Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Zbuduj w sercu dom

2017-09-21 09:31

Magdalena Trudzik, Peru
Edycja przemyska 39/2017, str. 6

Archiwum autorek
przyŚwiętujemy 23. urodziny Puntos Corazon (Domów Serca) w Barrios Altos

Pragnę Was zapewnić o mojej żywej pamięci. Jakkolwiek żyję już czwarty miesiąc na innej półkuli, tęsknota za Wami i Ojczyzną codziennie przynagla mnie do modlitwy. Bo czy można zapomnieć o polskich górach, piosenkach lub o smaku pierogów? Wspominam Wasze twarze, z nadzieją, że są uśmiechnięte i szczęśliwe. Dziękuję Wam za wsparcie, które towarzyszy mi każdego dnia.

Ostatni czas obfituje w pożegnania. Pożegnaliśmy wolontariuszkę z naszej wspólnoty – Carlę z Salwadoru, a potem Ewę z sąsiedniej wspólnoty, która wróciła do Polski. Za kilka dni wyjeżdża kolejny brat z mojej wspólnoty – Francisco, udając się do Francji. To trudny czas, w którym pytamy siebie, czy udało nam się zaprzyjaźnić. W tym liście chcę Wam trochę opowiedzieć o moich próbach zaprzyjaźniania się, o kilku trudnych wyprawach miłości.

Wczoraj wybrałam się do domu dziecka, chcąc podzielić się odrobiną miłości z jej mieszkańcami. Zadanie nie wydawało się trudne. Dzieci te zawsze żywo reagują na odwiedzających, śmiało witają się, zadają pytania, dotykają twoich włosów i ubrań. Gdy jednak tym razem mogłam spędzić z nimi trochę więcej czasu, okazało się, że dzielenie się z nimi miłością wcale nie jest takie proste. Jedna siedmiolatka uczyła mnie hiszpańskiej piosenki. Śpiewała mi ją do ucha, a ja powtarzałam po niej. Nie szło mi najlepiej, więc mała śmiała się do rozpuku. Za którymś razem wyszeptała: „Teraz siedź spokojnie, jutro cię zabiję”. Po czym, jak gdyby nigdy nic, wróciła do śpiewania… Wiele z tych dzieci woli wrócić do domu, gdzie często nie mają co jeść, gdzie są bite, poniewierane i zastraszane, ponieważ rodzice, choć je krzywdzą, są z nimi zawsze. Nie tak jak opiekunki z Domu Dziecka, które zmieniają się co noc.

Reklama

Wracałam do naszego domu, pytając siebie, jak zaprzyjaźnić się z tymi, którzy nigdy nie doświadczyli przyjaźni? Jak dać miłość tym, którzy jej nie znają? Nie umiem znaleźć innej odpowiedzi, jak tylko być z nimi mimo wszystko.

Kolejną wyprawą było spotkanie z młodymi naszej dzielnicy, które odbyło się u nas w domu. Przewodnikiem tego spotkania był „Mały Książę”. Fragment książki uświadomił mi, że przyjaźń to nie jest jakiś bonus życia, dar dla tych, którzy jej pragną czy potrzebują, ale fundamentalne zadanie każdego człowieka, sprawdzian jego człowieczeństwa. Nie tylko dobrze jest mieć przyjaciela, ale wstyd, naprawdę wstyd go nie mieć! Wstyd nie przyjąć tej wartości, jaką jest drugi człowiek, wstyd nie odkryć własnej wartości w przyjaźni. To jest to ziarno, które włożone w ziemię, rozrasta się i daje schronienie innym. Co więcej, myślę, że nie mamy prawa nazywać się przyjaciółmi Chrystusa, nie mając choć jednego prawdziwego przyjaciela na ziemi. On pierwszy nas umiłował i nazwał przyjaciółmi, bo faktycznie każdy z nas jest dla Niego jedyny na świecie. Pewnie dlatego przyjaźń jest tak trudna, bo wymaga autentycznej miłości.

Kolejną wyprawą miłości miała być wizyta w domu Favi. Wybraliśmy się do niej z dwoma kilogramami ryżu, bo często brakuje jej jedzenia. Niestety nie zastaliśmy jej w domu. Jedna z jej sąsiadek poinformowała nas, że Favi tydzień wcześniej wyjechała do Argentyny. W Argentynie mieszka jej ukochany. Niestety jego ojciec nie pozwala Favi nocować w ich domu. Favi śpi więc na progu, gdyż nie ma pieniędzy na własne lokum. Jej wybranek nie pracuje, ona też nie potrafiła utrzymać żadnej pracy, którą pomagaliśmy jej znaleźć.

Ona wyjechała, we mnie pozostało jednak pytanie: jak się przyjaźnić, gdy czujesz tylko bezradność? Jak kochać, gdy nie możesz być przy przyjacielu? Odpowiedź przychodzi, gdy otwieram drzwi kaplicy: być z Nim w modlitwie. To codzienna wyprawa miłości, która uczy mnie budować przyjaźń. Nie bezpośrednio przez obecność z ludźmi, ale przez obecność z Bogiem na modlitwie. On zna mnie i moich przyjaciół, dlatego nasza przyjaźń może w Nim wzrastać. Tą samą drogą troszczę się też o nasze przyjaźnie, moi Drodzy Przyjaciele z Polski. Wiem, że i Wy troszczycie się o mnie w modlitwie.

Mija już czwarty miesiąc odkąd tu jestem, czwarty miesiąc odkrywania kraju, kultury, tutejszej kuchni, poznawania i zaprzyjaźniania się z ludźmi, ale przede wszystkim kolejny miesiąc spędzony w „szkole miłości”. Tak nazywam mój czas misyjny. Jednym z kluczowych i często powtarzanych zdań w Domach Serca jest stwierdzenie: „Jesteśmy tu po to, aby kochać!”. Każdy dzień w swojej prostocie daje mi jakąś lekcję miłości. Żyjąc w Domu Serca, staram się pielęgnować i celebrować codzienność, każdą prostą i zwyczajną chwilę, bo właśnie w tych momentach mogę odnaleźć odpowiedź na pytanie, które często sobie zadaję: co to znaczy kochać? Domy Serca opierają się na trzech głównych filarach: modlitwie, wspólnocie oraz apostolacie. I to właśnie one są przestrzenią mojej „szkoły miłości”. Modlitwa – filar, który spaja wszystko w jedną całość. Najważniejsza część mojej edukacji, zajęcia, bez których cała reszta nie miałaby sensu. Podczas codziennej Eucharystii, adoracji Najświętszego Sakramentu, modlitwy brewiarzowej i różańcowej uczę się od najlepszego Nauczyciela Miłości. Wszystko, czego nauczę się w kaplicy, mogę od razu sprawdzić i zweryfikować na zajęciach praktycznych, żyjąc we wspólnocie. Obecnie jesteśmy w czwórkę: Klaudia, moja rodaczka, Estefania z Ekwadoru, Francuzka Solen i ja. Czekamy na naszego barta Aurelio, który za niecałe dwa tygodnie przybędzie do nas z Francji.

Jedną z naszych sąsiadek jest Yaki, czterdziestoparoletnia kobieta chora na schizofrenię. Mieszka w zniszczonym domku, który ma tylko jedno pomieszczenie, wraz ze swoją córką Karen i trzema małymi wnukami. Karen jest osobą z niedosłuchem i dużymi problemami z mową. O ojcu lub ojcach chłopców nigdy nie słyszałam. Karen i jej rodzina nie mają łatwego życia, choroby utrudniają im podjęcie jakiejś pracy, dlatego też często nie mają pieniędzy na zaspokojenie podstawowych potrzeb. Cała rodzina jest częstym gościem w Domu Serca. Przyjaźń z nimi uczy mnie miłości prostej i bezinteresownej. Odkrywam, że mogę kochać w rzeczach najprostszych.

Jedną z naszych form apostolatu są odwiedziny w więzieniu dla kobiet. Jeździmy tam co dwa tygodnie i spędzamy tam około dwie godziny. Zdecydowanie za mało. Więzienie to miejsce, gdzie spotykam się z wielką potrzebą miłości. Z wołaniem o zainteresowanie i zauważenie. Nie znam dokładnie historii tych kobiet, nigdy ich nie pytamy, dlaczego tam są. Jedyne, co wiem, to ile czasu już tu spędziły i ile im jeszcze zostało. Myślę, że tak jest lepiej, bo nie osądzam ich przez pryzmat ich wcześniejszego życia. Próbuję spojrzeć na nie z miłością, nie oceniając.

Wolontariuszy Domów Serca nazywa się „Przyjaciółmi Dzieci”. To właśnie spotkania z nimi wypełniają czas apostolatu w znacznej części. Trzy dni w tygodniu, popołudniami gramy i bawimy się z dziećmi z dzielnicy, które do nas przychodzą. Rozpoczynamy zawsze modlitwą różańcową o godz. 14. 30, ale często już o 13. 00 słychać wołanie dzieciaków chcących rozpocząć zabawę nieco wcześniej. Dzieci pochodzą z biednych i niepełnych rodzin, często przychodzą brudne, w podartych ubraniach, ale uśmiech, który rozkwita na ich twarzach, gdy zaznają trochę uwagi, mówi o wszystkim.

Chcę wyrazić swoją wdzięczność za Wasze zaangażowanie i Waszą pomoc w mojej misji. Gdyby nie Wy, nie mogłabym tu być. Zapewniam, że pamiętam o Was każdego dnia i polecam w modlitwach.

Tagi:
misje

Rodzinny Piknik Misyjny na Kruczej

2018-06-18 15:46

Anna Buchar

Możliwość przymierzenia strojów z krajów misyjnych, quiz misyjny z nagrodami, gry i zabawy dla dzieci, konkursy i zawody sportowe, występy zespołu Mały Asyż i chóru parafialnego Borromeo, wystawa misyjna, grill, słodkości, a przede wszystkim dobra zabawa – w niedzielę, 17 czerwca w ogrodzie klasztornym ojców franciszkanów we Wrocławiu odbył się Rodzinny Piknik Misyjny.

Anna Buchar
Rodzinny Piknik Misyjny w ogrodzie klasztornym ojców franciszkanów

Piknik poprzedziła Msza św. sprawowana o godz. 10.00 w kościele św. Karola Boromeusza. W homilii o. Marian Melnyczuk - franciszkanin z Bołszowiec na Ukrainie, dzielił się swoim doświadczeniem posługi duszpasterskiej poza granicami Polski. Misjonarz zauważył, że w naszym życiu nie mamy częstej styczności z ziarnem, które zdaniem duchownego podobne jest do słowa. – Słowa, w których mówimy o dobroci, o miłości, o życzliwości i o przebaczeniu, bez uczynków są tylko pustymi słowami. Tak jak ziarno, które położone na stole nie przynosi plonu. Małe, acz proste słowa, stają się wielkim skarbem – dziełem, z którego chcą zaczerpnąć inni ludzie. Moi drodzy starajcie się nosić te dobre owoce, które daje nam Słowo Boże – mówił franciszkanin.

Po Eucharystii rodziny z dziećmi udały się do ogrodu klasztornego ojców franciszkanów, gdzie rozpoczął się zorganizowany przez wrocławską Grupę Misyjną Rodzinny Piknik Misyjny. - Celem wydarzenia jest rozpropagowanie i zachęcenie do działania na rzecz misji – mówi Halina Sasin, animator Grupy Misyjnej. – Tutaj każdy mógł znaleźć coś dla siebie, zarówno dla ciała, jak i dla ducha – dodaje.

Zobacz zdjęcia: Rodzinny Piknik Misyjny

Co cenne, do organizacji wydarzenia włączyły się wszystkie grupy działające przy parafii. – Cieszymy się, że mogłyśmy włączyć się w organizację tego wspaniałego przedsięwzięcia. Razem z Czesią, Grażyną i Krysią piekłyśmy ciasta, aby w ten sposób choć trochę przysłużyć się potrzebującym – mówi pani Teresa, z przynależącej do parafii gr. Ojca Pio i Rycerstwa Niepokalanej. Włączył się także posługujący w parafii o. Rafał Będkowski, który sam przebywał niegdyś na misjach w Uzbekistanie. Franciszkanin namalował kilka obrazów, z których uzyskany dochód przeznaczony zostanie na pomoc działaniom misyjnym.


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Polak prezesem watykańskiej agencji ds. jakości kształcenia akademickiego

2018-06-19 18:09

o. Mariusz Mazurkiewicz CSsR, redemptor.pl / Rzym (KAI)

Polski redemptorysta, o. prof. Andrzej Wodka, został mianowany 19 czerwca prezesem AVEPRO - Agencji Stolicy Apostolskiej do Spraw Oceny i Promocji Jakości Kształcenia na Uniwersytetach i Wydziałach Kościelnych. O. Wodka jest także od 2013 r. prezesem Akademii Alfonsjańskiej, wyższego instytutu teologii moralnej Zgromadzenia Redemptorystów w Rzymie oraz pełni inne odpowiedzialne funkcje w życiu akademickim Wiecznego Miasta.

www.redemptor.pl
prof. Andrzej Wodka CSsR

AVEPRO to Agencja Stolicy Apostolskiej do Spraw Oceny i Promocji Jakości Kształcenia na Uniwersytetach i Wydziałach Kościelnych. Została erygowana przez papieża Benedykta w 2007 roku. Jej celem jest podjęcie ścisłej i harmonijnej współpracy z wydziałami i uniwersytetami kościelnymi w całej Europie, która ma pomóc w tworzeniu solidnych procedur sprzyjających zapewnieniu jakości kształcenia, zgodnych z wymaganiami Procesu Bolońskiego oraz Europejskimi Standardami i Wskazówkami dotyczącymi Zapewnienia Jakości w Europejskim Obszarze Szkolnictwa Wyższego (ESG).

O. Andrzej Wodka CSsR urodził się w 1959 r. w Borzęcinie. Święcenia kapłańskie przyjął jako redemptorysta w 1985 r. Ukończył studia specjalistyczne (licencjat z Pisma Świętego) w Papieskim Instytucie Biblijnym w Rzymie. W latach 1989-1992 pracował jako wykładowca, wychowawca i duszpasterz powołaniowy w Wyższym Seminarium Duchownym Redemptorystów (Tuchów i Kraków). Po uzyskaniu doktoratu z teologii biblijnej (Uniwersytet Gregoriański w Rzymie), w 1997 r. został zatrudniony w charakterze profesora zaproszonego w Akademii Alfonsjańskiej, rozpoczynając działalność dydaktyczną z zakresu teologii moralnej biblijnej. Od 2015 r. jest profesorem zwyczajnym Akademii Alfonsjańskiej, gdzie również należał do różnych komisji i gremiów. Od 2013 r. jest prezesem tejże uczelni.

O. prof. Andrzej Wodka jest nadto wykładowcą teologii życia konsekrowanego na Claretianum, wykładowcą antropologii biblijnej na Teresianum, wykładowcą corocznych letnich kursów biblijnych dla osób konsekrowanych przy „Seminario Romano” (CSSE) w Rzymie. W latach 2007-2015 uczestniczył w pracach Kongregacji ds. Duchowieństwa. Aktualnie jest również sekretarzem Konferencji Rektorów Papieskich Uniwersytetów Rzymu (CRUPR), przewodniczącym Komitetu Dziekanów i Prezesów Papieskich Uczelni w Rzymie, a także wiceprzewodniczącym Stowarzyszenia Bibliotek Papieskich Uczelni Rzymskich (URBE).

W Zgromadzeniu Redemptorystów o. Wodka od wielu lat żywo uczestniczy w kapitułach prowincjalnych i generalnych. Jest chętnie zapraszanym rekolekcjonistą i prelegentem w Polsce, we Włoszech, w USA, a także autorem wielu artykułów naukowych i popularnonaukowych z zakresu teologii biblijnej, moralnej i duchowości. W listopadzie 2015 r. prowadził doroczne rekolekcje dla Episkopatu Polski na Jasnej Górze.

Akademia Alfonsjańska, założona przez redemptorystów w 1949 roku, kontynuuje tradycję tak istotną dla charyzmatu Zgromadzenia, jaką jest prowadzenia badań naukowych, studium i refleksji w dziedzinie teologii moralnej, w kontekście zmian kulturowych i historycznych. Dla św. Alfonsa Marii de Liguori, studium i nauczanie teologii moralnej było istotną posługą dla Zgromadzenia, a zwłaszcza dla całego Kościoła.



Publikujemy rozmowę z o. Wodką, przekazaną KAI przez redakcję portalu redemptor.pl Prowincji Warszawskiej Redemptorystów.

O. Janusz Sok: – Komunikat mówi, że został Ojciec mianowany Prezydentem AVEPRO. Szybki komentarz głównego zainteresowanego?

O. prof. Andrzej Wodka: Tak, wiadomość jest dość zaskakująca. Dla mnie samego i może dla wielu innych. Jestem przecież w trakcie drugiej tury rektorowania na naszej Akademii teologii moralnej i pozostał mi jeszcze rok tej posługi. Minione pięć lat pracy w prowadzeniu istniejącej od 70 lat placówki naukowej (od 1949 r.), w zasadzie jedynej w swoim rodzaju na świecie, wprowadziło mnie w szerszy świat odpowiedzialności za papieską edukację wyższą w Rzymie. Być może dlatego skierowano na mnie oczy w szukaniu nowego odpowiedzialnego za AVEPRO – Agencji Stolicy Apostolskiej ds. Oceny i Promocji Jakości Uczelni Kościelnych.

o. JS: – AVEPRO: jak to się tłumaczy?

- Jest to agencja, podobna w swoich zadaniach do PAK - Polskiej Komisji Akredytacyjnej. Można by więc oględnie mówić o „watykańskiej komisji akredytacyjnej”. Powstała w 2007 r. podczas pontyfikatu papieża Benedykta XVI. Agencja ta jest organem niezależnym Stolicy Świętej, odpowiedzialnym za weryfikację i promocję jakości nauki oferowanej i prowadzonej przez uczelnie papieskie i kościelne. Z natury rzeczy Agencja współpracuje więc z Kongregacją do spraw Wychowania Katolickiego. Powstała jako efekt włączenia się Stolicy Apostolskiej w tzw. proces boloński w 2003 r. Jest to temat sam w sobie. Najogólniej mówiąc, AVEPRO ma za zadanie harmonizować działalność dydaktyczną, badawczą, a także administracyjną uczelni kościelnych z przyjętymi standardami szkolnictwa w ramach Europejskiego Obszaru Szkolnictwa Wyższego (EOSW), który obejmuje 48 państw.

o. JS: – Wygląda to na jakąś nowość…

- W pewnym sensie tak! Jak już wspomniałem, Agencja została powołana do istnienia odręcznym pismem Benedykta XVI, 11 lat temu, by promować i kształtować kulturę jakości w uczelniach podlegających Stolicy Apostolskiej. Ale kryteria tej „akademickiej doskonałości” zostały określone jeszcze przez naszego Świętego Rodaka, Jana Pawła II w jego konstytucji apostolskiej "Sapientia christiana" (Mądrość chrześcijańska) w 1979 r., a więc niemal 40 lat temu. Co nie znaczy, że przez wszystkie wieki, odkąd Kościół zajmuje się nauczaniem, nie starano się o jakość poznania i jego przekazu! Chodzi raczej o bardziej uwspółcześnione podejście do zagadnienia, zasugerowane już przez Sobór Watykański II, który „dla bardziej skutecznej misji w tym nowym okresie dziejów” zalecił – w Dekrecie o formacji kapłanów "Optatam totius" – „twórczą rewizję studiów kościelnych”. Najświeższa nowość jest zaś w tym, że w styczniu bieżącego roku została promulgowana nowa konstytucja apostolska, obecnego papieża Franciszka, pod nazwą Veritatis gaudium (Radość prawdy), która już w art. 1 § 2, poddaje formalnie i normatywnie uniwersytety i wydziały kościelne, a także inne instytucje szkolnictwa wyższego, pod ocenę właśnie naszej „Agencji Stolicy Apostolskiej do Spraw Oceny i Promocji Jakości Kształcenia na Uniwersytetach i Wydziałach Kościelnych (AVEPRO)”. W swoim działaniu, Agencja stosuje więc własne kryteria, ale także kieruje się m. in. Europejskimi Standardami i Wskazówkami (European Standards and Guidelines), przyjętymi na Konferencji Ministrów Europejskiego Obszaru Szkolnictwa Wyższego w Erywaniu 2015 r., w której brałem udział z ramienia Stolicy świętej.

o. JS: – Skoro tak, to wygląda na to, że Ojciec Profesor został już do tego jakoś przygotowany…

- Bezwiednie, może troszkę tak. Pracując na Akademii od 21 lat (od 1997), zwłaszcza w ostatnim pięcioleciu, odkąd złożono na moich barkach odpowiedzialność za naszą Akademię Alfonsjańską, musiałem się obracać w kręgach osób spełniających podobną posługę. Tak się złożyło, że zostałem przysłowiowo „wciągnięty” w kilka gremiów na poziomie odpowiedzialności za nie. Byłem zatem szefem, a wcześniej wiceszefem, Komitetu Dziekanów i Prezesów Wydziałów Teologii na papieskich uniwersytetach i instytutach rzymskich (lata 2014-2018). Po dziś dzień, od 5 lat, jestem też sekretarzem Konferencji Rektorów Papieskich Uczelni Rzymskich (CRUPR). Ponadto, od półtora roku jestem ekspertem wizytacji akredytacyjnych w ramach AVEPRO, a ostatnio znów brałem udział w Konferencji Ministrów Europejskiego Obszaru Szkolnictwa Wyższego, tym razem w Paryżu, w maju br., ponownie jako członek delegacji Stolicy Świętej. Widać więc, że Boża Opatrzność jakoś mnie wprowadzała w te „rewiry”, które w dużej mierze muszę jednak jeszcze poznać…

o. JS: – Nie obawia się Ociec Profesor ogromu nowych zadań?

- To jest szczere pytanie i trzeba dać szczerą odpowiedź. Liczby rzeczywiście sprawiają duże wrażenie. Już sam świat rzymskich uczelni papieskich (23 instytucji, w tym 7 uniwersytetów) jest ogromnie bogaty. Jeśli jednak spojrzeć na cały świat katolickiej edukacji, to trzeba mocno rozszerzyć duszę, aby objęła cyfry niepomiernie większe. Na całym obszarze uczelni katolickich mamy bowiem 289 wydziałów kościelnych oraz 503 instytucje naukowe połączone z innymi na zasadzie afiliowania, stowarzyszenia czy inkorporacji. W sumie więc muszę jakoś ogarnąć 792 instytuty kościelnych studiów wyższych. Katolickie uniwersytety i atenea stanowią razem liczbę 28 uczelni, które obejmują dużą ilość wydziałów. Te zaś dzielą się na 160 wydziałów teologii, 49 filozofii, 32 prawa kanonicznego i 40 wydziałów innych dyscyplin.

o. JS: – To praktycznie cały świat…

- Istotnie! Wszystkie te instytucje rozsiane są po wszystkich kontynentach. W Afryce mamy 17 wydziałów i 76 instytucji stowarzyszonych, w Azji zaś jest 25 wydziałów i 56 instytucji z nimi połączonych. Ameryka Północna cieszy się liczbą 19 wydziałów i 25 podpiętych pod nie instytucji naukowych, zaś Ameryka Południowa ma 22 wydziały i 56 zależnych od nich mniejszych uczelni. Oceania ma najmniej, bo tylko 1 wydział i 3 instytucje skoligacone, ale za to Europa bryluje 207 wydziałami i 287 instytucjami połączonymi. Wszystkie te uczelnie goszczą ok. 64.500 studentów, natomiast służy im 12.000 profesorów.

o. JS: – Z jaką „duszą” podejmie Ojciec Profesor nowe odpowiedzialności?

- Myślę najpierw poznać samą Agencję i wszystkich współpracowników, by skorzystać z ich doświadczeń, zwłaszcza mojego poprzednika na urzędzie, nieocenionego w swoim doświadczeniu o. Gianfranco Imody, SJ. Ton wszystkiemu nada jednak, tak myślę, sama konstytucja apostolska Veritatis gaudium i jej podstawowe kryteria „odnowienia i odrodzenia wkładu studiów kościelnych w Kościół wychodzący na misję”. Papież Franciszek na pierwszym miejscu stawia tu „wprowadzanie duchowe, intelektualne i egzystencjalne w serce kerygmatu”, czyli w „radosną nowinę Ewangelii Jezusa”. Tutaj dusza oddycha tlenem Łaski… Pozostałe kryteria to dialog „jako nieodłączny wymóg, by zyskać wspólnotowe doświadczenie radości prawdy”, potem interdyscyplinarność, a nawet transdyscyplinarność (!), które mają umiejscowić rozwój wszelkiej wiedzy „w obrębie Mądrości płynącej z Objawienia Boga”. Ostatnie zaś kryterium dotyczy pilnej potrzeby tworzenia „sieci pomiędzy różnymi instytucjami, które w każdej części świata uprawiają i krzewią studia kościelne”. Dodatkowym ubogaceniem ma być wymóg współdziałania z tymi instytucjami, które są inspirowane „różnymi tradycjami kulturowymi i religijnymi”.

o. JS: – Łaski Bożej nie może tu zabraknąć…

O tak! Studiowanie teologii, ale też zdobywanie wszelkiej wiedzy, jak napisał Papież Franciszek, „jest owocne tylko wtedy, gdy robi się to z otwartym umysłem i na kolanach”, więc musi opierać się zarówno na solidnym akademickim dociekaniu, jak i głębokiej wierze. Obok prawdziwej komunii międzyludzkiej, liczę zawsze i pierwotnie na nieustanną asystencję Ducha Zmartwychwstałego Pana, który wszystko ożywia i daje wzrost, ale też na „niezrównaną miłość macierzyńską” Matki Nieustającej Pomocy, pod której sercem już od 30 lat mieszkam w Rzymie, a której Niepokalane Poczęcie stało się datą podpisania nowej konstytucji apostolskiej Veritatis gaudium, to jest 8 grudnia 2017 r. Ona, Sedes Sapientiae, a zarazem Pierwsza Uczennica Syna Bożego, na pewno nauczy mnie stawiać pierwsze kroki w tej nowej posłudze, która na razie zapiera dech…

o. JS: – Tego więc wszyscy Ojcu życzymy i dziękuję za rozmowę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bielsko-Biała: ponad 247 tys. zł na hospicjum z akcji „Pola Nadziei”

2018-06-19 21:05

rk / Bielsko-Biała (KAI)

Ponad 247 tys. zł zgromadziły w tym roku szkoły z Podbeskidzia oraz salwatoriańskie parafie w USA, które w ramach 14. edycji programu „Pola Nadziei” zbierały na rzecz działającego od ponad półtora roku pierwszego w Bielsku-Białej hospicjum stacjonarnego im. Jana Pawła II. W programie wzięły udział 62 placówki edukacyjne z Bielska-Białej, powiatu bielskiego, Skoczowa oraz cztery polskie wspólnoty ze stanów Nowy Jork i New Jersey.

Bożena Sztajner

Podsumowanie programu „Pola Nadziei” było okazją do spotkania się reprezentantów wszystkich szkół uczestniczących w akcji, a także samorządowców, parlamentarzystów i duchownych z Kościoła katolickiego. Wspólnie modlono się 19 czerwca podczas nabożeństwa słowa Bożego w kościele NMP Królowej Polski w Bielsku-Białej. Liturgii przewodniczył bp Piotr Greger.

W kazaniu biskup pomocniczy podziękował nauczycielom i uczniom w imieniu Kościoła bielsko-żywieckiego za podjęte wysiłki na rzecz dzieła hospicyjnego. „To jest bezcenny dar, świadczący o trosce o ludzi przeżywających czas choroby nowotworowej. Dziękuję za to, że macie w sobie i coraz bardziej kształtujecie postawę ludzi, dla których wyobraźnia miłosierdzia nie jest pustym hasłem. Czujecie odpowiedzialność za tych, którzy są naznaczeni szczególnym krzyżem bólu i cierpienia. Jest w was nieocenione pragnienie niesienia pomocy tym, którzy potrzebują jej najbardziej ze wszystkich” – podkreślił biskup.

Jak poinformowała prezes Salwatoriańskiego Stowarzyszenia Hospicyjnego Grażyna Chorąży, w kończącym się roku szkolnym 2017/2018 szkoły uzbierały i przekazały na rzecz Hospicjum im. Jana Pawła II w Bielsku-Białej ponad 247 tys. zł. organizując zbiórki, kiermasze, koncerty, przedstawienia, sprzedając ciasta i własnoręcznie wykonane drobiazgi. Zebrana kwota – 247 tys. 810 zł – wspomoże codzienną działalność hospicjum.

Prawie 10 tys. dolarów zebrano w polskich parafiach i salwatoriańskim klasztorze w USA. Podsumowanie „Pól Nadziei 2018” było również okazją do wręczenia dyplomów Honorowego Członka Salwatoriańskiego Stowarzyszenia Hospicyjnego za szczególną pomoc dla hospicjum. Z rąk ks. Piotra Schory SDS, kapelana hospicjum, otrzymali je: Ewa Żak – radna sejmiku województwa śląskiego oraz Urszula i Andrzej Omyliński – małżeństwo publicystów.

Budowę bielskiego hospicjum zainicjowało Salwatoriańskie Stowarzyszenie Hospicyjne przy bielskiej parafii księży salwatorianów. W październiku 2016 roku hospicjum rozpoczęło swoją działalność.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem