Niedziela Młodych

Szansa na relację z Bogiem

Z ks. Michałem Olszewskim SCJ – rzecznikiem prasowym IV Ogólnopolskiego Kongresu Nowej Ewangelizacji, a także dyrektorem Grupy Medialnej Profeto, rekolekcjonistą i ewangelizatorem – rozmawia Beata Włoga

Zobacz

Chrystus Król

Z mielizny wypłynąć na głębokie wody

Z Urszulą Furtak – prezesem Zarządu Krajowego Instytutu Akcji Katolickiej w Polsce – rozmawia ks. Adrian Put

Zobacz
Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.
Zamknij

Reklama

Nie ma solidarności bez miłości

2017-09-13 11:20

Grzegorz Górny

Gdybyśmy dziś, po wielu latach, mieli wskazać osobę, która najpełniej ucieleśniała w sobie idee Solidarności, z pewnością byłby to ks. Jerzy Popiełuszko

Archiwum Dokumentacji Życia i Kultu Błogosławionego Księdza Jerzego Popiełuszki/Marzena Słupeczańska

Polub nas na Facebooku!

Kiedy w sierpniu 1980 r. rozpoczął się strajk solidarnościowy w Hucie Warszawa, jedną z pierwszych spraw, którymi zajęli się robotnicy, było znalezienie kapłana, który odprawiłby dla nich Mszę św. w zakładzie pracy. W ten sposób pojawił się tam ks. Jerzy Popiełuszko. Tak wspominał później tamte chwile: „Tego dnia i tej Mszy św. nie zapomnę do końca życia. Szedłem z ogromną tremą. Już sama sytuacja była zupełnie nowa. Co zastanę? Jak mnie przyjmą? Czy będzie gdzie odprawiać? Kto będzie czytał teksty, śpiewał? Takie, dziś może naiwnie brzmiące pytania nurtowały mnie w drodze do fabryki. I wtedy, przy bramie, przeżyłem pierwsze wielkie zdumienie. Gęsty szpaler ludzi – uśmiechniętych i spłakanych jednocześnie, i oklaski. Myślałem, że Ktoś Ważny idzie za mną. Ale to były oklaski na powitanie pierwszego w historii tego zakładu księdza przekraczającego jego bramę. Tak sobie wtedy pomyślałem – oklaski dla Kościoła, który przez trzydzieści parę lat wytrwale pukał do fabrycznych bram. Niepotrzebne były moje obawy – wszystko było przygotowane: i ołtarz na środku placu fabrycznego, i krzyż, który potem został wkopany przy wejściu, przetrwał ciężkie dni i stoi do dzisiaj otoczony ciągle świeżymi kwiatami, i nawet prowizoryczny konfesjonał. Znaleźli się też lektorzy. Trzeba było słyszeć te męskie głosy, które niejednokrotnie przemawiały niewyszukanymi słówkami, a teraz z namaszczeniem czytały święte teksty. A potem z tysięcy ust wyrwało się jak grzmot: «Bogu niech będą dzięki!». Okazało się, że potrafią też śpiewać, o wiele lepiej niż w świątyniach. Przedtem była jeszcze spowiedź. Siedziałem na krześle, plecami niemal opierając się o jakieś żelastwa, a te twarde chłopy w usmarowanych kombinezonach klękały na asfalcie zrudziałym od smarów i rdzy”.

Matka Boża w Stoczni im. Lenina

Tak było od początku sierpniowych strajków. Kiedy wybuchł strajk w Stoczni Gdańskiej, mieszkańcy Europy Zachodniej, oglądając telewizyjne relacje z Polski, przecierali oczy ze zdumienia. Związki zawodowe kojarzyły się im zawsze z lewicą, a robotnicy byli naturalnym elektoratem socjalistów. Tymczasem na zamkniętej bramie pod nazwą „Stocznia im. Lenina” wisiały wizerunki Matki Bożej Częstochowskiej i Jana Pawła II. Pierwszymi osobami, które do strajkujących zakładów wzywali robotnicy, byli księża – proszono ich o spowiedź i odprawienie Mszy św.

W Europie Zachodniej strajki robotnicze postrzegane były wówczas jako bunt proletariuszy w imię interesów socjalnych. Inaczej było jednak w Polsce. Protesty, które objęły cały kraj, miały inny charakter. Historyk idei Marek A. Cichocki pisze: „Z dzisiejszej perspektywy, kiedy bezpieczeństwo socjalne staje się podstawowym pojęciem, wokół którego krąży kartka wyborcza, należy naprawdę docenić to, że upokorzeni ludzie, tresowani dziesiątki lat przez różnych kombinatorów i zwykłych łobuzów w imię dość monotonnej i bezsensownej ideologii, potrafili w decydującym momencie historii przezwyciężyć swoje materialne upokorzenie i zdobyli się na coś znacznie więcej niż tylko obrona własnych, partykularnych interesów oraz prawa do ograniczonej konsumpcji a la János Kádár”.

Reklama

W pierwszych punktach programu Solidarności z 1980 r. czytamy: „Chodziło nam również o sprawiedliwość, o demokrację, o prawdę, o praworządność, o ludzką godność, o swobodę przekonań, o naprawę Rzeczypospolitej, nie zaś tylko o chleb, masło i kiełbasę. Wszystkie wartości elementarne nazbyt były sponiewierane, by można było uwierzyć, że bez ich odrodzenia cokolwiek zmieni się na lepsze. Protest ekonomiczny musiał być zarazem protestem społecznym; protest społeczny musiał być zarazem protestem moralnym”.

Msza św. w eterze

Wśród 21 postulatów Solidarności znalazło się również żądanie pod adresem władz, by zagwarantować „wolność słowa, druku, publikacji, a tym samym nie represjonować niezależnych wydawnictw oraz udostępnić środki masowego przekazu dla przedstawicieli wszystkich wyznań”. Dzięki temu 21 września 1980 r. po raz pierwszy doszło do transmisji w państwowym radiu Mszy św., która później była emitowana w każdą niedzielę.

Wolność, miłość, solidarność

Jedno z haseł Solidarności brzmiało: „Nie ma wolności bez solidarności”. Jan Paweł II uzupełnił je istotnym stwierdzeniem: „Nie ma solidarności bez miłości”. W obu dewizach powtarzało się słowo „solidarność”, które za pontyfikatu polskiego Papieża stało się przedmiotem uniwersalnej refleksji w skali globalnej. Pojęcie to zaczęło być postrzegane w kategoriach nie tylko społecznych czy politycznych, lecz także teologicznych. Jego sens zgłębiał również ks. Jerzy Popiełuszko, który dał temu wyraz choćby w homilii wygłoszonej podczas Mszy św. za Ojczyznę w Krakowie-Mistrzejowicach 30 sierpnia 1984 r.:

„Solidarność umożliwiła zrzucenie maski obłudy i pod tym względem, mówiąc o godności człowieka, gwoli sprawiedliwości, kieruję chociaż jedno zdanie do tych, którzy pełnią niewdzięczne zawody: zachowaj godność, bo jesteś aż człowiekiem, bo w każdym człowieku jest ślad Boga, bez względu na to, jaki byś zawód wykonywał – jesteś aż człowiekiem. Zawód ma być dla człowieka, a nie człowiek dla zawodu. Jak pełna prawda wymaga, aby człowiek nie był dla systemu, ale system dla człowieka. Solidarność bardziej niż o chleb powszedni wołała o godność pracy ludzkiej, o prawo do takich warunków pracy, by ludzkie siły za szybko nie słabły, by człowiek nie był przedwcześnie wyniszczony. Nie jest rzeczą bowiem najważniejszą, aby w krótkim czasie zrobić wiele, ale żeby przez długi czas dobrze pracować. Nie można człowieka czynić narzędziem produkcji i niewolnikiem jego własnych wytworów, bo to obdziera go z jego prawdziwej wartości. Solidarność bardziej niż o chleb powszedni wołała o sprawiedliwość. Źródłem sprawiedliwości jest sam Bóg, a człowiek sprawiedliwy to ten, który kieruje się prawdą i miłością, bo im więcej w człowieku jest prawdy i miłości, tym więcej jest i sprawiedliwości. Gdzie brak jest miłości, dobra, prawdy – na jej miejsce wchodzi nienawiść, kłamstwo i przemoc. Stąd tak boleśnie odczuwana i widoczna jest niesprawiedliwość w krajach, gdzie władanie opiera się nie na służbie i miłości, ale na przemocy i zniewoleniu. Sprawiedliwość czynić i o sprawiedliwość wołać mają obowiązek wszyscy bez wyjątku, bo już przed wiekami powiedział znany filozof, że złe to czasy, gdy sprawiedliwość nabiera wody w usta”.

Zło dobrem zwyciężył

Ks. Popiełuszko o tym nie tylko mówił, lecz także świadczył własnym życiem, które przypieczętował swą męczeńską śmiercią. Był podczas strajków zarówno z robotnikami, jak i ze studentami, np. w Akademii Medycznej czy Wyższej Oficerskiej Szkole Pożarniczej w Warszawie. Dzięki niemu niektórzy z protestujących decydowali się na pierwszą spowiedź po wielu latach lub nawet nawracali się na katolicyzm.

Wymowna jest wypowiedź jednego ze strajkujących podchorążych w szkole pożarniczej: „Duże wrażenie wywarła na mnie pierwsza Msza św., którą ksiądz Jerzy odprawił w auli. Byłem zdumiony tym, iż tak młody, niemalże filigranowej budowy człowiek posiadał w sobie tyle siły i wiary, że niemal od chwili poznania budził wśród nas niezrozumiałą wręcz sympatię i szacunek. Myślę, że sprawiły to słowa jego kazania – proste i szczere, a jednocześnie tak głęboko zapadające w serce. Potrafił dać nam to, co w tych ciężkich chwilach było nam najbardziej potrzebne: nadzieję i wiarę w słuszność naszej sprawy. Po tej Mszy św. spowiadał nas bez przerwy przez kilka godzin. Poszedłem do spowiedzi późnym wieczorem. Ksiądz Jerzy był już bardzo zmęczony, ale każdego z nas witał z uśmiechem i radością. Czułem się wtedy bardzo dziwnie. Szkoła była otoczona przez MO. Komendant straszył nas karną kompanią, wojskiem. Żyliśmy w nieustannym napięciu i poczuciu zagrożenia i w tym wszystkim, jakby w oderwaniu od rzeczywistości – ksiądz, modlitwa, słowo Boże, spowiedź”.

Postawa robotników i studentów pokazuje pewną prawidłowość charakterystyczną dla dziejów Polski. Naturalną reakcją w naszym kraju było to, że gdy zawiązywała się wspólnota, to musiała ona znaleźć oparcie w rzeczywistości nadprzyrodzonej. Nie było w Polsce doskonalszego ucieleśnienia idei solidarności niż postać ks. Jerzego Popiełuszki, nieustannie powtarzającego podczas swych kazań słowa św. Pawła: „Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj” (Rz 12, 21).

Niedziela Ogólnopolska 38/2017 , str. 26-27

E-mail:
Adres: ul. 3 Maja 12, 42-200 Częstochowa
Tel.: +48 (34) 365 19 17

Działy: Kościół

Tagi: bł. Jerzy Popiełuszko rocznica ks. Jerzy Popiełuszko urodziny

Tagi
Nasze serwisy
Polecamy
Zaprzyjaźnione strony
Najpopularniejsze
24h7 dni

Reklama

Lidia Dudkiewicz, Red. Naczelna

Jak cudownie być Polakiem! EDYTORIAL

Być ubogim to inaczej być napełnionym Duchem Świętym, podobnie jak Najświętsza Maryja Panna w czasie Zwiastowania. »
Abp Henryk Hoser

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017


Adresy kontaktowe


www.facebook.com/tkniedziela
Tel.: +48 (34) 365 19 17, fax: +48 (34) 366 48 93
Adres redakcji: ul. 3 Maja 12, 42-200 Częstochowa


Wydawca: Kuria Metropolitalna w Częstochowie
Redaktor Naczelny: Lidia Dudkiewicz
Honorowy Red. Nacz.: ks. inf. Ireneusz Skubiś
Zastępca Red. Nacz.: ks. Jerzy Bielecki
Sekretarz redakcji: ks. Marek Łuczak
Zastępca Sekretarza redakcji: Margita Kotas