Reklama

Szkoła Wyższa Zarządzania i Ekonomii

Stać nas na więcej!

2017-09-19 14:55

Z Jarosławem Gowinem – wicepremierem oraz ministrem nauki i szkolnictwa wyższego – rozmawia Andrzej Tarwid
Niedziela Ogólnopolska 39/2017, str. 22-23

Archiwum MNiSW
Jednym z celów reformy jest zrównoważony rozwój Polski także pod względem szkolnictwa wyższego i nauki – mówi min. Jarosław Gowin

ANDRZEJ TARWID: – Ważna zmiana, reforma, rewolucja – to najczęstsze opinie o Ustawie 2.0, którą zaprezentował Pan na Narodowym Kongresie Nauki w Krakowie. A jak Pan określiłby ten dokument?

JAROSŁAW GOWIN: – To nie jest rewolucja, ponieważ zachowujemy wiele elementów ciągłości w tych obszarach, które dotychczas funkcjonowały dobrze. Ustawa natomiast nie jest też drobną korektą. Myślę, że najbardziej adekwatne określenie to głęboka reforma.

– Jakie główne cele zamierza Pan osiągnąć dzięki wprowadzeniu tej „głębokiej reformy”?

– Wyznaczyliśmy kilka celów. Za sprawą Konstytucji dla nauki chcę doprowadzić do tego, żeby najzdolniejsza polska młodzież nie wyjeżdżała na studia za granicę, ponieważ wtedy w większości tracimy ją bezpowrotnie. Chcę także zapobiec drenażowi z kraju zdolnych polskich naukowców. Ważnym celem jest również zbudowanie pomostu między światem nauki a gospodarką. Finalnym skutkiem wprowadzanych zmian ma być odbudowa prestiżu polskich uczelni, tak abyśmy wszyscy w Polsce byli z nich dumni, a młodzi ludzie z innych krajów chcieli u nas studiować. Skutkiem ubocznym natomiast ma być zdecydowany awans naszych uczelni w światowych rankingach.

– W tych rankingach nasze uczelnie są daleko za czołówką. Jaka jest więc kondycja polskiej nauki?

– Można ją określić jako przeciętną. Nasze uczelnie nie są słabe. Nasi naukowcy znajdują się na około 20. miejscu w świecie, jeżeli chodzi o ranking osiągnięć naukowych. Tylko że nie możemy sobie dłużej pozwolić na tkwienie w przeciętności. Tym bardziej że stać nas na więcej! Na więcej, jeżeli chodzi o poziom polskiej młodzieży! Na więcej, jeżeli chodzi o poziom polskich naukowców! Uniwersytet Warszawski właśnie awansował o ponad 100 pozycji w rankingu szanghajskim (światowy ranking uniwersytetów – przyp. A. T.), też dzięki temu, że wprowadził część rozwiązań, które proponujemy w Konstytucji dla nauki.

– Wynika z tego, że mamy potencjał. Co nie pozwala go dobrze wykorzystać?

– Ów potencjał jest blokowany przez niewłaściwe rozwiązania prawne oraz złe rozwiązania instytucjonalne. A także przez pewne błędne nawyki środowiska akademickiego. I wreszcie – przez brak pieniędzy.

– Raporty OECD pokazują, że mamy jedne z najniższych nakładów na naukę wśród krajów wysoko rozwiniętych. Jak chce Pan to zmienić?

– Tegoroczny budżet zdecydowanie mnie nie satysfakcjonuje, gdyż wzrost nakładów na naukę i szkolnictwo wyższe był minimalny. Ale od roku 2018 odnotujemy wyraźny wzrost. Kilka miesięcy temu, podczas Kongresu Zjednoczonej Prawicy w Przysusze, zapowiadałem wraz z Jarosławem Kaczyńskim, że w przyszłorocznym budżecie będzie o miliard złotych więcej na naukę.

– To krok w dobrą stronę, ale czy będą kolejne?

– Zdecydowanie tak. Przypomnę choćby, że w Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, pod którą podpisali się wszyscy ministrowie, jest mowa o tym, że do roku 2020 osiągniemy poziom 2 proc. PKB na badania i rozwój.

– Poprzednie gabinety też składały podobne deklaracje. A potem minister finansów mówił, że nie ma pieniędzy...

– Tym razem jest inaczej, gdyż w sprawach nauki i szkolnictwa wyższego mam w rządzie wielkiego sojusznika w premierze Mateuszu Morawieckim. Mogę powiedzieć, że jestem pierwszym ministrem nauki, który nie spiera się z ministrem finansów, lecz dobrze z nim współpracuje.

– Czy poza środkami budżetowymi przewiduje Pan inne sposoby finansowania nauki?

– Mam świadomość, że nauka najlepiej rozwija się w tych krajach, w których do przysłowiowego dolara z budżetu dodawany jest drugi dolar z prywatnego biznesu. Dlatego pod tym względem nie czekaliśmy na Konstytucję dla nauki, lecz ten problem rozwiązujemy przez ustawy o innowacyjności. Jedna z nich obowiązuje od tego roku, a druga właśnie trafiła pod obrady rządu. Wśród narzędzi, które będą zachęcać naukowców do współpracy z biznesem, będą m.in. nowe zasady oceny działalności uczelni, zgodnie z którymi współpraca z biznesem będzie wyraźnie promowana.
Innym przykładem budowania mostu między oboma środowiskami są doktoraty wdrożeniowe. Ta ustawa również już obowiązuje. Mówiąc w największym skrócie, chodzi w niej o prowadzenie takich badań naukowych, które będą kończyć się konkretnymi wdrożeniami gospodarczymi.

– Powiedział Pan o współpracy w obszarach, w których biznes i nauka mają wspólne korzyści. Ale co z humanistyką, gdzie zbieżnych interesów nie ma?

– Jestem filozofem, nie trzeba mnie więc przekonywać o randze humanistyki. Wszyscy natomiast zdajemy sobie sprawę z tego, że humanistów nie powinniśmy kształcić masowo. Potrzebujemy dużo więcej inżynierów i informatyków niż historyków sztuki czy filologów łacińskich. Chcę jednak podkreślić, że nowe zasady finansowania uczelni promujące relację mistrz – uczeń są korzystne dla tak elitarnych kierunków jak humanistyka. Nic więc jej nie zagraża, zwłaszcza że – jak mówiłem wcześniej – zwiększymy nakłady na naukę, także na badania humanistyczne.

– Oprócz biznesmenów kolejną grupą licznie reprezentowaną na krakowskim kongresie byli samorządowcy. Jakie oni będą mieli zadania do wykonania, kiedy reforma wejdzie w życie?

– Jednym z celów reformy jest zrównoważony rozwój Polski także pod względem szkolnictwa wyższego i nauki. Zależy mi, aby poziom podnosiły uczelnie regionalne, bo one bardzo często pełnią rolę kulturotwórczą. Wokół nich skupiają się np. lokalne elity. I tu widzę bardzo ważną rolę współpracy z samorządami. Chcielibyśmy otworzyć możliwość finansowania uczelni przez samorządy. Wielu samorządowców sygnalizuje taką chęć, dlatego tego typu rozwiązanie będę starał się wprowadzić jak najszybciej.

– W niektórych mediach można przeczytać, że projektowane zmiany doprowadzą do zamykania ośrodków regionalnych...

– Ten zarzut jest całkowicie bezpodstawny. Dla uczelni regionalnych przewidujemy wprowadzenie nowych mechanizmów rozwoju. Będzie to m.in. możliwość tworzenia uczelni federacyjnych. Planujemy też uruchomienie specjalnego konkursu na tzw. Regionalne Inicjatywy Doskonałości.

– Jak to pomoże mniejszym ośrodkom?

– Zdajemy sobie wszyscy sprawę z tego, że mniejsze uczelnie nie są w stanie konkurować samodzielnie pod względem naukowym z Uniwersytetem Warszawskim czy Uniwersytetem Jagiellońskim. Lecz nic nie stoi na przeszkodzie, żeby konkurowały w określonych dyscyplinach nauki. Już dzisiaj są takie regionalne enklawy, które chcemy zdecydowanie wspierać, m.in. poprzez Regionalne Inicjatywy Doskonałości.

– Krytycy z Kukiz’15 zarzucają reformie to, że zabierze uczelniom autonomię.

– Również z tym zarzutem nie mogę się zgodzić. Po reformie autonomia uczelni będzie szersza niż obecnie. Owszem, chcemy zwiększyć uprawnienia rektorów, aby uczelnie były instytucjami mającymi silnego lidera. To jednak nie kłóci się z zasadą autonomii.

– Jedna z części Ustawy 2.0 dotyczy stopni i tytułów naukowych. Co w tym zakresie się zmieni?

– Długo dyskutowaliśmy, co zrobić z habilitacją. Na świecie występuje ona tylko w nielicznych krajach. Ostatecznie zdecydowaliśmy, że zachowamy habilitację, ale nie jako stopień wymagany, bez którego jest się zwalnianym z uczelni. Chcemy też uruchomić szybką ścieżkę do habilitacji.

– Kto będzie mógł z tej ścieżki skorzystać?

– Najwybitniejsi młodzi doktorzy. Podam przykład: w Europie są bardzo prestiżowe granty European Reascher Council, które w ostatnich parunastu latach zdobyło zaledwie 31 polskich uczonych, w tym kilku doktorów. Oznacza to, że ci doktorzy są wybitniejsi niż 90 proc. profesorów w swojej dyscyplinie. Po co takiemu naukowcowi zawracać głowę habilitacją? Na niego trzeba chuchać i dmuchać, aby został w Polsce. Dlatego chcemy, żeby za odpowiednio prestiżowe granty naukowe można było uzyskiwać habilitację.

– Młodzi ludzie, którzy zdecydowali się na karierę naukową, często narzekają, że zamiast samodzielności latami noszą teczki za swoimi profesorami i prowadzą badania na ich konto. Czy to też uda się zmienić?

– Odbyłem dziesiątki rozmów z młodymi polskimi naukowcami pracującymi na najlepszych uniwersytetach świata, pytałem ich o to, co skłoniłoby ich do powrotu. Wbrew pozorom nie przeszkadza im niski poziom wynagrodzenia, dlatego że utrzymują się z międzynarodowych grantów. Główna rzecz, która ich zniechęca, to feudalizm polskich uczelni. I właśnie z myślą o takich ludziach chcemy przyznać im wszelkie uprawnienia przysługujące samodzielnym pracownikom naukowym. Z jednym wyjątkiem – nie będą mogli promować kolejnych doktorów.

– Jakie korzyści z reformy odniosą studenci?

– Przede wszystkim będzie wyższy poziom nauczania. Ponadto, gdy maturzysta będzie wkraczał na uczelnię, to będzie znał pełny katalog opłat, jakie będzie musiał ponieść. W trakcie studiów nie będzie można wprowadzać nowych opłat ani ich podnosić.

– Czy po reformie nie trzeba będzie jednak płacić za studia?

– Zapisy konstytucyjne są w tej sprawie jednoznaczne. Studia stacjonarne, czyli dzienne nauczanie na uczelniach państwowych, są i pozostaną bezpłatne.

– Kongres Nauki Polskiej był kolejnym etapem dochodzenia do ostatecznego kształtu Konstytucji dla nauki. Kiedy reforma wejdzie w życie?

– Jeżeli ustawa zyska akceptację moich koleżanek i kolegów z rządu, to będziemy przekonywać posłów i senatorów, by uchwalili ją do wiosny przyszłego roku. Po konsultacjach z prezydentem jestem przekonany, że nie będzie zwlekał z podpisem, bo pozytywnie ocenia kierunek projektowanych przez nas zmian. Oznacza to, że ustawa weszłaby w życie od października 2018 r. Chcę jednak od razu zastrzec, że jej wdrażaniu będzie towarzyszył bardzo precyzyjny harmonogram wprowadzania poszczególnych zmian, aby uniknąć chaosu na uczelniach.

– A nie obawia się Pan protestów? W końcu wiele osób czuło się jak ryba w wodzie w obecnym stanie prawnym i miało dzięki niemu znaczące profity.

– Mam świadomość, że trzeba będzie pokonać opór środowiska. I to był jeden z motywów, który sprawił, że od początku nad ustawą pracowaliśmy w szerokim dialogu ze środowiskiem. W sumie w dotychczasowych konsultacjach wzięło udział ponad 7 tys. osób.
Tryb powstawania ustawy jest unikatowy w skali Polski i Europy i dlatego zdaję sobie sprawę, że opór będzie – nie tylko ze względu na to, że nowe prawo naruszy patologiczne interesy. Przede wszystkim dlatego, że naruszy pewne nawyki myślowe.

– Co konkretnie ma Pan na myśli?

– Obecnie np. uprawnienia do nadawania doktoratów czy habilitacji związane są z liczbą profesorów bądź doktorów habilitowanych zatrudnionych na danej uczelni. Jest to więc czysto ilościowe kryterium. W efekcie habilitacje nadają nawet niektóre z najsłabszych jednostek naukowych, mające kategorię „C”. Chcemy odejść od kryteriów ilościowych – w przyszłości doktoraty oraz habilitacje będą mogły nadawać tylko te uczelnie, które w danej dyscyplinie reprezentują najwyższy poziom, czyli mają kategorię naukową „A+” albo „A”.

– Skoro „gruntowna reforma” na dobre może zacząć się za rok, to na koniec zapytam w imieniu rodziców: jakie kierunki studiów powinni zarekomendować swoim dzieciom?

– Polska gospodarka jest w stanie wchłonąć natychmiast rzeszę informatyków, a także wielotysięczną rzeszę absolwentów wielu kierunków technicznych. Dodam, że we wszystkich tych przypadkach chodzi o wysoko płatne miejsca pracy.

– A jeżeli ktoś ma pasję, aby być nauczycielem czy filozofem?

– To jako minister nauki radzę, aby kierować się głosem swojego powołania, bo chociaż w przyszłości nie będziemy potrzebowali nowych dziesiątków tysięcy absolwentów pedagogiki, to zawsze potrzebni będą wybitni nauczyciele z prawdziwym powołaniem.

Tagi:
Gowin Jarosław

Reforma inna niż wszystkie

2018-05-30 09:51

Rozmawiają redaktor naczelna „Niedzieli” Lidia Dudkiewicz, red. Katarzyna Woynarowska i ks. red. Mariusz Frukacz
Niedziela Ogólnopolska 22/2018, str. 18-19

Mamy naprawdę wybitnie zdolne młode pokolenie. Nasze dzieci i wnuki zasługują na to, żeby je kształcić na naprawdę światowym poziomie

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego
Wicepremier Jarosław Gowin, minister nauki i szkolnictwa wyższego, jest przekonany o tym, że Konstytucja dla nauki to wielka szansa dla polskich uczelni wyższych

LIDIA DUDKIEWICZ: Spotykamy się w Częstochowie, na pielgrzymim szlaku, bo do Częstochowy zawsze się pielgrzymuje... Ale tym razem powód wizyty Pana Ministra jest związany z ważnym wydarzeniem dla miasta...

MIN. JAROSŁAW GOWIN: – Akademia im. Jana Długosza w Częstochowie od 1 czerwca 2018 r. będzie uniwersytetem. Stosowny dokument został już przekazany władzom uczelni. Częstochowa staje się więc miastem uniwersyteckim. W ten sposób zostały zwieńczone wieloletnie starania lokalnych środowisk samorządowych i naukowych, a przede wszystkim akademickich. To wielki dzień nie tylko dla uczelni, ale też dla całego miasta.

L. D.: – Z pewnością duchowa stolica Polski zasługuje na uniwersytet.

– Duchowa stolica Polski jest także silnym ośrodkiem akademickim. Działają tu dwie prężnie rozwijające się uczelnie, zwłaszcza Akademia im. Jana Długosza ma dużo osiągnięć naukowych. Stąd moja decyzja o zmianie nazwy i nadaniu uczelni statusu uniwersytetu.

L. D.: – Częstochowski uniwersytet ma charakter przymiotnikowy. Co to znaczy?

– Różnica między klasycznym uniwersytetem a tzw. przymiotnikowym, w tym przypadku uniwersytetem humanistyczno-przyrodniczym, polega na liczbie uprawnień do nadawania habilitacji i doktoratów. Uniwersytety pełne, tzw. bezprzymiotnikowe, muszą mieć większą liczbę uprawnień.

L. D.: – 1 października 2018 r. wejdzie w życie Konstytucja dla nauki – nowa ustawa, która w znaczący sposób zmieni polski system szkolnictwa wyższego...

– Konstytucja dla nauki ma dwa równie ważne cele. Pierwszym z nich jest podniesienie poziomu czołowych polskich uczelni, aby mogły konkurować pod względem jakości kształcenia studentów i badań naukowych z najlepszymi uczelniami w Europie. To jest zadanie bardzo ważne dlatego, że co roku na studia za granicę wyjeżdża spora grupa najzdolniejszych maturzystów, co roku wyjeżdżają też wybitni studenci, a najlepsi młodzi naukowcy wybierają pracę i karierę w najlepszych ośrodkach akademickich poza Polską. A przecież oni wszyscy powinni tworzyć naszą elitę narodową. Dopuszczając do sytuacji, w której przez stosunkowo niski prestiż rodzimych uczelni nasza elita opuszcza ojczyznę, doprowadzamy do katastrofy narodowej. Trzeba to przerwać! Zrobić wszystko, co możliwe, żeby najzdolniejsi chcieli studiować bądź pracować naukowo w Polsce. Drugim celem reformy jest równomierne podnoszenie poziomu we wszystkich uczelniach, także tych średnich i mniejszych. Wynika to z programu naszego rządu i zasady zrównoważonego rozwoju.

L. D.: – Jednak na początku reforma wywoływała trochę obaw wśród uczelni mniejszych i średnich.

– Obecny jej kształt, będący efektem wielu konsultacji z ekspertami, przedstawicielami samych uczelni oraz rozmów wewnątrz koalicji rządowej, wszystkie te obawy ostatecznie rozwiewa.

L. D.: – Jak w tej reformie mieszczą się uczelnie katolickie?

– Uczelnie katolickie pełnią w Polsce szczególną misję. Te placówki nie tylko uczą, ale także formują w duchu wartości chrześcijańskich. Większość z nich kształci niewielką liczbę studentów, nie mają one charakteru masowego, natomiast kładą duży nacisk na wysoką jakość. W poprzednich latach zaniedbano w nich jednak obszar badań. W tej chwili, po moich rozmowach z przedstawicielami Rady Naukowej Konferencji Episkopatu Polski i po spotkaniu z władzami wszystkich uczelni katolickich, następuje wyraźna reorientacja. Polega ona na tym, że uczelnie katolickie dostrzegły dla siebie szansę – również w sensie finansowym – w podnoszeniu poziomu właśnie badań naukowych.

L. D.: – Na czym polega ta szansa?

– Do końca 2016 r. uczelnie były finansowane przede wszystkim ze względu na liczbę studentów. Im więcej studentów, tym więcej pieniędzy. Ale umasowienie kształcenia zaszkodziło jego jakości – w przypadku uczelni katolickich także jakości formacji duchowej. Dlatego zmieniliśmy zasady finansowania na sensowniejsze i sprawiedliwsze. Po pierwsze, liczy się już nie ogólna liczba studentów, lecz proporcje między liczbą studentów a liczbą pracowników naukowych – nie więcej niż 13 studentów na 1 pracownika naukowego. Wprowadziliśmy też drugie, dodatkowe kryterium – jakość badań naukowych mierzoną kategoriami przyznawanymi raz na cztery lata w oparciu o zobiektywizowane kryteria. I tu uczelnie katolickie wypadły bardzo dobrze.

L. D.: – A czy wydziały teologiczne mogą się czuć zagrożone? Jaka jest sytuacja Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie?

– Żaden uniwersytet ani żadna uczelnia publiczna w Polsce nie są i nie będą zagrożone. Przeciwnie – Konstytucja dla nauki stanowi szansę dla wszystkich. Przecież chodzi nie tylko o to, by przetrwać, ale też o to, aby się rozwijać. Teologia w Polsce prezentuje bardzo wysoki poziom, w tej dziedzinie jesteśmy w światowej czołówce. I to przełoży się na konkretne korzyści finansowe. Wielokrotnie spotykałem się z rektorami uczelni katolickich i myślę, że po początkowych obawach wszyscy traktują reformę jako szansę.

KS. MARIUSZ FRUKACZ: – Nostryfikowanie dyplomów, tytułów naukowych zdobytych na zagranicznych uczelniach wiąże się z dużymi kosztami. Dotyczy to zwłaszcza kapłanów wracających po rzymskich studiach do Polski. Poza tym na katolickich uczelniach licencjat jest stopniem poprzedzającym doktorat – na polskich uczelniach licencjat jest niezbędny do uzyskania magisterium. Czy Pan Minister myśli nad zmianami w tych kwestiach?

– Mam świadomość, że system kształcenia w uczelniach kościelnych – trzeba tu odróżnić uczelnie katolickie od kościelnych – jest odmienny. Licencjat w uczelniach kościelnych jest czymś bardzo zbliżonym do doktoratu. Ksiądz Redaktor ma rację, że konieczność nostryfikowania w Polsce dyplomów doktorskich uzyskiwanych w innych krajach, przynajmniej tych należących do UE, powinna odejść w przeszłość. Na ten temat prowadzę rozmowy z przedstawicielami Episkopatu. Przyglądamy się zapisom wynikającym z konkordatu.

KATARZYNA WOYNAROWSKA: – Konstytucja dla nauki ma zwiększyć autonomię uczelni wyższych. Na czym ma to polegać?

– Konstytucja dla nauki zdecydowanie zwiększa autonomię. Proszę zwrócić uwagę, że ta jedna ustawa zastępuje cztery obowiązujące do tej pory. Liczbę przepisów zmniejszamy prawie dwukrotnie, zawężamy zakres ustawy, a wiele regulacji pozostawiamy do rozstrzygnięcia samym uczelniom. To uczelnie będą rozstrzygały, w jaki sposób chcą się rozwijać. Dużo większa będzie też autonomia, jeżeli chodzi o wykorzystanie funduszy pochodzących z budżetu. Dotychczas ministerstwo przyznawało uczelniom dotacje, czyli pieniądze przeznaczone na ściśle określony cel. Teraz uczelnia będzie dostawała subwencje, czyli sama zdecyduje, na co te fundusze wydać.

K. W.: – Swego czasu powiedział Pan Minister, że nowa ustawa czyni z rektora lidera, wodza... Uczelnia potrzebuje takiego mocnego przywódcy?

– Czy Kościół nie potrzebuje przywódcy? Czy państwo nie potrzebuje przywódcy? Przywódców z autorytetem, mądrością, odwagą i wizją potrzebują też uczelnie. Tymczasem obecnie rektorzy w bardzo wielu sprawach mają związane ręce – i dlatego uczelnie są, delikatnie mówiąc, nie najlepiej zarządzane. Uważam, że trzeba się trzymać starej katolickiej zasady: im więcej wolności, tym więcej odpowiedzialności. Więcej wolności dla uczelni oznacza, że dużo więcej będzie zależało od władz uczelni. I dlatego tym władzom, przede wszystkim rektorom, trzeba dać prawo do praktycznego wywiązywania się ze swej odpowiedzialności, czyli do podejmowania decyzji.

K. W.: – Konstytucja dla nauki powołuje rady uczelni. Zakres ich kompetencji budzi niepokój środowisk akademickich...

– Skoro chcemy zwiększyć kompetencje rektora, to jednocześnie trzeba staranniej monitorować jego działania; analizować, czy jego decyzje idą we właściwą stronę. W tym celu ustawa chce powołać tzw. radę uczelni. Wybierana jest w 100 proc. przez wspólnotę akademicką. Jednego przedstawiciela wybierają studenci, wszystkich pozostałych – senat. Ustawa narzuca tylko jedno – ponad połowę członków rady muszą stanowić osoby spoza uczelni. Bo uczelnie nie mogą się zamykać w wieży z kości słoniowej. Dla dobra wspólnego powinny współdziałać ze społecznym otoczeniem. O tym, kto będzie wchodził w skład rady, zdecydują senaty poszczególnych uczelni. To mogą być wybitni wychowankowie, wielkie autorytety moralne czy duchowe.

L. D.: – A jaki wpływ ma mieć rada uczelni na sposób wyboru rektora?

– Do kompetencji rady będzie należało wskazanie kandydatów na rektora. Bo skoro rektorzy będą mieli większe uprawnienia, to muszą być też wybierani w sposób bardziej staranny. Rektor zawsze powinien być naukowcem, bo uczelnie mają swą niepowtarzalną misję, ale musi też mieć umiejętności zarządzania skomplikowanym organizmem, którym jest uczelnia. Dlatego też rada będzie typowała kandydatów, wyboru natomiast, na dotychczasowych zasadach, będzie dokonywała wspólnota akademicka.

K. W.: – Zgodnie z nową ustawą łatwiejsza ma być droga naukowej kariery dla młodych zdolnych ludzi. To część nowej strategii, która ma doprowadzić do zatrzymania najzdolniejszych w kraju?

– W Polsce samodzielność naukową, czyli habilitację, uzyskuje się średnio w wieku 46 lat, natomiast w Europie samodzielność naukową uzyskuje się już po doktoracie, czyli w wieku 30-33 lat. Tam nie ma habilitacji – albo nigdy nie było, albo też dawno została zniesiona. Kiedyś habilitacja była gwarancją wysokiej jakości polskiej nauki, teraz jednak stanowi, niestety, balast utrudniający młodym, wybitnie zdolnym naukowcom prowadzenie samodzielnych badań. Od dawna młodsze pokolenia badaczy skarżą się, że nasze uczelnie są skostniałe, żeby nie powiedzieć – trochę feudalne... Po rozważeniu wszystkich „za” i „przeciw” zdecydowaliśmy jednak, by pozostawić habilitację – bo polskie środowiska akademickie są do niej bardzo przywiązane – ale równocześnie doktorzy będą traktowani już jako samodzielni pracownicy naukowi. Będą mogli prowadzić własne badania, kierować zespołami badawczymi. Jedyna rzecz, która będzie ich różnić od profesorów, to niemożność promowania następnych doktorów.

L. D.: – Czyli możemy się cieszyć z Konstytucji dla nauki...

– Zawsze podkreślam jedną rzecz – nasz rząd kieruje się zasadą zrównoważonego rozwoju, a nie zrównoważonej stagnacji. Mamy naprawdę wybitnie zdolne młode pokolenie. Nasze dzieci i wnuki zasługują na to, żeby je kształcić na naprawdę światowym poziomie. Żeby dać im szansę rozwoju, realizacji ich ambitnych planów i marzeń. A dzięki ich talentom, pasji i zaangażowaniu zbudujemy silniejszą Polskę – dla nas wszystkich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Abp Grzegorz Ryś uczy dzieci... jak pokazywać słonia

2018-06-21 07:47

Maskacjusz TV

Abp Grzegorz Ryś odwiedził 17 czerwca 2018 r. przedszkole sióstr felicjanek w Łodzi, które świętowało 85. rocznicę działalności w mieście. Po Mszy świętej metropolita łódzki zaskoczył wszystkich, biorąc do ręki gitarę i śpiewając popularną piosenkę z gestami „Noe”. Przy okazji nauczył wszystkich, w jaki sposób należy pokazywać słonia...


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek poparł stanowisko abp Ladarii w sprawie Komunii dla protestantów

2018-06-22 08:05

st (KAI) / Watykan

Rozmawiając z dziennikarzami przez około 30 minut na pokładzie samolotu lecącego z Genewy do Rzymu Ojciec Święty poparł stanowisko prefekta Kongregacji Nauki Wiary na temat możliwości udzielania Komunii św. protestanckim współmałżonkom katolików. Odpowiedział także na pytania dotyczące sytuacji imigrantów i uchodźców oraz wyzwań związanych z bronią nuklearną.

Grzegorz Gałązka

Papież w pełni poparł stanowisko wyrażone przez prefekta Kongregacji Nauki Wiary, abp Luisa Ladarii, który żądał od biskupów niemieckich ponownego przemyślenia projektu zezwolenia niekatolickim współmałżonkom katolików na przyjmowanie, pod pewnymi warunkami Komunii św. Zaznaczył, że abp Ladaria działał za jego zgodą. Przypominał, że zgodnie z Kodeksem Prawa Kanonicznego decyzja o możliwości przystępowania protestantów do Komunii św. należy do biskupa diecezjalnego, a nie do konferencji episkopatu. Doszło by bowiem wówczas do powszechnej interkomunii. Jednocześnie Franciszek pochwalił wysiłki biskupów niemieckich, stwierdzając, że ich dokument wypływał z ducha chrześcijańskiego. Wyraził nadzieję, że ich nowy dokument będzie miał charakter orientacyjny, aby każdy z biskupów diecezjalnych sam mógł określić, na co już pozwala Kodeks Prawa Kanonicznego.

W sprawie sytuacji na granicy amerykańsko-meksykańskiej Ojciec Święty zdecydowanie poparł stanowisko episkopatu USA. „Jestem dumny z tego, co powiedzieli biskupi tego kraju”- dodał papież.

Franciszek stwierdził, że „każdy kraj powinien [przyjmować gościnnie nowo przybyłych] z roztropnością, która powinna być cnotą rządzących. Powinni oni przyjmować tak wielu uchodźców, jak to jest możliwe, kształcić, integrować, łagodzić głód i pomagać im w znalezieniu pracy”.

Zapytany o możliwość wycofania się Kościoła z poparcia dla teorii wojny sprawiedliwej, papież odpowiedział wymijająco, zaznaczając, że jeśli wybuchła by trzecia wojna światowa, to niechybnie stosowana będzie broń nuklearna, a czwarta – gdy wszystko zostanie zniszczone – toczona będzie na kije.

Niemniej Ojciec Święty podkreślił, że wiele globalnych wyzwań można rozwiązać.

„Problem wojny, prześladowań chrześcijan na Bliskim Wschodzie, a także w Nigerii, problem głodu można rozwiązać" - powiedział. „Wiele krajów myśli o tym, jak inwestować w tych krajach, inteligentnie inwestować ... dać pracę i edukację”.

Wyznał, że podczas obiadu z przedstawicielami różnych Kościołów z całego świata, jeden z uczestników zasugerował, że pierwsze prawo człowieka powinno być prawem do nadziei.

Na zakończenie konferencji prasowej Franciszek wyraził uznanie dla kardynała-elekta Angelo Becciu, który dotychczas był substytutem w Sekretariacie Stanu Stolicy Apostolskiej – stanowisko porównywane niekiedy do „szefa sztabu”, a który po raz ostatni towarzyszył mu w tym charakterze w podróży apostolskiej. W przyszłym tygodniu zostanie wraz z 13 innymi duchownymi włączony do Kolegium Kardynalskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem