Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Bo dobro wraca

2017-09-13 11:20

Maria Fortuna-Sudor
Edycja małopolska 38/2017, str. 4-5

Maria Fortuna-Sudor

Blisko kościoła pw. Trójcy Przenajświętszej w Krzywaczce stoi duży budynek, w którym było przedszkole. Teraz dom jest pusty, jednak łatwo dostrzec, iż trwają tu prace remontowe

Zdaleka widać, że zostały zmienione okna. Ale nadal nikt tu nie mieszka. Chociaż już na początku 2014 r. tutejsza społeczność, podczas zebrania zorganizowanego przez władze gminy i sołtysa, Janusza Starca, jednogłośnie zadecydowała, aby w budynku znalazły swoje nowe miejsce na ziemi polskie rodziny z Ukrainy.

Na początku był pomysł

Wszystko zaczęło się od pomysłu, który po obejrzeniu programu „Polski punkt widzenia” w TV Trwam, miał Jerzy Kozek. Mieszkaniec Krzywaczki wspomina: – W tym programie występowali m.in. pani Wiktoria Charczenko i ks. proboszcz z Ługańska oraz pan Michał Dworczyk, który był wtedy prezesem fundacji „Wolność i Demokracja”. Oni opowiadali o problemach w Donbasie, w Doniecku i w Ługańsku oraz apelowali o pomoc. Jerzy Kozek pomyślał wtedy o pustym budynku w Krzywaczce. Po czym zwrócił się z pomysłem do proboszcza parafii ks. Zbigniewa Drobnego oraz sołtysa Krzywaczki.

Ks. Zbigniew przyznaje, że od momentu, kiedy przedszkole wyprowadziło się z budynku, niejednokrotnie się zastanawiał, jak można by to miejsce zagospodarować. Toteż gdy pojawił się pomysł, aby w nim zamieszkały polskie rodziny z Donbasu, chętnie się w jego realizację zaangażował.

Reklama

Te wydarzenia dobrze pamięta Wiktoria Charczenko reprezentująca rodziny, które będą mieszkać w remontowanym budynku. Prezes fundacji Pomoc Polakom Donbasu opowiada: – W styczniu 2015 r. zadzwonił pan Jerzy Kozek z Krzywaczki i zaprosił nas na spotkanie. Wtedy przyjechał z nami były konsul generalny Polski w Doniecku, dziś śp. Jakub Wołąsiewicz. Przyjechały też trzy rodziny, bo mieszkańcy Krzywaczki postawili warunek, że przyjmą swoich. Pani Wiktoria przyznaje, że w czasie spotkania wiele łez popłynęło.

Janusz Starzec potwierdza relację. I zauważa: – Może by się ludzie bali, gdyby nie wiedzieli, kto tu zamieszka, ale mieli okazję ich poznać, przekonać się, że to są rodziny z dziećmi, że mówią po polsku, że są katolikami. Sołtys dodaje, iż szczególnie starsi mieszkańcy Krzywaczki, pamiętający czasy II wojny światowej, byli wzruszeni i pozytywnie nastawieni do pomysłu.

Gmina przekazała budynek

Po tej decyzji trzeba było ustalić szczegóły i zgodnie z prawem przekazać budynek dla przybyłych z Donbasu rodzin. Po dyskusjach, nieraz burzliwych, radni gminy Sułkowice z burmistrzem Piotrem Pułką ustalili, że gmina przekaże budynek na rzecz fundacji z przeznaczeniem dla tych rodzin. Jerzy Kozek wyjaśnia: – Gmina Sułkowice, do której należy Krzywaczka, sprzedała notarialnie za 1 proc. wartości budynek. Od tej chwili jest on własnością fundacji. Reprezentująca ją Wiktoria Charczenko wyjaśnia: – Tak będzie przez najbliższe 10 lat, a gdy już rodziny odnajdą się w nowej rzeczywistości, wówczas mieszkania zostaną im przekazane na własność.

Przyszli mieszkańcy Krzywaczki sami starają się angażować w remonty budynku, w pozyskiwanie funduszy na zakup potrzebnych materiałów i wykonanie niezbędnych prac wykończeniowych. – W czasie wakacji, przez dwa i pół miesiąca trzech mężczyzn pracowało w budynku całymi dniami; od 7 rano do 18 – mówi z uznaniem sołtys. Warto podkreślić, że wieś od razu przyszła im z pomocą. Jerzy Kozek informuje, że panowie zamieszkali u Jacka Biedka. Wiktoria Charczenko dodaje, że przyszli mieszkańcy tego domu bardzo się starają, chociaż łatwo im nie jest. – Rodziny pracują, bo muszą się same utrzymać – wyjaśnia. I zaznacza, że są bardzo serdecznie przyjmowani: – Igor, który w wakacje remontował budynek w Krzywaczce, zadzwonił do mnie i z przejęciem opowiadał, jak są tu traktowani. Mówił, że ktoś przyniósł im zupę, a ktoś inny kotlety, żeby nie byli głodni.

Zbierają fundusze i materiały

Ponieważ wciąż jeszcze jest wiele prac do wykonania i brakuje materiałów do remontu, fundacja Pomoc Polakom Donbasu, proboszcz z Krzywaczki oraz tutejsza parafia, w tym wspólnota Domowego Kościoła, szukają sposobów pozyskania funduszy. Starają się m.in. o zaproszenia na niedzielne Msze św., podczas których zespół (działający jeszcze w latach 90. XX wieku przy parafii w Ługańsku, a składający się z przedstawicieli rodzin, które zamieszkają w Krzywaczce) gra i śpiewa, a Wiktoria Charczenko daje świadectwo. Opowiada m.in., jak to Matka Boża opiekuje się swymi czcicielami, którzy przybyli do Polski – ziemi swych przodków, a dziś także ich ojczyzny, bo prezydent RP Andrzej Duda przyznał większości z nich polskie obywatelstwo.

Ks. Zbigniew Drobny, sam wspierający zaproszone rodziny, przyznaje, że stara się przekonać kapłanów, aby pomogli nowym mieszkańcom Krzywaczki. Zauważa, że czasem, gdy już proboszcz poczynił zobowiązania, to trudno planować w krótkim czasie kolejne zbiórki. Z uznaniem mówi o proboszczu w Krzęcinie: – Ks. Zdzisław Budek wyznał, że ta sprawa też mu leży na sercu, zaprosił zespół do parafii i przeznaczył ofiarę, złożoną w niedzielę na tacę, na wykończenie budynku w Krzywaczce.

Moi rozmówcy dodają, że z tą otwartością spotkali się także w innych parafiach i wymieniają ks. Wiesława Cygana z Kalwarii, ks. Kazimierza Klimczaka z parafii w Krakowie-Mydlnikach czy ks. Tadeusza Różałowskiego z Makowa Podhalańskiego. Lokalna społeczność jest za tę formę wsparcia bardzo wdzięczna. Okazuje się jednak, że na prace wykończeniowe trzeba jeszcze ok. 300 tys. zł. Jerzy Kozek przyznaje, że najbardziej są potrzebne pieniądze na zakup niezbędnych do wykończenia materiałów. Wylicza: – Trzeba zrobić podłogi, położyć płytki ceramiczne w kuchniach i łazienkach, pomalować wnętrza. A wcześniej wykonać ogrzewanie i hydraulikę.

W Krzywaczce tak mają

Podkreśla, że chęć pomocy wyraziła Izba Gospodarcza z Sułkowic: – Było spotkanie z prezesem Stanisławem Biernatem i Januszem Strzebońskim – jego zastępcą. Podaliśmy listę potrzebnych materiałów. Czekamy na decyzję. Właściciel hurtowni „Kalbud 2” z Czarnego Dunajca ma przekazać drzwi do wnętrza budynku. Sołtys wyjaśnia: – Można pomagać i gotówkowo, i rzeczowo. Lista potrzeb jest długa. Najlepiej dzwonić do Jerzego Kozka i proponować przekazanie konkretnych rzeczy. Zauważa, że może tak być, iż dana hurtownia czy przedsiębiorstwo dysponuje materiałami, które przy trwających remontach mogą się okazać bardzo potrzebne.

Gdy z uznaniem wyrażam się na temat ich zaangażowania, sołtys wyjaśnia, że w Krzywaczce ludzie tak mają. Jak się ich o coś poprosi, jak ks. proboszcz w niedzielę ogłosi, że trzeba pomóc, to od razu jest pozytywna odpowiedź. Ksiądz potwierdza tę opinię. Przyznaje, że się jeszcze nie spotkał, aby w Krzywaczce ktoś mu powiedział, że nie pomoże. Oczywiście, na miarę swoich możliwości. I powołuje się na film z cyklu parafia z sercem, gdzie Krzywaczka została nazwana „Parafią ludzi życzliwych”. Jerzy Kozek dodaje także: – Gdy 13 sierpnia zespół grał w Kalwarii, a pani Wiktoria dawała świadectwo, to sobie uświadomiłem, że to, co się teraz dzieje, jest dziełem Matki Bożej. My tylko jesteśmy narzędziem w ręku Maryi. A Józef Dusza zauważa: – Doświadczenie szukania domu to jest też doświadczenie Jezusa i Jego rodziny. A wszystkim, którzy otwierają drzwi przed gośćmi, warto przypomnieć, że: „Gość w dom, Bóg w dom”.

Proszą o wsparcie

Już na zakończenie spotkania w Krzywaczce zapytałam moich rozmówców, dlaczego warto pomagać? Józef Dusza zauważa: – Jeśli ktoś prosi o wsparcie albo sami widzimy, że potrzebuje pomocy, to myślę, iż jest to wręcz nasz obowiązek odpowiednio zareagować. Jerzy Kozek przekonuje, że pomaganie daje człowiekowi radość i satysfakcję, a ks. Zbigniew Drobny dodaje: – Warto przypomnieć, iż dobro wraca podwójnie…

Jak informuje sołtys, w Krzywaczce mieszkają 1673 dorosłe osoby. Ta lokalna społeczność zaprosiła do siebie 19 osób! O pomoc dla nich prosimy także czytelników „Niedzieli Małopolskiej”. Każda forma wsparcia jest na wagę złota: modlitwa, ofiarowanie cierpień przez ludzi chorych i materialne wsparcie. Polskie rodziny z Ukrainy są w potrzebie. Pomóżmy rodakom!

nr tel. do Jerzego Kozka: 601-441-032
nr konta: Bank PEKAO
45 1240 6074 1111 0010 6836 5388

Tagi:
remont

Jasna Góra: trwa kolejny etap remontów

2018-06-06 16:00

it / Jasna Góra (KAI)

Na Jasnej Górze czasowo wyłączone jest dla pielgrzymów główne wejście przez tzw. Bramę Lubomirskich. To z powodu prowadzonych prac renowacyjnych i budowlanych na mostku łączącym klasztor z bramami wejściowymi. Prace trwają również m.in. w okolicach „hospicjum” i bastionu św. Rocha.

Bożena Sztajner/Niedziela

Jak powiedział o. Czesław Brud, administrator Jasnej Góry odpowiedzialny za prowadzenie remontów, mostek, choć może mało widoczny dla pielgrzymów, to bardzo newralgiczny punkt, który dawno nie był już remontowany, a ponieważ polski klimat jest bardzo wymagający istniała konieczność podjęcia prac. - To jest odcinek między bramą Matki Bożej Bolesnej a bramą wałową. Podjęliśmy tam działania polegające na odkopaniu tego mostka w całości, poprowadzenia w nowy sposób odwodnienia i wykonania izolacji - wylicza. Dodaje, że zdjęta z nawierzchni kostka po zakończeniu prac wróci na swoje miejsce.

Wymiana i naprawa nawierzchni wykroczy daleko poza remontowany teraz odcinek i odbędzie się także na dziedzińcu przed bazyliką i Centrum Informacji. To również konieczność, bo płytki tam będące straciły stabilizację i pielgrzymi się potykają. Przy okazji poprowadzone zostaną nowe kanały przewodowe: elektryczne, internetowe itp.

Sporym wyzwaniem prowadzonych obecnie prac remontowych jest renowacja tzw. rawelinu czyli dawnego budynku fortyfikacyjnego wzniesionego dla osłony kurtyn i wsparcia bastionów. - To jest okolica dzwonów jasnogórskich, budynek tam się znajdujący nigdy nie był remontowany, a ponieważ stoi na wapiennej skale, która wciąż pracuje, wymagał już interwencji – wyjaśnia o. Brud.

Prace budowlane trwają także w okolicach tzw. hospicjum i bastionu św. Rocha, gdzie wymieniany jest dach i trwa uszczelnianie murów. Nad Salą o. Kordeckiego wymieniona zostanie w całości betonowa nawierzchnia.

Remontowana jest również stara kaplica pokutna. Tam powstaje miejsce poświęcone św. Janowi Pawłowi II, wielkiemu jasnogórskiemu pielgrzymowi.

Ma mieć przede wszystkim charakter sakralny, ale nie tylko. Tam znaleźć się mają pamiątki i wota pozostawione w Sanktuarium przez świętego papieża. Kaplica ma mieć również charakter edukacyjny.

Paulini mają świadomość licznych utrudnień dla pielgrzymów wynikających z prowadzonych działań, ale przekonują, że czynią wszystko, by było ich jak najmniej. - Okres letni jest jedynym czasem, by prace zewnętrzne mogły zostać wykonane. Te najpoważniejsze zostaną zakończone przed „sezonem” pieszych pielgrzymek, tak, by grupy pątnicze mogły spokojnie do Sanktuarium wchodzić - zapewnia.

W planach na ten rok przewidziano jeszcze m.in. wymianę całej nawierzchni, z asfaltowej na kostkę, wzdłuż drogi dojazdowej do klasztoru, od strony Domu Pielgrzyma. - To bardzo duże przedsięwzięcie, do którego trzeba się dobrze przygotować, tak by zachowany był drugi wjazd na Jasną Górę, który jest już częściowo wykonany. Tam także wykonane zostaną prace kanalizacyjne – powiedział o. Czesław Brud.

Większość zadań prowadzonych jest w ramach projektu „Narodowe Perły Klasztoru OO Paulinów Jasna Góra w Częstochowie, ochrona kulturowego dziedzictwa europejskiego”. Fundusze unijne stanowią 85 proc. kosztów planowanych prac. Jednak, jak zauważa administrator, wciąż powstają nowe wydatki, bo przy okazji jednych działań, konieczne jest wykonanie kolejnych.

- Robimy wszystko w trosce o to święte miejsce, które jest także Narodowym Pomnikiem Historii, to jest ten czas kiedy możemy uczynić więcej, by to miejsce mogło służyć pielgrzymom i turystom - powiedział o. Brud.

Dużym wyzwaniem dla paulinów jest trwający już drugi rok remont i konserwacja jasnogórskiej wieży. Tu prace wykonywane są z tzw. środków własnych klasztoru. -Na wieży - kotwy żeliwne, barierki kamienne, tralki i inne elementy uległy dużemu zniszczeniu i zagrażały bezpieczeństwu, dlatego konieczne było podjęcie niezbędnych prac – podkreśla o. Brud. Dodaje, że drugi etap prowadzonych prac został już zakończony, ale rusztowanie zniknie dopiero za rok, bo pozostaje jeszcze etap trzeci.

Klasztor Ojców Paulinów Jasna Góra pozyskał dofinansowanie ze środków Unii Europejskiej w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko na lata 2014-2020 na realizację projektów pt. „Narodowe Perły Klasztoru OO Paulinów Jasna Góra w Częstochowie - ochrona kulturowego dziedzictwa europejskiego”.

Celem projektów jest zachowanie i odbudowa europejskiego dziedzictwa kulturowego poprzez wykonanie prac konserwatorskich oraz robót budowlanych, które w ramach pierwszego etapu objęły: prace konserwatorskie w Atrium Kaplicy Matki Bożej, rewitalizację i odtworzenie Sali Papieskiej św. Jana Pawła II, wymianę nawierzchni nad Salą Papieską, wymianę więźby dachowej na budynku Pokoi Królewskich, renowację kurtyny wschodniej- traktu spacerowego od strony ołtarza polowego; renowację tarasu bastionu Św. Rocha; stworzenie wirtualnego spaceru po Jasnej Górze.

Drugi etap prac obejmuje: rewitalizację i utworzenie Kaplicy św. Jana Pawła II; rewitalizację murów rawelinu; renowację nawierzchni kurtyny zachodniej – traktu spacerowego od strony bramy św. Jana Pawła II; wymianę więźby dachowej na budynku „hospicjum”; wymianę nawierzchni drogi i dziedzińca głównego.

Umowa o dofinansowanie zapewniająca 17 mln zł unijnego wsparcia na projekt została podpisana 19 września 2016 r. Podpisanie umowy zostało poprzedzone przygotowaniem kompleksowego wniosku o dofinansowanie w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko 2014-2020.

Ze środków Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko finansowane są projekty infrastrukturalne o znaczeniu krajowym lub międzynarodowym. W zakresie ochrony dziedzictwa kulturowego są to obiekty wpisane na listę UNESCO lub obiekty uznane przez Prezydenta RP za pomniki historii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Przesłanie widzących z Medjugorie

2018-06-23 09:05

Salve TV

Kim są "widzący" z Medjugorie? Jak zaczęły się objawienia? Co mówiła do nich Matka Boża? Jak wyglądała?

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Co zrobić z Panem Bogiem w czasie wakacji?

2018-06-25 14:51

Agnieszka Bugała

Tomasz Lewandowski

Co wtedy zrobić?

Przez całe wakacje, co tydzień, ks. prof. Mariusz Rosik, wykładowca i znawca Biblii, rekolekcjonista i autor książek, zgodził się na łamach wrocławskiej Niedzieli rozstrzygać takie dylematy.

Pierwszy odcinek już 1 lipca, zapraszamy.

Dylematy do rozstrzygnięcia, które rodzą się w Państwa głowach i sercach można również przysyłać na  adres redakcji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem