po tęczy do Boga

Wyśniony Skarb

Posłuchaj, co przyśniło się Anielce

Zobacz

kolorowy temat

Gdzie ten skarb

Przeczytaj, jak pewien pan szukał skarbu

Zobacz
Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.
Zamknij

Reklama

Żyć pełną piersią – tu i teraz!

2017-09-06 12:18

Agnieszka Raczyńska

Paweł Piechnik

Polub nas na Facebooku!

Z Pawłem Piechnikiem – pielgrzymem z Poznania, który w sierpniowym pielgrzymowaniu do Czarnej Madonny znalazł się na szlaku diecezji sosnowieckiej – rozmawia Agnieszka Raczyńska.

AGNIESZKA RACZYŃSKA: – Podczas wędrówki na Jasną Górę z pielgrzymką bielsko-żywiecką dzielisz się swoim świadectwem życia. Chciałabym, byś również podzielił się nim z Czytelnikami „Niedzieli Sosnowieckiej”.

PAWEŁ PIECHNIK: – Urodziłem się w rodzinie katolickiej. Wiara w naszym domu była i jest praktykowana, jak w większości rodzin w Polsce, przez coniedzielne chodzenie na Mszę św. Bardziej jest to praktyka związana z tradycją niż z żywą wiarą i na tym z grubsza świadoma relacja z Panem Bogiem w naszym domu się kończyła i nadal dla niektórych kończy. W domu nie było czytane Pismo Święte, a co dopiero rozmowa czy życie nim. Brakowało też wspólnej modlitwy. Moi rodzice to wspaniali, dobrzy ludzie, bardzo ich kocham i wiele im zawdzięczam, ale prawda w tej kwestii jest właśnie taka. Dziś mam 36 lat i dopiero od niedawna widzę bardzo wyraźnie, jak ważna jest codzienna modlitwa, a przez to osobista więź z Bogiem. Dzięki niej mogę poznawać prawdę o sobie samym i równocześnie starać się nie krzywdzić nikogo ze swojego otoczenia.

– Kiedy i w jakich okolicznościach rozpoczęło się Twoje, jak to nazwałeś „łamanie Bożych Przykazań”?

Reklama

– Już w szkole podstawowej otworzyłem się na pornografię, w tym okresie pojawiły się również drobne kradzieże, które podnosiły adrenalinę w moim życiu. Tutaj też swoje początki miało uzależnienie od gier komputerowych. Szkołę podstawową ukończyłem z bardzo dobrymi stopniami. Dostałem się do renomowanego liceum w Poznaniu. Jednak chęć odreagowania wymagań rodziców, które bardziej się czuło niż słyszało, oraz brak rozmowy na wiele ważnych tematów, spowodowała, że w moim życiu doszły alkohol, papierosy, od czasu do czasu narkotyki, muzyka metalowa i gotyk, które, co tu kryć, są jawnie satanistyczne.

– Jakie były efekty tego wszystkiego?

– Miałem problemy w szkole, gdzie po drugim roku nazbierałem trzy zagrożenia z przedmiotów i egzamin komisyjny, który z Bożą pomocą udało mi się zdać. Równolegle miałem problemy w domu. Po libacjach alkoholowych i późnych powrotach wybuchały awantury z rodzicami. Z siostrą też miałem słabą relację. Wtedy nieco się ocknąłem i jakimś cudem skończyłem liceum i dostałem się również na renomowane studia: architekturę na Politechnice Poznańskiej. Niestety cały ten duchowy bałagan ciągnąłem ze sobą. Na studiach pojawił się przygodny seks i manipulacje w relacjach z kobietami.

– Pod koniec studiów poznałeś swoją przyszłą żonę?

– Tak, a rok później ją poślubiłem. Ślub sakramentalny zawarliśmy w kościele, jednak nie miałem żadnej świadomości czym jest sakrament małżeństwa. Z tym błotem duchowym wchodziłem dalej. Nasze małżeństwo trwało zaledwie 4 lata, a życie szybko pokazało, że jego obraz nie jest taki, jaki zbudowałem sobie w głowie. Oziębłość intymna między mną a żoną doprowadziła mnie do momentu, w którym zacząłem ją zdradzać z innymi kobietami; znów pojawił się alkohol. Pogrążałem się coraz bardziej, aż doprowadziło nas to do rozwodu cywilnego. Później jeszcze doszło kupowanie tabletek wczesnoporonnych dla przelotnie zapoznanych kobiet lub załatwianie recept na tabletki antykoncepcyjne. Moje spaczenie i degeneracja uświadomiły mi, że zderzyłem się ze ścianą.

– I w takim stanie trafiłeś do klasztoru Dominikanów w Poznaniu?

– Właściwie nie pamiętam, jak się tam dokładnie znalazłem, ale kiedy rozbity siedziałem w ławce, gdzieś z głębi duszy, z całego serca wykrzyczałem do Pana: Boże, jeśli naprawdę jesteś, to mnie ratuj, bo ja już nie mam na siebie siły! To była moja pierwsza prawdziwa modlitwa z serca, a na taką prośbę nie trzeba było długo czekać. W ciągu tygodnia od tej modlitwy Bóg mnie obdarował pomocą w postaci dwóch osób: świeckiego opiekuna duchowego oraz chrześcijańskiego psychologa. Do dziś mam z nimi świetny kontakt.
Od 7 lat Bóg uczy mnie swoich ścieżek. Od tamtego czasu zacząłem przewartościowywać swoje życie. Zostałem z dnia na dzień uzdrowiony z pornografii. Zacząłem odbudowywać swoją czystość w relacjach damsko-męskich, ale nadal silnie muszę się z tym zmagać i niejednokrotnie na przestrzeni tego czasu doświadczałem upadków. Widzę jednak, że uzdrowienie to przychodzi coraz bardziej trwale i wierzę głęboko, że wreszcie nastąpi definitywnie.

– A co z Twoim małżeństwem, co z nałogami?

– Od ponad 4 lat jestem w trakcie sprawy o stwierdzenie nieważności małżeństwa i po niedawnym wyroku z pierwszej instancji, że sakrament jest ważny, moja ufność w Pana Boga jeszcze bardziej wzrosła, co po ludzku jest kompletnie niezrozumiałe. Kwestia alkoholu też zmieniała się w przeciągu tego czasu. Po roku od nawrócenia zdecydowałem się na dwunastomiesięczny detoks, a jakieś dwa miesiące temu ślubowałem Matce Boże w Częstochowie całkowitą rezygnację z alkoholu do końca życia. Zrezygnowałem także z muzyki satanistycznej i gier komputerowych.

– Z pewnością budowanie wiary i pogłębianie osobistej modlitwy to proces, który wymaga wiele samozaparcia i osobistego wysiłku?

– Niewątpliwie, jednak kiedy autentycznie zapraszam we wszystko Boga, życie staje się wewnętrznie lekkie i jest realną przygodą. Poprzedni mój świat, który wydawał się kolorowy poprzez świecidełka w postaci używek, seksu czy świata gier komputerowych, okazał się kompletnie wyblakły w porównaniu do życia w oderwania się od tych zniewoleń. Chodzenie w Duchu Świętym, czyli w obecności Boga, to życie pełną piersią tu i teraz. Moje życie pełne jest teraz niespodzianek w postaci ciągłych nieoczekiwanych spotkań ze wspaniałymi ludźmi, zwrotów wydarzeń i poczuciu niesamowitej opieki z góry. Od roku Pan Bóg dał mi łaskę uczestniczenia w ewangelizacjach ulicznych oraz w spotkaniach Odnowy w Duchu Świętym. Jestem również zaangażowany w pomoc ludziom bezdomnym i wykluczonym. Posiadam opiekuna duchowego, który jest zakonnikiem oraz posługuje modlitwą wstawienniczą i uzdrowienia. To świadectwo obecności Boga w moim życiu i za to Bogu dziękuję!

Edycja sosnowiecka 37/2017 , str. 6

E-mail:
Adres: ul. Wawel 19, 41-200 Sosnowiec
Tel.: (32) 266-97-47

Działy: Niedziela Sosnowiecka

Tagi: wywiad

Tagi
Nasze serwisy
Polecamy
Zaprzyjaźnione strony
Najpopularniejsze
24h7 dni

Reklama

Edycja sosnowiecka

E-mail:
Adres: ul. Wawel 19, 41-200 Sosnowiec
Tel.: (32) 266-97-47

Lidia Dudkiewicz, Red. Naczelna

Oscar dla „Człowieka Boga” EDYTORIAL

Akcja Katolicka naszej diecezji podejmuje wyzwania, jakie niesie współczesny świat, dokonuje wiele dobra. »
Bp Grzegorz Kaszak

Reklama


Adresy kontaktowe


www.facebook.com/tkniedziela
Tel.: +48 (34) 365 19 17, fax: +48 (34) 366 48 93
Adres redakcji: ul. 3 Maja 12, 42-200 Częstochowa


Wydawca: Kuria Metropolitalna w Częstochowie
Redaktor Naczelny: Lidia Dudkiewicz
Honorowy Red. Nacz.: ks. inf. Ireneusz Skubiś
Zastępca Red. Nacz.: ks. Jerzy Bielecki
Sekretarz redakcji: ks. Marek Łuczak
Zastępca Sekretarza redakcji: Margita Kotas