Reklama

Biały Kruk 1

Teatry uliczne

2017-09-06 12:18

Krystyna Dolczewska
Edycja zielonogórsko-gorzowska 37/2017, str. 8

Krystyna Dolczewska
Pan Ząbek z asystentką z publiczności Agnieszką

Prawie od początku istnienia Lata Muz Wszelakich pod koniec sierpnia pojawiały się w Zielonej Górze teatry uliczne. Latem w wielu miastach naszego kraju występują artyści uliczni z wielu krajów, a także nasi, w ramach Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Ulicznej. Jest to już XXI festiwal, więc jest starszy od LMW. Zielonogórzanie lubią artystów ulicznych, z roku na rok jest coraz więcej widzów.

W tym roku cieszymy się, bo artyści zjawili się licznie. Przyjechali do nas z (alf.): Austrii, Brazylii, Bułgarii, Czech, Danii, Francji, Grecji, Hiszpanii, Indii, Japonii, Meksyku, Niemiec, Nowej Zelandii, Portugalii, Szwecji, Węgier, Wielkiej Brytanii, Włoch.

Polskie zespoły to: Kacper Wydmański z Cyrku Polska, Ruach, Studium Instrumentów Etnicznych oraz iluzjonista Pan Ząbek.

Reklama

Deptak, podzielono na 5 przystanków, aby na całej trasie, zaczynającej się przed pomnikiem Bachusa i kończącej się przy ratuszu, mogło występować równocześnie kilka zespołów.

23 sierpnia występowano od 12.00 do ok. 20.00. Artyści prezentowali się też 22 i 23 sierpnia w pubie „Piekarnia Cichej Kobiety”.

Podziwiam artystów ulicznych. Podróżują i występują w trudnych warunkach – kurzu, upale i zimnie. Nie mogą się ubierać w eleganckie stroje, nie mogą odmówić występu z błahego powodu… Doceniam, że przyjechali z daleka, np. Lucky McDermott, żongler aż z Nowej Zelandii!

Najbardziej podobał mi się wesoły Francuz Silvain Pomme żonglujący nożami na wysokim jednokołowym rowerze.

Tagi:
teatr

Międzywojewódzki Sejmik Teatrów Wsi Polskiej

2018-02-14 11:10

Joanna Ferens
Edycja zamojsko-lubaczowska 7/2018, str. II

Już po raz 43. w Tarnogrodzie odbył się Międzywojewódzki Sejmik Wiejskich Zespołów Teatralnych. Były to jednocześnie eliminacje do Ogólnopolskiego Sejmiku Teatrów Wsi Polskiej, który odbywa się w październiku, również w Tarnogrodzie

Joanna Ferens
Na scenie

W tegorocznej edycji Sejmiku, który odbył się w dniach 2-4 lutego br., wzięło udział piętnaście zespołów z trzech województw: lubelskiego, podkarpackiego i świętokrzyskiego. Występy tradycyjnie oceniała czteroosobowa Rada Artystyczna, w której skład wchodzą: prof. Lech Śliwonik, prof. Piotr Dahlig, prof. Katarzyna Smyk oraz prof. Edward Wojtaszek. Uroczystego otwarcia imprezy dokonał burmistrz Tarnogrodu Eugeniusz Stróż oraz prezes Zarządu Głównego Towarzystwa Kultury Teatralnej prof. Lech Śliwonik.

Bogactwo tradycji

Jak wyjaśnia Renata Ćwik, dyrektor Tarnogrodzkiego Ośrodka Kultury i kurator Sejmiku, celem przeglądu jest m.in prezentacja i ocena aktualnego stanu amatorskiego ruchu teatralnego w środowisku wiejskim. – Chcemy promować i popularyzować wiejskie zespoły teatralne oraz chronić tradycje ludowe polskiej wsi. Ponadto zależy nam na upowszechnianiu dorobku teatrów wiejskich, doskonalenie zespołów przez organizację zajęć warsztatowych, zainspirowanie twórców wiejskiego teatru do korzystania z dorobku kultury ludowej i narodowej oraz promocji amatorskich zespołów teatralnych poza miejscem zamieszkania. Na naszej tarnogrodzkiej scenie można zobaczyć bardzo bogaty repertuar, który prezentują zespoły, począwszy od spektakli obrzędowych, przez jasełka, wesele, kusaki, aż po widowisko związane ze świętem Matki Bożej Gromnicznej i życiem codziennym wsi polskiej – wskazała.

Prof. Katarzyna Smyk z Zakładu Kultury Polskiej i Instytutu Kulturoznawstwa UMCS w Lublinie podkreśla, jakie wartości ma to wydarzenie. – Bardzo się cieszę, że co roku na tym Sejmiku pojawiają się nowe osoby, z nowymi spektaklami i nowymi instrumentami. Jest to wielka wartość, bo to wzmacnia sens istnienia tego wydarzenia i zapewnia mu ciągłość. Niezwykły jest również udział młodych ludzi w tych przedstawieniach, gdyż wiem, że dzięki temu ta tradycja będzie zachowana i przekazywana. Bardzo ważne jest, aby przekazywać te tradycyjne wartości, które są stricte polskie, takie jak wierność, wiara czy tolerancja i życzliwość dla drugiego człowieka. Zwracamy również uwagę na to, w jaki sposób jest inscenizowany konkretny obrzęd, scenografia, tempo spektaklu, stroje, wiarygodność obrzędowa, a także spojrzenie etnologa, antropologa i etnomuzykologa, aby stwierdzić, czy słowa, powiedzenia, legendy i pieśni są związane z konkretną obyczajowością. Tymi spektaklami można nie tylko nasycić oczy, ale też zarazem uczyć się od zespołów szacunku do tego, co tradycyjne – podkreśliła prof. Smyk.

Źródła tradycji

Prof. Edward Wojtaszek, reżyser teatralny, który od ponad dwudziestu lat towarzyszy wiejskim teatrom, wyjaśnia, na czym polega praca w Radzie Artystycznej przy ocenie spektakli. – Te dwadzieścia lat jest dla mnie niesłychanie istotne, jak powrót do źródeł i odnajdywanie swoich korzeni, szukanie punktów odniesienia w czasie i przestrzeni. Można spokojnie powiedzieć, że większość z nas ma korzenie wiejskie, niewielka część z dworów szlacheckich, a większość z chłopskich chat. Tradycja, obyczaje i ceremonie rodziły się i kultywowane były na wsi. Za każdym razem, kiedy trafiam na taki sejmik, czuję się, jakbym się kąpał w źródlanej wodzie, jeśli chodzi o kulturę, język, obyczaje, muzykę – stwierdził Edward Wojtaszek.

Instruktor i kierownik zespołu z Hańska, Halina Radecka, tłumaczyła, dlaczego członkowie zespołu postanowili zająć się właśnie teatrem wiejskim. – My zajmujemy się obrzędami i zwyczajami Polesia Lubelskiego. Następnie ubieramy to w pewną fabułę i tworzymy przedstawienia, aby stało się to bardziej dostępne dla każdego człowieka. „Suchy” wykład jest po prostu nudny, dlatego chcemy, aby te zwyczaje i obrzędy były poznawane przy dobrej zabawie i wspaniałej rozrywce.

Na scenie

Na deskach Tarnogrodzkiego Ośrodka Kultury wystąpiły m.in. zespoły: Zespo´ł Obrze?dowy z Han´ska, zespół Pasjonaci z Gimnazjum w Tarnogrodzie, Zespół Śpiewaczo-Obrzędowy Blinowianki z Blinowa, Janowiacy z Janowa Lubelskiego, Jarze?bina z Paszenek oraz Szkolne Koło Teatralne „Korale” z Korolówki-Osady, Stowarzyszenie Tradycji i Kultury Wiejskiej „Jawornik” z Jawornika Polskiego, zespół Sokolanki z KGW w Sokolnikach, zespół Świętokrzyskie Jodły ze Śniadki Drugiej, zespół Ocicanki z Tarnobrzegu, Zespół Śpiewaczo-Obrzędowy Korzenie z Łaguszowa, zespół Jarzębina Czerwona z Rudy-Huty, Zespół Obrzędowy Zaborowianki z Zaborowia, Teatr „U Julka” z Przeworska, zespół Wzdolskie Kołowrotki ze Starej Wsi oraz zespół Seniorzy z Urszulina.

Prezentacjom zespołów towarzyszą zajęcia warsztatowe z Radą Artystyczną i wystawy fotograficzne. Wydarzenie zorganizowano pod patronatem i przy wsparciu finansowym Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz we współpracy z Zarządem Głównego Towarzystwa Kultury Teatralnej w Warszawie, Wojewódzkiego Ośrodka Kultury w Lublinie, Marszałka Województwa Lubelskiego, Towarzystwa Kultury Teatralnej Ziemi Lubelskiej, Starosty Biłgorajskiego, Burmistrza Tarnogrodu, Tarnogrodzkiego Towarzystwa Regionalnego oraz Tarnogrodzkiego Ośrodka Kultury.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Bp Ignacy Dec na Wielki Post

2018-02-19 13:08

xdm / Świdnica / KAI

We wszystkich kościołach diecezji świdnickiej w I niedzielę Wielkiego Postu został odczytany list bp. Ignacego Deca na Wielki Post 2018 r. Ordynariusz pokreślił w nim, że: „przez praktykę postu, umartwienia uczymy się panowania nad sobą i kierowania sobą, zaś przez praktykę jałmużny uczymy się stawać darem dla drugiego człowieka” – podkreślił.

fietzfotos/pixabay.com

„Tegoroczny Wielki Post przeżywamy w roku duszpasterskim, któremu towarzyszy hasło: ‘Jesteśmy napełnieni Duchem Świętym’” – czytamy w liście pasterskim biskupa świdnickiego. „Duch Święty jest obecny i działa w Kościele. Jest także w nas. Nosimy Go w naszym wnętrzu od chwili naszego chrztu i bierzmowania. To właśnie ten sam Duch Święty wspomaga nas w wyznawaniu wiary i uzdalnia nas do modlitwy, do trwania przed Bogiem. On też daje nam siłę do nawracania się i do wierzenia w Ewangelię. Jeśli jesteśmy na Niego otwarci i pozwalamy Mu w nas działać, On zmienia w nas myślenie z czysto ziemskiego, doczesnego, na myślenie ewangeliczne i każe nam Ewangelię Jezusa uważać za najcenniejszy skarb, którego nie wolno nam zgubić, ani z którego nie wolno dać się okraść” – pisze w liście bp Dec.

„Duch Święty usposabia każdego człowieka do modlitwy serca, dlatego ważna jest modlitwa przed Najświętszym Sakramentem. Taka forma modlitwy to nie tylko głośna modlitwa, wspólne śpiewy adoracyjne, ale także trwanie przez Jezusem w modlitewnej ciszy” – podkreśla ordynariusz świdnicki, zwracając uwagę, że: „taka modlitwa jest wielką sztuką, której trzeba się uczyć całe życie”.

W dalszej części listu hierarcha zwrócił się z apelem do kapłanów, aby w swoich wspólnotach parafialnych wprowadzili godziny adoracyjne, tłumacząc, że: „jest przecież tyle ważnych intencji, indywidualnych, rodzinnych, parafialnych, ogólnokościelnych czy narodowych. Opóźnia się legislacja prawnej ochrony życia nienarodzonych. Z roku na rok maleje liczba kleryków w naszym seminarium duchownym. Są trudne sprawy związane z prowadzeniem katechezy w szkołach i przy parafiach. Jest nam po prostu potrzebny szturm do nieba”.

Bp Dec w trzeciej części listu poruszył temat inicjatyw duszpasterskich w Wielkim Poście zachęcając do modlitwy i postu w intencji pokoju na świecie, a także do całodobowej modlitwy adoracyjnej z udziałem różnych grup modlitewnych tzw. „24 godziny dla Pana”. W związku z trwającą rocznicą 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości, ordynariusz świdnicki prosił także, by we wszystkich parafiach, każdego jedenastego dnia miesiąca, po zakończonej Mszy świętej odmówić z wiernymi dziesiątkę różańca w intencji Ojczyzny.

List pasterski kończą słowa zachęty do dobrego przygotowania się do Świąt Wielkanocnych.

List czytany był we wszystkich kościołach i kaplicach diecezji świdnickiej w pierwszą niedzielę Wielkiego Postu. Pełna treść dostępna jest na stronie www.diecezja.swidnica.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Krzyże Miasta

2018-02-20 11:49

Maria Sołowiej, Ruda Śląska

Wskakuję do autobusu, który jedzie przez miasto. Opadam na siedzenie. Znużenie przydaje szarości twarzom wokół mnie, a pewnie mojej także. Pomodlę się. To jedyna szansa na przemienienie w coś dobrego tych chwil jednostajnych, wyrwanych z życiorysu. Słyszę przekleństwa, na które już nikt nie reaguje, choć pewnie trzeba by…

Karolina Pękala

Widzę głodne oczy młodych dziewcząt, ich palce stukające niecierpliwie po klawiaturach komórek. Za przybrudzoną szybą opuszczone, zniszczone domy. Rwą się myśli, rwie się modlitwa. Panie, wybacz, chciałam, ale nie mogę. Nie tutaj i nie teraz. Nie wśród „brzydoty spustoszenia”. A może jednak spróbuję… Najpierw to zuchwałe: Nie. Niezuchwałe przecież, skoro wszyscy jesteśmy ludem kapłańskim: „Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo…”. A potem: „Dla Jego bolesnej Męki…”.

Agresywna twarz matki, krzykiem próbującej wymusić spokój na dziecku, które wlecze gdzieś o tej porze. Obrzmiałe twarze mężczyzn stojących na chodniku pod sklepem. Opadający tynk – wszystko zlewa się w jedno z obliczem Chrystusa, Tego „najpiękniejszego spośród synów ludzkich”, który w rękach katów „stał się niepodobny do ludzi”. Wyzierający z każdego kąta grzech oddawany jest wprost w ręce Tego, który umarł za grzeszników. Powoli z ciemności wyłaniają się także krzyże tego miasta. Dawne i współczesne świadectwa wiary. Tej, która życie przenika i Bogu powierza.

Najpierw krzyż przydrożny, niepozorny, prawie ukryty. Potem ten na kościelnej wieży, pięknie podświetlony, widoczny z daleka. A potem krzyż niespodziewany. Autobus przystaje na chwilę. Ktoś z pasażerów najwyraźniej jest zbulwersowany: „Też sobie wymyślili! Dlaczego na ulicy? Od czego właściwie mają kościoły?”. To Droga Krzyżowa – śpiew, głośniki, świece. Dwie zbite belki kołyszą się na ramionach tłumu. Wierni wyszli od wilgotnego barokowego kościoła, od domów w ruinie, od pustych wieczorem szkół. Minęli odrestaurowane kamieniczki przy rynku, tam, gdzie przy fontannie przystają młodzi, gdzie już za parę tygodni wyrosną parasole ogródków piwnych. Potem przeszli obok opustoszałego o tej porze targowiska. A teraz przed nimi jeszcze krótki odcinek na wprost i w górę. Cel ich Drogi Krzyżowej. Druga świątynia. Piękna. Podobno zbudowana przez architekta, który zapatrzył się na kościoły w Ziemi Świętej. Dzisiaj miejsce Ukrzyżowania. „Dla Jego bolesnej Męki…”.

Jadę dalej autobusem w rytmie modlitwy. Zakołysało lekko. To szyny, po których w ciągu dnia jeździ archaiczny tramwaj. Wozi dzieciaki do szkoły. No i babcie, wybierające się, by podlać kwiaty na grobach, bo tam, na prawo, rozciąga się dzielnica cmentarzy. Nocą przy końcu torów z daleka widać świetlisty krzyż na domu żałoby. Byłam tu już na kilku pogrzebach, ale teraz pamiętam tylko jeden – ostry wiatr zacina w twarz, nad grobem stoją dzieci – zwolnione na ten czas z domu dziecka. Ojciec, chwiejąc się na nogach, powtarza, że chciałby umrzeć. Wzbudza zniecierpliwione politowanie, a przecież umrze niebawem… Księdzu płyną łzy z oczu – może to przez stłoczone nad grobem dzieci, a może przez wiatr? „Miej miłosierdzie nad nami”.

Na lewo kościół – jego gotycka wieża uparcie pnie się w niebo. Obok powstaje betonowy olbrzym – stropy, okna, filary, dźwigi. Do końca roku dźwigi znikną, a wnętrze betonowego kolosa zaleje światło. Centrum, nowoczesna „świątynia”, będzie miała atrakcje, kina, galerie z galeriankami, swoich użytkowników i zapewne także wyznawców. Rozrastający się betonowy blok coraz bardziej przysłania kościół, ale jeszcze można dostrzec wieżę pnącą się do nieba. Trzeba tylko spojrzeć z odpowiedniej perspektywy.

Kolejny krzyż przyklejony do ściany domu. Spokojnie odsunął się od drogi, by nie przeszkadzać potokom samochodów, które jednokierunkowymi ulicami objeżdżają centrum miasta. Daleko stąd, gdzieś na peryferiach, stoi stary krzyż pokutny, zgodnie z dawnym obyczajemu wyrzeźbiony przez zbrodniarza narzędziem zbrodni. Niema prośba o miłosierdzie.

Dworzec autobusowy. Wysiadam. Między przystankami, supermarketem, budką z hamburgerami i świetlistą reklamą mojej wyobraźni nagle narzuca się niepokojący obraz. Krzyże powoli znikają z przestrzeni miasta. Najpierw znika ten niesiony w Drodze Krzyżowej z jednego kościoła do drugiego – któż to zauważy, skoro zakłócał ruch uliczny tylko raz w roku? Potem krzyż pokutny odnajduje swoje miejsce gdzieś w bezpiecznym wnętrzu muzeum, tam, gdzie zaglądają tylko wycieczki szkolne. Ten zwykły, przydrożny, nie zdołał się oprzeć kolejnemu poszerzeniu drogi. Nie pomogło nawet rozpaczliwe przylgnięcie do ściany domu.

Krzyż na domu żałoby pozostaje – w końcu śmierć ma swoje nadzwyczajne prawa. Tylko nie świeci już nocą. Cóż za oszczędność energii! Betonowy kolos, podniesiony o kolejne dwa piętra, zasłania wieżę kościoła jeszcze szczelniej. Krzyż ustąpił już miejsca iglicy, a może blaszanej chorągiewce obracającej się z wiatrem albo blaszanemu kogutowi, który nie zapieje ani razu. Najdłużej trwa ciche odejście krzyży cmentarnych, powoli ustępujących miejsca gustownym tablicom z lekko zaznaczonymi symbolami nadziei. Takiej mizernej nadziei na śmierć nie do końca.

Co zrobić, żeby krzyże przetrwały w pejzażu miasta? Modlić się. Cicho rzucać w tę ziemię błaganie o Boże miłosierdzie – w domu, tramwaju, autobusie, na ulicy, na dworcu autobusowym. I powtarzając „Dla Jego bolesnej Męki”, nie zapomnieć, że On kona naprawdę na ołtarzach w naszych kościołach. W tym barokowym, w którym zakonnicy zawsze śpieszą się nieco, zapewne próbując uchronić parafian przed przenikającą do szpiku kości wilgocią. I w tym, którego architekt zapatrzył się na kościoły w Ziemi Świętej. W neogotyckim, uderzającym iglicą w niebo zza betonu nowoczesnego centrum. W tym najsędziwszym, z obrazem Maryi. W najnowszym. I w szpitalnych kaplicach. Pamiętać. Nie czekać, aż gazety doniosą o kolejnym cudzie, w którym materia Hostii splotła się z tkanką konającego Serca. Wierzyć.

Maria Sołowiej, Ruda Śląska

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem