Reklama

Z „Niedzielą” przez całe życie

2017-09-13 11:20

Bartłomiej Pieles
Niedziela Ogólnopolska 38/2017, str. 18-19

Bartomiej Pieles

„Niedziela” – to jest tak, jakby kapłan do domu przychodził i towarzyszył. To jest to samo! – uważa pani Maria Wyboń

Na ulicach mijamy setki ludzi, spotykamy ich w kościele, w miejscach pracy czy po prostu w sklepie podczas codziennych zakupów. Są to zwykli, zabiegani ludzie, niemający na nic czasu, a największym prezentem dla nich byłoby zapewne wydłużenie doby z 24 do 30 godzin. Sami wiemy, jak nam ciężko, gdy brakuje na coś czasu. Zamartwiamy się wtedy, jak wszystko zorganizować, by nie zaniedbać swoich obowiązków. Jednak pośród tych zwykłych ludzi, których spotykamy i wśród których żyjemy – trafiają się „perełki”. Ludzie niezwykli w swojej prostocie i dobroci. Historią właśnie takiej osoby chciałbym się dzisiaj z Wami, Drodzy Czytelnicy, podzielić.

Z „Niedzielą” na ty

Bukowa (woj. łódzkie) – maleńka, malownicza miejscowość w gminie Bełchatów będzie miejscem naszej podróży. To tutaj 28 czerwca 1937 r. przyszła na świat pani Maria Wyboń z d. Tarnowska. Wychowała się tam razem z bratem. Później założyła własną rodzinę i wychowała czwórkę dzieci. Byłaby to zwykła historia, jakich wiele, gdyby nie fakt, że w życiu pani Marii od wielu, wielu lat obecna jest „Niedziela”, którą zazwyczaj nabywa w rodzinnej parafii pw. Przenajświętszej Trójcy w Bogdanowie.

Panią Marię poznałem przez moją narzeczoną Martę, której jest babcią. Przyjmowała i nadal przyjmuje nas ciepło i życzliwie, a każde spotkanie obfituje w ciekawe historie, opowieści i mnóstwo życzliwości. Do tego domu po prostu chce się wracać. I właśnie kiedyś, podczas jednego z tych wspomnianych spotkań przy herbacie i ciastku, pojawił się temat czytania gazet. Babcia Marysia czytała mnóstwo gazet, jednak nigdy nie były to tzw. brukowce ani kolorowe, nastawione na szukanie sensacji i pełne plotek. Odkąd sięga pamięcią, w domu były gazety katolickie, bo to właśnie mama pani Marii wszczepiła w nią wiarę, a także szczególne umiłowanie prasy katolickiej. Mająca już 79 lat babcia od dłuższego czasu ma problemy ze wzrokiem. Nie czyta już tak dużo jak kiedyś. Postanowiła czytać tylko jedną gazetę – „Niedzielę” i zdradziła, że od kiedy kupuje nasz tygodnik katolicki, to każdy numer odkłada i zatrzymuje! Serce mi wtedy mocniej zabiło i postanowiłem, że gdy przyjadę następnym razem, porozmawiamy o tej przyjaźni z „Niedzielą”.

Reklama

Archiwum na strychu

Na początku następnego spotkania trzeba było trochę popracować. To było kilka godzin fizycznej pracy, babcia zabrała nas bowiem na strych i z całą rodziną znosiliśmy archiwalne egzemplarze „Niedzieli”. Poukładaliśmy wszystko na stole, a Pani Maria pilnowała, by nic się nie zniszczyło. Z wieloma wydaniami związane były jakieś wspomnienia, jednak najważniejsze, co udało mi się zauważyć, a czego słowami opisać się nie da, to... ten błysk w oku! W tych oczach, które wiele w życiu widziały, odbija się żywa obecność Boga, którego babcia odnajduje wciąż na nowo w każdym wydaniu „Niedzieli”.

Pani Maria dużo już w życiu przeżyła – wojnę, okupację, widziała ból i cierpienie ludzi. Pewnie dlatego tyle w niej dobra. – Tu zasieki były, żeby Niemca nie wpuścić do Piotrkowa Trybunalskiego... Ale było słabiej tam poobstawiane wojskiem, a tutaj było dobrze, bo tu był Czyżewski, ten generał. On tutaj wszystkiego pilnował, a tam było słabiej. Całą siłą uderzyli i weszli, a później tych biednych w kocioł wzięli. Były pociski. Paliło się. Przecież tu to cała wioska była wypalona. To nie była Bukowa, tylko zawsze mówili: „Na Butki”. Tak nas przezywali. No bo wiesz, okupacja, Niemiec, wojna. Kto ci tu dał ubezpieczenie, tzw. fajerkase? Każdy miał opłacone, ale kto ci co dał? To żeś szedł i żebrał słomy. Do lasu ci pozwolenie dali, bo miałeś swoje. Zaraz za lasem była granica (kościół znajdował się na części radzieckiej, pani Maria mieszkała na terenie III Rzeszy), tam był protektorat. Do kościoła już nie można było chodzić, bo był za granicą. A że moja mamusia miała matkę w Postękalicach, to Niemcy, ci „nasi”, dali pozwolenie, że może tam jechać, mogą dać jej żyta czy słomy. Zresztą brat się urodził 18 września, zaraz jak tylko skończył się front. A co to, jak domu nie było? Tylko w okopie, tatuś narzucał różności. Po głowie się lało. Tylko ubrania były w okopach – wspomina babcia Maria.

Zapytałem, skąd wzięło się u niej zainteresowanie „Niedzielą”. Pani Maria odpowiedziała: – A to już od mojej mamusi. Była patriotką. Przed wojną, w 1936 r., wyszła za mąż. Skończyła 5 klas. Stosy książek czytała. Wszystko nam, swoim dzieciom, tłumaczyła. Odkąd pamiętam, były u nas też gazety.

„Niedziela” w domu pani Marii zajmuje szczególne miejsce od 1983 r. Gazety były w nim już wcześniej, ale wszystko strawił ogień. Byłem zachwycony dobrą pamięcią babci. Wspominała, że gazeta wydawana była z przerwami od 1926 r., opowiadała o ówczesnym biskupie częstochowskim Teodorze Kubinie.

Babcia Maria nie posiada jednak wszystkich egzemplarzy „Niedzieli”. Pomyślałem, że pewnie nie była w kościele albo po prostu nie kupiła. Nic z tych rzeczy! Kontynuuje:

– Wiesz, tu była taka chora. Nie wszyscy mogli sobie kupić. Jak tylko była „Niedziela”, to się dawało. Każdy się cieszył, że już jest (gdy była wydawana ponownie), taka radość była, że już wróciła.

Spośród ogromu archiwalnych numerów „Niedzieli” pani Maria nie potrafi jednak wskazać najciekawszych. Jak sama mówi – każde wydanie było dla niej wspaniałe i mądre. Jeśli już musi wyróżnić te najpiękniejsze, wspomina wszystkie, w których pisano o św. Janie Pawle II. Wtedy zaraz opowiada o radości i dumie z tego, że polska ziemia zrodziła tak wielkiego Papieża. Zapytałem więc podchwytliwie, czy ma swoje ulubione miejsce w „Niedzieli”, może jakieś konkretne artykuły, tematy. Kolejny raz udało się babci Marysi mnie zaskoczyć: – Dla mnie w „Niedzieli” to wszystko jest ulubione. Nie ma wyjątku, ja wszystko chłonę. Przeczytane musi być wszystko. Cały tydzień na to jest. Tu jest coś dla każdego. I wykształcony i niewykształcony – wszyscy znajdą coś dla siebie. Każdy się nasyci.

Zawsze i wszędzie z „Niedzielą”

Na pytanie, jakie miejsce „Niedziela” zajmuje w jej życiu, odpowiada z radością i bez wahania: Najlepsze! Gdy leżała w szpitalu w Łodzi, to rodzina przywoziła jej tę gazetę. Babcia dopowiada, że musieli! Podkreśla też, że nasz katolicki tygodnik jest wiarygodny, a w środku jest samo dobro. Innych gazet nie kupuje. Opowiadała mi, jak to koleżanki z sali podrzucały jej gazety do czytania, którymi nie była w ogóle zainteresowana. Ona przekazywała im „Niedzielę”.

Jest to piękne świadectwo wierności tygodnikowi katolickiemu! Wszystkie moje podchwytliwe pytania, by zauważyć jakieś uchybienia bądź słabe strony „Niedzieli”, zostają od razu obalone. Próbuję raz jeszcze i pytam, czy nie było w życiu pani Marii żadnego kryzysu, żeby rzucić tę gazetę w kąt, nie kupować jej więcej, nie interesować się nią. – O, nigdy! Na „Niedzielę” nie ma kryzysu! Żeby tylko w kościele jej nie brakło. To mój przyjaciel. Nie mogłabym bez niej żyć. No właśnie, a co wtedy, gdy w kościele zabraknie gazet? – Wtedy jest załamanie. Jak zabrakło, to się po innych parafiach jeździło i była „Niedziela” z Łękawy, Grocholic. A jak już nic się nie dało zrobić, to się zaglądało do starszych wydań i czekało do następnego tygodnia.

Raz w miesiącu babcia odkłada sobie pieniądze tylko na „Niedzielę”, wyliczone na cały miesiąc. Zawsze odkłada więcej, bo – jak mówi – czasem są jakieś dodatki, a wszystkie musi mieć! – To już jest kasa nie do ruszenia! – mówi. Te wszystkie dodatki też składa, ale ma ich dużo mniej niż gazet, bo – jak sama opowiada – rozdaje innym, pożycza. Czasem nawet ksiądz czegoś potrzebuje – oczywiście, bez wahania oddaje.

Ostatni rzut oka na pokój babci Marysi... W tym miejscu czuć Boga i Jego miłość w tej kobiecie. Codzienna modlitwa, Różaniec, Apel Jasnogórski. Duch modlitwy jest tutaj wszędzie. Patrzę na półkę z książkami, które są potwierdzeniem moich słów. Obok Pisma Świętego są m.in. „Opowieść jasnogórska”, „Żywoty świętych Pańskich”, książki o św. Janie Pawle II i wiele, wiele innych. Tak sobie myślę, że Pani Maria wielu z nas zawstydziłaby swoją wiedzą religijną. Można z nią porozmawiać na każdy temat dotyczący Kościoła powszechnego i świętych, Ojca Świętego, religii, Kościoła lokalnego. Mnie właśnie jej wiedza zawstydza. Możemy się od niej uczyć i z niej czerpać.

Tylko brać i czytać

Babcia Maria chciała Wam, drodzy Czytelnicy, przekazać kilka słów: – Czytajcie, Kochani, bo przecież tu jest wszystko! Jest i Ewangelia, i kazanie, jest wszystko, co dobre. Nic tylko brać i czytać.

Na koniec kieruje swe oczy w moją stronę: – Ja chciałam wnukom udowodnić, jakie trudne były czasy, jak to wszystko było. To jest dla wnuków. Później możesz zabrać po babci.

Dziękuję Bogu, dobremu Ojcu, i Maryi – Matce Pięknej Miłości, że mogłem Cię poznać, Babciu!

Tagi:
media Niedziela Niedziela

Abp Depo: Wierność wobec prawdy wymaga tego, aby nią żyć

2018-06-02 16:58

Marian Banasik

Katarzyna Cegielska

„Wierność wobec prawdy wymaga tego, aby nią żyć” - mówił w homilii abp Wacław Depo metropolita częstochowski, który 2 czerwca w Kaplicy Matki Bożej na Jasnej Górze przewodniczył Mszy św. w intencji Tygodnika Katolickiego „Niedziela”, pracowników, redaktorów i dzieł tygodnika oraz w intencji Krucjaty Wyzwolenia Człowieka.

Msza św. była dziękczynieniem za 40 lat kapłaństwa abp. Wacław Depo. Uczestnicy liturgii modlili się również m. in. za zmarłego 4 lata temu ks. Krzysztofa Jeziorowskiego, kapłana archidiecezji częstochowskiej, wiernego czciciela Niepokalanej, kustosza Sanktuarium Pasyjno-Maryjnym w Wąsoszu Górnym.

Mszę św. koncelebrowali m. in. o. Mariusz Tabulski, definitor generalny Zakonu Paulinów, o. Ignacy Rękawek, kustosz Jasnej Góry, ks. dr Mariusz Trojanowski – sekretarz Arcybiskupa Metropolity Częstochowskiego, ks. Robert Grohs - moderator Krucjaty Wyzwolenia Człowieka w archidiecezji częstochowskiej i proboszcz parafii pw. św. Józefa Oblubieńca NMP we Wręczycy Wielkiej oraz kapłani pracujący w redakcji „Niedzieli”: ks. Mariusz Frukacz i ks. dr Jacek Molka. Na Mszy św. zgromadzili się m. in. pracownicy „Niedzieli” na czele z Lidią Dudkiewicz - redaktor naczelną tygodnika oraz członkowie Krucjaty Wyzwolenia Człowieka.

„Przy Sercu Jezusa przez otwarte Niepokalane Serce Maryi dziękujemy za dar Eucharystii i za 40 lat kapłaństwa abp. Wacława Depo, w wigilię rocznicy święceń” – mówił na początku Mszy św. o. Mariusz Tabulski.

Następie w homilii abp Depo podkreślił, że „w tajemnicę zjednoczenia dwóch Serc Jezusa i Maryi w chodzimy z naszymi sercami, abyśmy umieli dziękować Bogu za to kim jesteśmy i co otrzymaliśmy.”

Odnosząc się do tekstu Ewangelii abp Depo przypomniał, że „nie wystarczy znać prawdę, a nawet ją głosić” - Wierność wobec prawdy wymaga tego, aby nią żyć – dodał abp Depo.

- Widzimy z zapisu Ewangelii, że arcykapłani, uczeni w Piśmie i starsi przyszli do Jezusa podyskutować o prawdzie. Dzisiaj także dyskutuje się o prawdzie i proponuje się ogólny dialog, a pomija się życie prawdą – kontynuował metropolita częstochowski.

- Naruszeniem prawdy jest nie tylko kłamstwo, ale również ignorowanie pełnej prawdy, głoszenie półprawd, świadome mieszanie informacji z interpretacją, przemilczanie w środkach społecznego przekazu głosów opinii społecznej oraz demagogia – mówił arcybiskup.

Hierarcha przypomniał, że „prawdę trzeba usłyszeć i wewnętrznie zaakceptować, a następnie według niej kształtować życie.”

- Jezus, który jest Prawdą wskazuje nam na osobowe przylgnięcie do prawdy – dodał arcybiskup.

Metropolita Częstochowski przypomniał o relacji, jaka zachodzi między prawdą a wolnością. - Być wolnym, to znaczy działać w prawdzie, umieć siebie poddać prawdzie, a nie podporządkować prawdę sobie, własnym interesom, koniunkturom - mówił.

- Dzisiaj z mocą wołamy słowami modlitwy Jezusa „Uświęć ich w prawdzie” – zakończył abp Depo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Częstochowa żegna wybitnego muzykologa i pedagoga

2018-06-20 14:51

Margita Kotas

Ze smutkiem zawiadamiamy o śmierci Wandy Malko, wybitnej częstochowianki, dr nauk humanistycznych, muzykolog i działaczki muzycznej Częstochowy, wieloletniego i zasłużonego pedagoga Zespołu Szkół Muzycznych im. M. J. Żebrowskiego oraz Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie, który swą muzyczną wiedzą dzielił się również na łamach „Niedzieli”.


Ś. P. Wanda Malko

Uroczystości pogrzebowe odbędą się w piątek 22 czerwca o godz. 12.30 w parafii pw. Pięciu Pierwszych Męczenników Polski przy ul. Obrońców Westerplatte 37 w Częstochowie.

Istnieje możliwość zmiany daty lub godziny pogrzebu śp. Wandy Malko, o czym Państwa poinformujemy.

Wanda Malko pochodziła z rodziny o wielopokoleniowych tradycjach muzycznych, w której Ludwik Wawrzynowicz i Tadeusz Wawrzynowicz byli w latach 1902-85 najaktywniejszymi animatorami życia muzycznego w Częstochowie; przez 25 lat była kontynuatorką ich dzieła. Ukończyła w 1971 r. Państwową Wyższą Szkołę Muzyczną w Katowicach i uzyskała dyplom na Wydziale Teorii, Kompozycji i Dyrygentury. W tym samym roku podjęła pracę jako pedagog w Zespole Szkół Muzycznych w Częstochowie. W latach 1978-89 była dyrektorem Częstochowskiego Towarzystwa Muzycznego, a w latach 1993-96 – zastępcą dyrektora Filharmonii Częstochowskiej. Melomani pamiętają jej prelekcje poprzedzające koncerty, których wygłosiła ponad 2 tys. Była niestrudzonym badaczem dziejów muzycznej Częstochowy i autorką książek. Współpracowała z „Życiem Częstochowy”, Tygodnikiem Katolickim „Niedziela”, „Życiem Muzycznym” i „Ruchem Muzycznym”. Była autorką ponad 200 artykułów publicystycznych a także komentarzy w programach koncertowych Filharmonii Częstochowskiej. Współzałożycielką Stowarzyszenia „Kapela Jasnogórska”, członkiem komitetu redakcyjnego Encyklopedii Częstochowy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Zapowiedzi przedślubnych nie można publikować w internecie ani w gazetce parafialnej

2018-06-22 20:10

rm / Radom (KAI)

Nie można zapowiedzi przedślubnych publikować w internecie ani w gazetce parafialnej, chyba że za zgodą obojga zainteresowanych - przypomina o tym księżom z diecezji radomskiej ks. Piotr Kroczek, Kościelny Inspektor Danych Osobowych.

Antonioguillem / Fotolia.com

Kuria diecezji radomskiej obszerną informację na ten temat zamieściła w swoim Biuletynie. Sprawa ma związek sygnalizowanymi licznymi nieprawidłowościami w przestrzeganiu dekretu ogólnego w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych w Kościele katolickim, wydanego przez Konferencję Episkopatu Polski 13 marca 2018 roku.

Ks. Kroczek przypomniał, że zapowiedzi przedślubne mogą być ogłaszane bez zgody nupturientów, czyli osób mających zawrzeć związek małżeński. Podstawą przetwarzania tych danych jest bowiem prawo kanoniczne.

Ks. Kroczek zwraca uwagę, że sposób ogłaszania zapowiedzi nie jest dowolny. Zgodnie z Instrukcją Konferencji Episkopatu Polski o przygotowaniu do zawarcia małżeństwa w Kościele katolickim z 5 września 1986 r., zapowiedzi należy ogłosić przez umieszczenie ich na piśmie w gablocie ogłoszeń parafialnych w ciągu 8 dni, tak by były tam uwidocznione przynajmniej przez dwie niedziele lub niedzielę i święto obowiązujące. Ten sam obowiązek można spełnić przez dwukrotne ogłoszenie ustne podczas liczniej uczęszczanych nabożeństw parafialnych, w niedzielę lub święto obowiązujące (nr 95). - Oznacza to, że nie można zapowiedzi publikować przez Internet ani w gazetce parafialnej, chyba że za zgodą obojga zainteresowanych - powiedział ks. Kroczek.

Zgodnie z Dekretem KEP w sprawie ochrony danych osobowych osób fizycznych (art. 6 ust. 1 pkt 3), treść zapowiedzi należy ograniczyć do niezbędnych danych osobowych, pozwalających na wypełnienie funkcji zapowiedzi, czyli np. przedstawić tylko imię, nazwisko i parafię zamieszkania każdego z nupturientów, chyba że na upublicznienie innych danych zezwolą sami zainteresowani.

W przypadku konieczności uzyskania zgody (np. na ogłoszenie zapowiedzi w Internecie lub podanie szerszych danych nupturientów) należy uzyskać zgodę od obojga narzeczonych i przekazać narzeczonym klauzulę informacyjną.

W przypadku, gdy proboszczowie uzyskali stosowne zgody (np. na umieszczenie zapowiedzi w Internecie), sugeruję umieszczenie obok danych notki informacyjnej: „Administrator danych osobowych informuje, że dane osobowe dotyczące zapowiedzi przedślubnych zawarte na stronie parafii (nazwa parafii) umieszczone zostały za zgodą osób, których dane dotyczą”.

"Takim działaniem można przyczynić się do większej jasności sytuacji prawnej, co z kolei przynieść może pewność u osób bezpośrednio zainteresowanych lub osób trzecich, co do tego, że dane osobowe są przez parafie jako administratorów przetwarzane zgodnie z prawem - wyjaśnił ks. Piotr Kroczek, Kościelny Inspektor Danych Osobowych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem