Reklama

Środowisko katechetów zainaugurowało nowy rok szkolny

2017-09-13 11:20

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 38/2017, str. 2

TD
Katecheci w kieleckiej bazylice zainugurowali rok szkolny

Zgodnie z wieloletnią tradycją w diecezji kieleckiej katecheci – blisko 720 osób, rozpoczęli rok szkolny od dwudniowego spotkania formacyjnego w Kielcach, na które złożyły się: Msze św. w bazylice pod przewodnictwem bp. Jana Piotrowskiego (28 sierpnia) i bp. Mariana Florczyka (29 sierpnia), tematyczna konferencja oraz spotkanie integracyjne.

Jak informuje ks. dr Karol Zegan, dyrektor Wydziału Katechetycznego przy kieleckiej Kurii, aktualnie wdrażana reforma oświaty nie dotknie katechetów, na pewno dla nikogo pracy nie zabraknie.

Bp Jan Piotrowski w pierwszym dniu spotkania formacyjnego w homilii podkreślił aspekt świętości życia, wiary i świadectwa tych, którzy głoszą uczniom Ewangelię. – Skuteczność na polu ewangelizacji zależy od świętości tych, którzy niosą Ewangelię – mówił ordynariusz kielecki. Zauważył też, że „to nie gitara i film niosą zbawienie, ale słowo Boże. W tym potrzeba roztropności i zachowania proporcji”; podkreślił, że „ziemią misyjną katechety są serca i umysły dzieci i młodzieży”. Katechizację i ewangelizację nazwał „zadaniem dla wszystkich”, do którego jednak nie wystarcza profesjonalizm w potocznym znaczeniu.

Reklama

– Katechizacja nie jest tylko dobrze przygotowaną strategią, na co może wskazywać dobrze przemyślana organizacja jej struktury. Koniecznie trzeba mieć świadomość, że Duch Święty dany jest Kościołowi i wyjaśnia sens przekazywanej prawdy – mówił bp Piotrowski. Powierzając środowisko katechetów opiece Maryi – Gwieździe Ewangelizacji, życzył im osobistego wzrostu w wierze, odwagi w dawaniu świadectwa wiary i koniecznej kompetencji.

Po Mszy św. katecheci spotkali się w gmachu Wyższego Seminarium Duchownego. Tam, w kaplicy św. Kazimierza, wykład wygłosił pracownik naukowy KUL – ks. prof. dr hab. Marian Zając. Była mowa o bierzmowaniu i wytycznych Episkopatu dotyczących przygotowań do tego sakramentu. Wynika to m.in. z konieczności uporządkowania rozbieżności w obrębie różnych diecezji. Różnice dotyczyły np. czasu spotkań przygotowawczych, od jednotygodniowych aż po te, które mają miejsce... 360 razy. Sakrament zgodnie z dyrektywą Episkopatu ma być udzielany najwcześniej w 8. klasie szkoły podstawowej. Ksiądz profesor apelował także m.in. o to, aby sakrament ukazywać jako dar i w trakcie przygotowawczych nauk unikać nadmiernego przeintelektualizowania.

Podczas dwudniowego spotkania katechetów był także promowany fabularyzowany film dokumentalny o bp. Czesławie Kaczmarku. Wydział Katechetyczny zapowiada także konkurs na katechezę o biskupie kieleckim – prześladowanym, uwięzionym i skazanym przez władze komunistyczne.

Na temat filmu i możliwości wykorzystania go podczas nauki religii mówił katechetom Sławomir Mazur, dziennikarz TVP Kielce – reżyser i pomysłodawca filmu. Został on pomyślany jako element obchodów 80-lecia ingresu bp. Kaczmarka do katedry kieleckiej, które przypada w 2018 r. Mazur poprosił także katechetów o pomoc w poszukiwaniu pamiątek o bp. Kaczmarku w ich parafiach.

Wspólnie z Ośrodkiem Myśli Patriotycznej i Obywatelskiej w Kielcach zostanie także przygotowana ścieżka edukacyjna, wystawy, a film 7 października br. (przedpremierowy pokaz) zobaczą uczniowie – tegoroczni stypendyści Funduszu Biskupa Czesława Kaczmarka. Producentami przygotowywanego obrazu są „Wzgórze Zamkowe” wspólnie z diecezją kielecką.

Film rozpoczyna się sceną aresztowania bp. Kaczmarka. Nakręcono je w kieleckim seminarium na podstawie m.in. zapisków Leona Dziedzica, kierowcy bp. Kaczmarka. Mazur wyjaśnia, że choć aresztowanie biskupa miało miejsce w kurii, lepiej do potrzeb filmowych sprawdza się seminarium ze względu na zupełnie nową aranżację i współczesne zagospodarowanie pomieszczeń. Z kolei ostanie sceny pokazują śmierć biskupa.

Podstawą scenariusza filmu stało się słuchowisko „Sprawa biskupa Czesława Kaczmarka. Anatomia śledztwa” przygotowane w Radiu Kielce przez Bohdana Gumowskiego i wyemitowane 17 lutego 2014 r. Konsultantem historycznym słuchowiska był dr Tomasz Domański, historyk z kieleckiej delegatury IPN. W rolach głównych wystąpili wówczas: Jerzy Trela, Krzysztof Globisz, Andrzej Seweryn i Mirosław Bieliński.

W epizodach fabularnych filmu Mazura wystąpią kieleccy aktorzy. Główną rolę zagra pracujący na co dzień w Teatrze Lalki Zdzisław Reczyński. Z kolei w warstwie dokumentalnej swoje badania zaprezentują naukowcy z różnych ośrodków, m.in. biograf biskupa ks. prof. Jan Śledzianowski oraz prof. Jan Żaryn.

Tagi:
spotkanie katecheci

Katecheci chcą lepiej rozumieć swoich uczniów

2018-01-11 07:13

Iwona Łosiewicz
Edycja szczecińska 2/2018, str. V

W trosce o dobre przygotowanie katechetów do pracy w szkołach, przedszkolach oraz różnych ośrodkach wychowawczych Wydział Wychowania Katolickiego Kurii Metropolitalnej w Szczecinie organizuje dla nich warsztaty, które odbywają się dwa razy w roku

Iwona Łosiewicz
Szkolenie katechetów

Wszyscy katecheci zobowiązani są do uczestniczenia w nich, gdyż jest to jedna z form permanentnego dokształcania. Wiosną i jesienią spotkania te odbywają się w miastach naszej archidiecezji: Chojnie, Choszcznie, Gryficach, Myśliborzu, Nowogardzie, Stargardzie, Szczecinie i Świnoujściu. Temat tegorocznych jesienne warsztatów katechetycznych to: „Dysfunkcje rozwojowe i ADHD”. Prowadziła je s. Monika Juszka RMI, klaretynka z Warszawy, którą wspomagała p. Anna Jarczak, pracująca jako pedagog w Katolickiej Szkole Podstawowej w Szczecinie.

Siostra Monika pracuje w Papieskiej Unii Misyjnej w Polsce, ale działa nie tylko na rzecz misji. Z wykształcenia jest pedagogiem specjalnym, specjalistą w dziedzinie dysfunkcji rozwojowych, a przede wszystkim praktykiem z wieloletnim doświadczeniem.

Katecheci przyjeżdżający na spotkanie w swoim rejonie, najpierw gromadzili się na Eucharystii, a następnie brali udział w warsztatach metodycznych. W czasie tych niezwykle ciekawych spotkań zostały podane definicje dysfunkcji rozwojowych oraz ADHD. Wszyscy uczący w szkole spotkali się już z tymi terminami, a wielu z nich (a może wszyscy) codziennie pracuje z dziećmi mającymi te problemy. Jednak podawane przez s. Monikę konkretne przykłady „z życia”, problemy i sposoby ich rozwiązywania, pogłębiły wiedzę słuchaczy w tej dziedzinie oraz wzbudziły duże zainteresowanie, a zaproponowanie im wykonania różnych zadań związanych z tematem, spowodowało większe zaangażowanie wszystkich uczestników. Liczne pytania oraz podejmowanie dyskusji świadczyły o tym, że temat warsztatów i sposób ich przeprowadzenia, bardzo podobał się katechetom (takie zdanie wyrażali uczestnicy tych spotkań we wszystkich rejonach). Wychodzili z warsztatów ożywieni i zadowoleni, dziękując s. Monice i pani Ani za to niezwykłe spotkanie i prosząc o następne tego typu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Świadectwo: Lekarz rozpłakał się ze wzruszenia

2018-02-16 11:47

Fragment książki „Cuda dzieją się po cichu. O jasnogórskich cudach i łaskach”

„Amputacja” – krótko powiedział doktor. Kazimiera Wiącek z Lublina podniosła wzrok. „Nie rozumiem. Jak to…”

Piotr Drzewiecki

„Jest porażenie nerwu w lewej nodze, a teraz jeszcze ten zator tętniczy. Tu już nie ma czego leczyć. Amputacja jest konieczna” – powtórzył medyk. Kobieta wróciła do domu, bijąc się z myślami. Jak to, odetną jej nogę?! Co prawda chodzi o kulach, ale wciąż chodzi i ma dwie nogi! Kiedy zadzwonił dzwonek i otworzyła drzwi, odetchnęła z ulgą.

W odwiedziny wpadł zaprzyjaźniony lekarz. On na pewno coś wymyśli. Chciał jej dodać odwagi, ulżyć w cierpieniu. Ale niczego nie wymyślił. „Chyba bez amputacji się nie obejdzie” – powiedział smutno. „Jeśli tak, to ja chcę jechać na Jasną Górę!” – oznajmiła twardo.

Cała rodzina zaoponowała przeciwko takiemu pomysłowi. Śmierć jej grozi w każdej chwili, a ona chce sobie podróże urządzać? Kazimiera postawiła na swoim. W przekonaniu rodziny dopomógł lekarz, który miał nadzieję, że pielgrzymka do Częstochowy przynajmniej doda otuchy jego cierpiącej pacjentce. Nie puścili jej samej. Razem z Kazimierą pojechała jej siostra, siostrzenica i bliska sąsiadka. Od rannego odsłonięcia – w niedzielę 22 czerwca 1980 roku – do zasłonięcia Cudownego Obrazu o godzinie 13 Kazimiera Wiącek bez chwili przerwy modliła się w Kaplicy Matki Bożej razem z towarzyszącymi jej kobietami. Kiedy rozległy się bębny zwiastujące zasłonięcie Obrazu, z twarzą zalaną łzami zwróciła się do siostry: „Popatrz, zasłonili Matkę

Bożą i Ona pozostawiła mnie z kulami!”. Chwilę później poczuła niezwyczajny przypływ siły. Podkurczona, zagrożona amputacją noga rozluźniła się, wyprostowała, a Kazimiera Wiącek odstawiła kule, oparła je o filar i wyprostowana przyłączyła się do kolejki „Na ofiarę”. Tam zdjęła swoje korale i położyła je na ołtarzu.

Przeżycie było tak silne, a wydarzenie tak nieprawdopodobne, że nie przyszło jej do głowy, aby komukolwiek zgłosić swoje uzdrowienia. Na Jasnej Górze pojawiła się dopiero dwa tygodnie później. A wraz z nią znów siostra, siostrzenica i sąsiadka. Złożyły zeznania przed kronikarzem jasnogórskim; Kazimiera do akt dołączyła zaświadczenie od lekarza, który – gdy ją zobaczył bez kul, ze zdrową nogą – zwyczajnie rozpłakał się ze wzruszenia.

Zaświadczenie lekarskie brzmiało: „Od dnia 23 maja 1979 roku wystąpiło porażenie zupełne kończyny dolnej lewej. 9 maja 1979 roku wystąpił zator tętnicy podudzia lewego, co groziło amputacją kończyny. 22 czerwca 1980 roku ustąpiło porażenie”. Kazimiera Wiącek nie miała wątpliwości, za czyją sprawą to porażenie ustąpiło. Zdrowa i ogromnie szczęśliwa przez szereg lat w rocznicę swojego uzdrowienia pielgrzymowała na Jasną Górę do Matki Bożej, by Jej ze wszystkich sił dziękować za tę niezwykłą łaskę, jakiej doznała. A jej kule? Wiszą obok kul Janiny Lach, wskazując przybywającym pielgrzymom, czym jest nagrodzona ufność.

„CUDA DZIEJĄ SIĘ PO CICHU.


O JASNOGÓRSKICH CUDACH I ŁASKACH.”
Autor: Anita Czupryn
Premiera: 26 lutego 2018 r.
Wydawnictwo: Fronda PL. Sp. z o.o.

Przeczytaj także: Cuda dzieją się po cichu. O Jasnogórskich cudach i łaskach

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Mirosław Baka zagra postać ks. Romana Kotlarza w filmie „Klecha”

2018-02-20 20:56

rm / Radom / KAI

Mirosław Baka zagra postać ks. Romana Kotlarza w powstającym filmie fabularnym „Klecha”. Wcześniej w tej roli występował Ireneusz Czop, który musiał opuścić plan filmowy. Premiera obrazu zaplanowana została na 17 października 2018 roku, w 90. rocznicę urodzin niezłomnego kapłana i męczennika czasów komunizmu i jednocześnie dzień po 40. rocznicy wyboru kard. Karola Wojtyła na Stolicę Piotrową.

Sławek/pl.wikipedia.org

Realizowane zdjęcia dotyczą wydarzeń z protestu Radomskich Robotników w czerwcu 1976 r. Jednym z bohaterów tego zrywu był ks. Roman Kotlarz, który był prześladowany przez Służbę Bezpieczeństwa i zmarł na skutek pobicia przez "nieznanych sprawców".Mirosław Baka przyznał, że pierwszy raz zagra księdza przed kamerą. - Wychowywałem się w rodzinie katolickiej.

Cała moja młodość to było bycie ministrantem. A więc wiele chwil spędziłem przy ołtarzu. Poznałem wielu księży w swoim życiu. To obserwacje, które zapamiętałem. Nie jest trudno zagrać księdza, ale trudne jest zagrać tego konkretnego księdza, wspaniałego człowieka, jakim był Roman Kotlarz – mówił gość Radia Plus Radom.Według niego ks. Kotlarz to postać nietuzinkowa. - Ten człowiek w sutannie był kimś, kto wyprzedził w czasie ks. Jerzego Popiełuszkę. Już w latach 70. ubiegłego wieku ks. Kotlarz stawał w obronie robotników. Trzeba tu również wspomnieć jego batalię ze Służbą Bezpieczeństwa. Oni nie przebierali w środkach. W tym filmie musimy tchnąć jak najwięcej życia i prawdy. Szersza widownia zasługuje, by poznać ks. Kotlarza – przekonywał Mirosław Baka.Przed aktorem jest zagranie roli w największej scenie z udziałem tysiąca statystów. Będzie to moment błogosławienia protestujących robotników przez ks. Romana Kotlarza ze schodów kościoła św. Trójcy w Radomiu. - Najważniejsze to wejść w skórę mojego bohatera – mówi aktor.Mirosław Baka jest kojarzony głównie z ról tzw. czarnych charakterów.

- Tym bardziej rola ks. Romana Kotlarza będzie dla mnie wyzwaniem. Jest ciekawa dla mnie jako aktora - przyznał. Reżyser filmu Jacek Gwizdała przyznał, że Mirosław Baka był jego pierwszym wyborem. - Spotkaliśmy się w marcu ubiegłego roku. Scenariusz filmu bardzo mu się spodobał. Okazało się, że miał zaplanowany duży serial i nie mógł wziąć udziału w naszym przedsięwzięciu. Cieszę się, że mogłem wrócić do Mirosława Baki. Mam nadzieję, że będzie to dobry ruch dla naszego filmu. Z kolei Ireneusz Czop musiał wrócić do wcześniejszych zobowiązań filmowych. Gra bowiem w filmie o polskich himalaistach. Po prostu nałożyły się terminy realizacji zdjęć do obu filmów – wyjaśnił reżyser „Klechy”.

Kuria Diecezji Radomskiej jest koproducentem filmu, który powstaje na bazie scenariusza autorstwa Wojciecha Pestki. W ostatnich tygodniach Polski Instytut Sztuki Filmowej podjął decyzję, ze przekaże 2 mln złotych na realizację filmu.Ks. Roman Kotlarz w chwili śmierci miał 47 lat. Był inwigilowany przez ówczesne władze. W dniu protestu, 25 czerwca 1976 r., pobłogosławił idących w proteście. Był potem nachodzony i dotkliwie bity przez tzw. „nieznanych sprawców” na plebanii w Pelagowie-Trablicach, gdzie był proboszczem. Kapłan zmarł 18 sierpnia 1976 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem