kard. Stanisław Dziwisz. Uroczystość pogrzebowa miała charakter państwowy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Karmelita z Wadowic coraz bliżej chwały ołtarzy

2018-06-18 18:50

rk / Wadowice, Rzym (KAI)

Stolica Apostolska wydała dekret ważności dochodzenia diecezjalnego w procesie beatyfikacyjnym sługi Bożego, Rudolfa od Przebicia Serca św. Teresy (Stanisława Warzechy, 1919-1999) z klasztoru karmelitów bosych w Wadowicach. Znany wychowawca zakonny, spowiednik, opiekun chorych i cierpiących jest formalnie kandydatem na ołtarze od 2011 roku, kiedy rozpoczął się diecezjalny etap jego procesu beatyfikacyjnego.

BOŻENA SZTAJNER

Zdaniem o. Szczepana Praśkiewicza OCD, postulatora procesu sługi Bożego, dekret ważności dochodzenia diecezjalnego to kolejny ważny krok w procesie beatyfikacyjnym tego kandydata na ołtarze. Duchowny przypomniał jednocześnie, że liczące ponad 2,5 tys. stron akta dochodzenia diecezjalnego w procesie beatyfikacyjnym o. Rudolfa, przeprowadzonym w latach 2011-2017 przez trybunał ustanowiony w archidiecezji krakowskiej, zostały przekazane Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych 27 września 2017 roku.

„Wydanie dekretu jest aktem prawnym ogromnej wagi i pozwala na dalsze postępowanie procesu do przodu na jego etapie rzymskim, tj. na opracowanie stosownej ‘Positio’, która stanie się przedmiotem analizy teologów konsultorów oraz biskupów i kardynałów, by – opierając się na ich opinii – Ojciec Święty mógł podjąć ostateczną decyzję w sprawie heroiczności cnót tego polskiego karmelity bosego” – wyjaśnił zakonnik, który jest jednocześnie wychowankiem o. Rudolfa w nowicjacie w 1977 r.

„Ten kandydat na ołtarze, kapłan z otwartymi oczyma, który dostrzegał zarówno materialną jak i duchową biedę ludzką, był nazywany specjalistą od spotkania człowieka z Bogiem i prezentuje świętość kapłańską i zakonną, o jakiej mówi Urząd Nauczycielski Kościoła całego okresu posoborowego, a zwłaszcza pontyfikatu św. Jana Pawła II, z którym znał się osobiście i którego odwiedził w Watykanie” – przypomniał o. Praśkiewicz i zachęcił do modlitwy o cud za przyczyną sł. Bożego o. Rudolfa Warzechy.

O. Rudolf Warzecha (1919 -1999) z Bachowic k. Wadowic po ukończeniu niższego seminarium na karmelitańskiej „Górce” został kapłanem karmelitańskim. Dał się poznać jako gorliwy duszpasterz dzieci, młodzieży, a także wychowawca zakonny, opiekun chorych, spowiednik i kierownik duchowy, apostoł szkaplerza karmelitańskiego, krzewiciel kultu św. Józefa i św. Rafała Kalinowskiego.

Zmarł w opinii świętości 27 lutego 1999 r. w Wadowicach. 11 stycznia 2011 r. kard. Stanisław Dziwisz rozpoczął w Krakowie jego proces beatyfikacyjny, który zakończono 11 czerwca 2017 r. w Wadowicach pod przewodnictwem abp. Marka Jędraszewskiego.

W wadowickim Karmelu istnieje specjalna izba pamięci poświęcona słudze Bożemu. Zebrano w niej pamiątki po charyzmatycznym i świątobliwym zakonniku. Trzy razy w ciągu roku w wadowickim Karmelu celebrowane są uroczystości wspominające o. Rudolfa: w rocznicę jego śmierci, w rocznicę jego święceń kapłańskich i w rocznicę jego urodzin. Najbliższe spotkanie, poprzedzone modlitwą przy grobie sługi Bożego na wadowickim cmentarzu parafialnym, odbędzie się w niedzielę, 1 lipca, o godz. 14.30. W Bachowicach, rodzinnej parafii kandydata na ołtarze, powstało muzeum, które upamiętnia o. Rudolfa i związanych z Bachowicami ks. Franciszka Gołbę i Franciszka Stefczyka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Papieski fotograf oddał swój aparat byłemu bezdomnemu

2018-06-19 13:15

tom (KAI) / Rzym

Watykański fotograf Francesco Sforza, który ma wyłączność na wszystkie zdjęcia papieża i z papieżem dla „L’Osservatore Romano" Francesco Sforza (59) ofiarował swój stary aparat fotograficzny byłemu bezdomnemu. Lustrzanka Nikon D700 towarzyszył mu przez większość pontyfikatu Benedykta XVI i Franciszka.

CC0 Public Domain / FAQ

Jak donosi watykański serwis informacyjny "Vatican News", od wtorku aparat z pełnym oprzyrządowaniem jest w posiadaniu Daniele Ciarlantiniego, który pracuje dziś jako fotograf dla rzymskiego schroniska dla bezdomnych. Ciarlantini wcześniej dokumentował życie ulicy za pomocą prostszych aparatów.

Sforza powiedział, że "ludzie tacy jak Ciarlantini mogą pokazać rzeczywistość w jednym obrazie, którego czasami nie widzimy albo nie chcemy zobaczyć". "Jestem pewien, że dokona on wielkich rzeczy" - powiedział fotograf papieża swoim kolegom.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem