Reklama

Pasterz z kaznodziejską pasją

2017-09-19 14:55

Agnieszka Dziarmaga
Niedziela Ogólnopolska 39/2017, str. 10-11

TER
Bp Kazimierz Ryczan

Kierował diecezją kielecką w latach 1993 – 2014, w niełatwym czasie przełomu tysiącleci, gdy w Polsce młoda demokracja zmagała się z demonami przeszłości. Historia narodu spleciona z dziejami Kościoła, patriotyzm – w wyrazistym wydaniu, godność człowieka – te sprawy były śp. Biskupowi Kazimierzowi bliskie i odważnie poruszane w nauczaniu. Było ono na tyle zaangażowane i charakterystyczne, że nie pozostawało się na nie obojętnym. Zdecydowane, zwarte, z zastosowaniem określonej retoryki i stylistyki kazania już przechodzą do historii...

Bp Kazimierz Ryczan zmarł 13 września 2017 r., po kilku latach zmagań z chorobą nowotworową, w 54. roku kapłaństwa i 78. roku życia. W encyklopedycznym skrócie: Był członkiem Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski oraz przewodniczącym Rady Głównej Konferencji Episkopatu Polski ds. Społecznych „Iustitia et Pax”, a także od 2008 r. krajowym duszpasterzem ludzi pracy. Został odznaczony przez prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Złotym Medalem za Długoletnią Służbę. Przyjęto go w poczet członków Zakonu Rycerskiego Świętego Grobu Bożego w Jerozolimie. Otrzymał tytuł honorowego obywatela Kielc i honorowe obywatelstwo rodzinnej gminy Żurawica.

Z klasą i niepowtarzalnym stylem

Jak zostanie zapamiętany w diecezji, w Polsce? Przede wszystkim jako kaznodzieja o wyjątkowym, niepowtarzalnym stylu homilii, często odwołujący się do aktualnych wydarzeń społeczno-politycznych oraz jako hierarcha związany z etosem ludzi pracy i ze strukturami Solidarności. Za czasów jego pasterzowania renesans przeżyły zarówno szkolnictwo katolickie w diecezji, media diecezjalne, jak i znane szeroko w kraju i za granicą wydawnictwo „Jedność”. Dynamicznie rozwijały się struktury i dzieła Caritas Diecezji Kieleckiej. Jego zasługą pozostaje także ustanowienie nowych kapituł i uzyskanie tytułów bazylik dla kościołów w Miechowie, Wiślicy i Pacanowie.

Reklama

Z naukowym zaangażowaniem

Ingres do bazyliki kieleckiej nigdy nie stał w sprzeczności z naukową pasją bp. Ryczana. Zapytany kiedyś przez autorkę niniejszego tekstu, czy udaje się pogodzić posługę biskupią z pracą naukową, czy te rzeczy się uzupełniają, czy raczej wykluczają, bp Ryczan odpowiedział: „Gdy byłem studentem KUL, amfibia pastoralno-naukowa zupełnie mnie nie interesowała. Pamiętam dyskusje w gronie profesorskim na ten temat... Wróciłem na KUL tylko na rok, pozostałem 19 lat. Nie ma dla mnie dzisiaj najmniejszej wątpliwości, że widzenie świata w perspektywie Pana Boga jest przy zaangażowaniu naukowym znacznie szersze. Studenci są bardzo inspirujący, a środowisko akademickie pozwala na szeroką wymianę zdań i stawianie kwestii, których samemu może by się nie postawiło”.

Zainteresowania naukowe bp. Ryczana koncentrowały się m.in. wokół socjologii religii i katolickiej nauki społecznej. Prace badawcze dotyczyły: religijności, powołań kapłańskich i zakonnych, tradycji religijnej, wartości podstawowych społeczeństwa, koncepcji ładu społecznego i roli Kościoła w życiu społecznym. Jego bibliografia obejmuje kilkadziesiąt pozycji, ponadto drukiem kilkakrotnie ukazywały się zbiory kazań.

Bp Ryczan jest autorem 12 pozycji książkowych, 67 artykułów naukowych, artykułów popularnonaukowych, haseł encyklopedycznych, introdukcji, sprawozdań. Wypromował dziesiątki doktorantów, magistrów, licencjuszy, wielokrotnie był recenzentem naukowych prac.

Oblegany przez studentów

Oczkiem w głowie zmarłego biskupa pozostawało także duszpasterstwo akademickie. „Dobry duszpasterz akademicki to taki, który nie ma dla siebie czasu, bo wciąż jest oblegany i poszukiwany przez swoich studentów... I dobrze byłoby, aby takie duszpasterstwo było posadowione w parafiach, wszędzie tam, gdzie są studenci. Podobnie rzecz się ma z wszelkimi wspólnotami” – mówił kiedyś. „Matecznikiem” nazywał seminarium. „Życzeniem pasterza jest być w seminarium i dla seminarium – jak najczęściej. Ale przecież nie mogę krępować rektora...” – dodał zaraz.

Kazimierz Ryczan urodził się 10 lutego 1939 r. w Żurawicy k. Przemyśla. W 1956 r. rozpoczął studia w Wyższym Seminarium Duchownym w Przemyślu, które musiał przerwać, aby odbyć dwuletnią służbę wojskową w Morągu. W 1963 r. przyjął święcenia kapłańskie, następnie pracował jako wikariusz w parafiach w Szebniach i Rzeszowie.

Kapłańska i pasterska droga

W latach 1966-69 odbył studia specjalistyczne w Instytucie Teologii Pastoralnej KUL. Następnie w latach 1970-75 pracował jako duszpasterz akademicki w Rzeszowie i prowadził wykłady z katolickiej nauki społecznej w WSD w Przemyślu. W 1978 r. uzyskał stopień naukowy doktora, w 1983 r. został adiunktem w Katedrze Socjologii Religii. Wyjeżdżał na stypendia naukowe w Instytucie Katolickim w Paryżu oraz na Uniwersytecie Katolickim w Leuven. Po zatwierdzeniu rozprawy habilitacyjnej objął stanowisko kierownika Katedry Socjologii Religii w Instytucie Teologii Pastoralnej KUL. W 1993 r.

został wybrany na prodziekana Wydziału Teologii KUL, urzędu jednak nie podjął, ponieważ jednocześnie został mianowany biskupem diecezjalnym w Kielcach.

W 1993 r. przyjął święcenia biskupie – ingres do katedry kieleckiej odbył się 11 września. Nowy biskup kielecki przyjął zawołanie: „W więzach wspólnoty”. Bp Ryczan nadal prowadził wykłady oraz seminaria doktoranckie. Od 1997 r. był profesorem nadzwyczajnym.

W czasie pracy na KUL był m.in. sekretarzem, a potem I wiceprzewodniczącym Komisji Uczelnianej „Solidarności” (1980-81), wicedyrektorem Konwiktu księży studentów (1983-89), a potem jego dyrektorem (1989-93).

Dekretem bp. Kazimierza Ryczana w diecezji kieleckiej zostało powołanych ponad 20 nowych parafii. Zostało także reaktywowane szkolnictwo katolickie. Bp Ryczan powołał Katolickie Liceum Ogólnokształcące, Katolickie Gimnazjum oraz Katolicką Szkołę Podstawową. Za jego zgodą Zgromadzenie Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu odbudowało Zespół Szkół Sióstr Nazaretanek im. św. Jadwigi Królowej. Zostały także powołane Ludowy Uniwersytet Katolicki oraz Świętokrzyski Instytut Teologiczny afiliowany przy KUL.

Nazywał rzeczy po imieniu

Zarzucano mu niekiedy zbyt radykalne nazywanie rzeczy po imieniu; ci, którzy bliżej znali Księdza Biskupa, potwierdzają zdecydowanie, jak drogie było mu kierowanie wiernych ku właściwej relacji z Panem Bogiem, no i dobre imię Ojczyzny. Swoje słowo nasycał patriotyzmem wyuczonym w domu, w szkole, w czasach tak różnorodnej posługi kapłańskiej. Zawsze bronił życia, zawsze piętnował obłudę. Młodzież uczył ceny wolności, konsekwentnie przypominając zmagania Polaków z zaborcami, okupantami, z sowieckim zniewoleniem. Było to przemyślane słowo, zbudowane z doświadczenia życia człowieka, kapłana, naukowca, członka Episkopatu, duszpasterza ludzi pracy i biskupa odpowiedzialnego za powierzonych mu wiernych.

Lapidarne, krótkie i celne zdania śp. bp. Ryczana to niezmiennie ciekawa interpretacja ciągle aktualnych prawd wiary, z kolorytem sytuacyjnym, który porusza serce człowieka. Będzie nam ich brakować. I wciąż będziemy czerpać z tego skarbca.

***

Bp Kazimierz Ryczan powiedział. Z homilii wygłoszonej 3 maja 2014 r. w bazylice Świętego Krzyża w Warszawie:

(...) „Dziękujemy wam, chłopi, którzy chlebem wyrosłym na polskiej ziemi karmiliście swoją miłość do Ojczyzny, a ziemię przekazywaliście synom i córkom.

– Dziękujemy wam, powstańcy. Powiedzieliście światu, że niepodległe serce Polski żyje, pulsuje. Dziękujemy wam, katorżnicy i banici. Przychodzimy na wasze groby porozrzucane po świecie. Postanawiamy trwać przy Polsce XXI wieku, bo Polska jest naszą Ojczyzną, miejscem wzrastania polskich dzieci, miejscem mogił rodziców i bohaterów powracających po śmierci na spoczynek.

– Dziękujemy wam, nauczyciele, nie tylko wiejscy. Z polskim alfabetem otwieraliście bramy do wolności, do godności narodowej, do dumy z naszej przeszłości, bo było w Polsce z czego się chlubić.

– Dziękujemy wam, kapłani i zakonnicy. Gdy zmuszano Polaków mówić po niemiecku, w kościołach i klasztorach była Polska. Gdy rusyfikowano i prześladowano Polaków za katolicyzm, w kościołach i klasztorach była Polska. Gdy pytano o kierunek, o słuszność walki, duchowni stawali się przewodnikami. Nieśli Boga, nieśli Ewangelię, nieśli Kościół. Służyli Królowej Polski, byli braćmi z narodem. O tym dziś należy pamiętać.

– Dziękujemy wam, poeci i pisarze. Wasze pióro było niedościgłe. Byliście natchnieniem dla ducha niepodległego. Do dziś karmicie nas chlebem swojej miłości do Ojczyzny, a kto jest jej spragniony, czerpie z was obfitą garścią. Pisarz, poeta, kompozytor żyje w swoich wierszach, w prozie, w niezapomnianych melodiach.

Przyszli kolejni okrutni okupanci i podpalili ojczysty dom. Niemcy pobudowali krematoria i zamknęli braci naszych w obozach koncentracyjnych. Rosjanie przygotowali dla polskich oficerów Sybir, Katyń i strzał w tył głowy. Dziś, w rocznicę ogłoszenia królestwa Maryi, należy o tym pamiętać.

Powtórzyła się historia zdrajców z czasów zaborów. Władzę przejęli przefarbowani na biało-czerwono Rosjanie. Wojsko, policję i tajne służby przejęli polsko-żydowscy komuniści. Reszta ocalałej polskiej inteligencji została skazana na zagładę. Rozpoczął się proces sowietyzacji. Znamy żyjących do dziś kolaborantów sowieckich. Jedynie serce zadaje pytanie: co oni dotychczas robią w polskim parlamencie?(...)”.

Tagi:
biskup bp Kazimierz Ryczan bp Ryczan

Kielce: biskup rozpoczął procedurę usunięcia z parafii proboszcza z Mnichowa

2018-06-30 19:22

dziar / Kielce (KAI)

Jak dowiedziała się KAI, bp Jan Piotrowski zamierza usunąć dotychczasowego proboszcza z Mnichowa, stosując odpowiednie przepisy prawa kanonicznego. Do czasu mianowania nowego proboszcza obowiązki duszpasterskie spełnia wikary, pomocą służy także dziekan dekanatu jędrzejowskiego i księża skierowani przez biskupa.

TER
Bp Jan Piotrowski

Do poważnego konfliktu na plebanii w Mnichowie k. Jędrzejowa doszło w sobotę 23 czerwca.

Wikariusz ks. Dariusz Nyga w niedzielę następnego dnia pokazał się wiernym ze śladami pobicia. Parafianie z Mnichowa tego samego dnia zmusili proboszcza, ks. Grzegorza Kaliszewskiego, do opuszczenia plebanii. Proboszcz złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa do prokuratury w Jędrzejowie. - Tuż po tym gorszącym wydarzeniu odbyło się spotkanie w cztery oczy pomiędzy bp. Piotrowskim i ks. Kaliszewskim – mówi ks. Mirosław Cisowski, rzecznik Kurii w Kielcach.

27 czerwca w środę ks. Grzegorz Kaliszewski zwołał w Kielcach konferencję prasową dla mediów, na której przedstawił swoją wersję zdarzeń. Stwierdził, że to on jest ofiarą, jako pobity przez wikariusza, na którego nigdy nie podniósł ręki. Konferencja została zwołana bez wiedzy kurii.

- Były podejmowane próby skontaktowania się z ks. Kaliszewskim, na które on nie reaguje. Dostarczył do kurii zwolnienie lekarskie - mówi ks. Cisowski. Dodaje, że sam był dzisiaj w Mnichowie. – Powiedziałem ludziom, że ksiądz biskup jest zdeterminowany, aby ks. Kaliszewski odszedł z parafii, ale muszą się odbyć procedury przewidziane prawem kanonicznym. Przeprowadzenie postępowania wymaga zrealizowania ścieżki proceduralnej, sprawa jest badana – wyjaśnia.

Zdaniem rzecznika, jest kilka przesłanek do przeprowadzenia tzw. administracyjnej procedury usunięcia proboszcza – zaistniały przesłanki z kan. 1741 KPK, ale dla dobra sprawy nie zostają ujawnione.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jako w niebie, tak i w Komańczy

2018-07-04 11:07

Tadeusz Szyma
Niedziela Ogólnopolska 27/2018, str. 26-27

Pamiętny, trzyletni okres uwięzienia kard. Stefana Wyszyńskiego przez władze komunistyczne, trwający od 25 września 1953 r. do 28 października 1956 r., dzieli się na cztery etapy, niczym cztery stacje jego osobistej drogi krzyżowej. Ich nazwy wyznaczają kolejne miejsca odosobnienia: Rywałd na Kujawach, Stoczek Klasztorny na Warmii, Prudnik na Opolszczyźnie i Komańcza w Bieszczadach.

Michał Kosc/East News
Stanisław Wyszyński, ks. Włodzimierz Sułek, Danuta Maria Sułek, prymas Stefan Wyszyński

Po latach od tych wydarzeń, w miarę odzyskiwania przez Polaków wolności słowa, stacje te zaczęły być przypominane również w polskich filmach, zarówno dokumentalnych, jak i fabularnych. Ze zrozumiałych względów największy rozgłos zyskał ostatni etap więziennej martyrologii Prymasa Tysiąclecia. Nie tylko dlatego, że był ostatni i zakończył się zwycięstwem niezłomnego więźnia, lecz przede wszystkim dlatego, że tam właśnie spod jego pióra wyszły wiekopomne Śluby Narodu Polskiego.

Mimo istnienia dość wielu już ekranowych przypomnień tamtych epokowych wydarzeń nadal pojawiają się kolejne próby nawiązania do nich i przedstawienia ich na ekranie w coraz to inny sposób, z trochę odmiennej perspektywy. Najświeższym tego przykładem jest 46-minutowy fabularyzowany dokument „Jako w Niebie, tak i w Komańczy”, wyprodukowany kosztem 200 tys. zł w podkarpackim Krośnie przez lokalną telewizję – TV Obiektyw. 18 maja br., na kolejnym ogólnopolskim konkursie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji „To nas dotyczy”, zorganizowanym po raz 15. dla takich właśnie lokalnych stacji, których w Polsce jest już 50, został on uhonorowany drugą nagrodą w kategorii: Moja Mała Ojczyzna.

Film ten powstał w 2017 r., a przedsiębiorczy jego producent i zarazem właściciel krośnieńskiej lokalnej telewizji Bogdan Miszczak zaprezentował go wkrótce na zagranicznych pokazach w Brukseli i w Rzymie, a także w wielu miejscowościach na Podkarpaciu. Partnerami filmu, którzy przyczynili się do jego powstania, są również miasta, gminy i powiaty tego regionu. Warto ponadto wiedzieć, że jest on dostępny na starannie wydanych płytach DVD.

Trzeba przyznać, że lokalny aspekt historycznych wydarzeń sprzed ponad 60 lat, o ogromnym ogólnopolskim znaczeniu, jest w tym dokumencie wyraźnie widoczny. Już sam zaskakujący niezwykłym sformułowaniem tytuł, zaczerpnięty z „Zapisków więziennych” kard. Stefana Wyszyńskiego, od razu osadza akcję filmu w realiach bieszczadzkiej wsi. Scenarzysta, którym jest krakowski radiowiec Marcin Ziobro, podbudował rekonstrukcję zasadniczych wydarzeń historycznych z udziałem Kardynała – których owocem były Ślubowania Jasnogórskie – rodzajowymi scenkami z udziałem mieszkańców Komańczy, rodziny miejscowego leśnika, wędrujących wówczas po Bieszczadach z Karolem Wojtyłą studentów, tamtejszych sióstr nazaretanek, a także strzegącego dostępu do klasztoru żołnierza Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego i represyjnych oficerów Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego... Z kolei autor zdjęć Piotr Trznadel sugestywnie uwydatnił kamerą piękno łagodnie górzystego i lesistego krajobrazu przy zmiennych warunkach pogodowych.

Debiutujący jako reżyser telewizyjny dziennikarz Maciej Wójcik trafnie obsadził znanego aktora teatralnego i filmowego – Marka Kalitę w roli Prymasa, a jego żonę Aleksandrę Popławską zaangażował jako Marię Okońską, główną inspiratorkę powstania owych Ślubów. Ich spotkanie i rozmowa w klasztorze w Komańczy to jedna z najlepszych scen tego filmu. Kilku rzeszowskim aktorom i miejscowym amatorom natomiast reżyser powierzył, ze zmiennym szczęściem, drugoplanowe i pomniejsze role.

Prymas Kality jest wewnętrznie skupiony i pełen godności, bez cienia wyniosłości wszakże. Uderza też jego podobieństwo do znanych zdjęć fotograficznych internowanego w Komańczy ówczesnego przywódcy polskiego Kościoła. Widzimy go więc i w tym filmie w charakterystycznej pozie wędrowca z kosturem, w ciemnym, ściągniętym na bok głowy berecie oraz w niezapiętym jasnym płaszczu, narzuconym luźno na ramiona.

Od strony aktorskiej na szczególne uznanie zasługuje jednak poruszająca minikreacja Jerzego Treli w epizodzie, który odtwarza spotkanie w komańczowskim lesie wzruszonego Prymasa ze swym – nie mniej wzruszonym – ciężko chorym ojcem Stanisławem. To wymowny dowód na to, że dla znakomitego aktora wystarczy pojawić się tylko na parę chwil, by zostać zapamiętanym do końca projekcji czy spektaklu.

Oparta na solidnej dokumentacji, zawierająca autentyczne teksty Prymasa Tysiąclecia fabularyzowana opowieść o wyjątkowo owocnym roku spędzonym przez niego w Komańczy ma nietypową, dwudzielną budowę. Zainscenizowane w niej obrazy odnoszące się do autentycznych wydarzeń, jak np. jego spotkanie z ojcem czy z Marią Okońską oraz archiwalia filmowe z lat 50., 60. i późniejszych ubiegłego wieku, są czarno-białe. Natomiast przedzielające je współczesne zdjęcia z wypowiedziami kilku znanych osób, które przypominają i komentują wydarzenia sprzed lat, są już barwne. Ma to pewną wymowę symboliczną: kontrastuje dramatyczną przeszłość i dzisiejszą normalność.

Owi komentatorzy to: kard. Stanisław Dziwisz, Krystyna Szajer i Iwona Czarcińska z Instytutu Prymasowskiego, znana dziennikarka i biografistka, również Prymasa Wyszyńskiego, dr Ewa Czaczkowska oraz dr Maciej Korkuć z krakowskiego oddziału IPN.

Szczególnie ciekawa jest tu wypowiedź kard. Dziwisza. Na podstawie swej notatki z kalendarza anno 1981 wspomina on dramatyczną rozmowę umierającego Prymasa z prawie też wówczas umierającym, po zamachu na jego życie, Janem Pawłem II. Film ten bowiem, poza tym, że rekonstruuje wydarzenia jednego roku w Komańczy (wrzesień 1955 – październik 1956), ma też swego rodzaju prolog i epilog, dzięki czemu osadza je w szerszym kontekście historycznym. Pozwala to widzowi dostrzec m.in. związek przyczynowy między heroiczną postawą Prymasa Tysiąclecia i jego duchowym dziełem a powstaniem Solidarności.

Charakterystyczną cechą stylistyczną tego dokumentu jest też konsekwentne ukazywanie filmowych archiwaliów jakby przez zmatowiałą szybę, z której pośrodku zdrapywany jest ni to szron, ni jakiś gęsty nalot, co tworzy w niej niewielki prześwit o ostrym, nieregularnym konturze. Ma to pewien walor plastyczno-dramatyczny, ale nie zawsze wydaje się to w pełni uzasadnione i nie zawsze ułatwia zobaczenie archiwalnego materiału. Tak czy inaczej, świadczy o pewnych poszukiwaniach artystycznych i godnych pochwały ambicjach twórców tej powstałej przecież na uboczu, w istocie dość skromnej, choć aspirującej do pełnego profesjonalizmu, prywatnej produkcji telewizyjnej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Niemcy: potomkowie uczestników zamachu na Hitlera opowiadają się za silną i zjednoczoną Europą

2018-07-20 18:48

ts (KAI) / Berlin

Potomkowie uczestników zamachu na Hitlera z 20 lipca 1944 i innych niemieckich członków ruchu oporu w 74. rocznicę tego wydarzenia opowiedzieli się za silną i zjednoczoną Europą. „Jak wyglądałaby Europa dziś, gdyby tamten dzień przebiegł inaczej? Gdyby zamach von Stauffenberga się udał, gdyby Hitler zginął, a dyktatura w Niemczech zakończyła się już w 1944 roku?” – zastanawiają się autorzy okolicznościowego listu zamieszczonego na łamach berlińskiego „Tagesspiegel” z 20 lipca. List podpisało ok. 400 osób – potomków i krewnych uczestników wydarzeń sprzed ponad 70 lat.

karlherl/pixabay.com

„Ludzie «Kreisauer Kreis» (Kręgu z Krzyżowej) oraz wielu skazanych na śmierć członków ruchu oporu tamtych lat podkreślało, że marzyli o doczekaniu zjednoczonej Europy narodów, w której na pierwszym planie będzie człowiek, a nie naród, w której to, co wspólne, będzie miało większą wagę niż to, co dzieli” – głosi tekst w „Tagespost”. Jego autorzy zaznaczyli, że ta wizja sprzysiężonych w 1944 nie była odosobniona. O zjednoczonej Europie marzyli także członkowie innych ruchów opozycyjnych, jak np. „Białej Róży”.

Europejska wspólnota państw stoi dziś wobec groźby rozpadu. „Wydaje się, że wypracowane w czasach Oświecenia i umocnione po doświadczeniach drugiej wojny światowej takie podstawowe zasady, jak humanizm, solidarność i sprawiedliwość, stopniowo mają coraz mniejszą wartość” – stwierdzają autorzy i podkreślają, że „nie takie dziedzictwo mieli na myśli uczestnicy sprzysiężenia z 20 lipca 1944”.

„W przypadającą dziś rocznicę pragniemy przypomnieć odwagę i wizjonerską moc naszych rodziców, dziadków, pradziadków i krewnych oraz wyrazić nadzieję, że narodowe «drogi w pojedynkę» nie zagrożą zjednoczonej, silnej, pokojowej Europie, o której dla nas i dla naszych dzieci marzyli nasi przodkowie” – napisali potomkowie nieudanego zamachu na Hitlera w 1944 roku.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem